Dodaj do ulubionych

26 lat i jestem sama

30.06.12, 10:16
Nie mogę sobie znaleźć faceta. Niby wszystko ze mną ok, ale już 3 lata nikogo nie mam . Nigdy nie robiłam sobie z tego powodu wyrzutów, przez 2 nawet cieszyłam się wolnością, tylko przez ostatnie miesiące naprawdę brakuje mi mężczyzny. Faceci mają - jak dla mnie - taki spokój wewnętrzny, którego potrzebuję.

Już nawet nie chce mi się chodzić nigdzie na imprezy czy w miejsca, gdzie można kogoś poznać. Może i poznaje, może i się komuś podobam, ale co z tego, skoro później okazuje się, że gość jest głupi, albo bezrobotny, albo jest robolem, albo brzydalem (z czego brzydal stosuję w kontekście do osób zaniedbanych).

Chwilami to już nawet trochę zazdroszczę koleżankom, które mają tych swoich beznadziejnych przydupasów, matkują im, nie mają co liczyć na głupiego kwiatka na urodziny, czy też nawet, kiedy kwiatka dostają, to on jest np żonaty, w skrócie nie mają szans na wspólną niebylejaką przyszłość. Ale co ja poradzę, że nie chcę nic robić byle jak?
Obniżyć wymagania czy być do końca życia samą?
Nie wiem już co mam robić... Czy ktoś na tym Forum może mi powiedzieć z czystym sumieniem, że ma naprawdę ok faceta i jak go poznał?
Obserwuj wątek
    • samuela_vimes Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 10:19
      Czy ktoś na tym Forum może mi powiedzieć z czystym
      > sumieniem, że ma naprawdę ok faceta i jak go poznał?

      źle trafiłaś kochana, na tym forum wszystkie mają super facetów.
      • kora3 To skąd te wątki 30.06.12, 10:45
        o "nie super facetach", hę?:)
        • samuela_vimes Re: To skąd te wątki 30.06.12, 10:46
          no te stałe, Kora wiesz o co chodzi :-)
          • kora3 a no tak, tylko 30.06.12, 10:54
            no sorry, ale dlaczego np. Ty, albo ja, albo ktokolwiek inny bedacy w zwiazku ma na forum kłamać, ze jest sam, albo ze ma beznadziejnego faceta?:)
            Bo w PL (a to forum na polskim portalu) nie wypada być zadowolonym ze zwiazku? Wiadomo, ze tak zwiazków, jak i ludzi idealnych nie ma, ale czy to wstyd i "chwalenie się" stwierdzić, ze jest się w zwiazku udanym?
      • sid_sid Re: 26 lat i jestem sama 02.07.12, 19:28
        > źle trafiłaś kochana, na tym forum wszystkie mają super facetów.

        Chyba, że komuś się poplącze, image się rypnie i okazuje się, że jednak nie.;)
    • jan_hus_na_stosie2 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 10:28
      boskie_cappucino napisała:

      > bezrobotny,

      kobieta z która mieszkam poznała mnie gdy byłem bezrobotny...

      > albo jest robolem

      nie wiedziałem, że praca fizyczna jest czymś uwłaczającym, bo nie wiem czy wiesz, ale robol to pogardliwe określenie osoby ciężko pracującej fizycznie

      • kora3 Z tym robolem nieładnie napisała - fakt, 30.06.12, 10:51
        aczkolwiek, choć zadna uczciwa praca nie hańbi, to na ogół ludzie pracujący fizycznie (na ogół, nie zawsze) prezentują określony poziom intelektualny, który może komuś nie przeszkadzać w kontaktach np. kolezeńskich, ale w aspekcie ewentualnego zwiazku przeszkadzać moze.

        Co do Twego osobistego przykładu - nie mówimy wszak o oczekiwaniach wobec mezczyzny Twej partnerki, tylko autorki watku Janie. Twojej kobiecie mogło to, ze wtedy byłeś bezrobotny nie przeszkadzać, ale na ogół nie jest to raczej atut - przyznasz.

        I nie zawsze chodzi zaraz o wymiar materialny Janie. Co innego bowiem bezrobotna osoba, która straciła prace i jest włąsnie w trakcie szukania nowej od miesiaca, a co innego ktoś kto nie pracuje pare lat, albo nigdy nie pracował.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Z tym robolem nieładnie napisała - fakt, 30.06.12, 14:41
          kora3 napisała:

          > Co innego bowiem bezrobotn
          > a osoba, która straciła prace i jest włąsnie w trakcie szukania nowej od miesia
          > ca, a co innego ktoś kto nie pracuje pare lat, albo nigdy nie pracował.

          tego autorka w poście nie napisała co sugeruje, że każdy bezrobotny nie ma u niej szans :)
          • kora3 Re: Z tym robolem nieładnie napisała - fakt, 30.06.12, 14:53
            u mnie też nie miałby ...no i ?
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Z tym robolem nieładnie napisała - fakt, 30.06.12, 15:11
              kora3 napisała:

              > u mnie też nie miałby ...no i ?


              ty akurat ostatnio coraz mniej rozsądne poglądy na tym forum wyrażasz, więc nawet mnie to nie dziwi :)

              • koham.mihnika.copyright Hus, kochaj ludzi jakimi sa, bo szybko odchodza 30.06.12, 15:13

              • kora3 A możesz wskazać co jest nierozsądnego w niechęci 30.06.12, 18:54
                wiazania sie z kimś bezrobotnym?
                Przecież nie obrazam takiej osoby, jedynie nie chciałabym tworzyć z nią zwiazku - naprawde Ty tworzysz zwiazki z kaądą kobietą, która Cię chce?
                • jan_hus_na_stosie2 Re: A możesz wskazać co jest nierozsądnego w niec 30.06.12, 19:07
                  kora3 napisała:

                  > wiazania sie z kimś bezrobotnym?

                  ja 2 miesiące byłem bezrobotny bo się SAM zwolniłem i chciałem sobie zrobić wakacje, od przyszłego tygodnia zaczynam pracę w nowej firmie, naprawdę nie widzę nic złego w tym, że 2 miesiące sobie odpoczywałem i żyłem sobie z oszczędności i nie uważam, żeby to rzutowało na moją wartość jako zaradnego czy nie mężczyzny


                  > naprawde Ty tworzysz zwiazki z kaądą kobietą, która Cię chce?


                  nie, tylko z tymi po UW :D



                  • kora3 Re: A możesz wskazać co jest nierozsądnego w niec 30.06.12, 19:34
                    wiesz, róznica miedzy gosciem na 2-miesiecznych wakacjach, a gosciem na bezrobotnym jednak wg mnie jest.
        • etiene8912 Re: Z tym robolem nieładnie napisała - fakt, 02.07.12, 09:59
          czyli student dzienny - Politechnika - pracujący fizycznie prezentuje sobą niski poziom ?
          • kora3 no ludzie 02.07.12, 10:49
            czy naprawde wszystko trzeba tak łopatologicznie tłumaczyć?

            Przecie wiadomo, że chodzi o ludzi na stałe pracujących fizycznie, bez wykształcenia, a nie o dorabiajacych sobie studentach.
            • etiene8912 Re: no ludzie 05.07.12, 11:23
              co to znaczy bez wykształcenia ? mylisz się, ludzie stale pracujący fizycznie - są 100 razy bardziej ambitni, od pracowników biurowych :D
      • koham.mihnika.copyright "robol" to takze stan umyslu 30.06.12, 11:00
        nie ma sie co obrazac, mogles byc np. elektrykiem. dopiero wstyd.
      • kombinerki.pinocheta Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 11:44
        > kobieta z która mieszkam poznała mnie gdy byłem bezrobotny...

        COOO? Masz nastepna foke? To bedzie juz chyba trzecia? Zuzywasz sie Hus.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 14:43
          fokę? no co za nieładne słownictwo :) i zużywaniem bym tego nie nazwał ;)


          • dziewczyna_rzeznika Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 17:53
            to pewnie ta z tandetnym wielkim tatuażem.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 18:14
              no cóż, jej się podoba a ja się jakoś przyzwyczaiłem :)

              • dziewczyna_rzeznika Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 18:24
                jan_hus_na_stosie2 napisał:

                > no cóż, jej się podoba a ja się jakoś przyzwyczaiłem :)
                >

                Ale z Ciebie hipokryta. Pokaż jej mój wątek o tatuażu i swoją w nim reakcję, ciekawe, czy będzie z Ciebie dumna.

                nie rozumiem, jak ktoś taki jak Ty mógł zadać się z takim plebsem. przecież ona na pewno ma za sobą przeszłość kryminalną...wiesz, ten tatuaż... :/
                • jan_hus_na_stosie2 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 18:26
                  tak, najlepiej mnie od razu ukamienuj...

                • jan_hus_na_stosie2 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 18:31
                  i co, zrobiłaś sobie ten tatuaż czy w ostateczności zrezygnowałaś? :)
                  • dziewczyna_rzeznika Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 18:33
                    jan_hus_na_stosie2 napisał:

                    > i co, zrobiłaś sobie ten tatuaż czy w ostateczności zrezygnowałaś? :)

                    Nie o kamienowanie chodzi tylko o zapłatę pięknym za nadobne.
                    Nie zrobiłam, przeszło mi na razie. Aczkolwiek nie wykluczam takiej możliwości zupełnie. Może mi się jeszcze odmienić, któż to wie.
              • kitek_maly Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 18:36
                > no cóż, jej się podoba a ja się jakoś przyzwyczaiłem :)

                Taaa, w necie kozak a potem 'wlazłem pod pantofel i się przyzwyczaiłem'.
                • jan_hus_na_stosie2 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 18:41
                  ona nie nosi pantofli :)

                • swiete.jeze Re: 26 lat i jestem sama 01.07.12, 11:57
                  kitek_maly napisała:

                  > > no cóż, jej się podoba a ja się jakoś przyzwyczaiłem :)
                  >
                  > Taaa, w necie kozak a potem 'wlazłem pod pantofel i się przyzwyczaiłem'.

                  Na miejscu husa to raczej nie ma co wybrzydzać. Ślepa i garbata, byle była.
    • kora3 Moim zdaniem nie masz jakichś wygórowanych wymagań 30.06.12, 10:44
      wobec facetów i nie bardzo widzę, co tu mozna ze tak powiem obniżyć.

      Wg mnie największe szanse poznania sensownego faceta w kazdym wieku to studia/praca i grono swoich znajomych. Pisze tak dlkatego, że z reguły znajomych ma sie na swoim poziomie mniej wiecej, wiec przez nich poznanje się też ludzi płci obu, na podobnym.


      Raczej średnio widzę szanse poznania kogoś sensownego na imprezie np. w klubie. Chyba, ze to impreza w swoim gronie i jakiś znajomy znajomych. W pracy czy poprzez nią też się poznaje duzo ludzi, przez nich innych ludzi itd. I też zwykle od razu wiadomo who is who.

      Ja swojego faceta obecnego poznałam przy okazji pracy. I owszem spełniał moje podstawowe kryteria na znajomego, wiec zaczeliśmy się spotykać, zaiskrzyło :) i jest ok.
      • tanebo Re: Moim zdaniem nie masz jakichś wygórowanych wy 30.06.12, 13:14
        Przystojny, inteligentny, z dobrą pracą... istny książę. Tylko, wiesz... książęta to żenią się z księżniczkami. Jesteś księżniczką? Co masz księciu do zaoferowania?
        • kseniainc Re: Moim zdaniem nie masz jakichś wygórowanych wy 30.06.12, 13:19
          może weź na tapetę zaliczając do ksiaząt księża;-p
          • m-kow Re: Moim zdaniem nie masz jakichś wygórowanych wy 30.06.12, 13:31
            Czyli na początek książę biskup. Pokazywali takiego argentyńskiego ostatnio na wakacjach :-)
        • kora3 nie, nie jestem :) 30.06.12, 13:57
          nie nosze takiego tytułu :) i wyobraź sobie mój facet też nie:)
          On jest przystojny, a ja ładna, on wykształcony i ja też i oboje mamy dobrą pracę (kazde swoją, inną).
          Wcale nie są to jakieś "ksiazece" wymagania wobec partnera - raczej normalne, na swoim poziomie. Nigdy nie byłam z facetem zaniedbanym, tępym itd. I uwazam to za normę raczej - po prostu mnie tacy nie interesowali.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: nie, nie jestem :) 30.06.12, 15:29
            kora3 napisała:

            > On jest przystojny, a ja ładna, on wykształcony i ja też i oboje mamy dobrą pra
            > cę (kazde swoją, inną).


            wklej jeszcze fotę swojej wypasionej chaty i zdjęcia z wakacji na Karaibach, to podkreśli jeszcze bardziej twoją zajebistość....

            pewnie musisz się bardzo frustrować, że poza tobą nikt inny tej zajebistości u ciebie nie dostrzega i się nią nie zachwyca :)



            • kora3 Oj Janku, frustracja to z Ciebie bije - wybacz 30.06.12, 18:35
              Wg Ciebie ktoś kto nie uwaza, ze jest paskudny, lubi swą pracę i godziwie mu za nią płacą i td. zaraz jest Bóg wie jak zadufany w sobie?
              Moim zdaniem -nie. Niczego wklejać nie bedę :) Nigdy się ani tu ani nigdzie nie chwaliłam "chatami", ani wakacjami, bo to w moim odczuciu przepraszam debilne zachowanie. I naprawdę nie uwazam, ze jestem jakaś wyjątkowa - ot zwyczajna kobieta.
              Naprawde wrzuć sobie na luz
        • georgia241 Re: Moim zdaniem nie masz jakichś wygórowanych wy 30.06.12, 15:48
          Z middle class też się żenią.
          • tanebo Re: Moim zdaniem nie masz jakichś wygórowanych wy 30.06.12, 19:00
            Ale w polkach wyjątkowe są tylko kompleksy. By potwierdzić że to są tylko kompleksy polki poniżej księcia Harrego nie schodzą...
            • kora3 Co wy z tym "ksieciem"?:) 30.06.12, 19:39
              Naprawdę postrzegacie w ten sposób, że facet na poziomie to zaraz ksiaże z bajki? No nie przesadzajmy moi drodzy!
              • tanebo Re: Co wy z tym "ksieciem"?:) 30.06.12, 20:36
                Tak. Bo co znaczy na poziomie? Jak paczę na tą listę (przystojny, zaradny, wygadany) to nijak nie wychodzi mi facet na poziomie. A gdzie takie męskie cechy jak: dobroć, dotrzymywanie przyrzeczeń by nie powiedzieć honor, szerokie horyzonty intelektualne, siła nie tylko fizyczna? To nie przynosi wymiernych sukcesów. Ale czyni z faceta Mężczyznę. Myślę że słowem-kluczem jest właśnie wymierność. Wymiernymi sukcesami można pochwalić się przed koleżankami. Trudniej chwalić się honorowym facetem. Wracając do księcia. Tak, kobiety źle wybierają mężczyzn. Zwracają uwagę głównie na drugorzędne ich cechy. Przystojny może zbrzydnąć, bogaty stracić pracę a wygadany może zrzynać z wikipedi. To czego mężczyzna nie może stracić kryje się, jak u każdego człowieka, w jego wnętrzu.
                • kora3 Zastanawia mnie jedno Tanebo 30.06.12, 20:58
                  i nie bierz tego do siebie, piszę teraz ogólnie:) Dlaczego tak jest, że ludzie, których po wypowiedziach w innych tematach mozna z powodzeniem podejrzewać:) o inteligencję w watkach o tematyce zwiazanej z kryteriami wyboru partnera to podejrzenie starają się zminimalizować?

                  Na litośc boską :) - jesli ktoś napisze, że zalezy mu, aby jego kobieta była atrakcyjna (subiektywne, ale niech bedzie), to zaraz wiekszosc zakłada, ze zalezy mu tylko na urodzie tejże. Przecież tak nie jest!
                  Ja sobie np. nie wyobrazam zwiazku z facetem, który nie lubi zwierzat, jest to wazne dla mnie, by lubił, ale nie jedyne kryterium. Tymczasem jesli sie w jakimś kontekscie jakieś kryterium wymieni, to ono jest uznawane a priori za jedyne i taka osoba jest zaraz dołowana.

                  Bardzo zaskoczyło mnie też to, co napisałes o chwaleniu się przed kolezankami. Tak sie zastanowiłam chwilę (teraz, bo wczesniej o tym nawet nie mysłałąm) i qrde głowe dam, ze spora czesc moich znajomych (płci obojga) nie wie czym się zajmuje mój facet na przykład:) chociaż go znają. Jesli ktoś mnie, czy jego pyta, to się odpowiada, ale tak w formie "chwalenia się" facetem (wszystko jedno w jakim kontekscie - pracy, finansów, urody, wykształcenia) ni stąd ni zowąd - to mi sie śmieszne zdaje i raczej się z tym poza jednym wyjątkiem - nie spotkałam.

                  Co do reszty tego co napisałeś Tanebo. Tak, wnętrze człowieka jest b. wazne, tylko kto mówi, ze zwracajac uwagę na powierzchownośc olewasz inne aspekty człowieka? Czy to, że komuś wizualnie podoba sie Kowalski znaczy, ze Kowalski moze być chamem, brutalem itp, bo spełnia kryterium urody pasującej jakiejś pannie Nowak? No z reguły nie:)

                  Jeśli kogoś wcale nie znamy, to w pierwszej chwili, całkiem bezwiednie zresztą zwracamy uwagę na to, jak wyglada. Potem na to jak mówi, jak sie zachowuje itd.
                  A dopiero potem poznajemy jego zainteresowania, poglądy, osobowośc, wrazliwosc
                  • tanebo Re: Zastanawia mnie jedno Tanebo 30.06.12, 21:32
                    Po pierwsze - każdy ma jakieś priorytety. Ale o co się rozchodzi. Przykład - jak każdy mężczyzna lubię ładne kobiety. Ale co oznacza ładne? Zgrabne, z wycięciem w talii, z udami między które można włożyć dłoń nawet gdy kolana są złączone, z dużymi oczami i trójkątnym zarysem twarzy. A co z charakterem? No właśnie. Musi być miła. Ale haczyk jest gdzieś indziej.
                    Po drugie - nikt nie mówi o chwaleniu oralnym. Gdy poznajesz przystojnego, bogatego i wymownego mężczyznę nie dzwonisz do koleżanek i nie opowiadasz:"słuchaj, poznałam przystojnego, bogatego i wymownego mężczyznę!" Ale oprócz wybierania partnerów i pisania na forach żyjesz w społeczeństwie. A życie w społeczeństwie oznacza że żyjesz w jakiejś hierarchii. Masz lepszy samochód - masz więcej pieniędzy - bo masz lepszą pracę - bo jesteś inteligentniejszy. I podobnie jest z partnerami. Masz męża prezydenta? Więc jesteś kimś. Nie musi być tak w rzeczywistości. Ale dodaje ci to plusów dodatnich.
                    Po trzecie - ten haczyk. Nie żyjemy w próżni a w społeczeństwie. Dla kobiet ważny jest status społeczny mężczyzny. Dla mężczyzn ważna jest uroda kobiety. Jej uroda potwierdza jego status społeczny. U kobiet jest podobnie. Status społeczny mężczyzny potwierdza jej urodę.
                    Tak więc twoje dywagacje mają sens ale tylko na bezludnej wyspie. Ale tak nie jest.
                    • kora3 Zapewne całkiem głupie to co piszesz nie jest 30.06.12, 22:01
                      mam na mysli te teksty o hierarchii, ale przełożenie pt. kobieta ma byś piekna, a facet bogaty wydaje mi sie daruj, naiwne, jak z bezludnej wyspy włąsnie:)

                      Dlkaczego? Bo wystarczy popatrzeć dokoła, zeby dostrzec, ze nie tylko sama uroda (bez innych atrybutów) u kobiety czy sam status materialny (u mezczyzny) się liczy. Zwykle ludzie dobierają się w trwałe pary takze z uwzględnieniem statusu społecznego obojga. Czasy bogatego ksiecia i ubogiej, a pieknej pastereczki mineły, a raczej nigdy ich nie było. Pastereczka mogła być najwyzej do łozka ksiecia, a nie na salony Tanebo:)

                      Wiele znasz par w konfiguracji: lekarz - sprzataczka, adwokat - ekspedientka, prezes firmy - salowa, czy załozmy wykładowca akademicki i tramwajarka? Pewnie nie i nic dziwnego. W drugą stronę to też działa - pani sedzia rzadko zwiazuje się z malarzem-tapeciarzem, pani lekarka z kierowcą PKS-u itd. Pewnie zdarzają się wyjątki, wielkie miłosci "mezaliansowqe" w obie strony itd. ale bynajmniej standard to nie jest.

                      Wiec praktyka ma sie nijak do Twej prostej teorii. Jasne, moze i tak jest, że dla mezczyzny wazne jest by kobieta była ładna i to jest priorytet, a dla kobiety by mezczyzna był zaradny i to z kolei jest priorytet, ale to nie są znow to trza podkreślić:) jedyne kryteria, choć wazne.
                      • tanebo Re: Zapewne całkiem głupie to co piszesz nie jest 30.06.12, 22:06
                        No wiesz... jeśli ta sprzątaczka wygląda tak thumbs.dreamstime.com/thumblarge_331/122637819428B66V.jpg nawet lekarz się skusi.
                        • kora3 Ależ zapewne, tylko czy na zwiazek 30.06.12, 22:09
                          czy na bzykanko? Na to drugie na pewno. I nie ejst to zaden przytyk do pani sprzataczki, po prostu tak jest
                          • tanebo Re: Ależ zapewne, tylko czy na zwiazek 30.06.12, 22:33
                            No wiesz... to zależy kogo spytasz. Był tu już taki temat:"był seks i co dalej?" Ale tak często się zaczyna. On był pijany, ona liczyła na coś więcej. Tylko że brakuje zakończenia żyli długo i szczęśliwie. Ale każda nadal szuka księcia. I tego odebrać im nie można...
                            • kora3 A kto próbuje odebrać?:) nt 30.06.12, 22:42

                    • tanebo Re: Zastanawia mnie jedno Tanebo 30.06.12, 22:03
                      PS przyszły mi do głowy lepsze porównania - ferrari to fajny wózek, nieprawdaż? Chciałbym taki mieć. Laski pewnie ściągałby by majtochy przez głowy na mój widok w nim :) Postawy sobie zatem pytanie - po co kupujemy takie auta? Bo znajomi dziś do nas przychodzą i fajnie byłoby się pochwalić nowym autem? Nie. Ale zakup ferrari nobilituje nas w naszych oczach. Podobnie jest z atrakcyjnym partnerem. A co z charakterem? Sęk w tym że poznać go można tylko przez zachowania. A te występują w odpowiedzi na sytuację. Sęk w tym że życie nie zawsze oferuje całą ich gamę. Nie zawsze można więc kogoś do końca poznać.
                      • kora3 Ale nikt nie mówi o poznaniu do końca teraz 30.06.12, 22:12
                        mowa o pewnych kryteriach. Zwykle dzielą się one na wstepne i kolejne.
                        • tanebo Re: Ale nikt nie mówi o poznaniu do końca teraz 30.06.12, 22:35
                          Z moich obserwacji wynika że często gdy książę spełni te wstępne to kobieta mówi:"cóż, nikt nie jest doskonały" i przymyka oko na resztę.
                          • kora3 Może spotykasz nieprawdziwe 30.06.12, 22:43
                            "ksieżniczki" Tanebo, albo jakieś zdesperowane :)
                            • tanebo Re: Może spotykasz nieprawdziwe 30.06.12, 22:54
                              No ale każda na taką pozuje. Może watro trochę spuścić z ton a zdrowiej się będzie żyło.
                              • kora3 ja tam nikomu nie dyktuje 30.06.12, 22:58
                                co ma robić...

                                szczerze to nawet nie wiem jak się "szuka faceta" - mnie zaden nigdy nie zginął - wiec poszukiwań nie było :) Faceci po prostu są, poznaje się ich wybiera odpowiedniego i pozwala sie odpowiedniemu zdobyć - tyle;)
    • kasztanka80 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 10:47
      Jak bedziesz szukac na sile,to znajdziesz,ale pewnie nie to co bys chciala. 26 to super wiek,zeby jeszcze cieszyc sie wolnoscia,zyciem. Potem bedziesz miala dzieci i nie zrobisz wielu rzeczy,ktore mozesz robic teraz. Moze wykorzystaj to, a facet sam sie zjawi,jak moment bedzie odpowiedni.

      p.s Na imprezie to rzeczywiscie mozna kogos poznac, bez obrazy dla bywalcow.
      Z doswiadczenia wiem,ze wraz z wiekiem wymagania rosna :-)

      Pozdrawiam
    • kombinerki.pinocheta Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 11:43
      Minal okres, w ktorym moglo sie walczyc o najlepszych facetow na rynku. Wiekszosc zostala zajeta najpozniej w okresie studenckim. Oczywiscie sa jakies niedobitki - wyksztalceni, wygladajacy, kumaci, ale masz mala szanse, ze na nich trafisz biorac pod uwage, ze nie chce ci sie nigdzie wychodzic.
      Przez caly miesiac zjezdzali do nas kibice z calego swiata. Olac to, ze wiekszosc z nich to 3 liga, ale lepszy trzecioligowiec z Anglii czy Niemiec niz Polak i zawsze bedziesz mogla sie pochwalic przez kolezankami - Polkami - ze masz obcokrajowca. WOW

      Musisz polowac na jakiegos faceta, ktoremu nie wyszlo w zwiazku i chwilowo jest wolny, ale konkurencja duza. Innym wyjsciem jest romans i odbicie gacha jakiejs babce.
    • devilyn Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 11:53
      Może to przez Twoją waginę....
      • wez_sie czemu 30.06.12, 12:01
        czemu usunelas mnie ze znajomych? :-(
      • grassant Re: 26 lat i jestem sama 02.07.12, 10:28
        zbyt szczelna, czy przeciwnie?
    • lonely.stoner Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 12:20
      Jakies dziwne kryteria masz, mnie tam bardziej martwi fakt ze jak sie zakocham to jest naprawde CUD. A niewyobrazam sobie byc z kims w kim nie bylabym zakochana. Mysle ze powinnas dac ludziom szanse, z tym bezrobociem np. czy pracownikiem fizycznym- moze sie okazac ze to calkiem fajny chlopak tylko akurat teraz nie ma pracy albo pracuje fizycznie bo nie moze znalezc nic lepszego. A poza tym to co zlego jest w byciu tzw. robolem??
      • boskie_cappucino Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 12:27
        takich oczywiście nie skreślam - niestety stereotypy się potwierdzają, dużo jest etatowych bezrobotnych, a robol, to jak ktoś tu słusznie napisał, stan umysłu, ale nic w tym złego nie widzę. Po drugie nie po to kończyłam studia i pazurami właziłam do jednej z wielkich firm zeby się równać z fizykiwm (i know i'm a bitch)

        Jeżeli chodzi o zakochiwanie się, to kocham swojego kolegę z pracy, chociaż tego nie chcę i czekam aż to beznadziejne uczucie się wypali, jednocześnie szukając zastępstwa ...
        • devilyn Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 12:32
          Fizyczni raczej nie chcą się zrównywać z takim ograniczonym wynalazkiem...
          • kora3 Nie ma jak polipoprawnośc nie?:) 30.06.12, 14:20
            Wiem, sposób wyrazania sie kobitki jest jaki jest, ale jesli brać pod uwagę nie formę, a tresc, jaką wyraza li tylko, to ciekawe ile z nas naprawdę byłoby gotowe na zwiazek z człowiekiem odległym mocno społecznie. Nie na kolezeństwo, nie na skok w bok, nie na romans nawet tylko na zwiazek.

            Przyznaje się, ze ja nie. Znam ludzi z róznych srodowisk, szanuję, nie nazywam robolem, ani debilem, nie wyśmiewam, czasem podziwiam za determinację czy coś innego, ale qrde - no nie widze się w zwiazku z kimś z kim mogę pogadać tylko o codziennosci i to jeszcze w najprostszym wykonaniu.

            Pozory czasem mylą, fakt. Mam takiego znajomego - malarz - kafelkarz, skończył zawodowa szkołe, wygląd ma dokładnie na zawód, a jesliu chodzi o historię i historyczne działa literackie i filmowe zagina kazdego niemal "dumnego magistra". Do tego słucha rocka i "krainy łagodności" a wakacje spedza zwiedzając muzea. Jest to jednak wyjątek potwierdzający regułę.
            I nie chodzi bynajmniej o to, ze ktoś wzbrania sie przed "równaniem" z kims (niwe podoba mi się to sformułowanie watkodawczyni), ale o brak wspólnych tematów poza codziennymi sprawami, inne pojmowanie swiata itd.
            • magnusg Re: Nie ma jak polipoprawnośc nie?:) 30.06.12, 20:52
              "to ciekawe ile z nas naprawdę byłoby gotowe na zwiazek z człowiekiem odległym mocno społecznie. Nie na kolezeństwo, nie na skok w bok, nie na romans nawet tylko na zwiazek"
              Kobiet bardzo malo,mezczyzn bardzo duzo.Bo dla kobiet status spoleczny i kasa sa tak samo wazne jak dla facetow wyglad przy doborze partnera zyciowego-czyli bardzo wazny.
              Aczkolwiek nie wiem dokladnie jak interpretowac twoja definicje odleglosci spolecznej-czy chodzi tylko o potwierdzone papierkiem wyksztalcenie,czy tez o rzeczywisty poziom wiedzy,kultury itd.
              • kora3 Re: Nie ma jak polipoprawnośc nie?:) 30.06.12, 21:18
                Jasne ze chodzi o rzeczywistosc, a nie jakieś papiery :) tym bardziej, ze teraz "papier" to moze mieć z przeproszeniem byle głąb
            • grassant Re: Nie ma jak polipoprawnośc nie?:) 02.07.12, 10:27
              Mam takiego znajomego - malarz - kafelkarz, skończył zawodowa szkołe, wygląd ma dokładnie na zawód, a jesliu chodzi o historię i historyczne działa literackie i filmowe zagina kazdego niemal "dumnego magistra". Do tego słucha rocka i "krainy łagodności" a wakacje spedza zwiedzając muzea.

              sprawny inaczej :)
              • kora3 Re: Nie ma jak polipoprawnośc nie?:) 02.07.12, 10:51
                dlaczego?

                Tak się ułożyło jego życie, że nie miał mozliwosci sie kształcić. Teraz ma kase na swoją pasję to ją realizuje
        • kseniainc Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 12:39
          Jak szukasz zastępstwa, to kup sobie psa;-p
          Ten nie będzie patrzył na Twoje 26lat, a i pokocha bezgranicznie;-)
          • boskie_cappucino Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 12:44
            Kolega z pracy mnie olał, chyba doszedł do wniosku, ze jestem nieznośna
            • raohszana Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 16:28
              Good for him, uniknie materialistycznego babsztyla.
            • dziewczyna_rzeznika Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 17:59
              uff...moje modły zostały wysłuchane, Alleluja! :D Uratował się chłopina w samą porę ;D
          • m-kow Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 12:45
            Jednakże, jeśli po pół roku sam rzuci się pod samochód to jest to poważny znak ostrzegawczy, że coś jest nie tak...
        • gyubal_wahazar Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 13:37
          > Po drugie nie po to kończyłam studia i pazurami właziłam do jednej z wielkich firm zeby się równać z fizykiwm (i know i'm a bitch)

          Nie żaden bitch jesteś, tylko zachowujesz się jak snob, karierowicz i korpokangurek. Kicaj sobie po tym korpie i pluskaj w bagienku firmowych koteryjek. Chwała ewolucji, że nie marnuje na ciebie żadnego, ciężko orającego na życie, faceta.
        • highly.sceptical Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 13:51
          > Po drugie nie po to kończyłam studia i pazurami właziłam do jednej z wielkich firm zeby się
          > równać z fizykiwm (i know i'm a bitch)

          > Jeżeli chodzi o zakochiwanie się, to kocham swojego kolegę z pracy, chociaż tego nie chcę

          Wiesz co? Właściwie to może lepiej, że nikogo nie możesz poznać. Mam szczerą nadzieję, że będziesz sama jeszcze długie lata i tego też Ci życzę. Rada ode mnie: idź jeszcze na studia podyplomowe albo zaoczne doktoranckie oraz kup sobie kota. :)
          • pani_frig Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 14:12
            >>kup sobie kota<<

            Szkoda zwierzaka, niech już lepiej sobie kupi wibrator.
        • georgia241 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 15:52
          Jesteś denna i na szczęście ludzie to widzą!
        • grassant Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 17:17
          robol, to jak ktoś tu słusznie napisał, stan umysłu

          robol, to kazdy (niemal) pracownik najemny. najmita inaczej.
    • highly.sceptical Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 13:43
      > Może i poznaje, może i się komuś podobam, ale co z tego, skoro
      > później okazuje się, że gość jest głupi, albo bezrobotny, albo jest robolem, albo
      > brzydalem (z czego brzydal stosuję w kontekście do osób zaniedbanych).

      Licz się ze słowami, smarkulo! Po pierwsze, trochę szacunku dla ciężko pracujących ludzi. Zastanawiające, że byle studencina politologii, socjologii, "kulturoznawstwa" czy innego wynalazku wzbudza szacunek z racji samego posiadania indeksu, a ciężko pracujący człowiek, którego praca rzeczywiście ma sens, wymierne efekty i jest potrzebna – napotyka jedynie pogardę. Ciekawych czasów dożyliśmy.

      Po drugie zaś, wstydzisz się dzielić ludzi na ładnych i brzydkich, nie masz odwagi przyznać, że liczy się dla Ciebie atrakcyjność fizyczna, tylko robisz jakieś kretyńskie zastrzeżenia w nawiasach – ale już tego, że dzielisz ludzi na "roboli" i wspaniałych obywateli po studiach, się nie wstydzisz, nie, to już jest wg Ciebie w porządku.

      Cóż, może jednak rzeczywiście trudno Cię winić, od kołyski bowiem byłaś urabiana – najpierw przez rodzinę, potem przez szkołę, jeszcze później przez nachalną propagandę – do konsystencji przewidzianej przez system edukacji narodowej, ową przerażającą machinę edukacyjną. Nikt Ci, dziecino, nie powiedział, że nie wszyscy mogą być politologami, socjologami, europeistami czy pedagogami porównawczymi; ktoś niestety musi budować domy, składać urządzenia, montować instalacje czy, na przykład, podwozić widlakiem w drukarni nakłady pod maszyny introligatorskie, bo taka praca też jest potrzebna.
      • gram.w.zielone Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 14:13
        Troche przesadzasz. Zwiazek gdzie jedna osoba jest po studiach a druga jest pracownikiem fizycznym, szczegolnie niewykwalifikowanym, na ogol ma nikle szanse powodzenia. Ludzie o podobnym poziomie wyksztalcenia zawsze beda mieli wiecej wspolnych tematow. Znam kilka takich malzenstw, gdzie kobieta jest ta bardziej wyksztalcona strona i czesto mezczyzni w tych relacjach maja spore kompleksy, ktore negatywnie rzutuja na zwiazek.
        • highly.sceptical Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 14:29
          > Troche przesadzasz. Zwiazek gdzie jedna osoba jest po studiach a druga jest
          > pracownikiem fizycznym, szczegolnie niewykwalifikowanym, na ogol ma nikle szanse
          > powodzenia. Ludzie o podobnym poziomie wyksztalcenia zawsze beda mieli wiecej
          > wspolnych tematow.

          Stara śpiewka. Zwracam Ci uwagę, że o wykształceniu autorki zbyt wiele nie wiemy, wiemy jedynie, że skończyła jakieś tam studia, gdzie nauczono ją zapewne głównie tego, że należy być dumnym z faktu ukończenia studiów. Obecnie niestety zdobycie dyplomu nie jest równoważne z wykształceniem. Trzeba by sprawdzić wiedzę i umiejętności autorki, żeby cokolwiek wywnioskować o jej wykształceniu.
          • kora3 pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 14:34
            z powodu ukończenia czegoś tam swiadczy raczej o tym, ze autorce owo ukończenie trudno przyszło, a pogardzanie innymi daje jej poczucie "lepszości" - fakt.

            Sam sposób wyrzania się o innych swiadczy o niej. Niemniej ogólnie nic dziwnego w tym, ze ludzie z odległych sobie srodowisk rzadko tworza dobre zwiazki nie ma
            • highly.sceptical Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 14:41
              > Sam sposób wyrzania się o innych swiadczy o niej. Niemniej ogólnie nic
              > dziwnego w tym, ze ludzie z odległych sobie srodowisk rzadko tworza dobre zwiazki
              > nie ma

              Tak, trwałe związki tworzą częściej ludzie podobni, to fakt. Natomiast – tu właściwie mogę tylko powtórzyć Twój poprzedni post – po pierwsze sposób wyrażania się autorki o ludziach spoza jej studencko-korporacyjnego środowiska wzbudza niesmak, nie tylko u mnie, a po drugie w sytuacji, gdy studia kończy znaczna część ludzi (obecnie chyba się odsetek ten zbliża do 50%), wnioskowanie o poziomie intelektualnym, tzw. horyzontach myślowych, potencjalnych tematach rozmów itd. na podstawie samego dyplomu jest raczej mało rozsądne.
              • kora3 Zgadam się, aczkolwiek ogólnie 30.06.12, 14:58
                nie ma nic złego w swoich włąsnych kryteriach wyboru partnera
                • kseniainc Re: Zgadam się, aczkolwiek ogólnie 30.06.12, 15:06
                  Twoje kryteria poznałam;-0
                  dopowiem jeszcze, że widuję, spotykam......prawników alkoholików, psychologów z depresją(pedofili psychologów,takich akurat nie poznałam i nie żałuję), lekarzy z kompletnym brakiem kultury(chamów wręcz). ......przykłady można mnożyć.I jak tu się ma wykształcenie do osoby?
                  • kora3 Błędnie zakładasz, że wykształcenie jest jedynym 30.06.12, 18:40
                    kryterium:) Otóż nie.
                    Jest jednym z kilku. Stąd nie miałby u mnie szans lekarz - cham , czy prawnik - alkoholik (prawników w ogóle niezbyt lubię, poza wyjątkami) i temu podobne indywidua.
                • highly.sceptical Re: Zgadam się, aczkolwiek ogólnie 30.06.12, 15:09
                  > nie ma nic złego w swoich włąsnych kryteriach wyboru partnera

                  https://i.imgur.com/Zrrgn.jpg

                  • six_a Re: Zgadam się, aczkolwiek ogólnie 30.06.12, 20:23
                    co to te półzwierzęta? jednorożce?

                    olooool, anons z doliny nonsensu.
                    • highly.sceptical Re: Zgadam się, aczkolwiek ogólnie 01.07.12, 01:43
                      > co to te półzwierzęta? jednorożce?

                      Obawiam się, że chodzi raczej o przedstawicieli tego czy innego narodu, którzy w jakiś sposób podpadli Jego Wysokości (z prawie sztywnym lewym kolanem i gospodarstwem rolnym).

                      Swoją drogą ten Kryspin Jasiejko zdaje się czynić zadość wymogom autorki: głupi na pewno nie jest (potrafi poprawnie napisać słowo półzwierzę, co znów nie jest wcale takie częste), bezrobotny też nie, robol z niego żaden (choćby z uwagi na owo feralne nierozćwiczenie usztywnienia gipsowego – czy widział kto kiedyś robola z prawie sztywnym lewym kolanem?), no i nijak nie stosuje się do niego określenie brzydal (w każdym razie nie – jak wyraziła się nasza osamotniona autorka z wyższym wykształceniem – "w kontekście do osób niezadbanych", bo posiada Kryspin Jasiejko garnitur i, jak widać na zdjęciu, nie zawaha się go użyć).

                      Ja bym w każdym razie na miejscu Autorki śmiało wysłał list polecony pod podanym w ogłoszeniu adresem, chociaż nie wiem, czy przypadkiem nie jest ono (to ogłoszenie) już przeterminowane. :(
                • anaisanais96 Re: Zgadam się, aczkolwiek ogólnie 30.06.12, 17:19
                  Tu raczej chodziło o sposób wyrażania sie autorki o ludziach pracujących fizycznie(robole). W mojej rodzinie większość ludzi pracuje fizycznie i nigdy nie wyrażę się w taki pejoratywny sposób o nich. Sama uważam że rzeczywiście związek osoby po (dobrych) studiach wyższych raczej nie będzie udany.
              • simply_z Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 15:31
                a wzbudza niesmak, nie tylko u mnie, a po drugie w sytuacji, gdy studia kończy
                > znaczna część ludzi (obecnie chyba się odsetek ten zbliża do 50%), wnioskowanie
                > o poziomie intelektualnym, tzw. horyzontach myślowych, potencjalnych tematach
                > rozmów itd. na podstawie samego dyplomu jest raczej mało rozsądne.
                jesteś jak Józek ,on w kazdym wątku podkresla swoje prawictwo ty odnosisz się do wyksztalcenia.
                możesz zgrzytać zębami ale ja i moi koledzy byliśmy dumni z ukończenia studiów i do dziś wspominam z szacunkiem niektorych (niestety nielicznych ale jednak) profesorów .
                • kseniainc Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 15:41
                  możesz zgrzytać zębami ale ja i moi koledzy byliśmy dumni z ukończenia studiów
                  > i do dziś wspominam z szacunkiem niektorych (niestety nielicznych ale jednak) p
                  > rofesorów .

                  a zastanawiałeś/łaś się kiedyś ile kasjerek w super i hiper marketach ma wyższe wykształcenie?A ile sprzedawczyń sezonowych nawet ma wyższe? Ile z wyższym jest na bezrobociu?
                  Kiedyś mieć mgr, to było coś;-) U mnie w szkole chyba tylko 2 nauczycielki, za czasów podstawówki miały, teraz szkołę można zrobić szybko i niewielkim wysiłkiem.W tej chwili liczy się raczej zaradność życiowa-przynajmniej dla mnie;-p
                  • josef_to_ja Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 16:43
                    Ale dyplom dla dyplomu pozwoli ustawić się na bezpiecznej posadce np. w urzędzie. A co do marketów to się zgadzam. Inna sprawa, że jak kobieta ładna to nie musi być zaradna, bo może z łatwością mieć zaradnego faceta. :P
                    • kseniainc Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 17:01
                      josef_to_ja napisał:

                      > Ale dyplom dla dyplomu pozwoli ustawić się na bezpiecznej posadce np. w urzędzi
                      > e. A co do marketów to się zgadzam. Inna sprawa, że jak kobieta ładna to nie mu
                      > si być zaradna, bo może z łatwością mieć zaradnego faceta. :P

                      i jak ładna i leniwa, to może być utrzymanką-ja cenię te mądre;-p
                      • josef_to_ja Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 17:21
                        Faceci inteligentni i zaradni często cenią ładne i leniwe. :P
                • highly.sceptical Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 15:51
                  > jesteś jak Józek ,on w kazdym wątku podkresla swoje prawictwo ty odnosisz się
                  > do wyksztalcenia.

                  Porównanie o tyle niecelne, że "prawictwo" Józka jest raczej jego prywatnym nieszczęściem niż problemem społecznym, natomiast kłopoty, z jakimi obecnie obecnie boryka się szkolnictwo, w tym szkolnictwo wyższe, rzutuje na całość społeczeństwa oraz niestety również na jego przyszłość.

                  > możesz zgrzytać zębami ale ja i moi koledzy byliśmy dumni z ukończenia studiów

                  Nie mam zielonego pojęcia, co kończyłaś ze swoimi kolegami, jaki jest Wasz poziom, ile pracy w to włożyliście, co rzeczywiście wiecie itd. Ale jeśli była to duma z samego faktu zdobycia dyplomu, to cóż mam powiedzieć... Natomiast jeśli jesteście wszyscy faktycznie gruntowanie wykształceni i wykazujecie się znajomością rzeczy w swoich dziedzinach, to mogę tylko pogratulować – bardzo szanuję dobrze wykształconych ludzi, zwłaszcza że sam niestety wykształcony nie jestem, oraz ludzi znających się na swoim fachu, bo bardzie nie lubię niechlujstwa i bylejakości.
                  • simply_z Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 16:03
                    > om, ile pracy w to włożyliście, co rzeczywiście wiecie itd. Ale jeśli była to d
                    > uma z samego faktu zdobycia dyplomu, to cóż mam powiedzieć... Natomiast jeśli j
                    > esteście wszyscy faktycznie gruntowanie wykształceni i wykazujecie się znajomoś
                    > cią rzeczy w swoich dziedzinach, to mogę tylko pogratulować – bardzo szan
                    > uję dobrze wykształconych ludzi, zwłaszcza że sam niestety wykształcony nie jes
                    > t
                    bylam ,a dlaczego mialam nie być? przecież przez ileś lat na to pracowałam .Nie bylabym ,gdybym sobie ten dyplom kupiła albo gdyby ktoś mi go załatwił. Nie pracuję w swojej dziedzinie ,ponieważ tak mi się potoczyło życie ,a o gruntownej znajomości myślę ,że będę sie mogła wypowiedzieć za iks lat .Wiedzę zdobywa się tak naprawdę latami.
                • josef_to_ja Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 16:38
                  Musiałaś mnie teraz porównywać z nim? Nawet jak podkreślam prawictwo to akurat w kwestiach damsko-męskich czy seksualnych, gdzie akurat moje prawictwo będzie bardzo ważne, bo niestety brak inicjacji przez tyle lat musiał się na mnie odbić.
              • josef_to_ja Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 15:50
                Popieram w 100%. Dzisiaj studia może skończyć prawie każdy. Nie muszą świadczyć one o inteligencji ani o zaradności życiowe. Niektórzy nawet uważają, że dziewczyna po pedagogice, zarządzaniu, socjologii to właśnie odpowiednia partnerka dla budowlańca.
                • simply_z Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 16:05
                  a zdajesz sobie sprawę ,że np. ludzie po pedagogice specjalnej zajmują się upośledzonymi dziećmi i odwalają kawał ciężkiej pracy?
                  dlaczego nimi pogardzasz?
                  • josef_to_ja Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 16:09
                    Nie pogardzam. Przytoczyłem wypowiedź kogoś innego, z innego forum. Ja nie oceniam ludzi po wykształceniu, ani nie mam takiego zdania o studentach pedagogiki. Zresztą mnóstwo elokwentnych dziewczyn pracujących w biurach, eleganckich, błyskotliwych i zabawnych to absolwentki pedagogik. Sam też skończyłem humanistyczny, "śmieciowy" kierunek. Nie czuję się lepszy od robotnika, czasem nawet gorszy.
                    • simply_z Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 16:11
                      to zdajesz sobie sprawę też z tego ,że zdobycie ciekawej pracy jest trudne.Polska staje się krajem outsourcingów ,gdzie w zasadzie klepie się od rana do wieczora to samo.
                      • josef_to_ja Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 16:15
                        Doskonale to wiem. Czasem nawet żałuję, że nie mam samozaparcia do roboty fizycznej albo wyjazdów za granicę. Mój problem to lenistwo, dlatego nie zasługuję na żadną ambitną dziewczynę. :)
                  • kseniainc Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 16:11
                    simply_z napisała:

                    > a zdajesz sobie sprawę ,że np. ludzie po pedagogice specjalnej zajmują się upo
                    > śledzonymi dziećmi i odwalają kawał ciężkiej pracy?
                    > dlaczego nimi pogardzasz?
                    >

                    jeden na sto faktycznie jest na swoim miejscu;-p
                    • simply_z Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 16:19
                      a ilu prawnikow pracuje w zawodzie ?
                      a jakoś nikt sie z nich nie nabija....
                      • highly.sceptical Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 16:22
                        > a ilu prawnikow pracuje w zawodzie ?
                        > a jakoś nikt sie z nich nie nabija....

                        Ja kto nie? Ja się nabijam. Właściwie to jedni z moich faworytów, zaraz po kulturoznawcach i politologach. :)
                        • josef_to_ja Co masz do politologów? Większośc pracuje w biurze 30.06.12, 16:30
                          Może niekoniecznie w zawodzie, ale pracują w biurach, urzędach, korporacjach, czasem na menadżerskich stanowiskach.
                          • highly.sceptical Re: Co masz do politologów? Większośc pracuje w b 01.07.12, 02:34
                            > Może niekoniecznie w zawodzie, ale pracują w biurach, urzędach, korporacjach,
                            > czasem na menadżerskich stanowiskach.

                            Chyba się nałykałeś uczelnianej propagandy (ulotki, plakaty, billboardy, artykuły sponsorowane itd.).
                            • josef_to_ja Re: Co masz do politologów? Większośc pracuje w b 01.07.12, 10:20
                              Mówię o tych, których znam. Natomiast w biurach pracuje mnóstwo absolwentów studiów humanistycznych. W wielu firmach lub urzędach wymagają po prostu obojętnie jakiego wyższego.
                              • highly.sceptical Re: Co masz do politologów? Większośc pracuje w b 01.07.12, 10:26
                                > W wielu firmach lub urzędach wymagają po prostu obojętnie jakiego wyższego.

                                W takim razie chyba kadrowi w tych firmach nałykali się uczelnianej propagandy (ulotki, plakaty, billboardy, artykuły sponsorowane itd.). Co to w ogóle za absurd, żeby wymagać jakiegokolwiek dyplomu!?
                                • kora3 No widzisz nie do końca tak jest :) 01.07.12, 10:37
                                  W urzędach i nie tylko czesto jest tak, że dane stanowisko pracy jest, ze tak powiem odgórnie sklasyfikowane także wymaganym wykształceniem, co do jego kierunku, albo poziomu.
                                  Bywają to klasyfikacje wewnętrzne, bywają także zewnetrzne - wynikające z ustaw. Np. zgodnie z ustawą o służbie celnej aplikujący na celnika musi mieć wykształcenie minimum średnie. Czyli osoba, która się takowym nie legitymuje odpada w przedbiegach. Z kolei dyrektor Izby Celnej ma prawo preferować kandydatów z wyższym wykształceniem, czyli jesli osoba po srednim i osoba po jakimś tam wyzszym wypadną na testach tak samo, ma prawo wybrać te z wyzszym, bo mu się tak podoba - zwykle w celu wykazania w statystykach, ze ma wykształconą kadrę.
                                • josef_to_ja Re: Co masz do politologów? Większośc pracuje w b 01.07.12, 10:57
                                  Urzędnik często po prostu musi mieć WYŻSZE.
                              • kora3 No właśnie - obojetnie jakiego po obojetnie jakiej 01.07.12, 10:30
                                uczelni i mamy nadprodukcję ludzi z tzw. wyzszym wykształceniem po "uniwerkach" im. Koszałka Opałka w Pcimiu Dolnym z wiedzą ogólną i szczegółowa na poziomie szanującego sie gimnazjalisty.
                                • josef_to_ja Re: No właśnie - obojetnie jakiego po obojetnie j 01.07.12, 10:58
                                  Ale jak ktoś ma znajomości to dzięki temu wyższemu ma otwartą drogę do otrzymania etatu w jakimś urzędzie, gdzie np. wyższe jest wymagane.
                                  • kora3 Ale Józiu, mnie równo lata 01.07.12, 12:01
                                    jakie studia na jakim "uniwersytecie" w jakiej gminie ktoś skończył :) bo co mnie to.

                                    Rzecz w tym, że śmieszy mnie, jak taka osoba pyszni się "wyzszym wykształceniem", jakby skończyła naprawdę jakąś renomowaną uczelnię.
                                    • josef_to_ja Re: Ale Józiu, mnie równo lata 01.07.12, 12:15
                                      Tak na chłopski rozum te studia jakąś tam wartość mają, skoro są kluczem do cennego etatu. ;)
                                      • kora3 No dokładnie "jakąś tam" i wg mnie trza 01.07.12, 12:40
                                        mieć tego swiadomośc, a nie pysznić się takim świstkiem, jakby to był dyplom z Sorbony, czy Yale :) Skończył ktoś cokolwiek, byle gdzie, bo chciał mieć pracę - jego prawo, ale zeby zaraz wydarzenie na skalę wyczynu z tego robić, to przesada
                                        • josef_to_ja Re: No dokładnie "jakąś tam" i wg mnie trza 01.07.12, 12:48
                                          Zgadzam się z Tobą, ale raczej z reguły ludzie takimi szkółkami rzadko się chwalą. ;)
                                          • kora3 A powiem Ci, ze to zalezy 01.07.12, 13:05
                                            niekoniecznie od tego, czy to szkółka, czy prawdziwa uczelnia. Zwykle jest tak, ze ludzie poidkreslają jakieś tam swoje osiągniecia na polu dowolnym, gdy to co osiągneli jest unukatem w środowisku z którego pochodzą lub/i bardzo cieżko im to przyszło, stanowiło szczyt marzeń, czy mozliwosci.
                                            Osobiście znam pewną osobę, która zrobiła doktorat z niełatwej dziedziny i zawsze to podkresla, np. przedstawiając się obojetnie komu, w dowolnej sytuacji (mowa o sytuacji prywatnej, a nie np. na sympozjum jakimś). Po prostu przedstawia się "doktor X Y" - dla mnie to smieszne i szczyt snobizmu:). Jest to jednak osoba bardzo zakompleksiona, która czuje się niedoceniana w swoim środowisku, być moze dlatego tak sie zachowuje.
                                            • josef_to_ja Re: A powiem Ci, ze to zalezy 01.07.12, 13:40
                                              Mało tego profesorowie też potrafią być bucami, których charakteryzuje słoma wystają za butów. :)
                                              • kora3 Re: A powiem Ci, ze to zalezy 01.07.12, 14:09
                                                owszem, co nie znaczy, ze taki jest standard :)
                      • josef_to_ja Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 16:25
                        Zacznijmy od tego, że niektórzy za prawnika uważają kogoś ze skończoną aplikacją. Przy takiej klasyfikacji większość prawników będzie osobami pracującymi w zawodzie. ;)
            • m-kow Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 14:48
              Większość ludzi opierających swoją autoprezentację, a właściwie autoprezentację własnej lepszości, na werbalnej pogardzie dla kogoś innego, to najczęściej egzemplarze pełne kompleksów i niepewności. Oni też miewają najwięcej pretensji do losu, iż ów los nie zagwarantował im pasującego do butów, torebki i "wykształcenia" partnera. Autorce nawet do głowy nie przychodzi, że "pracowemu koledze" zadziałał bezbłędnie shit detector.
              • pytam_pytam Re: pogarda dla innych i wywyzszanie się 30.06.12, 14:50
                m-kow napisał:

                > Większość ludzi opierających swoją autoprezentację, a właściwie autoprezentację
                > własnej lepszości, na werbalnej pogardzie dla kogoś innego, to najczęściej egz
                > emplarze pełne kompleksów i niepewności. Oni też miewają najwięcej pretensji do
                > losu, iż ów los nie zagwarantował im pasującego do butów, torebki i "wykształc
                > enia" partnera. Autorce nawet do głowy nie przychodzi, że "pracowemu koledze" z
                > adziałał bezbłędnie shit detector.
                >
                >
                >

                Otóż to. Dlatego napisałem, że natura nie jest taka głupia i nastąpił naturalny odsiew. Super sprawa.
        • kora3 Otóż to, tylko tu rolę gra forma w jakiej 30.06.12, 14:30
          watkodawczyni się wypowiada. "robol", "nie po to.." Pewni gdyby napisała, ze czesc poznanych facetów jest spoza jej srodowiska i nie odpowiada jej intelektualnie, to wiekszosc by to przyjęła bez szemrania. W jej wypowiedziach czuć pogarde dla innych i wykazywanie wyższosci - to prawda.

          Natomiast faktem jest, ze jesli ludzi dzieli duza odległosc na poziomie intelektualnym (niezaleznie od studiów, bo dziś z przeproszeniem kazdy moze jakies studia skończyć), to raczej ze zwiazku, w kazdym razie udanego na dłuższą mete poza wyjątkami - nici
        • kseniainc Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 14:35
          trochę już na tym swiecie żyję i najmniejsze znaczenie w zgraniu w związku wedle moich obserwacji miało wykształcenie właśnie(choć nie bez znaczenia wcale).
      • kseniainc Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 14:27
        highly.sceptical napisał:

        >
        > Licz się ze słowami, smarkulo! Po pierwsze, trochę szacunku dla ciężko pracując
        > ych ludzi. Zastanawiające, że byle studencina politologii, socjologii, "kulturo
        > znawstwa" czy innego wynalazku wzbudza szacunek z racji samego posiadania indek
        > su, a ciężko pracujący człowiek, którego praca rzeczywiście ma sens, wymierne e
        > fekty i jest potrzebna – napotyka jedynie pogardę. Ciekawych czasów dożyl
        > iśmy.
        >
        > Po drugie zaś, wstydzisz się dzielić ludzi na ładnych i brzydkich, nie masz odw
        > agi przyznać, że liczy się dla Ciebie atrakcyjność fizyczna, tylko robisz jakie
        > ś kretyńskie zastrzeżenia w nawiasach – ale już tego, że dzielisz ludzi n
        > a "roboli" i wspaniałych obywateli po studiach, się nie wstydzisz, nie, to już
        > jest wg Ciebie w porządku.
        >
        > Cóż, może jednak rzeczywiście trudno Cię winić, od kołyski bowiem byłaś urabian
        > a – najpierw przez rodzinę, potem przez szkołę, jeszcze później przez nac
        > halną propagandę ......(cała wypowiedź bardzo trafna, ale nie pozwalają aż tyle cytować;-)

        o to, to;-)
    • kapselodtymbarka Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 14:35
      >Obniżyć wymagania czy być do końca życia samą?

      To zależy od czynników ekonomicznych. Czyli jeśli jesteś samodzielna i nie masz gorączkowej potrzeby popisywania się przed ludźmi, to lepsza jest "samotność".
    • pytam_pytam Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 14:39
      A mówią, że życie nie jest sprawiedliwe. Właśnie na Twoim przykładzie widać, że jest :) Żałosne podejście, określenia 'robol', skreślanie ludzi, cała góra stereotypów i jeszcze te pazurki.

      Sądzisz, że tego nie widać? Po Twoim wieku i braku związku widzimy, że jednak widać i odstraszasz ludzi. naturalny odsiew, super sprawa. natura nie taka głupia :)

      Kota nie kupuj, będzie miał Cie w d.. Kup psa, ten będzie wierny.
      • kora3 Dobra Pytam_pytam a Ty nie skreslasz ludzi? 30.06.12, 14:51
        Zgadzam się, ze forma w jakiej watkodawczyni mowi o mprzyczynie skreslenia ma znaczenie. Ale abstrahujmy nieco od niej i jej formy. Czy Ty na przykład nie skreslasz ludzi? Jako potyencjalnych znajimych, partnera? Czy jesli powiesz "nie dla mnie znajomy, bo nieobyty" znaczy coś innego niż "Nie chce prostaka"? Czy tekst "Nie jest w moim typie wygladu" tak naprawde znaczy coś innego niż "Wygląda jak menel/kaszalot"? Toi tylko kwestia kulturalnego, albo mniej nazewnictwa, a nie sedna sprawy. Ja owszem na dzień dobry skresliłabym duzo młodszego (małolatka), nieumiejącego sie zachować (prostaka), zw zobowiązaniami (alimenciarza), z kryminalną przeszłoscią (wyrokowca), niezbyt lotnego (kretyna) - jak nazwiesz to tylko kwestia twej kultury, ale sens pozostaje
        • kseniainc Re: Dobra Pytam_pytam a Ty nie skreslasz ludzi? 30.06.12, 14:59
          kora3-znam wielu wykształconych prostaków i niewykształconych(w sensie tytułów , dyplomów) super życiowych ludzi;-)
          Panią mgr ,która mówi "na dworzu", pana doktora, który do kobiety zwraca się "proszę panią" i takie tam i wiele innych;-p
          • kora3 o patrz , ja też 30.06.12, 15:07
            i co ? nie skreslasz takich ludzi ? np. z grona osób wysławiających się poprawinie? Ja skreslam :) Tylko nie pisze/ nie mówię, ze to głąby z dyplomem, tylko np. osoby nieznające podstaw j. polskiego mimo duyplomu. ale i tak - skreslam :)
            • kseniainc Re: o patrz , ja też 30.06.12, 15:30
              znajomych się nie wybiera;-p Sąsiad po wyroku się wprowadzi i wpływu nie masz;-) Tym sposobem nie skreślam, bo po co-dobrze znać ludzi z każdego kręgu;-)
              A partnera juz wybierasz, albo on Ciebie;-) Można być niewykształciuchem , a mówić poprawnie, być obytym ........
              • kora3 Ale rozmawiamy o partnerze, a nie o sąsiadach 30.06.12, 20:15
                prawda?:)

                Wbrew temu co nyć moze Ci sie zdaje, znam ludzi z róznych srodowisk i na bardzo róznym poziomie. Jako znajomych. Jednakowoz partner to jednak inna bajka. I nie chodzi tylko o poziom intelektu, ale o inne cechy. Np. u mojego kolegi nie przeszkadza mi, że delikatnie mówiac nie świeci przykładem w zakresie wierności - bo co mnie to, na nasze relacje to wpływu nie ma. Ale takie coś u faceta, który miałby być teoretycznie moim facetem na pewno by mi przeszkadzało.
            • georgia241 Re: o patrz , ja też 30.06.12, 16:04
              Za błędy językowe nie skreślam. Za zawiść i obgadywanie - skreślam i nawet kasuję z FB.
              • kora3 Re: o patrz , ja też 30.06.12, 20:19
                nie mam konta na FB, wiec nie skasuje nikogo :)

                A co do błędów - widzisz, u mnie bardzo wiele zalezy od relacji, sytuacji, kontekstu.
                Jeśli błędy np. jezykowe robi spawacz (nie zakłąda,, ze kazdy robi, taki przykład), to mu "wybaczam", jesli np. nauczyciel - nie. I nie chodzi o to,mze nauczyciela pouczam, albo przestaje z nim rozmawiać - po prostu wyrabiam sobie zdanie o jego kompetencjach. Moze być fajnym człowiekiem, ale kiepskim nauczycielem. I nie mówię tu o jakiejś jednorazowej wpadce, tylko o wielu błedach.
        • pytam_pytam Re: Dobra Pytam_pytam a Ty nie skreslasz ludzi? 30.06.12, 15:01
          Zaskoczę Cię, nie skreślam. Osoby same się skreślają, z czasem. To czy ktoś będzie moim partnerem, znajomym, przyjacielem wyjdzie po prostu ' w praniu'. nigdy nie odstraszy mnie przeszłość, zawód (lub jego brak), wygląd itp. Jedyne co może na poczatek odstraszyć to kultura, bo jeśli zacznie z grubej rury to ciężko będzie to później naprawić.

          na dzień dobry - czysta kartka.
          • pytam_pytam Re: Dobra Pytam_pytam a Ty nie skreslasz ludzi? 30.06.12, 15:05
            O wykształceniu celowo nie wspomniałem. Znam tyle durnych babek z wyższym, ze głowa mała.
          • kora3 Re: Dobra Pytam_pytam a Ty nie skreslasz ludzi? 30.06.12, 15:09
            wiesz, co innego znajimy/ma, a co innego potencjalny partner/rka.
            • pytam_pytam Re: Dobra Pytam_pytam a Ty nie skreslasz ludzi? 30.06.12, 15:14
              Wspomniałem też o potencjalnym partnerze.
        • highly.sceptical Re: Dobra Pytam_pytam a Ty nie skreslasz ludzi? 30.06.12, 15:04
          > Czy Ty na przykład nie skreslasz ludzi? Jako potyencjalnych znajimych, partnera?

          Właśnie sobie uświadomiłem, że moje obie nieformalne żony (choć co prawda obie już byłe), rekrutowały się z grup, których przedstawicieli zwykłem był właśnie, jak to nazywasz, skreślać jako "potyencjalnych znajimych", partnerów. To dość zastanawiające.

          Może to kwestia pewnej dojrzałości albo nie wiem czego, w każdym razie uważam, że warto podchodzić do ludzi bez uprzedzeń; skreślając na starcie człowieka z powodu jakiegoś szczegółu, można przeoczyć kogoś naprawdę wartościowego. Każdy zresztą może sobie sam przeprowadzić eksperyment: poznając kogoś nowego, chować uprzedzenia i stereotypy do kieszeni, na przykład przez miesiąc czy dwa, takie założenie – sam się zdziwi.
          • kora3 masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 15:11
            mnie zwyczajnie nieobyta osoba, brudas, czy tepeka nie kreci i nie musze tracić czasu na eksperymenty.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 15:25
              kora3 napisała:

              > mnie zwyczajnie nieobyta osoba

              "nieobyta osoba", gratuluję, arogancja i zarozumiałość z twoich postów bije coraz mocniej :)



              • gyubal_wahazar Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 15:38
                Nie przesadzajmy. Kora stwierdziła, że _jej_ 'nie kręci'. Co jest w tym dyskredytującego ? Nie ma prawa do własnego gustu, tak długo, jak nie sprawia przykrości innym ?
                • jan_hus_na_stosie2 Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 15:51
                  przez swoją wypowiedź pośrednio wskazuje, że "ona jest obyta" a przynajmniej za taką się uważa, nie wiem, ale mnie uczono skromności, że nie pisze się o sobie w superlatywach, od tego są inni...

                  To tak jakbym napisał, że jestem mądry, piękny, inteligentny etc... po prostu inteligentni ludzie nie piszą o sobie w ten sposób, nie potrzebują tego, no chyba, że są zakompleksieni i na głos muszą wszystkim przypominać o własnej zajebistości na wszelki wypadek gdyby inni jej nie dostrzegali :D

                  • fuks0 Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 20:06
                    Czym innym jest gadanie w kółko o swojej "zajebistości", a czym innym jest wspomnienie tu czy tam, że się za takową (np. inteligentną) osobę uważa. I nie są to żadne kompleksy, tylko po prostu brak fałszywej skromności.

                    Czy podczas rozmów kwalifikacyjnych potencjalnemu pracodawcy mówisz, żeś przeciętniak i w niczym z pewnością nie jesteś lepszy od pozostałych kandydatów? Czy osoba pisząca/mówiąca np. "potrafię biegle programować w PHP/JavaScript" udowadnia swoje zarozumialstwo i/lub zakompleksienie? Czy tak samo będzie jeżeli powiesz/napiszesz komuś, że jesteś w czymś dobry?
                • kora3 Spokojnie, po prostu Jan uwaza, że 30.06.12, 18:46
                  kobieta ma się cieszyć, kiedy jakikolwiek facet na nią spojrzy, a skromnosc polega na braniu co podleci:)
                  • jan_hus_na_stosie2 Re: Spokojnie, po prostu Jan uwaza, że 30.06.12, 18:50
                    nie, po prostu nie lubię chwalipięt, egoistów i zarozumialców :)

                    • kora3 Ale Ty mozesz nie lubić kogo chcesz, 30.06.12, 18:58
                      tylko wg mej oceny niewłasciwie oceniasz. Po prostu nieadekwatnie.
                      Pomiedzy postawą wiem czego chcę a egoizmem jest spora róznica, podobnie jak pomiedzy byciem chwalipiętą, a unikaniem fałyszej skromności, czy normalną samooceną, a zarozumialstwem
                      • jan_hus_na_stosie2 Re: Ale Ty mozesz nie lubić kogo chcesz, 30.06.12, 19:12
                        akurat tobie skromność, prawdziwa czy fałszywa nie grozi, wszyscy już wiedzą jaka jesteś zajebista, że masz super pracę, super zarabiasz, że jesteś atrakcyjna, że masz atrakcyjnego faceta, który tez dobrze zarabia, jeszcze tylko nie napisałaś gdzie wybierasz się na wakacje i ile zamierzasz na nich wydać :D


                        skromność to twoja pięta achillesowa, prawdziwa cnota której nie posiadasz :)
                        • kora3 Jenku dobrze się czujesz? nt 30.06.12, 19:35

                    • gyubal_wahazar Re: Spokojnie, po prostu Jan uwaza, że 30.06.12, 18:59
                      Argumentum ad personam. Przegrałeś
                      • jan_hus_na_stosie2 Re: Spokojnie, po prostu Jan uwaza, że 30.06.12, 19:13
                        nie przypominam sobie abym z tobą grał w cokolwiek :)
                        • gyubal_wahazar Re: Spokojnie, po prostu Jan uwaza, że 30.06.12, 21:01
                          Pewnie dlatego, że w nic ze mną nie grałeś ;) Przegrałeś sprowadzając dyskusję natury ogólnej, do poziomu personalnego. Coś jak w boksie - hak poniżej pasa i dyskwalifikacja
            • simply_z Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 15:28
              no i dobrze ,chyba każdy ma jakies kryteria doboru partnera.
              rozumiem ,że każda kobieta powinna rozplywać się nad panem z budowy ,panem obcinającym drzewa ,greckim pasterzem ,rolnikiem ze Zgierza po 7 klasach ,50letnim bezrobotnym Włodkiem z lubelskiego itd...
              bo przeciez liczy się czlowiek ,a nie to co w glowie :)

              • gyubal_wahazar Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 15:48
                Ok, ale może warto odróżniać preferencję od dyskryminacji, by nie rzec pogardy
                • jan_hus_na_stosie2 Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 15:57
                  jedzenie kawioru w dzielnicy nędzy jest formą pogardy, to już nie tylko preferencje

                • simply_z Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 15:59
                  tak tylko ,że inne preferencje oznaczają na ogół skreslenie ,ktore może byc odczytane jako dyskryminacja ..nie sadzisz?
                  • gyubal_wahazar Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 17:37
                    Jeśli wyrażenie tych innych preferencji nie jest zbyt nachalne, czy wręcz manifestacyjne, to po mojemu, nie powinno być tak odczytane.

                    Trudno chyba zresztą rozważać takie subtelności czysto teoretycznie, więc wracając do tematu nieobytych, czyli ludzi, którym obce są podstawowe zasady kultury, ja też mam do nich stosunek niechętny, co nie oznacza, że to (bez wyraźnej przyczyny) to demonstruję.
                  • kora3 Ale idąc tym tikiem rozumowania dojdziemy do absud 30.06.12, 18:50
                    u. Zasadniczo bowiem nie sposób byłoby odrzucić zalotów kogokolwiek z obawy przed posadzeniem o dyskryminację.
              • josef_to_ja Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 16:00
                Trafne. Może i okrutne, ale prawdziwe.
            • highly.sceptical Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 15:34
              > mnie zwyczajnie nieobyta osoba, brudas, czy tepeka nie kreci i nie musze tracić
              > czasu na eksperymenty.

              Nie ma niestety innej drogi poznania niż eksperyment. To po pierwsze. Po drugie nikt Ci nie kazał przestawać z ludźmi nie dbającymi o higienę (w każdym razie nie ja nie), chodzi jedynie o to, żeby nie szufladkować ludzi i nie skreślać ich z powodu takich rzeczy, jak wykonywany zawód, chwilowy brak pracy, formalne wykształcenie itd.

              Poza tym: czy na studiach przypadkiem nie uczą, że stereotypy bywają krzywdzące? że grupy, do których nie należmy, błędnie wydają się nam bardziej jednorodne niż własna? że tego rodzaju szufladkowanie ludzi na podstawie jakiejś jednej cechy to poważny błąd poznawczy?
              • kora3 Wbrew temu co piszesz, sa inne drogi poznania, niż 30.06.12, 19:55
                eksperyment :)
                Jedną z takich najprostszych dróg jest ...obserwowanie.

                Szczerze mówiac dla mnie no przyznaję dziwne jest, gdy jakaś kobieta poznając meżczyznę z gruntu zakłąda, ze to bedzie ten i tylko ten:) Dla mnie to naiwne. Poznaje sie ludzi róznych i z kazdym mozna pogadać (poza wyjątkami:)), spotkać się czysto towarzysko, niezobowiazująco z obu stron. I nie musisz wcale eksperymentować - po prostu widzisz czy dana osoba Cię kreci, przypadłą Ci do gustu, jakie ma zalety, jakie wady i czy te wady jesteś w stanie zaakceptować u tego kogoś jako znajomego, albo ewentualnie, gdy wola jest z obu stron :) - kogoś wiecej.

                Poza tym - ludzie, w kazdym razie ja :) mają pewne zelazne kryteria wynikające z niekoniecznie osobistego doswiadczenia i przekonań. I tak wcale nie musze przeprowadzać zadnego eksperymentu, zeby wiedzieć, że nie dla mnie "zwiazek" z zajetym panem, alkoholikiem czy hazardzistą, samotnie wychowującym dzieci, czy fanatykiem jakieś religii, czy idei.

                I od razu prosze :) bez tekstów, ze zrównuje alkoholika z samotnie wychowującym dzieci. Nie, nie w tym rzecz - po prostu w związku ani z jednym, ani z drugim się nie widzę (naturalnie z odmiennych przyczyn) i nie muszę eksperymentować, by to wiedzieć:)
              • fuks0 Re: masz prawo robić, jak chcesz 30.06.12, 20:27
                > Nie ma niestety innej drogi poznania niż eksperyment.

                Ależ są, zresztą tak jak już wspomniała kora : obserwacja. Wystarczy obserwować eksperymenty innych, wystarczy obserwować zachowanie innych, wystarczy obserwować samego siebie.
    • georgia241 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 15:45
      Idź na forum mężczyzna. Może tam znajdzie się chetny do poromansowania. My swoich przydupasów nie wypozyczamy.
      • josef_to_ja Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 15:54
        Mnie też chroń. ;)
        • georgia241 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 16:06
          Ani Józka!
          • josef_to_ja Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 16:15
            Dziękuję. :)
    • raohszana Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 16:28
      Przecież Ty nie faceta, a sponsora szukasz.
      • jan_hus_na_stosie2 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 16:31
        sponsora płci męskiej ;)

      • josef_to_ja Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 16:32
        Ogólnie Cię bardzo nie lubię, dodatkowo uważam za brzydką, Ty o tym wiesz. Jednak jak czasem coś napiszesz mądrego, to biję pokłony przed Twoimi trafnymi wypowiedziami. :)
    • anaisanais96 Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 17:07
      Jesteś brzydka i nudna, więc co się dziwisz ze nikogo nie masz( na dodatek ograniczona)
    • maly.jasio A nie mozna by z tym na Wyzalnie ? 30.06.12, 17:10
      Bo kciuk mam na szynie i nie moge sobie obciac paznokci, a Slubna bezwstydnie
      odmawia mi manicure - zemszczac sie za wszystkie bywsze nielojalnosci z mojej strony.
    • po-trafie Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 19:39
      Moge z czystym sumieniem powiedziec, ze aktualnie mam fantastycznego faceta. Z tych co daja kwiaty z okazji i bez okazji, co mysla i pamietaja, co mowia jak im cos nie pasuje, ale tez kiedy cos sie podoba. I co sluchaja.
      Z takich, co maja swoje pasje i ciesza sie ze ja mam swoje, dla ktorego jestem interesujaca mimo tego, ze budzimy sie kolo siebie czwarty rok. Ktory dla mnie jest interesujacy nawet jak podspiewuje idiotyzmy w trakcie obierania ziemniakow.
      Na ktorego moge liczyc tak, jak licze na siebie.
      Ktory nosi mnie na rekach i ktorego ja bym nosila na rekach, gdybym tylko mogla uniesc ;)
      Z ktorym mamy wspolne finanse i nigdy nie bylo z tym problemu.

      Poznalam go noca, w knajpie, zdaje sie ze nietrzezwego. Raczej nie prezentowal sie najlepiej, podobnie jego niejasna sytuacja zwiazkowa.
      Nie do konca wiedzial co chce w zyciu robic, skoro w tym, co chcialby robic pracy nie ma. A wszystkie znaki wskazywaly, ze nic dobrego z niego nie bedzie.

      I oto jest, tadam. Jak z obrazka.

      Czlowiek to nie zestaw spelnionych lub niespelnionych kryteriow. To tez umiejetnosc uczenia sie, potencjal do rozwoju, checi, marzenia.
    • marna_klucha Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 20:19
      Z mojego punktu widzenia jest tak: pierwszy najlepszy sort facetow jest od 20 do 25 roku zycia. Pozniej zaczyna sie praca, troche doroslejsze zycie i nagle te najlepsze ciacha sa juz zajete. Pozostaje drugi sort, czyli ci, ktorzy wczesniej nie zostali wybrani. Trzeci sort to mniej wiecej po 30 w gore- niby pewni siebie, niby wiedzacy czego chca, ale jacys tacy wykoslawieni. No i w tym sorcie sa tez rozwodnicy, po przejsciach itd. Masz 26 lat? To calkiem niezle. Ciutke obniz poprzeczke i bedzie dobrze, zalapiesz sie jeszcze na drugi sort. Przestan tylko marudzic i szukac rozpaczliwie chlopa.
      • simply_z Re: 26 lat i jestem sama 30.06.12, 22:54
        acha..20-25 lat mowisz..na Bialorusi?
        naprawde sadzisz ,że 20letnie dziecko,bedzie zlapane i tak na amen?;)
        ech naiwne baby...
      • mirtillo25 Re: 26 lat i jestem sama 01.07.12, 19:56
        Hahaha! Świetny komentarz! :D Podział facetów na sorty - hahaha! Boskie! :D
    • brown_aurelia Re: 26 lat i jestem sama 01.07.12, 15:22
      mam super faceta (mimo jego wad, ktore akceptuje) i poznalam go na studiach - byl moim sasiadem z akademika.
      nie skreslilam go od razu (jak Ty to robisz) tylko dlatego, ze nie mial pracy.
    • mirtillo25 Re: 26 lat i jestem sama 01.07.12, 19:51
      Super facetów chyba nie ma, ale jest dosyć sporo fajnych ;-)
      Ja mam fajnego faceta. Od 4 lat jest moim mężem. Ma swoje wady, ale to głównie pierdoły, które tak naprawdę mi nie przeszkadzają, dopóki np. nie potknę się jego buty w korytarzu ;P Poznałam go na imprezie.
      Nie ma reguły, gdzie można poznać fajnych facetów. Wiem jednak jedno - siedzenie w domu nie pomaga. Trzeba wyjść do ludzi. Ale nie chodź na łowy, bo desperację widać z daleka. Idź się bawić. Korzystaj z wolności. A przy okazji może kogoś poznasz. Nie daj po sobie znać, że jesteś zdesperowana. To odstrasza każdego. Nikt przecież nie chce od razu się wiązać pierwszego dnia, prawda? Moja koleżanka łazi teraz tak na łowy i wygląda to żałośnie. Sama bym do niej nie wyrwała, bo widać, że jest jej wszystko jedno.
    • kbjsht Re: 26 lat i jestem sama 01.07.12, 19:59
      za duże parcie Kochana
    • mahadeva Re: 26 lat i jestem sama 01.07.12, 23:07
      ja na studiach wsrod znajomych z liceum poznalam zajefajnego bylego. niepotrzebnie go rzucialm. teraz mam grubego goscia, ktory nie moze sie odwazyc na rozwod. z nim zostane... trzeba szukac lepszego szczescia w zyciu niz facet
    • amj6 Re: 26 lat i jestem sama 02.07.12, 08:30
      mój facet jest bardzo ok :) poznałam na studiach :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka