Dodaj do ulubionych

Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza

29.10.15, 09:18
Jestesmy malzenstwem z 3 letnim stazem, mamy dwuletniego synka. Mieszkamy niedaleko tesciow, moja rodzina jest oddalona od nas o setki kilometrow, mieszkaja za granica.
Mam swoje marzenia, na ktore maz i reszta jego rodziny patrza z przymruzeniem oka, ironicznym polusmiechem.

Z mezem skonczylismy te same studia, mamy takie same tytuly zawodowe. Gdy chcialam wrocic do pracy po urlopie macierzynskim, to moj brat mnie mobilizowal, byl ze mnie dumny gdy rozpoczelam prace, dodawal otuchy. Od meza nie uzyskalam wsparcia. Zamiast pomoc mi w organizacji zaczal lamentowac co zrobimy z dzieckiem, jak zaadaptuje sie do przedszkola, mowil, ze na pewno to sie nie uda. Sama znalazlam przedszkole, w pierwszym dniu pracy sama tam dziecko zawiozlam. Gdy postawilam go przed faktem dokonanym, zaczal dopiero wtedy mi pomagac. Dodam ze w tej pracy mialam dwa razy wyzsze zarobki od meza i po skonczeniu umowy powiedzial ze dobrze zrobilam z tym wszystkim, ale co mial powiedziec.


Chcialam zalozyc firme, tego pomyslu nie udalo mi sie przeforsowac. A teraz firme zakladac ma ponoc siostra meza. Obecnie od dwoch tygodni nie mam pracy, gdy pojechalam ubiegac sie o posade z miare dobrymi zarobkami,tuz przed samym moim wejsciem do gabinetu pani dyrektor, przyszedl maz z wrzeszczacym dzieckiem, mimo ze przez te 15 minut obiecal ze sie nim zajmie. Przez caly czas synek wrzeszczal przed drzwiami do gabinetu, nie dalo sie rozmawiac, oczywiscie tej pracy nie dostalam.

Marze czasem zeby stad wyjechac i miec wolnosc, odzyskac radosc w sercu, czasem odnosze wrazenienie ze maz mnie przytlacza, unieszkodliwia skutecznie kazde moje marzenie w zarodku, kazdy moj plan zbywa polusmiechem. Jest tak powolny i ociezaly. Nie ma swojego zdania, na kazdym kroku robi to co ktos mu powie. Jego matka od dziecka wydawala mu polecenia a on wszystko skrupulatnie wypelnial, mieszkal z rodzicami przez cale studia.


Gdy bylam w ciazy i przez pierwsze miesiac bylam senna, dzwonil do matki z rozzaleniem dlaczego ja jestem taka senna i ledwo zywa. Gdy chcielismy kupic pierwszy garnek on zadzwonil do matki z zapytaniem jaki, zamiast skonsultowac to ze mna. Matka traktowala mnie na poczatku dobrze, potem gorzej. Zdarzaly sie kasliwe uwagi na moj temat, chamskie usmiechy wymieniane ze swoja corka przy stole gdy siegalam po kolejny kawalek ciastka (nie jestem gruba), gdy oddzywalam sie, usmiechaly sie pomiedzy soba lekceazaco, gdy raz u nas byla i lezaly winogrona to wepchnela mi je do ust chamsko mowiac ze marnuje jedzienie, zaczynalo byc coraz gorzej i nie wytrzymalam (bo maz na nic nie reagowal, nie stawal w mojej obronie) i powiedzialam mezowi ze dalej tak nie pociagne. Powiedzilaam ze jak czegos nie zrobi to wyprowadzam sie nastepnego dnia i skladam papiery rozwodowe. Od tamtego czasu zmienil sie, juz tak nie konsutluje wszystkiego z matka, zrobil awanture matce ze ma mnie traktowac z szacunkiem a nie jak jakiegos smiecia, bo nie zobaczy wiecej ani mnie ani dziecka i stosunki sie polepszyly.


Mimo wszystko ciezko z mezem prowadzic jakas dyskusje, bo nic nie odpowiada albo na wszystko sie zgadza, nie jest w stanie wydusic swojego zdania na dany temat bo go po prostu nie ma. Gdy poruszam temat o naszych przyszlych planach, maz skutecznie wyszukuje wszelkie mozliwe przeszkody, z jakimi spotkamy sie po drodze a ja musze wyszukiwac natychmiastowe rozwiazania bo nagle okazuje sie ze jednak plan bedzie bardzo ciezki w realizacji, co mnie przytlacza i skutecznie zniecheca przed wykonaniem jakiegokolwiek ruchu. Juz po prostu mam dosc. Czuje za zabiera mi cala radosc zycia.


Jeszcze porusze temat meza rodziny. Siostra dalej traktuje mnie jak intruza ktory wkroczyl do jej rodziny. Codziennie wydzwania do meza, mnie przy tym ignorujac. Odnosze wrazenie ze siostra meza na kazdym kroku chce mi pokazac ze jest lepsza, wazniejsza dla rodziny niz ja i mam juz tego serdecznie dosc. Chcialabym wyjechac do swojej rodziny za granice, wziac dziecko meza, spakowac sie i wyjechac, gdzie sa dobre zarobki, tesciowa jednak bardzo trzyma mojego meza przy sobie. Po malzenstwie na pierwszy moj pomysl wyjazdu do mojej rodziny, maz powiedzial ze nie wyjedzie bo bedzie musial opiekowac sie rodzicami. Dodam ze rodzice jego pracuja zawodowo, na nic nie choruja, sa w kwiecie wieku.
Obserwuj wątek
    • czoklitka Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 29.10.15, 09:50
      Twój mąż ma prawo mieć inne w życiu priorytety i chętki niż Ty. Nie możesz go gonić do swoich pomysłów, jeśli te mu się nie podobają. A on, z tego co piszesz, na takiego wygląda, że woli stabilizację, święty spokój i brak jakichkolwiek wyzwań i zmian. Z kolei Ty masz prawo mieć inne priorytety i plany niż on. Więc najlepiej jest się rozstać lub żyć na odległość. Inaczej i on się będzie męczył idąc na twój plan, jak i Ty będziesz się męczyć nie robiąc nic ze swoimi marzeniami i pomysłami na siebie. W sumie to ciekawe, że postanowiłaś się z nim związać, czy nie zauważyłaś już wtedy, że on jest bierny (bo ludzie się raczej nie zmieniają z roku na rok)?
      • mariuszg2 Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 29.10.15, 09:55
        czoklitka napisała:

        > zać, czy nie zauważyłaś już wtedy, że on jest bierny (bo ludzie się raczej nie
        > zmieniają z roku na rok)?

        to proste czoki... wtedy jemu chodziło o seks a ona myślała, że ją kocha.

        Czoki...byłaś kiedyś z facetem?
      • lila.1234 Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 29.10.15, 10:56
        Maz jest inteligentnym czlowiekiem, gdy bralismy slub bylam nim oczarowana i bardzo w nim zakochana. Dalej go kocham, ale jak to w zyciu bywa, musimy uporac sie z wadami drugiej osoby w zwiazku bo nikt nie jest idealny. Kolezanki stwierdzily, ze szybko sie nim znudze. Ja nie tyle sie nudze, co wkurza mnie wlasnie jak to trafnie ujelas jego biernosc. Wydaje mi sie ze ta biernosc wynika po prostu z wychowania, doslownie matka wydawala mu polecenia: usiadz tu, zrob to, idz na takie studia, nie rob tego. Przez to on sie po prostu boi sie podejmowac decyzje. Matka ma bardzo silny charakter, ale to dobra kobieta, teraz sie dogadujemy, gdy maz nie ma czasu, wole z nia ustalac pewne rzeczy. Nie wiem tylko co zrobic zeby maz wyszedl spod tego plaszczyka? chcialabym zeby sam podejmowal decyzje, wiadomo ze nigdy do konca nie wiemy czy postepujemy slusznie, ale co zrobic zeby bardziej wzial los w swoje rece? jemu tez to przeszkadza, mowi ze czuje ze zycie mu przelatuje, bo inni podejmuja za niego decyzje, w pracy tez... a siostra jest o wszystko zazdrosna, jak kiedys tesciowa do mnie przyszla to zadzwonila do niej 3x w przeciagu pol godziny bo zastanawiala sie co tutaj robimy zapewne, manipuluje wszystkimi, bo chce byc w centrum uwagi, wymysla jakies choroby ktorych nie ma, tak zeby wszysscy sie na niej skupiali, nic w domu nie robi, w dodatku jest bardzo zarozumiala, sama sobie nie zarobi, tylko chce a to samochod, a to mieszkanie, a to wycieczke to, a to tamto, jakos nie rozumie, ze inni naprawde musza ciezko pracowac zeby miec cokolwiek, maja pania do sprzatania, a ona caly czas za plecami sie z niej podsmiewa, ze niby ta pani ma taki niski iloraz inteligencji, a ona jest taka bystra. Naprawde to irytujace, bo ta siostra ledwo co skonczyla studia, bo slabo jej szlo, rodzice bardzo jej musieli w tym pomagac. Prace tez jej rodzice zalatwili. O meza tez jest zazdrosna, tesciowa mi opowiadala. Okropne babsko.
        • czoklitka Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 29.10.15, 14:03
          A może mąż ma cel i plan na własne życie? Mianowicie być pod płaszczykiem kogoś, kto zdejmie z niego ciężar podejmowania decyzji i ponoszenia za nie konsekwencji i chce mieć święty spokój i stabilność po prostu? I to jest jego własna recepta na życie?

          Wiesz, dużo piszesz o jakiejś tam siostrze, o teściowej, ale nie wiem, jakie ma mieć to w sumie znaczenie przy rozpatrywaniu twojej sytuacji? Nie zawsze z rodziną jest ok, nie ma sensu robić z tego wielkiego halo. Powinnaś bardziej skupić się na sobie i na własnych zachciankach, a nie na obcych osobach. No chyba że przede wszystkim zależy Ci na wygraniu wojny o to, kto ma przejąć pantofla (czyli twojego męża).

          I jeszcze raz podkreślę, nie powinnaś narzucać komukolwiek własnej wizji życia. Więc może na początku przemyśl, na czym akurat bardziej tobie zależy - na jakichś tam własnych planach dot. twojej przyszłości, czy na wojowaniu z siostrą i teściową o pantofla.
    • maly.jasio Mąż nie ma zdania ? - to marzenie - a nie mąż ... 29.10.15, 10:02
      chcialbym miec taka żone - co to nigdy nie ma wlasnego zdania - a tylko zdaje sie na moje...

      PS. moze jednak ma zdanie - skoro nie przystaje na Twoja propozycje wyjazdu za granice ?
      chyba , ze jemu wsio ribka, a decyduje o tym tesciowa...
      - to wtedy zwie sie to - zyciowy pech...
    • alpepe Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 29.10.15, 10:37
      Tu się toczy rozgrywka między twoją teściową, twoją szwagierką a tobą, która z was weźmie go pod pantofel. Teściową w zasadzie już wyautowałaś, szwagierka chyba nie ma żadnego partnera, skoro wydzwania do twojego męża, będzie miała faceta, telefony się skończą.
      Chcesz, by twój mąż był u ciebie pod pantoflem, a z drugiej strony powinien nie być pantoflarzem, mieć aspiracje, stawać w twojej obronie, potakiwać ci, kiedy snujesz plany.
      Chyba chcesz z niego zrobić schizofrenika.
      Z jednej strony chcesz np. ruszać z firmą, z drugiej oglądasz się, nie wiadomo na co.
      Mąż jest, jaki jest, podobał ci się z tym słuchaniem się kobiet, a teraz cię to męczy.
      Siostra nie jest twoją rywalką, ale jeśli tak to odczuwasz i chcesz to zmienić, to zastanów się, co robisz źle, może non stop go opieprzasz i chłopak nie wie, jak się odezwać, by było dobrze. Może jednak mało się znacie i nie ma między wami więzi emocjonalnej na tyle mocnej, by on każdą pierdołą dzielił się z tobą, a nie z siostrą czy matką.
      Małżeństwo to miłość, przyjaźń, wspólny dom i zobowiązania, to nie tylko przywiązanie emocjonalne, a ty chciałabyś mieć wszystko. Nie dziwię ci się, ale jak to jest, że przez tyle czasu nie zauważyłaś, że twój mąż ma więcej wspólnego ze swoją rodziną niż z tobą. Na koniec banalna rada, jeśli jesteś na tyle zdesperowana i wyrachowana, przywiąż go do siebie seksem, żadna siostra ani matka nie będą się do ciebie mierzyć, tu będziesz jego królową.
      • mariuszg2 Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 29.10.15, 10:50
        alpepe napisała:

        > Tu się toczy rozgrywka między twoją teściową, twoją szwagierką a tobą, która z
        > was weźmie go pod pantofel.

        serio? nie rozumiem czemu ma służyć ta rozgrywka. Branie pod pantofel jest idiotyczne. pewno jestem naiwny ale pod tym względem uważam że kobiety są idiotkami.
        • alpepe Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 29.10.15, 10:55
          Nie musisz rozumieć, ludzie mają różne związki, jeśli ich to uszczęśliwia, niech mają. Temu panu się to podoba, tylko problem jest, że są trzy pantofle, a on jeden.
          • mariuszg2 Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 29.10.15, 11:05
            Nie muszę ale chcę czyli muszę.
            Nie lubię być kastrowany przez kobiety.
            Kolejny idiotyzm:
            Skąd wiesz, że Panu jest dobrze?
            Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Świadczy o tym bierność Pana. Totalny kastrat.
          • lila.1234 Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 29.10.15, 11:08
            Chyba to jest najbardziej trafna analiza. Meza siostra i matka byly przyzwyczajona do tego, ze maz spelnia wszystkie ich zachcianki. Gdy urodzilo sie dziecko,maz pojechal o 22 w nocy do siostry po to zeby przykleic jej folie do telefonu, mimo ze prosilam go o to zeby zostal i pomogl mi przy kapieli dziecka. Prosilam o to zeby, pojechal nastepnego dnia o normalnej godzinie. Siostra zrobila wtedy z siebie niepelnosprawna ofiare ktora nie jest w stanie przykleic folii do telefonu? ale po dlugich tlumaczeniach maz zrozumial w koncu ze jego rodzina, czyli dziecko i ja najpierw, potem dopiero siostry tesciowie. Na razie jest ok, ale caly czas sie boje co znowu wymysli ta siostra. Z tesciowa dogadujemy sie jak wspomnialam dobrze, z siostra staralam sie znalezc wspolny jezyk, zapraszalam ja na kawe itd, ale ona mnie nie zaprosila nigdzie ani razu, jest bardzo zarozumiala i czuje ze mnie nie lubi, jej prawo, ale nie chce zeby sklocala mnie z rodzina meza
    • piataziuta Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 29.10.15, 11:15
      Rozwiedź się.
      Serio.
      No chyba, że są jakieś powody dla których miałabyś się nie rozwodzić, oprócz tego, że trzy lata temu imponował ci inteligencją (matematyczną chyba, bo na pewno nie emocjonalną)?
      • maly.jasio a to jest cos takiego ? 29.10.15, 11:21
        piataziuta napisała:
        oprócz te
        > go, że trzy lata temu imponował ci inteligencją
        (matematyczną chyba, bo na pewno nie emocjonalną)?


        a to jest cos takiego w ogole ?

        sondzilem, ze emocje , zwlaszcze kobiece, z inteligencja raczej niewiele maja wspolnego ?

        (naturalnie celowo pomijam dyrdymaly psychologow - w koncu i oni musza z czegos zyc...)
        • alpepe Re: a to jest cos takiego ? 29.10.15, 11:37
          To jak krowie na rowie, czasem Jasio nie potrafi się dobrze wysłowić, studiów nie skończył, ba, nawet zawodówki nie ma, a kapuchę trzepie aż miło. Jest inteligentny emocjonalnie, potrafił się wkręcić w układy i układziki i odpowiednio na tym skorzystać.
          • maly.jasio i jesce, Pipi... 29.10.15, 11:41
            Panienki rwal, ze az wiory lecialy i nie musial sie o nie bic z innymi absztyfikantami, jak ci twoi.

            potencjalna konkurencja sama zwiewala do lasu :)))
            • alpepe Re: i jesce, Pipi... 29.10.15, 11:48
              Amen.
        • piataziuta Re: a to jest cos takiego ? 29.10.15, 11:57
          bo jesteś głupi

          inteligencja emocjonalna to umiejętność zidentyfikowania w codziennym życiu ciągów przyczynowo- skutkowych
          to samo co w matematyce i fizyce
          • maly.jasio a to ciekawe... 29.10.15, 12:02
            piataziuta napisała:
            > bo jesteś głupi

            - - nobody is perfect...
            >
            > inteligencja emocjonalna to umiejętność zidentyfikowania w codziennym życiu cią
            > gów przyczynowo - skutkowych to samo co w matematyce i fizyce


            aha... bo ja wlasnie blisko fizyki jezdem...
            i wydawalo mnie sie do tej pory, ze do zidentyfikowania ciagow przyczynowo-skutkowych
            to ZWYKLA inteligencja wystarcza - zatem po co do tego mieszac emocje ?
            • piataziuta Re: a to ciekawe... 29.10.15, 12:15
              no niestety, "ZWYKŁA inteligencja" nic nie znaczy

              często się zdarzają takie przypadki, które bardzo dobrze sobie radzą w zagadnieniach matycznych i fizycznych, a w codziennym życiu nie potrafią wskazać schematów swojego postępowania, ani tym bardziej odnaleźć ich przyczyn

              i wykazują na co dzień kompletny brak logiki i pustostan umysłowy
              i tak np., gdy żona staje się senna w ciąży, zamiast skonsultować to z nią, dzwonią do mamusi
              • maly.jasio a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 12:19
                piataziuta napisała:
                > i tak np., gdy żona staje się senna w ciąży, zamiast skonsultować to z nią,
                dzwonią do mamusi


                a to sie dobrze sklada...
                uwzgledniajac Twoja wysoka inteligencje emocjonalna, w takiej sytuacji, telefony do mamusi moglbym sobie spokojnie darowac - i smialo siegnac od razu po pol litra..

                PS. a jak z narzeczonym i jego EQ?
                • mariuszg2 Re: a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 12:25
                  maly.jasio napisał:

                  > uwzgledniajac Twoja wysoka inteligencje emocjonalna,

                  brawo! strzał w 10!. :)
                  wypiję za to.
                  • piataziuta Re: a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 12:32
                    uspokójcie się
                    nie ma jeszcze nawet 13
                    • mariuszg2 Re: a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 12:35
                      na stary czas już jest...odstaw już te pigułki hormonalne bo masz zaburzenia poczucia czasu.
                      • piataziuta Re: a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 12:39
                        odstaw te pół litra
                        a może w końcu wyciśniesz coś, wiesz skąd, na spróbowanie
                        • mariuszg2 Re: a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 12:42
                          aaaa posmakowało widzę:) dobzie dobzie...odstawiam, żeby było na repetę (dokładkę). :*
                • piataziuta Re: a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 12:31
                  u niektórych wiele rzeczy jest dobrym powodem, żeby sięgnąć po pół litra

                  bardzo dobrze
                  ma niższe niż IQ, ale i tak wysokie
                  łatwo się dogadać
                  • mariuszg2 Re: a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 12:34
                    piataziuta napisała:

                    > u niektórych wiele rzeczy jest dobrym powodem, żeby sięgnąć po pół litra

                    a u Ciebie jakie to są poza tym, że łatwo się dogadujesz z narzeczonym?
                    • piataziuta Re: a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 12:36
                      nigdy nie sięgam po pół litra
                      wino ma 0,75
                      • alpepe Re: a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 12:38
                        chyba marka Medinet ma 0,5.
                        • piataziuta Re: a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 12:43
                          nie widziałam tego w Polsce
                          to w ogóle wytrawne jest?
                          wygląda jak eksperyment na słodko (fu!)
                          • alpepe Re: a to sie dobrze sklada... 29.10.15, 13:07
                            w marketach, takie bukłaki z kształtu, logo z krzyżem, ale bez Jezuska.
                  • maly.jasio Slonko, 29.10.15, 14:52
                    piataziuta napisała:
                    > ma niższe niż IQ, ale i tak wysokie


                    Slonko, przypadek gdy

                    EQ > IQ
                    jest mozliwy tylko u kobiety.
                    u mezczyzn testosteron na to nie pozwala.

                    • mendiga Re: Slonko, 29.10.15, 15:10
                      Ojapier, ale sobie strzeliłeś w stopę.

                      Ziuta, wykończ go teraz, niech się już nie męczy...
                      • maly.jasio Zlotko, 29.10.15, 15:20
                        mendiga napisał(a):
                        > Ziuta, wykończ go teraz, niech się już nie męczy...


                        Zlotko, spowodu katastrofalnie niskiego EQ - splynie to po mnie jak po kaczce...
                        • mendiga Re: Zlotko, 29.10.15, 15:57
                          Elegancka wyprzedzająca cios samokrytyka. Wystarczająco satysfakcjonująca jak dla mnie.
                          • molly_wither Re: Zlotko, 10.11.15, 19:32
                            Ale pierd....sz (uzywajac Twojej terminologii).

                            mendiga napisał(a):

                            > Elegancka wyprzedzająca cios samokrytyka. Wystarczająco satysfakcjonująca jak d
                            > la mnie.
    • lilith45 Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 30.10.15, 21:55
      Wcześniej Twój mąż tez nie miał zdania a jednak z nim postanowiłas miec dziecko. Może przestań przejmować się jego rodziną i rob co uważasz za stosowne. I po groma ciagnęłaś jego z dzieckiem na rozmowę o pracę. Nie przyszłoby mi to do głowy.
      Mąż nie chce wyjeżdżać i tez ma do tego prawo...tak swoją drogą.
      Za dużo myslisz o jego rodzinie. Olej ich.

      -----
      W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
      - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
    • burina Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 31.10.15, 11:29
      A co on by odpowiedział, gdyby go tak po prostu zapytać o to, czy wie że/dlaczego Cię podświadomie sabotuje?
    • tulsa00 Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 31.10.15, 21:14
      Przedewszystkim zrozum, ze ludzie sa rozni. Piszesz ze chcesz zmienic jego wady, dla ciebie to wady np. Dla innej zalety. On jest jaki jest, to nie znaczy ze to zle ze jest bierny. Ktos moze powiedziec ze ty jestes karierowiczka I ze to jest twoja wada, ta chec gonienia po wiecej. Nie dobraliscie sie po prostu I tyle. To ze on jest taki przez jego matke to nie ma znaczenia. Wszyscy mamy jakies cechy przez to jak bylismy wychowywani. I nawet gdyby udalo sie twemu mezowi pracowac Nad tym I zmienic, czy on tego chce? Nie wydaje mi sie. Mozesz go zmuszac zeby cos tam robil, ale on nigdy nie bedzie szczesliwy I nie bedzie Taki jak ty chcesz zeby byl. On nie widzi swiata tak jak ty widzisz I nie ma takich samych pragnien....Taki sam byl moj ex maz, kilka lat zmarnowalam na czekanie zeby mu sie w koncu chcialo. Teraz mam faceta jakiego sobie wymarzylam. Po prostu kiedys nie wiedzialam co chce, tzn. Moze wiedzialam ale nie z dawalam sobie sprawy ze po slubie jest zupelnie inaczej. Na co innego zaczyna sie zwracac uwage. Kurde jak bede miec corke to bede ja uczyc bo mnie moja mama nic nie nauczyla. Sama mosialam na swoich bleach dojsc do tego
    • nstemi Pierwszy kryzys? 01.11.15, 22:52
      Hmm, żaden ze mnie fachowiec :-) ale czy Ty przypadkiem nie przechodzisz właśnie potężnego małżeńskiego kryzysu? Jesteście trzy lata po ślubie (razem pewnie trochę dłużej), przez ten czas zaliczyliście wiele życiowych zmian-narodziny dziecka (a to jest rewolucja), nowa praca, szukanie kolejnej. Do tego mało przyjazne stosunki z rodziną męża-tym akurat odrobinę za bardzo się przejmujesz. Być może jesteś na życiowym zakręcie, musisz podejmować jakieś trudne decyzje i nie wiesz za bardzo w którą stronę pójść i nie masz pomocy i rady jak ten zakręt ominąć. I chyba właśnie nastąpiła kumulacja.
      Trochę to znam, i ja miałam kryzysy i zakręty z winieniem mojego męża o moje niepowodzenia i w ogóle o prozę życia, i teściową, która uwielbiała gdy synowie tańczyli jak ona im zagra. Udało się to przebrnąć tylko dlatego, że zawsze jak opadł kurz emocji nauczyliśmy się obydwoje ze sobą gadać jak przyjaciele, nie jak para wrogów. Jak ludzie, którzy mają swoje strachy, rozterki, którym nie zawsze wszystko idzie jak po maśle. To jest tak, że jak już z nosa spadną różowe okulary i proza życia przytłacza można się w związku albo zaprzyjaźnić z całym dobrodziejstwem inwentarza: ze słabościami i wadami i się uzupełniać zaletami, albo kicha. Rozchodzimy się albo zapiekamy w żalach.
      Może spróbuj pogadać ze swoim mężem, tak szczerze, bez obwiniania, bez niekończących się dyskusji, że on wtedy dwa lata temu to zrobił coś tam...
    • kobieta_z_polnocy Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 02.11.15, 14:41
      Nie dziwie sie wcale, ze masz dosc. Taki maz to zadne wsparcie. Bija sie o niego trzy kobiety, a on sam nie mowi, czego tak naprawde chce ani nie stawia zadnych granic. W sumie ciezko stwierdzic, czy mu sie taki uklad podoba czy wrecz przeciwnie. Pasywnosc, ktora mocno ogranicza bliskich.

      Nie mieszaj tylko roznych spraw:
      jazda poznym wieczorem do siostry by jej pomoc przykleic folie do telefonu (WTF?) czy tez przychodzenie z dzieckiem do ciebie tuz przed rozmowa o prace (sabotaz) to zwykle swinstwo lub bezmyslnosc - nie wiadomo co lepsze.

      Za to zbywanie twoich pomyslow, to po prostu roznica temperamentow. Rozumiem, ze ty chcesz od niego rady co do dalszego rozwoju kariery, ale takiej nie dostaniesz, wiec musisz uporac sie z tym sama. Zwlaszcza ze wyglada na to, ze masz pomyslow od groma: wlasna firma, praca w dawnej firmie, wyjazd za granice. Nie kazdy potrafi nadazyc za takim natlokiem pomyslow.

      A wyjazd - na jakis czas tylko - z dzieckiem do rodziny nie wchodzi w gre? Tak zeby odpoczac od szarej codziennosci i przy bliskich odsapnac i zastanowic sie co dalej?

    • lubie-czytac Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 10.11.15, 12:44
      Ciekawa sprawa z tym wiązaniem się przez aktywne kobiety z ociężałymi, powolnymi mentalnie facetami, którzy potrzebują w żonie drugiej matki i którym trzeba wciąż dawać impulsy do jakichkolwiek zmian.

      Myślę trochę, że kobiety aktywne, władcze, silne, dominujące specjalnie wiążą się właśnie z takimi facetami, których można zdominować, bo one potrzebują takiego dominowania nad kimś.

      Niby wszystko jest w takim związku dobrze, bo on ma opiekę takiej drugiej mamusi w postaci zony, a ona spełnia swoją potrzebę dominacji i żyją w ciepełku do czasu aż jedna ze stron zaczyna wymykać się lekko z tego układu - czyli na przykład okres twojej ciąży, kiedy byłaś bardziej ociężała, a on dzwonił do matki bezy się na to poskarżyć, rozdrażniony,bo widział, że coś wam pęka w tym wspomnianym układzie i zaczął się dyskomfort;)

      Czasami widzę, że kiedy kobieta jest już częściowo spełniona jako matka, częściowo spełniona po pierwszych udanych latach budowania kariery, to budzi się w niej nowa energia, jest coraz bardziej twórcza. I najwidoczniej ty się właśnie tak zmieniasz, a to jest dobra rzecz, bo oznacza, że wszystko u ciebie poszło dobrze i się rozwijasz. A twój mąż nie może znieść tych zmian, bo to się wymyka ze starego, dobrego układu. I zrobi wiele, żeby zachować stary układ, Stąd to torpedowanie twojego szukania pracy w postaci przynoszenia dziecka na twoją rozmowę kwalifikacyjną itp. Niby zawsze powie, ze ci dobrze życzy i wspiera, a tak naprawdę będzie dalej (udając, ze wszystko jest ok) robił różne mniej lub bardziej uwiadomione zabiegi, żeby podtrzymać stary układ.

      Najgorsze jest to, że on może w jakiś sposób czuć się oszukany. Wszak powolny, ociężały i potrzebujący dominacji był zawsze, zgodziłaś się na taki układ. To, że ci się wszystko zmienia powoduje jego zagubienie. Trzeba być tego świadomym. Ale z drugiej strony rozumiem twoją frustrację.
    • molly_wither Re: Maz nigdy nie ma zdania, meczaca siostra meza 10.11.15, 19:09
      Samo zycie. Jesli maz nie ma zdania to jego siostra na bank jest męczaca. I na odwrot.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka