Dodaj do ulubionych

Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozsądek?

21.09.10, 12:23
Dopóki sama nie miałam takiego dylematu, to pewnie sztampowo odpowiedziałabym: miłość...

Jestem zaręczona z naprawdę wspaniałym facetem: dobry, troskliwy, opiekuńczy, szczery, dojrzały (mimo, że rok młodszy ode mnie) no i bardzo, ale to bardzo we mnie zakochany.

A jednak coś nie gra. Po prostu z mojej strony nie ma "tego czegoś". Jest przyjaźń, bardzo lubię spędzać z nim czas (Narzeczony właściwie pomieszkuje u mnie więc spędzamy tego czasu ze sobą naprawdę dużo).
Wiem, że K. byłby bardzo dobrym mężem i ojcem. Czasem jak koleżanki opowiadają mi o swoich problemach z facetami, to mi aż głupio, bo myślę sobie: "Boże, a mój K. robi dokładnie odwrotnie. Jak to dobry facet:) ". A żeby ponarzekać na facetów, muszę przywołać w pamięci wcześniejsze związki ;)
Boję się po prostu, że kiedyś mogę spotkać faceta, który sprawi, że serce zabije mi mocniej i wtedy będę nieszczęśliwa, że tkwie w związku w którym nigdy z mojej strony nie było tzw. "chemii".
Chociaż ostatnio spotkałam się z kumplem, w którym byłam bardzo mocno zakochana i.. mimo że pamiętałam co w nim widziałam, to pomyślałam sobie "pewnie męczyłabym się z nim w związku, wędziłby mnie w kompleksy i mimo zakochania płakałabym w poduszkę" Serce już nie zabiło, a po raz kolejny doceniłam narzeczonego.

A może to ze mną jest coś nie tak? Bo zawsze zakochiwałam się w niedostępnych facetach, a tu nawet nie miałam szansy, żeby pozdobywać w taki kobiecy sposób, bo K. od razu jak mnie poznał postawił wszystko na jedną kartę i zawsze w naszych relacjach był 2 etapy do przodu, a ja nie mogłam za nim nadążyć...

Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • sweet_pink Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 12:29
      Na to pytanie odpowiedź jest jedna - miłość i rozsądek jednocześnie.

      Co do konkretnie Twojej sytuacji to ja bym się zastanowiła czy nie mylisz miłości z zakochaniem/zauroczeniem lub przyjaźnią. Odpowiedź jest tylko wewnątrz Ciebie.
    • ladyhermiona Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 12:29
      A czy koniecznie musisz się hajtać? Życie jest zbyt piękne, by pakować się w kierat.
    • ritsuko Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 12:36
      Miłość i rozsądek. Jeśli nie ma i jednego i drugiego to związek będzie męką.
    • belli_sima Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 12:36
      W zasadzie to świetna sprawa... wystarczy sie przekonać czytając inne wątki, te o rzucaniu, odejściach itp.
      Nigdy nie ma reguły, jak się sprawa rozegra. Najlepszy przyklad: znam kobietę, ktora wyszła za mąz z rozsądku właściwie, za takiego porządnego gościa, na którym można polegać w stu procentach, tyle, że raczej brzydkiego. No i kocha go teraz szalenie, jest dla niej nie tylko najpiękniejszy na świecie (fizycznie) ale i dalej daje jej oparcie we wszystkim. Ona jemu oczywiście też. A więc wszystko dobrze się dzieje, mimo jej poprzednich wahań, czy za niego wyjść. To taka druga strona medalu, bo wiekszość wpisów pod tym wątkiem będzie w stylu "jak masz wątpliwości, to go zostaw". Warto postawić na swoją intuicję i podjąć niezależną od opinii innych decyzję. Tylko Ty wiesz o tej sytuacji wszystko i to pomoże Ci wybrać. Powodzenia!
    • dzikoozka Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 12:41
      Mylisz miłość z zauroczeniem. Trzymaj się swojego K, szanuj i doceń :)
      Przyjrzyj się swojemu K z innej strony. Może czegos w nim nie dostrzegasz? spowszedniał Ci po prostu a inne koleżanki zazdroszczą.... bo one to widzą? O dobrego faceta i przyjaciela w jednym jest trudno. Przeważnie tam gdzie jest mnóstwo chemii w odstawkę idzie dopasowanie charakterów, za to się płaci po kilku latach-zawsze.
      • gres81 Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 12:44
        dzika możesz rozwinąć ten fragment:
        Przeważnie tam gdzie jest mnóstwo
        > chemii w odstawkę idzie dopasowanie charakterów, za to się płaci po kilku lata
        > ch-zawsze.
        • dzikoozka Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 13:17
          no ale co tu wyjaśniać, chemia jak narkotyk - nie pozwala realnie ocenić rzeczywistosci.
          Tak jakbyś po ciemu szedł po polu minowym :))) Masz jakiś procent szans, ze przejdziesz (spotkasz właściwą osobę i będzie git "poki śmierć was nie rozłączy") ale bardziej prawdopodobne jest ze trafisz na minę (czyli człowieka z takim charakterem, że nie sposób sie z nim porozumieć w dłuższej perspektywie). W dzisiejszych czasach nawet niewielki problem urasta do giganta, łatwiej sie rozwieśc niz wytrzymać ze sobą. Sam wiesz, ile się par rozpada.
          • figgin1 Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 13:42
            Sugerujesz, ze lepiej się wiazać z kimś, kto się nie kręci?
            • dzikoozka Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 13:52
              nie, ona nie pisała, ze żle jej w łózku chyba?
              To nie jest tak, ze ja nie doceniam roli seksu, dobry seks mozna mieć i bez miłości, miłość bez dobrego seksu nie za bardzo (tu sie zgadzam z T.boginią)
              Autorla martwi się brakiem "motylków" i innych takich, ale zakładam, ze w sferze intymnej sie zgrywaja.
          • sweet_pink Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 13:44
            O święta prawda ot co!
    • twojabogini Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 12:48
      Jeśli nastawiasz się na długi dystans - to bez miłości pewnych rzeczy nie przejdziesz. Ale zanim z miłości poślubisz wybranka, trzeba jeszcze zdrowego rozsądku, żeby obiektywnie ocenić, czy małżeństwo z nim to dobra decyzja.
      Od siebie dorzucę jeszcze że potrzebny jest dobry seks. Bez tego - raczej nici z długiego i szczęśliwego małżeństwa (są wyjatki, ale rzadkie). Jeśli nastawiasz się, że owszem nie ma w związku chemii, że w w łózku nie czujesz tego co powinnaś, ale sądzisz, że nie masz aż takich potrzeb i że to nie takie ważne - daj sobie spokój.
      Jeśłi jest przyjaźń i dobry seks - miłość przyjdzie.
      • gres81 Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 12:51
        no mam wątpliwości czy na samym seksie da się przejechać całe życie we dwoje.
        trzeba jeszcze cały czas jak ktoś to napisał "gonić króliczka".
        • martishia7 Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 12:54
          Na samym seksie nie da rady. Ale bez też nie. Dobry seks to warunek konieczny, nikt nie twierdzi, że wystarczający.
    • figgin1 Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 13:08
      Masz jakieś parcie na bycie w związku i małżeństwie? Nie zawiera się małżeństwa "bo kandydat jest odpowiedni, tylko dlatego, że bardzo się tego pragnie.
    • czydarade zgadzam sie z dzikoozka 21.09.10, 13:12
      trzymaj i szanuj swojego K, jesli go stracisz wtedy docenia sie to co się miało, a kolezanki zazdroszcza i nimi w zyciu sie nie sugeruj.

      Miłość jest kombinacją podziwu, szacunku i namiętności. Jeśli żywe jest choć jedno uczucie, nie ma o co robić szumu. Jeśli dwa, może to nie jest mistrzostwo świata, ale blisko. Jeśli wszystkie trzy, to śmierć jest niepotrzebna - trafiłeś do nieba za życia.
      — William Wharton

      ja dorzuce, ze miłość to tez a moze przede wszystkim przyjazn i zaufanie:)

    • tehuana Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 13:37
      Za latwo przyszlo i jest Ci za dobrze.
      Kobiecie rozsadek sluzy. I stabilnosc zwiazku tez. Milosc to nie motyle w brzuchu,ale raczej ustabilizowane bicie serca i spokojna glowa.
      A jeszcze nie wiadomo czy on rzeczywiscie - taki doskonaly jest. Moze jeszcze cos zbroic-mlody jest.
      A moze oboje jestescie za mlodzi na malzenstwo? Moze powinniscie sie wyszalec?
      • milosniczka_zycia Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 13:54
        Też mi się wydaje, że za łatwo przyszło i że jest mi za dobrze :)

        A jeśli chodzi o jego wady, to cóż - ja je zauważam aż za bardzo, bo nie patrze na niego przez różowe okulary zakochania tylko wrecz przeciwnie- jestem bardzo krytyczna.
        Wiem, że ludzi się poznaje przez całe życie, ale wydaje mi się, że musiałabym go mocno sprowokować, żeby coś nawywijał.
        Zresztą widzę, że on jest po prostu odzwierciedleniem cech swojego ojca, a to akurat też dobrze wrózy.
        Niczego w życiu nie można być pewnym, ale akurat uważam, że on jest naprawdę godny zaufania. Spokojny, stabilny itd.
    • 0riana Rozsadek 21.09.10, 13:45
      A moj rozsadek mowi - bez milosci w maleznstwo bym sie nie pakowala. Chociaz ja wogole w malzenstwo pakowac sie nie zamierzam. Tak czy inaczej uwazam, ze zwiazek bez milosci jest poprostu nierozsadny.

      Sama bylam na tyle glupia ze w czyms takim trwalam i nawet sie zareczylam, az mnie piorun strzelil, a raczej strzala amora :-)
      • kolczykowa Re: Rozsadek 21.09.10, 14:08
        Gdy poznałam mojego męża, to nie miałam motyli w brzuchu na jego widok, do tego pamiętam głównie, że miał ohydne buty i że irytująco głośno się śmiał. Jakoś mnie jednak poderwał i przezpierwsze 2 lata różnie to między nami było, sinusoidalnie, kłótniowo, nijak, potem namiętnie itd

        Teraz po 11 latach związku, choc nie jest to typ ujmującego gentelmana spełnijącego moje zachcianki, mogę śmiało powiedziec, że jest on dla mnie wyjątkowym mężczyzną, sexownym, interesującym, wspaniałym ojcem naszych dzieci.

        Dlatego ja jestem zwolenniczką teorii, że można kogoś pokochac z czasem i razem cudwonie iśc przez życie. Ale to tylko moje skromne doświadczenie.
    • milosniczka_zycia Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 13:48
      Dzięki za odpowiedzi. Naprawdę trafiacie w sedno.
      Jeśli chodzi o moją intuicję, to podpowiada mi ona, że powinnam docenić mojego narzeczonego i że przed miłością blokują mnie jakieś wygórowane oczekiwania oraz to, że jestem trochę skażona emocjonalnie - nie do końca potrafię oddzielić moje pragnienia od oczekiwań i opinii innych - np. mojej rodziny. Wstyd mi to przyznać, ale niestety coś w tym jest :(

      Nie mam parcia na małżeństwo, dlatego jeszcze mimo zaręczyn nie planuję ślubu, ale z drugiej strony mam już prawie 30 (wiem,że to nie jest argument w dzisiejszych czasach,ale nie chodzi o samą liczbę lat tylko o to że nadszedł moment kiedy zaczęłam czuć inaczej i tęsknić do takiej stabilizacji, ciepła, wspólnego zakupu M3 :) założeniu rodziny.

      Ktoś wspomniał też o seksie -jest ok. Na tym polu mój facet też się bardzo stara. Bardzo bardzo. ale niestety jest jedno ale: ja po prostu nie czuję pożądania, tej iskierki . Jestem tak jakby obok, przez co to wszystko staje się dla mnie mechaniczne mimo że zawsze jest mi dobrze. czasami wystarcza mi to, jak jestem wygłaskana, wyprzytulana i wymasowana i nie chcę nic więcej, chociaż wiem, że on się bardzo źle czuję, jeśli nie pozwalam mu, żeby dał mi tę przyjemność. W seksie czuję się po prostu zimna mimo że taka nie jestem (chociaż ze 2 - 3 razy udało mi się rozpalić ten płomyczek ;) )

      Trudne jest dla mnie to wszystko. :(
      • 0riana Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 13:53
        > Ktoś wspomniał też o seksie -jest ok. (...) ja po prostu nie czuję pożądani
        > a, tej iskierki . Jestem tak jakby obok, przez co to wszystko staje się dla mn
        > ie mechaniczne mimo że zawsze jest mi dobrze.

        To nie jest dobry seks!
      • simply_z Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 14:10
        czyli jest dylemat ,jesli seks bylby fajny to nie byloby problemu ,ale jesli cie nie "rozpala" to coś nie gra.z drugiej strony boisz się ,ze go stracisz ,lata lecą ,nie poznasz lepszego ,twoj wybor.
        jesli problem w sypialni ci nie doskwiera jakos to decyduj sie na powazny krok i malzenstwo.
        jesli jednak czujesz ,ze to nie to ,radze się gleboko zastanowić;)
      • princess_yo_yo Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 14:56
        nie rozumiem jak mozna uprawiac seks z kims kto cie nie pociaga fizycznie, toz to obrzydliwe. a co do zdania kolezanek i innych 'rozsadnych', jesli ktos traktuje malzenstwo jako transakcje barterowa to prosze bardzo ale idea zeby chciec z kims spedzic zycie tylko dlatego ze jest dobry, porzadny i nas kocha bo a nuz inny sie nie trafi, jest chora. nie ma obowiazku odwzajemniania uczuc i nigdy nie nalezy sie do takiego obowiazku poczuwac!!!!
      • anneliese12 Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 15:39
        Brak mi tu odpowiedzi na jedno pytanie: czy twój facet wie o twoich dylematach? Mówiłaś mu, że brakuje ci iskierki i czego tam jeszcze? Mówiłaś, że w łóżku czujesz się "mechanicznie" i obok? Jeśli chcesz za niego wyjść, powinnaś chyba mu to powiedzieć (niedomówienie jest tu bardzo krzywdzące, postaw się w jego sytuacji).
        Iskierki więc nie masz, ale nie masz też monopolu na wieczny zachwyt (Tobą) z jego strony i noszenie cię na rękach.
        Życzę ci podjęcia uczciwej i dobrej decyzji.
        • milosniczka_zycia Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 15:46
          Tak, wie o wszystkim. Nie ukrywam przed nim swoich uczuć, dylematów, problemów chociaż to wszystko co mu mówię jest dla niego bolesne.

          • anneliese12 Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 16:07
            Skoro on wie, ja nie widzę problemu. Ale ponieważ diabeł zawsze tkwi w szczegółach... Czy powiedziałaś mu dokładnie to, co tu na forum? Jeśli tak, to co on na to, prócz tego, że to jest , jak piszesz, dla niego bolesne?
    • aroden wszystko jedno :) 21.09.10, 13:49
      badania socjologiczne dowodza, ze procent rozwodow tych, ktorzy pobrali sie z milosci, jak i tych ktorzy pobrali siez rozsadku - JEST TAKI SAM.

      Gdy wiec tak zalezy Ci na slubie i dzieciach - to wal w ciemno :)
    • nothing.at.all Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 14:40
      Widzisz to zawsze tak jest, że jak się coś ma to sie nie docenia i kombinuje, że może jednak coś jest nie tak. Doceń swojego faceta. Spróbuj spojrzeć na niego z innej strony. Bo pewnie spowrzedniał Ci i dlatego tak teraz to odbierasz.

      Powinień być rozsądek i miłość też.
    • agata_abbott Re: Małżeństwo: Odwieczne pytanie:Miłość czy rozs 21.09.10, 15:41
      Byłam kiedyś w takim związku - z idealnym facetem, dobrym dla mnie, uczynnym, kochającym... Ale chemii nie było w ogóle. Rozstałam się z nim praktycznie z dnia na dzień, po kilku latach związku. Po prostu pewnego dnia do mnie dotarło - nie kocham go, jesteśmy razem bo jest nam dobrze, ale nie chcę przez reszta życia mieć "tylko" dobrze.

      Niedługo później spotkałam drugiego faceta - też dobrego, zakochanego we mnie praktycznie od razu, po uszy. Chemia była od początku i wciąż jest.

      Nigdy nie żałowałam:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka