hhesse
25.01.18, 21:55
Nie będzie też o sprawach damsko-męskich, wybaczcie :-) Detali też nie będzie, mam nadzieję, że da się bez nich "pogadać".
Taka historia: jest sobie zawód. Specyficzny (zaufanie publiczne itp.). Regulowany z własną ustawą "o zawodzie...", własnym samorządem, sądem zawodowym i tak dalej. Jest też sobie zamknięte forum dyskusyjne, bez dostępu dla osób z zewnątrz, na którym „gada się” o różnych zawodowych sprawach. I pewnego dnia, zupełnie niewinny post na tym forum zapoczątkowuje niezłą g..burzę. Z której może wynikać, że pewne koleżeństwo po fachu postąpiło mocno nieetycznie. Sprawa zasadniczo bulwersująca, ale nie czarno-biała. Sporo odcieni szarości, może nie do końca kompleksowe i przemyślane podejście do sprawy, ale złej woli chyba brak. No i dobra: dyskusja żywiołowa, ludzie raczej dość mocno zbulwersowani. Ale tak jak napisałam sprawa niejednoznaczna. I może też wchodzić w grę kwestia celowego zatajenia ważnych informacji przez osoby trzecie do naszego „sprawcy”.
I nagle okazuje się, że sprawą zainteresowały się media, ponoć „wyciekły” zrzuty ekranu z dyskusji, już są pomyje. Ktoś z grupy po prostu poleciał ze sprawą do prasy.
Co o tym sądzicie? Czy, ktoś kto polazł z tematem do mediów postąpił właściwie? Jest to na pewno przedstawiciel tego zawodu (inni nie mieli dostępu do dyskusji). Czy może, trzeba było przedyskutować i przerobić temat we własnym gronie i wymusić rozwiązania systemowe, żeby były jasne procedury co i jak robić, żeby nie było etycznych wątpliwości. Bo ja mam mieszane uczucia, ale skłaniam się ku temu, że takie załatwianie sprawy spowoduje polowanie na czarownice, pitu pitu, a nie poważne podejście do sprawy.
A Wy? Co myślicie?