boskie_cappucino
30.06.12, 10:16
Nie mogę sobie znaleźć faceta. Niby wszystko ze mną ok, ale już 3 lata nikogo nie mam . Nigdy nie robiłam sobie z tego powodu wyrzutów, przez 2 nawet cieszyłam się wolnością, tylko przez ostatnie miesiące naprawdę brakuje mi mężczyzny. Faceci mają - jak dla mnie - taki spokój wewnętrzny, którego potrzebuję.
Już nawet nie chce mi się chodzić nigdzie na imprezy czy w miejsca, gdzie można kogoś poznać. Może i poznaje, może i się komuś podobam, ale co z tego, skoro później okazuje się, że gość jest głupi, albo bezrobotny, albo jest robolem, albo brzydalem (z czego brzydal stosuję w kontekście do osób zaniedbanych).
Chwilami to już nawet trochę zazdroszczę koleżankom, które mają tych swoich beznadziejnych przydupasów, matkują im, nie mają co liczyć na głupiego kwiatka na urodziny, czy też nawet, kiedy kwiatka dostają, to on jest np żonaty, w skrócie nie mają szans na wspólną niebylejaką przyszłość. Ale co ja poradzę, że nie chcę nic robić byle jak?
Obniżyć wymagania czy być do końca życia samą?
Nie wiem już co mam robić... Czy ktoś na tym Forum może mi powiedzieć z czystym sumieniem, że ma naprawdę ok faceta i jak go poznał?