Gość: sugarpop
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.07.04, 22:49
Było to tak. Poznaliśmy się przez internet, jego listy oczarowały mnie,
poczułam, że jak nikt inny pasuje do mnie. Długo trwało zanim się
zobaczyliśmy, bo zwlekał z przyjazdem (mieszkał za granicą). Do tego czasu nie
wymienialiśmy się zdjęciami, jedynie uzupełniliśmy korespondencję o rozmowy
telefoniczne. Kiedy mieliśmy się spotkać nie byłam w nim zakochana, długi czas
czekania na spotkanie trochę mnie zmęczył.
Zanim się spotkaliśmy wyobrażałam sobie jak on może wyglądać, na różne sposoby
i w pewnym momencie doszłam do wniosku, że to nie ma znaczenia.
Jak pewnie się domyślacie - kiedy zobaczyłam go okazał się być nieatrakcyjny.
A jednak poczułam do niego coś i wybuchła między nami gwałtowna namiętność.
Nie liczyłam się z tym co będzie, syciłam się każdą chwilą. Gdzieś w tle
docierało do mnie, że jest odpychający, ale jednocześnie ekstremalnie mnie
pociągał. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale cóż... Potem... Potem rozdzieliła nas
znowu odległość, na długie miesiące... Był niezdecydowany, przez jakiś czas
trwaliśmy w zawieszeniu, aż w końcu zmęczona tym z nim zerwałam. Ale do
dzisiaj myślę jak to możliwe, że ktoś tak paskudny wzbudził we mnie tak
intensywne uczucia? Jak możliwa była taka namiętność między nami (nie był
specjalnie wyrafinowanym kochankiem, a jednak miękły mi nogi)? Wiem, to jest
straszne co napisałam, napiszę jeszcze coś gorszego - nie jestem osobą której
zależy bardzo na atrakcyjności fizycznej partnera, ale w jego przypadku nie
miałam ochoty przedstawić go znajomym... Wstydzę się tego bardzo, ale to
smutna prawda.
Czy Wam coś takiego się zdarzyło?