Dodaj do ulubionych

Ile dzieci?

IP: *.pl / 193.24.200.* 17.03.04, 21:29
Nie chcę mieć więcej dzieci - a mam jedno (3 latka). Za to mój mąż jest
jedynakiem i marzy mu sie trójka. Twierdzi, że jedynacy sa nieszczęsliwi,
zawsze chciał mieć rodzeństwo. Po latach dopiero jego rodzice przyznali mu
się, że jest dzieckiem adoptowanym i nie ma rodzeństwa, gdyż nie mogli mieć
własnych dzieci.

A teraz mąż twierdzi, że robię krzywdę naszemu synkowi. Namawia mnie na
drugie, ale ja nie chcę, nie czuję się gotowa na kolejne dziecko. Na tym tle
coraz częściej zdarzają się konflikty, kłócimy się, choć dawniej tego nie
było. Mąż uważa, że go okłamałam. Ale wtedy (przed ślubem i na poczatku
małżeństwa) nie wiedziałam czym tak naprawdę jest wychowanie dziecka. Jestem
padnięta po całym dniu i nie wyobrażam sobie teraz kolejnego dziecka. A on
tego nie rozumie.

Strasznie mi przykro.
Obserwuj wątek
    • aankaa tyle, na ile masz sił i ochoty 17.03.04, 21:37
      jeżeli masz taką możliwość - wyjedź na 2-3 tygodnie zostawiając dziecko z
      mężem. Jest (znikoma, niestety) szansa, że zrozumie co to znaczy małe dziecko i
      opieka nad nim
    • zaz_zula Re: Ile dzieci? 17.03.04, 21:41
      Powiedz mu to dokładnie w tych słowach jak tu na forum. Bez kłótni, tylko z
      podkreśleniem Twoich uczuć i zmęczenia. Powiedz, że nie jesteś gotowa, może już
      nigdy nie będziesz i powinien to chociaż przemyśleć.
      A poza tym, mam wrażenie że przydałoby Ci się trochę odpoczynku, bez męża, bez
      dziecka.
      Powodzenia
      ps. nie daj sobie wmówić, że jesteś złą kobietą bo nie chcesz mieć dziecka.
      • Gość: Zdezorientowana Re: Ile dzieci? IP: *.pl / 193.24.200.* 17.03.04, 21:56
        Mówię, tłumaczę, staram się przeczekać stan jego wzburzenia i rozmawiać na
        chłodno, ale to nic nie daje. On jest uparty i wciąz powtarza: okłamałaś mnie,
        okłamałaś mnie. W trakcie kłótni potrafi to wykrzyczeć nieraz i 15 razy.

        Nie mogę teraz wyjechać ani wziąć urlopu. Czuję się przywiązana do tego domu,
        do tej kuchni, do ogrodu, do psów mojego męża. Koło tego wszystkiego trzeba
        chodzić, a mąż pracuje po 10-12 godzin na dobę, czesto też w niedziele i
        świeta. Jestem wiecznie sama, czasem kiedy bawię się z dzieckiem, łzy same mi
        płyną po twarzy. A on jeszcze ciągle swoje: przestań żreć te tabletki, jak
        pojawi się drugie, wynajmiemy opiekunkę, dziecko nie może wiecznie przesiadywac
        z "dziadami", nie wiedzisz, że chce się bawić z dziecmi - kazde dziecko chce
        mieć rodzeństwo. Czasami zaczynam nienawidzić mojego męza i nasze dziecko, ale
        nie dlatego, że ich nie kocham, tylko dlatego, ze męzowi to co mamy, nie
        wystarcza. Tak jakbym jeszcze nie była dobrą żona, bo dobra żona to taka, która
        spełni jego marzenia. A jego najwiekszym marzeniem był duzy dom pełen dzieci.
        Pokręcone to, wiem, ale nie potrafię tego inaczej określić.
        • aankaa Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:00
          Gość portalu: Zdezorientowana napisał(a):

          > Czuję się przywiązana do tego domu,
          > do tej kuchni, do ogrodu, do psów mojego męża. Koło tego wszystkiego trzeba
          > chodzić, a mąż pracuje po 10-12 godzin na dobę, czesto też w niedziele i
          > świeta.

          wiesz, najdziwniejsze jest to co napisałaś ...

          a do dziecka nie ?
          to może od razu mu powiedz, że nie chcesz mieć drugiego (ani kolejnych)
          • Gość: Zdezorientowana Re: Ile dzieci? IP: *.pl / 193.24.200.* 17.03.04, 22:10
            Powiedziałam. Nie wiem czy nie chcę NIGDY, ale na pewno nie przez najblizsze
            kilka lat. Do dziecka też jestem przywiązana, ale dziecko kocham, a gary i psy
            już nie bardzo. Nagle się okazało, ze muszę zostać w domu, że nie uda nam się
            ze wszystkim poradzić gdy oboje będziemy pracowali. Synek chorował, dom wołał o
            czystosć - nie było wyjścia. A mnie się marzy, by zatrudnić sprzataczkę, oddać
            dziecko do przedszkola (myslę by to zrobić w przyszłym roku) i wrócić do pracy.
            Nawet nie w pełnym wymiarze godzin, ale wrócić do ludzi. Nie daję rady jako
            kura domowa. Ponad trzy lata siedzenia w domu dobijają mnie psychicznie.
            • aankaa Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:14
              Gość portalu: Zdezorientowana napisał(a):

              > Nie daję rady jako kura domowa. Ponad trzy lata siedzenia w domu dobijają
              > mnie psychicznie.

              to może o tym powiedz mężowi, a nie o niechęci do kolejnego dziecka
              • Gość: Zdezorientowana Re: Ile dzieci? IP: *.pl / 193.24.200.* 17.03.04, 22:22
                Ale to wszystko się zazębia - nie chcę dziecka, bo nie chcę kolejnych wyrzeczeń.
            • mickey.mouse Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:19
              Więc może przyspiesz swój powrot do pracy do ludzi - w tym szukaj rozwiazania,
              a nie ... no właśnie, mam wrażenie, że mniej lub bardziej nieświadomie
              obwiniasz swoje dziecko o sytuację w jakiej się znajdujesz.
            • zlewozmywak1 Re: Ile dzieci? 19.03.04, 12:01
              Kiedy czytam takie wypowiedzi (czasem słysze podobne) to stwierdzam, że oboje
              pracujący rodzice, dziecko z opiekunką, mieszkanie a nie chałupa do sprzątania
              i utrzymywania a do tego jeszcze psy to model DOBRY. Jezlei ty ryjesz nosem z
              powodu opieki nad jednym dzieckiem i dwoma psami to co maja do powiedzenia ci
              którzy maja tego wszystkiego wiecej sztuk???? Uffff jak nam dobrze.
    • mickey.mouse Re: Ile dzieci? 17.03.04, 21:58
      Twój mąż ma sporo racji, co do tej nieszczęśliwości jedynaków.
      Uwierz mu, że wie co mówi.
      • aankaa Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:02
        "nieszczęśliwości" rodzeństwa też się zdarzają
        zajrzyj, chociażby, na wątek obok ...
        • mickey.mouse Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:03
          Jednak to właśnie jedynacy najczęściej mówią o ogromnej samotności.
          • aankaa Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:07
            można być samotnym mając cały tabun rodziny wokół siebie
            • mickey.mouse Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:13
              To jest jakis argument ?
              • aankaa Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:15
                mickey.mouse napisał:

                > To jest jakis argument ?

                żaden, ale "wytłumaczenie" - jak najbardziej
          • zaz_zula Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:09
            Tu nie chodzi o to czy dobrze być jedynakiem, czy nie.
            Nie widzicie jaka ta kobieta jest przemęczona i smutna? I ma, wbrew pozorom,
            bardzo nieczułego męża.
            Nie wiem jak Ci pomóc. Może zwróć się do kogoś, kto może mieć na niego jakiś
            wpływ - przyjaciel, rodzice? Wyślij na niego swoją przyjaciółę...?
            • mickey.mouse Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:16
              W tym własnie problem, że mówimy o dwóch róznych rzeczach - o jej aktualnym
              osobistym samopoczuciu z jednej strony, oraz o samopoczuciu jej męża i dobru
              jej własnego dziecka z drugiej strony.

              Przy czym jest oczywiste, że nigdy nie zrozumie samotności jedynaka ktoś, kto
              sam nigdy nie był jedynakiem.
              • julla Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:42
                Jedynakom na ogół się wydaje, że życie z rodzeństwem to nieustanna świetna
                zabawa, głęboka przyjaźń, solidarność i ogólnie sielanka:) Jednak posiadanie
                rodzeństwa niesie ze sobą wiele emocjonalnych komplikacji, czasem wręcz
                cierpień związanych z zabieganiem o względy rodziców, walką o miejsce
                w 'hierarchii'. Układy pomiędzy rodzeństwem bywają tak trudne i toksyczne,
                że ludzie nie mogą nawet patrzeć w swoją stronę; ach, dużo by o tym opowiadać,
                w każdym razie nie idealizuj tak bardzo faktu posiadania rodzeństwa, bo to
                naprawdę bywa czasem niezły horrorek...
                • mickey.mouse Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:46
                  Oczywiście masz rację - czasami to horrorek emocjonalny, czy nawet prawny, jak
                  pieszesz, w większości jednak przypadków, rodzeństwo to ktos najbliższy, w
                  wielu przypadkach cenniejszy niż rodzice.
                  • julla Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:57
                    E, tam. Często rodzeństwo to istoty, które totalnie działają Ci na nerwy,
                    niezrozumiałe, nadające na innych falach a musisz z nimi przymusowo dzielić
                    pokój, miłość matki, spędzac wszystkie wakacje i każdą czekoladę łamać na pół,
                    jesli oczywiście rodzeństwo nie zeżre wcześniej po kryjomu całej:)
                    I często masz nieodparte wrażenie, że gdyby nie ten (przypadkowy przecież) fakt
                    bliskiego pokrewieństwa, to nigdy byś się nawet nie zakolegował z tym kolesiem,
                    co jest Twoim bratem...
                    • mickey.mouse Re: Ile dzieci? 17.03.04, 23:01
                      Słuchaj, nie możemy wprowadzać kazuistyki do roważań.
                      Często jest tez tak, że jedynacy są bardzo rozpieszczani przez rodziców itd. -
                      to jedynie stereotyp, ale czy my jako społeczeństwo chcemy miec jak najwięcej
                      rozpieszczonych ludzi i rozpieszczonych przez mamusie mamisynków ?
                      • julla Re: Ile dzieci? 18.03.04, 00:07
                        Nie uogólniam, chodzi mi jedynie o to, że fakt posiadania rodzeństwa nie
                        gwarantuje automatycznie radosnego dzieciństwa, ani też tego, że nikt dziecka
                        nie rozpieści. Zdarza się nawet w rodzinach wielodzietnych, że hołubi się
                        jednego pupilka, najczęściej kosztem innych dzieci. W ogóle czytałam ostatnio,
                        że ludzie z rodzin wielodzietnych wynoszą o wiele więcej traum niz jedynacy
                        i mają wiekszę kłopoty z funckjonowaniem w społeczeństwie z powodu swego
                        chronicznie 'obronnego' nastawienia do innych
                        Wydaje mi się, że nie powinno się demonizować jedynactwa jakby rzucało cień na
                        cały życiorys i traktować jako nieustającego smutku i osamotnienia, żałoby po
                        nieistniejącym rodzeństwie. Takie samo doświadczenie jak każde inne, trzeba się
                        z nim zmierzyć. Nie uważam też, żeby rodzice byli nam 'winni' rodzeństwo za
                        wszelka cenę, w ramach li i jedynie uszczęśliwienia nas, to chyba nie o to
                        chodzi...
                        • undyna Re: Ile dzieci? 18.03.04, 00:35
                          Julla masz rację jak nie wiem co, twoją rację popieram nie tylko na podstawie
                          doświadczeń własnych, mojego męża i jego rodzeństwa, moich przyjaciół, ale też
                          na podstawie moich doświadczeń zawodowych. Pozdrawiam Cię Jullo:))))
            • Gość: Zdezorientowana Re: Ile dzieci? IP: *.pl / 193.24.200.* 17.03.04, 22:19
              Nie mam przyjaciół. Po slubie wyprowadziłam się do męża - do innego miasta.
              Znam tu tylko jego "biznesowych przyjaciół", rodzina i starzy znajomi są
              daleko. zatraciły się kontakty. Zanim zdarzyłam kogoś poznać zaszłam w ciążę,
              leżałam na patologii, a potem juz tylko dom, ogród, pobliski sklep, sasiadki z
              domów obok. I wszystko. Wiecej mam internetowych znajomych niz "zywych".

              Mój mąz stara się mnie czasem gdzies wyciagnąć. Nieraz tez pada z nóg, ale
              zabiera mnie na kolację, jedziemy na wspólne zakupy, chodzimy do kina, do
              teatru. Zdarzają się też przyjęcia. Ale mam kontakt z tymi ludźmi na tyle
              rzadko, że nie jestem w stanie nawiazac bardziej przyjecielskich kontaktów.
              • aankaa no to masz, dziewczono, pecha 17.03.04, 22:30
                może poszukaj w swoim otoczeniu równie "samotnej" matki ?

                zaczniecie od narzekania na układy rodzinne, step-by-step zauważycie jakieś
                dobre strony Waszych "położeń", a stąd - żabi skok - do docenienia tego, co
                życie dało :)
      • evvusia Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:38
        mickey.mouse napisał:

        > Twój mąż ma sporo racji, co do tej nieszczęśliwości jedynaków.
        > Uwierz mu, że wie co mówi.

        A ja uwazam, ze nie wie. Znam jedynakow i nie narzekaja na samotnosc. Ciesza
        sie, ze sa jedynakami.
        • mickey.mouse Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:41
          A ilu znasz samotnych ludzi - bez wzgledu na to czy są jedynakami, czy nie -
          kórzy trąbią wszem i wobec o swojej samotności ?
          Nie wielu ludzi mówi otwarcie o swojej samotności. Proponuję zajrzeć na
          forum "jedynacy".
          • evvusia Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:48
            Ci ludzie sa dla mnie bliscy. A trabia wszem i wobec, ze sie ciesza, ze sa
            jedynakami.
            • mickey.mouse Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:52
              Oczywiście, jedynactwo ma też swoje dobre strony - jako jedynak nie muszę na
              przykład mysleć o tym, że kiedys bedę musiał podzielic sie z kimś spadkiem ...
              • evvusia Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:54
                Wiec myslisz, ze oni kieruja sie takimi plytkimi rzeczami?
                • mickey.mouse Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:55
                  Niekoniecznie, to był raczej żart z mojej strony.
                  Ja nie wiem, czym oni sie kieruja. Nie znam ich, ani nie slyszalem tego co
                  mowią.
                  • evvusia Re: Ile dzieci? 17.03.04, 22:57
                    Wiec po co ta zlosliwosc z Twojej strony? Nie kazdy musi potrzebowac brata, czy
                    siostry.
                    • mickey.mouse Re: Ile dzieci? 17.03.04, 23:05
                      Jesli zabrzmialo to jak złośliwość, to przepraszam - nie taki był moj zamiar. Z
                      drugiej strony samemu bedąc jedynakiem i zyjąc wśród ludzi, nie wydaje mi się
                      bardzo prawdopodobnym, aby szczgólnie wielu jedynaków rozpowiadało wszystkim
                      swoim znajomym dokoła, jacy to oni są szczęśliwi ze swoim jedynactwem, i
                      szczerze mowiąc, myslę że nieco "przejaskrawiłaś".
                      • evvusia Re: Ile dzieci? 17.03.04, 23:20
                        Nic nie przejaskrawialam. Gdybym takich ludzi nie znala, to nawet bym nic nie
                        pisala na ten temat.
                  • Gość: kuku do mickey.mou Re: Ile dzieci? IP: *.chello.pl 18.03.04, 08:46
                    Nie znasz jedynaka - to poznaj. Ja jestem jedynaczka, w dzieciństwie czasem
                    tęskniłam za rodzeństwem (mit szczęśliwych braci i sióstr)i wierz mi, sprawy
                    spadkowe zupełnie mnie nie zaprzątały:) Poszłam do szkoły - koleżanki, koledzy,
                    przeważnie jedynacy (miałam tylko 1 koleżankę z bratem), nie było problemu.
                    Nie odczuwalam braku rodzeństwa, chociaz owszem, teoretycznie uważałam, że
                    lepiej jej mieć, niż nie. Wyszłam za mąż za faceta z bratem :), mąz opowiadał,
                    jaki brat jest cudowny, wspaniały i jaki mają ze sobą świetny kontakt. Czego ja
                    jakos nie mogłam dojrzeć. Szybko okazało się, że nawet najlepsze kontakty
                    uginają się pod ciężarem... spraw spadkowych właśnie, zwłaszcza gdy brat bratu
                    ma coś oddać, a wolałby zostawić dla siebie... Od słowa do słowa okazało się,
                    że kontakty te nigdy nie były sielankowe, a "na zewnątrz" utrzymywało sie coś w
                    rodzaju fikcji takiej jak ta, że ich ojciec nie pije (dowiedziałam się dopiero
                    po ślubie!!!). Teraz już wiem, że mieć rodzeństwo nie = się automatycznie
                    miłość, szczęście i pomoc w trudnych chwilach. Takie coś po prostu zależy od
                    człowieka, a nie od tego, czy jest jedynakiem, czy nie.
                    pozdrawiam
    • Gość: animus Re: Ile dzieci? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.03.04, 22:32
      wiesz, dla mnie to on probuje wynagrodzic sobie brak rodzenstwa
      poprzez "uszczesliwienie" siebie i ciebie dwojka lub trojka dzieci..przezuca
      swoje niespelnione potrzeby z dziecinstwa na ciebie i obarcza tak naprawde
      ciebie odpowiedzialnoscia za szczescie dziecka patrzac przez pryzmat swojego
      dziecinstwa.troche jakby sie w czasie zatrzymal .ja bym sie nie zgodzila na
      taki uklad i uwazaj na manipulacje z jego strony bo moze uzywac coraz
      mocniejszych argumentow.dbaj o siebie i zycze powodzenia.
      • mickey.mouse Zwracam uwage 'zropaczonej' na ten post 17.03.04, 22:38
        Gość portalu: animus napisał(a):

        > wiesz, dla mnie to on probuje wynagrodzic sobie brak rodzenstwa
        > poprzez "uszczesliwienie" siebie i ciebie dwojka lub trojka dzieci..przezuca
        > swoje niespelnione potrzeby z dziecinstwa na ciebie

        A cóż takiego próbuje sobie wynagrodzić, jakie niespełnione potrzeby ? To
        pytanie retoryczne, bo wygląda na to, że chcąc - niechcąc przyznajsz że samotne
        dzieciństwo nie zaspokojaja jakichś potrzeb dziecka.
        • aankaa mickey. ... 17.03.04, 22:47
          czemu "jak rzep psiego ogona" uczepiłeś się tylko jednego - bycia jedynakiem ??
          • mickey.mouse Re: mickey. ... 17.03.04, 22:50
            Bo to istotna okoliczność w całej sprawie. Powołuje sie na niego sama
            założycielka wątku, pisząc o zdaniu jej męża. A nie mozna tego pomijać w
            rozważaniach na temat ilości dzieci w rodzinie. Zasadniczo przecież dobro
            dzieci jest, czy przynajmniej powinno byc jednym z najważnieszych celów każdej
            rodziny.
            • aankaa Re: mickey. ... 17.03.04, 23:09
              mickey.mouse napisał:

              > Bo to istotna okoliczność w całej sprawie. Powołuje sie na niego sama
              > założycielka wątku, pisząc o zdaniu jej męża.

              to chyba nie przeczytałeś dokładnie, tu masz cytat

              > Twierdzi, że jedynacy sa nieszczęsliwi, zawsze chciał mieć rodzeństwo.
              > Po latach dopiero jego rodzice przyznali mu się, że jest dzieckiem
              > adoptowanym i nie ma rodzeństwa, gdyż nie mogli mieć własnych dzieci.

              może ten facet chce "udowodnić" światu, że może mieć dzieci ??
              jedno - może być "przypadkiem", każde kolejne - potwierdzeniem jego "męskości"
              • Gość: Zdezorientowana Re: mickey. ... IP: *.pl / 193.24.200.* 17.03.04, 23:17
                Tu stanę w obronie meza. Jemu najbardziej chodzi o to, żeby dać dziecku to,
                czego sam nigdy nie miał i za czym bardzo tęsknił. Wielokrotnie mówił o duzym
                domu z ogrodem i trójce dzieci. To zawsze było jego marzeniem. A ja teraz nie
                chcę i nie potrafię go spełnić. I daletgo ma mi to za złe. Nie dziwię się - co
                innego planowaliśmy, co innego jest teraz. Rozczarowałam go swoja postawą.
                • aankaa Re: mickey. ... 17.03.04, 23:22
                  Gość portalu: Zdezorientowana napisał(a):

                  > Tu stanę w obronie meza. Jemu najbardziej chodzi o to, żeby dać dziecku to,
                  > czego sam nigdy nie miał i za czym bardzo tęsknił. Wielokrotnie mówił o duzym
                  > domu z ogrodem i trójce dzieci. To zawsze było jego marzeniem. A ja teraz nie
                  > chcę i nie potrafię go spełnić. I daletgo ma mi to za złe. Nie dziwię się -
                  co
                  > innego planowaliśmy, co innego jest teraz. Rozczarowałam go swoja postawą.

                  to, po prostu, powiedz mu, że NARAZIE nie czujesz się na siłach mieć kolejne
                  dziecko !!!
                  "rozrzut" między kolejnymi ludzie potrafią mieć kilkunastoletni ...
                  nic nie jest stracone w Waszym przypadku
                  • evvusia Re: mickey. ... 17.03.04, 23:23
                    Ale przeciez ona mu to czesto tlumaczyla i on nie rozumie.
                    • aankaa Re: mickey. ... 17.03.04, 23:34
                      evvusia napisała:

                      > Ale przeciez ona mu to czesto tlumaczyla i on nie rozumie.

                      głuchy czy głupi ?
                • zlewozmywak1 Re: mickey. ... 19.03.04, 12:19
                  Wiesz co daje mojemu synowi a czego brakowało mi w dzieciństwie:
                  Poczucia bezpieczeństwa, oparcia i zaufania oraz grandy resoraków, czyli rzeczy
                  których brakowało miw dzieciństwie. Jestem jedynakiem, ale mam kilku
                  zajefajnych przyjaciół. Tworzenie dobrych relacji z ludźmi guzik ma do tego czy
                  ma się rodzeństwo czy nie. Mam brata ciotecznego z którym mam super kontakt,
                  kiedy sie spotkamy to gadamy do bólu itp itd. Mam tez innych braci ciotecznych
                  i z nimi nie mam takich kontaktów. To co mówi twoj mąz i mickey o tzw
                  jedynactwie to nie prawda. Ty obecnie też jesteś jak widac samotna. Gdzie zatem
                  twoje rodzeństwo??
        • Gość: animus Re: Zwracam uwage 'zropaczonej' na ten post IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.03.04, 22:54
          nie wiem jakie sa jego ukryte niezaspokojne potrzeby moge sie tylko domyslac,
          tak samo mozna mowic ze rodzenstwo powoduje ze nie poswieca sie dziecku duzo
          czasu jesli jest ich wiecej niz dwoje. chcialam zwrocic uwage ze wlasne
          potrzeby dobrze jest zalatwiac we wlasnym zakresie a nie przezucac cos na
          rodzine,ja tez jestem jedynaczka ale nie czulam sie samotnie w dziecinstwie.
          • mickey.mouse Re: Zwracam uwage 'zropaczonej' na ten post 17.03.04, 22:57
            Gość portalu: animus napisał(a):

            > nie wiem jakie sa jego ukryte niezaspokojne potrzeby moge sie tylko domyslac,
            > tak samo mozna mowic ze rodzenstwo powoduje ze nie poswieca sie dziecku duzo
            > czasu jesli jest ich wiecej niz dwoje.

            Ale to już jest zupełnie inna sprawa, zalezna od stopnia dojrzalości rodziców
            jako rodziców właśnie.
      • undyna Re: Ile dzieci? 18.03.04, 00:37
        100% racji dla Animusa:)
    • bukfa Re: Ile dzieci? 17.03.04, 23:36
      A czy Twoj maz moglby zrezygnowac z tak intensywnej pracy? Piszesz ze pracuje
      nawet w weekendy, pozostawiajac Ci caly ciezar opieki nad synkiem. To troche
      niekonsekwentne z jego strony nalegac na kolejne dziecko kiedy nie ma sie czasu
      i dla tego pierwszego... Zasadniczo zgadzam sie z Twoim mezem co do rodzentwa
      (nas jest czworka moje rodzenstwo i to moj najwiekszy skarb), ale smiem
      twierdzic ze czas i uwaga ojca sa Waszemu dziecku bardzije potrzebne nic brat
      czy siostrzyczka...
      Jestes w domu z dzieckiem 3 lata - to bardzo dlugo i to zdaje sie zrodlem
      Twojej depresji. Moze powinniscie troche inaczej rozdzielic domowe obowiazki?
      TY moglabys poszukac interesujacej pracy, chocby na pol etatu, a Twoj maz moze
      pobylby troche wiecej w domu z dzieckiem? Przedszkole czy opiekunka to tez
      dobry pomysl. Moja siostra wydaje praktycznie 100% swoich zarobkow na opiekunke
      do dzoecka, ale dzieki temu ma kontakt ze swiatem i rozwija sie zawodowo (jest
      lekarzem). Moze pod wplywem nowej pracy, nowych ludzi i bodzcow z czasem
      nabralabys energii zyciowej, a co za tym idzie checi na kolejnego potomka?
      Popros meza zeby dal Ci na to czas. 3 lata to jeszcze nie taka wielka roznica.
      Miedzy moja starsza a mlodsza siostra jest 18 lat!
      Rozumiem rozgorycznenie Twojego meza (moj maz np. przed slubem mowil ze chce
      miec dzieci ale "jeszcze nie teraz", a po 5 latach stwierdzil ze jednak nie
      chce ich wcale... tez poczulam sie oszukana) ale nietseyt trzeba brac pod uwage
      to ze partner moze sie zmianic z czasem. Musicie po porstu wypracowac jakis
      kompromis i malymi kroczkami zmienic Wasz obecny tryb zycia ktory najwyrazniej
      bardzo Cie przygnebia. A jedne zmiany moga pociagnac za soba kolejne.
      • Gość: Zdezorientowana Re: Ile dzieci? IP: *.pl / 193.24.200.* 17.03.04, 23:44
        Cały problem w tym, ze jestem już po 30, a mąz niedługo przekroczy 40. Bardzo
        dużo pracuje w domu, cały czas mamy nadzieję, że jeszcze dwa,trzy lata i bedzie
        luźniej. Ale teraz nie mozna popuscic, bo interes padnie. Jest ciążko, spłacamy
        kredyty i mąz nie moze sobie pozwolić na wolną sobotę, niestety.
      • aankaa brawo bukfa, chyba trafiłaś w samo sedno 17.03.04, 23:44

        • Gość: Jaśmina Re: brawo bukfa, chyba trafiłaś w samo sedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.04, 00:12
          Też mi się podobają rady Bukwy. Dziecko powinno pójść do przedszkola -
          argumentem dla męża niech będzie, że tam będzie się bawić z wieloma dziećmi.
          Pomyślałam też,żebyś namówiła męża na panią do sprzątania domu, choćby co jakiś
          czas i kogoś do pomocy w cięższych pracach ogrodowych.
    • morgana_le_fay Re: Ile dzieci? 18.03.04, 00:56
      Gość portalu: Zdezorientowana napisał(a):

      > Nie chcę mieć więcej dzieci - a mam jedno (3 latka). Za to mój mąż jest
      > jedynakiem i marzy mu sie trójka. Twierdzi, że jedynacy sa nieszczęsliwi,
      > zawsze chciał mieć rodzeństwo.

      Jestem jedynaczką. Dobrze mi z tym. Nigdy z tego powodu nie czułam się
      samotna, nie byłam egoistką, nie byłam wyalienowana. Mój mąż nie jest
      jedynakiem. Fakt, że ma brata, nie przysparza mu wyjątkowego szczęścia.
      Właśnie z powyższych powodów obojgu nam zgodnie odpowiada fakt, że mamy jedno
      dziecko.

      Pomyśl, czy przeświadczenie Twojego męza o szczęśliwości rodzin wielodzietnych
      nie bierze się raczej z faktu, że był dzieckiem adoptowanym, niż że był
      jedynakiem.

      pozdrawiam.
      morgana.
      • brookie Re: Ile dzieci? 18.03.04, 08:07
        Zdezorientowana!
        Twoj maz ma jakas obsesje na punkcie posiadania kilkorga dzieci. A niby po co
        ma je miec kiedy nie bedzie mial dla nich czasu. Zeby udowodnic ze zle byc
        jedynakiem? A Ty jestes tylko do ciazy, rodzenia i wychowywania? A co z twoim
        zyciem? Trzy lata to czas najwyzszy, zeby chlopczyk poszedl do przedszkola.
        Kiedy sie tam wyszaleje to i w domu bedzie spokojniejszy a Ty bedziecz miala
        czas dla siebie. Badz zadowolona ale nie zadowalaj nikogo na sile.
    • miriammiriam następny roszczeniowy "tatuś" 18.03.04, 09:10
      slabo się robi człowiekowi, kiedy czyta takie posty. kruca fix, jak to jest że
      jej trudy wychowania dziecka dały w kość na tyle mocno, że nie chce drugiego, a
      on nawet tego nie zauważył !!! tak właśnie wygląda całe to ojcowanie, ogranicza
      się do zabawy i formułowania żądań wobec maki dziecka.
      wyprowadźże się kobieto z tego domu na miesiąc niech pan roszczeniowy zobaczy
      jak fajnie mieć całą menażerię na głowie, ale dobra matka i zona tak nie
      postępuje, ma cierpieć z uśmiechem na twarzy i spełniać życzenia pana męża - on
      chce stadko dziecków to tak ma być i basta.
    • Gość: ruda Re: Ile dzieci? IP: 62.148.79.* 18.03.04, 10:18
      Gość portalu: Zdezorientowana napisał(a):

      > Nie chcę mieć więcej dzieci - a mam jedno (3 latka). Za to mój mąż jest
      > jedynakiem i marzy mu sie trójka.
      > Mąż uważa, że go okłamałam. Ale wtedy (przed ślubem i na poczatku
      > małżeństwa) nie wiedziałam czym tak naprawdę jest wychowanie dziecka. Jestem
      > padnięta po całym dniu i nie wyobrażam sobie teraz kolejnego dziecka. A on
      > tego nie rozumie.

      moja praktyczna rada:
      powiedz mężowi, że rozumiesz go (z tego, co widze, to jest prawda)
      powiedz mężowi, że nie jesteś zdecydowanie przeciwna posiadaniu następnych
      dzieci (z tego, co piszesz, to prawda)
      powiedz mężowi, że chcesz spróbować tak pokierować waszym życiem, żeby to było
      możliwe, i powiesz mu, kiedy będziesz gotowa, a na razie poproś go, żeby nie
      poruszał tematu przez rok
      powiedz mu, że żeby to było możliwe, trzeba wprowadzić gruntowne zmiany w
      waszym życiu

      zatrudnijcie opiekunkę (od zaraz, przy trzylatku może też trochę sprzątać)
      idź do pracy (najszybciej, jak możesz, jeśli z opiekunką i z twoją pracą
      finansowo wyjdzie na zero, już się opłaciło ;o))
      zrób coś z tymi psami męża (ja powiedziałam od początku: albo dzieci, albo
      zwierzęta...)
      w ogóle wprowadź wszelkie uproszczenia w prowadzeniu domu (sprzątanie,
      gotowanie itp.)
      myśl o urlopie, zaplanuj coś fajnego na lato
      nie myśl o koleknym dziecku, przynajmniej na razie

      a później zobaczysz ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • midgeure Re: Ile dzieci? 18.03.04, 10:29
      Współczuję Ci. To tak jakby mężczyzna namawiał kobietę na aborcję. To kobieta
      jest w ciąży, i tylko ona wie jak dotrwać do szczęśliwego końca jakim jest
      dzień narodzin swojego dziecka. W ogóle nie rozumiem postępowania Twojego męża.
      Tłumaczyć mogę tylko faktem, iż to jakaś obsesja spowodowana nie tylko brakiem
      rodzeństwa, ale i faktem adopcji, braku biologicznej rodziny. I teraz chce
      sobie to w dwójnasób wynagrodzić. Chce mieć DUŻĄ rodzinę. I nie pomyślał co Ty
      czujesz zarzucając Ci kłamstwo, bo przed ślubem chyba rozmawialiście o tym czy
      myślicie o dużej rodzinie czy raczej nie.

      Słuchaj, jeśli nie czujesz się na siłach, by mieć drugie dziecko, powiedz mu to
      i on powinien uszanować Twoją decyzję. W każdym bądź razie to powinna być
      decyzja Was obojga, a nie że on ma jakieś wymagania. Po prostu nie najlepiej o
      nim świadczy. Taki facet to dla mnie totalna pomyłka...

      Trzymaj się! Pozdrawiam Cię gorąco!
      • Gość: Bilala Re: Ile dzieci? IP: *.uz.zgora.pl 18.03.04, 13:31
        Wszyscy tu strasznie najeżdżają na tego pana, ale proszę o trochę
        wyrozumiałości i dla niego. Przed ślubem uzgadniali swoje plany prokreacyjne -
        prawda? Oczywiście, ludzie mają prawo do zmiany wszelkich planów i poglądów,
        więc i Autorka postu ma takie prawo, ale i on w jakimś stopniu ma prawo czuć
        się "oszukany", bo jego zdaniem - swoją ciężką pracą zapewnia rodzinie
        wszystko, czego potrzebuje, a żona odmawia spełnienia jego marzenia o wielu
        dzieciach.
        Gdybym była na jej miejscu (zakładam, że mimo wszystko nadal go kocha i wcale
        nie chce się z nim rozstawać), to spróbowałabym kompromisu: nie troje, ale
        dwoje. Nie już dziś, ale za rok lub dwa. Na razie - dziecko do przedszkola
        (trzyletniemu dziecku to bardziej wskazane niż niania, zwłaszcza jedynakowi, bo
        zapewnia kontakty z rówieśnikami i pewne "społeczne" obycie), Mama do pracy,
        choćby i byle jakiej czy na pół etatu (zakładam, że w ogóle ma możliwość
        znaleźć jakąś pracę!). Psy sobie przez kilka godzin dziennie dadzą radę,
        porządek w domu i w ogrodzie zapewne ulegnie pewnemu obniżeniu, ale przecież
        nie to jest najważniejsze.
        No i - dotrzymać. Za rok lub dwa poświęcić się (może i będzie trochę łatwiej?)
        i urodzić następne dziecko. I jak to możliwe - najszybciej znowu wrócić do
        pracy, bo najwyraźniej Autorka postu nie należy do tych, które spełniają się w
        roli kury domowej.
        No tak, ale Ona wcale nie chce tego drugiego! Ale może się trochę zastanowi nad
        tym, że są małżeństwem i oboje muszą brać wzajemnie pod uwagę swoje uczucia? On
        nie czuje się szczęśliwy w rodzinie MAŁEJ i pragnie następnego dziecka. Ona się
        nie czuje szczęśliwa nie dlatego, że ma dziecko, tylko dlatego, że jest b.
        zmęczona i odsunięta od wszelkiego życia pozadomowego. Urodzenie następnego
        dziecka raczej nie spowoduje, że stanie się NIESZCZĘŚLIWA, może tylko
        spowodować, że będzie bardziej zmęczona, ale to można w jakimś stopniu
        rozwiązać, choćby tak, jak opisałam powyżej, może też - jeśli finanse na to
        pozwalają - przez zatrudnienie jakiejś pomocy.
        • hanna26 Re: Ile dzieci? 19.03.04, 00:40
          Droga Zdezorientowana.
          Rozumiem Cię doskonale. Ponieważ sama mam małe dziecko (roczna córeczkę),
          wiem doskonale, ile pracy jest przy takim szkrabie, ile wysiłku wymaga
          prowadzenie domu i opieka nad dzieckiem.
          Ale uwierz mi: mickey mause rację. Ja sama jestem jedynaczką i naprawdę nie
          jest to dobry bagaż dla dziecka. Piszę tak, bo to jest prawda. Mam żal do
          moich rodziców, chociaz głośno tego nie mówię. Uważam, że wyrządzili mi wielką
          krzywdę. Oczywiście kocham ich, są dobrymi rodzicami itd., ale to nie zmienia
          faktu, że mam do nich żal.
          Oczywiście, zawsze można powiedzieć: "Też, wymyśliła sobie problem, przecież
          rodzeństwo nie zapewnia trwałego szczęścia w życiu". Nie, nie zapewnia. Nie
          twierdzę, że zapewnia. Ale mam pytanie: czy wiesz, co czuje dziesięcioletnia
          jedynaczka, kiedy dowiaduje się, że oboje rodzice mieli wypadek? Wiesz jak
          smutne sa święta spędzane tylko w dwie osoby: matka i córka, (bo tata jest w
          szpitalu)? Trzy osoby to bardzo mała rodzina. Za mała.
          Wiesz, mój mąż pochodzi z rodziny wielodzietnej. Obydwoje chcemy miec więcej
          dzieci. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdyby on na przykład powiedział:
          rozmyśliłem sie, nie zdawałem sobie sprawy, że na dziecko trzeba tyle zarabiać,
          ja nie chcę mieć więcej. Po prostu sobie tego nie wyobrażam. Nie wiem, czy bym
          go wtedy nie rzuciła. Na pewno poczułabym się strasznie.
          Większość forumowiczów podchodzi to planów rodzinnych twojego męża, tak jakby
          to było jakieś dziwactwo, prawdopodobnie spowodowane przeżyciami z dzieciństwa.
          A ja nie dziwię sie jego zdenerwowaniu. Przecież my nie mówimy o kolejnym meblu
          do salonu, ale o rodzinie. Rodzina to bardzo ważna sprawa w życiu człowieka.
          Nie wiem, czy nie najważniejsza.
          Nie chce udzielać rad, nie czuję się do tego powołana, nie znam przecież
          dokładnie twojej sytuacji. Napisałam, bo chciałam Ci powiedzieć, że rozumiem
          podejście Twojego męża. Nie chciałabym, żebyś straciła rodzinę albo żebyś
          czegoś żałowała w zyciu.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • miriammiriam jedynactwo 19.03.04, 11:16
            piszecie o jedynakach jak o upośledzonych
            droga hanno jedynactwo to nie żaden "bagaż", nie mam rodzeństwa w dodatku mam
            starych rodziców i w pełni zdaję sobie sprawę z tego, że taka sytuacja niesie
            ze sobą pewne specyficzne problemy, ale to nie jest jekieś specjalne
            obciążenie, ludzie na litość boską jedynak to nie kaleka.
            jedynak, czy nie jedynak jednej rzeczy jestem pewna ponad wszelką wątpliwość -
            nie ma czegoś takiego jak szczęście dziecka kosztem szczęścia matki. rodzina
            nie moze być szczęśliwa kosztem jednego z jej członków, wspólnota to jest
            system kiedy jedna osoba w tym systemie cierpi odbija się to na pozostałych.
            dzieciak będzie się lepiej rozwijał i będzie szczęśliwszy mając zadowoloną mamę
            i tatę, który ma dla niego czas, niż z matką w depresji, nieobecnym ojcem i
            bratem, czy siostrą. za nic w świecie nie chciałabym mieć rodzeństwa, jeśli
            miałoby to odbyc się kosztem mojej matki, inna rzecz że w ogóle bym go nie
            chciała mieć.
            • Gość: Triss Merigold Re: jedynactwo IP: *.acn.waw.pl 19.03.04, 11:50
              Nareszcie. Mam dwie bliskie koleżanki jedynaczki, żadna nie chciała nigdy mieć
              rodzeństwa, nie czują się upośledzone, osamotnione, egoistyczne itd.
          • an_ni Re: Ile dzieci? 19.03.04, 12:38
            wg mnie chciec i planowac kilkoro dzieci to co innego niz proza zycia chyba ze
            ktos ma szal macicy i bez wzgledu na wszystko chce miec wiecej dzieci niz to
            mowi zdrowy rozsadek (bo: utrzymanie, wyksztalcenie, mieszkanie, czas dla
            dzieci)
            dzieci to nie mebel - dokladnie dlatego planowanie z gory - chce miec jedno,
            dwoje, troje jest bez sensu bo trzeba miec na to warunki i byc przygotowanym
            psychicznie
            co by bylo gdybys przezyla depresje poporodowa gdybys wychodzila z niej wiele
            miesiecy albo lat? nadal utrzymywalabys ze chcesz miec jeszcze wiecej dzieci i
            moze znowu miec depresje?? skad wiesz jak potoczy ci sie zycie dalej? ale
            zakladasz ze musisz miec kilkoro dzieci??
        • an_ni Re: Ile dzieci? 19.03.04, 12:26
          ale rady!!! to dobicie lezacego!
          jest nieszczesliwa bo siedzi z dzieckiem 3 lata nie spelnia sie, nie ma
          kontaktu z ludzmi na tym samym poziomie co ona, i co kolejne dziecko to tylko
          troche wiecej klopotu??? w jej przypadku to przyslowiowy gwozdz do trumny
          jesli za pare lat maz odsapnie od nawalu pracy, posplacaja dlugi to wtedy niech
          sie zdecyduja na dziecko a beda sie mogli nim naprawde cieszyc
          doradzam pojscie do pracy jak najszybciej nie odwlekaniae tego na nastepny
          rok , zatrudnienie nianki do dziecka a potem jak sie zarypiesz po uszy za w
          robocie marne pieniadze (oczywiscie nie zycze ci tego ale teraz tak to jest) i
          stesknisz za maluchem to moze i przyjdzie ci ochota na nastepne dziecko i
          blogie bycie kura domowa
          a i powiedz mezowi ze tez nie spelnia twioch oczekiwan (no chyba ze mialas
          inne) poniewaz nie daje ci zadnej pomocy w wychowywaniu dziecka
          argumenty o zarabianiu pieniedzy to argumenty tyrana
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka