Dodaj do ulubionych

Nietrafione prezenty

05.02.11, 01:12
Nietrafione prezenty pochodzą od teściów, z którymi poza tym drobiazgiem relacje mam poprawne. W sumie to pierdoła, ale denerwuje mnie coraz bardziej. Teściom kasy nie brak, co wyraża się między innymi w bardzo drogich prezentach. My z mężem jesteśmy z kolei na dorobku, żeby zrobić jakiś droższy zakup do domu, musimy na to odkładać. Nie przeszkadzają nam braki w umeblowaniu czy w sprzęcie, nie oczekujemy też, że teściowie zaopatrzą nas w brakujące rzeczy, ale jeśli już kupują mi kolejny bibelot za kilkaset złotych, który do niczego nie pasuje i nie mam gdzie go postawić, to wolałabym praktyczny prezent w postaci kompletu garnków. Mówienie wprost co bym chciała w prezencie nic nie daje, bo według teściów prezent ma być osobisty i tylko dla osoby obdarowanej, czyli w ich mniemaniu to nie może być prezent praktyczny. I nie chodzi o to, że nie jestem wdzięczna, na początku byłam chociażby ze względu na dobre intencje, ale nie potrafię już się cieszyć z bardzo drogich, ale kłopotliwych prezentów typu szpetny obraz, którego nie mogę wyrzucić, albo kolejny naszyjnik ze złota (nie znoszę złota i do tej pory nie posiadałam tego typu biżuterii). Z kolei sugestia, że prezent jest nietrafiony spowodowała znaczne ochłodzenie stosunków z teściami, niesamowitą awanturę z mężem (uważa, że za prezenty należy się wdzięczność i już) i wcale nie zmieniło podejścia teściów, no może rzadziej dostaję prezenty, co uważam za plus. Pozostaje mi pogodzić się z tym faktem i przyszykować więcej miejsca w mieszkaniu :(
Od razu zaznaczam, że mam większe problemy, chciałam wiedzieć, czy macie jakieś pomysły, bo nie działają ani żarty czy aluzje ani mówienie prosto z mostu, co bym chciała w prezencie, ani prezentowanie zadowolenia z praktycznych prezentów od innych.
Obserwuj wątek
    • berta-live Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 01:16
      Sprzedaj na allegro i kup sobie coś praktycznego.
      • uprowadzona_agata Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 01:30
        A jak wytłumaczę ich brak? Na dodatek nie mam poparcia męża, jak już pisałam - uważa, że za prezenty należy się wdzięczność i chociaż bochomaz mu się nie podoba, to w życiu się go nie pozbędzie.
    • burina Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 02:25
      Mąż i teściowie mają rację: prezent (czy w ogóle coś kupi, za ile, co) wybiera obdarowujący. Choćby Cię zżerało, to postaraj się widzieć gest a nie mieć $$$ w oczach.

      Owszem, niektórzy praktykują kupowanie zamówionych 'prezentów' albo wręczanie kopert - moim zdaniem to jest pójście na skróty, czasem wynika z braku gotówki i ludzie urządzają sobie święto z zakupu garnków.

      Piszesz, że niczego nie oczekujesz, że sami się dorabiacie. Dziękuj niebiosom, że nie dostajesz prezentów typu komplet garnków, tylko możesz sobie sama pójść i wybrać, co Ci pasuje, że nikt Ci nie urządza mieszkania podkreślając prezenami, że jego stać, a Ciebie nie.

      Ciesz się z tego, że pani ze sklepu z bibelotami ma zarobek. Dawaj wyraźnie do zrozumienia, jeśli jakiś prezent jest wyjątkowo trafiony, sugeruj delikatnie albo ogłoś jakieś swoje hobby i nawijaj o nim z częstotliwością przynajmniej raz na spotkanie;)
      • marina.sy Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 02:32
        > Mąż i teściowie mają rację: prezent (czy w ogóle coś kupi, za ile, co) wybiera obdarowujący.

        Aha, i gusta i potrzeby osoby obdarowanej nie mają znaczenia? Jak dobrze, że moja rodzina i przyjaciele zapatrują się na to inaczej.
        • burina Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 11:03
          Udajesz, czy naprawdę tego nie chwytasz?
          Jeśli ktoś bierze pod uwagę, to kul, a jeśli nie, to nic nie możesz zrobić. Dający prezent to nie jest skarbonka. A nawet kierując się gustami i potrzebami osoby obdarowywanej może nie trafić. I z dwojga złego chyba lepiej dostać jakiegoś kurzołapa niż np. zupełnie nie pasujące nam do koncepcji mieszkania lustro.

          Ja bym zbzikowała, gdyby moja synowa w rozmowach ze mną przymawiała się o prezenty. Gdyby ktokolwiek z obdarowanych rządził się moim portfelem, byłoby mi przykro.

          No i najważniejsze: mąż się cieszy z tych prezentów, to synowa kręci nosem i przelicza wszystko na kasę.
          • vandikia Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 11:25
            chyba Ty nie chwytasz. oni nie mają dobrej patelni, są na dorobku i mimo delikatnych sugestii dostają biżuterię za tysiąć złotych
            to się nazywa bezmyślność kupującego prezent, totalna ignorancja osoby którą się obdarowuje

            jasne, że można osobie bez nóg kupić narty, tylko po co
          • marina.sy Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 15:54
            Serio jesteś taka chamska czy tylko udajesz?
            Jasne, rodzina to nie sklep wysyłkowy, ale jeżeli ludzie mają dobre relacje między sobą to nic nie stoi na przeszkodzie by zapytać czy o czymś akurat teraz "marzą" lub co sprawiło by im przyjemność. Pomijając juz fakt, że bliscy często wiedzą z czego akurat się ucieszymy.

            > I z dwojga złego chyba lepiej dostać jakiego
            > ś kurzołapa niż np. zupełnie nie pasujące nam do koncepcji mieszkania lustro.

            A co jest takiego lepszego w kurzołapie? Poza tym autorka dostała też jakies bohomazy.

            > Ja bym zbzikowała, gdyby moja synowa w rozmowach ze mną przymawiała się o preze
            > nty. Gdyby ktokolwiek z obdarowanych rządził się moim portfelem, byłoby mi przy
            > kro.

            Chyba słowo "synowa" jest tu kluczowe.
            Moja mama bez problemu pyta moją bratową co sprawiłoby jej przyjemność i jej samej jest miło, że sprawiła synowej radość udanym prezentem. A nie kupuje np. kolczyków, które tylko jej się podobaja, a obdarowanej ani się nie przydadzą, ani nie ucieszą.

            > No i najważniejsze: mąż się cieszy z tych prezentów,

            Mąż się nie cieszy, tylko uważa, że niechcianych prezentów nie wypada się pozbywać.

            > to synowa kręci nosem i przelicza wszystko na kasę.

            Jakbyś miała paradować w złotych naszyjnikach, a ie miała w czym zupy ugotować, to ciekawe czy byś nie przeliczała.
    • kol.3 Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 08:20
      Twoje kłopoty są typowymi kłopotami wielu synowych. Teściowa kupuje Ci rzeczy wg swojego gustu, bo Twojego albo nie zna, albo co gorsza się z nim nie godzi i chce Ci narzucić swój. Jeśli tak, to już gorzej. Sama przeszłam przez cytrynowe sweterki mojej teściowej, z których w końcu zrezygnowała na rzecz gotówki.
      Nie obrażałabym się specjalnie na wyroby złote, bo to jednak lokata ; ( a złoto idzie w górę), obraz po latach może się okazać cenny. Najlepiej gdyby mąż dyplomatycznie napomknął rodzicom, że gotówka byłaby najpraktyczniejszym prezentem, bo kupowałabyś sobie rzeczy wg swojego gustu. Jeśli to nie poskutkuje, to sprawa jest beznadziejna.
      • alpepe Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 09:16
        złoto to lokata, ale nie w tej postaci, to raz. Jakby poszła z tym naszyjnikiem do jubilera, by to odkupił, dostanie marne grosze, to dwa. Trzy, złoto rośnie, bo spekulantom tak pasuje, jak oni zobaczą, że jelenie też chcą uszczknąć, to złoto spadnie na łeb, na szyję do poziomu z lat 90, a rozpocznie się spekulacja na przykład na jedzeniu.
        • kol.3 Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 10:45
          Moja znajoma dostała na ślub paskudny, wg jej opinii, naszyjnik od teściowej. Po latach okazało się, że to "paskudztwo" jest warte krocie - brylanty w platynie sprzedane w galerii z antykami przyniosły im całkiem ładny grosz.Byli w szoku.
          Teściowa zamiast złotych naszyjników mogłaby dawać autorce wątku prezenty z chińskiego bazarku.
          Co do obrazów, to też dostałam kilka posępnych akwarel, których bym raczej nie powiesiła na ścianie, a po latach wg katalogów coś tam są warte.
          Wyrzucić można nawet Matisse'a.
          • alpepe Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 10:49
            czyli sprzedanie w desie jest tu jakimś pomysłem. Gdyby mnie ktoś obdarował Picassem z fazy niebieskiej czy różowej, też bym od razu sprzedała w desie, bo mi się to nie podoba i tyle, no i nie pasowałoby do mojego mieszkania.
            • kol.3 Re: Nietrafione prezenty 06.02.11, 08:10
              Oni to zrobili po latach (nie wiem czy teściowa wtedy jeszcze żyła) , będąc w sytuacji kiedy potrzebowali sporej gotówki.
    • alpepe Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 09:18
      wazony od teściów za kilkaset złotych bym albo oddawała do komisu, desy lub na allegro, albo wszystkie przypadkowo by spadały... Obraz może się przy przenoszeniu podrzeć o gwóźdź w ścianie.
    • princess_yo_yo Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 10:08
      najlepszym sposobem wydaje sie puszczenie prezentu w obieg tak zeby 'niechcacy' trafil z powrotem do osoby ktora tenze prezent kupila, ale rozumiem ze sa ludzie do ktorych nawet tak malo subtelna aluzja nie trafia. kupcie sobie szafe i tam trzymajcie graty, albo jak radzi alpepe, bibeloty i obrazy czesto spadaja i sie niszcza, zwlaszcza te brzydkie.
    • wiatrpoludnia Re: Nietrafione prezenty 05.02.11, 14:40
      nie rozumiem Twoich dylematów- to ich pieniądze i zrobią z nimi co chcą. Ty prezenty możesz chować do szafy i nie rozumiem skąd konieczność udawania, że się podobają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka