Dodaj do ulubionych

To żal mi Twoich dzieci

16.05.11, 14:17
No i tak się dowiedziałam bo moje dzieci nie mają swojego komputera.
A no nie mają. Będa miały jak zarobią i go sobie kupią. Na wiele rzeczy mogę sobie pozwolić finansowo ale to nie znaczy, że mam dzieciom kupować komputery, które nie są dla nich niezbędnę do życia.
Tak samo jak komórki. Ma wyłącznie starsza i to tylko i wyłącznie z tego powodu, że w razie nieszczęścia ( córka choruje od wielu lat ) ma możliwośc kontaktu z nami, my z nią albo ktoś kto znajdzie nr ICE.
Gdyby nie to podejrzewam, że i komórki by nie miała ot tak za darmo.
Nie uznaję czegoś takiego, że dziecko musi mięc swój komputer, komórkę czy PSa.
Na wszystko musi "zarobić" w różny sposób. A to pomoc w fundacji, albo pomoc przy zwierzętach albo coś jeszcze.
No i nie wiem czy tylko ja tak mam, że dziecko musi znać wartość pieniądza, że nie ma tak łatwo, że trzeba ciężko się napracować, żeby coś sobie kupić?
Albo inaczej czy Wasze dzieci mają własne komputery, komórki, konsole czy co tam jeszcze tylko i wyłącznie dlatego, że wypada dziecku kupić i powinno mieć, żeby od rówieśników się nie odróżniało?
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 14:29
      Mają, ale nie dlatego, ze tak wypada. Pierwszy komputer był kupiony wówczas, kiedy dzieci były bardzo małe, a komputer okazał się niezbędny do pracy tatki. Na coraz nowe komórki zarabiają, pracując w firmie ojca i ciułając wszelkie datki prezentowe.
      • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 14:40
        Czyli odziedziczony mają. Ale nie kupiony specjalnie dla nich bo one chcą albo bo wypada.
        Moje dzieci nie mają swojego własnego bo nie jest im potrzebny. Zresztą same nigdy nie pytały o komputer dla nich tylko i wyłącznie. Wystarcza im to, że korzystają z naszych ( mojego i męża ) i nie potrzebują własnego.
        • laminja Re: To żal mi Twoich dzieci 23.05.11, 12:17
          inna jest sytuacja kiedy w domu jest komputer, inna kiedy jedyny komputer to laptop "służbowy" jednego z rodziców czy własny, ale używany do pracy. U nas nie ma potrzeby kupowania komputera do domu, jeśli więc się pojawi to będzie do użytku dzieci, bo my swoje komputery mamy.
    • budzik11 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 14:37
      Nie mają (tzn. mają zabawkowe), bo są małe, starsza ma 5,5r. Ale tez nie uważam, żeby to było potrzebne, no może poza komórką, bo ta się przydaje kiedy trzeba dziecko gdzieś zawieźć, przywieźć, odebrać itp. Do kontaktu z rodzicami, nie z kolegami.
      • gwiazdeczka-z-nieba Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 14:48
        moje dziecko jak podrośnie (teraz ma 4 lata) dostanie mój stary komputer, który stoi nieużywany (no parę razy pokazałam mu jakąś gierkę), ja nie używam tego komputera, bo wygodniej mi używać laptopa (a nawet dwóch). Moje dziecko będzie potrzebowało osobnego komputera, ponieważ na moich ja pracuję i bardzo dużo ich używam, więc ciężko byłoby udostępniać je dziecku.
        Ale uważam, że mój stary będzie zupełnie wystarczający, na co najmniej kilka lat używania.
        nie kupię nowego, żeby miało nowy po prostu. jak się popsuje stary i nie da się naprawić, albo kupię nowy, albo dam dziecku mój laptop, a sobie kupię nowy. taka ze mnie wyrodna matka.
        dziecko dostanie komórkę. początkowo z blokadą, tak, że będzie mogło dzwonić do rodziców, dziadków. później będzie miało limit, mały na rozmowy z rodziną, i żeby czasem mogło zadzwonić, krótko i konkretnie do kolegi. jeśli limit wyczerpie, dokupuje kartę z kieszonkowego. przy czym będę wymagać, aby miało zawsze na karcie, tyle aby w razie czego zadzwonić do mnie, a nie tłumaczyło się, że nie miało nic na koncie. Pewnie będzie tak, że będzie do mnie puszczać sygnał, a ja będę oddzwaniać.
        telefon ma być dla mojej wygody, a nie do zabawy dla dziecka.
        i pewnie będę albo kupować proste modele bez bajerów, albo dawać, któryś ze swoich starych.(wiadomo dziecko zgubi, potłucze, ukradną).
        oj wyrodna matka ze mnie, jak to czytam.
        • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 14:56
          Bardzo wyrodna wink Lubię takie matki ze zdrowym podejściem.
          Moja starsza dostała pierwsza komórkę na którą zarobiła pomagając mi w pracy w weekend. Pomagała przez miesiąc. zarobiła ok. 30 % całej sumy ale zarobiła.
          Zasada jest prosta : rzeczy niezbędne do życia, potrzebne itp. my kupujemy. Na dodatki dzieciaki muszą zarobić.
          Córka planowała wyjazd wakacyjny. Dość drogi i musiała dorobić na ten wyjazd. Pomijam fakt, że 90% i tak my płacimy ale zarobiła. To co zarobiła oddała na szczytny cel. Dumna z niej jestem. W nagrodę dostanie i tak ten wyjazd. Ale dostanie go bo zasłużyła na to, żeby wyjechać.
        • pitahaya1 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 18:11
          U nas z komputerami jest tak, że nowy do niedawna miałam wyłącznie ja. Mąż ma służbowy, starszy syn miał po mnie a młodszy po starszymsmile Zakładając, że komputery kupujemy rzadziej niż co 4 lata, sama wiesz, jaki zabytek dostawał zawsze najmłodszysmile Ledwo przeglądarkę obsługiwałsmile
          Rok temu starszy syn dostał na 18-te urodziny nowy komputer, święto w domusmile Komputer wart ok. 3tys., kupiony za niecałe 1700zł. Syn robił do niego przymiarkę ponad rok. Jego kolega zaplanował mu wnętrze, które musiało zmieścić się w limicie cenowym i musiało wystarczyć na kolejne latasmile Syn kupując podzespoły, przeglądając stoiska na giełdzie, usłyszał tylko "podziwiam tego, kto to pisał, więcej z tego sprzętu nie da się wycisnąć". Potem sam złożył sprzęt, żeby było taniejsmile
          Komórki mają od kilku lat, choć obaj dojeżdżają do szkół z innej miejscowości. Wymagania były jasne: niski limit 29zł i komórka za 1zł. Wiesz dobrze, że cudów za to nie zdziałaszsmile Za gadulstwo ponad limit starszy płaci z kieszonkowego.
          Na pozostałe pierdoły gadżetowe syn sam zarabia.
          Nie ma tak, ze coś się na rynku pojawia a ja już zadzieram kiecę i lecę z kartą kredytowąsmile)
    • anetapzn Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 14:57
      Mój starszy syn (14 lat) dostał w tym roku na urodziny mojego starego laptopa, wczesniej korzystał ze starego stacjonarnego komputera, który odziedziczyl po nim 9letni brat. I na tyle jeżeli chodzi o komputery wystarczy. oboje z meżem mamy własne laptopy ponieważ bardzo duzo na nich pracujemy. Komórkę ma tylko najstarszy syn. Doładowuję mu co miesiac za 20 zł i uważam, ze to aż nadto. Jak chce wygadac, wyesemesować (jest taki czasownik w jez. polskim ???) wiecej pieniażków, musi doładowac za swoje zaskórniaki. Młodszy w weekend majowy był na zielonej szkole i tylko on i 1 kolega w klasie nie mieli ze soba komórki. Nie widziałam powodu, żeby 9-latkowi dawać komorkę- jakby coś sie odpukac stało wychowawczyni ma nasz nr. telefonów.
      Kupowanie najnowszych gadżetów dla dziecka- nastolatka to dla mnie wyrzucanie pieniędzy.
    • fantagiro30 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 15:03
      Moje potomstwo sztuk 2 - córka 16 l i syn 14 nie mają swoich komputerów, korzystają w razie potrzeby z mojego czy męża. Komórki owszem, mają, ale ja nadopiekuńcza mamuśka jestem, jeśli wyjdą do kolegi czy koleżanki mają obowiązek dzwonić do mnie po kilka razy dziennie - czy żyją, czy nikt ich nie porwał, zabił czy zgwałcił, tfu, tfu. Na komórki zapracowali sami - pomagając u dziadka w sadzie, latem zarabiali również przy zbieraniu truskawek. Nie mają telewizorów w swoich pokojach, nie mają jakichś tam konsoli, czy innych wynalazków i nie rozpaczają zupełnie z tego powodu. Sadosiu, nie jesteś sama smile

      > Nie uznaję czegoś takiego, że dziecko musi mięc swój komputer, komórkę czy PSa.
      >
      A co to PS?
        • gwiazdeczka-z-nieba Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 15:16
          a co do telewizora, moje dziecko ma stary, mały telewizorek w pokoju i dvd (a ja nie mam dvd u siebie), dlatego, żeby oglądało w swoim pokoju bajki, nie w nadmiarze i wybrane przeze mnie. ale takie rozwiązanie jest dla mojej wygody. dużo pracuję, popołudniami i wieczorami też. pracuję w "dużym" pokoju, gdzie jest tv. i zwyczajnie bajki przeszkadzałyby mi w pracy.
          aha to nie jest tak, że sadzam dziecko na pół dnia przed bajkami i bawię się w "pracocholizm". po prostu, muszę pracować dużo więcej niż czas, gdy dziecko jest w przedszkolu, nieraz mam pilne zlecenia i muszę się wyrobić na czas. wtedy bajka oglądana w swoim pokoju ratuje mi życie.
          ale oczywiście spędzam czas z dzieckiem, bawię się z nim, czytam mu i robimy mnóstwo fajnych rzeczy, które możemy robić również dzięki temu, że pracuję więcej niż te zegarowe 8 godzin.
    • joanna_poz Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 15:09
      komputer mamy jeden stacjonarny i korzystamy z niego wszyscy, łącznie z synem.
      nie sądzę, żeby stał się aż tak oblegany, żeby syn musiał miec swój własny osobisty

      komorki nie ma - jest pierwszoklasistą, odwozonym i przywozonym ze szkoły, poki co nie przemieszczającym się samemu, wiec kompletnie nie ma takiego potrzeby.

      konsolę ma - dostał w prezencie z jakiejś okazji.
      • bestraga Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 15:38
        jestem nauczycielem w szkole średniej i przyznam że coraz częściej wykorzystuje to ,ze młodzież ma komputery (wielu ma laptopy i ma je tez w szkole, ale szkoła taka ze wiele prac robi się w komputerze, a potem pracuje nad nimi w domu.) i widzę ze bardzo to ułatwia życie i prace gdy ktoś ma.Można im dodatkowo wysłać różne materiały , a i oni mogą przysłać wypracowanie , czy coś innego.Natomiast nie jest prawda ,że wszyscy maja komórki, czasem maja, ale już bez impulsów, i dosyć oszczędzają na tym , także wielu z nich nie ogląda telewizji wcale (fakt że przepracowani lekcjami), a mam tez rodziny , niebiedne , które telewizora nie mają...i żyją ..i widzę ze dziecko dumne z tego a nie zawstydzone . Jak widać to jest coool !
        • cilantre Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 15:55
          Moja starsza ( 20 lat) ma swój laptop, który dostała na osiemnastkę. A dziecko 13-letnie korzysta z mojego, usilnie prosząc w tzw międzyczasie o możliwość posiadania swego własnego komputera. Nie ma takiej opcji, aby to się stało przed osiemnastką - widzę zadatki na uzależnienie.
          Komórkę ma od IV klasy, ale tak, jak ktoś wcześniej pisał - głównie ze względu na stan zdrowia. Zawsze otrzymuje starą, gdy my wymieniamy ( zostały zgubione już dwie ! ).
          W naszym otoczeniu nie znam dziecka powyżej komunii, które nie miałoby komórki, a na palcach jednej ręki mogę policzyć te, które nie mają WŁASNEGO komputera ...
          Moja siostrzenica dostała komputer w wieku 6 lat - taki mały dodatek do nowego pokoiku uncertain
    • hela6 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 15:45
      No to wyobraź sobie koleżanko droga że w moim mieście ciężkie pieniądze podatników wywaliło na kilka /naście?/ laptopów i stałe łącze do netu na kilka lat dla rodzin "e-wykluczonych".
      Oczywiście przed wyborami lokalnymi.
      Szlag mnie nagły trafił bo jestem zdania takiego ze władze lokalne powinny działać społeczności tak by owa społeczność mogła za własne zarobione sobie kupić a nie podarki czynić dla garstki żeby se zdjęcie zrobić do gazety.
      Ale przyszła refleksja i taka ze kal nie masz komputera i netu to jesteś dziad. Mimo że w bibliotece możesz z internetu korzystać bez szczególnych kolejek.
      No i jeszcze jedna refleksja że za te pieniądze mógłby powstać plac zabaw czy boisko dla dzieci.
      • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 15:49
        E-wykluczonych? o matulu...
        Naprawdę macie chyba bardzo bogate miasto smile po co place zabaw, po co boiska, po co modernizacja czegokolwiek. Dajmy komputery e-wykluczonym...
        Porażka naprawdę. Zamiast rzucać wędkę dają im stęchła rybę.
          • nieta0 Re: To żal mi Twoich dzieci 20.05.11, 12:50
            Nie interesowałam się tym głębiej, ale musiała być jakaś odgórna inicjatywa (wojewówdztwa mazowieckiego?), bo ja też znam podwarszawską gminę, gdzie Panie z MOPS-u, każdemu z benificjentów zasiłków (+ znajomkom) proponowały w "pakiecie" dostęp do netu + kompa za free !!!! Taka to nasza żałosna polska rzeczywistość - jak legalnie zarabiasz i płacisz podatki to jako ten "bogacz" musisz za wszystko becylować a lawiranci i cwaniacy są promowani ! sad((
      • lili2006 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 22:32
        z tego co mi sie wydaje, był to program sponsorowany prze fundusze europejskie. a radość mojej uczennicy, że wreszczie może sprawdzić, z czego dokladnie jest klasówka w domu, bez proszenia w bibliotece o wydruk, nie do opisania. Ich mama ma 4 dzieci, pracuje, ale nie wystrcza na to, by kupić komputer, słowniki, dodatkowe książki - teraz mają i ja się z tego bardzo cieszę, że może korzystać i ona, i jej bracia.
        PS. wytyczne do sprrawdzianów szkoła podaje na platformie edukacyjnej. w szkole komputery są, ale z wydrukiem jest kiepsko, dziewczyna oczywiście miała możliwość, ale ilemożna chodzić, prosić, klasówek w końcu sporo
    • danuu Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 15:45
      Ja swoich dzieci nie mam, ale mogę powiedzieć o sobie smile
      Pierwszy komputer dostałyśmy z siostrą, gdy ona poszła do liceum (ja byłam w 4 klasie podstawówki ośmioletniej). Ona dostała go, bo poszła do klasy informatycznej, ale nie złapała bakcyla, w przeciwieństwie do mnie - pokochałam komputer i też poszłam do takiej klasy z chęcią pójścia na informatykę - co prawda w międzyczasie mi się zmieniło, ale czasami żałuję, że nie zostałam inżynierem.
      Byłam wtedy jedną z pierwszych osób w szkole, która miała dostęp do komputera, dlatego przychodziły do mnie koleżanki grać w Tetris smile

      Komórkę dostałam pierwszą w drugiej klasie liceum, jak jechaliśmy na wycieczkę. Wtedy tylko ja i kolega mieliśmy telefony przenośne. <dzizas, czuję się, jakbym opisywała jakiś mezozoik!>, ale tylko dlatego, że mama przewrażliwiona na moim punkcie, a tata gadżeciarz wink

      Mimo że w obu tych dziedzinach można mnie było uznać za prekursorkę nigdy się nie wywyższałam, nie przewróciło mi się w głowie, mam szacunek do rzeczy i pieniędzy. Od 20 roku życia chodzę do normalnej pracy, którą łączyłam z dziennymi studiami, bo miałam potrzebę usamodzielnienia się i posiadania własnych pieniędzy.

      Mam za to znajomą, która do końca studiów nie kiwnęła nawet palcem w kierunku pracy, bo uważała, że skoro studiuje to jej "się należy" kieszonkowe od rodziców i prosiła ich nawet o kasę na kino [sic!]. A komputera nie miała bardzo długo.

      Więc nie uważam, że posiadanie dóbr materialnych w postaci gadżetów technologicznych wpływa jakoś "wychowawczo" na dzieci. Chyba bardziej chodzi o podejście do takich rzeczy. No i umówmy się - jak rodzic jest bucem, to duże prawdopodobieństwo jest, że dziecko też jest lub w najbliższym czasie takim bucem będzie. Ale o tym może powiedzieć chyba każda matka, która choć raz była na wywiadówce smile
      • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 15:51
        Ale chwyla chwylunia...
        Komputer był bo siostra szła do klasy informatycznej. Nie dlatego, że sobie zażyczyłyście i miałyście.
        Komórka została wręczona z jakiegoś powodu a nie dlatego, że dziecko musi mieć bo inni mają albo nie mają a moje dziecko będzie miało bo tak i już.

        Mi chodzi właśnie o takie podejście. Kupić, żeby dziecko miało bo inni mają, albo kupic lepszy model bo wyścig szczurów gadżeciarskich czas zacząć.
        O to mi chodzi tylko i wyłącznie. A nie o kupowanie wtedy jeśli jest potrzebne.
      • otterly Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 16:16
        Ja się pod tym podpisuję. Miałam komputer dość wcześnie. Mialam też komórkę. I nie odbiła mi szajba, nie jestem uzależniona (chyba?wink), nie ześwirowałam. A zyskałam tyle, że jestem z komputerem zżyta, oswojona i nie boję się go. Umiem go używać, a szkole bardzo mi sie przydawał.

        Moje dziecko (jeśli w ogóle kiedyś się pojawi) dostanie komputer wtedy, kiedy będzie szło do szkoły. I będzie uczone, że jest to takie samo narzędzie jak młotek czy nożyczki. Bardzo przydatne i pożyteczne. Znam się na kompach na tyle, żeby kontrolować komputer dziecka i nie zamierzam demonizować ani samego urządzenia, ani gier. Wszystko jest dla ludzi.

        A komórka? To już chyb anie jest nic nadzwyczajnego w dzisiejszych czasach? Zwykły telefon, bez zbędnych bajerów zapewne dziecko dostanie wtedy, kiedy uznam to za stosowne.
    • johana75 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 16:01
      Mój syn 7-latek nie ma swojego komputera, ani komórki, ani konsoli.
      Laptop jest w domu 1 i wszyscy korzystają z niego dla rozrywki więc wystarcza. Teraz mam zamiar kupić nowego laptopa, bo starego chcę zabrać do pracy dla kontakyów przez skype.
      Jesli nie będę potrzebowała starego laptopa to dam go dziecku, ale myśle że nie wcześniej niż w 3-4 klasie. Komórki na razie nie przewidujemy. Zaprowadzamy i odbieramy dziecko ze szkoły.
      teraz o konsoli....hmm...widzę ze bardzo lubi grać, ale pozwalam mu tylko w weekend po 1 godzinie. Chciałam mu kupić konsole przenośną Sony na komunię (ale się jeszcze zastanawiam). Nie chce aby uzaleznił sie od gier.
      Ogólnie stac nas na to aby spełnić takie zachcianki, ale uważam że dziecko powinno wiedzieć ile co kosztuje , a laptop za 3 tys. który miało by uzywać to przesada jak dla mnie (dla 7- latka).
      Nie pochodzę z bogatej rodziny, wiec zapatruje się trochę inaczej na te sprawy.
      TV nie ma w swoim pokoju i na razie nie będzie miał.
      My nie mamy LCD z tego powodu że stary jeszcze działa ;P

      Myślę że tj. zdrowe podejście nie chce wychowac człowieka któremu wszystko sie należy smile
      • pudelek09 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 16:11
        Moja ma 2laptopy(jeden odziedziczony po nas),ma komorke(za swiadectwo z paskiem miala obiecany ostatni,akurat przyslugiwala wymiana.Jak ma tata wymieniac dla kolegow czy pracownikow to wole dla corki),ma konsole(zebrala kase na urodziny,reszte dolozylismy).Jak jest mozliwosc to ma jakby nie bylo to by nie miala!Jak ma urodziny,imieniny,dzien dziecka i inne imprezki to wole kupic cos porzadnego,zazwyczaj skladamy sie z rodzicami i bratem(jest chrzestnym corki).Tak bylo tez z drukarka i rowerem.
      • sarah_black38 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 16:13
        Ja swojej córce laptopa kupiłam jak b. dobrze zdała maturę i dostała się na studia. Komórkę miała dopiero w gimnazjum, nie wcześniej. Doładowywała ze swojego kieszonkowego .

        Też uważam, że grunt to zdrowe podejście do wychowania.
        • maj18-98 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 16:20
          mój syn ma komórkę bo często jest sam w domu a nie mamy stacjonarnego, do szkoły nie bierze bo nie ma potrzeby, ma natomiast różności wypaśne w rodzaju 42 calowy TV w swoim pokoju, laptop, mp4 i ps3 bo jestem konkursomaniaczką i jak wygram to dziecku daję zamiast za psie pieniądze sprzedawać, więc popiera moje granie i mi pomaga jak może, zblizaja sie urodziny-dostanie to co chciał :książkę i zeszyty kolekcjonerskie(rycerze)
        • dolmadakia Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 16:32
          Mój starszy syn dostał laptopa,jak poszedł na studia /laptop uzywany i nie najnowszy/ Potem sobie zarobił,trochę dostał tez na urodziny od rodziny i zakupił nowego. Młodszy /13/ nie ma i długo jeszcze mieć nie będzie,bo jak trzeba korzysta z naszych.Co do komórek to starszy baaardzo chcial mieć w gimnazjum,bo...."wszyscy mają" ale nie dostał.Mieszkalismy wtedy tak blisko szkoły,że bliżej chyba nie można-więc po co? Zbierał grosz do grosza,aż kupił sam.
          Młodszy syn ma starą komórkę po mężu,ale widzę,że ma kompleksy na tym tle,bo inni mają wypasione,najnowsze modele,a on staroć smile moim zdaniem komórka jest do dzwonienia i esmsowania w ważnych sprawach a nie do chwalenia się ....ale tego nie przeskoczysz-swoją droga dla mnie to szczyt głupoty dawać 10-latkowi droga komórkę,żeby poszpanował.I tak zgubi albo mu ukradną.A zresztą nie o to chodzi-po prostu to jakieś żenujące jest ,jak się smarkacze chwalą,który ma lepszą i dlaczego...
          • dolmadakia Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 16:35
            I jeszcze jedno: teraz dzieci się nie chwalą tym,że ktoś lepiej biega,świetnie rozwiązuje trudne zadania z matematyki, umie mówić w obcym języku,czy potrafi naprawić rower.Teraz rower to jest do chwalenia się ,że lepszy od kolegi.I komórką i komputerem tez się chwalą,że "lepszy od twojego" Żałosnesad
            • magdalaena1977 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 21:16
              dolmadakia napisała:

              > I jeszcze jedno: teraz dzieci się nie chwalą tym,że ktoś lepiej biega,świetnie
              > rozwiązuje trudne zadania z matematyki, umie mówić w obcym języku,czy
              > potrafi naprawić rower.

              W czasach mojego dzieciństwa też nikt się nie chwalił takimi umiejętnościami - tylko raczej stanem posiadania.
              • kotwtrampkach Re: To żal mi Twoich dzieci 21.05.11, 16:28
                magdalaena1977 napisała:

                > W czasach mojego dzieciństwa też nikt się nie chwalił takimi umiejętnościami -
                > tylko raczej stanem posiadania.

                a w czasie mojego dzieciństwa zależało to od miejsca. spotykałam dzieciaki,kt się chwaliły rzeczami, ale w klasie sportowej - umiejętnościami, na kółku plastycznym - kto lepiej i bardziej realistycznie potrafi coś narysować smile
          • danuu Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 16:38
            dolmadakia napisała:

            >.A zresztą nie o to chodzi
            > -po prostu to jakieś żenujące jest ,jak się smarkacze chwalą,który ma lepszą i
            > dlaczego...

            Hmmmm... a starzy się nie chwalą? Deszczownicą za 20 tys., samochodem za 200?
            Jak czasem widzę miny starych pryków w wypasionych furach, którzy uśmiechają się obleśnie i "znacząco", bo mają drogie auto to mi się żal ich robi. A mam wśród rodziny i znajomych zamożnych facetów, którzy nie robią zbyt wiele szumu wokół swoich świetnych (i drogich) samochodów.
            Jedni szpanują, inni nie. Bez względu na wiek smile
            • marzeka1 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 18:30
              Moi synowie mają swój komputer stacjonarny "na spółkę", który jest odziedziczonym po nas komputerem, bo każde z nas ma swojego laptopa. Mają też swój telewizor, ale to już nasz świadomy wybór, bo nie mam ochoty , by dudnił mi w salonie tv włączony na jakieś mecze,bo mnie to nie interesuje. Mają też swoje "nasze stare" komórki, ale służą do kontaktu i tyle- żadne tam wypasione nowości.
            • dolmadakia Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 20:06
              Oczywiście,że starzy też się chwalą.I to nie tym,który ma lepszą kondycję / a to moim skromnym zdaniem jest powód do chwały/albo jakąs umiejętnością/np.językiem obcym albo świetnym kontaktem z dziećmi/ ale tym,co kto ma lepsze/i droższe/ I zawsze znajdziemy ludzi,którzy mają lepiej:ma dom-to ma lepiej; ma mieszkanie w bloku-to on ma lepiej niż ten w domku; ma syna-ma lepiej niż ten ,ktory ma córki i vice versa. Mam takiego w rodzinie:zawsze ma lepiej.Nawet powiedzaiłam mężowi:" Twój brat ma zawsze lepiej;nawet brata ma lepszego niż ty"smile)
    • chomiczkami Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 20:03
      Nie wiem, może i wypada kupić. Komórkę dostałam, jak kończyłam podstawówkę. Mój najmłodszy brat komórkę "odziedziczył" bodaj w przedszkolu.

      Nie miałam swojego komputera, ale nie było przeszkód, żebym korzystała z komputera rodzinnego. Chyba należy mi i mojemu rodzeństwu współczuć bo (olaboga!) żadne z nas nie miało własnego komputera, jak i żadnego innego większego sprzętu na własność. Chyba że sobie uskładało, wygrało w konkursie albo zdobyło przez zasiedzenie wink. Sprytna sprawa, bo i takich sprzętów korzystała cała rodzina.

      Och, biedne, wywłaszczone dzieci...

      Wyjeżdżając z domu, po prostu zabrałam jeden z komputerów ze sobą. I teraz w swoim nowym domu jestem sama z nim. To można powiedzieć, że jest mój. Decyduję, co jest na tapecie i w ogóle.

      PS. 21 lat, studentka, nie pracuje, żyje z rodziców, włącznie z ubraniami, sprzętem RTV i AGD i kinem - chociaż akurat bilety do kina mam bezpłatne. Moim sposobem jest oszczędzanie - na zbyt duże wydatki są dwa sposoby - mniej wydawać i więcej zarabiać. Praca mnie nigdy nie pociągała wink.
    • magdalaena1977 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 20:52
      Uważam "płacenie" własnym małoletnim dzieciom za demoralizujące.

      IMHO rodzina tym się różni od rynku, że osobom, które kochamy dajemy tyle, ile możemy. A one też dają nam tyle, ile mogą.
      Gdyby mnie było stać i uważałabym to za odpowiednie dla wieku dziecka, to oczywiście kupiłabym mu komputer - tak samo jak książki, ubrania czy leki.
      Ale oczekiwałabym, że dziecko bez konkretnej ekwiwalentności powinno pracować w domu, pomagać rodzeństwu itp.

      Przecież to byłoby równie obrzydliwe, jak sytuacja gdyby mąż dawał żonie pieniądze na nową sukienkę, a ona by za to szła z nim do łóżka.
      • alicja.t3 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 21:07
        Zgadzam się. Pamiętam, że w dzieciństwie zazdrościłam koleżankom, które mówiły, że np. za odkurzanie albo zmywanie naczyń dostawały kasę. Ja musiałam to robić bez pieniędzy wink Jedyne pieniądze jakie dostawałam za tzw. prace domowe, to od taty za umycie samochodu. Bo on nie lubił i twierdził, że mogę zrobić to ja za kasę albo myjnia. Do dziś uwielbiam myć auto, znakomicie mnie to relaksuje i myślę sobie - "Umyję sama, a za zaoszczędzone kupię sobie lody Haagen-Dazs" (które uwielbiam, ale uważam za dobra luksusowe i sprawiam tylko na wyjątkowe okazje).
      • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 22:19
        W takim razie demoralizuję swoje dzieci i jestem z tego dumna. Nie płacę swoim dzieciom za odkurzanie czy zmywanie. Dostają pieniądze za pracę w schronisku, za pomoc sąsiadce, za to ,że pomagają przy bezdomniakach.
        I nie idą pomagać dla pieniędzy. Idą bo chcą pomagać. A ja im dokładam do rzeczy, na które aktualnie zbierają pieniądze.
        I tak ucze moje dzieci szacunku do pieniądza. Jedna z wielu metod, które wykorzystywała moja Mama i jak widać ( a przynajmniej mam taką nadzieję ) nie jestem zdemoralizowana.
    • anu_anu Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 23:22
      Dla mnie komputer to narzędzie, takie samo jak żelazko. Do czegoś służy i trzeba się umieć tym posługiwać. Młoda użytkowała nasz "domowy" komputer prawie wyłącznie, my mamy służbowe laptopy. Net w domu jest od wielu lat, pierwsze łącze to było SDI.
      Jak córka miała 17 lat zrobiła prawo jazdy i najpierw podbierała "malucha" a potem go dostała na wyłączność.
      Poza tym finansowaliśmy jej uprawianie sportu - córka skacze przez przeszkody, na koniu. Ładny sport, ale drogi jak jasna ....
      Zawsze wychodziliśmy z założenia, że córka uczesniczy w finansach rodziny na równych prawach, podobnie jak w obowiązkach rodziny. I wyrosła normalna. Już na studiach (dziennych, na dość dobrej uczelni) poszła do pracy, nie ma przewrócone w głowie i zna wartość pieniądza. A jednocześnie wie, że dostała od nas max tego co tylko mogliśmy. I że to spowodowało, że ma dziś marzenia i cele do zrealizowania...
    • madzioreck Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 23:22
      Nie wiem, czy żal... mnie rodzice wychowywali inaczej - uczyli mnie szacunku dla pieniędzy i tego, że nie zawsze można mieć co się chce tak po prostu, już zaraz. Ale trochę dziwne wydaje mi się takie podejście - na wszystko ponadto, co potrzebne do życia, musisz zasłużyć, zapracować... jakoś tak smutno mi się zrobiło. Co tak naprawdę potrzebne jest do życia poza dachem nad głową, jedzeniem i ubraniem... można ostatecznie mieć jedną parę gaci i codziennie prać, jak się uprzeć. Praniem zasłużyć na noszenie czystych gaci nazajutrz lub na zakup drugiej... Chyba, że źle coś zrozumiałam. Ja dostawałam od rodziców różne rzeczy, i nie musiałam na nie "zasłużyć" jakoś specjalnie. Czasem również to, o co poprosiłam, a co w sumie do życia potrzebne nie było - nie zawsze, ale czasem tak.
      Myślę, że można innymi metodami nauczyć dzieci szacunku do pieniędzy, pracy i rzeczy, i nie bycia bufonem, któremu wszystko się należy.
      • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 16.05.11, 23:59
        Nie zrozumiałaś.
        Moje dzieci nie mają tylko i wyłącznie rzeczy potrzebnych do przeżycia a na resztę musza zarobić.
        Moje dzieci mają tyle ile potrzebują czasem nawet i więcej ale o drogich zakupach ( typu konsola, która jednak kosztuje trochę więcej niz średnia krajowa ) nie ma mowy ot tak z zachcianki.
        Nie dostają drogich sprzętów bez okazji, nie dostają też chłamu bo oszczędzam na nich.
        Nie o to chodzi. Nie wydam na dziecko średnio 4 tysięcy na jedną rzecz tylko i wyłącznie dlatego, że dziecko chce bo inne dzieci mają.
        Wydam te 4 tysiące tylko i wyłącznie w przypadku kiedy moje dziecko wyraźnie zasygnalizuje chęć dołożenia się do danej rzeczy i będzie to rzecz dziecku potrzebna. I nie musi się dokładać 50 % . Nie wyzyskuję swoich dzieci, nie ograniczam ich. Ale uważam,że mając stały dostęp do laptopa nie jest im potrzebny kolejny. Baaa one same nie chcą miec laptopa bo nie siedza w sieci. Korzystają jeśli muszą.
        Nie oszczędzam na ich pasjach ( co bywa czasem bardzo kosztowne niestety ale dziecku nie odmówię ) ale nie widzę powodu dla którego mam wydać jedną miesięczną pensję przeciętnego Kowalskiego na komputer, telefon, konsolę czy coś innego bo dziecko chce.
          • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 00:29
            A bo widzisz ja najpierw napisałam o konsolach, kompach itp. i sądząc, że przecież WDPD siedzi mi w głowie i wie, że chodzi o bajeranckie gadżety napisałam kolejne zdanie "na wszystko" nie myśląc, że przecież WDPD nie siedzi mi w głowie i nie domyśli się o co mi chodzi smile
            No ale to cała ja smileczasem tak mam. Wybacz smile
            • madzioreck Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 00:44
              Hehe, OK, choć w głowie Ci nie siedzę, to przyznam, że jednak coś nie grało mi w wizji wytworzonej w mojej głowie po przeczytaniu wstępniaka - jakoś mi to zazgrzytało z tym, co dotąd myślałam o Sadosi, uff smile
        • magdalaena1977 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 07:44
          sadosia75 napisała:

          > Nie zrozumiałaś.
          > Moje dzieci nie mają tylko i wyłącznie rzeczy potrzebnych do przeżycia a na res
          > ztę musza zarobić.
          > Moje dzieci mają tyle ile potrzebują czasem nawet i więcej ale o drogich
          > zakupach ( typu konsola, która jednak kosztuje trochę więcej niz średnia
          > krajowa ) nie ma mowy ot tak z zachcianki.

          Tutaj piszesz o konsoli, a w pierwszym poście była mowa o komórce i komputerze.
          No więc dla mnie te ostatnie to są przedmioty niezbędne do funkcjonowania we współczesnym świecie, a nie zabawki czy luksus. I jeśli utrzymuję dziecko, staram się mu kupić właśnie takie niezbędne przedmioty.
          Nie wyobrażam sobie nastolatka, który pisze wypracowania ręcznie, bo "nie zasłużył" na komputer albo nie może do mnie zadzwonić, że później wróci ze szkoły. Tak samo jak nie wyobrażam sobie niekupienia dziecku butów i wysłania go boso do szkoły.
          Oczywiście komputer i komórka nie muszą być nowe, chodzi raczej o fakt udostępnienia niż kupienia.
          • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 10:31
            Na wyrodną matkę wychodzę smile
            Ps to konsola playstation ( o tym tęz pisałam ). Obecnie ta konsola kosztuje ok. 1300zł ( wg. allegro ) to nie jest mało. Pozatym w domu stoi konsola z której nikt nie korzysta, a konsola jest starszego typu.
            Do komputera dzieci mają dostęp. Więc nie są "e-wycofane" ( no nie mogę bawi mnie to słowo ) ale nie mają kompa kupionego dla nich, który stoi w ich pokoju.
            Po pierwsze nie chca go. Po drugie jedna jest za młoda na kompa a druga w ogóle się nim nie interesuje. A jeśli już to tylko do zrobienia referatu, wyszukania info w sieci do szkoły.
            Telefon ma - odziedziczony. Bez bajerów, bez gadżetów. Telefon, który dzwoni, i wysyła smsy, robi zdjęcia i wsio.
            Mi chodzi o kupowanie nowych, wypasionych, gadzeciarskich,drogich sprzetów dla dziecka bo dziecko chce, bo nie może odstawać od reszty, bo teraz to norma , bo co sobie pomyślą sąsiedzi itp. nie chodzi o sam fakt posiadania przez dziecko odziedziczonej komórki czy kompa.
            • anu_anu Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 12:53
              To nie tak.
              Nasza córka kosztowała nas więcej kasy niż wszystkie te gadżety razem wzięte.
              Każde zawody to od stu do tysiąca zł (w sezonie są co tydzień, zimą halówki raz na miesiąc), utrzymanie konia - około tysiąca miesięcznie (jak jest zdrowy, bo jak coś się dzieje, to rzeka forsy płynie...). Do tego jakieś stroje na zawody i czort wie co jeszcze. Nawet nie chcę tego zliczać, bo się zdenerwuję.
              Ale ona chwaliła się tym, że coś wygrała, że wygrała z ludźmi jeżdżacymi na lepszych koniach (a w tym sporcie bywa, że więcej zależy od konia niż od jeźdźca). I na pewno imponowała tym np. w swoim liceum - ale nie na zasadzie chwalenia się kasą...
              I dziś - gdy już sama na siebie pracuje - nadal jeździ i rezygnuje z wielu innych rzeczy - aby te swoje marzenia zrealizować. Może kiedyś kupi świetnego konia i zostanie reprezentantem kraju? Kto to wie?
              • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 13:06
                Anu o hobby i pasjach to nie ma sensu pisać czy warto czy nie bo wniosek jest jeden : warto zawsze i za każdym razem!
                Dziewczyny hobbystycznie pisza ikony. Koszt tego hobby bywa porażający. Ale dziewczyny to lubią, daje im to satysfakcję i dodatkowo jest to coś co robi bardzo mało osób w PL więc ciesze się jeszcze bardziej, że dzieci załapały tą sztukę i chcą się w niej realizować.
                Pasja to jedna z rzeczy na które nie warto ( o ile można ) oszczędzać.
                Do tego dochodzi wolontariat. A to trzeba kupić koce do schronu, albo karmę albo krople od kleszczy a na zimę dołożyć się do uszczelniania kojców itp itd. Nie ukrywam, że i ja w tym się realizuję. Ale starsza bardziej niż ja. i znowu koszt dodatkowy. sama zarobiła pewną sumę i przekazała ją na zwierzaki. dumna byłam do tego stopnia, że aż puchłam smile
                Młodsza uczy się hiszpańskiego. Chce sama. Nie zmuszam jej. Lekcja kosztuje 50zł. Niby nic prawda? ale licząc, że są 3 godziny tygodniowo to już 150zł a na miesiąc ( licząc, że m-c ma 4 tygodnie ) to 600zł.
                Do tego fascynacja płazami, gadami i innymi obrzydlistwami wg. mnie smile
                ksiązki, albumy, wyjazdy, grupy dyskusyjne ( dojazd, powrót itp ) to wszystko kosztuje ale na tym nie oszczędzam bo póki mogę i mnie na to stać to będę dzieciom umożliwiać na tyle na ile moge.
                Albo wyjazdy z bractwem. Tygodniowy wyjazd do Moskwy to koszt 1500zł. ( są tańsze wyjazdy dla rodzin biedniejszych ale my z nich nie korzystamy póki nas stać ) takich wyjazdów jest ok. 6 w ciągu roku.
                o obozach językowych, survivalowych czy innych już nawet strach wspominać smile
                Ale pasja dziecka jest dla mnie bardzo ważna i będę to wspierać.

                Mi chodzi raczej o gadżety, drogie gadżety, które dziecko musi mieć. nie dlatego, że jest przydatne do pracy czy nauki a dlatego, że dziecko chce.
                • magdalaena1977 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 14:01
                  sadosia75 napisała:

                  > Anu o hobby i pasjach to nie ma sensu pisać czy warto czy nie bo wniosek jest j
                  > eden : warto zawsze i za każdym razem!
                  (...)
                  > Mi chodzi raczej o gadżety, drogie gadżety, które dziecko musi mieć. nie
                  > dlatego, że jest przydatne do pracy czy nauki a dlatego, że dziecko chce.

                  Nie chcę krytykować Twoich metod wychowawczych, ale muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiem Tego zróżnicowania. Dlaczego akcesoria do pisania ikon są Twoim zdaniem ok, a konsola do gier nie ?
                  Wydaje się, że chodzi o to samo:
                  - dziecko chce mieć i używać
                  - używa dla przyjemności, a nie np. dla zdrowia
                  - wydatek jest spory.
                  • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 14:06
                    A nie widzisz różnicy między pasją a grą? Po co kolejna konsola w domu? po co mam wydawać 1300zł na konsolę jeśli dziecko będzie siedzieć przed tv i grać w gry?
                    Dzięki pasji dziecko zwiedza cały świat, jeździ w zakątki, które ja nigdy pewnie nie odwiedzę, ma coś co ją interesuje i jest ciekawe. Zajmie się tym jeśli będzie chciała przez całe życie. Zdobywa nowych znajomych, nawiązuje kontakty z ludźmi z całego świata, poznaje nowe kultury i inne "światy", realizuje się w tym co robi i kocha to co robi.
                    A jaką wartość daje konsola?
                    • pitahaya1 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 17:34
                      Dlaczego krytykujesz czyjś sposób wydawania pieniędzy jednocześnie dając przyzwolenie do dowolnego wydawania swoich?
                      Pierwszą konsolę mój syn kupił sobie za pieniądze uzyskane z odszkodowania po wypadku. W sumie mogłam te pieniądze zabrać. Dość zapłaciłam za leczenie i inne dodatki. Myślę, że miałby o to do mnie żal. Dlaczego na konsolę a nie coś innego? Właśnie dlatego, że ja tej konsoli bym nie kupiła. To były jego pieniądze i on ją kupił.
                      Drugą dostał od nas. Trzecią kupił sobie sam, za zarobione pieniądze. Zabronić?
                      Moje dzieci ikon nie malują. Dlaczego uważasz, że granie jest złe a malowanie nie? Sądzisz, że świat moich dzieci zamyka się w czterech ścianach z konsolą jako bożyszczem?
                      Fajnie, że Twoje dzieci malują. Moje nie. Są gorsze?
                      Dlaczego w domu pojawiają się kolejne gadżety? Ponieważ wraz z nimi pojawiają się nowe gry, niedostępne na poprzednie modelesmile))
                      Ja też co jakiś czas zmieniam telefon, laptopasmile Zmieniam i jużsmile) Bo taksmile
                      • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 19:43
                        Ależ mnie nic a nic nie interesuje na co kto wydaje pieniądze. Do cudzego portfela nie zaglądam bo mnie tam nic nie ciekawi.
                        Sądzisz, że świat moich dzieci zamyka się w czterech ścianach z konsolą jak
                        > o bożyszczem?

                        Nadinterpretujesz. Nie napisałam tego. Ja jedynie wypisałam część zalet, które widzę w pasji mojej córki.
                        Zostało mi zadanie pytanie dlaczego nie oszczędzam na pasji ( mogłaś już wtedy napisać komentarz a dlaczego krytykujesz sposób wydawania pieniędzy na pasję? ) a nie godzę się na wydatek rzędu 1300zł. wydatek, który w moim domu jest zuepłnie nie potrzebny bo jedna konsola stoi i łapie kurz.
                        więc wyjasniłam dlaczego.
                        Fajnie, że Twoje dzieci malują. Moje nie. Są gorsze?
                        Ach to ja tak gdzieś napisałam? "Dzieci, które nie piszą ikon ( nie malują. ikony się pisze ) są gorsze od moich bo moje pisza ikony a reszta to w ogóle a daj pani spokój o czym tu rozmawiać. " o ile mi wiadomo niczego takiego a ni w tym stylu nie napisałam. jedynie to może być Twoja wolna interpretacja tego co napisałam. a to, że mylna to już Twoja sprawa.
                        • pitahaya1 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 21:47
                          Fakt, o pisaniu ikon już kiedyś wspominałaś.
                          Tak, jak ja nie wyczułam w swoich słowach nadinterpretacji, tak Ty nie dostrzeżesz tej delikatnej nutki wyższości "ja kupuję wtedy, gdy trzeba, inni gadżetami życie zapychają", "moje dzieci dostają rzeczy, gdy na to zapracują, nie to co inne, które muszą daną rzecz mieć, żeby przed kolegami się pochwalić".

                          Przeczytaj swoją wypowiedź:
                          "W takim razie demoralizuję swoje dzieci i jestem z tego dumna. Nie płacę swoim dzieciom za odkurzanie czy zmywanie. Dostają pieniądze za pracę w schronisku, za pomoc sąsiadce, za to ,że pomagają przy bezdomniakach.
                          I nie idą pomagać dla pieniędzy. Idą bo chcą pomagać. A ja im dokładam do rzeczy, na które aktualnie zbierają pieniądze.
                          I tak ucze moje dzieci szacunku do pieniądza. Jedna z wielu metod, które wykorzystywała moja Mama i jak widać ( a przynajmniej mam taką nadzieję ) nie jestem zdemoralizowana. "

                          "Mi chodzi o kupowanie nowych, wypasionych, gadzeciarskich,drogich sprzetów dla dziecka bo dziecko chce, bo nie może odstawać od reszty, bo teraz to norma , bo co sobie pomyślą sąsiedzi itp. nie chodzi o sam fakt posiadania przez dziecko odziedziczonej komórki czy kompa. "

                          Te nowe, gadżeciarskie rzeczy też ktoś kupuje.
                          Moi sąsiedzi kupują. Moje dzieci też ale rok, czy dwa później, gdy stwierdzą, że dana rzecz jest im potrzebna.
                          • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 22:57
                            Tak nie ukrywam, że jestem bardzo dumna z tego, że moje dzieci chcą pomagać innym, chcą uczestniczyć w zyciu wolontariatu.
                            Co w tym dziwnego? Jestem dumną matką córek, które chcą pomagać innym.
                            Ale jedno mnie trochę zaskakuje. Na ematce co jakiś czas pojawiają się tematy o szpanowaniu. A to nowym futrem na 1 listopada, a to wypasionymi prezentami komunijnymi albo komórkami dla dzieciaków z okazji dnia dziecka. i większośc głosów jest jedna : wstyd, wiocha, wieśniactwo itp itd.
                            I o dziwo tam to jest ok. Tu to nie jest ok kiedy matka stwierdza, że nie będzie dziecku kupować tylko po to, żeby mogło szpanować przed kolegami w szkole, bo wszyscy mają, bo tak wypada...
                            I nie zauważasz jednej rzeczy : sama napisałaś, że dziecko kupuje wtedy kiedy uzna, ze jest mu potrzebne.
                            A ja właśnie o tym cały wątek. Kupić wtedy jeśli jest potrzebne - nie wtedy kiedy dziecko chce bo wszyscy mają i dziecko chce poszpanować, albo rodzic chce pokazać sąsiadom, znajomym i reszcie świata, że go stać to kupi. szpan na pół wioski no ale szpan.

                            Serio ja nie wiem czy my nie możemy się wzajemnie zrozumiec czy ja wychodze na buca. Bo czytam i czytam i chodzi o to samo ( kupić gdy potrzebne ) ale nadal pojawiają się głosy jaka to ja zla bo nie kupuje dzieciom gadżetów. i żadnego znacznia nie ma , że dzieci ich nie chcą.
                            • magdalaena1977 Re: To żal mi Twoich dzieci 18.05.11, 07:39
                              sadosia75 napisała:

                              > Na ematce co jakiś czas pojawiają się tematy o szpanowaniu.
                              > A to nowym futrem na 1 listopada, a to wypasionymi prezentami
                              > komunijnymi albo komórkami dla dzieciaków z okazji dnia dziecka.
                              > i większośc głosów jest jedna : wstyd, wiocha, wieśniactwo itp itd.

                              Podczas gdy szpanowanie oryginalnym hobby dzieci jest ok ?

                              > A ja właśnie o tym cały wątek. Kupić wtedy jeśli jest potrzebne - nie wtedy kie
                              > dy dziecko chce bo wszyscy mają i dziecko chce poszpanować, albo rodzic chce po
                              > kazać sąsiadom, znajomym i reszcie świata, że go stać to kupi. szpan na pół wio
                              > ski no ale szpan.

                              No to kiedy Twoim zdaniem jest moment na kupienie konsoli czy wypasionej komórki? Przecież ona tak naprawdę nigdy nie jest POTRZEBNA w sensie NIEZBĘDNA. Tak samo jak pisanie ikon.

                              IMHO jeśli mówimy o pasjach, rozrywkach, spędzaniu czasu wolnego itp. to te wydatki nigdy nie są naprawdę konieczne.
                              Ale jeśli sobie kupuję pewne przedmioty tylko dlatego, że mi się podobają i że mnie stać, to czemu miałabym żałować dziecku ?

                              Gdybym miała dzieci, to oczywiście niektóre ich hobby czy pasje sponsorowałabym chętniej niż inne. Ale generalnie w ramach dostępnego budżetu starałabym się umożliwić dziecku wybór tego, na co chce poświęcić czas i pośrednio moje pieniądze. Tak samo nie chciałabym narzucać dziecku, co ma robić w ramach czasu wolnego, bo chodzi właśnie o to, żeby robiło TO CO ONO CHCE (w rozsądnych granicach oczywiście).
                              • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 18.05.11, 10:20

                                > Podczas gdy szpanowanie oryginalnym hobby dzieci jest ok ?

                                Tak szpanuję hobby swoich dzieci.... o ludzie.

                                No to kiedy Twoim zdaniem jest moment na kupienie konsoli czy wypasionej komórk
                                > i


                                Wtedy kiedy dziecko zechce to mieć dla własnej frajdy a nie dla szpanu przed rówieśnikami.
                                A moje dzieci póki co nie chcą mieć.

                                Gdybym miała dzieci, to oczywiście niektóre ich hobby czy pasje sponsorowałabym
                                > chętniej niż inne. Ale generalnie w ramach dostępnego budżetu starałabym się u
                                > możliwić dziecku wybór tego, na co chce poświęcić czas i pośrednio moje pieniąd
                                > ze. Tak samo nie chciałabym narzucać dziecku, co ma robić w ramach czasu wolneg
                                > o, bo chodzi właśnie o to, żeby robiło TO CO ONO CHCE (w rozsądnych granicach o
                                > czywiście).


                                A tego to już w ogóle nie rozumiem. Że niby ja dzieci zmusza do pasji, która mi odpowiada i dzięki której mogę "szpanować" jak to określiłaś?
                                Bo serio teraz to już nie jestem w stanie się połapać o co chodzi.
                            • pitahaya1 Re: To żal mi Twoich dzieci 18.05.11, 08:42
                              Nie ma nic złego w byciu dumnym ze swoich dzieci, własnych osiągnięć czy przezwyciężenia własnych słabości.

                              Zastanów się po co ten wątek założyłaś. Mogłaś przecież napisać "moje dzieci piszą ikony, jeżdżą konno, skaczą na trampolinie". I nikt Twoim dzieciom radości nie zabierze, ani Tobie dumy z bycia ich matką. Czy aby na pewno chodziło o zwykłe poinformowanie świata o umiejętnościach Twoich dzieci, o ich pasjach i zainteresowaniach?? Oj, stawiam dobre piwo, że jednak nie o to chodziło.
                              Gdybyś taki wątek założyła na e-matce, dostałabyś bęcki i wiesz za co. Dlatego założyłaś tu, gdzie jest cisza i spokój.
                              Na e-matce wiele rzeczy nie jest OK.

                              "Moje dziecko zdało egzamin dojrzałości z bardzo dobrym wynikiem. Długo na ten sukces pracowało i cieszę się, bo dzięki temu być może dostanie się na wymarzona uczelnię.".

                              "Moje dziecko osiągnęło bardzo wysokie wyniki na maturze. Zawdzięcza to swojej pracy ale i nam, którzy od najmłodszych lat dbamy o to, by był w stanie dostrzec korzyści płynące z zaangażowania w naukę. Zupełnie nie rozumiem, jak młody człowiek można spędzać czas na bzdurnych pogaduchach w pubach, na wałęsaniu się po parku. Moje dziecko wie, że tylko ciężka praca pozwoli mu osiągnąć to, o czym inni zapomnieć mogą".

                              (połechtałam własne ego?)


                              "ale nadal p
                              > ojawiają się głosy jaka to ja zla bo nie kupuje dzieciom gadżetów."

                              To dopiero nadinterpretacjasmile)))
                              • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 18.05.11, 10:27
                                Czy aby na pewno chodziło o zwy
                                > kłe poinformowanie świata o umiejętnościach Twoich dzieci, o ich pasjach i zain
                                > teresowaniach?? Oj, stawiam dobre piwo, że jednak nie o to chodziło.
                                > Gdybyś taki wątek założyła na e-matce, dostałabyś bęcki i wiesz za co. Dlatego
                                > założyłaś tu, gdzie jest cisza i spokój.
                                > Na e-matce wiele rzeczy nie jest OK.


                                Taaak rozgryzłaś mnie. przyszłam się pochwalić na forum, że moje dzieci nie mają komputera ( i wy inne matki tu wpisujące się wstydźcie się, że się tym chwalicie !! ) i piszą ikony.
                                Tylko, że to nigdy nie była tajemnica to raz, to czy chciałam to napisać tu czy na ematce to nie ma żadnego znaczenia. Pisze gdzie i co chcę. Póki co chyba jednak mogę? smile
                                Wiele tematów forumowych wędruje po kilku forach. a to człowiek wyczyta A na forum X i idzie na forum Y zapytać czy reszta osób mu z natury bliższa uważa tak samo. Pogadać rzecz ludzka.
                                No ale teoria spiskowa działa smile Przecież przyszłam się pochwalić hobby dziecka prawda?
                                tylko, że ja nie napisałam w 1 wpisie " moje dziecko pisze ikony" to wyszło dopiero w rozmowie z Anu.
                                No ale to możemy pominąć bo Sadośka przyszła chwalic się dzieckiem smile

                                Pita gdzie problem? w tym, że nie kupuję dzieciakom komputera bo go nie chcą czy w tym, że moje dziecko pisze ikony? a co z Anu? jej jakoś nie przyatakowałaś, że jej dziecko jeździ konno, a dlaczego wcześniej nie napisałaś Magdzie o krytykowaniu sposobu wydawania kasy przez innych skoro ona napisała, że jej wyraźnie nie pasi to w jaki ja sposób dysponuję swoją kasą?
                                • pitahaya1 Re: To żal mi Twoich dzieci 18.05.11, 11:19
                                  sadosia75 napisała:




                                  > Pita gdzie problem? w tym, że nie kupuję dzieciakom komputera bo go nie chcą cz
                                  > y w tym, że moje dziecko pisze ikony?

                                  Nie ma problemu i tym bardziej nie ma sensu tworzyć go na siłę.
                                  Ostatnią rzeczą byłoby kupienie rzeczy, której moje dzieci nie chcą i nie czują potrzeby posiadania. Pomijam szczoteczkę do zębówsmile
                                  Ja podziwiam Twoje dzieciaki, że robią coś innego niż pozostałe. Mój mąż wieki temu zyskał mój podziw właśnie za takie odstępstwa od reguły. I fajnie, że jesteś z nich dumna. Ja jestem dumna z mojego syna, który wytrwale zdobywa umiejętność pływania na desce. Być może w tym roku uda mu się zdobyć drugi wpis "przy silnym wietrze i z trapezem".
                                  Napisałam Ci, że nie ma nic złego w chwaleniu swoich dzieci, w byciu z nich dumnym. Nie ma nic złego.

                                  Po prostu dla mnie jest pewna subtelna różnica między zwykłym pochwaleniem się osiągnięciami swoich dzieci (ja tez się chwalę, czemu nie, przecież ganić dzieci nie będę, że osiągają wyznaczone przez siebie celesmile a czymś w stylu "to co robię jest lepsze od tego co robią inni". I tylko o to mi chodziło. Nigdzie nie napisałam, że powinnaś dzieciom po komputerze kupić, czy zadłużyć się na wypasioną komórkę.

                                  Ot, tyle.

                                  Po prostu gdzieś ktoś Cię ugryzł i czułaś potrzebę potwierdzenia, że to co robisz jest lepsze od tego, co robi dana osoba. Taki dzień, splot wydarzeń.

                                  smile

                                  Warto o to koty drzeć? Przede mną ciężki dzień i jeszcze cięższy wieczór. Szkoda nerwów.
                                  A czemu nie odpisałam na inne posty? Z czystego lenistwa. Odpowiadam bezpośrednio Tobie, tyle mam czasu i chęci. Nie mam ochoty wdawać się w dyskusje z każdym.
                                  • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 18.05.11, 11:30
                                    Ależ no Cię zbiję !
                                    Serio.
                                    Nie drę kotów ( moje koty się drą teraz big_grin ) tylko staram się dociec ( a ja tak mam i to już pewnie nie raz widziałaś ) o co chodzi.
                                    I daleka jestem od pisania, że to co ja robię jest lepsze od tego co robią inni. Może mi lepiej wychodzić coś ale to nie znaczy, że jestem taka super puper i niech każdy mi zazdrości bo ja to taka fajna jestem. Bo znajdzie się tysiąc innych ludzi, którzy robią to "coś" lepiej niż ja. I ja zdaję sobie z tego sprawę. Ale mierzi mnie ( oj i to bardzo ) wyimaginowane współczucie dla moich dzieci bo nie mają kompa.
                                    Wielu rzeczy nie mają i mieć nie będą póki nie zechcą/ póki nie staną się potrzebne.
                                    o to tylko i wyłącznie się rozchodzi. o kupowanie dla posiadania a nie o kupowanie bo jest potrzebne.
                                    Ot i wsio smile

                                    I już się nie nerwuj, dzień pewnie nie będzie taki ciężki jak zakładasz a wieczór może okazać się sielanką.
                                    Optymizuj jak to mówi moje dziecie wink Optymizuj Pita big_grin
                                    • pitahaya1 Re: To żal mi Twoich dzieci 18.05.11, 11:51
                                      No tośmy się dogadałysmile))
                                      Co do tematu wątku, nie uznaję zasady "moje dzieci są gorsze, bo komórka weszła tydzień temu na rynek a one JESZCZE jej nie mają". A i one po tylu latach życia ze mną nie czują tego parcia na nowości.
                                      A wieczór lekki nie będzie. Mam dzieciaka z papierami i szkołę, która planuje go wyautować do rejonusad A do rejonu wrócić nie może. A dziś zebraniesad((( Po prostu nic mi się nie chcesad Dla niego to żyć albo nie żyć. Dla mnie kilka lat życia więcej, jeśli przełkną opinię. Póki co awantura jest, że za późno dostali, bo wtedy mogliby szybciej zareagowaćsad Jasne, szybciej by wyleciał do siebie. Ot, co.
                                      • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 18.05.11, 12:04
                                        No to faktycznie mało ciekawy wieczór. A jest jakaś szansa na to, że zostanie tam gdzie jest? A nie można jakoś załatwić tego inaczej? inna szkoła ale nie gorsza?
                                        Pita trzymaj się dziewczyno!
                                        Jest takie stare rosyjskie powiedzenie " wszystko co idzie to idzie ku lepszemu" mało pocieszające wiem, ale może jednak pójdzie po Twojej myśli!
                                        Trzymam kciuki!
                                        • pitahaya1 Re: To żal mi Twoich dzieci 19.05.11, 13:03
                                          I po zebraniu.
                                          Taki delikwent z opinią, zaleceniami i średnimi ocenami mile widziany nie jest. Za nim idzie dość sporo pracy ze strony nauczyciela, papierkologia i dlatego sporo szkół od razu drzwi zamyka.
                                          A co będzie, nie wiem. Decyzja zawsze zapada ostatniego dnia, żebyś ust otworzyć nie mogła.
                                              • sadosia75 Re: To żal mi Twoich dzieci 19.05.11, 15:28
                                                Co ma być to będzie smile Forumowe wino mogę pić ale w realu to Kochanieńka... dwa łyki i albo wymioty bo to obrzydliwe w smaku albo już będe nawalona smile
                                                Ale forumowe w ramach obświętowania chętnie wypiję.
                                                Trzymam kciukasy, żeby się okazało, że trochę ludzkiego pierwiastka w tej szkole mają.
                  • anu_anu Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 21:58
                    Sądzę, że granie w grę przenosi nas do innego świata. Ten inny świat może nam dać trochę wiedzy i satysfakcję, że coś się nam udało (np. przejść na kolejny poziom). Za to zabiera nam sporo czasu. I w moje ocenie ta wymiana jest nieekwiwalentna (trudne słowo).
                    I gra ma jeszcze jedną wadę - za to dyskwalifikującą - nie pozwala nam marzyć a ja uważam, że marzenia są najpiękniejszym motywatorem naszego postępowania.
                    • otterly Re: To żal mi Twoich dzieci 20.05.11, 13:44
                      anu_anu napisała:

                      > Sądzę, że granie w grę przenosi nas do innego świata. Ten inny świat może nam d
                      > ać trochę wiedzy i satysfakcję, że coś się nam udało (np. przejść na kolejny po
                      > ziom). Za to zabiera nam sporo czasu. I w moje ocenie ta wymiana jest nieekwiwa
                      > lentna (trudne słowo).

                      Anu, tez tak myślałam, dopóki nie zaczęłam grać wink Gra to taka sama rzecz jak książka (czytana dla rozrywki i przyjemności) czy film. Czasem mamy ochotę na Prousta, czasem na kryminał. Niektórzy wybiorą kryminał w wersji książkowej (jak nie, bo na kiepską literacko literaturę mam alergię i już), inni pójdą do kina/włączą dvd, a jeszcze inni zagrają w grę (jedyna forma, w której trawię "policjantów i złodziei" tudzież "zbili go i uciekł"). Wiadomo, że gra nie jest tak rozwijająca jak Proust, Fellini czy muzyka klasyczna, ale rozrywkę daj przednią, tylko trzeba trafić w swój gatunek (tak, gry mają różne gatunki, podobnie jak książki).

                      Dla mnie totalnym przełomem był gra Heavy Rain. To interaktywny kryminał. Jakbyś oglądała film, tylko że decydujesz o losie bohaterów i ich decyzjach. Dla mnie - bomba.

                      Tzw. strzelanki i strategie- koszmarne jak się je ogląda, ale jak się samemu zacznie grać, okazuje się, że mają całkiem ciekawe fabuły, wymagają użycia inteligencji (od czasu do czasuwink). Dla mnie mają jeszcze jedną wielką zaletę - język. Nie czuję jak się uczę. No i jak przychodzę do domu nabuzowana, nic mnie tak nie odstresowuje jak urządzenie krwawej jatki na zombie wink


                      > I gra ma jeszcze jedną wadę - za to dyskwalifikującą - nie pozwala nam marzyć a
                      > ja uważam, że marzenia są najpiękniejszym motywatorem naszego postępowania.

                      Dlaczego tak uważasz? Gra to element kultury, podobnie jak książka, film, muzyka, teatr. Kultury ogólnie, bo podział na kulturę wysoką i niską chyba się już lekko zdezaktualizował (?). Zdolność marzenia to cecha osobnicza (która można rozwijać lub nie - inna sprawa).
                      • anu_anu Re: To żal mi Twoich dzieci 21.05.11, 11:08
                        Też grywałam i też mnie wciągało, nie to ża jakaś kaleka jestem wink. Wręcz muszę uważać, żeby nie zacząć, bo mogę utonąć! Serio, serio! O ile książkę umiem odłożyć, o tyle z grami mam kłopot.
                        Natomiast jak się wciągnę w taki wirtualny świat - to zaczynam rozmyślać o nim a nie o moim realnym świecie. I to mi się nie podoba!
                        • otterly Re: To żal mi Twoich dzieci 21.05.11, 18:25
                          anu_anu napisała:

                          > Natomiast jak się wciągnę w taki wirtualny świat - to zaczynam rozmyślać o nim
                          > a nie o moim realnym świecie. I to mi się nie podoba!

                          Ja też tak mama, ale akurat mi się to podoba. To niezłe ćwiczenie dla wyobraźni. Potrafię się w nocy obudzić z myślą "O!już wiem jak to trzeba przejść!" wink Jak we wszystkim, trzeba mieć do tego dystans i nie przesadzać. Ja mam takie zrywy. Potrafię grać przez 20 godzin na dobę przez trzy-cztery dni, po czym zapominam o istnieniu gier.
            • laminja Re: To żal mi Twoich dzieci 23.05.11, 12:36
              wiesz Sadosia to trochę zależy od tego jak ludzie żyją i co lubią. Ja lubię mieć nowy ładny telefon, więc dziecku pewnie też nie kupię z puli tych najtańszych. Lubię pogadać z przyjaciółkami, więc przy coraz niższych kosztach abonamentów też pewnie nie będę im limitować. Wszystko to jednak zależy od tego jaką będą prezentować ogólną postawę życiową. Jeśli efekty ich pracy i zachowania w szkole i domu będą dobre to nie widzę problemu, bo ja za dobrą pracę też dostaję wynagrodzenie i sprawiam sobie przyjemności. Jestem za to uczulona na postawę roszczeniową typu tu i teraz. Im mniej oczekują ode mnie tym więcej dostają - tak to u nas działa.
        • laminja Re: To żal mi Twoich dzieci 23.05.11, 12:30
          średnia krajowa wynosi chyba ze 3500zł w tej chwili, a playstation 3 z grami kupisz na niespełna 1000zł, więc się nie rozpędzajmy :p U nas playstation jest sprzętem domowym. Trochę gramy, ale przede wszystkim została kupiona jako odtwarzacz blue ray.
    • allija Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 02:29
      Moje dzieci mają własne komputery ale nie zawsze tak było. Komputery pojawiały się wraz z potrzebami. Niewątpliwie jakoś tak od gimnazjum obecność komputera w pokoju dziecka jest wskazana, a na pewno od liceum. U mnie synowie mieli mnóstwo prac, opracowań itp, w których komputer był zdecydowanie pomocny, nawet niezbędny. Gdyby musieli korzystać z domowego wspólnego to skutkowałoby to wyłączeniem komputera na wiele godzin dla innych użytkowników oraz nocne siedzenie przy nim.
      Komórki dostali wtedy kiedy zaczęli poruszać się samodzielnie np. zeby zawiadomić mnie, że zostają dłużej w szkole czy idą po lekcjach do kolegi. To nastąpiło jakoś pod koniec podstawówki. Komórki były zwyczajne, nie żadne tam wypasione, kompleksów nie zauważyłam.
      Nie uczyłam nigdy synów, ze nie ma łatwo i trzeba sie nieźle napracować żeby coś sobie kupić. Przeciwnie. Osobiście uważam, że jest to prosta droga do zrobienia z dzieciaka wyrobnika, który całe życie będzie ciężko pracował za grosze. Podkreślam, to tylko moje zdanie.
      Uważam raczej, że powinno się dziecko nauczyć szacunku do siebie a nie do pieniądza.
      Innymi słowy , raczej "zasługuję..." niż "nie stać mnie..."
      Dostają to co jest im potrzebne i jesli o coś poproszą, pragną mieć, a mnie na to stać, nie dlatego, że wypada mieć. I nie muszą na to pracować, nawet symbolicznie.
      • chomiczkami Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 07:15
        Mmmm...
        nie mam dzieci. Sama jestem "pośrodku", jak napisałam na górze. Dla mnie to, że komputery były domowe, stwarzało masę możliwości. Na przykład mogliśmy się zjednoczyć i razem z braćmi naciskać rodziców na wspólny, wypasiony, ultrasupermiód-i-orzechy nowy komputer. Gdyby któreś z nas osobno dostało taki sprzęt i nie pozwoliło z niego korzystać pozostałym, byłby wielki kwas - a tak osoba pisząca wypracowanie spokojnie sobie korzystała ze starego sprzętu, gdy ktoś nieobciążony pracą domową ciął w gierki. Jeszcze tak mi przychodzi do głowy, że gdyby każdy miał swój sprzęt, najmłodszy brat w życiu nie pograłby w najfajniejsze gry, bo na zasadzie odwiecznych praw dziedziczyłby najgorszy, zużyty sprzęt...

        A jakaż sztuka negocjacji!

        Moi rodzice nie skąpili mi niczego (teraz zdradzę malutki sekrecik: wspólnych komputerów było cztery, w tym dwa stacjonarne). Moi bracia to znowu midasi, czego się nie dotkną, zaraz z tego jest pieniądz. A ja siedzę i uprawiam żerowanie. Jeśli czegoś potrzebowałam, pożyczałam to. Wieża stereo? Spoko. Mnie jest naprawdę zbędna, ale raz na ruski rok lubię sobie puścić muzykę. No to szłam do brata i wypożyczałam sobie na kilka dni. Dzięki temu, że ogólnie byliśmy przyzwyczajeni do dzielenia się wszystkim, nigdy nie było kłopotu.

        Rodzice też nie mają żadnego problemu z pożyczaniem mi samochodu i nie muszę niczego sprzątać ani niczym zasługiwać na przywilej bujania się po mieście wiekowymi autami moich szanownych rodzicieli.
    • monika3411 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 08:12
      Starsza córka ma komputer, psp, komórkę, telewizor i dvd w swoim pokoju. Nie uważam tego za luksusy. Mogłam sobie pozwolić, to jej kupiłam. Nie wychodzę z założenia, że dziecko ma mieć tylko rzeczy niezbędne do życia. Ponadto córka dostaje kieszonkowe od babci. Ode mnie też dostaje pieniądze. Zarówno "za darmo", jak i w formie zapłaty (prasuje ubranka młodszej siostry). Ponadto kupuję córce kompletnie zbędne gadżety, takie jak kolczyki, bransoletki, torebki, kosmetyki.
      Córka ma 13 lat, dobrze się uczy, jest przewodniczącą samorządu klasowego, jest miła, mądra, pomocna smile
      Posiadanie różnych rzeczy "za darmo" nie musi oznaczać totalnego zepsucia.
      -
    • katarzyna4511 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 08:36
      Moje dziecko przez kilka lat korzystało z naszego starego stacjonarnego komputera, a kiedy ten umarł śmiercią naturalną - dostało notebooka, a to dlatego, że przygotowuje sporo różnych prezentacji czy innych zadań do szkoły (nie tylko na informatykę), zaś korzystanie z naszych stało się uciążliwe, bo sami dużo pracujemy. Tak więc to po prostu była konieczność. Komórkę "podstawową" dziecię dostało wraz z kartą (na doładowanie, rzecz jasna, nie na abonament), bo to też była konieczność (dojazdy, odbieranie itp.), ale jak sobie zamarzyło lepszy model, to musiało samo na niego uzbierać. Podobnie ma się rzecz z innymi ekstrawydatkami (ponadstandardowe doładowania karty, gadżety, modne ciuchy itp.) - kupujemy to, co jest konieczne, na resztę musi samo zapracować/zaoszczędzić itp.
    • meggi79 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 13:20
      Sandosia- moje tez nie mają smile A jak potrzeba coś do szkoły albo sobie pograć to korzystaja z naszego wspólnego i już.
      Play station mają bo dostali w spadku po wujku, a komórke ma mój starszy - najprostszą nokię na świecie, bo nie mamy stacjonarnego telefonu i jak on siedzi sam po szkole od 11 do czasami 17 to musimy mieć z nim kontakt.
      Lubię kupowac chłopakom różne rzeczy, bo myśmy w PRL-u tego nie mieli ale bez przesady. Z resztą - oni nie są jakoś bardzo nakręceni na kupowanie ekstra gadżetów - jak dostają jakies pieniądze to zbierają na cos konkretnego co sobie upatrzą, np. Kuba ostatnio zbierał na lunetę bo lubi astronomię.
    • jolunia01 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 14:27
      Moja córka komórkę własną dostała dopiero w gimnazjum, wczesniej nie widziałam potrzeby. Komputer natomiast ma "od zawsze", ale tylko dlatego, że ja co jakiś czas muszę zmienić sobie, więc ona dostaje te starsze. Wolę to niż sprzedawać za grosze.
    • frezyjka81 Re: To żal mi Twoich dzieci 17.05.11, 19:34
      Z tym "zarabianiem" dzieci na rzeczy "zbytkowe" trzeba bardzo uważać. Ja jestem takim właśnie przykładem dziecka wychowanego w szacunku do pieniądza i nie wyszło mi to na dobre. Rodzice dość wcześnie zaczęli kariery i stać ich było na wiele rzeczy, mnie i siostrę zostawili nianiom - kiedy dorosłyśmy do wieku mniej więcej 12 - 13 lat na wszytkie "zbytki" czyli wszytko ponadto co jest niezbędne do szkoły i do zwykłego życia musiałysmy zparacować. Był to środek lat 90-tych szalejącej gospodarki - koleżanki miały wszystko: kolorowe ciuchy, super akcesoria do szkoły - ja byłam chora z zazdrości i musiłam na to wszystko pracować. Właściwie od 13 roku życia pomagałam w rodzinnej firmie - w połowie studiów postanowiłam to zmienić i zaczęłam pracować gdzie indziej - sama na siebie. Niesamowitym wysiłkiem - do dziś nie wiem jak to zrobiłam - studiowałam (dziennie) i pracowałam na 1, 5 etatu; z jakiegoś dziwnego powodu chciałam rodzicom pokazać, że sama dam radę i o nic nie musze się prosić. Sama zarobiłam na mieszkanie (a własciwie pracowałam na kredyt na mieszkanie smile ) i sama za własna kasę powli je urzadzałam (rok mieszkałam w mieszkaniu z betonowa podłogą)- kiedy już to zrobiłam i miałam trochę wolnych pieniedzy miałam jakąś dziwną potrzebę pokazania, że mogę mieć wszytkie rzeczy, których nie miałam w dzieciństwie - bez opamietania wydawałam kasę na drogie ciuchy, kosmetyki, wyjazdy itd. Opamietałam się po 3 latach. Moja siostra miała podobnie. We wszystkim trzeba umieć znaleźć złoty środek. Uważam, że bardzo restrykcyjne zachowanie rodziców wobec dzieci w kwestii pieniędzy może przynieść bardzo złe rezultaty w przyszłości. Pozdrawiam.
    • wajasa Re: To żal mi Twoich dzieci 18.05.11, 08:19
      My prawie wszystkie zachcianki naszego syna spełniamy, a dlaczego dlatego że nam sprawia to radość, to my rodzice zdecydowaliśmy się na dziecko, powinniśmy zadbać o to żeby dobrze się rozwijał, on nie musi na swoje potrzeby pracować, zdąży się napracować w życiu. Jeszcze jest dość mały, ma w swoim pokoju tylko PS3, z komputera korzysta bardzo sporadycznie ale naszego, komórki nie ma bo nie chce, telewizji nie mamy i on z tego powodu nie cierpi.
    • mw144 Re: To żal mi Twoich dzieci 18.05.11, 09:18
      Moje mają własne, kupione dla nich. Sama nie chciałabym dostać używanego, przestarzałego sprzętu, więc nie widzę powodu dla jakiego miałabym obdarowywać czymś takim własne dzieci. Fakt, syn dostał raz używanego laptopa, ale miał wtedy 3 lata i było duże prawdopodobieństwo, że może go uszkodzić (spadnie ze stołu, upuści).
      • pitahaya1 Re: To żal mi Twoich dzieci 18.05.11, 12:02
        mw144 napisała:

        Fakt, syn dostał raz używanego laptopa, ale miał wtedy 3
        > lata i było duże prawdopodobieństwo, że może go uszkodzić (spadnie ze stołu, up
        > uści).

        No, muszę zapytać.
        Do używania dostał, czy do rozpirzenia na części? Taki bytrzacha jest, że w wieku 3 lat na kompie śmigał? Moi w tym wieku najwyżej spację potrafili kliknąć. Co ja piszę, w "tym wieku" to ja miałam komputer bez twardydyskusasmile)))) Taki drogi tyfus był, że wystarczyło na pudło i kilka miękkich dyskieteksmile)))
      • pitahaya1 Re: sadosia - popieram cie :) 18.05.11, 11:27
        A są, jak i mysmile
        Samochód mamsmile Kurierem nie jestem, na życie nim nie zarabiam, czyli zbędny luksus. Mogłabym chodzić pieszo ale po cosmile))

        A komputer? Mój syn akurat na informatykę się wybiera. W miarę wydajny sprzęt jest mu po prostu potrzebny. Super wypasionej fury nie dostał i dostał kompa nowego (w zasadzie podzespoły do złożenia) niecały rok temusmile
      • madzioreck Re: sadosia - popieram cie :) 18.05.11, 11:48
        Aha, rozumiem, jak ktoś nie ma firmy i oprogramowania nie pisze, to po co mu w ogóle własny komputer... powinnam korzystać z mężowego... ale zaraz, mąż też nie pisze oprogramowania ani nie prowadzi firmy... a kurde każde ma swojego kompa, ale my rozpuszczeni, jak dziadowskie bicze po prostu wink
    • johana75 no i mam do myślenia :( 18.05.11, 23:00
      No i masz ci babo placek sad
      Dzisiaj rozmawiam z moim 1- klasistą i on mi mówi że ma już 107zł uzbierane, ja się pytam a na co zbierasz? On mi na to że na play station, że dzieci mają i on też chciałby miec ,bo fajnie sie na nim gra, ale że to dużo kosztuje i że on będzie musiał bardzo długo na to zbierać i zaczął płakać w słuchawkę jak bóbr....kurcze aż mi łezki poleciały ....
      To jest jego marzenie. I co byście zrobiły?
      • magdalaena1977 Re: no i mam do myślenia :( 19.05.11, 00:41
        johana75 napisała:

        > To jest jego marzenie. I co byście zrobiły?

        Sprawdziłabym, ile realnie kosztuje to playstation i zastanowiłabym się, czy Was na to stać.
        Jeśli to bardzo droga rzecz, to sprawdziłabym, czy koledzy faktycznie mają i czy gry są dostosowane do ich wieku (może ktoś znajomy ma i może Ci pokazać ?). Plus poczekałabym trochę, żeby sprawdzić, czy dziecku naprawdę zależy.
        • johana75 Re: no i mam do myślenia :( 19.05.11, 14:52
          > Sprawdziłabym, ile realnie kosztuje to playstation i zastanowiłabym się, czy Wa
          > s na to stać.
          > Jeśli to bardzo droga rzecz, to sprawdziłabym, czy koledzy faktycznie mają i cz
          > y gry są dostosowane do ich wieku (może ktoś znajomy ma i może Ci pokazać ?). P
          > lus poczekałabym trochę, żeby sprawdzić, czy dziecku naprawdę zależy.

          Ps3 kosztuje ok 1300 zł. sprawdziłam. Mój mały gra najczęściej w wyścigi samochodowe uwielbia Monster Trucki,i wojnę-lub jakieś gry walki (ale te ma zabronione).
          Nie wiem czy chodzi mu własnie o tą konsolę...pewnie on sam też dobrze nie wie choć mówi ze to jest własnie PS3.
          Stać nas na nią, ale pewnie do niej musi być LCD lub plazma ( my mamy stary TV) , którego nie chciałam wymieniać bo po prostu nie widziałam takiej potrzeby dopóki gra. Wiec musielibyśmy kupic nowy Tv. Pieniądze na to mamy, ale ja mam inne podejście do tych rzeczy...hm, no nie wiem. niedługo kupie nowego lapopa bo potrzebuje starego zostawić w pracy głównie do kontaktów przyez Skype. Wiec na nowym będą chodziły mu te gierki które na starym nie chodzą.
          Chciałam poczekac z tym do komuni, czyli dostałby ja za rok ?
          On zbiera od czasu jak dostaje kieszonkowe, nie wydaje na głupstwa (czasami cos sobie kupi jakis drobiazg), zbiera od września, więc zależy mu....
          • sadosia75 Re: no i mam do myślenia :( 19.05.11, 15:06
            Z konsolą powinniście dostać eurozłącze albo jakoś tak to się nazywa. W starym tv możemy bez problemy podlączyć PS ( ale wersję starszą więc warto się dowiedzieć w sklepie czy jest możliwość podlączenia ps do waszego TV i nie daj się nabierać na gadki typu a może się i nie da bo będą chcieli wam nowy tv wcisnąć na silę a po co skoro macie i nie planujesz wymiany? ) możesz też dopytać na jakimś forum psowskim.
            albo zorientować się na stronie PSa.
            I tak jak dziewczyny radziły. zobacz czy faktycznie chce, czy są gry, któe przejdą akceptację rodzicielska i czy chodzi mu o konsolę ( może z rodzicami dzieciaków pogadaj, dopytaj zawsze to jakąs informacja ) czy o coś innego.
            • johana75 Re: no i mam do myślenia :( 19.05.11, 15:16
              O to fajnie jesli eurozłącze to sa u nas 2 tv ma 14 lat ale to Sony więc juz wtedy były takie wynalzaki jak eurozłącze...na szczęście jak sie teraz okazuje ;P

              Wymiana Tv była zaplanowana jak się popsuje (chociaz nie raz robi się czarno-białt obraz więc może wymienimy wczesniej).

              Zrobie wywiad smile

              Chodzi mi głownie o to że ja uważam ze to dośc drogie zabawki i że tego nie potrzebuje, chociaz ja wiem ze chciałam w jego wieku miec rower i tez nie długo nie miałam. na komunie nie dostałam sad do teraz to pamietam ;P
              • pitahaya1 Re: no i mam do myślenia :( 19.05.11, 15:25
                Jeśli chodzi o wywiad, podpytałam mojego 19-latkasmile
                I on mówi tak: gry działać będą, nie ma potrzeby zmiany telewizora na gwałt. Jedyny problem to działanie konsoli, a konkretnie jej wydajność, po jakimś czasie. Jak to syn ujął, konsola się przyzwyczaja do telewizora i może działac wolniej, słabiej.
                Syn nie wie, po jakim czasie to może nastąpić.
                Aha, nowa konsola ma blue raya, wiesz o tymsmile Dlatego nasza stoi na dole a nie u nich. Zresztą u nas jest jeden tvsmile I my musieliśmy zmienić standardowe złącze na jakies inne. Ale my mamy inny tv i być może stąd potrzeba zmiany.
                • johana75 Re: no i mam do myślenia :( 19.05.11, 16:58
                  Oczywiście że nie wiedziałam ze ma blue raya smile
                  Nie wiem jak przez konsolę, ale normalny blue ray dzieła przez kabel HDMI i tego nasz TV nie ma. jak już cos kupuje to raczej najnowszy żeby wystarczył na troche, chociaz jak widac po postepie sprzęt RTV na wieki teraz nie jest...ciągle jakies nowości wink
      • pitahaya1 Re: no i mam do myślenia :( 19.05.11, 13:05
        A która konsola? Jeśli ps3 to przygotuj się od razu na bezprzewodowe padysmile
        Koniecznie sprawdź dostępność gier pod kątem wieku i ceny. Możesz być niemile zaskoczona mając konsolę i nie mając wyboru w grach, ew. nie akceptować ich.
          • pitahaya1 Re: no i mam do myślenia :( 19.05.11, 15:19
            Z reguły w komplecie jest jeden pad przewodowy. Bezprzewodowe to tylko gadżet, wygodny, bo siedzisz na kanapie i grasz. Moi kupili za swoje, sama bym nie kupiłasmile
            Przy poprzednich konsolach mieli pady z kablami i siedzieli z nosami przed samym monitorem (zasięg kabla jest niewielki). Dlatego teraz jakoś nie piszczałam na te bez kabla.
            Przynajmniej siedzą z dala od tv.
          • pitahaya1 Re: no i mam do myślenia :( 19.05.11, 15:29
            I w sumie nie odpowiedzialam: tak, w komplecie będziesz miała tylko przewodowy. Pozostale dokupujesz. Z doświadczenia wiem, że nie warto kupowac podróbeksmile Aż takiej różnicy nie ma a nie rozsypią się po miesiącu.
            Natomiast ja przypomnę: sprawdź dostępność gier, żeby nie było, że wydałaś 1300zł na konsolę, do której jest tylko jedna interesująca Was grasmile)) My mamy tylko oryginalne i z ps2 było właśnie tak, że chłopcy mieli 2-3 gry. Gry były drogie, musieli dość długo czekać na kolejną. A piratów nie wpuszczę do domu.
            Aha, do ps3 chyba tylko oryginałysmile Jakoś mi się obiło o uszy.
            • johana75 Re: no i mam do myślenia :( 19.05.11, 16:44
              Dzięki za wyjaśniena smile
              Jeśli kupię mu tą konsolę to też zmienimy Tv raczej...no trudno ;P

              Tylko nie wiem czy mam czekac rok do komunii? Czy jednak kupic mu np. na gwiazdkę?
              Ciezki orzech do zgryzienia...myślę ...
      • otterly o konsoli :) 20.05.11, 13:53
        Dziewczyny, mój mąż żyje z konsol i gier,więc jako takie pojęcie o tym mam. I powiem szczerze - według mnie to jest świetna zabawka, ale dla nastolatka. Większość gier to jednak +16 (jeśli to jeszcze w ogóle kogoś interesuje?), a te dla młodszych (lub podobne) są dostępne na PC.

        Dla dzieciaka poleciłabym z czystym sumieniem Wii. Spokojne, śmieszna gierki. Bez przemocy, rodzinne i dużo sportowych. PS czy Xbox są dla starszych (i dorosłych).

        A może zamiast konsoli, kup pada do komputera? A jeśli lubi wyścigi, to dobrą kierownicę z pedałami?
        • johana75 Re: o konsoli :) 20.05.11, 23:16
          O tym nie pomyślałam smile
          Czy można podłączyć kierownice do laptopa? Bo pada chyba można ?
          Nie mam miejsca na stacjonarny, no w sumie mam, ale nie lubie jak komputer stoi mi na widoku (bo stoi w sypialni).
          Chyba że bedzie stał u syna w pokoju co na razie jest dla mnie akceptowalne ze wzgl. na jego wiek

          Ja tez myślałam o Wi , duzo bardziej mi odpowiada bo są ruchowe, ale ona lubie te wyscigi na PS3, mam czas to pomysle zorietuje sie.
          Jesli ja bedzie chciał to dostanie ale nie odrazu...
          • otterly Re: o konsoli :) 21.05.11, 18:33
            johana75 napisała:

            > O tym nie pomyślałam smile
            > Czy można podłączyć kierownice do laptopa? Bo pada chyba można ?

            Z tego co wiem, można. Zależy to od parametrów laptopa (czy gra pójdzie).

            > Nie mam miejsca na stacjonarny, no w sumie mam, ale nie lubie jak komputer stoi
            > mi na widoku (bo stoi w sypialni).

            Jeszcze jedną opcją jest podłączenie laptopa pod telewizor (jeśli masz płaski) lub pod monitor (wtedy nie kupujesz całego kompa stacjonarnego, tylko sam monitor, wg bardziej estetyczny niż skrzynia). Do tego kierownica i jedziesz! wink Sama się ostatnio wkręciłam w Gan Turismo (taaakie piękne samochody tam są! wink)

            > Chyba że bedzie stał u syna w pokoju co na razie jest dla mnie akceptowalne ze
            > wzgl. na jego wiek
            >
            > Ja tez myślałam o Wi , duzo bardziej mi odpowiada bo są ruchowe, ale ona lubie
            > te wyscigi na PS3, mam czas to pomysle zorietuje sie.

            Wii ma pod podobny do PS3 i można na nią kupić przeróżne gry, nie tylko ruchowe. Wyścigi samochodowe też są. I nawet Call of Duty (ale to nie dla pierwszoklasistywink).

            > Jesli ja bedzie chciał to dostanie ale nie odrazu...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka