Dodaj do ulubionych

STUDIA za granica.

25.05.04, 19:41
Na pewno sa tutaj forumowiczki, ktore studiuja badz studiowaly za granica.
Napiszcie, co studiujecie/studiowalyscie, w jakim kraju oraz jakie sa Wasze
wrazenia, co Wam sie podoba a co stwarza trudnosci etc.. ;)
Obserwuj wątek
    • zaasia Re: STUDIA za granica. 25.05.04, 19:59
      na przyklad ja, wlasnie jestem w Niemczech na wymianie. Nie bede pisala takich
      odkryc, ze to a pewno pozytywne doswiadczenia, i ze to rozwija - to wszyscy
      wiedza. Nie wiem co Cie dokladnie interesuje, wiec nie bede sie produkowac, po
      prostu napisz maila, albo bardziej precyzyjnego posta, ok?

      • mallina Re: STUDIA za granica. 25.05.04, 22:49
        to ja chcialabym korzystajac z okazji zadac pytanie..
        co oznacza ze jestes na wymianie?czy otrzymujesz z uczelni jakies stypendium(np
        jakis specjalny program dla obcokrajowcow?)
        pozdr.
    • tralalumpek Re: STUDIA za granica. 25.05.04, 22:47
      a o co ci tak naprawde chodzi?
      co jest z pewnoscia inne to brak nianczenia takiego jak jest w Polsce
      pamietam dostawalo sie plan roku i chodzilo sie grzecznie jak na sznureczku na
      zajecia, zero samodzielnosci
      • tralalumpek ps 25.05.04, 22:51
        wiele roznic, nie chce mi sie pisac....
        kolejna roznica to to ze zajecia, prace dyplomowe byly kompletnie nizwiazane z
        praktyka, prowadzilo sie bezsensowne badania, projekty, ktorych nikt nigdzie
        nie wykorzystal a tutaj pierwsze pytanie to kto za to placi albo kto to wdrozy
        i za czyje pieniadze prowadzi sie badania
    • a.polonia Re: STUDIA za granica. 25.05.04, 23:56
      Studiuje Angielski Jezyk i Kulture w Holandii, nie moge porownac do studiow w
      Polsce, bo studiowalam zaocznie, a tutaj jestem na dziennych. Nie wiem co ci
      napisac, bo nie wiem co cie interesje dokladnie. Moge powiedziec tylko, ze
      strasznie teoretyczne te moje studia, nie robimy nic praktycznego, nawet nie
      mamy za bardzo szans, zeby MOWIC po angielsku, mam nadzieje, ze sie to troche
      rozkreci, koncze dopiero pierwszy rok.
      Pozdrawiam
      Pola
    • Gość: izerskie Re: STUDIA za granica. IP: 141.46.230.* 26.05.04, 14:20
      hej, ja studiuje wlasnie 2 rok w Saksonii (Zittau).
      z dostaniem sie na uczelnie nie bylo problemow, najpierw trzeba przejsc 2 kursy
      jezykowe, potem zdac panstwowy egzamin DSH (ale u mnie na uczelni to byl
      wewnetrzny egzamin). kazdy student dostaje tu pomoc finansowa, da sie za to
      przezyc, poza tym na piechote mozna chodzic do Polski na zakupy (jest smaczniej
      i taniej). jedyny problem to duza ilosc Polakow, no i co za tym idzie bardzo
      czesto poza szkola rozmawia sie po polsku. jak chcesz wiedziec wiecej napisz
      maila. pozdrawiam
      • balbinia Re: STUDIA za granica. 26.05.04, 19:42
        Tak tylko chcialam sie dowiedziec jak sie czujecie/czuliscie studiujac za
        granica. Ja np cholernie tesknie za Polska, polskimi kolezankami, rozmowami, w
        sumie za ta cala (czesto tu krytykowana) polskoscia. W dodatku na moich
        kierunkach Polakow jest zaledwie kilku, a rozmawiam tylko z jedna Polka, ktora
        znam wczesniej z kursu niemieckiego. Tutaj siedzac w grupie niemieckich
        studentow czuje sie czesto jak.. osiolek. Oni rozmawiaja szybko, czesto
        jezykiem potocznym, a jak mowia zart - smieja sie a ja nie wiem za bardzo z
        czego. Im dluzej tu jestem, tym wieksza przepasc czuje. Niedlugo mam
        przygotowac prezentacje i wylozyc to przed cala grupa. Jestem jedynym
        obcokrajowcem w tej grupie, i juz panikuje ze strachu: moim lamanym niemieckim
        bede sie produkowac przed ludzmi, ktorzy beda z politowaniem na mnie patrzyc..
        ehh...
        Ale sa tez plusy: swietna stolowka i cale pietro wegetarianskie, co dla mnie
        jest rajem na Ziemii !! 3 dania wege do wyboru codzien, do tego salatki,
        przystawki, desery - za 2-3 euro, co na niemieckie warunki jest niewiele. A po
        seminariach i wykladach, jest masa darmowych zajec sportowo-rekreacyjnych tzw
        campus. Np aerobik, fitness, basen, joga, jazz dance, balet, sztuki walki,
        kursy tanca, trampolina, kajaki itd.. Za tenisa, golfa i kilka innych zajec
        placi sie jakas skladke. Caly wachlarz zajec, naprawde super sprawa.
        Aha, i przejazdy metrem, autobusami, tramwajami mamy 100% za darmo !!! Z tego
        co pamietam w Polsce jest tylko 50% znizki.

        @tralalumpek
        Wiesz, ta samodzielnosc mnie czasem przeraza. Ciagle mam sto pytan i nie mam
        sie kogo spytac. A jak sie pytam, albo ktos nie wie, albo dostaje rozne
        odpowiedzi. Duzo studentow tutaj jest tak zakrecona, ze dopiero na 3-4
        semestrze mozna poczuc sie w miare pewnie. Ustalanie planu zajec na semestr
        moze jest jeszcze fajne, ale juz wyszukiwanie materialow z netu (tego oczekuja
        docenci) jest dla mnie katorga. Dla mnie to juz nie samodzielnosc, a pewien
        chaos, bo czesto nie wiem od czego sie zaczac i do czego sie zabrac. :(
        • tralalumpek Re: STUDIA za granica. 26.05.04, 22:18
          Wnioskuje ze studiujesz w Niemczech czy moze w Austrii (zostaje jeszcze
          Szwajcaria)?
          • balbinia Re: STUDIA za granica. 28.05.04, 14:49
            tralalumpek napisała:

            > Wnioskuje ze studiujesz w Niemczech czy moze w Austrii (zostaje jeszcze
            > Szwajcaria)?
            >
            >
            Niemcy :) Kolonia dokladnie. Teraz mamy do 4 czerwca wolne dni, juhuu !
      • mallina do izerskie 26.05.04, 23:11
        czy moge Cie prosic o wiecej informacji na temat pomocy finansowej jaka
        otrzymuje "kazdy student"?kazdy z innego kraju student?musialas sama sie starac
        o ta pomoc czy obligatoryjnie zostala Ci przydzielona?
        zalezy mi na odpowiedzi i stctegolach, o ile to mozliwe:-)
        pozdr
        • Gość: izerskie do malliny IP: 141.46.230.* 27.05.04, 21:08
          na mojej uczelni pomoc finansowa otrzymuje kazdy student-cudzoziemiec.
          najwiecej jest tu Polakow i Czechow. nie trzeba sie specjalnie o to ubiegac.
          tzn, raz w roku trzeba zlozyc podanie o te pieniazki, ale to sie robi, ze tak
          powiem, dla formalnosci. a uczelnia i tak zawsze o tym przypomina. jak chcesz
          wiecej szczegolow to najlepiej napisz co Cie interesuje w mailu.
          izerskie@gazeta.pl
          pozdrawiam
          • balbinia Re: do malliny 28.05.04, 14:52
            Jesli chodzi o Bafög (czy jak to sie zwie) to nie zapomnij dodac, ze po
            ukonczeniu studiow i rozpoczeciu pracy, polowe tych pieniedzy trzeba zwrocic
            panstwu. (kraj Niemcy, nie wiem jak jest w innych)
    • jazz_b Re: STUDIA za granica. 26.05.04, 22:42
      Ja wyjechalam na roczne stypendium do Francji. Ja prawnik,mialam studiowac
      zarzadzanie i administracje przedsiebiorstwem.Cale szczescie skladajac podanie
      o to stypendium mialam bardzo mgliste pojecie czego sie wlasciwie czlowiek uczy
      na zarzadzaniu.I cale szczescie,bo gdybym wiedziala,to pewnie najnormalniej w
      swiecie stchorzylabym.Bo przez pierwsze dwa miesiace mniej wiecej raz na
      tydzien mialam ochote spakowac sie i jechac konczyc swoje studia.Trzymala mnie
      swiadomosc ze musialabym oddac cala kase stypendialna jaka na mnie przyznano na
      caly rok.
      Pomimo statystyki,matematyki,symulaji zarzadzania itp dalam sobie rade.Na
      poczatku naiwnie myslalam,ze jako Polacy /bylo nas siedmioro/ bedziemy lzej
      traktowanii,ale bardzo sie pomylilam.Trzeba bylo zacisnac zeby i uczyc sie
      calek,macierzy,rachunku podobienstwa i innych dla mnie wspanialosci po
      francusku.
      Ale udalo sie.Skonczylam to.
      I w rezultacie:
      1.Bardzo dobrze opanowalam jezyk /teraz jestem rozpoznawana po akcencie/
      2.Poznalam fantastycznych ludzi.
      3.Nauczylam sie radzic sobie w najbardziej dziwacznych i ekstremalnych
      sytuacjach
      4.Poznalam prawdziwe zycie w tzw "zachodniej Europie",ktore w Polsce wydaje
      sie byc "miodem i mlekiem plynace", czyli obalanie mitow. Zwlaszcza jesli
      chodzi o mit Francuski - elegantki.Njbardziej zadbanymi babkami na uczelnie
      bylysmy my Polki.Dopiero za granica dotarlo do mnie dlaczego uwaza sie Polki za
      najladniejsze i najbardziej zadbane kobiety.

      Balbinio! Nie przejmuj sie,ze masz "lamany"niemiecki. Wszyscy "oni"na uczelni
      wiedza,ze jestes Polka i nie oczekuja twojego 100% niemieckiego.Dasz sobie
      rade,spokojnie. Po prostu musisz sie przyzwyczaic i chwycic zwyczaje jakie
      panuja u ciebie na uczelni.Nawet jak nie zlapiesz kawalu,to i tak nie ma
      sprawy.Kawaly to tylko czesc rozmowy a nie jej postawa.
      No i te wszystkie fitnessy i areobiki / ja niestety nie mialam na to czasu,bo
      studiowalam program dwuletni w rok-wzgledy oszczednosciowe/, tenisy i w
      ogole.No i stolowka wegetarianska!Rewelacja!
      Dasz sobie rade!
      Glowa do gory!
      Pisz jak ci idzie!
      • balbinia Re: STUDIA za granica. 28.05.04, 15:00
        Jazz_b - wielkie dzieki za slowa otuchy. Od razu czlowiekowi lepiej na duchu.
        Skoro Ty poradzilas sobie z calkami, rach.prawdopod. i to po francusku, za co
        klaniam sie baaaardzo nisko i podziwiam - to i ja musze dac sobie rade tutaj. A
        mysle, ze warto troche powalczyc, bo nabyte doswiadczenia zaowocuja w
        przyszlosci. Ja zostalam wystawiona na probe - musze pokonac swoje lenistwo,
        wygodnictwo oraz nauczyc sie duzej samodzielnosci i dyscypliny. A tzw wolnosc i
        anonimowosc akademicka, sprzyjaja pewnemu rozleniwieniu i odkladaniu obowiazkow
        na pozniej. Jeszcze raz gratuluje sukcesu i pozdrawiam :))
    • Gość: Pola Re: STUDIA za granica. IP: *.extern.kun.nl 26.05.04, 23:21
      Balbina, wiem o czym mowisz....
      Ja mam to samo, chociaz juz coraz mniej...
      Moje poczatki wygladaly tak, ze na pierwszych zajeciach baba od wymowy
      powiedziala, ze jestem z Polski, wiec nie poradze sobie i zebym zastanowila sie
      jeszcze, czy na pewno chce studiowac. Na poczatku bylam zalamana, ale po kilku
      b.dobrze zdanych egzaminach mi przeszlo!
      Jesli chodzi o prace w grupie to tez dla mnie koszmar. w przypadku pierwszej
      prezentacji NIKT nie chcial byc ze mna w grupie, to bylo zenujace! Ja mam taka
      sytuacje, ze te studia zaczelam pozno, wiekszosc ludzi jest ode mnie o
      conajmniej 5-6 lat mlodsza, to duzo, inne problemy, inna mentalnosc. Poza tym
      ja pracuje 20h tygodniowo, obok studiow (studia full-time), wiec nie mam czasu
      na integrowanie sie z nimi (sami tez sie nie integruja, ale to inna bajka).
      Bardzo czesto zdarza mi sie, ze siedze z nimi i po prostu nie rozumiem z czego
      sie smieja, o czym gadaja, jednak juz teraz sie tak tym nie przejmuje, bo bym
      zwariowala. Na poczatku bylo baaardzo ciezko, ale za bardzo mi zalezy na tych
      studiach, zeby sie podlamywac. Jest ciezko, ale musimy sie jakos trzymac ;-)
      Przebywania z Polakami nie polecam, nie przepadam za tymi "komunami" polskimi,
      zreszta, zalezy mi na rozwijaniu jezyka, wiec wole przebywac jak najwiecej z
      Holendrami, niedawno doszlam do tego wniosku.
      Trzymajcie (trzymajmy;-)) sie :)
      Powodzenia!
      Pola
      • balbinia Re: STUDIA za granica. 28.05.04, 15:08
        Gość portalu: Pola napisał(a):

        > Balbina, wiem o czym mowisz....
        > Ja mam to samo, chociaz juz coraz mniej...
        > Moje poczatki wygladaly tak, ze na pierwszych zajeciach baba od wymowy
        > powiedziala, ze jestem z Polski, wiec nie poradze sobie i zebym zastanowila
        sie
        >
        > jeszcze, czy na pewno chce studiowac. Na poczatku bylam zalamana, ale po
        kilku
        > b.dobrze zdanych egzaminach mi przeszlo!
        > Jesli chodzi o prace w grupie to tez dla mnie koszmar. w przypadku pierwszej
        > prezentacji NIKT nie chcial byc ze mna w grupie, to bylo zenujace! Ja mam
        taka
        > sytuacje, ze te studia zaczelam pozno, wiekszosc ludzi jest ode mnie o
        > conajmniej 5-6 lat mlodsza, to duzo, inne problemy, inna mentalnosc. Poza tym
        > ja pracuje 20h tygodniowo, obok studiow (studia full-time), wiec nie mam
        czasu
        > na integrowanie sie z nimi (sami tez sie nie integruja, ale to inna bajka).
        > Bardzo czesto zdarza mi sie, ze siedze z nimi i po prostu nie rozumiem z
        czego
        > sie smieja, o czym gadaja, jednak juz teraz sie tak tym nie przejmuje, bo bym
        > zwariowala. Na poczatku bylo baaardzo ciezko, ale za bardzo mi zalezy na tych
        > studiach, zeby sie podlamywac. Jest ciezko, ale musimy sie jakos trzymac ;-)
        > Przebywania z Polakami nie polecam, nie przepadam za tymi "komunami"
        polskimi,
        > zreszta, zalezy mi na rozwijaniu jezyka, wiec wole przebywac jak najwiecej z
        > Holendrami, niedawno doszlam do tego wniosku.
        > Trzymajcie (trzymajmy;-)) sie :)
        > Powodzenia!
        > Pola


        Jestem niesamowicie uradowana Waszymi postami, a raczej faktem, ze nie ja jedna
        czuje sie nieco zagubiona. Podziwiam Cie, ze dodatkowo pracujesz 20h
        tygodniowo ! Przyznam, ze ja bym chyba nie dala rady. Jesli Ty sobie radzisz,
        to z pewnoscia dobrniesz do konca, za co oczywiscie trzymam kciuki !!
        Aha, podziwiam za kontakty z Holendrami, a nie Polakami. Mnie ciagnie caly czas
        do Polakow, z Niemcami niestety kiepsko mi idzie. A jak juz rozmawiamy, mam
        czesto wrazenie, ze odbieramy na innych falach (pewnie przez te roznice
        mentalnosci). No.. ale jakos to bedzie, z czasem pewnie lepiej.
        Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka