Dodaj do ulubionych

Docenić konflikt

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 14:51
ciekawe spojrzenie na sprawe
Obserwuj wątek
    • Gość: Dziadek 60 lat Re: Docenić konflikt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 19:14
      Pan Wiśniewski ma niewielkie szanse na trwałe i dobre małżeństwo.On stara sie
      być atrakcyjny aby zaistnieć zawodowo. Oceniam jego poglądy na podstawie mojego
      życia i wielu innych z mojej licznej rodziny i znajomych.
      Jego zasady co do związków między luźmi opartych tylko na facynacji,
      zainteresowaniu itp ale bez ustepowania i poświęcen są najlepszą drogą do
      nieudanego, powierzchownego życia małżeńskiego. Dobre są dla osó zrzeszonych w
      jakimś klubie.
      ...Właśnie muszę iść z moją małżonką na zakupy więc dalej pokontynuuje po
      powrocie.
      • Gość: Dziadek Re: Docenić konflikt.Wróciłem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 22:02
        Ale widze że nikogo ta tematyka nie interesuje, więc zwijam żagle.!!!
        • Gość: hej! Re: Docenić konflikt.Wróciłem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 21:14
          Hej, mnie interesuje! Proszę o kontynuację! :)
      • kociamama Re: Docenić konflikt 28.07.04, 10:58
        Drogi DZiadku,

        nie wiem jakie poswiecenia masz na mysli i czy moglbys sprecyzowac? Czy takie
        jak przyklad z niesmaczna zupa pomidorowa? Czy ktos ma sie poswiecac i zjadac
        znienawidzona zupe, tylko po to, zeby drugiej osobie nie robic przykrosci?

        Mysle, ze warto byc otwartym na oferty/swiatopoglad/zainteresowania swojego
        partnera, bo mozna nauczyc sie nowych rzeczy i natym skorzystac. Np. sproboac
        nowych zainteresowan. Ale jezeli te zainteresowania nie zafascynuja nas w
        rownym stopniu jak naszego partnera nie ma sensu sie poswiecac i ich
        kontynuowac, ani tym bardziej nie zadac od partnera, zeby ich zaniechal!!

        POzdrawiam,
        Kociamama.
      • Gość: kaska24 Re: Docenić konflikt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.04, 21:16
        Nowatorskie spojrzenie na temat trudny i owładnięty stereotypami. Jesteśmy
        wychowywani w kulturze konformizmu- dotyczy to przede wszystkim kobiet. Często
        dla dobra związku jedna ze stron rezygnuje z własnych potrzeb, w myśl zasady,
        iż ktoś musi stracić, aby nie rodzić konfliktów i sporów. Uważam jednak, za
        stwierdzeniem dr Wiśniewskiego, że kłotnia jest wyrazem naszego
        zainteresowqania drugą osobą, próbą ochrony przed niewłaściwym postępowaniem.
        Jeżeli spór nie jest prowadzony na zasadzie "ja wiem lepiej" i nie próbujemy
        zdominować lub zranić drugiej osoby to kłotnia może być bardzo twórcza. W pełni
        zgadzam się z dr Wiśniewskim! Dialog, dialog i jeszcze raz dialog jest podstawą
        udanego związku.
    • Gość: mezatka Re: Docenić konflikt IP: *.226.84.123.Dial1.Dallas1.Level3.net 19.07.04, 22:36

      Zdrada nigdy nie jest dla zwiazku dobra. Mozna ja przetrwac i zyc wspolnie
      dalej najlepiej jak sie da, ale zdrada wpisana w historie malzenstwa zawsze
      jest toksyczna.
      Poswiecenie jako wybor (i nie permanentnie tylko jednej strony) jest niezbedne
      do dobrego funkcjonowania kazdego zwiazku. Nie mozna tolerowac ponizania i
      wykorzystywania, ale czerpiac z dobrodziejstw jakie malzenstwo wnosi w nasze
      zycie trzeba tez nauczyc sie, wlasnie, poswiecenia czasem czastki siebie. To
      bardzo konstruktywne dla zwiazku.
      Przyklad z Mazurami - powalajacy.

      Zycze szczescia!




      • kociamama Re: Docenić konflikt 28.07.04, 10:59
        Gość portalu: mezatka napisał(a):


        > Przyklad z Mazurami - powalajacy.
        >
        > W jakim sensie powalajacy? Dobre postepowanie, czy zle? (trudno mi
        wywnioskowac, co masz na mysli)

        POzdrawiam,
        KOciamama.
        >
        >
        >
        >
    • Gość: nemo Re: Docenić konflikt IP: *.cplus.com.pl 22.07.04, 10:45
      To naprawde trafne spojrzenie! Po urodzeniu dziecka od paru lat jesteśmy coraz
      bardziej odlegli i nie potrafie dotrzeć i porozumieć sie z żoną. Brakuje
      bliskosci, uczucia zrozumienia. Jest układ dom pieniadze i rodzice dla dziecka.
      Teraz żałuję ze oparłem sie zdradzie i pokusom. Moze gdyby były ja nie byułbym
      sflustrowany seksualnie a nia by jakoś wstrząsnęło skoro w słowach nie dociera.
      Jakby zdecydowała że warto dalej byc razem byłby to impuls do zaangazowania a
      jak nie to pewno i ja nie załowałbym...
      A tak najgosza jest nijakośc , skrupuły i przywiazanie do starych wartości i
      brak szcześcia...
      • Gość: titt Re: Docenić konflikt IP: *.botany.gu.se 10.08.04, 15:12
        A moze zamiast myslec o sobie pomys´lisz dla odmiany o niej? (wbrew temu co
        mowi autor artykulu lepiej dziala okazanie zainteresowania - chodzby te
        nieszczesne kwiaty (umycie okna, ugotowanie obiadu, wysluchanie ze zrozumieniem
        marudzenia na zepsuta pralke, poprzytulanie, zajecie sie dzieckiem itp w
        zaleznosci od potrzeb i psychiki drugiej osoby) niz zdrada. Przy podjeciu tej
        trzeba sie liczyc z rozpadem zwiazku. Pewnie ze moze wstrzasnac ale czy
        naprawde nie ma lepszego wyjscia?
      • Gość: kaśka24 Re: Docenić konflikt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.04, 21:44
        Drogi Nemo. Naprawdę polecam terapię rodzin z psychologiem. Dzięki temu
        wyjaśnicie sobie z żoną wszystkie niejasności, wypowiecie skrywane pragnienia,
        poruszycie problemy, a arbitrem i dobrym doradcą będzie psycholog. mojej
        rodziny nie udało się uratować, chyba zobojętnieliśmy totalnie na nasze
        problemy, ale znam ludzi, którzy spojrzeli na swój związek, dzięki terapii, w
        nowym świetle. Pozdrawiam!
    • condor Takie ble..blee 28.07.04, 10:45
      Ameryki pan psycholog nie odkrył a artykulik jest bardzo powierzchowny i niczego nie wnosi bo wniesc nie może jesli nie zostanie poparty statystykami. Np. ile par przetrwało zdradę i jak długo jeszcze ze sobą byli ? Czy strona która zdradziła zrobiła to ponownie i jaki jest ich odsetek ? Kim są omawiane pary, wiek, wykształcenie, pochodzenie itp. Takie spojrzenie jest oczywiście potrzebne jednak odnoszę wrażenie że czytam poradnik domowy. Czy wy także macie podobne odczucia ?
      • lukrecja8 Re: Takie ble..blee 28.07.04, 11:00
        owszem, podobne. odwołania do uogólnionych stereotypów pomieszane z
        napomknięciem głębokich teorii psychologicznych. kupy się nie trzyma. nie
        wybrałabym się na terapię do tego pana!!
        • kociamama Re: Takie ble..blee 28.07.04, 11:04
          A mnie sie artykul podobal. Ale akurat czesc o zdradzie nie zapadla mi w pamiec
          jako najwazniejsza z niego. Artykul przeciez traktuje o roli konfliktow i mowi
          nam, ze jest czyms potrzebnym i normalnym, a nie czyms godnym potepienia jak
          wiele osob niestety sadzi.

          Pozdrawiam,
          KOciamama.
          • lukrecja8 Re: Takie ble..blee 28.07.04, 11:14
            wiesz co, jeśli psycholog twierdzi że w dialogu:
            -chcę pojechać sam na mazury żono
            -nie podoba mi się to
            -a ja i tak pojadę

            wszystko jest ok, jest to sytuacja budująca, "zdrowy" konflikt, który pozwala
            uzyskać nowe wartości w związku - to do mnie to nie trafia!!!! jednocześnie
            twierdzi, że nie należy się poświęcać - a w jakiej sytuacji mąż z dialogu
            stawia swoją żonę?
            przyczepiłam się do tego fragmentu, ale całość mnie denerwuje.
            moim zdaniem budowanie zgody i kompromisu to jest sztuka, a nie bazowanie
            na "nieuniknionych konfliktach". autor we wszystkich przykładach przedstawia
            małżonków jako papierowe, jednowymiarowe postaci, takie osoby nie istnieją.
            przykład z zupą - też bez sensu. trzeba być skończonym neurotykiem, żeby się
            obrazić o to, że komuś nie smakuje moja zupa :)) i drugim skończonym
            neurotykiem, żeby mieć problem z wyrażeniem swojego niezadowolenia z posiłku!!!
            i odwoływać się do "metody konstruktywnego konfliktu". "normalni" ludzie mówią:
            żonka, ta pomidorowa jest syfiasta! - sorry mężuś, nie jedz, idziemy na
            spagetti/masz rację, mi też nie smakuje/weź sobie chleba/jest jeszcze drugie,
            zupę wylej itd.
            • kociamama Re: Takie ble..blee 28.07.04, 11:33
              Ale co konkretnie nie trafia do Ciebie?
              Facet dal przyklad, ze 2 razy maz sie dostosowuje, za trzecim zona. KOmpromis.
              DLaczego jedna ze stron ma sie zawsze wyrzekac swoich potrzeb?
              Dlaczego przyklad do Ciebie nie trafia? Ja takie przyklady znam z zycia.
              Znajome malzenstwa z dlugim stazem robia podobnie. Jedni znaomi niegdys
              jezdzili razem na splyw kajakowy ze spaniem na dziko w namiotach, ale po jakims
              czasie zona stracila entuzjazjm do takich wyjazdow, bo juz woli odrobine wygody
              na wakacjach. Maz nadal pragnie raz w roku wyrwac sie w wygodngo,
              ucywilizowanego zycia i spac w lecie pod namiotem i myc sie w rzece. Naturalnie
              jedzie bez zony. I nie maja dio siebie o to nawzjaem pretensji, ale sznauja
              wsoje potrzeby. A razem na wakacje udaja sie w bardziej cywilizowane miejsca. I
              sa szczesliwi przez 20 lat.

              Co do zupy, to tylko przyklad, ale niestety wiele ludzi ma problem z
              asertywnoscia, a tlumione uczucia latwo przeradzaja sie w agresje. wiec lepiej
              na bierzaco informowac o tym, co sie nam nie podoba niz gniesc to w sobie i
              wybuchnac po ilus tam miesiacach czy latach.

              POzdrawiam,
              Kociamama.
              • lukrecja8 Re: Takie ble..blee 28.07.04, 12:56
                kociamamo - przepraszam, ale zapytam prosto z mostu - czy ty aby na pewno
                jesteś zainteresowana moim zdaniem w tej sprawie, bo ja owszem, mogę dokonać
                dogłębnej analizy tego tekstu i szczegółowego wyjaśnienia, z czym i dlaczego
                się nie zgadzam, tylko trochę mi się nie chce, bo to dużo pisania. lecz jeśli
                wyrazisz takie życzenie to postaram się mu sprotać
                pozdrawiam
                Lukrecja
      • Gość: kaska24 Re: Takie ble..blee IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.04, 21:34
        Drogi Condorze. Statystyki są dobre w podręcznikach nauk ścislych a nie w
        kwestiach dotyczących uczuć. To jakie kto ma pochodzenie, wykształcenie czy
        status ekonomiczny ma niewielkie znaczenie jeśli chodzi o budowanie związku. Tu
        raczej istotne jest wychowanie i to co wynosimy z domu, wzorce postępowania w
        danej sytuacji. Jeśli ktoś boi się konfrontacji to zawsze będzie uciekał lub
        tworzył "spiralę wrogości". Każdy związek obarczony jest balastem konfliktów i
        tylko od nas zależy ile podarujemy (nie poświęcimy) od siebie i ile otrzymamy
        od partnera. Nawet w związku trzeba być dobrym strategiem :)
    • Gość: ktoś Re: Docenić konflikt IP: *.broker.com.pl 08.08.04, 16:03
      Jakiś ty Wisniewski głupi. Strasznie.
    • aleksandrynka Re: Docenić konflikt 10.08.04, 15:36
      P. Wiśniewski to jeden z najmądrzejszych ludzi jakiego w życiu poznałam. Miałam
      zaszczyt uczestniczyć w jego wykładach na temat rodziny, jej funkconowania i
      terapii. Kto jak kto, ale ten facet świetnie zna się na rzeczy.
      Polecam też książkę napisaną wspólnie z p. Grocholą. Lekko, mądrze i na temat,
      jest kilka spraw do przemyślenia.
    • Gość: lisa Zdrada niszczy, a nie pomaga...... IP: 212.160.121.* 12.08.04, 11:15
      Świetny artykuł! Ciekawy pogląd na konflikt, tylko szkoda, że autor nic nie
      powiedział o granicach i poziomu wyrażania swojego niezadowolenia...
      Ale co do zdrady, która umacnia związek, to nie zgadzam się! Zdradzać, a potem
      powracać do równowagi w domu też trzeba mądrze. Lecz ludzie zazwyczaj w
      sprawach uczuciowych nie wyczuwają granicy, nie wiedzą kiedy przestac i nie
      bardzo umią to zrobić.. A nie każdy kożysta z pomocy psychoterapeuty gdy
      pojawia się kryzys.
      WIęc w tej sprawie raczej nie radziłabym konfliktu i szczerości. To niszczy, a
      nie pomaga. Zabija zaufanie, które zazwyczaj już nie da się odbudować, bo to
      wymaga od osoby zdradzonej 100% pewności siebie i prawie całkowitego braku
      kompleksów.. A to już jest raczej rzecz rzadko spotykana.
      Wiec o miłości po zdradzie trudno jest mówić.. No chyba że małżonkowie są
      siebie warci i żaden nie pozostał dłużny i są "kwita ".. Wtedy jest łatwiej,
      ale też nie do końca.
      • Gość: Alik Zdrada niszczy, a nie pomaga...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 12:59
        podpisuję się pod stwierdzeniem, że zdrada niszczy i jest jedną z
        najstraszniejszych rzeczy jakie się mogą zdarzyć w związku. Podziwiam ludzi,
        którzy potrafią się z tego podnieść.
        Nie wiem jak sama bym sobie z tym poradziła mimo miłości do mojego męża, nie
        wiem czy kiedykolwiek mogłabym mu jeszcze w pełni zaufać, mam nadzieję, że
        nigdy nie będę musiała się o tym przekonać.
        Moim zdaniem w związku najważniejsza jest miłość i szczera rozmowa, mówienie
        sobie o tym co boli i słuchanie drugiego człowieka, liczenie się z nim,
        szacunek.
        • Gość: kamea Re: Zdrada niszczy, a nie pomaga...... IP: 81.210.114.* 10.09.04, 15:56
          Kiedys myslalam podobnie -ale jestesmy razem juz 4 lata i zaczyna sie cos co
          zaczyna bardzo przypominac rutyne.Zmywanie pranie snucie planow, ciagale,
          wszedzie razem,az do bolu. W pewnym momencie nie wiedzialam gdzie jestem ja, a
          gdzie juz zaczyna sie on Nic nie planowalam(tj zdrady) -wybralam sie z kumplem
          na piwo i troche nam zaszumialo.Mówił rzeczy, których dawno od tego jedynego
          nie slyszalam, czulam wyjatkowosc , ktorej juz nie pamietalam w swoim zwiazku
          Jednak w pewnym momencie stwierdziałam, ze nie czuje sie wcale lepiej niz
          z "moim" mezczyzna i dlaczego w ogole to robie Moje kochanie ma ładniejsze
          stopy, lepiej całuje i to jednak z nim czuje sie lepiej Nie byla
          to "skonsumowana" zdrada (na szczescie) ale uswiadomila mi, ze powody dla
          ktorych wybralam wlasnie mojego MEZCZYZNE, po prostu patrzac na niego 24/dobe
          zapomnialam o tym Moze czasami warto wybrac si ena randke z nie-mezem by
          uswiadomic sobie za co meza kochamy..
    • Gość: Rachel Re: Docenić konflikt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.04, 00:11
      Nie mogę się jakoś zgodzić, że zdrada utrwala związek!!Co za bzdura!!Zdrada
      czyni takie rany w człowieku, że nie sądzę, żeby mogło potem znów być dobrze!!!
      • Gość: slonko Re: Docenić konflikt IP: *.onlink.net 13.02.05, 05:21
        wszystko jest sprawa co dla kogo. Ja po zdradzie odeszlam bez zalu. Nie
        zaslugiwal facet wiecej na moje uczucie. Moja kolezanka powiedziala ze
        zakochala sie mezu po raz drugi kiedy dowiedziala sie ze ja zdradzil.
    • Gość: Marysia B Re: Docenić konflikt IP: *.sll.se 20.08.04, 04:37
      Artykul jest bardzo dobry,potwierdza moje wlasne obserwacje.A tak miedzy nami
      to ja nie wierze w malzenstwo,juz sama przysiega malzenska wzbudza we mnie
      niechec ale to chyba inny temat..Pozdrowienia dla Wojtka W.jezeli to przeczyta.
    • ellala1 Re: Docenić konflikt 22.08.04, 12:21
      Bardzo spodobał mi się ten dialog.Rozwiodłam się niedawno po 13 latach w
      związku było nam źle od kilku lat.Poznałam mężczyznę,który jak mi się wydawało
      był tym,z którym chiałabym być.Niestety,to on podjął decyzję o naszym rozstaniu
      się.Zarzuca mi spotykanie się z kimś innym.Sprawdza mój telefon,wypytuje o mnie
      w miejscu pracy.Mężczyzna o którego jest-chotobliwie zazdrosny(nie mam
      uprawnień by tak twierdzić)jest moim znajomym od około 8 lat,współpracujemy ze
      sobą z uwagi na wykonywane zawody.Pomagamy gdy tego wymaga prowadzona sprawa i
      to tyle.Moje słowa,że jest w błędzie, niczego nie zmieniły.Wyrzuty,oskarżenia
      odnośnie domniemanych spotkań,telefonów itp nasilają się.Jestem tym bardzo
      zmęczona.Historię tą opowiedziełam mojej rodzienie,przyjaciołom.Zupełnie trudno
      jest mi zrozumieć jego zachowanie(jest staszy ode mnie o 11lat).Był moment,że
      był ze mną nawet w pracy-myślę teraz ,że po to żeby mnie sprawdzać-kontrolować??
      Tak czy inaczej ja znam(tak mi się wydaje,o pewnie wszystkiego nie wiem)zasady
      jakie obowiązują w byciu we dwoje.Wcześnie wiele rozmawialiśmy na wiele tematów
      teraz on mówi tylko o jednym.Rani mnie.Mówię mu o tym jednak on mnie nie
      słucha.Zatraciłam też poczucie wolności w podejmowaniu decyzji,tel do mnie po
      12-15 razy do godz 16.00 później jesteśmy razem.Rzadko chodzę sama do moich
      przyjaciół,mam zamiar to zmienić.Chcę też popracować nad sobą i zmienić na
      tyle,żeby nie przyciągać-facetów z własnymi"problemami".Lubię
      rozmawiać.Pozdrwiam.
      • monica28 Re: Docenić konflikt 18.09.04, 22:40
        Kobieto ,uciekaj od tego faceta póki nie jest za późno !!!! On cię już
        osaczył ,będzie cię gnębił jeszcze czas jakiś po rozstaniu ale musisz to
        przejść.To jest wyraźnie toksyczny związek ! Uciekaj !
        • ellala1 Re: Docenić konflikt 23.09.04, 17:20
          Dziękuję za odpisanie na mój list.Pozdrawiam.Czuję się
          zmęczona.Rozmyślam ,chyba zbyt wiele:-)
    • Gość: superstar super artykul IP: *.lubaczow.sdi.tpnet.pl 24.08.04, 14:25
      super wytlumaczony problem....ostatnio znalazlam w gazecie podobny artykul:"Do
      klutni trzeba dwojga"->debesciarskie..
    • Gość: Monita chce byc psychologiem IP: *.lubaczow.sdi.tpnet.pl 24.08.04, 14:28
      i zastanawialam sie jakiej specjalnosci...po tym artykule nie mam
      watpliwosci:chce byc psychologiem rodzinnym
    • Gość: Lara Re: Docenić konflikt IP: 212.160.186.* 29.08.04, 09:44
      Mam szczęśliwy związek, ale wolność pojmujemy mniej dowolnie, a zdrada ... prezentujemy z mężem podobne stanowisko: to koniec. Jeśli jest źle trzeba walczyć, a nie zmuszać inną osobę w taki sposób do refleksji. Cóż -jedni lubią truskawki a inni poziomki.
    • Gość: DiGi Re: Docenić konflikt IP: 57.66.193.* 09.09.04, 13:56
      Wcale nie podoba mi sie podejscie pana psychologa. Rozumiem,motyw z zupa, ale
      cala reszta fe! "Zdrada w większości przypadków cementuje związek" wiec
      zdradzajmy sie nawzajem a, bedziemy sie bardziej kochac....!!!! Nie potrafie az
      tak horyzontalnie podchodzic do zwiazku
      • anitasc Re: Docenić konflikt 28.09.04, 11:47
        Owszem problem jest bardzo ogólnie poruszony( ale myślę że inaczej sie nie da
        poruszyć takiego problemu na forum)
        według mnie trzeba umieć czytac między wierszami, problem z zupą dotyczy
        poprostu błachych problemów które są tzw ostatnim ziarnkiem, przyczyną wybuchu
        kłótni. Narastających problemów o których się nie rozmawia na bierząco, lub o
        których się mówi ale partner nie chce ich słuchać. Wówczas wybucha kłótnia o
        chciażby głupią zupę. A problem zdrady jest przedstawiony jako przykład czym
        może się skonczyć takie postępowanie wobec siebie partnerów. I że czasem
        włąśnie kończy się tym iż taki wstrząs może coś zmienić. Albo parnerzy zrozumią
        wówczas swoje wzajemne problemy i nastąpi pojednanie, albo będzie to koniec
        czegoś co i tak nie miało szans przetrwania. Czytajcie między wierszami!!!!
        niestety w psychologi nic nie jest czarne albo białe, jest wiele odcieni
        szarości. Dobrze się tak pisze, myśląc że rozumie się problem a tak naprawdę
        tkwię we własnym problemie którego nie potrafię rozwiązać. no cóż życie nie
        jest usłane płatkami róż.
        • Gość: Goska Re: Docenić konflikt IP: 5.2.* / *.chello.pl 12.10.04, 11:46
          Własnie przeżyłam zdrade mojego męża, mamy malutkie dziecko. Zaczał mnie
          zdradzać jak byłam jeszcze w ciązy. Staram się z tym zyć i nie myśleć o tym 24
          godziny. Zgadzam się że bęąc małżeństwem powinno się dać szanse choć to tak
          bardzo wiele kosztuje. Obiecałam sobie że nie powiem mu nigdy "Widzisz a ja ci
          tyle wybaczyałam" bo to była moja decyzja i sama ją podjełam. Pocieszyłam się
          czytając że zdrada może odnowić i pogłębić związek chciałabym by tak stało się
          u nas.
          • Gość: .... Re: Docenić konflikt IP: 57.66.193.* 14.10.04, 16:57
            przeżyłam zdrade meza ...jak dziecko mialo pare miesiecy...minelo juz prawie 2
            lata!
            nie czuje zeby to mialo zbawienny wplyw na nasz zwiazek
            takie stwierdzenie to KRETYNIZM !!
            rozumiem ze trzeba kompromisu i dialogow ,ale zdrada....ona tylko niszczy
            chodzilam do psychologa...zdrade mozna wybaczy ale nigdy zapomniec !
            jestem aktrakcyjna babeczka i sama nie narzekam na brak zainteresowania ze
            strony innych mezczyzn, ale zawsze wiedzialam ze sa granice ktorych nie moge
            przekroczyc ,bo jestem mezatka ! on przekroczyl granice....i to byl jego egoizm
            i egocentryzm ze zamiast wesprzec zone w nowej roli matki uganial sie za dziwka!

            gdybym mogla cofnac czas to nie zmienilabym swojego zachowania , nie
            poswiecalabym mniej czasu dziecku...to nie ja popelnilam blad !
            zdrada jako lekarstwo...ale chyba dla niego bo zrozumial, ze dziwka nie da mu
            tego co zona i rodzina, ale.......proponuje inne sposoby!
            minelo tyle miesiecy a ja nadal nie ufam mu...:( i nie wiem czy jeszcze kiedys
            zaufam
            doswiadczona
            • Gość: mag Re: Docenić konflikt - do doswiadczonej IP: *.chello.pl 13.02.05, 21:40
              Kryzys - a zdrada nium jest - wymaga dialogu. Skoro On Cię zdradzil gdy
              zajmowalas sie dzieckiem to znaczy, bardziej ze psychicznie malo dawalas swojemu
              męzowi i sie od niego oddaliłas. Jeśli nadal tego nie rozumiesz to masz wielkie
              szanse na replay...i na to ze Twoj zwiazek z czasem zacznie sie rozkładać.
              Zrozum - zdrada to przejaw kryzysu bliskosci pomiedzy ludźmi. O tym trzeba
              rozmawiac - ze soba, z tym drugim, a nie stawac na pozycji ze jedna strona jest
              swieta a druga ta egoistyczna. A nawt jesli tak, to byl jego egoizm to Ty jako
              ta mniej egoistyczna, jak lekarka duszy powinnas do niego wyciagnąc reke i
              zaczac budowac zaufanie na nowo. A Ty sie dasasz....
    • Gość: Anna Re: Docenić konflikt IP: 205.193.50.* 08.02.05, 15:38
      Ciekawy poglad i mysle ze tak to funkcjonuje. Sama tez do tego doszlam niestety
      zbyt pozno ..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka