Dodaj do ulubionych

Adorator w pracy....

03.10.17, 08:45
Witam..prosze o poradę bo już nie wiem co robić...jakis czas temu kokega z pracy wyznał że się we mnie zakochał ...ze jestem tą jedyną na którą czekał itd...zawszr fajnie nam się rozmawiało ale nie myślałam że on traktuje mnie inaczej niż koleżankę...powiedzialam mu że nic z tego nie będzie bo mam męża,dziecko i nie szukam zmian ..nie wiem czy to zrozumiał jak bym ja to chciała...nie wiem teraz jak mam się zachować...czy udawać że nic się nie stało...obecnie mijamy się bez słowa ...i nie ukrywam że jest to dziwna sytuacja bo wcześniej zartowalismy,smialismy się itd...ale teraz trochę boję się że on każdą moja próbę rozmowy odbierze jako zachęta do czegoś więcej ...
Obserwuj wątek
    • holenka70 Re: Adorator w pracy.... 03.10.17, 10:06
      Jeżeli pracujecie razem, to będziesz musiała to jakoś przetrawić. Istnieje szansa, że wasze relacje, trochę się rozluźnią bo dostał kosza, ale jeśli normalnie do tego podejdziecie to może wszystko będzie ok.
    • derff Re: Adorator w pracy.... 03.10.17, 10:11
      Tylko pozazdrościć, nic tak nie dowartościowuje jak adorator.Nie strać go bo będziesz żałować.
    • mazzini890 Re: Adorator w pracy.... 03.10.17, 18:16
      Jeżeli znowu zacznie grzecznie ale stanowczo powiedz mu,że nic z tego.że życzysz mu jak najlepiej ale kochasz swoją rodzinę i nic z tego nie będzie. Traktuj go normalnie jak kolegę z pracy. I w razie potrzeby powiedz mu iż tak go właśnie traktujesz.Ale jeżeli po pracy mijacie się bez słowa nie naciskaj ( o ile tego chcesz ) na jakąś przyjaźń. To z reguły nie ma sensu. Daj mu czas na przetrawienie tego. A jeżeli cie znielubi to trudno. Najważniejsze byście nie szkodzili sobie nawzajem. Ale tez raczej mało prawdopodobne by miedzy wami było tak koleżeńsko jak kiedyś.Porządny ale nie mściwy facet raczej w takich sytuacjach się odcina i ucina poza służbowy kontakt. A jeżeli w pracy poza kwestiami służbowymi on stara się ciebie nie dostrzegać, a to ci nie szkodzi, to uszanuj to.
      • psycho_but_cute o, tutaj. 05.10.17, 19:07
        dobre podsumowanie i fajne rady, Mazzini890.
        nic dodac:)
    • wieczornica Re: Adorator w pracy.... 03.10.17, 19:03
      Najlepiej wyjaśnij mu, że między wami nic nie będzie. Bądź bezpośrednia, żeby wiedział na czym stoi i mógł jakoś przetrawić odrzucenie.
    • enith Re: Adorator w pracy.... 03.10.17, 20:45
      Kolega musiał być chyba w niezłej desperacji, żeby zamężnej, dzieciatej współpracowniczce wyznać miłość. Jesteś pewna, że swoim zachowaniem (świadomym lub nie) nie zachęciłaś go do myślenia, że między wami może być coś więcej? On w ogóle wie o mężu i dziecku?
      O powrocie do stanu sprzed tego nieszczęsnego wyznania nie ma mowy. To jest ta granica, po przekroczeniu której między dwojgiem ludzi zmienia się wszystko. Gdybym była tobą, ograniczyłabym kontakty z kolegą do stricte służbowych. Właśnie po to, żeby uniknąć kolejnych nieporozumień z jego strony. Jest nadzieja natomiast, że adorator po koszu sam ukróci kontakty z tobą.
      A na przyszłość mała rada: częste nawijanie o mężu, dziecku i szczęśliwym życiu rodzinnym gasi zapał adoratorów w stu niemalże procentach. Sprawdzona i potwierdzona metoda. Unika się wtedy właśnie takich sytuacji, jak twoja.
    • zbych21 Re: Adorator w pracy.... 03.10.17, 20:49
      Jeśli Twoje sumienie jest w tym czyste, to powiedz o tym mężowi, tylko delikatnie. Mąż powinien to docenić, a adorator da spokój.
      • bmc3i Re: Adorator w pracy.... 05.10.17, 09:31
        zbych21 napisał:

        > Jeśli Twoje sumienie jest w tym czyste, to powiedz o tym mężowi, tylko delikatn
        > ie. Mąż powinien to docenić, a adorator da spokój.



        Po co? Ty byś docenił?
    • zebe1003 Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 09:36
      Polska Katolicka pełny obraz masakra jakaś kolega to scierwo które wyciąga rękę po kogoś kto ma rodzinę , taka jest polska właśnie teraz żadnych oporów żadnych zasad pewnie wyznał ci to aby cię przelecieć a potem stwierdzi kochanie to jednak nie to a ty zostaniesz sama z problemem , słodziaczek z niego wszystko zrobi aby ogóra zapakować tam gdzie chce to niech do agencji spada za 200zł zrobią mu laske i bedzie git , dziewczyno nie daj sie omamić znam takich ćwoków żadnych zasad tylko czyjeś życie rozpier........ą
      • alpepe Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 10:08
        Z opisu w poście inicjującym nie wynika, że kolega wiedział o mężu i potomstwie tej kobiety, może więc powściągnij swe negatywne emocje.
      • obrotowy zal Ci, czy jak ? 04.10.17, 14:59
        mila oferta...

        jesli nie laskocze podbrzusza, to przynajmniej Dusze :)
    • baba67 Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 11:20
      Skoro fajnie sie Wam rozmawiało to chyba nie ukrywalas istnienia rodziny choć oczywiście przesadnie rozwodzić się nad tematem nie musiałaś. Jeśli kolega wiedział to jego egocentryzm i odklejenie od rzeczywistości poraża -co miałabyś wg niego zrobić-porzucić rodzine bo ON się zakochał?To że lubisz znim rozmawiać zinterpretował że tez się w nim zakochałaś? A może oczekiwał dyskretnego pukanka w ramach pocieszenia że nie możesz odejśc od rodziny?Gościu jest poryty.
      Bo jeżeli udawałaś singielkę (w co watpię) to byłaś bardzo nie w porządku.
    • derff Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 11:51
      Ludzie, wypisujecie jakieś głupoty a przecież można się lubić i kochać kogoś mimo małżeństwa. Tak nas Bóg stworzył. To dotyczy wszystkich, księży zakonnice a nawet Papierza. Miłość jest darem a nie kłopotem. Inna rzecz że przez nią można sobie cale zycie spiepszyć jak się pójdzie na całość
      • baba67 Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 12:19
        Owszem można. Całymi latami, beznadziejnie i nic w tym złego. Tylko po co wyznawać to osobie która nie jest takim uczuciem zainteresowana bo ma szczęsliwą rodzine?
        • alpepe Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 13:20
          Bo nigdy nie wiadomo, czy jest tak czy może inaczej. Lepiej zaryzykować bycie wyśmianym niż po pięciu latach się dowiedzieć, że np. dana osoba odwzajemniała uczucie, ale była nieśmiała i nic nie wyszło.
          • baba67 Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 14:54
            Można okazać swoje uczucie w formie pozawerbalnej. I wymaga to nawet mniej smiałości. Jeśli ktoś nie czuje się szcześliwy w swoim związku na pewno skuma i odpowie pozytywnie.Jeśli jest szczęśliwy nie zareaguje i sprawa się rozmje bez głupich sytuacji. Wystarczy trochę inteligencji emocjonalnej.
            Nie wyobrażam sobie szczerej bliższej relacji koleżeńskiej (a tu taka zaistniała) bez samoistnego wypłynięcia w rozmowie szczegółów takich jak stan cywilny czy posiadanie dzieci.Ale jeśłi ktos udaje singla lub singielkę bo lubi ten błysk w oku płci przeciwnej to sam sobie winien.
          • enith Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 15:46
            No cóż, facet postawił wszystko na jedną kartę i przegrał. O powrocie do przyjaźni nie ma nawet co marzyć. Nie tylko dlatego, że po wyznaniu miłości wszystko się zmienia i nie da się już udawać zwykłej koleżeńskiej zażyłości. Próby utrzymania relacji będą poza tym dawać koledze złudną nadzieję na coś więcej, a pani wyraźnie napisała, że nie jest tym zainteresowania. Do tego państwo razem pracują, muszą się w związku z tym spotykać na płaszczyźnie zawodowej i teraz oboje muszą robić dobrą minę do złej gry.
    • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 13:30
      Nie musiałaś mu mówić o rodznie. W końcu nie każdy musi opowiadać o swoim stanie cywilnym, życiu prywatnym.
      Nie wiem, czy nie zauważyłaś, że on się zakochuje. To najczęściej widać i wtedy trzeba było uderzyć z flanki. Ale chyba przegapiłaś ten moment.
      Tobie polecałabym metodę zwyczajnej uprzejmości, traktuj go jak traktujesz każdego innego, obojętnego kolegę z pracy. Oczywiście witasz się, od czasu do czasu pytasz, jak leci i i cześć. Taki mur uprzejmości jest trudniej przebić niż mur chłodu
      Na zagadywanki odpowiadasz uprzejmie, jakby coś za długo rozmowa, to się śpieszysz. No jak inni ludzie w firmie.
      Bo teraz on Cię nagle może zagadać, czemu z nim nie rozmawiasz.
      I nie zastanawiaj się nad tym, jak on odbierze jakiejkolwiek poczynania z Twojej strony. Nie grzebie się w chudzych głowach, bo to niemożliwe.
    • czoklitka Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 16:14
      Na tę chwile może tak to odebrać. Odczekaj trochę czy nawet sporo czasu z zagadywaniem go. Tylko cześć-cześć i tematy pracowe, jeśli trzeba. A za jakiś czas zobaczysz, co tam z nim się dzieje, czy jest zdolny do prowadzenia konwersacji bez "tła".
    • ahoy2 Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 20:01
      Traktuj go jak chcesz. Rób, co chcesz - chcesz to się z nim prześpij, nie chcesz, to powiedz, że nie jesteś zainteresowana, że nie jesteś romantyczką, że nie robisz głupstw, wystarczy ci jeden chłop. Nie dasz się wpędzić w kłopoty. Nie można tego tak rzeczowo i prosto wyjaśnić? Ale jak się pytasz, może masz na niego ochotę? To go przeleć na jakiejś delegacji.
    • atyp3 Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 23:10
      Po pierwsze podziel się tą informacją z mężem. To rozwiąże wszystkie problemy, zobaczysz. Powodzenia.
      • adoptowany Re: Adorator w pracy.... 04.10.17, 23:33
        ,..nie trzeba wymyslac kwadratury kola, wystarczy tylko przez jakis czas w rozmowach uprzejmie zachowywac bezpieczny dystans,podobny jak do dopiero co poznanych osob,a ewentualne wyznania krotko ucinac juz na samym poczatku i gitara,to zawsze wystarcza, w kazdym razie to sie sprawdzilo,tyle ze wtedy pewna panna byla na tyle inteligentna i dumna,ze tak jakos w lot zalapala sens podprogowego przekazu.
        • marcepanka313 Re: Adorator w pracy.... 05.10.17, 20:46
          Znamy sytuację z Twojej perspektywy. Nie wiemy, czy kolega nie miałby argumentów na poparcie swojego zachowania .
          • baba67 Re: Adorator w pracy.... 06.10.17, 11:13
            ZAchowanie kolegi mogłyby wytłumaczyc tylko 2 powody-ukrywanie aktu posiadadania rodziny nie tylko przed nim ale przed wszystkimi współpracownikami (nierealne) albo ustawiczne narzekanie na męża i traktowanie pana jako meskiego ramienia do wypłakiwania się(nie wynika to z postu ale kto wie).
            • alpepe Re: Adorator w pracy.... 06.10.17, 13:24
              jak najbardziej realne, sama znałam takie cichociemne.
              • baba67 Re: Adorator w pracy.... 06.10.17, 19:14
                Nierealne w tym przypadku. Utajnianie info o rodzinie wymaga wysiłku, stała kontrola żeby nic sie nie wymsknęło, to sie robi z określona intencją jedna z nich jest szukanie przygód.A tu jakby nie ma sensu,
                • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 06.10.17, 19:21
                  Dlaczego utajnienie? Ja prawie nigdy nie mowilam o moim statusie. Co kogo to obchodzi. I nie chodzi o utajnianie,a o to, o czym się rozmawia.
                  • baba67 Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 08:42
                    Kto chce skumac to zrozumie o co mi chodzi.Kto nie chce albo nie może jest nie z mojego świata i i tak nic nie wytłumaczę.
                    • alpepe Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 09:10
                      Ja sądzę, że po prostu nie spotkałaś takiej osoby, ja spotkałam, dwie kobiety. Może nie były szczęśliwe w związkach, może wychodziły z założenia, że to drugiej osoby nie obchodzi, nie wiem.
                      • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 11:43
                        Nie wiem, dlaczego zakładasz, że jak ktoś nie mówi i swoim związku, to jest sam nieszczęśliwy. Hm, bo ja znam parę osób, nieustannie piejących o swoich szczęśliwych związkach, cudownym mężu. A potem nagle jest kolega w pracy, no który jej się zupełnie nie podoba, ale to zupełnie, bo jest taki niemęski i nie w jej typie. Zupełnie, za to słyszę to trzy razy na dzień. Ale na imprezie ona jest uwieszona jego ramienia. Albo opowieści o wszystkich flirtach w ciągu dnia i kto na mnie dziś spojrzał i oooh. I bijemy tę pianę znad biurka.
                        Mnie się bardzo spodobało zachowanie pary moich kolegów ze studiów - kiedy zostali parą (a byli w jednej grupie), nie było obściskiwania się, nic. I kiedy się rozeszli, dalej zachowywali się normalnie. No może mniej rozmawiali ze sobą. Po roku chyba do mnie doszło, że byli parą. No bo ja nie przerabiam jakoś namiętnie życia bliźnich. Owszem, jest wielu bliźnich, większość, zamęczających szczegółami.
                        • alpepe Re: Adorator w pracy.... 09.10.17, 16:15
                          jeśli to do mnie, to pokaż mi w tekście, gdzie to zakładam. Dziękuję, nie pchaj mi dziecka w brzuch.
                          • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 09.10.17, 17:12
                            Tu piszesz - (...) ja spotkałam, dwie kobiety. Może nie były szczęśliwe w związkach (...)
                            Po pierwsze - spotkałaś takie dwie kobiety. Zakładam, że spotkałaś w życiu nieco więCej niż powiedzmy cztery kobiety. Bo gfyby połowa milczała, a połowa gadała o sobie, to byłby inny układ sił.
                            Dwa egzemplarze, co nie chciały nikomu opowiadać i po drugie - sama zakładasz że mogły być nieszczęśliwe. Oczywiście potem dodajesz, że mogły zakładać, że to nikogo nie obchodzi.
                            Ale wybór słów - dwie kobiety, być może nieszczęśliwe - mówi sam za siebie.
                            Ludzie są różni i jak powiedział Bukowski - i tak wszyscy umrzemy, więc powinni być dla siebie milsi.
                            Czyli po prostu otworzyć się na to, że jedni LUDZIE mówią o sobie chętnie (my byliśmy na zakupach w sobotę i były takie korki), a inni LUDZIE powiedzą - byłam/łem w sobotę w mieście i były takie korki, że hej.
                            Bez wykluczania, bez zakładania nieszczęścia, po prostu przyjąć siebie nawzajem, jacy jesteśmy. Przynajmniej się postarać.
                    • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 11:38
                      Może nie jesteżym z jednego świata. Bo w Twoim świecie ludzie chyba i tak w trzecim zdaniu wsponmą o statusie, rodzinie, dzieciach, mężu, jego kłopotach z chrapaniem i wczorajszym stolcu. Dlatego nie trzeba a) nawet nic mówić o osbie, bo to i tak nikogo nie obchodzi i b) wystarczy uważnie słuchać, a wiedzę o bliźnich masz podaną.
                      To tyle z drugiego świata.
                      • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 11:46
                        PS - problem w Twoim świecie to jednak jeśli po jakimś czasie nie zdejmiesz niemalże majtek i nie opowiesz, co masz sama w zanadrzu. Bo w Twoim świecie aż takie głupie nie jesteście i trzeba od czasu do czasu obrobić komuś d.. , a na to trzeba mieć dane. W Twoim świecie jesteście jednak za głupie na to, aby te dane wyfiltrować.
                        • baba67 Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 12:37
                          To już wiem dlaczego Minnie cię wywaliła.Gryziesz bez powodu. W moim swiecie ludzie sa prostolinijni i nikogo nie udaja, w twoim widac nie.
                          • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 16:19
                            Nie gryzę. To Ty jesteś nieuprzejma pisząc - w swoim świecie. Ty gryziesz i Minni też gryzie w Waszym świecie. Gryziecie, że hoho!!
                            A poza tym jesteś wyjątkowo nieuprzejma, pisząc tu takie rzeczy, a przy tym udzielając się na forum o savoir-vivre. Bronisz decyzji moderatorki od tak, bez uprzedzenia. Gruczoł władzy napuchnięTy.
                            A także stosujesz arghumenty ad personam.
                            Wszystko jesdnak pasuje do Twoich słów - w moim świecie. W Twoim świecie nie ma miejsca na opinie innych.
                            Nieźle.
                            • baba67 Re: Adorator w pracy.... 08.10.17, 14:37
                              No i bardzo dobrze że cie tam nie ma.
                              • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 08.10.17, 21:22
                                Piszesz nixzym uosobienie savoir-vivreu.
                                Bronienie dyktarorskich decyzji, podjęTych ot tak, bo komuś nie pasowało, co pisałam, nie obrażałam nikogo. Ale to pasuje do Twojego wykulczającego pisania o moim świecie. Inność drażnie jednakowość, Ty masz swoją ciasną, małą matrycę i do głowy Ci nie przyjdzie, że są ludzie myślący inaczej.
                                Ciasne goryzonty myślowe pasują do wszystkich minnimouse, które chętnie każą wykluczeniem.
              • adoptowany Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 09:09
                alpepe napisała:

                > jak najbardziej realne, sama znałam takie cichociemne.


                ,..Alpi ,czy cichociemne, to takie co maja cos wspolnego z II wojna swiatowa?,..bo wiem,ze cichociemni tak,..a moze chodzi raczej o tzw. cichodajki? bo to zjawisko tez znam.

                >
                • alpepe Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 09:14
                  Nie, nie cichodajki, tam, skąd pochodzę, używa się określenia cichociemny na taką osobę, po której ktoś by się czegoś nie spodziewał, takie niby nic, a tu proszę.
                  • adoptowany Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 09:24
                    ,..aaa,ach te nasze regionalizmy,no chyba ze tak..u nas na takie, mawialo sie, z niej/niego to taka cicha woda, a jednak brzegi rwie
                • baba67 Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 12:39
                  Chodzi o osoby które z jakiegos powodu udaja wolne a nimi nie są. Wymaga to stałego kontrolowania się.Niekoniecznie ma to cos wspólnego z pokątna prostytucją, powody moga byc rózne.
                  • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 16:21
                    Dlaczego udają? bo nie nie powiezdiały pierwszego dnia o ślubie i zaręczynach? Bo się nie zwierzyły góra drugiego dnia, żebyś je mogła zaszufladkować? To już udają.
                    • enith Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 16:31
                      Ty ukrywasz fakt istnienia rodziny przed osobami, z którymi jesteś blisko w pracy? Innymi słowy NIKT u ciebie w pracy nie wie, czy jesteś mężatką, czy masz dzieci, czy jesteś stanu wolnego?
                      Tego typu informacje najczęściej wypływają naturalnie w rozmowach z ludźmi, nie ma potrzeby stawać na stole konferencyjnym i obwieszczać wszem i wobec swojego stanu cywilnego. Jeśli pani nawet słowem nie zająknęła się przez te wszystkie miesiące czy lata o tym, że posiada bliską rodzinę, to zakochany kolega mógł jak najbardziej odnieść błędne wrażenie, że jest wolna i do wzięcia. I nieprozumienie gotowe.
                      • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 16:42
                        Nie ukrywam. Jeśli mnie by ktoś zapytał, odpowiedziałabym. Koledzy zapytali w którejs pracy, odpowiedziałam.
                        Ja nie muszę pytać, bo większość ludzi podtyka pod nos takie informacje. Ale tu jest problem - ci podtykający jak baba, wykluczają innych ze swojego świata innych, którzy tego nie robią Albo madonny jak alpepe zakładają, że jeśli ktoś o sobie nie mówi, to jest nieszczęśliwy.
                        I ta masa ciasnoty umysłu alpepe to mnie jednak zatkała. Po ciataoych i po nieumiejętności u alpepe czytania ze zrozumieniem statystyki policyjnej, a nie komercyjnej prasy, no po tym numerze się nie spodziewałam tego.
                        Ktoś nie robi tego, co ja uważam za słuszne, bo ma jakieś braki. Nieszczęście, ciemne chmury.
                        No szok.
                        Kolega z tego wątku mógł po prostu zapytać.
                      • baba67 Re: Adorator w pracy.... 08.10.17, 14:43
                        No własnie -jeśliby sie nie zajaknęła to znaczy świadomie filtrowalaby te informacje. Teoretycznie jest możliwe prowadzenie z kolega z pracy konwersacji na tematy wyłacznie zawodowe i wtedy takie filtrowanie nie jest potrzebne. Niemniej bardzo mało prawdopodobne żeby ów kolega ni w pięć ni w dziewięć wyznawał miłość.
                        • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 08.10.17, 21:18
                          nie wiesz, czy się nie zająknęła. Może tak, a może nie.
                          Wg mnie każdy normalny, starający się człowiek, nie mający pewności w końcu pyta - jaki masz status osobisty. I po sprawie.
                          • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 08.10.17, 21:20
                            Mogła się zająknąć ze strachu, a może jej właśnie żniadanie podeszło do gardła. I nic nie miało to wspólnego z pseudoprokuratorskim świadomym filtrowanem informacji.
                            Tak naprawdę parę minut potem nie pamiętamy naszych myśli. Wystarczy sobie pisać takie sprawozdanie z dnia i już po mies. można się zdziwić - ja TAK naprawdę myślałam???
      • mariuszg2 Re: Adorator w pracy.... 06.10.17, 11:23
        atyp3 napisał:

        > Po pierwsze podziel się tą informacją z mężem. To rozwiąże wszystkie problemy,
        > zobaczysz. Powodzenia.

        O ile mąż nie uzna, że skoro jest tak otwarta atmosfera do rozmów należy wyznać historie ze swojej pracy :)
        • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 06.10.17, 11:28
          Dobre! Otworzą się sobie wzajemnie.
          To takie romantyczne, szczere, że no aż mi zatyka dech w piersi.
          • mariuszg2 Re: Adorator w pracy.... 06.10.17, 13:01
            więcej wiary w mężczyzn siostro! chyba, że odbijasz się w ich oczach niczym w lustrze.
            • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 06.10.17, 18:24
              Mam nadzieję, że nie.
    • pomorzanka34 Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 12:29
      coz duży plus dla kolegi za szczerość i odwagę ;))
      w dzisiejszych czasach to na palcach jednej reki można spotkać takie osoby .
      Moim zdaniem powinnaś zachowywać sie tak jak do tej pory skoro wyjasniłas mu swoją sytuację życiową to raczej nie powinno być problemu no chyba ,że pan poczuł sie urażony i nie chce utrzymywać kontaktu.
      • baba67 Re: Adorator w pracy.... 07.10.17, 12:42
        Oprócz szczerości i odwagi cenna cecha jest tez myślenie o psychicznym komforcie innych.
        • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 08.10.17, 21:24
          o babo, to cytat z Ciebie i dla Ciebie!!

          Oprócz szczerości i odwagi cenna cecha jest tez myślenie o psychicznym komforcie innych.

          Pomyśl o tym komforcie czasem, a nie tylko o nim pisz.
          Myśl czasem choć chwilę.
          • baba67 Re: Adorator w pracy.... 09.10.17, 09:36
            Wiesz co, wygasiłbym cię ale i tak nie zamierzam tu pisac. Szkoda mi nawet czasu na zmienianie ustawień.
            • znana.jako.ggigus Re: Adorator w pracy.... 09.10.17, 12:59
              Rób, co chcesz. Ale wymagając od innych dbałości o komfort psychiczny bliźniego, sama też się stosuj do własnych słów.
              Bo Ty pisząc o moim świecie wykluczasz mnie i inne, inaczej myślące osoby.
              I to jest zasadniczy problem Twój i np. forum savoir-vivre, gdzie trzeba być Minnie i korą i pewnie Tobą, aby być tolerowanym, a jednocześnie piszecie o zasadach dobrego wychowania. Minni moderuje forum, NIE stosując się do tych zasad, Ty piszesz o komforcie psychicznym bliźniego, jednocześnie triumfując, że mnie stamtąd wyrzucili (nb. ku zdziwieniu wielu i wielu podzieliło ten los).
              Nic dodać, nic ując. Smutne świadectwo prawdzie.
    • hiker.fcb2009 Re: Adorator w pracy.... 12.10.17, 10:19
      Hotel Tina Wwie.....tam...mężatki z Bemowa (i nie tylko) ''załatwiają'' takie sprawy jak twoje... spoko
    • fgfgfsdfdsf2 Re: Adorator w pracy.... 13.12.17, 15:34
      Wszsytko przez PIS i 500 +

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka