Dodaj do ulubionych

Brak akceptacji

14.08.13, 09:12
Witam
Mój problem jest stary jak świat. Wzięłam ślub rok temu. Przeprowadziłam się do męża. Mieszkamy na piętrze. Odremontowaliśmy praktycznie całą górę ( był to stan surowy, zamknięty). Natyraliśmy się sami jak woły, gdyż wszystko robiliśmy praktycznie sami. No i się zaczęło. Teściowa robi mi takie awantury, że głowa mała. Buntuje męża. Jego siostra również nie zostawia na mnie suchej nitki. Chodzą zaglądaja nam w każdy kąt, a później rozpowiadają rodzinie, że ja rzekomo mam pustą lodówkę (nawet tam zajrzą). Ostatnio teściowa przyszła i powiedziała, że nic nie jestem warta, że jestem zerem. Mąż od roku po raz pierwszy stanoł w mojej obronie. Oczywiście są jeszcze teksty, że to nie jest mój dom i że nie wiadomo kto będzie w nim mieszkał. Dodam, że jak przed ślubem już zostawiłam tu na remont sporo gotówki to jakoś nikt nie powiedział, słuchaj nie wkładaj tu swoich pieniędzy bo nie wiadomo czy będzies tu mieszkać. Oczywiście moja rodzina jest też najgorsza. Wręcz zakrawa o patologię w ich chorych umyslach. Syn jest baaardzo podporząkowany mamusi. Gdyby nie rodzina od męża strony, która otorzyla mu oczy, on nadal twierdiłby, że to ja przesadzam. Oczywiście o moim meldunku nie ma mowy. Nie wiem co mam robić. Sytuacja, którą tu nakreślilam to tylko część opowieści. Gdybym miała dokładnie opisać to co muszę tu znosić to nikt nie uwierzyłby, że dobrowolnie się na to godzę.
Obserwuj wątek
    • kkk Re: Brak akceptacji 14.08.13, 09:21
      - a jak było przed ślubem?
      -podstawowa sprawa - czy ta częśc domu jest jakoś zapisana na was, na męża itp.? wydzielona część czy bez żadnego zapisu w KW? - jeśli nie masz żadnego prawa do tej części nieruchomości - LIPA, jedna wielka lipa, nikt nie bedzie się patrzył ile kasy w to włożyłas i co zrobiłas, niestety,
      i meldunek nie ma tu nic do rzeczy
      W|iele zależy od twojego męża, to jego rola jest stac po twojej str., swojej rodziny takze ale...jesli tak asytuacja jest i się pogarsza... nei jest dobzre. Albo rozwali się wasze małżeństwo pzrez tą koszmarną rodzinkę albo wy musicie uciekać od nich - dla waszego dobra, jak najdalej.
      • allatatevi1 Re: Brak akceptacji 14.08.13, 09:27
        A czy to małżeństwo warto w ogóle ratować?
        Ona pisze, że jej mąż na to pozwala i mówi, że przesadza.

        Nie wyobrażam sobie żeby mój mąż pozwolił komukolwiek podnieść na mnie głos.
      • truuuskawka Re: Brak akceptacji 14.08.13, 10:16
        Właśnie nie jest przepisana, mąż twierdzi, że nikt nam tego nie zabierze, ale ja w to wątpię.
        • kkk Re: Brak akceptacji 14.08.13, 10:27
          booosz, szczerze współczuję :/ wiem, że kazdy mysli - jakoś to bedzie... bobędzie ale chyba niestety niezbyt dobrze
          Nikt wam tego nei zabierze...hhmm, nie zabierze, bo to nie wasze. Naprawdę, z prawnego punktu widzenia, jesescie u rodziców, nic nie jest wasze, niewazne ze kasa w remont WASZA poszła.
          Po ile macie lat? myślę, ze jestescie bardoz młodzi jeszcze ;)
          • truuuskawka Re: Brak akceptacji 14.08.13, 10:39
            Ja od początku mu tlumaczyłam, że różowo nie jest, ale przecież mamusia nie wykorzysta go... Jestem strasznie zła na siebie, że dopuściłam do tej sytuacji. Mogłam się na ślub nie godzić. Ale stało się. Teraz nie wiem jak z mężem rozmawiać, żeby teściowa znowu go nie przekabaciła na swoją stronę. Ja absolutnie nie neguję tego, że mieszkamy u niej. Wiem że to wszystko jest jej, nie chce więcej niż sama tam włożyłam. Teściowa widziała jak zapierniczałam tam. Z pracy, jeszcze przed ślubem, tam i do północy ciężka robota fizyczna (np. kłucie młotem), a teraz mówi, że mój mąż wzioł sobie za żonę księżniczkę iże nic nie potrafię robić i nic nie jestem warta. Podobno nie umiem gotować i codziennie jemy pizzę. Na początku podobno zamawialiśmy do domu, ale mamusia syna wyzwała i jeździmy na miasto, żeby ona nie widziala. Takie głupoty opowiada rodzinie swojeje... Ja mam 26 lat, mąż 31
    • allatatevi1 Re: Brak akceptacji 14.08.13, 09:24
      Nie gódź się na to.
      Odżałuj pieniądze albo poproś o ich zwrot i uciekaj stamtąd.

      Trochę mi się nie chce wierzyć, że było tak cacy, byliście kochającą się rodziną i po tym remoncie wszystko się zaczęło - myślę że może ignorowałaś sygnały, że tak będzie.
      • truuuskawka Re: Brak akceptacji 14.08.13, 10:19
        Nie nie coś Ty już przed ślubem, jeszcze nie teściowa dała mi w kość. Ale chciała drzwi osobne więc zrobiliśmy i mój wówczas jeszcze narzeczony powiedział, że jak będę jego żoną to on nie pozwoli na takie zachowanie, poza tym będziemy całkiem osobno żyć bo nawet wejście mamy osobno. Z tym, że ja nie chodzę na dół, a na górze jest inspekcja. Najśmieszniejsze jest to, ze za każdym razem jak coś zrobimy mąż je woła żeby zobaczyły, a one mówią, że nie przyjdą bo one kątów oglądać nie będę komuś.
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Brak akceptacji 15.08.13, 01:06
          > nawet wejście mamy osobno

          Ha! ha! Stara śpiewka. :D
    • a_nonima Re: Brak akceptacji 14.08.13, 09:26
      Truskawka wpadłaś w niezłe bagno.
      Z sytuacji jest tylko jedno wyjście. Wyprowadzić się.
      Wiem, wiem kasa władowana w remont, Wasza praca, zaangażowanie.
      Nic to jednak nie znaczy biorąc pod uwagę, że masz mieszkać w tym bagnie całe życie.
      Lepiej mieszkać w wynajętym mieszkaniu i mieć spokój.
      Postawa Twojego męża nie wymaga komentarza. Wystarczy jedno słowo: beznadziejny.
    • jeriomina Re: Brak akceptacji 14.08.13, 09:41
      Nie walcz o ten meldunek, w dzisiejszych czasach jest raczej bez znaczenia.
      Poza tym powtórzę, co napisały poprzedniczki - bagno. Współczuję. Jeśli chcesz ratować małżeństwo, musicie się z mężem wyprowadzić z tego gniazda os. Celowo napisałam "ratować małżeństwo" - już niejedna teściowa niejedno małżeństwo rozpie....ła albo się wydatnie do tego przyczyniła, więc nawet jeśli teraz jeszcze między Tobą, a mężem jest w miarę ok, to nie licz, że będzie tak zawsze. Będzie gorzej, a jak dojdzie dziecko, to w ogóle już będzie tragedia, teściowa z pewnością będzie "lepiej od Ciebie wiedziała, jak je wychować" :P
    • fifi16 Re: Brak akceptacji 14.08.13, 09:57
      Jest jedna dobra rada- uciekaj bo oni cię zniszczą. Co po pieniądzach (chociaż żal-pewnie) i włożonej pracy (o jak żal) ale Twoje zdrowie(bo psychika prędzej czy później Ci siądzie) jest najważniejsze. Wyprowadź się z mężem (a jak chce mieszkać z mamusią to niech spada).
      • dreemcatcher Re: Brak akceptacji 14.08.13, 10:39
        podstawowy błąd wpakowałaś własne pieniądze w nieswoje mieszkanie. Przeprowadzka wyrówna szanse , nie jesteś u siebie i nigdy nie będziesz. To nie jest twoje ani męża to jest jego rodziców .
        • truuuskawka Re: Brak akceptacji 14.08.13, 10:42
          Tylko skoro już do tego doszło, mieszkamy tam, to nie wyobrażam sobie ciągle czuć się jak u kogoś. Powoli wariuję, bo nie mam nawet ochoty wracać z pracy do ''domu''.
          • dreemcatcher Re: Brak akceptacji 14.08.13, 15:12
            wiec musisz się pogodzić z tym ze jesteś tam intruzem , tak się często zdarza to nie jest odosobniony przypadek. Chcesz mieć spokój musisz się wyprowadzić . Znam kilka takich przypadkow ze konflikt ustał kiedy się młodzi wyprowadzili .
    • berta-death Re: Brak akceptacji 14.08.13, 15:27
      Przecież to jest jakaś chora psychicznie osoba. Z urojeniami i manią prześladowczą. Najlepiej ignorować jej wyskoki, nie tłumaczyć się z niczego, nie wdawać w żadne dyskusje, tylko robić swoje. Jak zacznie być agresywna to zadzwonić na policję albo pogotowie. W żadnym wypadku nie traktować jak równego sobie partnera, z którym trzeba się liczyć ani nie dawać żadnej taryfy ulgowej. Musi zacząć odpowiadać za swoje zachowanie, inaczej nie dość, że będzie gorzej, bo choroby psychiczne mają tendencje do pogłębiania się, to jeszcze nie będzie mieć żadnej motywacji do podjęcia leczenia. Póki co, wszyscy utwierdzają ją w przekonaniu, że jest zdrowa i ma rację, że zachowuje się tak a nie inaczej, że problem tkwi w innych i to inni niech się martwią jak wybrnąć z tego.

      A najlepiej wyprowadzić się i zerwać z nią wszelkie kontakty, nie wiadomo jaki numer może wywinąć. Dla własnego bezpieczeństwa, nie tylko świętego spokoju, lepiej się ewakuować.
    • mojemieszkanie24 Re: Brak akceptacji 14.08.13, 15:43
      Czy masz jakieś rachunki ? Zażądaj od teściowej zwrotu pieniędzy skoro i tak tutaj nie masz mieszkać (to jej słowa wiec niech oddaje pieniądze) a ty się wyprowadzaj z mężem ( lub niech przepisują część nieruchomości na was). My taką propozycję z partnerem też dostaliśmy od jego rodziców ale ostatecznie po przeanalizowaniu stwierdziliśmy, że nie ma mowy pchać się w taki układ.
      • kkk Re: Brak akceptacji 14.08.13, 21:26
        ,,Czy masz jakieś rachunki ? Zażądaj od teściowej zwrotu pieniędzy ...'' - ta ta ta, jasssnee, już widze jak jej oddaje :) łatwo się pisze. Musiałaby się sądzić ! założyć sprawę, nie wiadomo jak sad by do tego podszedł, dużo nerwów i jeszcze gorsze relacje. To nie film! :/
        Wyprowadzic sie... fajnie jakby mieli cokolwiek swojego a u tesciowej mieszkaja bo nei mają, albo ich nie stac, rzeczywistosc jest brutalna.
        Musicie sie wziąć w garsc, albo zbierac na własne M, brac kredyt, uniezaleznic sie od rodziny albo... poprawic relacje, albo po prostu unikac jej, spokojnie, nie doprowadzac do kłótni i jakoś przetrwac... najwazniejsze aby mąż współpracował i był po twojej stroni. musisz być silna
    • akle2 Re: Brak akceptacji 14.08.13, 22:01
      1) zbieraj faktury za te remonty, wystawione na Ciebie
      2) rozliczaj się w miejscowym urzędzie skarbowym, podając jako miejsce zamieszkania ów adres (przyda Ci się bardziej niż meldunek)
      a przyszłościowo postaraj się zmienić lokalizację. Wiem, nie tak łatwo, ale będziesz u siebie.
    • minasz Re: Brak akceptacji 15.08.13, 00:47
      "jestem strasznie zła na siebie, że dopuściłam do tej sytuacji. Mogłam się na ślub nie godzić. Ale stało się. Teraz nie wiem jak z mężem rozmawiać, żeby teściowa znowu go nie przekabaciła na swoją stronę. "

      złoz pozew rozwodowy jezeli tego nie zrobuisz za pare lat bedziesz wrakiem
    • minasz Re: Brak akceptacji 15.08.13, 00:56
      nawet sobie nie zdajesz sprawy jakie to bagno -szczegolnie jak bedziesz miała dziecko i jestes z innego miasta
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Brak akceptacji 15.08.13, 00:58
      > Buntuje męża.

      Twój mąż jest maminsynkiem, po pierwsze, i biedakiem cebulakiem – po drugie. No, ale na pewno ma też prócz tego mnóstwo zalet, skoro za niego wyszłaś. :)

      > stanoł

      Yyy, co zrobił? o.0
    • qw994 Re: Brak akceptacji 15.08.13, 07:18
      > Dodam, że jak przed ślubem już zostawiłam tu na
      > remont sporo gotówki to jakoś nikt nie powiedział, słuchaj nie wkładaj tu swoic
      > h pieniędzy bo nie wiadomo czy będzies tu mieszkać

      No nie... Przepraszam bardzo, a własnego rozumu nie miałaś?
      • truuuskawka Re: Brak akceptacji 15.08.13, 11:31
        Wiesz przed ślubem myślałam, że będzie zupełnie inaczej. Mój partner twierdził, że będzie to przepisane na niego, a ja zostanę z marszu zameldowana. Wogóle to nie myślałam, że ta kobieta może mnie tak potraktować. Mimo tego, że przed ślubem już po części pokazała na co ją stać, to mimo wszystko lubiłam ją. Teraz nie wyobrażam sobie takiego życia. Ciągle pod dyktando jednej, a raczej dwóch osób...
        • solaris_1971 Re: Brak akceptacji 15.08.13, 12:21
          Powiedz mezowi, ze oczekujesz stanowczego staniecia po Twojej stronie. Powiedzenia czegos w rodzaju " to jest moja zona, ksiezniczka czy nie, ja ja kocham , jestem z nia szczesliwy i nie zycze sobie dopieprzania sie do niej ".

          Jesli tego nie zrobi to zwiewaj. Troche szkoda tych pieniedzy i pracy ale masz dopiero 26 lat, odkujesz sie, odrobisz te pieniadze. Ratuj swoje zycie i swiety spokoj.

          Ja z moja tesciowa nie mieszkalam , mieszkala 200 km od nas. Ale wystarczyla krotka wizyta zeby wiedziala, ze jestem brudasem ( prawda jest, ze w przeciwienstwie do niej nie sprzatam od rana do wieczora ), nie umiem gotowac, moj maz jest zaniedbany, chodzi glodny, ma nieuprasowane koszule. Ja jestem leniwym, wrednym brudasem.

          Moj maz sie nigdy nie przeciwstawil.
          Konsekwencje dla mojej psychiki byly straszne. Dla wojej tez takie beda.
          • tamtakobieta Re: Brak akceptacji 15.08.13, 13:22
            Nie rozumiem dlaczego się godzisz na takie traktowanie. Skoro nie masz długiego stażu małżeńskiego, a sytuacja już teraz wygląda patologicznie, to co będzie potem? A jeśli urodzisz dziecko i teściowa będzie się we wszystko wtrącać? A jeśli kiedyś Cię stamtąd wyrzucą?

            Powinnaś podjąć jakąś stanowczą decyzję - dobrym pomysłem moim zdaniem jest przeprowadzka i żądanie zwrotu pieniędzy włożonych w remont, a może nawet rozwód? Sytuacja w której się teraz znajdujesz może mieć katastrofalne skutki dla Twojego poczucia własnej wartości i zabić miłość między Tobą a Twoim mężem. Masz jedno życie, nie zgadzaj się na bycie szykanowaną i traktowaną w taki sposób.
    • capa_negra Re: Brak akceptacji 15.08.13, 15:07
      Teściowa robi mi takie awantury, że głowa ma
      > ła. Buntuje męża. Jego siostra również nie zostawia na mnie suchej nitki.

      Ostatnio teściowa przyszła i powiedziała, że
      > nic nie jestem warta, że jestem zerem.
      Oczywiście moja rodzina jest też najgorsza.


      A konkretnie to o co im chodzi ? Jakie mają wobec Ciebie zarzuty ??
      Co wywołuje awantury i wyzwiska???\
      • solaris_1971 Re: Brak akceptacji 15.08.13, 17:37
        Nic. To jest bezinteresowna nienawisc. Niektorzy ludzie czerpia najwieksza satysfakcje zyciowa z zatruwania zycia innym ludziom.
        Do tej kategorii naleza tesciowa Autorki i moi tesciowie.

        Podam przyklady do czego mozna sie dopieprzyc :

        1. Jest za chuda i ma za jasne i za krotkie wlosy
        2. Jest za gruba i ma za dlugie i za ciemne wlosy ( to moj przypadek )
        3. Zle gotuje
        4. Ma balagan w domu - co za brudas !!!! Ze tez mojemu synkowi musialo sie cos takiego trafic................
        5. Jej zawod jest za malo prestizowy.
        6. Niegustownie sie ubiera.

        Moge tak wyliczac w nieskonczonosc. Mnie zarzucano rowniez czytanie ksiazek - przeciez to czyste lenistwo. " czyta toto i czyta zamiast sie do roboty wziac "
      • truuuskawka Re: Brak akceptacji 16.08.13, 09:34
        Podobno teściowa chce żeby mój mąż mial dobry kontakt z siostrą. Ale to siosta go olewa, ciągle tylko wywołuje klutnie po czym idzie do mamusi i mówi, że to mój partner nie cche z nią rozmawiać a ona specjalnie do niego przyjeżdża. Bratowa mnie nienawidzi, przed ślubem powiedziałą że nie chce mnie w swojej rodzinie. Najlepiej by bylo jakby synuś z mamusią jechali do niej a ja żebym sama została. Albo jak przejeżdżamy koło niej to on ma wejść, a ja chyba pod domem mam czekać...
        • truuuskawka Re: Brak akceptacji 16.08.13, 09:39
          A to dlaczego jestem wg niej brudasem, nierobem, źle wychowaną osobą? Mnie się wydaje, że ona myślała że ja faktycznie przyjdę jak szara gąska, nic nie będe miała, nic nie będę umiała i ona będzie mną dyrygować. Ale już przed ślubem widząc jaka jest sytuacja rodzice mi pomogli i wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy kupiliśmy, tak że nie musiałam od niej niczego pożyczać. Od początku byłam niezależa. Wydaje mi sie że to jest raczej zazdrość o męża.
          • solaris_1971 Re: Brak akceptacji 16.08.13, 14:06
            Jedyne wyjscie to wyprowadzic sie. I zobaczyc jak sie bedzie ukladalo po wyprowadzce.
            Jesli maz nadal bedziesluchal mamusi, nie stawal w Twojej obronie, to pozostaje Ci tylko rozwod.
            • smutas13 Re: Brak akceptacji 16.08.13, 18:19
              Intryguje mnie siostra Twojego męża. Czy jest mężatką, mieszkanie na własne, czy wynajmuje? Być może, podoba jej się wyremontowane wasze mieszkanie i ma na nie ochotę?
              Jeśli ma dobre warunki, nie rozmiem jej i Twojej teściowej złośliwości.
              Twój mąż. powinien być bardziej asertywny.
    • ipsetta Re: Brak akceptacji 16.08.13, 18:49
      Zbuntuj się, przejrzyj przepisy.
    • crises Re: Brak akceptacji 17.08.13, 09:46
      Ani trochę mi Cię nie żal - jak mawiają, nie ma ofiar, są ochotnicy.

      Zrobiłaś dwie najdurniejsze rzeczy pod słońcem, jakie można zrobić - zamieszkałaś pod jednym dachem z teściową i wpakowałaś forsę w cudzą nieruchomość.

      Potraktuj to jako opłatę za naukę, bo forsa jest raczej nie do odzyskania - stawiasz mężowi ultimatum, że wyprowadzacie się gdziekolwiek, choćby do wynajętej kawalerki. Odmawia? Wyprowadzasz się sama.
    • lonely.stoner Re: Brak akceptacji 17.08.13, 11:41
      mój wówczas jeszcze narzeczony powiedział, że jak będę jego żoną to on nie pozwoli na takie zachowanie,

      po slubie nie pozwoli ? ale przed slubem rozumiem pozwalal, a Ty glupku uwierzylas ze po slubie to sie na pewno juz zmieni tak jak on obiecuje, a juz po dziecku to na pewno..

      masz 2 opcje- wyprowadzic sie.
      albo opcja 2- to Ty zacznij robic TAKIE awantury ze tesciowa bedzie miec dosc, krzycz na nia, szepcz jej na ucho ze ja zarzniesz we snie itd (wiesz nikt nie moze cie na tym przylapac ), zepchnij ja ze schodow, natlucz w leb, a pozniej placz i mow ze to ona Cie zaatakowala- nawet sobie mozesz sama guza nabic i powiedziec ze to ona Ci przylala. Jak zobaczy ze naprawde jestes zdolna do wszystkiego tp przestanie do was chodzic i sie pewnie odzywac. Tyle tylko ze musisz po prostu po pierwsze zatracic wobec niej wszelkie odruchy wspolczucia i stosowac wszelkie brudne taktyki. Ja bym nawet tuz przed wyprowadzka tak sobie z nia pograla zeby dac jej nauczke, a potem- albo bym sie wyprowadzila albo nie- zaleznie od rozwoju wypadkow.
      • loginoftheyear Re: Brak akceptacji 17.08.13, 11:44
        napisz jakis scenariusz, moze nawet sprzedasz :D
        • natka1100 Re: Brak akceptacji 17.08.13, 13:57
          hahahahahah. podoba mi sie jako scenariusz. napiszmy kryminal, w odcinkach, moze sie da opublikowac i przelac na konto truskawce? bedzie miala na walke z tesciowa.

          Ja swoja przyszla tesciowa wywalilam pare lat temu z domu , mojego wlasnego domu zreszta, bo jak wrocilam z zakupoiw z facetem i noworodkiem, to ja zastalam jak mi organizowala mieszkanie po swojemu, sprzatala ( bo ja nie umiem, dla Wloszek sprzatanie= lanie cloroxu do kibla i zlewu, uzywanie ekologicznych srodkow, zwl. przy noworodku, to "brud"... , jak nie wali chlorem na 2 pietra to znaczy ze sprzatania nie bylo), reczniki maja byc poskladane tak a nie siak, i prasowac trzeba tak i smak ,no i pooooszla po 3 pietrach. w 3 sekundy, bo moj facet nei zdazyl nawet dotrzec do domu z zakupami. Dowiedzialam sie, ze nie umiem sprzatac i prowadzic domu synkowi, ze dom to w ogole nei ejst moj, bo ona podzyrowala kredyt ( szkoda, ze podzyrowala, bo to dzialalnosc gosp. mojego M nei dawala zyskow, od mojego PITu nich bank nie chcial). Nie zawiozlam d nich dziecka przez jakis czas, babcia sie wiecej nie wyrwala z taka pomoca, i jakos przelknela fakt, ze u mnie w domu sie nie uzywa zelazka( grzech smiertelny ), a on aprasuje mezowi nawet gacie ( 40 stopniowe upaly, mieszkanie bez klimatyzacji ) .
          Moj M umyl rece od tej historii ( " same zescie sie poklocily, to se teraz radzcie") . Jakos sie rozeszlo po kosciach.
          MInely 4 lata, i dziecko odkad skonczylo 10 mcy siedzi z babcia, teraz po przedszkolu jest u niej, czy w wakacje, i jest spoko. Ale musialam pokazac, ze nie dam sobie wejsc na glowe. Malo tego, jak mielismy problemy w zwiazku, to stanela po mojej stronie . Zaakceptowala z trudem fakt, ze nie bedzie chrzcin ani slubu koscielnego, i ze nie chce zeby mi syna katechizowala, prowadzala do kosciola,itd. pare razy sprobowala, ale maly wszystko mamie wygadal ;) i moj M tez mnie poparl.
          Da sie to zalatwic, ale para musi sie trzymac razem, przeciw swiatu, hahah, inaczej bez sensu byc w parze....

          co do kryminalnych pomyslow: ja bym wcale nie olala takiego postraszenia..... jak i tak opowiada nieprawde wzystkim dookola, to i takie relacje ze ja straszysz, beda potraktowane jak bajki... a moze faktycznie sie rpzestraszy ?
          aha - i jelsi placicie jaks czesc rachunkow , bo licnziki sa na caly dom, to przestan natychmiast. Powiedz" ja mamie odlicze te rachunki od tego, co wydalismy na remont, plus 20 % na robocizne". jak wyadalas 1000, to czekaj az rachunki do zaplaty beda na 1200 , i zaloz koniecznie osobne konto, nei z mezem, bo ejsli taki pantofel, to poleci mamusi kase oddac. a ty kupuj zarcie i swoje waciki ze swojego konta....
          • truuuskawka Re: Brak akceptacji 17.08.13, 14:21
            haha chciałabym żeby moja historia była tylko filmem grozy, który można obejrzeć w tv. Siostra ma dom mieszka sama, ma narzeczonego.
    • mojemieszkanie24 Re: Brak akceptacji 17.08.13, 14:37
      kkk- a czemu sprawa w sądzie to zły pomysł ? :/ Skoro teściowa ma takie podejście to niech zwraca pieniądze nawet kosztem i tak już złych relacji.

      Masz jakieś rachunki, które udowodnią że wtopiłaś w to dużo kasy ?
      • truuuskawka Re: Brak akceptacji 18.08.13, 20:44
        Mamy paragony czy fv ale nie imienne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka