enatealie
19.08.13, 21:19
Wakacje dobiegają końca, tak mnie więc bierze na następującą refleksję. Podczas wysłuchiwania wielu wakacyjnych opowieści moich bliższych i dalszych znajomych spotkałam się ze sporą różnorodnością, jak chodzi o wybór miejsca wypoczynku. Sporo z nich nadal kręci egzotyka w postaci Egiptu, Turcji, Tunezji, część pokusiła się o ciekawe, dalekie podróże. (Tajlandia, Tybet). Są i wielbiciele Mazur, pełna różnorodność. Jest też i frakcja (najciekawsza dla mnie pod względem psychologicznym), która na wakacje od zawsze wybiera Bałtyk. Nic innego, tylko polskie morze. Swój wybór często motywują tym, że tam im najlepiej, a żadne "egzotyki" nie są lepsze. Ale... W rozmowach zazwyczaj okazuje się, że ci osobnicy nie mieli nawet styczności z wyjazdem wakacyjnym dalej niż nad Bałtyk. Teraz pytanie: Skąd w takich ludziach tak mocne przekonanie, że wyłącznie nad polskim morzem spędzą miły urlop? Nie chodzi wcale o względy finansowe, bo mam znajomych średnio sytuowanych, a nie wyściubili swojego nosa dalej jak Kołobrzeg, Świnoujście itd. To jakaś niechęć przed poznawaniem nowego? Czy możliwie jest też, że posiadając kasę wybiera się ciągle to samo miejsce? Dodajmy średnio atrakcyjne turystycznie, bo i czym zaskoczy skoro ktoś wybiera się tam co roku?
Sama lubię nasze morze, nieprzesadnie, ale lubię. Mimo to nie dałabym rady od powiedzmy 15 lat jeździć w to samo miejsce. Wyjazd raz na 2-3 lata za to chętnie, najlepiej na jesień. A Wy, Wasze otoczenie? Macie wśród siebie takich zadeklarowanych wielbicieli Bałtyku?