prawnicza1985
09.06.18, 20:54
Dzień dobry. Chciałam pytać na innym forum, ale w sumie temat by nie podszedł. Od miesiąca spotykam się z facet, równolatkiem który bardzo mi odpowiada, ale przeraża mnie jego gigantyczne ego. Dorobił się niezłej kasy na własnym biznesie, a dodatkowo wydał w zeszłym roku książkę (powieść). Nie osiągnęła jakiegoś wielkiego sukcesu, ale też sprzedała się w nakładzie parunastu tysięcy i zebrała dobre recenzje. Facet jest na pozór skromny, nie pozuje, nie obnosi się swoimi sukcesami, ale gdy pozna się go bliżej, to wychodzi z niego postawa "dlaczego cały świat mnie nie uwielbia, dlaczego w pas mi się nie kłaniają?". Takie pomieszanie roszczeniowej postawy wobec życia z cynizmem i poczuciem ogromnego rozczarowania na zasadzie "ja taki wspaniały a otoczenie, kraj i kontynent mnie nie doceniają, tak jakbym ja tego chciał". W życiu codziennym przekłada się to np. na konieczność ciągłego prawienie mu komplementów i przekonywania, że już za parę lat "poznają się na nim". Jak napisałam, facetowi nic nie brakuje, ma kasę, wygląd i znajomych, ale ewidentnie nie spełnia to jego ambicji. Czuję się przy nim czasami tak, jakbym ja też była jego drugim wyborem, albo inaczej: jakbym była z braku lepszej alternatywy, a on zasługuje na kogoś o wiele lepszego. Czy ktoś miał okazję zetknąć się z tego typu ludźmi? Czy da się z nimi cokolwiek sensownego zbudować w relacji innej niż pełnego podporządkowania się?