truuuskawka
14.08.13, 09:12
Witam
Mój problem jest stary jak świat. Wzięłam ślub rok temu. Przeprowadziłam się do męża. Mieszkamy na piętrze. Odremontowaliśmy praktycznie całą górę ( był to stan surowy, zamknięty). Natyraliśmy się sami jak woły, gdyż wszystko robiliśmy praktycznie sami. No i się zaczęło. Teściowa robi mi takie awantury, że głowa mała. Buntuje męża. Jego siostra również nie zostawia na mnie suchej nitki. Chodzą zaglądaja nam w każdy kąt, a później rozpowiadają rodzinie, że ja rzekomo mam pustą lodówkę (nawet tam zajrzą). Ostatnio teściowa przyszła i powiedziała, że nic nie jestem warta, że jestem zerem. Mąż od roku po raz pierwszy stanoł w mojej obronie. Oczywiście są jeszcze teksty, że to nie jest mój dom i że nie wiadomo kto będzie w nim mieszkał. Dodam, że jak przed ślubem już zostawiłam tu na remont sporo gotówki to jakoś nikt nie powiedział, słuchaj nie wkładaj tu swoich pieniędzy bo nie wiadomo czy będzies tu mieszkać. Oczywiście moja rodzina jest też najgorsza. Wręcz zakrawa o patologię w ich chorych umyslach. Syn jest baaardzo podporząkowany mamusi. Gdyby nie rodzina od męża strony, która otorzyla mu oczy, on nadal twierdiłby, że to ja przesadzam. Oczywiście o moim meldunku nie ma mowy. Nie wiem co mam robić. Sytuacja, którą tu nakreślilam to tylko część opowieści. Gdybym miała dokładnie opisać to co muszę tu znosić to nikt nie uwierzyłby, że dobrowolnie się na to godzę.