avital84
08.05.10, 21:03
I tak już zmarnowałam ten dzień na dół egzystencjalny, który
przyszedł pewnie dlatego, że miałam pisać pracę dyplomową, ale
musiałam znaleźć wymówkę by je nie pisać. :)
Mam więc dzień lasu. Dzień w dresie. Na kanapie. Przed kompem. Dzień
modlitwy o wenę i o to by chciało mi się tak jak mi się nie chce.
Taki dzień do pupy.
Zapodajcie, więc coś na forum coby 3 ostatnie godziny tego dnia były
senswone w swojej bezsensowności. :)