line-caro-line
14.02.11, 20:28
Hej!
Zapewne wątków podobnych do mojego było mnóstwo, ale tak, jak każdy człowiek jest inny od drugiego, tak i moja sytuacja różni się od innych.
Nie liczę na pocieszenie czy użalanie się nade mną, bo z pewnością więcej będzie krytyki niż współczucia, co rozumiem. Chcę jedynie poznać Wasze obiektywne zdanie odnośnie mojej sytuacji.
Od 2 lat mam romans z żonatym mężczyzną. Między nami jest 15 lat różnicy. Mam 25 lat i nie jestem w związku. Z początku wypełniała mnie ogromne zauroczenie, potem w grę weszły uczucia i pojawiła się miłość, która stała się nie do zniesienia.
Z jednej strony chciałabym to zakończyć i uciec, z drugiej bardzo tęsknię za nim.
Nie mamy wspólnych znajomych, nikt poza nami nie wie, że się spotykamy.
W łóżku jest pięknie, ale jak pomyślę, że za moment wróci do żony, do swojego "poukładanego" życia, czuję się brudna i wykorzystana.
Nigdy niczego mi nie obiecywał, ale to, co do mnie mówi, czy jak się zachowuje wskazuje na co innego. Pozwala mi czuć się wyjątkową, ale jak mam się czuć wyjątkowo wtedy, gdy wraca do domu?
Często się kłóci z żoną, o czym mi mówi. Zabezpiecza konta bankowe na wypadek rozwodu, a po paru dniach opowiada o swojej żonie w taki sposób, jakby nic się wcześniej złego nie wydarzyło.
Czuję się niepotrzebna, jak intruz, gdy zadzwonię do niego, gdy jest w domu. Wtedy udaje, że to pomyłka...