Dodaj do ulubionych

domek jednorodzinny

28.06.10, 10:02
witajcie! pisze po raz pierwszy...choć czytam Was od baaaaaaaardzo dawna.
Potraficie doradzić w tylu tematach...moze i mnie doradzicie.
Jak przekonać mam męża do sprzedania mieszkania w bloku i kupienia małego
domku. W chwili obecnej mieszkamy w bloku, mieszkanie 70 m.kw kupione kilka
lat temu za pieniądze z kredytu 150 tyś w tej chwili warte jest ok 250 tyś.
Szukałam ofert na domki i w cenie 250 tyś jesteśmy w stanie kupić domek w
stanie deweloperskim , jak dobralibyśmy ze 100 tyś do kredytu , to można by go
chyba wykończyć? nie mam pojęcia czy to by starczyło... tłumaczę mężowi że
skoro płacimy 600 zł czynszu to można te pieniądze przeznaczyć na większą ratę
za większy kredyt... Nie ma mowy, nie chce o tym nawet slyszeć, powiedział mi
że nie mam pojęcia ile kosztuje utrzymanie własnego domu, ze koszt ogrzewania
w zimie to jest ponad 10 tyś...same problemy wyszukuje. Tak więc zwracam się
do Was tyle wiedzące mądre kobiety - napiszcie mi czy ja źle myślę , ze to
wyjdzie na to samo czy mój mąż szerzy problemy. Mieszkacie w domku?? Napiszcie
mi z czym to się je smile) takie posiadanie domku.

tak mi się marzy własny ogródek, kawa w niedzielę we własnym ogrodzie,
kwiatuszki posadzić trawkę skosić...

Pomóżcie mi proszę!
Obserwuj wątek
    • iksigrekzet111 Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 11:14
      hmm, prawdopodobnie Twój mąż nie chce mieszkać w domku i żadne argumenty nie
      będą wystarczające.
      Przez 10 lat mieszkaliśmy z mężem w bloku, teraz od 5 lat we własnym domu.
      Utrzymanie jest.... tańsze niż mieszkanie w bloku. Ogrzewanie mamy gazowe - dom
      ok 160m - CAŁOROCZNY koszt ogrzewania mniej więcej taki jak w bloku gdzie
      mieliśmy 55 metrów powierzchni. Więc skoro domek chcecie mały.... to z pewnością
      taniej wyjdzie.
      Są tez minusy.... remonty, inwestycje, ścieżki, poz-bruki, rośliny, coroczne
      opłaty, podatki - to koszty z pewnością dużo większe niż w bloku no i dużo
      więcej pracy z utrzymaniem ładnego otoczenia latem i odśnieżanie zimą.
      Ale i tak wygrywa domek! O ile ktoś chce mieszkać we własnym domu....
      • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 11:20
        >hmm, prawdopodobnie Twój mąż nie chce mieszkać w domku i żadne argumenty nie
        będą wystarczające.

        To tak jak u mnie tyle,że ja jestem tą stroną która nie chce mieszkać w domu.
        Mieszkanie w bloku jest wygodniejsze.
        I według wyliczeń w dłuższym czasie użytkowania tańsze.
        Przeważnie ludzie kupują domki pod miastem,więc koszty dojazdów wszędzie,choćby do apteki czy lepiej wyposażonego spożywczaka.
        Znalazłam stronkę zresztą z rzeczowymi wyliczeniami z których wynika,że mieszkanie wychodzi taniej.
        Jak znajdę to podlinkuję.
        I ciekawe kto by się zajmował ogródkiem,przypuszczam,że raczej na ogrodnika byście nie chcieli wydawać,hehe mąż już wie czym to pachnie więc mu się nie dziwię że woli w mieszkaniu niż w domu mieć dodatkowe obowiązki z koszeniem trawy i przycinaniem żywopłotu big_grin


    • dorota_11 Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 11:21
      Mam dom i polecam, mogę Ci doradzić
      1. Koszt wykończenia domu to minimum ok 1000zł/m2 - za niski
      standard. Można też poświęcic trochę czasu i samemu wyszukać
      materiały wykończeniowe i wyposażenie po okazyjnych cenach - ja tak
      robię.
      2. Koszt utrzymania domu - musisz to uwzględnić, dodac koszt dojazdu.
      3. Jeśli Twój mąż nie jest majsterkowiczem to gorzej, w domu często
      coś trzeba "wymajsterkować".
      4. Moja przyjaciółka tak przerobiła męża, że to on uparł sie na
      budowę domu.
      5. Poczytaj forum bab budowniczych lub muratora. Jeśli dasz radę
      samna zrób kalkulację i przekonuj męża.
      Powodzenia - niedzielny wieczór na tarasie - bezcenne.....
    • cirrea Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 11:21
      No niestety Twój mąż ma rację ...

      Ja wychowałam się i mieszkałam przez lata w mieście, w wieżowcu, ale parę lat
      temu sytuacja zmusiła mnie i męża do wyprowadzki na wieś, do domku mojej babci
      (z którą notabene mieszkamy do dziś).
      Mamy małe dziecko i jedynym plusem jaki w tej chwili widzę, to fakt, że jak jest
      ładna pogoda to mogę z synkiem siedzieć cały dzień na dworze...ale jest to
      jedyny plus mieszkania w domku.
      Nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie są koszty utrzymania domku: opał na zimę, a
      to trzeba coś przy elewacji zrobić, co dwa lata płot pomalować, że nie wspomnę o
      koszeniu trawy i różnego rodzaju insektach.

      Ostatnia zima bardzo dała nam w kość jeśli chodzi o ogrzewanie i muszę Cie
      rozczarować, że nie ma czegoś takiego jak tanie ogrzewanie w domku. Chyba, że
      założycie sobie baterie solarne, albo inne rozwiązanie ekologiczne, które należą
      do najdroższych.

      W bloku nic Cię nie interesuje - jak odpadnie tynk z elewacji, albo zepsuje się
      winda to zajmuje się tym spółdzielnia, a w domku, od A do Z, musicie robić
      wszystko sami.

      Najlepszym rozwiązaniem jest mieszkać w mieście, a na lato mieć jakąś działeczkę
      lub domek letniskowy, żeby móc spędzać tam weekendy albo urlop. Bo latem w domu
      jest fajnie, ale jak przychodzi zima, to uciekałabym stąd gdzie pieprz rośnie smile

      Musisz pamiętać, że oprócz wszystkich opłat plus raty większego kredytu do
      wydatków dojdą Wam pieniądze za paliwo (chyba, że będzie to domek w mieście lub
      na przedmieściach) wszsztkie koszty związane z remontem, a potem z renowacją
      takiego domu. To są duże koszty. Sami z mężem widzimy wiele nowo pobudowanych
      domów - niektóre w stanie surowym, a niektóre zupełnie wykończone - stojące na
      sprzedaż, bo okazuje się, że ludzie pobrali kredyty, posprzedawali mieszkania, a
      i tak nie stać ich, żeby dom wykończyć lub w nim mieszkać ...

      Wybór i tak będzie należeć do Was smile
      • joxanna Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 11:50
        Kiedyś to przeliczałam - porównywałam moje obecne mieszkanie w bloku i
        mieszkanie pod Warszawą w domku (rodzice, ja się tak wychowałam, brat, znajomi).
        Popytałam i wyszło mi, że sam dom, to ok, da się tanio utrzymać. Remonty robione
        w porę, samemu się dba, można znaleźć ogrzewanie itp.

        Ale prawdziwe koszty są obok - droższe sklepy (przynajmniej tak, jak ja
        porównywałam), konieczność utrzymania dwóch samochodów, dojazdy (teraz mogę
        jechać do pracy tramwajem, albo rowerem).
        No i takie drobiazgi, które najpierw były przyjemnością, a z czasem
        uciążliwością, a wreszcie kosztem: np. koszenie trawy co tydzień, zakupy (nie
        wszędzie poza Warszawą dowożą zakupy internetowe).

        Tak, że mnie wyszło, że domek, raty, utrzymanie - ok.
        Ale życie w takim domku - raczej uciążliwe i kosztowne.
        Ale ja i tak z tych miejskich jestemsmile

        A poza tym, sądząc po cenach - to chyba nie o Warszawie mówisz... W każdym razie
        warto policzyć w miesięcznym budżecie koszty dojazdów, samochodów i ceny w
        lokalnych sklepach.
    • agulag76 Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 11:41
      Domek - super sprawa wink i równocześnie "skarbonka bez dna" sad też
      przeprowadzilismy się z bloku do domku, wcale nie jest taniej,
      natomiast ciągle coż trzeba wymieniać, naprawiać, modernizować - a
      koszty niewspółmiernie wysokie np. wymiana pieca do ogrzewania,
      zakup opału, remont dachu, elewacji itp.
    • figaroo Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 11:48
      Mieszkałam przez jakiś czas w bloku, teraz mieszkam w szeregówce. I dla mnie
      mieszkanie w szeregówce ma wiele plusów. Przede wszystkim metraż. Poza tym nie
      płacę czynszu, mogę sobie wyjść w gaciach na ogródek i nikt na mnie dziwnie nie
      patrzy. Dzieciaki mają własną piaskownicę, basenik. Nie mam problemu, że one
      chcą iść na podwórko a ja muszę wszystko rzucać i iść razem z nimi. One na
      podwórku, ja w domu coś tam robię- wszyscy zadowoleniwink Trochę boli mnie
      ogrzewanie zimowe, ale też do przeżycia. Mam ogrzewanie gazowe i średnio w
      okresie zimowym za ogrzewanie płacę ok 300zł miesięcznie. W okresie letnim płacę
      za gaz (kuchnia+ grzanie wody) około 100zł. Do zeszłego roku mój małż usilnie
      uchylał się od koszenia trawnika. Ale w tym roku jak zrobiliśmy na podwórku
      wszystko od początku to sam pamięta i już się nie muszę prosićsmile
      Zapewne jest sporo prac w domu i dookoła. Ale ta swoboda... Przepięknasmile
      A my jesteśmy właśnie na etapie koncepcji budowy własnego domu. Kompletnie nie
      wiem jak się zabrać do tej naszej rewolucji....
          • figaroo Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 22:49
            A sprawy finansowe? To był główny powód, przynajmniej u nas. W życiu nie stać
            byłoby na zakup działki i wybudowanie domu. A to był jedyny kompromis, żeby mieć
            przede wszystkim więcej metrów (przeprowadziliśmy się z 28m2) i mieć więcej
            swobody niż w bloku. A sąsiedzi jak sąsiedzi- tacy sami jak z domów wolnostojących.
          • scibor3 Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 23:26
            1. Pokaż mi blok z 60 cm ścianami
            2. Najbardziej uciążliwe dźwięki przenoszą się w pionie a nie w poziomie. Spójrz
            na tematy na forach. Prawie zawsze konflikty z tymi co na górze, rzadziej z tymi
            na dole a niewiele z tymi co z boku. Jak sąsiad na górze zamontuje sobie
            bida-podłogę z paneli to zrozumiesz o czym mówię. W szeregowcach tego problemu
            nie ma.
          • misself Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 14:28
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Nigdy nie zrozumiem tych co decydują się na mieszkanie w szeregowcu.
            > Takie połączenie łączy wszystkie wady mieszkania (sąsiedzi za ścianą) i domu.

            Bo łączy też zalety smile Pesymistko nieuleczalna wink
    • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 12:05
      Tutaj masz wyliczenia specjalistów odnośnie kosztów mieszkania w domu i w
      mieszkaniu:

      biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/dom-na-przedmiesciach-kontra-mieszkanie-w-miescie,1482759
      "Wbrew pozorom kupno domu praktycznie zawsze jest droższe i jest dość złudną
      opcją, że za te same pieniądze otrzymamy w zamian o wiele lepszy standard życia.
      Od dawna daje się zauważyć coraz więcej młodych ludzi zachłyśniętych filmowym
      marzeniem własnego domu z ogródkiem. Godziny spędzone w samochodzie,
      wyalienowane dzieci nie mające co ze sobą zrobić popołudniami oraz ciągłe
      staranie o utrzymanie porządku/naprawianie usterek (co zjada ten wymarzony czas
      relaksu) coraz więcej osób szorstko sprowadza na ziemię. Po raz pierwszy widzimy
      w kraju przypadki przenosin z domu do mieszkania, które daje komfort i pozwala
      żyć najlepszymi stronami naszego miasta. Z drugiej strony osoby pochodzące z
      terenów wiejskich mają często problem z asymilacją z mieszkaniem i mają niejako
      "we krwi" parcie do życia wyłącznie w domu. Zastanawiając się więc nad kupnem
      domu zwróćmy bacznie uwagę na fakt, czy naprawdę stać nas na niego i czy
      permanentne uzależnienie od samochodu jest właśnie tym stylem życia, o jaki nam
      chodzi."

      Różnica na korzyść MIESZKANIA : 315 zł miesięcznie.






    • loola_kr Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 12:07
      nie będę pisać o plusach i minusach, ba każdy lubi coś innego. Dla mnie jedynym
      plusem domu jest ogród i samodzielność, reszta to minusy.
      Ale nawet nie marz o tym, że wykończysz dom za 100 000zł.
      • f.l.y Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 12:18
        notorycznie kupuję Murator i Ładny dom, koszty utrzymania domów ok
        140 m2 roczne są tam podawane w okolicach 11-16 tys

        dążę do własnego domu, może być ciasny byle własny, bez muzyki
        sąsiada, z ogródkiem...

        jak ktoś chce mieć dom, to nie ważne jest to wszystko, o czym
        piszecie, że przeraża... dużo ludzi tak żyje, bo..musi smile


        • misself Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 14:37
          f.l.y napisała:
          > dążę do własnego domu, może być ciasny byle własny, bez muzyki
          > sąsiada, z ogródkiem...

          Buahahaha big_grin Że niby w domu nie będziesz mieć muzyki sąsiada?

          Moi Rodzice graniczą z trzema działkami.

          Sąsiedzi nr1 są sympatyczni i spokojni.
          Sąsiedzi nr2 od wiosny do jesieni słuchają radia z samochodu będąc w domu -
          parkują samochód, otwierają drzwi i bagażnik, puszczają muzykę na pełny
          regulator i idą do domu. Poza tym hodowali swego czasu kozę na tyłach, żeby im
          nie śmierdziało. (Śmierdziało nam.) Tylna ściana ich szopy/garażu/gołębnika
          (budynek używany do trzech celów) graniczy z naszym ogrodem. Ślą na nas donosy,
          że specjalnie sadzimy drzewa tak, żeby im korzeniami pod fundamenty tego budynku
          właziły. Raz do roku smołują dach tego budynku i wszystkie rośliny pod tą ścianą
          są do wymiany. Poza tym przerzucają pety przez płot do nas, traktując nasz ogród
          jak popielniczkę. Dużo bym jeszcze mogła napisać, ale mi się ciśnienie podnosi.

          Sąsiadka nr3 ma wielką działkę, na której rośnie stary sad i trawa. Raz w
          tygodniu kosi tę trawę małą warczącą kosiarką - trwa to cały dzień, bo to
          starsza kobieta. Następnego dnia zagrabia trawę i robi ognisko niezależnie od
          pogody. Poza tym zrobiła sobie betonowy płot - nie muszę mówić, jak to "pięknie"
          wyglądało, zanim nie został obsadzony od naszej strony. Często przyprowadza ze
          sobą pieska, którego przywiązuje do drzewa, żeby nie niszczył. Piesek szczeka
          przez cały czas.

          Cisza... Spokój... Kawa we własnym ogródku... Gdzie to się podziało?
          Większy spokój i ciszę mam na swoim blokowisku w Krakowie tongue_out
    • pigula74 Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 12:31
      czekałam na Wasze podpowiedzi jak na zbawienie...oczami wyobraźni już widziałam
      jak mąż wraca dzisiaj z pracy , zje obiad, zrobię kawę i zarzucę go argumentami
      za kupnem domku...a tu widzę , ze mój mężuś ma chyba rację...przykro mi . Tak
      się napaliłam...no nic może ktoś ma inne zdanie. No nic i za to dziękuję!
      Najważniejsze, że potraficie napisać wprost i bez ogródek i za to uwielbiam to
      forum!
    • alex_k Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 12:34
      8 lat temu zbudowaliśmy domek 150m kw za dokładnie 250 tys (bez
      działki i zagospodarowania ogrodu, wiem też, że wtedy ceny
      materiałów byly trochę inne), z podłogami (panele, terakota i
      parkiet debowy w salonie, dębowe schody), pomalowaniem ścian,
      całkowitym wykończeniem łazienek (za metr płytek płacilismy wtedy ok
      50-60zł), pomalowaniem ścian przez malarzy. Niczego nie robiliśmy
      sami, do wszystkich robót zatrudnieni byli fachowcy. nie potrafię
      określić standardu, ale budujac nie oszczędzliśmy jakoś specjalnie
      na materiałach. Dom nie ma piwnic, jest maleńki strych, 1 garaż.
      Co do remontów, od wprowadzenia się raz już trzeba było pomalować
      ściany, niestety odpadły też płytki na tarasach, wymieniliśmy je na
      drewno egzotyczne, to z pewnoscią nie odpadnie.
      Elewacja trzyma się dobrze, z wszystimi instalacjami nic się nie
      dzieje. Myślę, że większe koszty utrzymania/remontowania są w
      starszym domu.
      Ogrzewanie mamy gazowe, roczny koszt ogrzewania to ok 3-4 tys.
      Reasumując, nigdy nie wymieniłabym domku na najbardziej nawet
      ekskluzywne mieszkanie w bloku. Picie porannej kawy na pełnym
      kwiatów (samodzielnie wychodowanych smile tarasie, w szlafroczku,
      święty spokój, ćwierkające ptaszeczki, jeże i zające w ogrodzie,
      polegiwanie w hamaczku - nic tego nie zastąpi smile
      • alex_k Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 12:47
        Dodam jeszcze, że dom jest na przedmieściach niedużego miasteczka,
        do centrum/szkoły da się bez problemu dotrzeć pieszo, więc moje
        dzieci nie czują się odizolowane. Za to 1km mam do lasu, 2 km do
        jeziora, ścieżki rowerowe z których moje dzieciaki chetnie
        korzystają.
    • at.at Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 12:38
      Wychowałam się w domu na przedmieściach, teraz mieszkam w centrum dużego miasta,
      mieszkanie 120 m2. Zanim kupiliśmy to mieszkanie, zastanawialiśmy się nad domem,
      ponieważ dla mnie ta opcja jest wymarzona. Dlaczego stanęło na mieszkaniu?
      - w mieście nie stać nas na dom, ceny są kosmiczne (teren w obrębie komunikacji
      miejskiej). Zostaje opcja podmiejska. To oznacza 2 auta (teraz mamy jedno),
      czyli wyższe koszty.
      - masz dzieci? My nie chcieliśmy naszej nastolatki, która zaczyna prowadzić
      własne życie, spotykać się z przyjaciółmi, wychodzić, itp. skazywać na
      rezygnację z tego. Alternatywą jest oczywiście wożenie jej, czyli jedno z nas
      jest na etacie kierowcy.
      - nie wiem, jakie macie z mężem prace, my jesteśmy dość mobilni, często
      wyjeżdżamy i dobre połączenie z lotniskiem i dworcem jest dla nas ważne. Inaczej
      bankrutujemy na taksówki, bo jak masz np. pociąg o 5 rano, to taxi jest jedyną
      opcją.
      - dom znacznie bardziej uwiązuje niż mieszkanie- mieszkanie zamykasz i jedziesz
      na urlop albo na weekend, w domu trzeba kosić, dbać i o ogród, podlewać w upały,
      itp.
      - jeśli mieszka się za miastem, to sytuacje, które teraz są dla nas fajne-
      wyjście do kina, impreza u znajomych- stają się wydarzeniami wymagającymi
      planowania (transport!),
      - dom to skarbonka bez dna, naprawdę. Zawsze trzeba coś robić. W dużych
      mieszkaniach jest podobnie, ale skala mniejsza, bo np. remont dachu czy
      kanalizacji rozkłada się na wspólnotę.
      - ogrzewanie- tu akurat jest różnie, ja mam ogrzewanie etażowe i też zimą jest
      ciężko, bo w kamienicy masz mniejszy wybór metod grzewczych.

      Patrząc na to emocjonalnie, powiedziałabym: DOM, ale pod kilkoma warunkami- że
      stać mnie na ponoszenie większych kosztów (paliwo, auto) i że zdaję sobie sprawę
      z ograniczeń związanych z mieszkaniem za miastem. Ja wychowałam się za miastem,
      ale to była mała miejscowość i odległości były inne, więc pozycja "za miastem"
      oznaczała mniejsze odległości niż teraz.

      Mieszkanie jest tańsze i wygodniejsze. Naprawdę. Dom to też moje marzenie, ale
      moja praca i nastolatki w domu nie sprzyjają temu. Może kiedyś.
      • zuzanna.7 Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 13:09

        Tak naprawdę kazdy lubi co innego i ciężko jest doradzić.
        Ja mieszkałam w mieście całe życie, ostatnie moje mieszkanie miało
        100 metrów więc ciasno mi nie było, mimo to przeniosłam się z rodziną
        do domku który kupiliśmy na przedmieściach średniej wielkosci miasta.
        Nie chciałabym już wrócić do miasta, do bloku.
        Mimo, że czasami narzekam na dojeżdżanie do pracy i innych miejsc to
        wynagradza mi to, że mam ogród który kocham i pracę w nim, uwielbiam
        obiady na tarasie i spędzanie czasu na powietrzu, grillowanie i picie
        herbatki, nawet gdy pada, w altance.
        Do lasu mam tak blisko, że mogę chodzić w papciach smile
        Moje dzieci na szczęście już nie są małe, mogą same dojeżdżać MKS do
        miasta.
        Co do remontów, jeszcze nic na szczęście nie musiałam remontować, a
        mieszkam 5 lat.

        Tylko, że za 100 tys. to raczej domu nie wykończysz, nawet kupując
        rzeczy z niższej półki sad
        Ja bym stawiała na 2 razy tyle, biorąc pod uwagę również koszt
        ogrodzenia domu, wykonanie ogrodu, ścieżek, podjazdów itp.

        Ja też miałam złudne nadzieje, że za 150 tys ( tyle zaplanowałam )
        wykończę dom który kupiłam w stanie deweloperskim zamkniętym, 6 lat
        temu, nie udało mi się.

    • otterly Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 12:55
      Najbardziej się uśmiałam przy tym koszeniu trawki smile Ja jestem zwirzęciem
      miejskim i "od zawsze" powtarzałam, że dla mnie największa karą byłoby, gdyby mi
      ktoś podarował dom jednorodzinny, ale cała moja rodzina mieszka w domkach, więc
      wiem czym to śmierdzi.

      a/ Dzieci są małe przez kilka lat (wtedy faktycznie argument ogrodu jest silny),
      potem zaczyna się szkoła, więc albo jedno z rodziców zamienia się w taksówkarza,
      albo dziecko spędza po 4 godziny dziennie na dojazdach do szkoły i na zajęcia
      pozalekcyjne. Potem pojawia się problem powrotów z imprez, koncertów etc.
      Mieszkanie pod miastem jest uciążliwe dla dorosłego człowieka, który jeździ
      samochodem, a co dopiero dla nastolatka, który wiadomo - długo miejsca w domu
      nie zagrzeje. Mimo mieszkania w bloku, dojeżdżałam i wiem, że na pewno swojego
      dziecka na to nie skarzę, dlatego szukam mieszkania przy metrze.

      b/ Znowu dzieci i kwestia "pomocy" przy takim domu. Mam porównanie - ja szalałam
      na imprezach w weekendy, włóczyłam się ze znajomymi i miałam tzw. fun, a moi
      bracia (mieszkamy oddzielnie) kosili trawę, odśnieżali podjazdy, szorowali
      kominek, przycinali drzewa etc. Ich rodzice również. Cały tydzień w pracy, a
      weekend to dla nich czas na "ogarnianie" domu i ogrodu, nie relaksu. Koszmar.

      c/ Sprawy bezpieczeństwa. Do szału doprowadza mnie alarm, bo w takim domu czuję
      się jak w obozie koncentracyjnym - okna nie można w nocy otworzyć, jeśli się go
      uprzednio nie zablokuje, na taras wyjść tez nie można, chyba że się alarm
      rozbroi. Alarm zewnętrzny potrafi włączyć przebiegający kto, więc średnio raz w
      tyg. pobudka w środku nocy przy wyciu syren. I mimo alarmów, do wszystkich domów
      (pod warszawą), które znam, były włamania. Nie mówię, że w blokach się to nie
      zdarza, ale jakoś ani mnie, ani nikomu z moich znajomych nikt się do mieszkania
      nie włamywał (alarmów tez nie mamy).

      d/ Pomijając koszty, mieszkając w bloku ma się tzw. wolna bańkę. Nie myślisz o
      tym, kto wywiezie śmieci, czy segregować a jak tak, to gdzie to składować, kto
      odśnieży, kto umyje klatkę schodową, kto naprawi cieknący dach czy elewację. U
      mnie problem głośności sąsiadów nie istnieje - blok jest nowy i ściany są
      idealnie wytłumione. Mieszkam rok i jeszcze sąsiadów nie słyszałam (a imprezy
      robili).

      Według mnie nie ma ani jednej zalety własnego domu,ale to oczywiście kwestia
      gustu smile
      • alex_k Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 13:16
        No właśnie, dużo zależy od tego, co kto lubi...
        Mnie zupełnie nie bawią imprezy i włóczenie się ze znajomymi, ale za
        to ogromną przyjemność sprawia przycinanie, pielenie, i oglądanie co
        rano, co tam nowego wyrosło/zakwitło, oraz zajadanie się malinami i
        poziomkami prosto z krzaczka.
        Jednak ponieważ jesteśmy rodziną ocno podróżujacą, co wakacje
        wyjeżdżamy na ok. 3 tyg, również na długie weekendy. Zamykamy
        chałupę i jedziemy, a w tym czasie zaprzyjaźniony sąsiad wpadnie
        podlać ogródek i rzuci okiem na całość. W zamian kiedy on wyjedzie,
        my zerkamy na jego dobytek.
      • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 14:08
        > Najbardziej się uśmiałam przy tym koszeniu trawki smile

        Ja bym nie miała sumienia żądać od męża po całym tygodniu pracy aby w weekend jeszcze z kosiarką zapierniczał...

        >Dzieci są małe przez kilka lat (wtedy faktycznie argument ogrodu jest silny)
        > ,
        > potem zaczyna się szkoła, więc albo jedno z rodziców zamienia się w taksówkarza
        > ,
        > albo dziecko spędza po 4 godziny dziennie na dojazdach do szkoły i na zajęcia
        > pozalekcyjne

        Mam koleżankę której rodzice gdy była nastolatką zdecydowali się przenieść do domku na wsi.
        Ona za wszelką cenę chciała zostać w mieście tam gdzie ma koleżanki itp.Nienawidziła wsi.
        Skończyło się to tak,że rodzice z jej bratem zostali na wsi a ona została w mieście z babcią.

        >Nie mówię, że w blokach się to nie
        > zdarza, ale jakoś ani mnie, ani nikomu z moich znajomych nikt się do mieszkania
        > nie włamywał (alarmów tez nie mamy).

        Teraz w nowym budownictwie często standardem jest 24 ochrona i monitoring.
        I jakoś najbardziej brutalne napady z morderstwami czy skatowaniem gospodarzy miały miejsce jednak w domach nie w bloku gdzie prędzej sąsiad usłyszy krzyki a i pomoc szybciej nadejdzie niż na jakąś wieś.
        Ja bym się bała zostawać sama w domu na noc,br....
        Znajoma jak mężowi coś wypadło i nie mógł być w nocy umawiała się ze szwagierką bo się bała (mimo psów na podwórzu).

        >Mieszkam rok i jeszcze sąsiadów nie słyszałam (a imprezy
        > robili).

        No ja też nie słyszę,teraz w nowych budownictwach inne technologie.
        Na starym mieszkaniu autentycznie słyszałam odgłos telefonu stacjonarnego u sąsiada albo dźwięk uruchamianego komputera (ta melodyjka).
        W nowym nie słychać nic.








        • princesswhitewolf Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 17:37
          Ja bym nie miała sumienia żądać od męża po całym tygodniu pracy aby w weekend jeszcze z kosiarką zapierniczał...

          zalezy czy maz pracuje fizycznie czy umyslowo. Jesli fizycznie i to ciezko: zgadzam sie, niech gazete poczyta. Jesli umyslowo to kosiarka wskazany relaks fizyczny. Po calym tygodniu zapierniczania umyslowo piele, wsadzam, kosze z prawdziwa przyjemnoscia
            • agiatami facet bardziej sie meczy w sklepie 30.06.10, 09:50
              ja rozumiem rowy kopac ale kosiarke popchac 1x na 2-3 tygodnie przez 30 minut to ... brak mi slow. z dzieckiem w pilke grac tez nie powinien i na rowerze jezdzic zabronione bo musi lezec i odpoczywac.
              jest film "Zmowa pierwszych żon" i ostatnie ujecia pokazuja jak stare zony ida w glab ulicy i tylko jedna ma molodziencze ruchy. ciekawe dlaczego? z lezenia? rozejrzyjcie sie i przeanalizujcie jak poruszaja sie kobiety po 50-tce. trzeba stworzyc sobie mozliwosc gimnastyki a potem to wchodzi krew.
              • misself Re: facet bardziej sie meczy w sklepie 30.06.10, 14:45
                agiatami napisała:

                > ja rozumiem rowy kopac ale kosiarke popchac 1x na 2-3 tygodnie
                > przez 30 minut to ... brak mi slow.

                Mój Tata pracuje fizycznie (jest mechanikiem). Skoszenie 100m2 ogrodu regularnie
                nawożonego to są 3 godzinki z kosiarką raz w tygodniu. Dawniej to był fun, ale
                im więcej masz lat, tym ciężej się zebrać i latać z kosiareczką...

                Inna sprawa, że trawnik jest uznawany za element banalny w utrzymaniu i podstawę
                ogrodu. A można nie robić trawnika przecież smile Nie jest niezbędny.
    • agiatami domek to inwestycja 28.06.10, 13:16
      zobacz ile kosztuje kupno domku. masz mozliwosci buduj a na stare lata kupisz kawalerke a za reszte wywianujesz dzieci.
      wszyscy mysla,ze beda wiecznie zdrowi i zarabiac kokosy. nie ma roboty to nie ma forsy na oplaty w bloku i eksmisja. w domku prawidlowo zaprojektowanym mozna zamknac gorna kondygnacje i "koza" ogrzac male mieszkanko na parterze.i jeszcze na takiej "kozie" obiad sie ugotuje.
      za 100m2 na rok place 38zl podatku od nieruchomosci a za 540m2 gruntu 81zl
      jezeli jedna kondygnacje nazywana piwnica (a moze byc wyzej niz grunt jak u mnie )wybudujesz o wysokosci chyba 2 lub 2,20m to stawka podatku jest o polowe mniejsza i ja za nastepne 100m2 place 19zl. na poddaszu nie mieszkam bo strych to nie mieszkanie wiec za metry pod dachem nie place.
      mam do zaplaty 4 raty po 35zl czyli 138zl na rok.
      to chyba moge sobie odkladac na fundusz remontowy a nie mowic ,ze to skarbonka bez dna. ludzie wymieniaja okna i remontuja mieszkania bo technologie sie zmienily i dodatkowo chca mieszkac nowoczesnie. w blokach mieszkan nie remontuja?
      ogrod moze byc bezproblemowy. nie sadzi sie roz i rodeondronow czy czegos co trzeba na zime okrywac. trawe kosic? ja mam barwinek pod bzami ,jasminami, iglakami i mini placyki z trawa co nozycami wyciac mozna lub podkaszarka (nie trzeba kupowac kosiarki). truskawki posadzone jako klomby i jest bajkowo kazdego dnia. co do zimy to garaz buduje sie przy bramie i nie trzeba odsniezac calej dzialki.
      • gazeta_mi_placi Re: domek to inwestycja 28.06.10, 14:14
        >wszyscy mysla,ze beda wiecznie zdrowi ...

        No właśnie a tu lecą latka i wyprawa do spożywczaka 5 km dalej będzie problemem,albo dostęp do lekarza specjalisty (na wsiach czy mniejszych miejscowościach raczej nie ma).
        Tak samo już zdrowie do koszenia trawy czy żywopłotu też nie to..
        I do odśnieżania też trzeba na starość już kogoś nająć a za darmo nikt nie odśnieży i nie skosi...
        • alex_k Re: domek to inwestycja 28.06.10, 15:24
          Zupełnie nie rozumiem, dlaczego większości ludziom mieszkanie w domu
          kojarzy się z katorzniczą pracą w głuchej dziczy niemal bez kontaktu
          z cywilizacją. Wszysstko to jest kwestią wyboru.
          Mieszkam na obrzeżach miasta, a do najbliższego spożywczaka mam
          100m. Dzieci ida do szkoły 15 min Mąż dojeżdża do pracy do
          oddalonego 15km miasta 20 min, podczas gdy jego kolega mieszkający w
          tym mieście na nowoczesnym osiedlu, jedzie prawie godzinę.
          Mój ogród jest nieco pracochłonny, ale tylko dlatego, ze ja BARDZO
          LUBIĘ pracę w ogrodzie. Moja znajoma z kolei ma kilka iglaków,
          kawałek trawnika, który jej za 20zł kosi ochoczo syn sąsiadów, a ona
          w ogródku to się ewentualnie opala.
          A o remont elewacji, dachu, instalacji, jeśli tylko są porzadnie
          zrobione, prawdopodobnie juz nie ja będę się tym martwić.
      • misself Re: domek to inwestycja 30.06.10, 14:50
        agiatami napisała:
        > wszyscy mysla,ze beda wiecznie zdrowi i zarabiac kokosy. nie ma roboty to nie m
        > a forsy na oplaty w bloku i eksmisja.

        Znasz kogoś, kto został po prostu wyeksmitowany z własnego mieszkania? Bo ja
        nie. A mieszkam w mieszkaniu, które było zadłużone na prawie 8 tysięcy
        (właścicielka nie płaciła czynszu). Jak mieszkasz we własnym i jesteś
        zameldowana na stałe, to NIC Ci nie mogą zrobić.

        > ogrod moze byc bezproblemowy.

        Zgadzam się w zupełności smile
        Ale tak czy siak musisz COŚ przy nim robić - chyba że sobie zrobisz ogród
        żwirowy wink
    • forencka Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 14:03
      Jak on nie chce, to będziesz miała same problemy, bo przy domu jednak trochę
      trzeba porobić i jeżeli ktoś tego nie lubi to klops. A koszty w normalnych
      warunkach mogą być porównywalne z mieszkaniem.
    • budzik11 Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 14:43
      Wymienię może minusy, bo plusy są raczej oczywiste:
      - jeśli mieszkasz w cywilizowanej (czyt zurbanizowanej) okolicy, to jest ok.
      Jeśli nie, albo nie daj Boże jesteś pionierem na jakims odludziu, to musisz się
      postarać o wszystkie media (woda, prąd, gaz, kanalizacja), co może trwać latami,
      a wcześniej np. musisz wykopać studnię, z któej woda może się okazać nienadająca
      się do użytku; musisz założyć sobie własne szambo i pamiętać o regularnym jego
      opróżnianiu, co nie zawsze jest możliwe, bo np. wiosną czy jesienią szambiarka
      nie dojedzie, bo błoto, zimą nie dojedzie bo mróz (szambo w rurach panu zamarza)
      albo śniegi.
      - odśnieżane są tylko główne drogi, jak masz prywatny wjazd na własną działkę
      (nie jest ona przy głównej drodze) to czasem nie możesz się wydostać, chyba, że
      sama odśnieżysz. Oczywiście masz też obowiązek, poza własnym podwórkiem,
      odśnieżać, uprzątać liście, kosić trawę wzdłuż własnego ogrodzenia
      - nie masz kablówki, telefonu stacjonarnego, internetu (a żeby mieć trzeba się
      nakombinować z różnymi wynalazkami typu internet radiowy itp.)
      - na wsiach zwykle nie ma lekarzy poza POZ, czyli zwykle tylko internista i
      pediatra (u mnie nie ma nawet stomatologa, ginekologa) - do byle specjalisty
      musimy jeździć do miasta
      - nie ma żadnych atrakcji dla dzieci typu plac zabaw, kulkownia itp, nie ma
      nawet głupiej ławeczki żeby przysiąść na spacerze z maluchem i go np. nakarmić
      czy przewinąć, ba, nie ma nawet chodników (poza ruchliwym centrum miejscowości)
      żeby bezpiecznie spacerować z wózkiem
      - zimą czy jesienią lub wiosną, podczas roztopów możesz się liczyć z tym, że
      droga będzie nieprzejezdna (błoto po kolana)
      - nie masz wyboru jeśli chodzi o edukację dzieci - zwykle jest jedna szkoła, jak
      jest przedszkole, to masz szczęście
      - NIEUSTANNA walka z żywiołem - trawa, liście, śnieg, woda (susza), błoto,
      chwasty itp. W mieście nie za bardzo zauważa się pory roku; na wsi - zmieniają
      się obowiązki
      - poza tym walka ze zwierzętami - jak masz trawnik, jakieś drzewka owocowe,
      kwiaty itp - walczysz z myszami, pająkami, nornicami, kretami, szpakami itp.
      - braki np. prądu podczas burzy, wichury itp
      - uciążliwości komunikacyjne - jak masz samochód, to ok, ale jak nie, albo coś
      mu się stanie, to czasem trudno się ze wsi wydostać
      - odpowiedzialność za stan techniczny domu spoczywa wyłącznie na właścicielach
      - koszty utrzymania domu - jeśli nie masz nowoczesnych technologii, to niestety
      płacisz masę pieniędzy (słyszałam nawet o 3-tysięcznych miesięcznych rachunkach
      za gaz!)
      - zależnie od technologii, ale zimą np. możesz zostać uwięziona w domu, nie
      będziesz mogła sobie np. na urlop 2-tygodniowy wyjechać, bo trzeba dokładać do
      pieca, bo inaczej ci rury popękają jak wygaśnie.
      to mi do głowy przychodzi - ale ja mieszkam w domu, wychowałam się w domu, przez
      7 lat mieszkałam w bloku i za żadne skarby nie chciałabym tego powtórzyć. Jestem
      zadowolona z mieszkania na wsi, mąż też się przekonał, chociaciaz na początku
      narzekał, przytłoczył go ogrom tego, o czym wyżej pisałam. Ale jeśli twój jest
      zdecydowanie przeciwko mieszkaniu w domu, to jeśli jakimś cudem jednak go
      przekonasz, to możesz do końca życia unieszczęśliwić i jego i siebie (bo będzie
      ci wyrzekał do końca świata, że go w to wkręciłaś), więc zastanów się, czy
      naprawdę warto wink.
        • budzik11 Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 15:12
          No więc właśnie o to mi chodzi - niech się autorka wątku zastanowi, czy
          spełniając swoje życiowe marzenie nie zamieni swojego i męża życia w koszmar
          syzyfowych, przymusowych prac i utyskiwania/oskarżania się wzajemnego. Jeśli
          ktoś jest zdecydowanie przeciwny to będzie potem dostrzegał tylko wady domu,
          zamiast cieszyć się zaletami.
          • smartlive Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 15:59
            idealnym rozwiązaniem oczywiście w/g mnie jest zamieszkanie w małym miasteczku w domku jednorodzinnym(sama tak mieszkam)
            w zasadzie wszystko mam na miejscu-jest kilka marketów/szpital/lekarze/urzędy/szkoły/przedszkola/praca/place zabaw itd
            wiadomo,ze wieksze "sprawy" załatwiam w miastach połozonych w sumie niedaleko(dojazd-to ok.30min. autem) reszte spokojnie na miejscu:-d

            co do ogrodu-mmmm super bajka,o ile ogród od poczatku jest zrobiony tak,jak zaplanujemy
            my mielismy to "nieszczęście" odziedziczyc ogród po tesciach,gdzie teśc spedzał długie godziny ścinając,kosząc,pieląc,sadząc itd
            po przerobieniu ogrodu w/g naszych potrzeb-wykarczowanie wiekszosci drzewek,posianie większych trawników,zrobienie placu zabaw itd jest całkiem znosnie i dużej pracy nie ma(zostało nam tylko koszenie trawnika/przycinanie zywopłotów,kilku krzaczków)
            owszem,duzym kosztem tez była modernizacja całego budynku-wymiana i ocieplenia dachu,garażu,jakies remonty w środku-ale to był jednorazowy wydatek,na długie lata
            reasumując domek to coś,co trzeba kochac,to ciezka praca,ale tez wielka satysfakcja-własny ogród,duza przestrzeń,bepieczeństwo dzieciaków
            dla mnie-więcej plusów niz minusów
            za nic w świecie nie zamieszkałabym w bloku
          • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 11:22
            W domu trzeba samemu odśnieżać,kosić trawę,czasem drzewa albo żywopłot przystrzyc,jak mąż nie jest ogrodnikiem z zamiłowania może w sobotę o szóstej rano wręczyć kosiarkę i piłę żonie (zimą łopatę do odśnieżania) i powiedzieć: "to Ty chciałaś żonko domku,więc..."
    • bagr_aga Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 16:40
      Powiem Ci tak : ja całe życie mieszkałam w domu. Nigdy w bloku. Życie i rodzice
      przyzwyczaili mnie do pracy na swoim. Masz i dbasz- w miarę możliwości smile czasem
      się nie chce wink Parę lat temu życie rzuciło mnie do bloku-na 3 lata, myślałam
      ,że się zaduszę! na szczęście mój mąż miał podobne plany na życie. Kupiliśmy
      dom, prawie 200m kwadratowych, stary 65 rocznik chyba, do remontu. (na kredyt
      oczywiście, ale wyszliśmy z podobnego założenia jak Ty) po co płacić komuś, jak
      dokładając 100zł jesteśmy na swoim smile za 20parę lat ściśle winkwymieniliśmy dach,
      całe ogrzewanie, poburzyliśmy ściany, zagospodarowali strych... cały czas przemy
      do przodu. Działki mamy 9 arów. i naprawdę cały czas jest co robić. i Dom to
      skarbonka bez dna- też prawda! Ale dajemy radę, i żyjemy w jednym z najdroższych
      polskich województw.Mąż i ja pracujemy w budżetówce-(nie w służbie zdrowia wink
      smile a mimo to dajemy radę. nie ma co gdybać, jeśli masz ręce chętne do
      roboty-dasz radę, a jeśli Twój mąż jest "lewy" się zastanów!! i to nie 2 razy,
      ale 14 smile bo bez pomocy trudno jest-0chyba że nie pracujesz. Ale się wywiodłam
      smile smile pozdrawiam ze wsi smile
      • misself Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 14:54
        bagr_aga napisała:
        > Parę lat temu życie rzuciło mnie do bloku-na 3 lata, myślałam
        > ,że się zaduszę!

        Miałam podobnie - wynajmowałam od początku studiów różne mieszkania, brzydkie i
        brzydsze, ciasne i ciaśniejsze. Na szczęście przed kupnem mieszkania (domek nie
        wchodził w grę, bo studiowaliśmy wtedy oboje) mogłam postawić jeden warunek: ma
        być jak największe! 50m2 na dwie osoby to idealna rzecz, chociaż przed remontem
        miewałam klaustrofobię w WC (100 x 80 cm).
    • pestkaa2 Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 20:07
      hehe,rozbawił mnie ten wątek smileszczególnie ten alarm wink
      wszystko zależy czego oczekujemy i od naszych możliwości finansowych.Dom nie
      jest tańszy.A jeśli mąż nie chce to żaden argument ZA go nie przekona.Mieszkam w
      domu od 4 lat,na bloki nie chcę wrócić.Nie przerażają mnie minusy,kocham te
      plusy.Wieczorki na huśtawce(bez specjalnego ubierania się),dzieci biegające cały
      dzień po dworze,pranie suszące się na placu,owoce własne(mniam),spontaniczne
      wieczorne spotkania z sąsiadami na placu.Dzieciaki mają rozłożony namiot,malują
      farbami na dworze,kąpią się w dmuchanym basenie.Osiedle mało ruchliwe pojazdami
      i jestem w miarę spokojna gdy jeżdżą na rowerach.Wymieniać można.Co kto lubi smile
      • julk_a33 Re: domek jednorodzinny 28.06.10, 21:08
        Plusy tak jak poprzedniczki pisały nieocenione , zwłaszcza dla osób
        mające małe dzieci i majsterkujacego męża . Mieszkam w bloku,metraż
        65m , czynsz 860zł m-c jedna z ościennych dzielnic W-wy (dobrze
        ze nie mam do spłaty kredytu ) w rozliczeniu rocznym dopłata do
        ogrzewania , choć mieszkanie cieplutkie i nawet przy tak srogiej
        zimie kaloryfery nie były rozkrecane na ful , woda niedopłata ,
        cześć wspólna niedoplata , zgineło gdzieś 800m3 wody
        . Blok osiada ,ściany pękają trzeba naprawić samemu , nawet gdy sama
        próbuje zaoszczędzić to i tak pokrywam niedopłaty z cześci
        wspólnej .Marzy mi się domek , porównując koszty znajomych
        mieszkajacych w domkach ja w bloku wcale dużo mniej nie płacę .
        Pomimo ,że posiadamy dwa auta to i tak jadąc do centru wybieram SKM
        bo jestem szybciej i nie musze rozgląda się za miejscem do
        parkowania . Sklepów dookołapełno ale tez i bardzo drogo , większe
        zakupy robię i tak poza miejscem zamieszkania. Chętnie
        zainwestowałabym w domek , nawet z myśla ,ze w przysżłości można to
        rozbudować i miejsce dziecku zrobić bez gniezdzenia się w jednej
        klicie . Zgadzam się że 100 tys tyo zamało aby wykonczyć stan
        deweloperski . U mnie marzenia musza narazie poczekać , ale chyba
        wszystko zalezy też w jakim miejscu się mieszka . W kazym regionie
        jednak te koszty wygladają nieco inaczej .
          • mm1501 Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 08:52
            Przeprowadziłam się z Warszawy na wieś pod Mińskiem 3 miesiace temu.
            Miałam mysli że to błąd jak musiałam wstawać o 4.30 żeby dojechać na 7 do pracy
            w Warszawie. Te mysli szybko minęły.
            Jaki komfort ma zycie w bloku - w zawieszonej w eterze klatce. Słychac wszystko
            i wszystkich, smród, brut. Wszystkie trawniki obsrane. Tylko mi nie piszcie że u
            was zamknięte osiedle i kup nie ma. Na osiedlu nie ma bo każdy wyprowadza psa
            poza ogrodzenie i sra tym psem innym pod oknem
            Wszyscy sa skądś, nikt sie nie zna, ludzie sie nie lubią. Na wsi tez jest różnie
            bo ludzie raczej prości.
            Jak mogło wam przyjśc do głowy że jedzenie poza miastem droższe. Nawet w
            cerfurze w Mińsku jest taniej niż w cerfurze w Warszawie. Jak pojadę w sobote na
            bazar do Stanisławowa to za 10zł kupie warzywa na cały tydzień. Wizyty prywatne
            u lekarzy specjalistów 60zł. W Warszawie min 100zł

            Są ludzie którym bardzo bliskie sąsiedztwo ludzi odpowiada, mnie nie. Nienawidze
            obstranych i obsikanych wind, schodów, trawników.

            Co do kosztów zbudowaliśmy dom tzw pasywny - prawie. Zima był juz ogrzewany i za
            6 miesięcy zapłaciliśmy 2,5 tys. Drogo?
            • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 11:15
              >Jaki komfort ma zycie w bloku - w zawieszonej w eterze klatce. Słychac wszystko
              i wszystkich, smród, brut. Wszystkie trawniki obsrane. Tylko mi nie piszcie że u
              was zamknięte osiedle i kup nie ma. Na osiedlu nie ma bo każdy wyprowadza psa
              poza ogrodzenie i sra tym psem innym pod oknem
              Wszyscy sa skądś, nikt sie nie zna, ludzie sie nie lubią.

              Mieszkam w bloku (nowe budownictwo,w dobrej technologii,przez ściany nie słychać żadnego sąsiada,mimo że mamy i studentów i matkę z dwójką małych dzieci),jest cicho,sąsiadów nie słychać kompletnie,czyściutko bo regularnie przychodzi solidna firma sprzątająca,poza tym nie mieszka tam żadem element żeby syf i brud robić.
              Trawniki czyściutkie,właściciele psów idą pewnie na okoliczne łąki i tzw.nieużytki bo w okolicy (poza samym osiedlem) żadnych kup też nie widziałam.
              A ludzie jak wszędzie...
              Nie mów,że na wsi jest dobrze,tam dopiero Cię obgadają kumoszki na dziesiątą stronę,ciotka (tutejsza) bała się wyjść opalać na balkon (akurat widoczny z drogi) żeby baby ją nie obgadały,że się leni big_grin
              Inna moja znajoma (zamieszkała po latach mieszkania w mieście na pewnej podkrakowskiej wsi) narzekała,że mimo już 3 lat mieszkania ani ona ani dziecko sad nie zasymilowała się z tamtejszą ludnością,która uważa ją za "obcą" (babka normalna,na pewno nie taka co zadziera nosa i ma się za nie wiadomo kogo).
              I na wsi dopiero słychać psy,spuszczane na noc przez gospodarzy big_grin

                • misself Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 14:58
                  nomasz-1 napisała:

                  > nie no,w blokach,miastach nikt nie obgaduje.Boszzz

                  A obgaduje?
                  Ja dopiero po 2 latach mieszkania wiem mniej więcej, kto mieszka w mojej klatce
                  i jak wygląda. Ze wszystkimi jestem na "dzień dobry" i ewentualnie "ładny dziś
                  dzień" albo "czy może pani odebrać dziś paczkę do mnie?".

                  Bez porównania do domku W MIEŚCIE, gdzie nie mogłam z kolegą pójść na spacer, bo
                  od razu było, co ta młoda od B. tak wcześnie zaczyna z chłopakami się szlajać.
                  • nomasz-1 Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 19:19
                    może mieszkasz w bajkowym bloku.Pisanie że tu czy tam nie ma obgadywania,psich
                    kup itp. jest bzdurą.W bloku sąsiad sąsiadowi wrzuci pod wycieraczkę kocią
                    kupę,wrzuci papierosa do wózka dziecięcego,skarży się na płacz dziecka i grającą
                    karuzelę.Przy domach sąsiad sąsiadowi wyleje zupę pod płot no bo co ma z tym
                    robić albo pali folie i nie ma czym oddychać.
                    Można wymieniać,a nie o to chodzi.Zależy od KULTURY.
                    Pytanie,dom czy blok jest bez sensu.Trzeba mieć jakieś pieniądze i właśnie CHĘĆ.
                    • misself Re: domek jednorodzinny 01.07.10, 10:55
                      nomasz-1 napisała:

                      > może mieszkasz w bajkowym bloku.

                      Zwykły blok z wielkiej płyty na jednym z wielu osiedli w Krakowie.

                      > Pisanie że tu czy tam nie ma obgadywania,psich
                      > kup itp. jest bzdurą.

                      Nie bzdurą, tylko generalizacją, tak samo jak generalizowanie, że w domku masz
                      ciszę, spokój, przemiłych sąsiadów i własne pomidory.

                      > Można wymieniać,a nie o to chodzi.Zależy od KULTURY.

                      Od kultury innych i od Twojego szczęścia. Nigdy nie wiesz, na kogo trafisz,
                      zarówno budując dom, jak kupując mieszkanie w bloku.
            • kasiak37 mm1501 29.06.10, 11:40
              piszesz o domu pasywnym...jaki masz system ogrzewania w tym domu?Z tego co sie
              orientuje to ogrzewanie dziala na zasadzie nawiewu i cyrkulacji powietrza.Jakie
              KW uzyskaliscie?
              • mm1501 Re: mm1501 29.06.10, 13:21
                Ogrzewamy tylko kominkiem, mamy rekuperator, docelowo będzie pompa ciepła (na
                razie za droga) i solary (to nie długo). Nie wiem o jakie KW pytasz ale
                certyfikat wyszedł rewelacyjny, teraz nie pamiętam w którym miejscu na suwaczku
                ale Pan inżynier który to robił stwierdził że jeszcze takiego dobrego wyniku w
                żadnym certyfikacie nie uzyskał a zrobił kilkadziesiąt.

                Może rzeczywiście przesadziłam z tym smrodem i brudem i życzliwością albo jej
                brakiem. Sąsiedzi z wsi też już potrafią pokazać pazurki ale mieszkałam w
                Warszawie 10 lat i nigdy więcej.
            • otterly Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 13:49
              mm1501 napisała:


              > Jaki komfort ma zycie w bloku - w zawieszonej w eterze klatce. Słychac wszystko
              > i wszystkich, smród, brut. Wszystkie trawniki obsrane.

              Bo na wsi psy nie srają, tak?smile To zależy co porównujemy. Wiadomo, że stary blok
              z wielkiej płyty wyjdzie żałośnie w porównaniu z nowiutkim domkiem. Myślę, że
              sens ma porównywanie nowych mieszkań z nowymi domami, albo starych ze starymi.

              Ja tam w swoim mieszkaniu niczego nie słyszę. Kupując je zwracaliśmy przede
              wszystkim uwagę na wytłumienie ścian i podług/sufitów i zapewniam Cie, że kiedy
              siedzę na piętrze w pokoju z zamkniętymi drzwiami za Chiny Ludowe nie słyszę
              domofonu, telefonu czy nawet głośno grającego radia w salonie. Za to u mojej
              mamy w domu (400m) nie ma takiego miejsca, w którym nie byłoby słychać tego, co
              się dzieje w drugim końcu domu: kroki, rozmowy, radio... Technologia lekka =
              beznadziejna. Jednym słowem - wszystko zależy od wykonania i technologii.

              Klatki mamy czyściutkie, bo sprząta je firma. Ludzie są różni wszędzie, wiadomo.
              Ja nie należę do osób pragnących bratania się z sąsiadami, więc wystarcza mi
              uprzejme "dzień dobry". Otaczają na młodzi ludzie, na ogół z małymi dziećmi oraz
              studenci i to mi się podoba. Śmiem twierdzić, że na wsi jednak ludzie są trochę
              inni. Nie wszyscy, wiadomo, ale jednak będę się upierała, że nie jest to
              towarzystwo, z którym chciałabym mieszkać.
                • otterly Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 12:37
                  Możesz rozwinąć? Dla mnie to jest paranoja: dom, w którym latem jest potwornie
                  gorąco, bo te "papierowe" ścianki i dach nagrzewają się w błyskawicznym tempie,
                  a zimą trudno to ogrzać, bo całe ciepło ucieka. Może ten dom jest źle zbudowany
                  czy zaprojektowany, nie wiem. Na dodatek ta cholerna akustyka, która sprawia, że
                  słuchać jak ktoś kichnie na drugim końcu 400metrowego domu. Wszystkie takie
                  lekkie domki, w których byłam były właśnie bardzo gorące latem i bardzo
                  "głośne". Dom mojej mamy zimą jest ogrzewany częściowo gazem, częściowo
                  kominkiem (brrrr noszenie brudnego drewna, rąbanie go, dokładanie i smród w
                  domu) i nie jest ciepły, tzn. można go ogrzać, ale np. w nocy , kiedy w kominku
                  wygasa, błyskawicznie robi się zimno.

                  Mieszkam w nowym bloku z klasycznej czerwonej cegły. Wietrzę rano, koło południa
                  zamykam okna, zasłaniam zasłony i mam chłód do wieczora. Mimo tak samo wielkich
                  okien, jak w tym "lekkim" domku i tej samej temperatury na dworze.
                  • misself Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 15:02
                    Ja mieszkam w bloku z 90 roku, z wielkiej płyty, ale już według jakichś nowych
                    projektów, bo ma tylko 4 piętra. Po wymianie okien na szczelne jest tu ciepło
                    jak w uchu - 22-23 stopnie przez cały rok.

                    Dla porównania dom moich Teściów-in-spe wybudowany jest w podobnym czasie,
                    marznę tam zawsze straszliwie.
                  • maniaczytania Re: domek jednorodzinny 11.07.10, 09:31
                    otterly napisala:

                    <Dla mnie to jest paranoja: dom, w którym latem jest potwornie
                    gorąco, bo te "papierowe" ścianki i dach nagrzewają się w błyskawicznym tempie,a
                    zimą trudno to ogrzać, bo całe ciepło ucieka. Może ten dom jest źle zbudowany
                    czy zaprojektowany, nie wiem.

                    Owszem, jest zle zbudowany, a dokladniej to kwestia zle wykonanej izolacji (
                    powszechnie zwanej ociepleniem budynku).
                    • otterly Re: domek jednorodzinny 11.07.10, 10:52
                      Może i tak, ale żaden dom, w którym byłam (a także blok, w którym kiedyś
                      mieszkałam), który nie był zbudowany z staromodnej cegły czy betonu, nie był
                      chłodny latem. Nie bez powodu południowcy raczej nie stosuję "lekkiej
                      technologii". Ogrzanie zimą to z pewnością kwestia izolacji,ale upał latem?
                        • otterly Re: domek jednorodzinny 13.07.10, 11:37
                          kasiak37 napisała:

                          > Otterly poczytaj na czym polega idea domow pasywnych i jak one dzialaja.

                          Poczytałam i faktycznie idea mi się podoba, ale na zimę. Nie znalazłam
                          informacji o tym, że ten dom jakoś specjalnie chroni przed upałem, ale być może
                          wynika to z braku czasu na dogłębne studiowanie. Ty opierasz się na idei, ja na
                          doświadczeniu. W moim otoczeniu (rodzina, znajomi) jest kilka domów budowanych w
                          "lekkiej technologii" i żaden z nich nie jest tak chłodny jak stary, ceglany dom
                          moich dziadków kryty ceramiczną dachówką i moje mieszkanie w bloku zbudowanym
                          rok temu (też z cegły i z ciężkim, ceramicznym dachem). To znajomi z domków
                          przyjeżdżają do nas w upały. Nie mówię, że to jest reguła, ale moje
                          doświadczenie wskazuje na to, że domy, które nie są "ciężkie", są duszne i
                          gorące latem. szczególne te, które powstawały jakieś 10 lat temu.

                          Na koniec taka mała ciekawostka odnośnie "lekkich" domów. Podczas majowej
                          powodzi, jako że mam dziadków w Kazimierzu, obserwowałam jak zachowywały się
                          takie domy (szczególnie budowane z Ytonga) w gminie Wilków. Jeden z tamtejszych
                          gospodarzy rok temu wziął duży kredyt i postanowił wyburzyć swój stary ceglany
                          dom i zbudować właśnie taki "papierowy". Ze starego gospodarstwa została tylko
                          obórka. Dom był piękny, jasny, przestronny. Wisz jaką miał minę ów gospodarz,
                          kiedy patrzył jak jego nowy dom się rozpływa, a obórka jak stała tak stoi do
                          dziś i to właśnie w niej teraz mieszkają ci gospodarze. W Wilkowie przetrwały
                          daw rodzaje domów: stare chaty z drewna, które przeżyły już niejedną powódź i
                          domy z cegły. Wszystkie "lekkie" się rozpłynęły.

                          Ja naprawdę nie generalizuję, ale mam jak najgorsze doświadczenia z lekkimi
                          domami. Znam jeden taki idealny dom, faktycznie perfekcyjny pod każdym względem.
                          Stan surowy kosztował 4 bańki...
                          • kasiak37 Re: domek jednorodzinny 13.07.10, 18:06
                            a bo widzisz,caly widz polega na (nie wiem jak sie nazywa po polsku)
                            Lüftungsanlage i cyrkulacji powietrza w pomieszczeniach.
                            A moge wiedziec dlaczego idea Passivhaus podoba Ci sie na zime?smile
                            Przeciez cala zabawa polega na tym ze domy w tym systemie nie maja ogrzewaniabig_grin
                              • mm1501 Re: domek jednorodzinny 14.07.10, 09:03
                                Mieszkamy w takim klimacie że bardziej zwraca sie uwagę na to aby zimą było
                                ciepło i zużywało sie jak najmniej energii na ogrzanie. Dom ma nie tracić
                                ciepła. Po to min rekuperacja, specjalne okna, wełna mineralna itd.
                                Gorące lato w Polsce trwa tak krótko, że trudno żeby budować go tak aby w lecie
                                było chłodno. Ważniejsza jest zima, która trwa o listopada do kwietnia. W lecie
                                można sobie okna pootwierać na oścież.
                                To jest więc chyba oczywiste dlaczego w Szwecji robią "lekkie" domy a we
                                Włoszech grube, masywne wręcz kamienne. Nam chyba jednak bliżej do Szwecji
                                klimatycznie

                                A tak powracając do tematu wątku. Nie ma nic przyjemniejszego niż praca przy
                                domu, koszenie trawy, sprzątanie. Jak ktoś woli poświęcać popołudnia i weekendy
                                pracy i zakupom w galerach (ewentualnie wypad raz na jakiś czas na jakąś
                                działeczkę) to jego wybór ale nie róbcie takiej nagonki na posiadaczy domów bo
                                wychodzimy na jakiś masochistów, debili, ludzi nie potrafiących liczyć, myśleć,
                                planować. Dla siebie i swoich dzieci w waszych oczach fundujemy droge przez mękę
                                która i tak prędzej czy później skłoni nas do powrotu do wspaniałych
                                nieuciążliwych, pięknych, cichych, czystych mieszkać w blokach.
                                • otterly Re: domek jednorodzinny 14.07.10, 15:26
                                  mm1501 napisała:


                                  > Gorące lato w Polsce trwa tak krótko, że trudno żeby budować go tak aby w lecie
                                  > było chłodno. Ważniejsza jest zima, która trwa o listopada do kwietnia. W lecie
                                  > można sobie okna pootwierać na oścież.

                                  No i właśnie z tym się zupełnie nie zgadzam! Choćby upalne lato trwało jeden
                                  miesiąc, to nie po to ładuję kasę w dom/mieszkanie, żeby się męczyć. A
                                  otwieranie okien to raczej wiosną, niż podczas upałów. Latem otwieram okna na
                                  oścież, ale na noc. W dzień "chomikuję"nocne ciepło, a pozwala mi na to gruby
                                  ceramiczny dach i ceglane ściany. Bez przesady, nie pierwszy raz w tym roku mamy
                                  w Polsce upały.
                                  • mm1501 Re: domek jednorodzinny 14.07.10, 17:25
                                    Nigdy w życiu w domu się latem nie męczyłam, w mieszkaniu to bywały dni że
                                    siedziałam w wannie całe popołudnie. Wiadomo że ceramiczna dachówka jest lepsza
                                    od blachodachówki czy innego ciorta ale kogo na nia stać?
                                    • otterly Re: domek jednorodzinny 14.07.10, 18:19
                                      Więc widzisz, wszystko jest kwestią ceny i grubości portfelawink Ja w moim
                                      mieszkaniu jestem w stanie przeżyć te upały (zamykam wszystko, zasłaniam okna),
                                      do mamy, która mieszka w domku wybiorę się, jak się ochłodzi, bo dla mnie tam
                                      nie da się wytrzymać. Jest jakaś taka dachówka bitumiczna, lekka konstrukcja,
                                      która nawet przy zamkniętych oknach nagrzewa się do nieprzyzwoitościwink Ale
                                      wierzę, że w bloku z wielkiej płyty jest teraz Sajgon.
                                      • maniaczytania Re: domek jednorodzinny 14.07.10, 23:53
                                        otterly napisała:

                                        > do mamy, która mieszka w domku wybiorę się, jak się ochłodzi, bo dla mnie tam
                                        nie da się wytrzymać. Jest jakaś taka dachówka bitumiczna, lekka konstrukcja,
                                        która nawet przy zamkniętych oknach nagrzewa się do nieprzyzwoitościwink

                                        Bo nie ma dobrze zrobionej izolacji smile
                                        Wiem, powtarzam sie, ale tak jest i naprawde nie zalezy to od rodzaju uzytego
                                        materialu czy konstrukcji.
                                • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 14.07.10, 17:46
                                  >Jak ktoś woli poświęcać popołudnia i weekendy
                                  pracy i zakupom w galerach ...

                                  Tak,tak bo mieszkańcy bloków nie mają/nie znają innych sposobów na spędzanie czasu tylko zakupy w galeriach ....
                                  Nie mogą pójść na siłownię,na spacer,do znajomych na grilla,poczytać dobrą książkę lub spędzić czas na setki innych sposobów (także na świeżym powietrzu,są parki miejskie,kopce,ogrody botaniczne,można też wyjechać za miasto).
                                  Za to ci z domkami jednorodzinnymi w galeriach handlowych bywają raz do roku i na non-stopie ryją w ogrodzie big_grin...


                                • anu_anu Re: domek jednorodzinny 14.07.10, 19:39
                                  Jak ktoś lubi prace domowo-ogródkowe - to być może dla niego nie ma nic
                                  przyjemniejszego (choć może być inaczej). Tym bardziej jak ktoś takich prac nie
                                  lubi - zapewniam Cię, że znajdzie wtedy inne przyjemności.
                                  I tylko od szerokości horyzontów danej osoby zależy czy wybierze najprostsze
                                  rozrywki typu TV/zakupy czy też zdecyduje się na coś innego.
                                  W moim otoczeniu ludzie mają hobby, uprawiają sport (co samo w sobie doskonale
                                  organizuje życie nie tylko danego sportowca ale i jego rodziny), czytają
                                  książki, chodzą do teatrów, jeżdżą na koncerty, na zawody (np. mecze koszykówki
                                  "swojej" drużyny, albo mecze żużlowe), organizują wystawy lub akcje
                                  charytatywne, działają w stowarzyszeniach, pracują jako wolontariusze. I z ich
                                  perspektywy praca polegająca na oporządzaniu własnego domu jest nie tylko nudna
                                  ale wręcz egoistyczna.
                                  Proponuję zatem nie uogólniać smile
                          • agiatami SZOK !!!!!!!!!! 14.07.10, 08:59

                            > Na koniec taka mała ciekawostka odnośnie "lekkich" domów. Podczas majowej
                            > powodzi, jako że mam dziadków w Kazimierzu, obserwowałam jak zachowywały się
                            > takie domy (szczególnie budowane z Ytonga) w gminie Wilków. Jeden z tamtejszych
                            > gospodarzy rok temu wziął duży kredyt i postanowił wyburzyć swój stary ceglany
                            > dom i zbudować właśnie taki "papierowy". Ze starego gospodarstwa została tylko
                            > obórka. Dom był piękny, jasny, przestronny. Wisz jaką miał minę ów gospodarz,
                            > kiedy patrzył jak jego nowy dom się rozpływa, a obórka jak stała tak stoi do
                            > dziś i to właśnie w niej teraz mieszkają ci gospodarze. W Wilkowie przetrwały
                            > daw rodzaje domów: stare chaty z drewna, które przeżyły już niejedną powódź i
                            > domy z cegły. Wszystkie "lekkie" się rozpłynęły.
                            >
                            nie chcialam "zwiedzac" powodzi ale po takich informacjach to musze sie wybrac,ale po upalach.
              • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 14:13
                Dokładnie.
                U mnie czasem tak cicho,że aż czuję się nieswojo mimo,że mamy (jak to w bloku)
                sąsiadów.
                Kiedyś studenci urządzili imprezę (uprzedzili co rzadko się zdarza),musiałam
                nieźle "nasłuchiwać" żeby dotarły do mnie bardzo stłumione dźwięki muzyki.
                Na innym bloku gdzie z kolei wynajmowaliśmy swego czasu słyszałam z kolei:

                -kłócącą się w nocy z chłopakiem dziewczynę
                -dźwięk telefonu stacjonarnego/domofonu sąsiada z przeciwka
                -dźwięk odpalania komputera sąsiadki zza ściany

                i wiele innych....
                Jak ktoś chce spokoju w bloku niech faktycznie sprawdzi stopień wytłumienia bo w
                różnych blokach jest różnie.
                Tutaj kompletnie nic nie dolatuje,jakbyśmy kompletnie nie mieli sąsiadów,więc
                nie zawsze mieszkanie w bloku=hałas.
    • madzioreck Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 11:46
      Z tym ogrzewaniem to różnie, teściowie palą węglem w domu ponad 100m, ostatnia
      zima kosztowała ich trochę ponad 3 tysiące.
      W swoim domu nie płacisz czynszu itd., ale z drugiej strony, jak coś się
      popsuje, nie wiem, bojler, dach, to wszystko naprawiasz na własny koszt.
        • feromona ::) 29.06.10, 14:47
          Mieszkałam w domku i w bloku .
          Nigdy wiecej domu . Jedyny jego plus , to ogródek , ale tylko w
          okresie letnim .
          Dla mnie domek , to wieczny wór bez dna oraz pozeracz czasu.
          Po pierwsze
          Jak juz pisałam wór bez dna , czy robisz we wnetrzu czy tez na
          zewnatrz. Wiecznie coś trzeba zrobić, a wszystko kosztuje.
          Pozeracz czasu , jak nie robisz w ogódku , kosisz, pielisz,
          podlewasz , obcinasz, wycinasz , grabisz liście , trawę , odśnieżasz
          ,to robisz w domku X3 ( wiecej kurzu, brudu). W domku nie zdejmujesz
          co chwila butów.Wiecznie się krąży domek-ogródek.
          Czestym argumentem jest cisza i brak sąsiadów , pod i nad Tobą (w
          blokach) , to bzdura . Wiesz jak potrafi być uciążliwy sasiad
          mieszkajacy w domku obok?
          Psy , wiecznie szczekające , rówież w nocy. Maszyny sąsiadów ,
          kosiarki do trawników, piły, inne cuda , na wielkich maszynach
          koncząc.
          Palenie ognisk , a w nich śmieci, plastik, guma, itp.
          Gołębiarze , masz wszystko obsrane.
          Uwierz mi , ze to bardziej uciazliwe , niz sasiad w bloku.
          Dojazdy - w duzym miastach , to koszmar. Po 1,5 godziny stania w
          korku , w jedna stronę . Przy okazji skraca Ci się czas spania o 1,5
          godziny.
          Jak masz dzieci , to spedzasz pół dnia w samochodzie.
          Zapomnij o znajomych , ktorzy niby będą Cię odwiedzać . Od razu Ci
          mowie , ze nie będą , bo dla nich za daleko .

          Zapomnij o wykonczeniu domku za 100 tyś złotych.
          Za 100tyś to się teraz wykancza mieszkania 50m2, bez ochów i
          achów(standard średni).
          Koszty sa ogromne , chociazby samej robocizny.
          Ogrzewanie , w zimie sporo kosztuje , koszt kilku tysięcy w
          zależności od technologii.
          • princesswhitewolf Kosmiczne... 29.06.10, 17:55
            , kosisz, pielisz,> podlewasz , obcinasz, wycinasz , grabisz liście , trawę , odśnieżasz > ,
            ...i dbasz o figure tym samym i zdrowie tym samym

            to robisz w domku X3 ( wiecej kurzu, brudu).

            kurz i brud zalezy od metrow a nie czy to dom czy mieszkanie
            > Czestym argumentem jest cisza i brak sąsiadów , pod i nad Tobą (w
            > blokach) , to bzdura

            mam sasiadow, moja siostra tez ma w domku itd. Hmmm... sasiedzi nigdy nie byli problemem jak siegam okiem w rodzinie.

            > Psy , wiecznie szczekające , rówież w nocy. Maszyny sąsiadów ,
            > kosiarki do trawników, piły, inne cuda , na wielkich maszynach
            > koncząc.

            Tutaj tyle psow co i w bloku, a jesli cokolwiek mi przeszkadza to samoloty przelatujace, a nie odlegly dzwiek kosiarek.
            > Palenie ognisk , a w nich śmieci, plastik, guma, itp.
            Zabronione tutaj i nikt tego nie robi
            > Gołębiarze , masz wszystko obsrane.
            nie ma takowych tutaj. Malo znane hobby
            > Dojazdy - w duzym miastach , to koszmar. Po 1,5 godziny stania w
            > korku , w jedna stronę . Przy okazji skraca Ci się czas spania o 1,5
            > godziny.

            20 minut rowerem jezdze do pracy. Moj maz 15 minut samochodem...

            > Zapomnij o znajomych , ktorzy niby będą Cię odwiedzać . Od razu Ci
            > mowie , ze nie będą , bo dla nich za daleko .

            Zwalaja sie jadac 2 godziny przez caly Londyn bo wlasnie mam ogrodek wiec imprezy wlasnie tu!

            > Ogrzewanie , w zimie sporo kosztuje ,
            cena ogrzewania zalezy tu od metrow oraz ocieplenia budynku i jakosci okien. Nie ma roznicy w cenie za jednostke gazu ze wzgl czy mieszkasz w domu czy mieszkaniu.
            • misself Re: Kosmiczne... 30.06.10, 15:07
              Princess, ale realia są nieco inne w Polsce i w UK...

              Może na wyspach ludzie nie hodują gołębi, ale w Polsce i owszem - hodują tez
              kozy, kury i inny drób, a to wszystko potrafi być w mieście (ja się wychowałam w
              domku 10 minut piechotą od rynku w 70-tys. mieście). Może na wyspach ludziom się
              chce jechać 2 godziny przez całe miasto do ogródka koleżanki - w Polsce ludzie
              mają problem, żeby parę przystanków autobusem przejechać do znajomych.
              • princesswhitewolf Re: Kosmiczne... 30.06.10, 17:45
                misself napisała:
                > Może na wyspach ludzie nie hodują gołębi,


                pewno hoduja ale chyba sa jakies ograniczenia gdzie mozna to robic bo nie ma jakiegos zagolebienia wokol mnie jak to bylo na mojej mamy podworku.


                Może na wyspach ludziom się
                > chce jechać 2 godziny przez całe miasto do ogródka koleżank
                w Polsce ludzie
                > mają problem, żeby parę przystanków autobusem przejechać do znajomych.


                mysle ze to zalezy od konkretnych ludzi... a nie nacjismile
                No moim kolezankom sie chce w weekendy do mnie wpadacsmile przynajmniej raz w miesiacu i nie chodzi glownie o ogrodek ale o przyjazn i przyjemne spedzenie razem czasusmile
                • misself Re: Kosmiczne... 01.07.10, 10:57
                  princesswhitewolf napisała:
                  >
                  > pewno hoduja ale chyba sa jakies ograniczenia gdzie mozna to robic bo nie ma ja
                  > kiegos zagolebienia wokol mnie jak to bylo na mojej mamy podworku.

                  W Polsce też są ograniczenia. W mieście nie wolno hodować zwierząt. Tyle że ja
                  nie należę do osób, które napiszą donos, że Kowalski trzyma kozę, a Nowakowska kury.

                  > mysle ze to zalezy od konkretnych ludzi... a nie nacjismile

                  Też. I sądzę, że po prostu dobrze gotujesz big_grin
    • aga11.73 Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 14:20
      Mieszkamy od 5 lat w domu pod Warszawa (okolo 20 km od miasta).
      Mimo, ze oboje wychowywalismy sie w W-wie, to z jakis niewiadomych
      przyczyn mielismy to samo marzenie - nie mieszkac w miescie.
      Zycie podmiejskie we wlasnym domu ma wiele minusow: dojazdy (jade
      1,5 godziny do pracy !!!), strach i trwoga w kazda wieksza burze,
      czy cos bardzo zlego sie nie stanie (np zerwanie dachu - ale to moze
      tylko moja psychoza), odsniezanie w zimie (czasem kilka godzin),
      brak rowiesnikow dla dzieci "pod reka" (skutkiem tego bylo poslanie
      dwulatki do przedszkola, aby miala kontakt z innymi dziecmi i
      nie "dziczala"). O plusach nie bede pisac, bo jest ich mnostwo i
      wciaz po tych pieciu latach widze wiecej plusow niz minusow wink.
      A propos Twojego wpisu:
      -> nie sadze, abyscie wykonczyli dom za 100 kPLN - niestety sad
      -> srednioroczne koszty utrzymania domu to u nas okolo 1100 PLN
      miesiecznie (mowie o wszystkich kosztach razem z ochrona /
      monitoringiem oraz mega drogim internetem). Wiadomo - w zimie
      wiecej, latem mniej - dom ogrzewany gazem ziemnym, powierzchnia 330
      m2. Najwyzsza faktura za gaz jaka kiedykolwiek do nas przyszla
      wynosila ok 3500 PLN za 2 miesiace. Ale prawda jest tez taka, ze
      nasz dom nie jest "oszczedny" jezeli chodzi o utrzymanie ciepla.
    • princesswhitewolf Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 14:37
      blogoslawie kazda chwile ze mam ogrodek, kazda sekunde za to ze nie musze slyszec halasujacych sasiadow i nie musze miec do czynienia ze smierdzacymi klatkami schodowymi
      Czy miejsce gdzie umyc rower, a maz reperowac samochod, grzebac pod maska itd…

      Co do kosztow to mieszkam w UK I tutaj koszta sa zalezne tylko od ilosci metrow ( ogrzewanie, podatek gminny). Czyli wlasciciel duzego mieszkania moze placic wiecej niz wlasciciel malego domku.
      Poza tym dom to inwestycja jaka zawsze mozna sprzedac z zyskiem
      • princesswhitewolf Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 14:44
        Sorry ale sobie pozrzedze nie adresujac tego do nikogo personalnie.
        Mam wrazenie ze czytam science fiction powiesc o skutkach cywilizacji. Szczerze to ja nie rozumiem jak ktos moze uwazac za powazny wysilek pomalowanie plotu, skoszenie trawnika, odsniezenie czy podlanie kwiatow. Nie rozumiem, naprawde. Nie Panimaju. Ludzie chodza na silownie, a w domu dla nich kiwniecie palcem to wielki wyczyn.
        Kiedys wszyscy musieli wstawac o 4 rano by wydoic krowy I wypuscic kury I harowali do nocy. Teraz skoszenie trawnika to wyczynyn… Rany boskie…
        • feromona Do Princess 29.06.10, 14:56
          Jak to nie rozumiesz?
          To ja ci zaraz wytłumaczę.
          Pracuje w Wawie po 10-12 godzin dziennie + dojazdy ( od 1h do 1,5 w
          jedną stronę).
          Jak wracam do domu , to jedynym moim marzeniem , jest zjesc, wziać
          prysznic i iść spać .
          W tygodniu mam 1 albo 2 dni wolne.
          Czy Ty myślisz , ze ja mam wtedy ochotę na pracę w ogrodzie np.
          koszenie trawy ? , albo sprzatanie tych 150m2 domu?
          Kiedy mam wolnę , to chociaz raz w tygodniu mam ochotę dłużej pospać
          , póxniej muszę ogarnąć mieszkanie (najeczsciej z mezem) , jade tez
          na zakupy , zeby zrobic na cały tydzien , albo załatwiam tysiac
          innych spraw , których nie mogę zalatwić pracując po 10-12 godzin.
          Czy juz teraz rozumiesz?
          • princesswhitewolf Re: Do Princess 29.06.10, 17:43
            feromona, Mysle ze sie roznimy. Ja tez pracuje tylez samo godzin co ty i t o w jeszcze wiekszym miescie: Londyn. Zalatwiam sprawy jak kazda zona-matka- wlascicielka domu no i ogrod mam cacy bo po siedzeniu przed kompem calymi godzinami w pracy z prawdziwa przyjemnoscia pracuje w ogrodzie w ramach cwiczen fizycznych i relaksu

            P.S. Na zakupy nie jezdze bo to dla mnie strata czasu i kupuje zywnosc w necie i mi przywoza..
            • misself Re: Do Princess 30.06.10, 15:11
              princesswhitewolf napisała:
              > po siedzeniu przed kompem calymi godzinami w
              > pracy z prawdziwa przyjemnoscia pracuje w ogrodzie w ramach cwiczen fizycznych
              > i relaksu

              Nigdy w ten sposób nie pracowałam, więc nie mam porównania - ale naprawdę nie
              każdy ma taką pracę smile Gdybyś pracowała fizycznie, byłabyś innego zdania. Są
              też prace zwane umysłowymi, które wycieńczają także fizycznie.

              > P.S. Na zakupy nie jezdze bo to dla mnie strata czasu i kupuje zywnosc w necie
              > i mi przywoza.

              Znów inne realia. W Polsce tylko w dużych miastach są sklepy internetowe, a i to
              nie wiem, czy dowożą pod miasto.
              • princesswhitewolf Re: Do Princess 30.06.10, 17:42
                misself napisała:
                Gdybyś pracowała fizycznie, byłabyś innego zdania.


                przeciez o tym wyzej juz komus pisalam, ze wszystko zalezy od pracy czy fizyczna czy "umyslowa".
                Nie, moja praca mnie fizycznie nie meczy, tylko moj mozg sie czasem gotujesmile))
              • gazeta_mi_placi Re: Do Princess 30.06.10, 20:37
                >Znów inne realia. W Polsce tylko w dużych miastach są sklepy internetowe, a i to
                nie wiem, czy dowożą pod miasto..

                Nie zawsze pod miasto możesz zamówić taksówkę,a co dopiero zakupy ze sklepu internetowego..
                Kiedyś jadąc taksówką usłyszałam jak dyspozytorka szuka kogoś do pewnej podkrakowskiej (w dodatku dość popularnej) miejscowości.
                Nie znalazła.
                Taksówkarz skomentował: Nie dziwię,kto by tam jechał...
        • loola_kr Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 17:54
          Kiedys wszyscy musieli wstawac o 4 rano by wydoic krowy I wypuścić kury I
          harowali do nocy.

          no nie wszyscy tylko chłopi. i teraz pewnie tez tak wcześnie wstają co nie
          znaczy, że każdy to lubi.
          ja np nie mogę się zebrać, żeby podlać 2 domowe kwiaty...
          i koszenie trawy, podlewanie, pielenie, odśnieżanie to jest ciężka praca, płatna.
          • princesswhitewolf Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 17:58
            > no nie wszyscy tylko chłopi. i teraz pewnie tez tak wcześnie wstają co nie znaczy, że każdy to lubi.
            Robotnicy tez. A panowie? Jest znane powiedzenie"Panskie oko konia tuczy" tzn. Pan musial dogladac gospodarstwa od rana bo go by rozkradli...

            ja np nie mogę się zebrać, żeby podlać 2 domowe kwiaty...
            <wytrzeszcz> chodz do mnie na trening przetrwania mam ok 40 doniczekw samym domusmile, o ogrodzie nie wspomne. Podlewanie trwa ok 35 min co tydzien, latem tylko w upaly dwa razy tyle...

            >podlewanie, pielenie, odśnieżanie to jest ciężka praca, płatna.
            Ludzie tez placa za silownie... A ja nie, mam ogrodek!smile
            Moi tesciowie nie maja i jezdza 2 godz za Warszawe na ich dzialke jaka kochaja...
            • loola_kr Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 18:14
              ale właśnie ja nie chce podlewać, kosić, nie lubię również sprzątać i prasować.
              Siłowni tez nie. Nie widzę potrzeby, żeby robić rzeczy, których się nie lubi.
              I takich porównań tez nie lubię bo dawniej np wozem sie jeździło co
              niekoniecznie teraz może się podobać.
              ja ogólnie jestem ZA domem ale blisko centrum miasta i z kimś kto się wszystkim
              zaopiekuje.
              • budzik11 Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 20:51
                loola_kr napisała:

                > ale właśnie ja nie chce podlewać, kosić, nie lubię również sprzątać i prasować.
                > Siłowni tez nie. Nie widzę potrzeby, żeby robić rzeczy, których się nie lubi.

                Ale widzisz - nie musisz robić czegoś, jeśli tego nie lubisz. Mam sąsiadów (na
                wsi) którzy palcem nie kiwają, największy wysiłek pani to wyniesienie prania do
                ogrodu. Wszystkie prace robi ktoś wynajęty - trawę kosi i nawet wywozi tę
                skoszoną przyczepką, płot im malują, drzewka sadzą itp. W miastach przecież też
                takie rzeczy porządkowe KTOŚ robi i to nie za darmo - też się płaci za te sprawy
                - w czynszu - żeby ktoś dbał o elewację, windę, rynny, klatkę, śmieci itp. Nie
                chcesz o tym myśleć na wsi - tak samo może mieć kogoś, kto to zrobi za ciebie. W
                mieście tego krasnoludki za darmo nie robią i tak samo można to zorganizować
                mieszkając na wsi. Ja nie widzę problemu. Stać kogoś, żeby płacić parę stów
                czynszu w bloku - opłacenie kogoś od tych spraw w domu prywatnym kosztowałoby
                chyba mniej.
                • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 21:08
                  Wyliczenia specjalistów (link podałam wyżej) wskazują,że suma summarum w ogólny rozrachunku wychodzi 315 złotych miesięcznie na korzyść mieszkania w bloku.
                  Poza tym koszty elewacji bloku (jeśli wymaga odświeżenia) czy sprzątania klatki i ogródka jest rozkładane na wszystkie mieszkania jakie są więc de facto wychodzi taniej.
                  A ja przynajmniej mam z głowy i to nie ja muszę się użerać z fachowcami od tego (a jak słowni nieraz bywają i punktualni sami wiecie) tylko ktoś inny...

              • misself Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 15:13
                loola_kr napisała:
                > I takich porównań tez nie lubię bo dawniej np wozem sie jeździło co
                > niekoniecznie teraz może się podobać.

                Dawniej nie było pralek automatycznych i supermarketów internetowych, więc ja
                nie wiem, czemu nie dylacie na targ 5 km w jedną stronę i nie pierzecie w rzece big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 18:33
              Jeden woli pójść na siłownię,inny na basen,jeszcze inny pielić ogródek.Każdy
              lubi co innego i nie wszyscy lubią prace ogrodowe,podobnie jak nie wszyscy lubią
              chodzić na siłownię czy basen.
              Argument: "przy domu można mieć piękny ogród" będzie argumentem tylko dla osoby
              która to lubi,a poważnym kontrargumentem dla kogoś kto nie cierpi wszelkich tego
              typu prac a jeszcze wie,że wydatek na płatnego ogrodnika który to ogarnie może
              być dla niego spory a dodatkowo jak mąż autorki woli po prostu mieszkanie.
              • princesswhitewolf Ku pochwale Lenistwa 29.06.10, 18:39
                gazeta_mi_placi napisała:
                > Jeden woli pójść na siłownię,inny na basen,jeszcze inny pielić ogródek.


                W praktyce jednak tak sie sklada, ze w wiekszosci ci co nie lubia wszelakich prac w ogrodku rowniez nie placa i nie chodza ani za silownie,ani za basen.
                Rzadkie sa od tego wyjatki..
                • gazeta_mi_placi Re: Ku pochwale Lenistwa 29.06.10, 21:03
                  Ja nie widzę takiej korelacji.
                  A poza tym są też osoby wolące bierny wypoczynek i jakakolwiek forma sportu/intensywnego ruchu jest dla nich męką.
                  Ich prawo chcieć po pracy wyłożyć się z książką lub przed kompem niż jeździć na siłownię czy pielić w ogródku.
                • otterly Ku obronie "lenistwa" 30.06.10, 12:59
                  princesswhitewolf napisała:

                  > [b]gazeta_mi_placi napisała:
                  > > Jeden woli pójść na siłownię,inny na basen,jeszcze inny pielić ogródek.[/
                  > b]
                  >
                  > W praktyce jednak tak sie sklada, ze w wiekszosci ci co nie lubia wszelakich pr
                  > ac w ogrodku rowniez nie placa i nie chodza ani za silownie,ani za basen.
                  > Rzadkie sa od tego wyjatki..

                  Pricess bardzo się z Tobą nie zgadzam! Nienawidzę ogródków, bo nie cierpię ziemi
                  i robali, ale uwielbiam wysiłek fizyczny i trenuję znacznie więcej, niż np. moja
                  mama, która obciąża kręgosłup schylając się and rabatkami, a nie ma czasu pość
                  na aerobik czy jogę (na które miała czas, kiedy nie miała domu). Poza tym jednak
                  nie porównywałabym pracy fizycznej do sportu. Szczególne do tego, uprawianego
                  pod okiem fachowca, bo machania hantlami bez ładu i składu sportem nie nazywam.
                  Ale pochwalam pracę w ogrodzie, na powietrzu, pod warunkiem, że się to lubi. I
                  nie zmusza się do tego dzieci. Grzebanie w ziemi nie jest równoznaczne z
                  odkurzaniem czy szorowaniem wanny. Sprzątanie jestem w stanie znieść, bo jest
                  konieczne. Do ogrodu żadna siła mnie nie zapędzi i nie wynika to z lenistwa ani
                  "paniusiowatości".
        • agiatami cywilizacja a plewic ludziska chca 29.06.10, 22:24
          co wy chcecie plewic? teraz jest niemodne miec gola ziemie przy krzaczku roz. i po co roze miec? sadzi sie drzewa i sobie rosna. sadzi sie rozne drzewa a nie 100 tych samych tujek i nie ma bolu jak ktoras sie zlamie, przemarznie a jak bajkowo jest gdy coraz to nowe drzewko mijasz spacerujac. trawe kosi sie jak sie ja ma. ja mam barwinek ,rosline zimozielona. sama rosnie i zadarnia tak ,ze mlecz sie na wysieje. sa rosliny ,ktore sa male i nie urosna to co chcecie ciac. rosliny sie glaska i robi im zdjecia.
          moj zimowy obowiazek byl taki ,ze musialam z 30 szpakow karmic w srogie mrozy bo juz winogron zjadly i jablka im tarlam smilecale zamarzaly na glaz.
          dodatkowo wywieszac codziennie jablka 3 kwiczolom i 2 kosom. kazdy mial swoje drzewko kalinowe. jak nie karmic jak sie o jedzenie bija z glodu? a byly tez trznadle i grubodziob. szczygly maja specjalnie dla nich siane osty. wronom tez chleba z olejem dac trzeba w mrozy nie zapominajac tez o wrobelkach i mazurkach. sikorkom slonine wywiesic i slonecznik kupowac.
          a w lecie wyrywac zywe jeszcze ptaszki z zebow kotow.

      • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 15:48
        Oczywiście każdy blok jest taki,że słychać każde słowo sąsiada a klatka
        schodowa musi być obowiązkowo śmierdząca i brudna...
        Mieszkałam w trzech miejscach-stare budownictwo z lat 70-tych ,nowe budownictwo
        średni standard i wysoki standard.
        Jakoś na żadnej klatce schodowej nigdy nie śmierdziało,nawet tej w starym
        budownictwie i bez ochrony.

        Poza tym w Polsce pod inwestycje prędzej się kupuje mieszkania w mieście niż
        domki jednorodzinne jeśli już mowa o zyskach...
        • princesswhitewolf Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 18:02
          gazeta-mi-placi, kiedys wszystkie klatki byly miejskimi sikalniami dla pijakow. Na szczescie na poczatku lat 90tych zaczeto montowac domofony masowo. Ale im wiecej lokatorow w danym bloku tym wieksze szanse na szybki balagan... Wiec duzo zalezy od bloku i poziomu osob jakie tam mieszkaja.
          • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 18:26
            Zależy od klatki,u nas w domu rodzinnym może nie było idealnie (zdarzały się
            graffiti),ale też nie było bezdomnych i nic nie śmierdziało na klatce.
            Nie każdy musi kupować mieszkanie w wieżowcu,obecnie bardzo mało buduje się
            takich bloków,najczęściej bloki 3-5-piętrowe maksymalnie i bardzo często już z
            ochroną i monitoringiem.
            Na pewno zdarzają się brudne klatki schodowe,ale raczej właśnie w wieżowcach lub
            nieciekawych dzielnicach niż w nowym budownictwie.
            • myrtille Re: domek jednorodzinny 29.06.10, 20:10
              3 lata temu mieliśmy do wyboru małe mieszkanko w Toruniu, albo domek w mniejszym
              mieście. Wydawało nam się, że koszta takie same, pójdę do pracy, jakoś zarobimy
              na koszmarnie wysoką ratę (wkładu własnego nie mieliśmy).
              W międzyczasie córeczka niespodziewanie zachorowała na białaczkę, opcja powrotu
              do pracy mojego nie wchodzi w grę, koszta ze względu na chorobę jeszcze nam
              wzrosły i właściwie to ten dom to było porywanie się z motyką na słońce.
              Z drugiej jednak strony ciężko żałować skoro dziecko przez 3 lata nie może mieć
              kontaktu z ludźmi, dziećmi. I ten nasz malutki ogródeczek, huśtawka to
              błogosławieństwo.
              Po co to piszę...plany planami, a nigdy nie wiadomo co po drodze wyjdzie i która
              z podjętych decyzji była tą najwłaściwszą.
              A już w ogóle przewidzieć koszta nie sposób.
              • catalina81 Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 09:46
                ja się właśnie buduję.
                działkę dostaliśmy od rodziców. i policzyliśmy, że za 60m2 mieszkania w wawie
                zapłacimy tyle co za dom, więc się budujemy.
                koszty wykończenia w okolicach wawy - bez żadnych ekstrawagancji, raczej
                normalnie to około 1500zł na m2 i to jest kwota jak się oszczędza gdzie się da.
                my mamy dobre połączenie z wawą - kolejka WKD i SKM. jest też szybciej niż
                samochodem. szkoła blisko - jakieś 10-15 minut piechotą. market też jest
                niedaleko. 2 razy w tygodniu jest targ, gdzie w dobrej cenie można kupić warzywa.

                przy budowie domu warto rozważyć okolicę - sklepy, szkoły i odległość na dojazd
                do pracy.
          • otterly Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 13:13
            No właśnie. Wszystko zależy od... Mam wrażenie, że większość osób ma tutaj
            jakieś mylne wyobrażenie sprzed 30 lat o mieszkaniu w blokach. Wiadomo, że
            falowce istnieją, tak samo jak koszmarne, pudelkowate domki jednorodzinne, ale
            to nie znaczy, że mieszkanie w bloku = smród, brud i hałas! Wnętrze nowoczesnego
            mieszkania nie różni się od wnętrza nowoczesnego domu. Różnicę stanowi raczej
            otoczenie, którego wybór jest kwestią gustu. Sąsiedztwo tez nie jest regułą.
            Mieszkam w małym bloku, zamkniętym, wyciszonym i myślałam, że "domkowe" problemy
            mnie nie będą dotyczyły, ale za płotem stoi domek jednorodzinny i to właśnie tam
            odbywają się największe "grille" w każdy weekend. Nikt nie myśli o tym, że
            ogródek to jednak nie jest cześć domu i nie powinno się wystawiać sprzętu
            grającego na taras czy stawiać śmierdzącego grilla, który dymi mi prosto w okna.
            Bo w końcu jest u siebie, w ogródku, nie? Ale jakbym rozbiła grilla na balkonie
            i wytargała tam kolumny, to byłby raban na całego. Ludziom często wydaje się, że
            dokoła ich ogrodów jest jakaś kopuła dźwięko- i zapachoszczelna.
            • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 20:52
              >Mam wrażenie, że większość osób ma tutaj
              jakieś mylne wyobrażenie sprzed 30 lat o mieszkaniu w blokach.

              Tak też myślę.
              Gdyby mi nie zależało na anonimowości pokazałabym swoją klatkę schodową od..baną
              jak nie wiem tongue_out
              Zapewniam,że śmierdzieć nie śmierdzi ani nie jest brudno...

              >Sąsiedztwo tez nie jest regułą.

              To prawda,możesz mieć miłe sąsiedztwo w bloku i niemiłe w domu,zresztą
              oczywiście w drugą stronę też.Albo neutralne.

              >Ludziom często wydaje się, ż
              > e
              > dokoła ich ogrodów jest jakaś kopuła dźwięko- i zapachoszczelna.

              Oj to to....
              Ale mieszkańcy domków myślą,że hałas imprezy tylko w blokach istnieje.









              >, ale
              > to nie znaczy, że mieszkanie w bloku = smród, brud i hałas!

              Dokładnie!
              • princesswhitewolf Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 21:50
                mysle, ze najwazniejsze jest aby wlasciwy czlowiek mieszkal we wlasciwym miejscu. Mnie upiornie meczyl fakt ze nie mam wlasnego ogrodka. ALe przede wszystkim meczyla mnie bliskosc sasiadow. W moim mieszkaniu w PL w bloku co niedziela slyszalam jak co niedziele Panstwo X dzieciaki z babcia do kosciola wysylaja a potem slychac byly CO NIEDZIELE regularnie rytmiczne dzwieki skrzypiacego lozka( tuz nad moja kanapa) i coraz wieksze jeki sasiadki. U mojej zas mamy pietro wyzej nieustannie jakies burdy pijackie byly i sasiadka policje ciagle wzywala...Nie wspomne juz ze sasiad obok byl prymitywem i pacjentow wystraszal mojej mamy.
                W moim ostatnim mieszkaniu zas babcia pietro nizej dosc glucha byla ( ale mila i fajna) no i na caly ryk TVzorek wlaczala...

                Naprawde sie ciesze ze mam sasiadow i to w pewnej bezpiecznej odleglosci.
                • misself Re: domek jednorodzinny 01.07.10, 11:01
                  Princess, ale własny ogródek możesz mieć także w bloku (przy mieszkaniach na
                  parterze). Przynajmniej w Polsce. I naprawdę rzadko się zdarza, żeby domy na
                  dwóch sąsiadujących działkach były od siebie na tyle oddalone, żeby nie było
                  słychać jęków sąsiadki, burd pijackich czy telewizora włączonego na full. Ściana
                  domu moich Rodziców jest oddalona od ściany domu sąsiadów... jakieś 20 metrów?
                  Nawet chyba mniej.
                  • princesswhitewolf Re: domek jednorodzinny 01.07.10, 11:05
                    I naprawdę rzadko się zdarza, żeby domy na
                    > dwóch sąsiadujących działkach były od siebie na tyle oddalone, żeby nie było
                    > słychać jęków sąsiadki, burd pijackich czy telewizora włączonego na full.


                    U nas nie slychac telewizora ani ciupciania jekow na szczescie. W zasadzie to tylko slychac jakby chcieli mlotem pneumatycznym cos robic...

                    W ogrodku slychac by moze bylo jakby sie wlasnie w ich ogrodku postanowili awanturowac, bo plot choc wysoki jednak jest. Na szczescie z jednej strony samotna wdowa, z drugiej strony chrzescijanie biblisci jacys wiec jest spokoj.
                    • misself Re: domek jednorodzinny 01.07.10, 12:33
                      princesswhitewolf napisała:

                      > U nas nie slychac telewizora ani ciupciania jekow na szczescie.

                      U mnie też nie wink (W bloku mieszkam.) Za to słychać pianino z jednej strony, a
                      skrzypce z drugiej. Mężczyzna mój gra na gitarze i na Hammondzie, więc jesteśmy
                      kwita big_grin

                      > Na szczescie z jednej strony samotna
                      > wdowa, z drugiej strony chrzescijanie biblisci jacys wiec jest spokoj.

                      Na takie sąsiedztwo możesz też trafić w bloku smile
                    • otterly Re: domek jednorodzinny 01.07.10, 13:48
                      U mnie nie słychać niczego (poza grillowymi imprezami u sąsiadów z domku obok,
                      ale ja niewrażliwa na imprezy jestem, za to kosiarka o 8 rano doprowadzałaby
                      mnie do szewskiej pasji). Koło mojej mamy, w sąsiednim domku mieszka rodzinka, w
                      której dominuje kobieta. Przez cały weekend słychać jej krzyki: Jaaaaaaaaaanek!
                      Przynieś mi cośtam!, Jaaaaaaanek, skosiłeś trawnik?! Jaaaaaaanek, obiad!big_grin Brat
                      odpłaca im próbami zespołu metalowego. I taki to spokój na tej wsi mają wink
    • wega1975 Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 09:58
      Czytam ten wątek i potwierdzam swoją teorię, że nie każdy nadaje się
      do domu. Ja mieszkałam całe życie w domu z przerwą po ślubie 4 lata
      w bloku czekając aż wybudujemy własny domek. Ja nie nadaję się do
      bloku. Mój mąż całe życie mieszkał w dużym mieście w bloku i
      twierdzi,że też się już do blokunie nadaje /ja sądzę inaczej to jst
      chłop z bloku i do roboty go zagonić jest trudno/. Osoby z bloków
      budując dom nie mają pojęcia czym to pachnie i tym samym wpadają w
      pułapki tego złego oblicza domu. Ja twierdzę ,że mam dom optymalny
      jak dla nas na nasze możliwości finansiwe i czasowe. Dom 120m2
      powieżchni użytkowej, działka 1000m2. Odległość do szkoły,
      przedszkola i mojej pracy /wszystko obok siebie/ to 10-15 min
      piechotką. Sklepiki-3szt w odległości 5 min piechotką-ceny niskie
      plus dwie piekarnie z naturalnym chlebem jedna z piecem węglowym,
      druga ma popłudniowy wypiek więc na kolację kupuję tam ciepłe bułki
      5-15min piechotką. Supermarkety 5-10 min samochodem chyba że trafi
      się korek to ekstremalnie 15min. Tyle samo centrum miasta i szkoły
      gimnazjalne i licea. Przystanki autobusowe 3szt -5-15 min piechotką.
      Las i ścieżki rowerowe ok 50m /w stosunku do lasu jesteśny drugą
      linią zabudowy/. Opłaty gaz: ogrzewanie /temperatura 22 stopnie/ i
      ciepła woda- rocznie przy zimie jaka była OK 3500zł, woda i
      kanalicja ok 180zł miesięcznie, prąd 350 co dwa miesiące, podatek to
      ok 350zł rocznie, wywóz śmieci -duży kontener 60zł na miesiąc. Dwa
      samochody posiadamy od zawsze więc z dojazdem nie ma problemu. Dom
      nieduży, prosto umeblowany bez zbędnych bibelotów więc ogarnąć dość
      szybko go się da. Ogród też nie duży, fakt ciągle się tam coś robi:
      kosi, przycina plewi-ale to mało bo wszystko wyłożone mamy folią i
      tylko nieliczne chwasty wychodzą. Dwa razy w roku przychodzi do nas
      ogrodnik. Koszty utrzymania ogrodu są duże bo trzeba kupić
      odpowiedni sprzęt: kosiarkę, karcher-mamy wszystko z kamnienia
      naturalnego więc tylko tak się to da oczyścić, podkaszarkę, areator,
      wertykulator nie wspomnę i taczce łopatach itp. Reasumując można na
      miarę swoich możliwości wybudować dom ,tak go urządzić aby żyło się
      nam w nim wygodnie. Ale na pewno ogólne koszty utrzymania są trochę
      wyższe niż w bloku i na pewno jest więcej pracy w domu ale to
      trzeba lubieć i chcieć tego. O zaletach mieszkania w domu nie piszę
      bo zostały wymienione. Jeszcze a propos psów. W domach psy srają w
      swoich ogrodach, kojcach czy wybiegach, ewentualnie w lesie jak
      mój /ale nie robi tego na środku ścieżki/ a nie na chodnikach czy
      trawnikach przed domami. Faktycznie latem słychać dźwięki kosiarek
      ale i tak jest to mniej uciążliwe niż ruch uliczny. Ognisk nie można
      palić szczególnie śmieci i wystarczy to zgłosić do Straży Miejskiej
      i po problemie. A jak dzieciakom zrobimy kiełbaski z ogniska i
      palimy w nim chrustem z lasu to zapach ten nikomu nie przeszkadza
      wręcz jest dla mnie bardzo miły. Z sąsiadami mam mały kontakt ale do
      tej pory wszscy są bardzo mili i pomocni. Dom wykończyć za 100tyś to
      chyba jak są w nim okna, wylewki, ściany działowe, tynki, instalacje
      i przyłącza. Bez nowych mebli się da. Liczę z kuchnią i łazienkami.
      Ale zagospodarowanie terenu to drugie tyle. Ale się napisałam....
      Pozdrawiam Ewa
      • gazeta_mi_placi Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 12:24
        >. W domach psy srają w
        > swoich ogrodach, kojcach czy wybiegach, ewentualnie w lesie jak
        > mój /ale nie robi tego na środku ścieżki/ a nie na chodnikach czy
        > trawnikach przed domami.

        Problem psich kup rzekomo na co drugim chodniku czy trawniku przy bloku jest nadmiernie rozdmuchany.
        Przez siedem lat mieszkania w obecnym mieście (dużym) w trzech w sumie dzielnicach miasta widziałam psią kupę słownie dwa razy!
        Jako dziecko i nastolatka mieszkałam w innym mieście,psów było więcej,właściciele kompletnie nie zajmowali się sprzątaniem po nich (nie było takiej nagonki i uświadamiana jak teraz) i co?
        Też nigdy nie widziałam na chodniku psiej kupy,a z mamą regularnie wychodziłam nad nadrzeczne łąki,gdzie ściągali psiarze z całej okolicy i też jakoś nie bawiłam się w gównie i kocyk można było gdzie rozłożyć...
        • otterly Re: domek jednorodzinny 30.06.10, 13:21
          No nie, Gazeto, żyjesz chyba w jakimś raju!smile Ja dostrzegam problem psich kup.
          Może nie na swoim osiedlu, bo mam blisko las i tam chadzają psiarze, ale
          wystarczy przejść się przez Pola Mokotowskie, najlepiej w kwietniu, żeby
          zrozumieć problem kup. W tym roku, po długiej i mroźnej zimie smród był taki, że
          dosłownie nie dało się wytrzymać jak to wszystko zaczęło topnieć. Tylko, że na
          wsiach tez psy srają, a do tego jeszcze krowy i inne kopytne, więc problem jest
          chyba raczej ogólnoludzki (ogólnozwierzęcy?), a nie blokowo-domkowy...