m00nlight
20.08.10, 10:08
Dzieciak mnie erroryzuje od pierwszych dni- mam wszystkie
podręcznikowe objawy. Nie dość że czuję się podle, jakbym miala
umrzeć a nie rodzić wszyscy naokolo wiedzą lepiej co jest dobre dla
mnie i mojego dziecka! No wkurza mnie to! Tylko zewsząd słyszę: nie
rób tego, rób to, tego nie jedz, tego nie pij, tego nie wolno. Nosz
kurde najlepiej żebym leżała plackiem, obżerała się wszystkim co nie
lubię- ale zdrowe! a to też nie bo jak za dużo przytyję to też
będzie źle!
Zupelnie jakby świat zapomnial że jestem człowiekiem a nie
inkubatorem.
Mam wrażenie że 30 lat temu kobiety mialy dużo prostsze życie: moja
matka mogła w ciąży wypić od czasu do czasu kieliszeczek winka,
paliła fajki całą ciążę i po (bo podobno rzucanie w ciąży szkodzi
bardziej, zespoly odstawienne i te sprawy),urodzila mnie cesarką,
karmiła z butli, co 3 godziny, jestem okazem zdrowia!
A teraz to ludzie są ześwirowani strasznie, a ja wkurzona
niemiłosiernie że wszyscy wtrącają się w mój jadłospis, sposob
spędzania czasu etc. A ja dzisiaj mam zamiar nażreć się krewetkami w
cieście piwnym bo na to mam ochote, a nie na serek i sok żurawinowy.
A potem zeżrę 2 kapsulki lokomotivu, na wypadek gdyby mnie zemdlilo,
i chociaz na opakowaniu pisze 'niewskazane dla kobiet w ciąży' to
niby jak dziecku ma zaszkodzic imbir? Czy to że jeste w ciąży
oznacza że nagle mam się odmóżdżyć i ślepo słuchać mamusiek,
przyjaciółeczek, lekarzy i głupich gazet i podręcznikow? Mam
wyrzucić z domu kota bo 'toksoplazmoza'? (co z tego ze jakiegos kota
albo 2 mam w domu odkąd żyje). Ta zbiorowa psychoza ciążowodziecięca
mnie przeraża. Przecież nie jestem chora, kobiety zachodzą w ciążę i
rodzą od zawsze przecież, a nie zawsze każdy na nie chuchał jak na
jajko- i może lepiej bo przynajmniej mniej stresu. A ja już to widzę
że pozniej będzie tylko gorzej...