Dodaj do ulubionych

Wobraźcie sobie...

14.03.04, 13:03
Pytanie kieruję, bez względu na płeć i wiek. Wyobraźcie sobie, że macie
dziecko, powiedzmy, że dorosłe, do tej pory nie sprawiające żadnych kłopotów,
przychodzi do was któregoś dnia i mówi: mamo, tato jestem homoseksualistą,
jaka by była wasza reakcja i ta natychmiastowa i odległa?
Jest to pytanie czysto hipotetyczne, ale myślę, że czasem warto zastanawiać
się nad swoimi reakcjami nawet w przypadku sytuacji, które mogą nigdy się nie
wydarzyć.:)
Obserwuj wątek
    • Gość: Triss Merigold Re: Wobraźcie sobie... IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 13:16
      Homoseksualizm jakoś mnie nie rusza tzn. myśl o dziecku kochającym osobę tej
      samej płci mnie nie przeraża. Pierwsza reakcja to pewnie zdziwienie.
      Mam za to gorsze wizje jeśli już jesteśmy przy kłopotach wychowawczych:
      - dziecko, które mimo wychowania w domu pełnym książek wyrasta tępe, mało
      zdolne i kończy edukację na zawodówce;
      - w ramach buntu wchodzi w złe towarzystwo (narkotyki, podejście "no future",
      sekta);
      - najgorszy horror - dziecko dres
    • Gość: melmire Re: Wobraźcie sobie... IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 14.03.04, 13:18
      Urzadzilabym wielka histerie kilkuminutowa, tylko po to zeby moc mu powiedziec
      z "mam cie, tylko zartowalam" i zobaczyc jego mine :D
    • undyna Re: Wobraźcie sobie... 14.03.04, 13:27
      Chciałabym dla mojego dziecka szczęścia, zdrowia i mądrości, w tej opisanej
      przeze mnie sytuacji, jedyne co bym zrobiła, to prosiłabym je, żeby się
      zabezpieczało, szczególnie w przypadku płci męskiej.:)
      • Gość: racja ale, jeśli tak podejrzewasz... IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 13:32
        ...to tak właśnie zrób. Nie ma innego wyjścia.
    • Gość: racja Tworzysz problemy IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 13:30
      Pierwsza: "To mamy problem"
      Druga: " Młody człowiek ma jeszcze większy problem". Serio.

      Kolejna: " Należy się z tym pogodzić.Uświadamiamy zagrożenia"

      W ogóle lepiej nie zkładać takich sytuacji. Po co.
      Zakładasz, że wychodząc z domu przejedzie cię tramwaj ?
      Może po prostu woli żywot pustelnika i ma inny nieco świat.Hmm...
      • undyna Re: Tworzysz problemy 14.03.04, 13:38
        Ja niczego nie zakładam, ja się zwyczajnie lubię zastanawiać nad różnymi
        problemami, badam siebie w ten sposób i ciekawi mnie jak inni podchodzą do
        pewnych rzeczy, dlatego między innymi zaglądam na Forum, dla wyjaśnienie dodam,
        że problem przeze mnie opisany jest czysto hipotetyczny.
        • Gość: racja Re: Tworzysz problemy IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 18:30
          To raczej nie masz własnych. Nie zawracaj nam gitary w takim razie. Postudiuj
          psychologię. Przeczytaj ksiażkę. Rób co chcesz, ale gitary nie zawracaj.
          • undyna zawracanie gitary 14.03.04, 18:37
            Sam sobie ją zawróciłeś nie zadając sobie trudu przeczytania dokładnie założeń
            tego wątku, nikt cię nie zmusił do pisania, a już na pewno nie ja.
    • Gość: Lena Re: Wobraźcie sobie... IP: 80.48.96.* 14.03.04, 13:46
      Myślę, że mnie nie zdarzyłaby się coś takiego, że dorosłe dziecko mówi o tym i
      to mnie zaskakuje. Myślę, że jakieś symptomy zauważyłabym dużo wcześniej. Jest
      mnóstwo spraw które człowiek widzi, czuje ale jeśli nie chce ich zaakceptować
      to udaje, że ich nie ma, do tego jeszcze często "zapobiegawczo" sygnalizuje
      dziecku, że tego czego się obawia nie akceptuje u kogokolwiek i odrzuci
      zdecydowanie i nieoodwołalnie. Dziecko nie ma szans na rozmowę wcześniej.
      Gdy rodzic dowiaduje się takich sprawach w dorosłym życiu dziecka to jest to
      pewnego rodzaju porażka.
      Jesli chodzi o dziecko, to widzimy w nim często to co sami chcemy widzieć a
      odrzucamy to czego nie akceptujemy, próbujemy dziecko zmusić by było takie jak
      my. Moja córka jest "techniczna" tak jak ja i mąż. Jakie to dla nas
      oczywiste !!! W przeciwieństwie do mnie i męża, dynamicznych i uprawiających
      sporty jest raczej pasywna i choć umie to co my należy do osób kanapowych,
      których ruch raczej męczy. Próbuje uaktywnić ale bez przymusu, akceptuję to
      czego zmienić nie mogę. Mojemu mężowi akceptacja przychodzi z trudem. W życiu
      obydwoje z mężem jesteśmy ludźmi którzy mają ambicję być w czymś najlepszymi,
      walczą do końca, nawet w dzieciństwie ja taka byłam. Córka raczej oceni swoje
      szanse i z góry "odpuści". Taka jest a ja choć postępuje w życiu inaczej to mam
      nasdzieje, że ona z tym będzie szczęśliwa. Nie zmuszę drugiego człowieka by był
      taki jak ja. Myslę, że to jest w jakiś sposób wyniesione z domu, wychowane.
      Jestem inna niż np. moja Mama a ona akceptuje mnie taką jaka jestem i zawsze
      wspierała.
    • midgeure Re: Wobraźcie sobie... 14.03.04, 14:29
      Kolejne "co by było, gdyby..." Fajnie by było, gdyby odezwał się ktoś, kogo
      dziecko tak właśnie zrobiło - przyszło i powiedziało, że jest lesbijką czy
      gejem. Ja się nie wypowiadam - nie wiem co bym powiedziała...
    • zalotnica Re: Wobraźcie sobie... 14.03.04, 16:13
      a czy uwazasz, ze jest to choroba, czy po prostu zwykla fantazja...?
      • undyna Re: Wobraźcie sobie... 14.03.04, 17:16
        Ale co, czy chodzi ci o homoseksualizm?
      • Gość: melmire Re: Wobraźcie sobie... IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 14.03.04, 17:19
        Ja za orientacje seksualna :)
    • betty-bt Re: Wobraźcie sobie... 14.03.04, 18:43
      Nie wiem. Nie mam nic przeciwko homoseksualistom. Przyjelabym do wiadomosci. Ot
      co. Jestem przygotowana na wszystko.
      Mysle, ze sa "gorsze" rzeczy, ktorymi moga nas zaskoczyc nasze dzieci.
      • Gość: Jola Re: Wobraźcie sobie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.04, 18:52
        Też jestem przygotowana na wszystko. Pomyślałabym tylko, że będzie miał
        trudniej niż heteryk, bo w naszym nietolerancyjnym kraju nie jest łatwo mieć
        odmienną orientację. Na szczeście mieszkam w "anonimowym" dużym mieście, ale
        zawsze szczerze współczułam homo mieszkającym w małym miastach. Niestety daleko
        nam do cywilizowanej Holandii, Francji itd.
    • undyna Wyjaśnienie, rozjaśnienie... 14.03.04, 19:05
      Wątek jest wynikiem rozmowy z moją przyjaciółką, która mocno mnie zaskoczyła,
      stwierdzeniem, że jedyną rzeczą, którą z trudnością zaakceptowałaby u swojego
      dziecka jest homoseksualizm, szybko jednak uległa mojej argumentacji: "A co by
      ci przeszkadzało, gdyby np. twoja córka zamiast chłopaka miała dziewczynę?",
      odpowiedź:" masz rację, nic:)" Byłam zwyczajnie ciekawa, co Wy o tym
      myślicie.:) Dziękuję wszystkim za odpowiedzi i mam nadzieję, na cd.. :)))
      • Gość: melmire Re: Wyjaśnienie, rozjaśnienie... IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 14.03.04, 19:18
        Oj, a zaptytaj kolezanke czy na pewno moglaby zaakceptowac ze jej syn jest
        np.skinem czy zapisal sie do Mlodziezy Wszechpolskiej :)Sa naprawde rzeczy
        trudniejsze (czy wrecz niemozliwe do przeskoczenia) niz odmienna orientacja
        seksualna :)
        • undyna Re: Wyjaśnienie, rozjaśnienie... 14.03.04, 19:33
          Ona jest w porządku, tylko szybciej mówi niż myśli, czego dowodem jest jej
          podatność na rozsądną i niezbyt wyszukaną argumentację. O bycie skinem i MW nie
          muszę jej pytać, znam odpowiedź;) Dużo jest takich ludzi, którzy są ok., ale
          mają skłonność do mówienia przed myśleniem, nie musi to oznaczać, że są gorsi
          od tych co robią odwrotnie, to jeszcze zależy jak się potem zachowają, z
          pewnością nie powinni jednak pracować jako psycholodzy, czy dyplomaci;)
      • betty-bt Re: Wyjaśnienie, rozjaśnienie... 14.03.04, 19:24
        A to ciekawe podejscie po potomstwa. A gdyby okazal sie zlodziejem,
        gwalcicielem lub morderca? Cpunem, alfonsem itd. itp?
        Mam kolege, ktory twierdzi, ze to wszystko w/w przeze mnie bylby w stanie
        zaakceptowac i wybaczyc, a podobnie jak Twoja kolezanka- bycia gejem nie.
        Tacy ludzie sa dla mnie zagadka.
    • reniatoja Zastanawia mnie jak to wszystko ma sie do prawdy 14.03.04, 19:38
      Polska to kraj podobno bardzo nietolerancyjny wobec homoseksualistow. Tymczasem
      tutaj wszyscy jak jeden maz niemalze twierdza, ze dla nich taka informacja nie
      bylaby zadnym szokiem, ze nie maja nic przeciwko homose3ksualizmowi swoich
      dzieci, ze co najwyzej zazartowaliby sobie, ze im to jakos przeszkadza. Bardzo
      to ciekawe. Czyzby spolecznosc FK nie byla zadnym odzwierciedleniem polskiego
      spoleczenstwa homofobow ? Podziwu godne.


      Gdyby moje dziecko poinformowalo mnie o tym, ze jest homoseksualne, nie byloby
      mi tak latwo jak Wam; mysl o czyms takim raczej mnie przeraza. Przeraza nie
      mniej niz mysl, o tym, ze moje dziecko mogloby skonczyc edukacje na podstawowce
      mimo domu pelnego ksiazek, czy, ze mogloby wpasc w srodowisko narkomanow czy
      sekciarzy. Bardzo bym nie chciala, zeby spotkalo ja cokolwiek z powyzszych,
      rowniez zeby okazalo sie, ze jest homoseksualna. Ja tez nie mam nic przeciwko
      gejom, geje sa gleboko w moim sercu jako przyjaciele najszczersi, moglabym
      rzec, ze kocham gejow. Rownoczesnie jednak wiem, jak trudno byc szczesliwym
      bedac gejem. Boja sie reakcji spoleczenstwa, dlatego swoja orientacje ukrywaj
      jak cos najbardziej wstydliwego, (fakt, znam samych homoseksualnych mezczyzn,
      ze dziewczynami less jakos sie nie zetknelam, wiec moze jest inaczej), wiem, ze
      sa to ludzie, ktorzy czesto sa bardzo samotni i nie udaje im sie stworzyc w
      zyciu zwiazku o jakim marza. Bardzo trudno jest byc gejem, nie tylko w polskiej
      rzeczywistosci, w kazdym spoleczenstwie jest sie mniej czy bardziej wytykanym
      palcami, dla wielu jest to rowniez nie do zniesienia sytuacja, jesli chodzi o
      sprawy sumienia i religii. Po prostu trudniej osiagnac harmonie i rownowage w
      zyciu bedac homo, dlatego bardzo nie chcialabym, zeby moje dzieci mialy sie
      kiedykolwiek zmierzyc z takimi dylematami, aczkolwiek zawsze bede kochac swoje
      dziecko i nigdy go nie odrzuce, kimkolwiek bedzie. A jesli bedzie sczesliwe w
      zwiazku homoseksualnym, to nie bede miala innego wyjscia, jak tylko pozostawic
      mu wolnosc i cieszyc sie jego szczesliwem. A jesli bedzie nieszczesliwe, to
      bede razem z nim nieszczesliwa, jak to matka.
      • Gość: melmire Re: Zastanawia mnie jak to wszystko ma sie do pra IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 14.03.04, 19:46
        Wiem ze gejom/les jest trudniej (mimo ze znam les w szczesliwym zwiazku i
        30letniego hetero bez zwiazku w ogole). Ale trudniej jest tez ludziom brzydkim,
        zbyt niskim, zbyt wysokim itp itd.
        Jezeli chodzi o brak mozliwosci zakceptowania czegos to naprawde nie moglabym
        zaakceptowac rzeczy ktore uznalabym za porazke wychowawcza-glupoty,
        okrucienstwa, bezmyslnosci itp.
      • undyna Re: Zastanawia mnie jak to wszystko ma sie do pra 14.03.04, 19:53
        Masz rację Reniatoja, z tym, że samotni i poza marginesem, że mogą być
        nieszczęśliwi, ja jednak mam nadzieję, że za jakieś dwadzieścia lat trochę
        znormalniejemy jako społeczeństwo, w ciągu ostatnich 10 lat procent ludzi
        akceptujących homoseksualizm wzrósł o ok.20%, o mniej niż 10% tych którzy są za
        wspólnym majątkiem prawnie usankcjonowanym, dodam jaszcze, że mój naj the best
        przyjaciel jest bi, oni mają dużo gorzej "jak nie staniesz d... styłu". Teraz
        żadnego utalentowanego geja nie spotkałby smutny los O. Wilde, w tym wypadku
        zdecydowanie idzie ku lepszemu.:)))
        • reniatoja Re: Zastanawia mnie jak to wszystko ma sie do pra 14.03.04, 19:57
          undyna napisała:


          > zdecydowanie idzie ku lepszemu.:)))


          Daj Boze, bo nienawisc do homoseksualistow tudziez pogarda, boli mnie i zenuje
          okrutnie.
    • Gość: Mrufka Re: Wobraźcie sobie... IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 14.03.04, 20:18
      Homoseksualizm to jeszcze nic, gorzej jak sie okaze Bi, bo nigdy nie bedzie
      wiadomo, kogo do domu przyprowadzi ;)

      - No i co kochanie, to kiedy przedstawisz nam Krzysia?
      - Mamo, ja juz od tygodnia jestem z Agnieszka.

      Mrufka.
    • Gość: Lena Re: Wobraźcie sobie... IP: 80.48.96.* 14.03.04, 21:16
      Myslę, że te porażki w wyniku których okazuje się, że dziecko jest niedouczone
      mimo domu pełnego książek, okrutne mimo wyznawanego "pacyfizmu" rodziców,
      abnegackie mimo "eleganckich" rodziców jest porażką łatwą do przewidzenia dla
      osób postronnych. W domu nie powinno się mieć książek ale je czytać, rozmawiać
      o nich i w dziecku budzić zdrowe snobizmy, wyznawane zasady powinny sie
      przekładać na zachowanie dorosłych a nie być tylko wyznawanymi zasadami.
      Zachowania werbalne rodziców czasem stoją w sprzeczności do niewerbalnych,
      zasady nie mają zastosowania z braku zainteresowania /zwykle rodziców dzićmi/
      lub są wymuszane a nie wpajane własnym przykłądem.
      Czymś innym jest dziecko niezdolne, mające po prostu problemy z nauką. Może to
      nie jest łatwe dla wykształconych rodziców ale wolałabym mieć córkę która jest
      dobrą krawcową lub fryzjerką i z tego powodu szczęśliwym człowiekiem,
      spełnionym zawodowo niż wymusić na niej zdanie matury z ogromną ilością
      korepetycji, zmuszać ją do skończenia jakichkolwiek studiów i podsycać w niej
      ambicje niemożliwe do zrealizowania. Ale na pewno dla rodzica trudne jest do
      zaakceptownia,że dziecko "nie dorasta" do rodziców, chcemy by nasze dzieci były
      lepsze od nas.
      Tutaj wypowiadają się kobiety i widzę, że to kobiety bardziej skłonne są
      zaakceptować "inność" swoich dzieci. Wsród znajomych też widzę ten trend,
      mężczyźni dużo częściej są zdecydownie przeciwni homoseksualizmowi i
      zdecydowanie twierdzą, że nie zaakceptowaliby tego u własnego dziecka.
      • undyna Re: Wobraźcie sobie... 14.03.04, 21:28
        Zaraz po twoim poście poszłam się spytać mojego M., co on na to gdyby...,
        powiedział cytuję:"no to spoko", ulżyło mi, kiedyś się go pytałam, co by
        zrobił, gdyby jego najlepszy przyjaciel okazał się homosex, twierdzi, że
        jeśliby go nie podrywał, to też luzik;)
    • Gość: monika Czy naprawdę.... IP: *.ists.pl / *.ists.pl 14.03.04, 21:29
      Czy naprawdę, tak w głębi duszy, rzeczywiście nie macie nic przeciwko
      homoseksualistom? Czy rzeczywiście nie ruszało by Was gdyby pewnego dnia
      przyznało śie do innej orientacji seksualnej? Czy istneija granice tolerancji?
      I czy nadmierna tolerancja nie przynosi wręcz odwrotnych skutków? Oto jkaie
      pytania nachodzą mnie czasami...Nawet w związku z tego typu pytaniami.
      Czy tego typu świat, pozwalający na różnego typu dewiacje, jest normalny?
      Może spróbujemy odpowiedziec najpierw na te dylematy....
      Poza tym to sztuczne wywoływanie problemów, ale pożyteczne:)
      • undyna Re: Czy naprawdę.... 14.03.04, 21:44
        Moniko, lekarze psychiatrzy, już ładnych parę lat temu wypowiedzieli się w
        raporcie WHO, że homoseksualizm to nie jest dewiacja, ani choroba, że nie ma
        ani metody, ani potrzeby leczenia homoseksualizmu, moim zdaniem to wystarczy,
        żeby zaakceptować to zjawisko. Poza tym w świecie natury, też występuje pociąg
        do osobników tej samej płci, u ssaków napewno, więc może to jest pewien wariant
        natury, a nie dewiacja?
        Co w tym złego, że ktoś woli inaczej, przecież nikogo w ten sposób nie krzywdzi.
        • Gość: monika Re: Czy naprawdę.... IP: *.ists.pl / *.ists.pl 14.03.04, 22:04
          Nie chodziło mi nawet o to czy homoseksualizm należy uważać za dewiacje, czy
          też nie. Nie brałam pod uwagę decyzji lekarzy z WHO, czy też innych badań nad
          homoseksualizmem. Chodzi o czysto ludzki, rozumny wkład i podejście do spraw
          egzystencji...Poza tym jestem po częsci biologiem i nie wydaje mi się, aby
          wytłumaczeniem były homoseksualne zachowania zwierząt. Niedługo zaczęlibyśmy
          tłumaczyć morderstwa dzieci, kanibalizm gatunkowy czysto biologicznym
          podejsciem (bo takowe też w przyrodzie sie zdarzają). Uważam, że w dzisiejszym
          zbyt tolerancyjnym społeczeństwie, zbytnio nie przykłladamy wagi do słów,
          odczuć i uczuc rzeczywistych. Nie wydaje mi sie, że mądremu, wykształconemu,
          dobremu człowiekowi, nie zależy na tym z kim jego dziecko sie spotyka i uprawia
          seks....Tak mi sie tylko wydaje.
          Nie mam nic przeciwko innym ludziom, wystarczy byc dobrym i dobrze nastawionym
          do świata. Czasami tylko zdaje sobie pytania o szczerość naszych reakcji, o to
          czy naprawdę zachowujemy sie w pewnych przypadkach tak jak deklarujemy....
          Pozdrawiam:))
          • undyna Re: Czy naprawdę.... 14.03.04, 22:24
            Jeśli chodzi o dziecko i sex, oraz z kim się dziecko spotyka (hipotetycznie),
            oczywiście, że mnie to interesuje, ale jeśli jest homoseksualistą i chce
            spotykać się z własną płcią, to nic nie pozostaje mi innego jak zaakceptować
            ten fakt, jeśli mój syn ma chłopaka, to to jest dla mnie tak samo ważne jakby
            miał dziewczynę, tak czy siak, chcę, żeby był szczęśliwy ze swoim partnerem
            (ką), żeby to była osoba dobra i godna zaufania.
            Jeśli chodzi o słowa, a praktykę, to zawsze mówię co myślę, albo nic nie mówię,
            bo nie lubię awantur, no chyba, że mam zły dzień i ktoś wybitnie przesadzi;)
            Pozdrawiam:)))
        • autorka Re: Czy naprawdę.... 14.03.04, 22:15
          To oznacza, że "fajni" z Was rodzice.
          Oczywiście, jeśli deklarujecie tu na forum prawdę.
          Bo ani ja, ani moja Kobieta, szczęścia do takich nie miałyśmy.
          Więc oni na taką wiedzę nie zasługują.
          Pozdrawiam tym serdeczniej.
          • undyna Re: Czy naprawdę.... 14.03.04, 22:26
            Moim zdaniem, gdzie jak gdzie, ale na Forum kłamać, to bezsensu, chociaż różne
            są "zboczenia";)
    • tralalumpek Re: Wobraźcie sobie... 14.03.04, 22:47
      Rozwazania takie to "produkcja goracego powietrza".
      W swoim krotkim zyciu widzialam juz tyle razy weryfikacje najbardziej
      ortodoksyjnych pogladow, ze zastanawianie co by bylo gdyby uwazam za strate
      czasu.
      Czlowiek reaguje naprawde nieprzewidywalnie w wielu sytuacjach, zarowno w jedna
      jak i w druga strone.
    • kini Re: Wobraźcie sobie... 15.03.04, 08:50
      Na pewno byłabym ogromnie zaskoczona. Ale zaakceptowałabym ten fakt.
    • kopov Re: Wobraźcie sobie... 15.03.04, 13:33
      że wasz syn przychodzi z wiadomością "mamo tato żenię się" ty ? taki młody i
      przystojny? później pytacie z kim? z Marianem oczywiście :) z Marianem? mój
      boże przecież on jest Żydem.
      To jest kołtun który toczy nasze społeczeństwo,
      • undyna Re: Wobraźcie sobie... 15.03.04, 14:09
        Telewizja czy autopsja?
        • kopov Re: Wobraźcie sobie... 15.03.04, 14:16
          życie
    • blanchet Re: Wobraźcie sobie... 15.03.04, 14:17
      chcialabym i życzyła żeby znalazł/a sobie kogoś kogo mógłby pokochać i
      powiedziła: a mamusia jest synku bi- hahaha śmiesznie by było,
    • capa_negra Re: Wobraźcie sobie... 15.03.04, 14:29
      Pierwsze reakcja: zaskoczenie
      Nastepna: kocham cię takiego jakim jestes

      I to wiem na pewno - ktos z bliskiej rodziny powiedział mi kiedys jestem
      homoseksualistą, ale prawde mówiac nie do końca mam pewnośc czy to było
      stwierdzenie faktu czy tylko podpucha
    • tibby Re: Wobraźcie sobie... 15.03.04, 16:19
      Uznałabym, że nadal nie sprawia żadnych kłopotów. Gdybym wcześniej niczego nie
      spostrzegła (mało prawdopodobne, ale możliwe), byłabym pewnie zaskoczona, ale
      nie nieszczęśliwa. Dużo gorzej zniosłabym wieść, że kocahne dziecko wstąpiło do
      Ligi Polskich Rodzin.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka