blanchet
04.03.04, 10:44
odrazu dodam że nie czepiam się Boga tylko Kościoła
Chodzi mi o mszę któraa jest/powinna być czymś wzniosłym, duchowym, prowadzić
do zazstanowienia się nad sobą, wartościami, grzechami rzeczami
nienamacalnymi, i tak można sobie rozmyślać a tu bach- w trakcie tej całej
akcji zbierane są pieniądze- zrzutka na remont dachu czy na co tam to idzie.
fakt kasa jest kościołowi potzrebna ale żeby ją zbierać w trakcie rozważań
nad stanem ducha. bardzo mi to nie pasuje.
ps. zaintersowanym i niezaintersowanym odpowiadam, że tak o tym sobie myśle
bo mój czyli ON znienacka oszalał/zortodoksyjniał i chadzamy dla jego
spokojniści do Kościoła. I tak sobie w tym kościele rozmyślałam. :)