Dodaj do ulubionych

nauka jazdy-POMOCY

20.05.10, 19:17
zrobilam prawko jak mialam 18 lat, potem nie jezdzilam prawie wcale....teraz
mam 32 i zaczynam od nowa..
wszystko ok tylko nie rozumiem dlaczego instruktor wysyla mnie na glebokie
wody? na wielkim skrzyzowaniu dostaje paniki,gubie sie... ale to nie jest
najwiekszy
problem....cwicze jazde po mojej miejscowosci na starej skodzie ojca. Bryka
konkretna bez wspomagania ale prosta w obsludze.
Wciskam gaz puszczam sprzeglo i jedziemy. Jeszcze nigdy mi nie zgasl.
Wczoraj zaczelam jezdzic z instruktorem na Toyocie Yaris. MASAKRA !
Nie daje sobie zupelnie rady!!! Jak startuje z jedynki to nie moge puscic
sprzegla tylko trzymac bo na sprzegle niby rusza juz samochod. Pedal gazu
sprzeglo i hamulec sa tak delikatne ze jak wciskam to mnie rzuca. Jestem
troche impulsywna. Nie pasuje mi takie delikatne jezdzenie. NIe wiem co mam
zrobic. Nie moge sie skupic na skrzyzowaniach bo sie musze skupiac na
sprzegle. Ciagle mna rzuca.
Jak wroce do siebie to sobie kupie jakiegos starego Golfa albo Opla COrse.
Ponoc te japonce takie jakies automatyczne i bardzo delikatne. Mam powiedziec
instruktorowi ze mi nie podchodzi typ samochodu??
Moze teraz wszystkie tak maja? Jesli tak to przyjdzie mi sie przyzwyczaic
chyba do takich warunkow
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 19:21
      nie ma dwóch takich samych samochodów. Jedna corsa czy yaris będzie miała
      miękkie sprzęgło, druga twarde. Poza tym pewnie twoja stara skoda nie ma
      wspomagania kierownicy, no, inaczej się prowadzi. Możesz próbować zmienić
      samochód, może inny egzemplarz będzie twardszy, albo się przyzwyczaić do masła.
      • marguyu Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 19:47
        Jedyne co mozesz zrobic to przyswoic raz na zawsze to co napisala
        alpepe - kazdy salochod jest inny.
        Najlepiej bedzie gdy przyzwyczaisz sie do zmian. To wcale nie jest
        takie trudne.
        • bijatyka Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 19:53
          Im więcej zmian, tym lepiej. Pamiętam, jak już mi nie pozostał żaden samochód do
          dojazdu do pracy, jak Mercedes Sprinter przedlużony i podwyższony (!!!).
          Musiałam. Pojechałam. Dojechałam. Można !
    • lew_ Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 19:25
      Tak,alpepe ma racje buahahahahahahah.... jestes poprostu wolem
      malowanym a nie kierowca- nowszymi autami jezdzi sie lepiej niz
      starym trupem.
    • cloclo80 Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 19:49
      Oprzyj nogę na pięcie i czubkiem stopy puszczaj sprzęgło. Powstaje dźwignia
      która znacznie spowalnia ruch pedału. W ten sposób nie puścisz go tak gwałtownie.
      • mam_pokrecony_mozg Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 19:54
        dzieki wyprobuje moze mi sie jutro uda
    • kadfael Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 19:49
      Ćwiczenie czyni mistrza.
    • postponed Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 19:56
      jeśli opanowanie jednej toyoty yaris sprawia Ci taki problem to aż strach
      pomyśleć jakim generalnie jesteś kierowcą. irytują Cię delikatne pedały i imho
      jesteś zwykła panikarą
      • mam_pokrecony_mozg Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 20:05
        no jestem
        jestem impulsywna i nie mam podzielnej uwagi
        trudno mi opanowac stres

        niestety nic na to nie poradze
    • lew_ Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 20:17
      Kup sobie rower
      • mam_pokrecony_mozg Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 20:20
        nie cwaniakuj
        sa dziedziny w ktorych ty LEW nie przodujesz,na przyklad znalezienie partnerki
        na zycie
      • mam_pokrecony_mozg Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 20:21
        kup sobie dmuchana lale i sobie ja dymaj
    • madzioreck Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 20:24
      mam_pokrecony_mozg napisała:

      > zrobilam prawko jak mialam 18 lat, potem nie jezdzilam prawie wcale....teraz
      > mam 32 i zaczynam od nowa..
      > wszystko ok tylko nie rozumiem dlaczego instruktor wysyla mnie na glebokie
      > wody? na wielkim skrzyzowaniu dostaje paniki,gubie sie...

      Nie rozumiem... a ma Cię uczyć jeździć tylko po tych mało ruchliwych...? To Ci
      nie wyjdzie na dobre raczej. Jedna moja znajoma tak wyznacza sobie trasy po
      mieście, żeby skręcać w lewo tylko jak ma sygnalizacje kierunkową, a jak światła
      padną to jest zonk ;)

      Yariski rzeczywiście mają bardzo delikatne pedały, ma się wrażenie, jakby
      deptało się powietrze, ale to jest kwestia przyzwyczajenia po prostu.
      Możesz oczywiście powiedzieć instruktorowi, że auto Ci nie odpowiada, ale dobrze
      fajniej jest umieć jeździć wszystkim w co się wsiada - są różne sytuacje i
      czasem trzeba wsiąść w inne auto niż własne - większe, szersze, bardziej lub
      mniej "narowiste".
      Nie bój się, nie stresuj, tylko dużo ćwicz. Może poproś instruktora, pojedźcie w
      jakieś mało uczęszczane miejsce i poćwicz samo ruszanie, wyczucie tego sprzęgła.
      • dystansownik Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 20:29
        >
        > Nie rozumiem... a ma Cię uczyć jeździć tylko po tych mało ruchliwych...? To Ci
        > nie wyjdzie na dobre raczej.

        Tu raczej chodzi o to, że ma problemy z ruszaniem (jeśli dobrze rozumiem). Sam
        znam to z doświadczenia jak się uczyłem. Wtedy na skrzyżowaniach w ogóle się nie
        myśli o znakach, sytuacji itp. tylko o tym, żeby ruszyć bez zgaszenia silnika.
        Inaczej mówiąc, człowiek nic się z danej sytuacji nie uczy, bo nie ma
        opanowanych podstaw (pewnie instruktor marny i mętnie tłumaczy).
        • mam_pokrecony_mozg Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 21:13
          DOKLADNIE

          instruktor jakis ciotowaty
          zamiast mi wyjasnic sprzeglo to on mnie opierdlaa na skrzyzowaniu ze mi gasnie
          trzeba bylo ze mna pocwiczyc na placu
          to on ze man od razu na miasto
          na pierwszej godzinie!!!!!!!!
          nic z tych skrzyzowan nie pamietam
          dobra tam jezdzic nie bede ale mimo wszystko
          • dystansownik Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 21:22
            Nie ma nic złego w wyjeździe na miasto tak szybko, ale widocznie instruktor tak
            marnie Ci ruszanie tłumaczy. Sam to znam z tego jak mnie uczyli. Na placu zabawa
            w puszczanie sprzęgła do ruszenia szła fajnie, ale na ulicy się to zupełnie nie
            sprawdzało. W końcu sam doszedłem do tego, żeby wcześniej dawać gaz i później
            bardzo rzadko silnik mi gasł.
            Jak zaczniesz jeździć, to sama się nauczysz kiedy dać gaz, żeby nie było za
            wcześnie i do jakiego momentu możesz puścić sprzęgło bez niego. Póki masz jazdy
            ucz się lepiej jeździć.
            Najlepiej takie podstawy poćwicz z kimś z rodziny, kto da Ci samochód.
            • mam_pokrecony_mozg dzieki dystansownik 20.05.10, 21:29
              wczulas sie w moj klimat dzieki,

              przezywam katusze bo u mnie w rodzinie same koczkodany strachliwce. nikt mi nie
              chce dac samchodu. A nie zrobilam nigdy wypadku. Ani nie bylo problemu. NIe
              naucze sie tak nigdy!Jak mi bedzie samochod zgasl to nici z wykupionych godzin!!.
              Ale t nic. NAjwyzej wykupie jeszcze godziny u siebie i bedzie OK

              Sluchaj. za 2 tygodnie wracam do chaty. Jak tylko dostalam samochoid siadam i jade.
              Uwazam ze jak sama nie siade to sie nie odwaze. Tak mnie zawsze w domu probowali
              ubezwlasnowolnic. Ty nie umiesz, nie potrafisz, ci nie wyjdzie. Nie jestem
              lajza. Dalam arade. Zdalam prawko za pierwszym razem.Ale nie umiem sie skupic na
              piepszonym sprzegle i wole ciezsze modele. Nic nie poradze na to.
              Dam sobie rade?Prawda?Przeciez nie bedzie wiecznie ktos jezdzil obok mnie?
              • dystansownik Re: dzieki dystansownik 20.05.10, 21:48
                > wczulas sie w moj klimat dzieki,

                Jak już coś, to wolę określenie "wczułeś". ;)

                > przezywam katusze bo u mnie w rodzinie same koczkodany strachliwce. nikt mi nie
                > chce dac samchodu. A nie zrobilam nigdy wypadku. Ani nie bylo problemu. NIe
                > naucze sie tak nigdy!Jak mi bedzie samochod zgasl to nici z wykupionych godzin!

                Weź kogoś kto będzie miał czas, niech Cię zabierze na jakieś zadupie samemu
                prowadząc, tam się zamieńcie i niech da Ci poćwiczyć podstawy, czyli ruszanie,
                płynną jazdę itp. Przedstaw tylko sytuację tak, żeby nie było możliwości, żebyś
                coś zepsuła. :)
                Zawsze możesz walnąć argumentem, że szkoda Ci kasy na jazdy jak tego samego
                możesz się nauczyć sama. Na jazdy później zostaw sobie już prawdziwą naukę
                jazdy, a nie obsługi samochodu. ;)

                > Dam sobie rade?Prawda?Przeciez nie bedzie wiecznie ktos jezdzil obok mnie?

                Dasz sobie radę. Gdybym nie próbował dbać o mój męski image na tym forum, to bym
                napisał jak mi marnie jeżdżenie szło, żeby podnieść Cię na duchu. ;)
                • mam_pokrecony_mozg Re: dzieki dystansownik 20.05.10, 21:55
                  DZIEKI DYSTANSOWNIK
                  naprawde podniosles mnie na duchu

                  i wcale nie ujelo to Twojej pozycji i Imageowi na tym forum
          • berdebul Re: nauka jazdy-POMOCY 21.05.10, 10:55
            mam_pokrecony_mozg napisała:

            > DOKLADNIE
            >
            > instruktor jakis ciotowaty
            To go zmień. Od pierwszej godziny robiłam miasto, dzięki temu wjeżdżając na plac skupiłam się tylko na manewrach, 10 minut i mogliśmy jechać dalej. Na dzień dobry miałam przejechać przez centrum Warszawy, da się. Skrzyżowania które wtedy przejeżdżałam pamiętam świetnie :D
            > zamiast mi wyjasnic sprzeglo to on mnie opierdlaa na skrzyzowaniu ze mi gasnie
            Jak działa sprzęgło powinnaś wiedzieć z teorii. Wsiadasz i jedziesz. 6cio biegowe yariski faktycznie są dużo bardziej czułe niż 5cio, ale na 6cio biegowym zdajesz egzamin a tam 2 zgaśnięcia i do widzenia.
            Nie zawsze będziesz jeździć swoim lub znanym samochodem. Jak będzie trzeba wsiąść w coś innego to powiesz że nie bo się denerwujesz?
        • madzioreck Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 21:34
          Ok, wywnioskowałam, że w ogóle zabiera, a nie, że zaraz na dzień dobry :)
    • dystansownik Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 20:27
      > Wczoraj zaczelam jezdzic z instruktorem na Toyocie Yaris. MASAKRA !
      > Nie daje sobie zupelnie rady!!! Jak startuje z jedynki to nie moge puscic
      > sprzegla tylko trzymac bo na sprzegle niby rusza juz samochod. Pedal gazu
      > sprzeglo i hamulec sa tak delikatne ze jak wciskam to mnie rzuca.

      Teoretycznie samochód rusza bez gazu jak się tylko puści sprzęgło. Tzn.
      puszczasz do pewnego momentu, gdy zacznie ruszać przytrzymujesz i puszczasz
      wolniej. W praktyce lepiej jest i tak lekko wcisnąć gaz od razu, bo wtedy
      praktycznie silnik nie ma prawa zgasnąć, a zabawa z puszczaniem sprzęgła bez
      gazu bardzo często się tym kończy.

      Co do delikatności pedałów, to niestety ten samochód już tak ma, ale można się
      do tego przyzwyczaić. Najlepiej robić tak jak ktoś już wyżej napisał, oprzeć
      nogę na pięcie i używać jej jak dźwigni, delikatniej naciskając pedały.
      • madzioreck Stopa jako dźwignia 20.05.10, 21:37
        Tak mi teraz przyszło do głowy, że nie zawsze tak wychodzi, że da się puszczać
        sprzęgło, opierając piętę na podłodze. Ja np, mam za mała stopę i nie wyjdzie mi
        taka sztuka, chyba, że w obcasach ;)
        • mam_pokrecony_mozg Re: Stopa jako dźwignia 20.05.10, 21:40
          ja tez tak mam
          i wlasnie sie zastanawiam czy nie zalozyc jutro butow na obcasie
          bo normalnie nie dosoiegam sprzegla
    • six_a Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 20:30
      Wciskam gaz puszczam sprzeglo i jedziemy. Jeszcze nigdy mi nie zgasl.
      Wczoraj zaczelam jezdzic z instruktorem na Toyocie Yaris. MASAKRA !
      Nie daje sobie zupelnie rady!!! Jak startuje z jedynki to nie moge puscic
      sprzegla tylko trzymac bo na sprzegle niby rusza juz samochod.

      jakiś dziwny porządek. jakbyś spuszczała tylko sprzęgło (w tej toyocie, bo na
      rzęchach to ja się nie znam), to byś zauważyła, że samochód rusza (ja tak np.
      parkuję tyłem i z reguły nawet gazu nie potrzeba). gaz naciskasz, puszczając
      sprzęgło, a nie gaz przy całkowicie wciśniętym sprzęgle i dopiero spuszczanie
      sprzęgła.
      • dystansownik Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 20:44
        Parkowanie na samym sprzęgle ma sens (oczywiście na równym terenie), ale tu
        chodzi raczej o sytuacje gdzie trzeba szybko i dynamicznie ruszyć. Wtedy lepiej
        jest wcisnąć gaz jeszcze zanim się puści sprzęgło do momentu "ruszania", ale
        żeby zwiększyć trochę obroty w momencie, kiedy już się będzie ruszało.
        Przynajmniej taka jest moja opinia.
        • alpepe Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 21:41
          bo to si€ nie tak robi: tyle sprzęgła ile gazu, tylko na odwrót, im bardziej
          puszcza się sprzęgło, tym bardziej ciśnie gaz, ale przecież ona może ruszać z
          dwójki, jak taka strachliwa, wtedy ciśnie jak na starym samochodzie z pół godziny.
        • lacido Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 21:45
          wiesz co się dzieje ze sprzęgłem gdy styka się ono z silnikiem na dużych obrotach?
          • dystansownik Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 21:53
            > wiesz co się dzieje ze sprzęgłem gdy styka się ono z silnikiem na dużych obrota
            > ch?

            Ale kto mówi o dużych obrotach. Po prostu trochę zwiększyć, żeby pozbyć się
            ryzyka zgaszenia silnika. Przecież nie mówię o naciskaniu do dechy od razu.
            Zresztą na L-ce można robić co się chce. Zwykle te samochody są i tak zjechane
            na tyle, że wiele więcej popsuć już się nie da. ;)
            • hitherto Re: nauka jazdy-POMOCY 21.05.10, 00:36
              dystansownik napisał:

              > > wiesz co się dzieje ze sprzęgłem gdy styka się ono z silnikiem
              > > na dużych obrotach?
              >
              > Ale kto mówi o dużych obrotach. Po prostu trochę zwiększyć,
              > żeby pozbyć się ryzyka zgaszenia silnika.

              Od obrotow wazniejsze jest jak dlugo sie styka i pod jakim obciazeniem - to
              tarcie zuzywa sprzeglo. Niezawodny sposob na ruszanie? Obroty na 2500-3000,
              puszczamy sprzeglo. A do tego mozna podziwiac miny kierowcow ktorzy nigdy nie
              widzieli jak "elka" rusza z piskiem ;-)
              • lacido Re: nauka jazdy-POMOCY 21.05.10, 09:24
                he he jak zaczęłąm robić kurs kiedys tak ruszyłam to moj instruktor
                stwierdził: zmieniać biegów nie umiesz ale z piskiem ruszać
                potrafisz ;)
          • mam_pokrecony_mozg Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 21:56
            nie nie wiem
            • lacido Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 22:03
              zbyt szybko się zużywa, znajomy mechanik przedstawiał mi to za pomocą dwóch
              butelek piwa (które rzecz jasna wcześniej opróżniliśmy ;) wiec niezbyt fachowo
              potrafię to wyjaśnić :)
        • six_a Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 22:09
          ja tam mieszkam w mieście, gdzie jedyną opcją dynamicznego ruszenia jest być
          pierwszym na światłach, w pozostałych przypadkach można se darować.
          chodziło mi o stopniowość operacji - jedno spuszczamy, drugie wciskamy.
          jak dasz po gazie nie spuszczając jednocześnie sprzęgła, to masz wycie i stanie.
          ale może ja się nie znam.
          • dystansownik Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 22:15
            Mi chodziło o coś innego. Mnie jeden instruktor na początku próbował tak uczyć,
            że puszczasz sprzęgło, do pewnego momentu, gdy samochód zaczyna się "toczyć",
            wtedy powoli dodajesz gazu z jednoczesnym dalszym puszczaniem sprzęgła.
            W praktyce jednak odstęp między "toczeniem" się bez gazu, a duszeniem gasnącego
            silnika był tak niewielki, że lepiej było wcisnąć lekko już odrobinę wcześniej.
            Nie chodzi mi też o gaz do dechy, ale o dojście do 2-3k obrotów w momencie gdy
            sprzęgło jest puszczone do "toczenia się". Mam nadzieję, że coś z tego
            rozumiesz, bo nie potrafię za dobrze wytłumaczyć.

            Ostatecznie chodzi mi o to, że jak ja się uczyłem, to gazu lekko dodawałem
            odrobinę wcześniej niż powinienem według rad instruktora. Do wycia nie
            doprowadzałem silnika, a przynajmniej nie miałem szansy go zgasić.
            • six_a Re: nauka jazdy-POMOCY 20.05.10, 22:22
              no odrobinę, to tak, ale chyba nie o to chodziło w opisie ruszania tej skody.
              jak tak samo rusza w toyocie, to zgas i pagib. musi być płynniej.
    • izabellaz1 Re: nauka jazdy-POMOCY 21.05.10, 09:35
      Generalnie nie powinno mieć znaczenia czym jedziesz (piszę o samochodach
      osobowych). Różnice jakieś są (faktycznie hamulec w Yarisach jak brzytwa) ale to
      się szybko łapie.

      A jeśli panikujesz na większym skrzyżowaniu to cóż...albo daruj sobie
      kierowanie, albo zaciśnij zęby, popatrz analitycznie na otoczenie (skąd ruch w
      stronę przeciwną, skąd tramwaje, ustaw auto tak, żeby nikomu nie stanąć na
      drodze i czekaj aż będziesz mogła skręcić w lewo, bo sądzę że w przypadku dużych
      skrzyżowań największy problem masz właśnie z tym).
    • lew_ Re: nauka jazdy-POMOCY 21.05.10, 09:48
      Jestes mamlas a nie kierowca,bron boze cie spotkac na drodze

      A lalki nie musze kupowac- mam duzo zywych kobiet:))
    • htoft Re: nauka jazdy-POMOCY 21.05.10, 10:50
      mam_pokrecony_mozg napisała:

      > wszystko ok tylko nie rozumiem dlaczego instruktor wysyla mnie na glebokie
      > wody? na wielkim skrzyzowaniu dostaje paniki,gubie sie... ale to nie jest
      > najwiekszy problem..

      To JEST właśnie największy problem. Nie wolno Ci nigdy wpaść w panikę
      • mam_pokrecony_mozg Re: nauka jazdy-POMOCY 21.05.10, 16:08
        bylo lepiej. Zgasl mi tylko 3 razy. Bo ponoc za chaotycznie puszczam gaz. JA
        TEGO GAzU nie czuje !!!! lekko mi wchodzi jak wazelina. No ale jak tak byc musi
        no to przyjdzie mi sie nauczyc. Uwazam ze i tak jestem niezla. MInelo 4 godziny
        jazdy a ja juz sobie daje niezle rade po miescie. Troche sie jeszcze gubie przy
        skretach w lewo ale i to opanuje. Jak mi nie bedzie gasl to bedzie dobrze.

        Nie kazdy jest taki opanowany. Ja mam szorsti temperamnet. I taki sobie kupie
        samochod. Moze starszego Golfa. DObre niemieckie konkretne auta. Moj facet ma
        Peugeota. Zobacze jak nim sie jezdzi. Jak tez tak delikatnie to mam w doopie i
        biore Golfa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka