takietam.sobie
30.08.12, 14:54
Dojeżdżałam sobie spokojną jednokierunkową uliczką, musiałam kawałek cofnąć, żeby zobaczyć czy dalej jest miejsce. Po cofnięciu jadę prosto a tu podbiega do mnie chłopak, na oko 8-9 lat, macha do mnie. Myślałam, że coś się stało, uchylam szybę a on do mnie tekst "proszę pani, tutaj nie wolno cofać bo zagraża pani bezpieczeństwu. A jak się pani sprzeciwia to zadzwonię na policję". No wryło mnie, po prostu padłam, kompletny szok. Nie pamiętam kiedy mnie tak zatkało ;-) A młody zawinął się na pięcie i poszedł. Myślę sobie, czy to wina tego, że był nienormalny (trochę nawet tak wyglądał), czy miał nienormalnych rodziców, czy chodzi do zbyt ambitnej szkoły. Nie wyobrażam sobie, żebym jako dziecko zwróciła jakiemukolwiek dorosłemu uwagę, chyba bym się ze wstydu spaliła. Ani tym bardziej, żebym uczyła dziecko takich numerów, z obawy że jak trafi na kogoś bardziej nerwowego to może nie zdążyć uciec.
Powiedzcie, czy tego teraz uczą w szkołach i czy pochwalacie takie czyny społeczne dzieciaków? Bo ja, po otrząśnięciu się z pierwszego szoku, co trwało dobre kilka minut, gdyby napatoczył mi sie pod rękę to chyba bym mu nogi z d..py powyrywała.