Gość: weronia Beżet :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 19:57 Beżet to jest naprawde super opisane, choć przykre że na własnym doświadzceniu. Wypowiedziami co niektórych nie przejmuj się widać z samego pisania, że raczej niewiedzą co to małżeństwo a jak już w nim są to baaardzo króciutko. Wiem jacy są faceci w sumie jak due dziecie :-) Mój mąż mimo że kochany i bardzo pomocny to jednak o takich sprawach jak lekarz nie pamieta (choć myślę iż to dlatego że niechce pamietać :-) O systematycznym braniu leków itp. podobnych sprawach też nie i to wcale nie jest mamuśkowanie lub nadopiekuńczość - ja dbam o jego zdrowie on o moje takie jest małżeństwo :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica.francuza jak miałam 11 lat 27.10.04, 21:22 spędzałam wakacje w gronie dzieci,z których jedno (5-letnia dziewczynka)było bezglutenowe. Z tego powodu z domu NIE znikły wszelkie potrawy i surowce zawierające gluten. Dziecię CZASEM podżerało,co mu rzecz jasna szkodziło,ale generalnie było przystosowane. DLACZEGO dorosły facet ma być bardziej niesamodzielny niż pięciolatka???? Gdzie w tym quasi-feminizm??? Odpowiedz Link Zgłoś
wykalaczka Re:bo cukier zabija latami 27.10.04, 22:27 o ile reakcja na skazę glutenową następuje natychmiast o tyle cukier zabija latami. Najpierw wysiadają oczy. Robią się czerwone i często łzawią. Rany ( o ile się je ma) nie goja się tak szybko, jeżeli nabijesz sobie siniaka - będzie on na twoim ciele znacznie dłużej. Jeżeli się roztyjesz wysiadają stawy, najpierw kolana i łokcie. Potem wszystko zaczyna wypadać ci z rąk. Na końcu wysiadają nerki. Zapomniałam o ciśnieniu. Cukrzyca powoduje nadciśnienie. Człowiek staje się bardzo nerwowy i wybucha z byle powodu. Idzie do lekarza by zbadać sobie cukier a wraca z lekami na nerwy, bo ktoś wepchnął się mu w kolejkę. Biorąc pod uwagę, że przez 40-50 lat jesteś normalnym, zdrowym człowiekiem, trudno jest Ci się przyzwyczaić do takiej sytuacji. Na początku nie wiesz, co dzieje się z Twoim organizmem. Przez pół roku żona lub mąż mówią ci, że coś jest z tobą nie tak. Proszą byś poszedł do lekarza, ale tobie się nie chce. Lepiej jest pospać. Potem prośby i groźby współmałżonka są już tak namolne, że w końcu idziesz do lekarza. I słyszysz wyrok dożywocia. Pozdrawiam i nie życzę nikomu. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica.francuza Re:bo cukier zabija latami 27.10.04, 23:37 wykalaczka napisała: > o ile reakcja na skazę glutenową następuje natychmiast o tyle cukier zabija > latami. Najpierw wysiadają oczy. Robią się czerwone i często łzawią. Rany ( o > ile się je ma) nie goja się tak szybko, jeżeli nabijesz sobie siniaka - będzie > on na twoim ciele znacznie dłużej. Jeżeli się roztyjesz wysiadają stawy, > najpierw kolana i łokcie. Potem wszystko zaczyna wypadać ci z rąk. Na końcu > wysiadają nerki. Zapomniałam o ciśnieniu. Cukrzyca powoduje nadciśnienie. > Człowiek staje się bardzo nerwowy i wybucha z byle powodu. Idzie do lekarza by > zbadać sobie cukier a wraca z lekami na nerwy, bo ktoś wepchnął się mu w > kolejkę. ?????? Biorąc pod uwagę, że przez 40-50 lat jesteś normalnym, zdrowym > człowiekiem, trudno jest Ci się przyzwyczaić do takiej sytuacji. 40-50 lat bycia normalnym,zdrowym człowiekiem...nie miałam tego komfortu. Na początku > nie wiesz, co dzieje się z Twoim organizmem. Przez pół roku żona lub mąż mówią > ci, że coś jest z tobą nie tak. Proszą byś poszedł do lekarza, ale tobie się > nie chce. Lepiej jest pospać. Potem prośby i groźby współmałżonka są już tak > namolne, że w końcu idziesz do lekarza. I słyszysz wyrok dożywocia. > Pozdrawiam i nie życzę nikomu. Hmmmmm...nadal uważam,że mozna w takiej sytuacji samemu się zaniepokoić i pójść do lekarza. Z szacunkiem dla Taty pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nutka Re:bo cukier zabija latami IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 28.10.04, 14:08 > kolejkę. Biorąc pod uwagę, że przez 40-50 lat jesteś normalnym, zdrowym > człowiekiem, trudno jest Ci się przyzwyczaić do takiej sytuacji. Na początku > nie wiesz, co dzieje się z Twoim organizmem. W tym momencie każdy dorosły, odpowiedzialny człowiek sam idzie do lekarza (dziecko prowadzi się tam za rękę). > Proszą byś poszedł do lekarza, ale tobie się > nie chce. Lepiej jest pospać. He he he, no to jeszcze raz gratuluję! WOW! > Potem prośby i groźby współmałżonka są już tak > namolne, że w końcu idziesz do lekarza. Co za gest! Tylko dla kogo ten gest: dla siebie czy dla współmałżonka? > Pozdrawiam i nie życzę nikomu. Ja również pozdrawiam i życzę więcej rozumu!! Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica.francuza Re:bo cukier zabija latami 28.10.04, 14:29 > > Proszą byś poszedł do lekarza, ale tobie się > > nie chce. Lepiej jest pospać. Może od cukrzycy się robi jakaś wyjątkowA senność?Niemniej,mimo wszystko... > > > > > Potem prośby i groźby współmałżonka są już tak > > namolne, że w końcu idziesz do lekarza. To znaczy jak namolne?Jak częste? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Kochaniczko:) IP: *.fbx.proxad.net 28.10.04, 09:02 Napisalam zdaje sie, jesli mnie pamiec nie myli, 'quasi-feminizujacym'? Przeciez jest roznica m. 'feministyczny' i 'feminizujacy', prawda? A jak do tego dodamy jeszcze 'quasi'... Pozdrawiam srdcznie! j. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica.francuza Re: Kochaniczko:) 28.10.04, 13:30 Gość portalu: jendza napisał(a): > Napisalam zdaje sie, jesli mnie pamiec nie myli, > 'quasi-feminizujacym'? > Przeciez jest roznica m. 'feministyczny' i 'feminizujacy', prawda? > A jak do tego dodamy jeszcze 'quasi'... > Pozdrawiam srdcznie! > j. O,przepraszam,"quasi" zamieściłam!!!:-))))) No dobra,zatem co jest quasi-feminizującego w myśli,że ludzie powinni wspierać się wzajemnie,nie zaś jednostronnie?Ewentualnie w moich wypowiedziach w wątku? Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica.francuza a,jeszcze jedno 27.10.04, 21:25 ja z Mamą (bo z nią mieszkam) dbamy o siebie W Z A J E M N I E !!!!!!!! I WZAJEMNIE sobie pomagamy. Czy jasne jest,o co mi chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
zonka3 Re: a,jeszcze jedno 27.10.04, 22:20 kochanica.francuza napisała: > ja z Mamą (bo z nią mieszkam) dbamy o siebie W Z A J E M N I E !!!!!!!! > > I WZAJEMNIE sobie pomagamy. > > Czy jasne jest,o co mi chodzi? nie ale my nie mamy z tym problemu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beza Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.chello.pl 27.10.04, 22:06 Jestes dzielna, to dopiero jest riposta!!!!!! Brawo Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jojo_z_jajem Re: Zajmij się nim, proszę 28.10.04, 13:50 Twoj czarno-bialy obraz rzeczywistosci czyli: zony dbaja i podcieraja kochanki nie dbaja i tylko siebie namaszczaja mimo wyjatkowego talentu pisarskiego (uklony) jest ladnym i wygodnym stereotypem ale mimo wypelniania wszelkich "zenskich" rol bez zarzutu czyli pielegniarki, kucharki, asystentki stomatologa, nie daje gwarancji posiadania wiernego malzonka w donicznce ktorego sie tak pracowicie podlewa przez te wszystkie lata. Jesli ekscytuja Cie kaszaki - to ok. Ale zaakceptuj prosze ze innych kobiet nie. Dobre malzenstwo to przede wszystkim zwiazek intelektualny, przyjazn, respektowanie potrzeb drugiej strony, zwracanie uwagi na rzezy ktorych druga strona moze nie dostrzegac - jak np jej choroba, a nie zdejmowanie odpowiedzialnosci z patnera (chociazby za diete czy leczenie) i zabawa "w bycie respiratorem" czyli "on beze mnie nawet nie umie oddychac biedaczyna, je swinstwa na miescie, a jak jest sam w domu to nawet reki do lodowski nie wklada". Ale w Polsce taki model ma wiele zwolenniczek i duze wsparcie spoleczne - co chociazby widac w postach powyzej. Moja mama trenuje go od 40 lat. Obserwuje i mysle ze dobrze ze z powodu kontuzji musialas zmienic dyscypl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 28.10.04, 20:32 jojo_z_jajem napisał: > Twoj czarno-bialy obraz rzeczywistosci czyli: > zony dbaja i podcieraja > kochanki nie dbaja i tylko siebie namaszczaja > mimo wyjatkowego talentu pisarskiego (uklony) jest ladnym i wygodnym >stereotypem Witaj jojo_z_jajem ! Chcę wierzyć, że na literaturze się znasz, wówczas Twój komplement dla mnie będzie miał jeszcze wiekszą wagę :D. Zatem wiesz na pewno, że chwyt z drastycznym przerysowaniem tematu nie jest ani niezwykły, ani rzadko stosowany. Chlapnęłam grubą farbą na ledwo zagruntowane płótno. Teraz je można drzeć na kawałeczki, fastrygować, sklejać i domalowywać szczególiki. Zapraszam do zabawy :) > ale mimo wypelniania wszelkich "zenskich" rol bez zarzutu czyli pielegniarki, > kucharki, asystentki stomatologa, > nie daje gwarancji posiadania wiernego malzonka w donicznce ktorego sie tak > pracowicie podlewa przez te wszystkie lata. Nieporozumienie, wyjaśniałam wielokrotnie, nie "złapałeś" mojego przesłania, trudno. Chyba nie przebiłeś się przez cały wątek. Opieka była wzajemna, we właściwych proporcjach. Nie byłam wyłącznie tym, co wymieniłeś. Czy wiesz już, że NIC nie daje gwarancji na NIC w życiu ? > Dobre malzenstwo to przede wszystkim zwiazek intelektualny, przyjazn, > respektowanie potrzeb drugiej strony, zwracanie uwagi na rzezy ktorych druga > strona moze nie dostrzegac - jak np jej choroba Myślę pokrewnie, gdzie problem ? Cytat poniżej NIE JEST cytatem z mojej wypowiedzi, a zamieszczony przez ciebie w takim kontekście czyni ze mnie osobę nierozumną. Mam nadzieję, że to nie był twój zamysł :D _______________________________________________________________________________ xx> a nie zdejmowanie odpowiedzialnosci z patnera czyli "on beze mnie nawet nie xx>umie oddychac biedaczyna, je swinstwa na miescie, a jak jest sam w domu to xx>nawet reki do lodowski nie wklada". _______________________________________________________________________________ By było bardzo jasne powtarzam: cytowany przez jojo_z_jajem fragment powyżej oznakowany xx> i odgrodzony od reszty postu nie jest mojego autorstwa. Ale jaja z tym jojem ! Pozdrówka bż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Cogito pisze, pomyśleć warto.Przekopiowane. IP: *.pc.tek.pl 28.10.04, 20:41 Do beżet cogita 27.10.2004 16:17 + odpowiedz Bardzo podoba mi się Twój wątek i to zdystansowane podejście do sprawy małżeńskiej zdrady. Zdaję sobie sprawę, że aby w taki sposób o tym pisać, wymaga to najpierw przejścia przez zdradzonego etapu żałoby, bólu, upokorzenia i traumy. Zastananawiają mnie w tym wszystkim następujące sprawy : -dlaczego ludzie w tak bezmyślny sposob potrafią zniszczyć swoje długoletnie związki, rodzinę? - dlaczego otrzeźwienie przychodzi często za późno, kiedy mija pierwsze zauroczenie nowością. Wtedy budzą się ze świadomością utraty czegoś cennego , na co pracowali przez większość swego zycia ? Najgorsze jest to, że krzywdzą innych sami nic nie zyskujac i też tracąc poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa. Wg mnie część ludzi nigdy nie dorasta do tworzenia stałych, długoletnich związków i wiecznie pozostają dziećmi, którym podobają się coraz to nowe zabawki oraz ciastka za szybą cukierni, ktore chcą jednocześnie zjeść i mieć. P.S Utworzyłam nowy watek , bo w Twoim jest za duzo pobocznych tematów zaciemniajacych meritum sprawy. ------------------------------------------------------------------------ • Re: Do beżet Gość: beżet 28.10.2004 19:48 + odpowiedz Witaj Cogita :) Mam mniej czasu na siedzenie przed kompem, nie chcę lekceważyć nikogo, kto zechce ze mną porozmiawiać, ale wybacz(cie), gdy nie będę odzywać się dłużej. Poza tym wątki na kobiecie pędzą jak pociąg pospieszny :) Ad meritum. Podobają mi sie Twoje pytania. Dlaczego bezmyślnie niszczone jest coś najbardziej cennego, co można zbudować pomiędzy dwojgiem ludzi stanowiących długoletnią parę, czyli intymność = czułą bliskość i to wszystko dobre co z niej wynika: opiekę, spokojne, bezpieczne bycie razem i jeszcze wiele innych dóbr. Myślę, że świetną także dałaś odpowiedź. Wielu ( także kobiety, ale częściej panowie)nie dorastają do borykania się z problemami, mają postawę roszczeniową oczekując od życia samych miłych niespodzianek, są egoistami oraz/lub mają poważny defekt sumienia. Przenieś swój wątek ( uprawniam Cię do skopiowania mojej odpowiedzi) na forum psychologia. Tam znajdziesz więcej cierpliwych do podyskutowania nad tym ważkim tematem. Tutaj wątek się zgubi. Pozdrawiam serdecznie bż Odpowiedz Link Zgłoś
jojo_z_jajem Re: Zajmij się nim, proszę 29.10.04, 10:43 Moj opis sytuacji byl pewnym zbitkiem z wypowiedzi z watku. Nie dotyczyl wylacznie Twojego postu, tylko przewijajacego sie w watku dazenia "tych jednynych i prawdziwych" kobiet do stworzenia z mezczyzny istoty tak kompletnie nieporadnej w codziennej rzeczywistosci, ze jedyna gwarancja przezycia wydaje sie zwiazek z owa "dostarczycielka codziennosci" lub przeskok w ramiona innej osoby dbajacej o bezpieczna codziennosc. Nie wiem czemu takie oduczanie samodzielnosci ma sluzyc - bo z postu wynika ze maz nie jest w stanie zadbac samodzielnie o swoje wlasne potrzeby. I oddajesz go wraz z "instukcja obslugi" - jak niemowlaka. Dlaczego tyle kobiet to praktykuje? Tego nie rozumiem. I tego dotyczyl moj post. Jestem wcalkiem udanym zwiazku od 20 lat, i mimo ze mamy dzieci to UWAZAM ZE NIE MAMY ZADNEGO POWODU ZEBY ZE SOBA BYC - poza miłościa i przyjaźnią. A z tego co piszesz to Twoj maz mial znacznie wazniejszy powod zeby byc razem- sam po prostu nie przezyje. Aaaa - z genotypu wynika ze jestem rodziaju zenskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę (do BŻ) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 16:21 Łatwo to Ty się BŻ nie poddajesz :) Masz zacięcie... Miłego łikendu Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę (do BŻ) IP: *.pc.tek.pl 29.10.04, 23:31 Gość portalu: cynik napisał(a): > Łatwo to Ty się BŻ nie poddajesz :) > Masz zacięcie... Owszem, szkoła życia. Mój ukochany mawiał manipulancko: " Jestes dzielną kobietą, poradzisz sobie", co działało na mnie jak ostroga, mimo, że jego intencje odkryłam bardzo wcześnie. Cóż, wobec zmagania się z codziennością, rozpaczą, rozbitym życiem, jest odpowiadanie miłym forumowiczom? Bułka z masłem, proszę Pana ;), a nawet z powidłem ! łikend miły będzie :) Już ja się postaram ! Dziękuje za bycie, miło... bż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 14:02 Droga Pani mamy chyba inaczej skonfigurowane kubki smakowe... asocjacja babcinych powideł nijak nie doprowadza mnie do „odpowiadania miłym forumowiczom” (sarkazm to ma Pani chyba w genach??? ;) - w odwrotna stronę (od miłych forumowiczów do babcinych powideł) byłboby jeszcze gorzej :) „Jesteś dzielną kobietą, poradzisz sobie...” Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 03.11.04, 20:08 Gość portalu: cynik napisał(a): > Droga Pani mamy chyba inaczej skonfigurowane kubki smakowe... asocjacja > babcinych powideł nijak nie doprowadza mnie do „odpowiadania miłym > forumowiczom” (sarkazm to ma Pani chyba w genach??? ;) Skąd Pan wiesz, że babcinych? Oj, podejrzane :) Kubki mamy podobnie skonfigurowane, bardzo sądzę. Powidła zostały użyte dla ogólnego ogółu, jako naprzykład. W genach,hmmm, to może być, zatem niewinnam ! > - w odwrotna stronę (od miłych forumowiczów do babcinych powideł) byłboby > jeszcze gorzej :) Nie montuj Pan tu horrorum :D > „Jesteś dzielną kobietą, poradzisz sobie...” > Pozdrawiam Dziękuję, przede wszystkim za towarzystwo. Bywaj zdrów ;) bż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 12:51 Cóż podejrzanego, droga Beżet, jest w babcinych powidłach??? Ale mogą być hipermarketowe, jeśli wolisz -_- Jestem ścisły, więc co do kubków i całej tej biologii, to z lekarzami się nie kłócę w tematach im bliskich ;p niech będzie, że są podobne, ale czy na pewno takie same??? ;) > Powidła zostały użyte dla ogólnego ogółu, jako naprzykład. Galopujesz Pani z wykładaniem wszystkim wszystkiego!!! Nie wie Pani co to męska duma??? ;p. Geny genami, ale Pani sarkazm jest „nienaturalnie” (nie przez naturę) oszlifowany, pozostawia wrażenie metodycznej, celowej i systematycznej pracy nad owym, przez właścicielkę owego ;) I jeszcze jedno, unikam wchodzenia w czyjeś życie, ale (tak wiem prostacko- prymitywna paralipsa, ale cóż nobody’s perfect ) przeczytałem ostatni Twój post (do siksy) i ten idealizm, który się tam przelewa... szklane domy były w podstawówce, nie sądzisz, że pora na kolejny etap, etap cynizmu ;))). To, jak już Ci napisałem w „starym miejscu”, niemal naturalna droga idealistów. Przesłać CI klubowy formularz zgłoszeniowy??? ;) A co do zdrowia to jeszcze jakoś się trzymam w jednej kupie, innymi słowy daje rade;)))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 05.11.04, 22:51 Gość portalu: cynik napisał(a): > Cóż podejrzanego, droga Beżet, jest w babcinych powidłach??? Ale mogą być > hipermarketowe, jeśli wolisz -_- Podejrzane jest, że wiesz, że to babcine; w samych zaś powidłach babcinych tylko dobre rzeczy siedzą :) > Jestem ścisły, więc co do kubków i całej tej biologii, to z lekarzami się nie > kłócę w tematach im bliskich ;p niech będzie, że są podobne, ale czy na pewno > takie same??? ;) Struchlałam... ścisły ? Palcem macam... może i ścisły, ale nie sciśnięty...uffff Zgoda, niech będzie,kubki tylko/i az ;) podobne. > Galopujesz Pani z wykładaniem wszystkim wszystkiego!!! Nie wie Pani co to >męska duma??? ;p. Za uprzejmość i skrupulatność bura, maszcilos ! > Geny genami, ale Pani sarkazm jest „nienaturalnie” (nie przez natur > ę) oszlifowany, pozostawia wrażenie metodycznej, celowej i systematycznej >pracy nad owym, przez właścicielkę owego ;) Eeee, nie to. Proces naturalny to był, tyle że w warunkach bojowych. Wymagających przeciwników miałam. > [...] i ten idealizm, który się tam przelewa... >szklane domy były w podstawówce, nie sądzisz, że pora na kolejny etap, etap cynizmu ;))). Kusisz, oj kusisz. Ogonek z chwostem widzę :D Na tym etapie mojego życia to droga najłatwiejsza, niekoniecznie najsłuszniejsza. Chciałabym ochronić w sobie tę cechę, którą nazwałeś idealizmem. Muszę pomyśleć dlaczego mi tak na tym zależy, choć obiektywnie niewiele dobrego przynosi. >To, jak już Ci napisałem w „starym miejscu”, niemal naturalna droga idealis > tów. Przesłać CI klubowy formularz zgłoszeniowy??? ;) Zechcesz w Klubie chimerę cyniczno-idealistyczną? Paprotką nie będę ;) Ostrzeżony, przysyłaj ! > A co do zdrowia to jeszcze jakoś się trzymam w jednej kupie, innymi słowy >daje rade;)))) To znakomicie i oby tak dalej. Na wszelki wypadek zrób listę dolegliwości w dwóch egzemplarzach ;D Pozdr beżet Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 14:32 Witaj Droga BeŻet w to przeurocze wczesne popołudnie ulubionego dnia tygodnia :( > Struchlałam... ścisły ? A i owszem, ścisły... pewna Pani profesor od analizy mat. mawiała, że tego W OGÓLE nie trzeba się uczyć, wystarczy rozumieć :) . Nie musiałem się po nocach leksykonów na pamięć uczyć... przynajmniej ;P > Palcem macam... może i ścisły, ale nie sciśnięty...ufff Cóż za wyrafinowany komplement... BeŻet, jak mawiają rosjanie aj’em impresst, rilli. Senkju :). Ma próżność niemal została zaspokojona. Nie krępujmy się pokadźmy sobie jeszcze ;) > Eeee, nie to. Proces naturalny to był, tyle że w warunkach bojowych. > Wymagających przeciwników miałam. Warunki warunkami, przeciwnicy przeciwnikami, a wrażenie pozostaje, ale doprawdy nie ma się Pani z czego tłumaczyć Proszę Pani... ja byłbym dumny na Pani miejscu, Proszę Pani. > Kusisz, oj kusisz. Ogonek z chwostem widzę :D ogonek w porządku, dzięki za troskę ;) > Na tym etapie mojego życia to droga najłatwiejsza, niekoniecznie > najsłuszniejsza. Chciałabym ochronić w sobie tę cechę, którą nazwałeś > idealizmem. Muszę pomyśleć dlaczego mi tak na tym zależy, choć obiektywnie > niewiele dobrego przynosi. Chroń, chroń bo warto, tak długo jak zdołasz... Żyjesz dzięki temu niejako w innej rzeczywistości – lepszej rzeczywistości. To tylko ułuda i mira, ale przyjemniej bytować nie odczuwając bezsensu własnego jestestwa... oszukujesz się i jak każde kłamstwo osłabia Cię, ale... Prawda, że dobrałem prawidłowy nik? Chimerę z takimi parametrami zawsze przyjmiemy;) > To znakomicie i oby tak dalej. Na wszelki wypadek zrób listę dolegliwości w > dwóch egzemplarzach ;D Chociaż po ostatnim wypadzie w Tatry kolano mnie nadal boli, to Listy na wszelki wypadek robił nie będę, bo mi jeszcze wyjdzie, że z medycznego punktu widzenia powinienem leżeć w prosektorium. pozdrowienia załączam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 08.11.04, 21:41 Gość portalu: cynik napisał(a): > Witaj Droga BeŻet w to przeurocze wczesne popołudnie ulubionego dnia tygodnia : A witaj Waść, kłaniam i niucham "Drogą Beżet"... manipulacja/sympatia/manipulacja/sympatia. Sympatię wybieram, a niech to, dogodzę swemu idealizmowi (i-olaboga-próżności). > A i owszem, ścisły... pewna Pani profesor od analizy mat. mawiała, że tego W > OGÓLE nie trzeba się uczyć, wystarczy rozumieć :) . Nie musiałem się po >nocach leksykonów na pamięć uczyć... przynajmniej ;P Le...le...ksykonów powiadasz ? Acha! Szacunek dla matematyki i czapka z głowy. Serio. Szczęściem mnie nie ścisnęło, bo trafiłam z klasy (jednej z pierwszych) matematyczno-informatycznej w zupełnie inne rejony i klimaty, ale sympatia do królowej nauk pozostała :) > Ma próżność niemal została zaspokojona. Nie krępujmy się > pokadźmy sobie jeszcze ;) Ten wątek miał służyć dobrej sprawie, a nie próżniaczemu kadzeniu. Stracimy z oczu cel szlachetny ;D. > Warunki warunkami, przeciwnicy przeciwnikami, a wrażenie pozostaje, ale > doprawdy nie ma się Pani z czego tłumaczyć Proszę Pani... ja byłbym dumny na > Pani miejscu, Proszę Pani. Proszę Pana, przed chwilą spod palców wypełzło mi coś tak sarkastycznie przewrotnego, że sama się wystraszyłam i zadziwiłam. Zmazałam, ale proszę mnie nie prowokować i nie zaciemniać ;) Odsyłam do akapitu wyżej. > Chimerę z takimi parametrami zawsze przyjmiemy;) Wciskaj Pan kwestionariusz w kabelek, a żywo ! > Chociaż po ostatnim wypadzie w Tatry kolano mnie nadal boli, to Listy na > wszelki wypadek robił nie będę, bo mi jeszcze wyjdzie, że z medycznego punktu > widzenia powinienem leżeć w prosektorium. Matematyk w górach!?I to TAKICH wysokich??? Miodzio :)! Nawet jeśli potem tylko prosektorium... Ego połechtane? Serdecznie bż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:10 Gość portalu: beżet napisał(a): > A witaj Waść, kłaniam i niucham "Drogą Beżet"... > manipulacja/sympatia/manipulacja/sympatia. > Sympatię wybieram, a niech to, dogodzę swemu idealizmowi (i-olaboga- próżności). Salve, Pani! (wykombinuj coś teraz ;P ) niech będzie: sympatia/manipulacja/sympatia ;) > Le...le...ksykonów powiadasz ? Acha! :)))) ??? niepewność siejesz, czy te cegły inaczej się zwą? dla matematyki szacunek bez dwóch zdań, ale z matematykiem pudło ;) > Ten wątek miał służyć dobrej sprawie, a nie próżniaczemu kadzeniu. > Stracimy z oczu cel szlachetny ;D. cele szlachetne zawsze mamy na horyzoncie, tylko, że horyzont daleko ;) > Proszę Pana, przed chwilą spod palców wypełzło mi coś tak sarkastycznie > przewrotnego, że sama się wystraszyłam i zadziwiłam. Zmazałam, ale proszę mnie > nie prowokować i nie zaciemniać ;) Odsyłam do akapitu wyżej. Proszę Pani, pisać coś i potem zmazywać ze strachu, toż to przecie cenzura. Cenzurować samą siebie, to tym gorzej dla Pani ;) > Wciskaj Pan kwestionariusz w kabelek, a żywo ! kwestinariusz ten jest nieco osobliwy... i rzekłbym heteromorficzny.Co węcej,niewykluczone, że znany juz Pani... > Matematyk w górach!?I to TAKICH wysokich??? Miodzio :)! Pani, istnieją wartości z których nie wypada szydzić. Szacunek dla gór... wcale nie takich wysokich ;) > Ego połechtane? Pani, jam jest wymagający... nieco wymagający ciutke... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 10.11.04, 17:32 Acan ( stosowny emoticon ukłon wyrażający) Na kręte ścieżki mnie Waść wiedziesz, od celu dalej i dalej... Niemniej dobrą robotę, ludzką wykonujesz, za co ci zapłać, kto do tego powołany. Uśmiecham się, jak Cię widzę, co rujnuje chyba Twój wizerunek cynika, jaki sobie wyobraziłeś, że stwarzasz :) > Pani, istnieją wartości z których nie wypada szydzić. Szacunek dla gór... > wcale nie takich wysokich ;) Ja chciałam, że tak powiem, eeee, tak, ten.... tego, no zachwycić się Pańskimi wyczynami. Dla mnie zdobycie Śnieżki było nie lada sukcesem, a i to przy pomocy psa pociągowego ;) > Pani, jam jest wymagający... nieco wymagający ciutke... > pozdr No tak, szydło z worka wyjrzało,ajjj, nic za darmo ;D bż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 17:16 Witaj Beżet ;) > Acan ( stosowny emoticon ukłon wyrażający) Mayan Mythology: ACAN - is a very boisterous God who loves to make a fool of himself while under the influence. His name means 'groan' and by all accounts he does a lot of groaning - particularly during the morning after. ;)))) sarkazm??? czyli nadal pracujesz nad sobą... robisz nieustające postępy ;) > Uśmiecham się, jak Cię widzę, co rujnuje chyba Twój wizerunek cynika, jaki > sobie wyobraziłeś, że stwarzasz :) jesteś w mniejszości... nie jestem pewny, czy usmiech może cokolwiek rujnować??? wizerunku nie tworzę (ałuć!!! kłujesz) . Od wizerunku są ci z PR, ja pracuję w innym dziale ;) Przeczytałem ostatnie Twoje posty,... to już jest ultraidealizm, żeby nie powiedzieć utopia. Beżet, każdy człowiek jest sam, sam jak palec (niezależnie od stanu posiadania rodziny - dzieci, partnerów, rodziców - przyjaciół, znajomych itd.) Różnimy się tylko czasem i okolicznościami, kiedy się o tym dowiemy... zresztą... kurde mam wrażenie, że gadam w próżnie... ;) ale wiesz chociaż, że Żeromski wymyslił sobie szklane domy, ba, celowo je "przerysował", Beżet one nie istnieją - to właśnie dlatego nazywmy to utopią ;) ale Ty nawet potrafiłaś wyidealizować sobie forumowicza cynika ;) > No tak, szydło z worka wyjrzało,ajjj, nic za darmo ;D jakie szydło, z jakiego worka??? jam jest bez wad ;P do miłego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 12.11.04, 23:44 Gość portalu: cynik napisał(a): > Przeczytałem ostatnie Twoje posty,... to już jest ultraidealizm, żeby nie > powiedzieć utopia. Beżet, każdy człowiek jest sam, sam jak palec (niezależnie > od stanu posiadania rodziny - dzieci, partnerów, rodziców - przyjaciół, > znajomych itd.) Różnimy się tylko czasem i okolicznościami, kiedy się o tym > dowiemy... zresztą... kurde mam wrażenie, że gadam w próżnie... ;) ale wiesz > chociaż, że Żeromski wymyslił sobie szklane domy, ba, celowo >je "przerysował", > Beżet one nie istnieją - to właśnie dlatego nazywmy to utopią ;) > ale Ty nawet potrafiłaś wyidealizować sobie forumowicza cynika ;) Witaj broń składam, nastrój mam zbyt kiepski, by fechtować :( Chcesz mnie przekonać, że nie zdarza się wierność, uczciwość, lojalność ? Wymyśliłam to sobie i śnię na jawie? Śmieszna z tym jestem i dziecinna, zaś życie jest łapaniem chwil szczęścia i wyrywaniem ich innym ? Rzeź krwawa i darcie ochłapów? No to mam defekt genetyczny, bo myślę inaczej. Połamało mi chromosoma nieodwracalnie. Mógłbyś mnie przekonać do tego, że człowiek jest SAM, ale czy dlatego nie należy mu się szacunek, uczciwe traktowanie i wywiązywanie z zaciągniętych wobez niego zobowiązań? Czy twoje :"sam" znaczy, że biedak powinien rozglądać się wokół czujnie węsząc, z której strony go bliźni dopadnie i skrzywdzi, a sytuacją komfortową jest już, gdy nikt na niego uwagi nie zwraca ? Eeeetam, spisuję protokół rozbieżności. Ciebie nie idealizuję, jesteś fair przedstawiając się jednoznacznie brzmiącym nickiem. Gdzie cynik znajdzie więcej frajdy, jak przy burzeniu szklanych domów? >kurde mam wrażenie, że gadam w próżnie... ;) To mamy tak samo, lub podobnie, jak wolisz ;) beżet sama Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 16:59 N I G D Y , N I K O G O nie chciałem do N I C Z E G O przekonać, Ciebie tez nie zamierzam. Żyjemy w egzystencjalizmie - każdy decyduje za siebie, ma (przynajmniej teoretyczną) wolność wyboru i ponosi konsekwencje swoich wyborów. > Chcesz mnie przekonać, że nie zdarza się wierność, uczciwość, lojalność ? > Wymyśliłam to sobie i śnię na jawie? > Śmieszna z tym jestem i dziecinna, zaś życie jest łapaniem chwil szczęścia i > wyrywaniem ich innym ? Rzeź krwawa i darcie ochłapów? > No to mam defekt genetyczny, bo myślę inaczej. > Połamało mi chromosoma nieodwracalnie najpierw mnie idealizowałaś, teraz mnie demonizujesz. Ja tylko myśle, że Nie istnieje żaden absolut. wierność, uczciwość, lojalność - nie tylko się zdarzają, ale istnieją permanentnie, tyle, że różnie są definiowane przez różnych ludzi, przez czas idt. (swoisty relatywizm definicji;) A życie??? życie jest bezsensu... podobno Feliks Hoeniker napisał w kwestionariuszu osobowym: zawód: życie zawód wykonywany: umieranie połamany chromosom nie ma tu nic do rzeczy, tym razem to ja bardzo sądzę ;) moim zdaniem bardziej chodzi o swiadomość, czy też precyzyjniej samoświadomość. > Mógłbyś mnie przekonać do tego, że człowiek jest SAM, ale czy dlatego nie > należy mu się szacunek, uczciwe traktowanie i wywiązywanie z zaciągniętych > wobez niego zobowiązań? Czy twoje :"sam" znaczy, że biedak powinien rozglądać > się wokół czujnie węsząc, z której strony go bliźni dopadnie i skrzywdzi, a > sytuacją komfortową jest już, gdy nikt na niego uwagi nie zwraca ? myślę, że doskonale wiesz o co mi chodzi, tak jak ja mniej więcej wiem o co Tobie biega. Patrzymy na ta samą "rzecz" z innego punktu widzenia - i nikt na szczęście nie ma monopolu na wiedzę, tym bardziej na prawdę, bo jedna prawda też nie istnieje... ;))) > Ciebie nie idealizuję, jesteś fair przedstawiając się jednoznacznie brzmiącym > nickiem. Gdzie cynik znajdzie więcej frajdy, jak przy burzeniu szklanych domów? szklanych domów nie burzę, bo one NIE ISTNIEJĄ (wysłać Ci to Pocztą Polską, może kupie jakiś egzemplarz Żeromskiego z omówieniem i Ci prześle ;))) okrutne wiem - nick jak wyżej) , a do Twojej świadomości, wyobraźni czy czegokolwiek nie mam dostępu i nie chce mieć (pamiętasz żyjemy w egzystencjalizmie ;) miej sobie wyobrażenie rzeczywistości jakie Ci sie tylko podoba. Wydaje mi się tylko, że warto mieć świadomość, że to tylko wyobrażenie ;) PS. >Cynik mnie zgani, że mżonki. Znam przykłady, zdarza się :) aha i ja nie mam w zwyczaju strofować ludzi okrutnie się ze mną obchodzisz, nie wiem dlaczego jeszcze z Toba gadam ;D szczere pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 15.11.04, 19:07 Gość portalu: cynik napisał(a): > Żyjemy w egzystencjalizmie - każdy decyduje za siebie, ma > (przynajmniej teoretyczną) wolność wyboru i ponosi konsekwencje swoich >wyborów. Pozwolę się z tym nie zgodzić. Zwłaszcza z "każdy decyduje za siebie". Nie jesteśmy zbiorem wolnych atomów, jak to z grubsza widzisz. Sieć wzajemnych powiązań i zależności istnieje, choć bywa, że nieznośnie uwiera. Nieprawdą jest, że, gdy ktoś podejmuje ważkie decyzje, podejmuje je na swój wyłącznie rachunek. To ZA mnie i Za nasze dzieci, bynajmniej bez porozumienia, nie mówiąc o conajmniej zawiadomieniu, postanowiono o jakości i kształcie naszego życia. Efekt domina, gdzie świadomie upada jeden klocek, reszta zaś ma guzik do decydowania. Nawet o miejscu, gdzie padnie. Co do ponoszenia konsekwencji, piękną utopię pielęgnujesz ;) > najpierw mnie idealizowałaś, teraz mnie demonizujesz. Ja tylko myśle, że Nie > istnieje żaden absolut. wierność, uczciwość, lojalność - nie tylko się > zdarzają, ale istnieją permanentnie, tyle, że różnie są definiowane przez > różnych ludzi, przez czas idt. (swoisty relatywizm definicji;) Relatywizm jest w modzie ;) W mętnych wodach relatywizmu można pływać pieskiem , nikt nie zauważy stylu, byle do przodu. Jednakowoż bez wątpienia jest kilka pojęć białych i kilka czarnych, gdzie nie trzeba doprecyzowywać treści :) > A życie??? życie jest bezsensu... podobno Feliks Hoeniker napisał w > kwestionariuszu osobowym: > zawód: życie > zawód wykonywany: umieranie To jest pikne ! Mimo, że mam momenty, by się przychylić ( do bezsensu), dziś czuję inaczej. > szklanych domów nie burzę, bo one NIE ISTNIEJĄ (wysłać Ci to Pocztą Polską, > może kupie jakiś egzemplarz Żeromskiego z omówieniem i Ci prześle ;))) >okrutne wiem - nick jak wyżej) Nie okrutne tylko złośliwe, niepotrzebnie. >a do Twojej świadomości, wyobraźni czy czegokolwiek > nie mam dostępu i nie chce mieć (pamiętasz żyjemy w egzystencjalizmie ;) miej > sobie wyobrażenie rzeczywistości jakie Ci sie tylko podoba. Gdybyś tego nie napisał, czułabym się niezręcznie,korzystając ze swojej głowy nieskrępowanie ;) >Wydaje mi się > tylko, że warto mieć świadomość, że to tylko wyobrażenie ;) Wyobrażę sobie, że mam świadomość, że sobie wyobrażam. To będzie panaceum na moje problemy. Dziękuję. > aha i ja nie mam w zwyczaju strofować ludzi > okrutnie się ze mną obchodzisz, nie wiem dlaczego jeszcze z Toba gadam ;D Wiem, ale nie powiem, bo okrutnie się ze mną obchodzisz, jednak strofując ;D pozdr bż ( przyjaźnie, gdybyś miał wątpliwości) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 15:20 Witaj Beżet ;) > Pozwolę się z tym nie zgodzić[...] > Nieprawdą jest, że [...] Byłbym mocno zawiedziony, gdybys się ze mna zgodziła :) > Pozwolę się z tym nie zgodzić. Zwłaszcza z "każdy decyduje za siebie". Nie > jesteśmy zbiorem wolnych atomów, jak to z grubsza widzisz. > Sieć wzajemnych powiązań i zależności istnieje, choć bywa, że nieznośnie uwiera > . > Nieprawdą jest, że, gdy ktoś podejmuje ważkie decyzje, podejmuje je na swój > wyłącznie rachunek. To ZA mnie i Za nasze dzieci, bynajmniej bez porozumienia, > nie mówiąc o conajmniej zawiadomieniu, postanowiono o jakości i kształcie > naszego życia. Efekt domina, gdzie świadomie upada jeden klocek, reszta zaś ma > guzik do decydowania. Nawet o miejscu, gdzie padnie. > Co do ponoszenia konsekwencji, piękną utopię pielęgnujesz ;) "Egzystencjalizmem nazywamy kierunek filozofii według, której rzeczywistość ludzka jest rozdarta na sferę świadomości i sferę rzeczy, co nieuchronnie prowadzi do odosobnienia człowieka: losy jednostki ludzkiej nie podlegają moralnemu, historycznemu czy też obyczajowemu zdeterminowaniu, jest ona zatem całkowicie wolna i może z tą wolnością uczynić to, co jej się podoba. Tworzy wszelkie wartości i decyduje o sensie własnego istnienia. Może być "bytem nieprawdziwym" lub też "bytem prawdziwym". Egzystencjalizm głosi, iż egzystencja poprzedza esencje. Oznacza to, że człowiek najpierw istnieje, zaś dopiero kolejnym elementem definiowanie samego siebie. Będzie on naprawdę czymś dopiero później, a będzie dokładnie taki, jaki sam się uczyni, bowiem człowiek zaś ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Stwarza to u niego poczucie samotności, zagubienia i zagrożenia w świecie, lęk. Za głównego przedstawiciela współczesnego egzystencjonalizmu, a zarazem jego prekursora uważa się duńskiego filozofa Sarena Aabeya Kierkegaarda. Żył on w latach 1813-1855, a więc w okresie zwanym przez literaturę Romantyzmem. Jego indywidualistyczna filozofia była reakcją na historyzm, głoszony przez Hegla, jak i na filozofię jedności romantyków, które gubiły według Kierkegaarda odpowiedzialność jednostki za własne życie. Ponadto sądził, że "obiektywne prawdy, którymi zajmowała się filozofia heglowska, są dla egzystencji pojedynczego człowieka całkowicie nieistotne". Duński filozof uważał, że bardzo ważne, aby każdy człowiek znalazł swoją subiektywną prawdę, która będzie osobista i, ponieważ każdy jest indywidualnością. Był to sposób, w jaki Kierkegaard przeciwstawiał jednostkę "systemowi". Według Kierkegaarda dopiero, gdy człowiek działa - a zwłaszcza, gdy odnosi się do osobistych wyborów-odnosi się do swego istnienia. Napisał on kiedyś : "Czym jest moja jaźń ? To jest wolność", co wyrażało jego przekonanie dotyczące tego, że życie ludzkie jest pasmem indywidualnych decyzji, stawaniem przed wyborem "albo-albo". Zatem każdy z nas ma w ręku swoje życie i poprzez podejmowanie decyzji, poprzez wybieranie swojej własnej drogi, kreujemy własne "ja". Duńczyk twierdzi, iż istniejący ma do wyboru dwie drogi: "albo może uczynić wszystko, by zapomnieć o swoim istnieniu, przez co staje się śmieszny, jako że istniejący istnieje, czy tego chce, czy nie. To komiczna sprzeczność - chcieć zostać kimś, kim się nie jest (np.: chcieć zostać ptakiem) - nie jest bardziej komiczna niż ta, że nie chce się być tym, kim jest, (np. nie chce być istniejącym człowiekiem)(...). Albo istniejący może całą swoja uwagę skupić na tym, że istnieje. Ponadto ów egzystencjonalista wyróżniał trzy stadia życia, nazywał je on w ten sposób, aby zaznaczyć, że znajdowanie się w pewnym stadium nie jest permanentne i może ulec zmianie. Faktem jest jednak, iż wielu ludzi przez całe życie pozostaje na tym samym etapie. Ktoś, kto żyje w stadium estetycznym, żyje chwilą i w każdym momencie stara się osiągnąć przyjemność. Dobre jest to, co jest piękne, ładne albo przyjemne. Taki człowiek jest pochłonięty nie tyle rzeczywistością, ile możliwościami, które ona stwarza. Żyje on tylko i wyłącznie w świecie zmysłów; można nazwać go piłeczką, miotaną przez rozmaite żądze i nastroje. Kogoś, kto żyje w stadium estetycznym bardzo łatwo ogarniają poczucie pustki czy lęku, który to według Kierkegaarda jest czymś pozytywnym, gdyż prowadzi do sytuacji egzystencjalnej. Oznacza to, że "estetyk" może zdecydować się na przeskok ku wyższym stadium. Jednakże decyzja czy go wykonać należy tylko i wyłącznie od jednostki. Kolejnym etapem jest stadium etyczne, które charakteryzuje się konsekwentnym wyborem według miary moralnej. Trwanie w takiej postawie to droga do wejścia w siebie i refleksji. Kierkegaard zwraca uwagę na nastawienie człowieka, za istotne uważa nie to, co jest dobre czy złe, a fakt iż człowiek w ogóle podejmuje się zająć stanowisko dotyczące tego tematu. Przejście do stadium religijnego etap wymaga skoku na "głęboką wodę" wiary. Człowiek religijny przedkłada wiarę nad przyjemność estetyczną i wyznaje rozumowe przykazanie obowiązku. Mimo iż Kierkegaard zdecydowanie uważa, że stadium końcowe jest najwłaściwsze i że dopiero w nim człowiek znajduje ukojenie, to daje każdemu możliwość wyboru, ponieważ to my tworzymy własną rzeczywistość. Według Sartre'a człowiek nie posiada wrodzonej natury, zatem sam musi tworzyć siebie, własną naturę, ponieważ nie została mu ona nadana z góry, a co za tym idzie sami musimy podejmować decyzje. Uważa, że życie powinno mieć sens, jednakże sami musimy mu nadać sens. "Istnieć - to tworzyć własne istnienie". Twierdzi on także, iż "Człowiek skazany jest na to, by być wolnym. Skazany, ponieważ nie jest stworzony przez samego siebie, a pomimo to wolny, ponieważ - raz rzucony w świat - jest odpowiedzialny za wszystko, co robi".Nie istnieją żadne odwieczne wartości, czy normy, którymi moglibyśmy się kierować, nie możemy odwoływać się do przykazań bożych, czy norm społecznych, gdyż sami odpowiadamy za swoje decyzje. Tym bardziej musimy analizować i uważać na to, co robimy, że nie możemy uwolnić się od odpowiedzialności. Ktoś, kto udaje, że musi się zachować w określony sposób, bo tak nakazują mu normy (np.: kulturowe), staje się człowiekiem masowym i ucieka przed odpowiedzialnością. Jednakże wolność narzuca każdemu by "coś" ze sobą zrobił, by istniał "autentycznie". Właśnie ten francuski myśliciel jest autorem słów "Egzystencja wyprzedza esencję". " Egzystencjalizm zagłębia się w istnienie człowieka jako jednostki, nie zaś części grupy społecznej. mniej więcej chodziło mi o to, nie o wolne atomy, czy jakis determinizm społeczno-polityczny. ***na marginesie to treść pochodzi z forum kulturalnego i jest to raczej średni tekst o koncepcji wolności, ale główne tezy oddaje. Mam nadzieję, że lepiej oddaje niż moje słowa do Ciebie, bo te powywracałaś na lewo ;) "troszkę" Ci naśmieciłem w wątku ;) nie miej za złe > Relatywizm jest w modzie ;) W mętnych wodach relatywizmu można pływać > pieskiem , nikt nie zauważy stylu, byle do przodu. Jednakowoż bez wątpienia > jest kilka pojęć białych i kilka czarnych, gdzie nie trzeba doprecyzowywać > treści :) w jakiej modzie, BŻ, nawet w naukach ścisłych relatywizm po prostu istnieje - teoria względności Einsteina (relativity theory). Bez uwzglednienia tego w obliczeniach GPSy w samolotach mozna by wyrzucić do kosza (jeden z bardzo wielu przykładów). Nie kwestionujmy chociaż nauk ścisłych :) przykłady takich pojęć (czarnych i/lub białych) poproszę, bardzo poproszę ;) > Nie okrutne tylko złośliwe, niepotrzebnie. nie było złośliwe, tak czy siak to z czystej sympatii > Gdybyś tego nie napisał, czułabym się niezręcznie,korzystając ze swojej głowy > nieskrępowanie ;) to jest dopiero złośliwa ironia - może to mentalny masochizm, ale ja to nawet lubię ;) z niesłabnącą sympatią pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 17.11.04, 23:59 Muszę odstąpić od klawiatury na dni parę. Zajmij się nim ( wątkiem) proszę, cyniku, gdyż wątek: - jest długi, więc skłonny do rozchwiania - ma czasem czkawkę z powodu przegrzania/przestudzenia - potyka się, zbacza i wypacza - popada w śpiączki - bywa, że bredzi Ja tyczasem wydrukowałam tekst przez ciebie w wątek wklejony i w podróżnej chwili wolnej rozbiorę go krytycznie. Nieustająco życzliwie bż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 09:37 będzie mu (wątkowi) u mnie jak w łonie matki > Zajmij się nim ( wątkiem) proszę, cyniku, gdyż wątek: > - jest długi, więc skłonny do rozchwiania > - ma czasem czkawkę z powodu przegrzania/przestudzenia > - potyka się, zbacza i wypacza > - popada w śpiączki > - bywa, że bredzi trochę jakby o pewnym człowieczku, którego nieźle znam z nienierpliwością czekam na krytyczny walec miłej podróży pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.gl.digi.pl 28.02.05, 19:43 Ha, po przerwie raport zdaję :) Jest tak: u mnie coraz lepiej, z życiem za bary i do przodu. Coraz mniej myślę o tym, co za mną, gały wybałuszam w przód i tamże myśli kieruję. Mimo moich wezwań ;), panienka zająć się w sensie jakby ogólniejszym, niż tylko jednym organem mojego byłego, nie chce. Usługi monotematyczne świadczy i kwita. O wikt i opierunek byłego martwią się rodzice ( 85/80 lat), którym te obowiązki spadły wraz z ukawalerowieniem ich synka. Nie powiem, narzekają... bż P.S. Marnotrawny okulały chadza, widzi mi się, że ostroga w pięcie dokucza. Zdziebko jest bledszy i przygarbiony, nawet smutny. Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: symulacrum Re: Zajmij się nim, proszę IP: 212.75.96.* 29.10.04, 18:43 mam nadzieję, że mnie to nie spotka, beżet życzę Ci pogody ducha :) a wszystkim paniom, które oskarżały (?) beżet o mamusiowatość- gdyby tak było, to i implancik by się nie chwiał i bulby by nie było i okularki na nosek żonusia by włozyła ;) wykałaczko - mam podobną sytuację w domu i wiem o jakiej odpowiedzialności pisałaś moja mama niedawno po raz 7 uratowała ojca przed śpiączką (choruje przeszło 20 lat) i też nie afiszujemy się przysmakami wykluczonymi z surowej diety ojca, bo zwyczajnie nie chcemy mu robić przykrości (spróbujcie jeść 20 lat wg grafika, menu wskazuje Wam wynik z glukometru) pozdrawiam i życzę siły, chociaż to co z mamą robicie to przecież żadne męczeństwo, tylko pomoc kochanemu człowiekowi pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 29.10.04, 23:38 Gość portalu: symulacrum napisał(a): > mam nadzieję, że mnie to nie spotka, beżet > życzę Ci pogody ducha :) > a wszystkim paniom, które oskarżały (?) beżet o mamusiowatość- gdyby tak było, > to i implancik by się nie chwiał i bulby by nie było i okularki na nosek > żonusia by włozyła ;) OOOO bingo ! Tylko teraz karuzela pokręci się w drugą stronę, i usłyszę, że mąż sobie poszedł, bo był zaniedbany ;))))) Mimo przewidywanego jw kataklizmu bardzo dziękuję ci za to co napisałaś. Poczucie mamy podobnie skonfigurowane. Kłaniam bż Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Zajmij się nim, proszę 29.10.04, 18:52 Kurczę, ale się rozrosło. Wszystko przeczytam, tylko czasu mi trzeba. Bardzo ciekawy wątek!!! Odpowiedz Link Zgłoś
illouette Re: Zajmij się nim, proszę 30.10.04, 23:30 Nutka, jesli nie wiesz nic o cukrzycy to nie zabieraj głosu. Właśnie z powodu poziomu cukru chory na cukrzycę jest senny, nic mu się nie chce i tylko by spał. I nie ma się co oburzać, bo to choroba.. Mój tato też ma cukrzycę. I też trzeba się nim opiekaować - robi to moja mama i ja z siostrą. I wiemy, że jest w tej kwestii dziecinny i nieodpowiedzialny, bo jeśli w domu są słodycze, to nie umie się opanować.. I co? Mamy uczyć go odpowiedzialności, piec dla siebie ciasta licząc, że ich nie zje?? Mamy patrzeć jak powoli umiera, bo trzeba go nauczyć dbania o swoje zdrowie?? Nic tylko mi przykro kiedy czytam Wasze wypowiedzi ;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Do beżet :-) IP: 80.48.96.* 31.10.04, 10:28 Przepraszam beżet i zwracam honor. Przeczytałam wszystkie wpisy tego wątku i widzę inny obraz. Podziwiam Cię, Twój spokój /może pozorny/ i opanowanie /może wypracowane/. Czy któraś z nas gdyby znalazła się w takiej samej sytuacji umiałaby "stanąć z boku" swojego związku? A do tego tak ciepło napisać o krzywdzącym ją mężczyźnie? W długoletnich związkach chodzimy na ugody, kompromisy z drugim człowiekiem a nawet z samą sobą. W myśl przysięgi, że uczynimy wszystko by nasz związek był szczęśliwy i trwały. I gdy on nam się rozpruje z tej drugiej strony - raczej czujemy złość, czasem nienawiść. Zastanowaiłam się nad swoim małżeństwem ... jaką "instrukcję" mogłabym dać kobiecie do której np. odchodzłby mój mąż i czy w ogóle chciałabym taką "dać" ... pewnie nie. Ale żeby napisać tak jak Ty, trzeba nie tylko przeżyć dobry, pełny miłości związek ale i być dobrym, pełnym ciepła człowiekiem. Mam nadzieję, że uda Ci się spotkać w życiu wspaniałego człwieka i wspaniałą miłość :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Do Leny IP: *.pc.tek.pl 31.10.04, 21:36 Dziękuję Leno. Miło byłoby zakończyć ten wątek taką przyjazną, jak twoja, opinią, ale należy ci się za twoje ciepło parę słów na pożegnanie :) Kochałam swojego męża miłością głęboką przez 31 lat, w tym 30 lat małżeństwa. Bardzo ważną częścią naszej małżeńskiej przysięgi było: "i że cię nie opuszczę aż do śmierci", a więc to, że któreś z nas odprowadzi TAM drugiego, kochając się, szanując, po drodze dbając o siebie i opiekując się nawzajem, najlepiej i najuczciwiej. Bardzo ceniliśmy sobie nasz długi staż małżeński, widząc w nim wielką wartość... Nie będziemy już razem, nie będziemy dwojgiem pogodnych staruszków trzymających się za ręce, nie będziemy z czułością podawać sobie okularów i aparatów słuchowych, nie będziemy prowadzać się drobnym kroczkiem na spacery i parzyć ziółek, nie będziemy razem patrzeć na przyszłość naszych dzieci ani cieszyć się z naszych przyszłych wnucząt. Pozostało cierpienie. Moje i wiem, że Jego także. Staram się żyć, pracować, uśmiechać. Jest coraz lepiej :) Staram się "sprzedać " swoje doświadczenie innym. Niech posłuży ku przestrodze. Niech powstrzyma choć jedną osobę przed pochopnymi, nierozważnymi krokami rujnującymi życie. Mojemu Ukochanemu, teraz już bez sarkazmu, życzę u boku mądrej i kochającej kobiety, która bez "instrukcji" ;) będzie umiała stworzyć mu nowy, dobry dom. bż ( była żona) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Do bezet IP: *.fbx.proxad.net 01.11.04, 13:37 Rzuc prosze, okiem, choc na oba posty zalozycielskie. Moze Ci przyjdzie ochota poczytac i inne posty apple w tych watkach? Zalaczam linki forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=11727430&a=11727430 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=14302095&a=14302095 Sciskam raz jeszcze - bardzo serdecznie i niech Ci slonko swieci coraz jasniej! j. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Do jendzy IP: *.pc.tek.pl 03.11.04, 21:39 Kuknęłam, dziękuję. Życie pisze najciekawsze scenariusze. Przy moim szczęściu, to ho ho ho , i jeszcze więcej może się zdarzyć ! Niczego nie wykluczam ( no prawie niczego ;)) Pozdrawiam bż Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Jeszcze raz do byłej ż :) 03.11.04, 09:53 Pewnie już się nie dokopiesz do tej wypowiedzi, ale nawiązując do fragmentu, który zamieszczam na końcu, jednak zapytam :) Co było powodem, że nie chciałaś utrzymać tego związku? Że doprowadziłaś do rozwodu? Przeczytałam dużo Twoich wypowiedzi i wyłania mi się z nich nieco inny obraz, niż po wyjściowym poście (przede wszystkim nie sądziłam, że to był tak długi związek, oceniałam go najwyżej na 10 lat :) - młodo się Ciebie czyta :))))). 30 lat udanego małżeństwa to sporo. Jak to możliwe, że po jednej zdradzie wszystko runęło? Chodzi mi o to, że czasami ludzie gdzieś tam błądzą, ale wracają do siebie, bo czują, że tak naprawdę tylko sobie są przeznaczeni. Zastanawiam się czasami, jak wyglądały Wasze rozmowy, kiedy on chciał wrócić, a Ty już nie... Jeśli coś odpiszesz, z chęcią przeczytam. Niedługo tu bywam, może jakieś 3-4 miesiące, ale to chyba pierwszy wątek, który tak mi dał do myślenia. Życzę szczęścia >Kochałam swojego męża miłością głęboką przez 31 lat, w tym 30 lat małżeństwa. Bardzo ważną częścią naszej małżeńskiej przysięgi było: "i że cię nie opuszczę aż do śmierci", a więc to, że któreś z nas odprowadzi TAM drugiego, kochając się, szanując, po drodze dbając o siebie i opiekując się nawzajem, najlepiej i najuczciwiej. Bardzo ceniliśmy sobie nasz długi staż małżeński, widząc w nim wielką wartość... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Jeszcze raz do byłej ż :) IP: *.pc.tek.pl 03.11.04, 21:30 six_a napisała: > Co było powodem, że nie chciałaś utrzymać tego związku? Że doprowadziłaś do > rozwodu? Ja podałam o rozwód i, mówiąc potocznie, przeprowadziłam go, ale NIE doprowadziłam do niego. Chciałam utrzymać ten związek, byłam bez szans. Kiedyś przeczytałam zdanie:" informacja jest wartością etyczną". Długo mi ta myśl nie dawała spokoju. Teraz doskonale ją rozumiem. Nie znałam przyczyny diametralnej zmiany zachowania bm ( były mąż), porzucenia emocjonalnego mnie i dzieci, drastycznie karygodnych zachowań na codzień (temat rzeka na niezły, dramatyczny scenariusz filmowy). Traciłam z nim kontakt lawinowo, aż stało się wokół ciemno, straszno i lodowato zimno :(, bez nadziei na jakąkolwiek zmianę. Tak było przez ponad 3 lata! Umierałam stojąc, cierpiały nasze dzieci. Rozwiązanie tak chorego małżeństwa widziałam jako przede wszystkim ratunek dla nich i siebie, póżniej jako ostateczną metodę wstrząsową dla bm. Gdybym wcześniej poznała przyczynę, a poznałam ją dopiero PO rozwodzie, sprawy mogły przybrać inny, choć nie wiem, czy lepszy, obrót. >przede wszystkim nie sądziłam, że to był tak > długi związek, oceniałam go najwyżej na 10 lat :) - młodo się Ciebie > czyta :))))). Dlatego moja decyzja dojrzewała długo, niełatwo ją podjąć wobec zbliżającej się wówczas rocznicy 30 lecia małżeństwa! (na boku: to nie przeszkadza mi być młodą ;D ) > Jak to możliwe, że po jednej zdradzie > wszystko runęło? Chodzi mi o to, że czasami ludzie gdzieś tam błądzą, ale > wracają do siebie, bo czują, że tak naprawdę tylko sobie są przeznaczeni. Cóż, nie chcę być posądzona o magiczne, horoskopowe myślenie, niemniej uważam, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Może takiego przekonania nabiera się po wielu razem spędzonych latach, gdy wielokrotnie doświadcza się poczucia bycia jednym. To nie była jedna zdrada... To był trzyletni romans. Waga jednego "zaplątania" życiowego różni się znacząco od wielotonowej wagi wieloletniego romansu [ nie będę roztrząsać, to temat na osobny wielki wątek] > Zastanawiam się czasami, jak wyglądały Wasze rozmowy, kiedy on chciał wrócić, >Ty już nie... Byliśmy razem Po rozwodzie :) Wystarczyła JEDNA rozmowa, której mi odmawiał przez 2 lata!, abyśmy wrócili do siebie. Po kilku tygodniach wysypała się sprawa romansu. Było niebo i piekło... I była szalejąca, zraniona, druga kobieta. Huragany, zamiecie i trąby powietrzne wzniecała, spychała buldożerem i podkopywała, jak kret... I był mały, słaby, zrobaczywiały wewnątrz człowiek, który nadal kłamał. Mimo, że jestem "dzielną kobietą", z tym sobie już poradzić nie mogłam. Rozpacz z obu stron, ale definitywne rozstanie. Na 30 rocznicę ślubu tuż po tych wydarzeniach dostałam ( przez posłańca) od bm przepiękny bukiet pąsowych róż. Identycznych, z jakich miałam bukiet ślubny. Musisz przyznać, że bm jest piekielnie romantyczny :D > Jeśli coś odpiszesz, z chęcią przeczytam. > Niedługo tu bywam, może jakieś 3-4 miesiące, ale to chyba pierwszy wątek, >który tak mi dał do myślenia. Ogromnie się cieszę. Myślenie - dobra rzecz! :D > Życzę szczęścia Dziękuję. Przyda się. Pozdrawiam bż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mila Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.11.04, 22:03 Madra kobieta.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwykła babka Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 16:19 Bardzo mądry, ciepły i kobiecy tekst beżet napisała... toż to już niemal literatura kobieca! W tak krótkim tekście tyle niuansów, tyle płaszczyzn, tyle życiowej mądrości, tyle emocji - dobrych i złych... Że tekst jest po prostu dobry świadczy Wasza reakcja. Poruszył Was - w tę czy inną stronę. I sama nie wiem, czy ta długa dyskusja z licznymi dygresjami jest tu potrzeba, czy wcale nie... A tak swoją drogą - że sobie tak pozwolę na dość prozaiczną obserwację - to większość facetów jest tak dziwacznie zrobiona, że kładą się do łóżka na dwa tygodnie i umierają z powodu kataru, a kiedy np. odetnie im nogę spadająca z dachu siekiera, nie chcą iść do lekarza twierdząc że to "nic takiego" i "samo przejdzie". I część kobiet to akceptuje prowadząc za rączkę, a część nie. Tak to już jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczupaczyca Re: Zajmij się nim, proszę IP: 81.219.117.* 08.11.04, 20:33 to jest po prostu swietne!!! Bezet, zajmij sie pisaniem, bo jestes w tym wspaniala! Co za styl! Gratuluje i dzieki za chwile smiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 08.11.04, 22:06 Gość portalu: szczupaczyca napisał(a): > Bezet, zajmij sie pisaniem,[... dziękuję :)] > dzieki za chwile smiechu. Chciałoby się, chciało. Rzeczywistość skrzeczy i mamrocze. Piszę na forach GW czas jakiś ( inne nicki). Pomogło mi to przetrwać czas najmroczniejszy, pomaga i teraz. To ja Wam dziękuję, forumowicze. Przyjaciołom, poznanym na fGW, którzy mnie w tym wątku rozpoznali, macham serdecznie :) bż Odpowiedz Link Zgłoś
1975a2 Re: Zajmij się nim, proszę 09.11.04, 13:46 cześć beżet! jesteś cudowana ! tylko ta katarzynka jakaś zarozumiała taka czy cuś ? gdyby nie jej wypowiedzi to by się całkiem fajnie czytało ten wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
veninde Re: Zajmij się nim, proszę 09.11.04, 14:58 Beżet, nic dodać nic ująć: jesteś cudowna! Poczucie we właściwym miejscu i anielska cierpliwosć (do interlokutorek;-) Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam, A. Ps. Zdaję się, że masz tu już prawdziwy fanklub;-)). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 10.11.04, 17:39 veninde napisała: >[...] anielska cierpliwosć (do interlokutorek;-) Dziekuję za przybycie i twoją cierpliwość. Przebrnąć ten wątek to dopiero sztuka . Co do mojej cierpliwości, mam wrażenie, że już niewiele sytuacji może mnie pozbawić dystansu. To są profity z tego co przeżywam :D Zdrowia :) bż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 10.11.04, 17:15 1975a2 napisała: > cześć beżet! jesteś cudowana ! tylko ta katarzynka jakaś zarozumiała taka czy > cuś ? gdyby nie jej wypowiedzi to by się całkiem fajnie czytało ten wątek. Witaj :) Nie sądź katarzynki. Ma inne doświadczenia, nie została poraniona, trudno wyrokować, co spowodowało jej reakcję. Ja upatruję takie nieporozumienia ( bo tak chciałabym widzieć nasz spór) w trudności przekazania swoich odczuć za pomocą słów. "Winę" grabię ku sobie :) Brałam udział kiedyś w długiej dyskusji na jednym z fGW na ten temat. Doszliśmy wówczas do wniosku, że sarkazm, ironię, żart jest oddać najtrudniej, za to najłatwiej urazić kogoś mniej wyczulonego na tego typu środki wyrazu. To są koszty własne klepania w kosmos :) Sądzę, że nie czyta się dobrze mojego wątku byłym/obecnym kochankom. Muszą się zmierzyć z myślą o tym, że są współwinne ogromnym cierpieniom innych ludzi: współmałżonków, dzieci (tu dygresja: nieprawdą jest, że im dzieci starsze, tym mniej cierpią), bywa także, że wielkim zmartwieniom rodziców małżonków i dalszej rodziny. Takimi myślami główek się nie zaprząta, bo i po co? Od zmartwień można się na przykład pomarszczyć i fikolenie też już mniej urokliwe jest. Dowiedzieć się też może puszek_okruszek_jeden_z_drugim, że kochanek przywiązany do małżonki uczuciem jest (niemarkowym wprawdzie, nazwijmy go roboczo "jakimś"). To koliduje z jej wyobrażeniem, jakże wygodnym dla jej "sumienia", o totalnym rozpadzie stadła, jaki jej kochanek żądny wrażeń kształtował w niefrasobliwej główce. Myśl, że klasyczne "żona mnie nie rozumie i dawno ze sobą nie śpimy" jest wciskaną ciemnotą, sos_bajerem dla kochanek, może wypłynąć z mroków i zepsuć dobre samopoczucie pępuszka. No i po co, po te jw. zmarszczki? I jeszcze to, że kochanek (gdy parę po randce wypuści) kaszle, chrypi, stęka i wydala, utyka, kuśtyka, ząb go ćmi i nie daj Boże, jak w wieku lekko półśrednim jest to zawalić się może czy też porazić. O! to wielce nieprzyjemnym do uświadomienia sobie jest! Zagwozdkę do główki można dostać, gdy bż tej swojej beemki (bm) nie zechce po użyciu z powrotem !!! Horror lepszy od "Witaj wśród rekinów, maleńka". Tak to widzę, kiedy myślę o moim życiu, próbując zszywać podarte. Klawiszy sie trzymam, gdy ciężko. Dlatego nie ustaję Wam dziękować. bż Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja Re: Zajmij się nim, proszę 10.11.04, 17:52 a moze lekki infantylizm? katarzynki oczywiście... albo rzeczywiście jest strona w jakimś damsko-męskim układzie i poczuła się urażona osobiście. w każdym razie należy do grona osób niestety licznego, które nie rozumieja tekstu czytanego... Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja Re: Dear beżet 10.11.04, 17:55 kurcze, kliknęłam przez pomyłkę ENTER i poszło n/t... czy nie myślałaś, żeby coś pisać ( amożejuż coś piszesz?)? serdeczne pozdrowieniai BYWAJ ZDROWA! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Dear beżet IP: *.pc.tek.pl 10.11.04, 18:16 uri_ja napisała: > czy nie myślałaś, żeby coś pisać ( amożejuż coś piszesz?)? > serdeczne pozdrowieniai BYWAJ ZDROWA! Hej! Nie ma nic gorszego dla przyszłego noblisty, jak zasypywanie mu talentu komplementami ;D Miło, że się podoba. Pisałam, piszę i będę. Od trzech lat jest to dla mnie terapia. Tu, na forach GW i do szuflady, także listy do przyjaciół. A propos, by pro forma uczepić się tematu wątku, poza rzeczami osobistymi mój ukochany zabrał ( póki co, póki co ;), ale jednak w pierwszej kolejności ) całą naszą korespondencję z 30 lat małżeństwa. Było tego SPORO. Niech czyta na zdrowie. Mam nadzieję, że nie będzie robił z nich latawców. Pozdrawiam bż Odpowiedz Link Zgłoś
deser_t Re: Dear beżet 10.11.04, 18:32 hehe - z jednej strony: i dobrze, że wziął, będzie miał nad czym płakać przez kolejne 30 lat, zrozumie co stracił; z drugiej - jaka strata dla polskiej epistolografii ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja Re: Dear beżet 10.11.04, 18:39 ...z ust mi wyjęte(mam nadzieje, że nie zabrzmiało obrzydliwie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Dear beżet IP: *.pc.tek.pl 10.11.04, 19:28 deser_t napisała: > hehe - z jednej strony: i dobrze, że wziął, będzie miał nad czym płakać przez > kolejne 30 lat, zrozumie co stracił; z drugiej - jaka strata dla polskiej > epistolografii ;-) Listy z 30 lat osoby lubiącej pisać :) i dość krytycznego obserwatora rzeczywistości zawierają, sądzę sporo interesującego materiału. Niezły kawałek naszej historii codziennej. Ileż smaczków z chowaniem przed cenzurą wieści z kraju i z powrotem z wolnego świata! Ileż opisów pre_postkomunistycznej codzienności, zmagań ze zniewolonym rynkiem i opisem zdobyczy. Dokumentacja narodzin naszych dzieci, ich szlaku bojowego, upadków i dokonań. Opisy z pozycji żaby przemian politycznych i społecznych w kraju. Tego utraconego materiału mi żal. Kilka dni temu znalazłam w sieci dowcip, który doskonale parodiuje zastaną sytuację z naszą korespondencją. Oto on , po niewielkiej korekcie: " Droga beżet! Piszę do Ciebie Twój list. Dlaczego piszę Twój list a nie mój list? Bo gdybym pisał mój list, myślałabyś na pewno, że to Twój list. Więc piszę Twój list, abyś wiedziała, że to mój list. Twój beem " Na zdrowie! bż :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mężczyzna protestuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 22:35 ...moja zona nigdy mną się nie zajmowała...w czasie choroby zwykle pracowałem...nigdy nikt nade mną się nie rozczulał...Same sobie chowacie facetów kaleki...choc chciałbym być tak zadbany....a z żoną się rozszedłem bo łóżku też mnie nie zauważała.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: protestuje IP: *.pc.tek.pl 11.11.04, 17:35 gal_ja napisał : >[ dla niektórych...]Rodzina jest związkiem samodzielnych, samofinansujących >się, samoodpowiedzialnych, samosatysfakcjonujących się osób które tworzą >rodzaj spółki z o.o. Jeśli mężczyzno piszesz: > ...moja zona nigdy mną się nie zajmowała...w czasie choroby zwykle > pracowałem...nigdy nikt nade mną się nie rozczulał... to najwidoczniej byłeś w zarządzie takiej spółki, która na dokładkę splajtowała. Uważniej wdawaj się w interesa :) Na boku: Pisałam wyżej, że troska wzajemna partnerów o zdrowie, naturalnie wynikająca z miłości, przywiązania, czułości, odpowiedzialności, jaką buduje ( powinien budować)długi związek, jest tylko częścią wartości stadła. Mój post odkrył celowo tylko jeden z aspektów. Kto duma ten wyduma i wyekstrapoluje :) Jest w związku jeszcze miejsce na bezpieczne rozmemłanie psychiczne i fizyczne, bez autodestrukcji. Można się wybebeszyć przed człowiekiem bliskim, obnażyć, prosić o wsparcie i je otrzymać. Jest czas i miejsce na te wyśmiane ciepłe kapcie*. Kto neguje potrzebę posiadania takiej przystani, jeszcze jest b. młody i daję mu czas na dorośnięcie. Oczywiście ( wolna wola) można skusić się na ofertę rozwolnionego rynku i sięgnąć po arcykolorową kartę bankomatową Banku Kiz.I.A. z chwytliwym napisem "Oj danaż moja, dana", nieskomlikowanym pin-kodem i gwarantowaną dostępnością do dóbr 24/h/dobę, ryzykując debet spłacany rozbitym, nie tylko swoim, życiem. bż * ciepłe kapcie są przenośnią, proszę mnie nie pytać, który fason i rozmiar najlepiej się nosi ;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maganka Re: protestuje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.04, 01:49 Oj, beżet, beżet kochana... Dobrze jednak, że nie uciekłaś z tego wątku - a już się groźnie żegnałaś jakiś czas temu... Z wiadomych względów odczuwam tak zwane współgranie. Co Ci w duszy gra, to i mnie brzdąka. Nie jest ci to wesoła muzyczka, posiada jednak ciekawe motywy. Może to kwestia pokolenia ;)))).. Z dozwolonym rozmemłaniem znowu trafiłaś w dziesiątkę. To niemodny temat, bo odkąd pamiętam - wszystkie możliwe media i powieścidła promują bycie non-stop na pazurach (bez kapci, a wręcz permanentnie w szpilkach). Może i słusznie, tylko kto to wytrzyma?... No i jestem pewna, że każda Kizia kiedyś pęknie, to jasne, choćby nie wiem jak nieskomplikowane miała pin-kody (ach! to już nazbyt piękna myśl)... Pozdrawiam naprawdę serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: protestuje IP: *.pc.tek.pl 13.11.04, 20:18 Gość portalu: maganka napisał(a): > Oj, beżet, beżet kochana... Dobrze jednak, że nie uciekłaś z tego wątku - a >już się groźnie żegnałaś jakiś czas temu... Witaj :) Jak uciec, gdy goście zaglądają ? >Z dozwolonym rozmemłaniem znowu trafiłaś w dziesiątkę. To niemodny temat, bo > odkąd pamiętam - wszystkie możliwe media i powieścidła promują bycie non-stop > na pazurach (bez kapci, a wręcz permanentnie w szpilkach). Może i słusznie, > tylko kto to wytrzyma?... Młode wilczki, napędzane snem o wielkości i paliwem_mamoną, z klapkami na oczach sądzą, że wytrzymają. Panowie w czkawce andropauzalnej także i ich plastikowe Kizie (znamiennie częsty rekwizyt: różowy pantofelek na obcasiku z puszkowym pomponikiem ;) ) Wystarczy, że pan po erupcji uczuć zblednie na kiziowym łonie, by po be_żonę konie chciał posyłać. >No i jestem pewna, że każda Kizia kiedyś pęknie, to > jasne, choćby nie wiem jak nieskomplikowane miała pin-kody (ach! to już >nazbyt piękna myśl)... Pęknie, pęknie i bywa, role się zmieniają. Be_żona, po okresie lizania ran wreszcie otrząsa się i mając czas DLA SIEBIE ( jak niegdyś słodkie mruczątko) zadbana, uśmiechnięta i zrelaksowana, do tego posiadłszy ciekawe znajomości i zajęcia ( tu temat do roztrząsnięcia, że kobiety podnosząc się po takich przeżyciach na ogół robią bardzo udatne inwestycje w siebie), staje się atrakcyjnym zagrożeniem dla strudzonego już wówczas maleństwa. Niebagatelną rolę odgrywa w tym tańcu fakt, że be_żona zdała egzamin praktyczny z kapciologii. Cynik mnie zgani, że mżonki. Znam przykłady, zdarza się :) Trzymaj się, damy radę :) bż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paula-23 Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 15.11.04, 23:22 Droga Beżet! Chcialam Ci pogratulowac Twojej postawy, madrosci i inteligencji, a zarazem wyrazic zal, ze ta "stacje" odwiedzily w wiekszosci osoby, ktore tej inteligencji moglyby Ci pozazdroscic. Zawsze zylam zgodnie z jedna zasada-nie zabieram glosu w dyskusji, jezeli na dany temat nie mam zielonego pojecia, ale jak powszechnie wiadomo-najwiecej do powiedzenia maja osoby, ktorych dana rzecz nie dotyczy-coz takie zycie... Czytajac ten watek nasunelo mi sie pytanie- jest ono skierowane do osob, ktore stwierdzily, ze dbanie o zdrowie i potrzeby ukochanej osoby to sposob matkowania. Skoro jestescie tak smiale w wypowiadaniu-wypisywaniu powyzszych opini, odpowiedzcie: Czym dla Was jest milosc i oddanie drugiej osobie,i czy kiedykolwiek kochalyscie lub bylyscie zdradzone? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę ( Paulo :) ) IP: *.pc.tek.pl 15.11.04, 23:46 Gość portalu: Paula-23 napisał(a): >[...] odpowiedzcie: Czym dla Was jest milosc i oddanie drugiej osobie,i czy > kiedykolwiek kochalyscie lub bylyscie zdradzone? Czym i czy ? - powtórzę za Paulą-23. Przede wszystkim CZYM, bo gotowa jestem przyznać, że coraz mniej pojmuję CZYM. W związku z tym ryzykuję, że przed oświeceniem mnie w tej materii wepchnę komuś towar wybrakowany. Odpowiedzi mogą ponieść wątek w ciekawym kierunku. bż :) Odpowiedz Link Zgłoś