zabieganab
21.01.14, 11:32
Od maja 2013 biore rozniste antybiotyki przeciwko tym wszystkim bakteriom, ktore sprzedal mi jakis debilny kleszcz... A w zwiazku z leczeniem trzymam diete, aby nie zalapac sie na jakas grzybice czy inne skutki uboczne tak duzej ilosci chemii.
I tak sobie uswiadomilam, ze do tej pory zdarzalo mi sie odchudzac czy ograniczac sobie pewne artykuly, ale nie robilam tego nigdy w trakcie jakiegos swieta, a juz na pewno nie w trakcie swiat Bozego Narodzenia ;-)
Chcialabym podzielic sie z Wami moim spostrzezeniem i zapytac:
jak Wy radzicie sobie z utrzymaniem diety w trakcie swiat lub roznych spotkan rodzinnych?
Bo dla mnie to byl jednak koszmar!!!
Mimo, ze cala organizacja swiat zostala w domu podporzadkowana mojej sytuacji (i tu juz mi bylo glupio...) i mielismy na prawde jednego piernika i to zmodyfikowanego! :-) Jednak milosc mojej Mamy i tzw. staropolska goscinnosc wyprowadzaly mnie z rownowagi kazdego dnia... ;-(
Nawet najblizsze mi osoby, ktore wiedza, ze sie lecze i jestem na bezwzglednej diecie nie rozumialy mojego problemu. Np. Mama gotujac zupe zamiast zwyczajnie zrezygnowac z tych glupich 3 marchewek dawanych zazwyczaj stojac przy mnie i rozmawiajac, ze ja na razie nie moge jesc marchewki (Mama tez jest zorientowana zdrowotnie i trzyma diete ogolna, zeby nie przytyc) i tak je wklada do garnka. Potem jak ja nie ostentacyjnie, ale konsekwentnie nie chce jesc tej zupy, robi sie glupia sytuacja "obrazy" ze strony mamy.
Albo: ide do domu na plotki do najlepszej kolezanki. Juz umawiajac sie z nia telefonicznie prosze wyraznie: prosze nie szykuj dla mnie nic jadalnego. Umawiam sie z nia specjalnie nie w porze jej obiadu czy kolacji. Przychodze do niej, ona standardowo pyta co sie napije. Ja prosze zwykla herbate, a jako drugie zapytanie prosze o zwyczanie przegotowana wode z czajnika. A ona stawia na stol ta herbate a do niej rozne ciasta i slodycze...
W takiej sytuacji czuje sie podwojnie wsiekla: 1 - nie zrobila tego o co ja prosilam jako gosc i nie bylo to nic trudnego do spelnienia...; 2 - ta sytuacja wprowadza mnie w taka irytacje, ze zaczynam byc wsciekla albo chce mi sie plakac z bezsilnosci... I uswiadamiajac sobie, ze agresywnie reaguje na jej zachowanie tym bardzej jestem wkurzona na siebie....
Jak sobie radzicie z takimi codziennymi sytuacjami?....