Gość: gosc Sama
IP: *.netcologne.de
07.06.13, 08:51
Musze tu napisac,tak mi ciezko z ta cala sytlacja..Otoz sa dwie synowe,dwaj bracia..ja jestem,chyba od zawsze ta gorsza synowa,ktora sie nie liczy.No coz takie zycie,nie bede pisac jak bylo mi zawsze ciezko,gdy mnie tesciowie olewali,gdy brat meza i jego zona tez tak postepowali,i do dzisiaj tak jest..odsunelam sie od nich,moj maz jest bardziej za nimi niz za mna..ale gdy sie przypadkowo spotykamy to te ´czesc´´´zawsze jest obojetnie jak bylo..ale nie jest dobrze..ja pochodze z rodziny alkoholika,moja matka toksyczna osoba.U mnie byly zawsze bijatyki itd...ale w rodzinie mego meza,w rodzinie tej drugiej synowej wszystko sie dobrze uklada (bo oni sie przyjaznia te rodziny).jest u nich zgoda,i rodzenstwa sa ze soba zzyte..NO i oto chodzi ze oni wia,wszystko ze moja rodzina jest taka,a oni tyca zgodni..moja matka nie chce mnie widziec,a oni swoja rodzine odwiedzaja (mieszkamy zagranica)..nikt tego z nich nie rozumie,a co ? mam im mowic jaka moja mama jest..wiem ze plotkuja o tym,nierozumia tego,oni tak nie maja...ja powiem tesciom co mysle,a droga synowa,jest do nich slodka jak cukierek..jestem ta najgorsza ..chcialam jednak napisac o tym,bo jest pare kolezanek ktore znaja moja szwagierke,moich tesciow...w ich oczach oni sa wporzadku,moze przed innymi ludzmi sa ..ostatnio zdarzylo mi sie przeg jedna z kolezanek powiedziec,ze w moim domu rodzinnym nie uklada sie dobrze,ze matka nie chce mnie widziec..kolezanka sie usmiechla,nie dowierazala chyba.Jej rodzice ja odwiedzaja,pilnuja wnuczki..ja zazdroszcze jej tego...na koniec powiedzialam jej zeby nie mowila tego mojej SZWAGierce ,jej siostrom,razem maja dzialki ,jedna przy drugiej.griluja ,smieja sie ..powiedzialam jeszcze ze bo ta bedzie zaraz plotkowac o mnie...z jednej strony moglam powiedziec ze jedziemy z mezem w to lato,obojetnie gdzie..ale jestem samotna,zgorzkniala,samotna bo najblizsza rodzina mnie odrzucila ...czy mam przed innymi ukrywac prawde,gdy inni maj wsparcie w swoich matkach,ojcach a ja nie ..Ja wiem ze mam meza,dzieci...ale napisalam juz wczesniej on nie stoi za mna..i on tego nie rozumie jak rodzenstwo moze sie klocic..Czy ktos z was tez tak mial?