Dodaj do ulubionych

Zajmij się nim, proszę

    • Gość: weronia Beżet :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 19:57
      Beżet to jest naprawde super opisane, choć przykre że na własnym doświadzceniu.
      Wypowiedziami co niektórych nie przejmuj się widać z samego pisania, że raczej
      niewiedzą co to małżeństwo a jak już w nim są to baaardzo króciutko.
      Wiem jacy są faceci w sumie jak due dziecie :-)
      Mój mąż mimo że kochany i bardzo pomocny to jednak o takich sprawach jak lekarz
      nie pamieta (choć myślę iż to dlatego że niechce pamietać :-)
      O systematycznym braniu leków itp. podobnych sprawach też nie i to wcale nie
      jest mamuśkowanie lub nadopiekuńczość - ja dbam o jego zdrowie on o moje takie
      jest małżeństwo :-)
    • kochanica.francuza jak miałam 11 lat 27.10.04, 21:22
      spędzałam wakacje w gronie dzieci,z których jedno (5-letnia dziewczynka)było
      bezglutenowe.
      Z tego powodu z domu NIE znikły wszelkie potrawy i surowce zawierające gluten.
      Dziecię CZASEM podżerało,co mu rzecz jasna szkodziło,ale generalnie było
      przystosowane.

      DLACZEGO dorosły facet ma być bardziej niesamodzielny niż pięciolatka????

      Gdzie w tym quasi-feminizm???
      • wykalaczka Re:bo cukier zabija latami 27.10.04, 22:27
        o ile reakcja na skazę glutenową następuje natychmiast o tyle cukier zabija
        latami. Najpierw wysiadają oczy. Robią się czerwone i często łzawią. Rany ( o
        ile się je ma) nie goja się tak szybko, jeżeli nabijesz sobie siniaka - będzie
        on na twoim ciele znacznie dłużej. Jeżeli się roztyjesz wysiadają stawy,
        najpierw kolana i łokcie. Potem wszystko zaczyna wypadać ci z rąk. Na końcu
        wysiadają nerki. Zapomniałam o ciśnieniu. Cukrzyca powoduje nadciśnienie.
        Człowiek staje się bardzo nerwowy i wybucha z byle powodu. Idzie do lekarza by
        zbadać sobie cukier a wraca z lekami na nerwy, bo ktoś wepchnął się mu w
        kolejkę. Biorąc pod uwagę, że przez 40-50 lat jesteś normalnym, zdrowym
        człowiekiem, trudno jest Ci się przyzwyczaić do takiej sytuacji. Na początku
        nie wiesz, co dzieje się z Twoim organizmem. Przez pół roku żona lub mąż mówią
        ci, że coś jest z tobą nie tak. Proszą byś poszedł do lekarza, ale tobie się
        nie chce. Lepiej jest pospać. Potem prośby i groźby współmałżonka są już tak
        namolne, że w końcu idziesz do lekarza. I słyszysz wyrok dożywocia.
        Pozdrawiam i nie życzę nikomu.
        • kochanica.francuza Re:bo cukier zabija latami 27.10.04, 23:37
          wykalaczka napisała:

          > o ile reakcja na skazę glutenową następuje natychmiast o tyle cukier zabija
          > latami. Najpierw wysiadają oczy. Robią się czerwone i często łzawią. Rany ( o
          > ile się je ma) nie goja się tak szybko, jeżeli nabijesz sobie siniaka - będzie
          > on na twoim ciele znacznie dłużej. Jeżeli się roztyjesz wysiadają stawy,
          > najpierw kolana i łokcie. Potem wszystko zaczyna wypadać ci z rąk. Na końcu
          > wysiadają nerki. Zapomniałam o ciśnieniu. Cukrzyca powoduje nadciśnienie.
          > Człowiek staje się bardzo nerwowy i wybucha z byle powodu. Idzie do lekarza by
          > zbadać sobie cukier a wraca z lekami na nerwy, bo ktoś wepchnął się mu w
          > kolejkę.

          ??????

          Biorąc pod uwagę, że przez 40-50 lat jesteś normalnym, zdrowym
          > człowiekiem, trudno jest Ci się przyzwyczaić do takiej sytuacji.

          40-50 lat bycia normalnym,zdrowym człowiekiem...nie miałam tego komfortu.


          Na początku
          > nie wiesz, co dzieje się z Twoim organizmem. Przez pół roku żona lub mąż mówią
          > ci, że coś jest z tobą nie tak. Proszą byś poszedł do lekarza, ale tobie się
          > nie chce. Lepiej jest pospać. Potem prośby i groźby współmałżonka są już tak
          > namolne, że w końcu idziesz do lekarza. I słyszysz wyrok dożywocia.
          > Pozdrawiam i nie życzę nikomu.

          Hmmmmm...nadal uważam,że mozna w takiej sytuacji samemu się zaniepokoić i pójść
          do lekarza.

          Z szacunkiem dla Taty
          pozdrawiam
        • Gość: nutka Re:bo cukier zabija latami IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 28.10.04, 14:08
          > kolejkę. Biorąc pod uwagę, że przez 40-50 lat jesteś normalnym, zdrowym
          > człowiekiem, trudno jest Ci się przyzwyczaić do takiej sytuacji. Na początku
          > nie wiesz, co dzieje się z Twoim organizmem.

          W tym momencie każdy dorosły, odpowiedzialny człowiek sam idzie do lekarza
          (dziecko prowadzi się tam za rękę).

          > Proszą byś poszedł do lekarza, ale tobie się
          > nie chce. Lepiej jest pospać.

          He he he, no to jeszcze raz gratuluję! WOW!


          > Potem prośby i groźby współmałżonka są już tak
          > namolne, że w końcu idziesz do lekarza.

          Co za gest! Tylko dla kogo ten gest: dla siebie czy dla współmałżonka?

          > Pozdrawiam i nie życzę nikomu.

          Ja również pozdrawiam i życzę więcej rozumu!!

          • kochanica.francuza Re:bo cukier zabija latami 28.10.04, 14:29

            > > Proszą byś poszedł do lekarza, ale tobie się
            > > nie chce. Lepiej jest pospać.
            Może od cukrzycy się robi jakaś wyjątkowA senność?Niemniej,mimo wszystko...
            >
            >
            >
            > > Potem prośby i groźby współmałżonka są już tak
            > > namolne, że w końcu idziesz do lekarza.

            To znaczy jak namolne?Jak częste?
      • Gość: jendza Kochaniczko:) IP: *.fbx.proxad.net 28.10.04, 09:02
        Napisalam zdaje sie, jesli mnie pamiec nie myli,
        'quasi-feminizujacym'?
        Przeciez jest roznica m. 'feministyczny' i 'feminizujacy', prawda?
        A jak do tego dodamy jeszcze 'quasi'...
        Pozdrawiam srdcznie!
        j.
        • kochanica.francuza Re: Kochaniczko:) 28.10.04, 13:30
          Gość portalu: jendza napisał(a):

          > Napisalam zdaje sie, jesli mnie pamiec nie myli,
          > 'quasi-feminizujacym'?
          > Przeciez jest roznica m. 'feministyczny' i 'feminizujacy', prawda?
          > A jak do tego dodamy jeszcze 'quasi'...
          > Pozdrawiam srdcznie!
          > j.
          O,przepraszam,"quasi" zamieściłam!!!:-)))))

          No dobra,zatem co jest quasi-feminizującego w myśli,że ludzie powinni wspierać
          się wzajemnie,nie zaś jednostronnie?Ewentualnie w moich wypowiedziach w wątku?
    • kochanica.francuza a,jeszcze jedno 27.10.04, 21:25
      ja z Mamą (bo z nią mieszkam) dbamy o siebie W Z A J E M N I E !!!!!!!!

      I WZAJEMNIE sobie pomagamy.

      Czy jasne jest,o co mi chodzi?
      • zonka3 Re: a,jeszcze jedno 27.10.04, 22:20
        kochanica.francuza napisała:

        > ja z Mamą (bo z nią mieszkam) dbamy o siebie W Z A J E M N I E !!!!!!!!
        >
        > I WZAJEMNIE sobie pomagamy.
        >
        > Czy jasne jest,o co mi chodzi?


        nie

        ale my nie mamy z tym problemu
    • Gość: beza Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.chello.pl 27.10.04, 22:06
      Jestes dzielna, to dopiero jest riposta!!!!!! Brawo Pozdrawiam
    • jojo_z_jajem Re: Zajmij się nim, proszę 28.10.04, 13:50
      Twoj czarno-bialy obraz rzeczywistosci czyli:
      zony dbaja i podcieraja
      kochanki nie dbaja i tylko siebie namaszczaja
      mimo wyjatkowego talentu pisarskiego (uklony) jest ladnym i wygodnym stereotypem
      ale mimo wypelniania wszelkich "zenskich" rol bez zarzutu czyli pielegniarki,
      kucharki, asystentki stomatologa,
      nie daje gwarancji posiadania wiernego malzonka w donicznce ktorego sie tak
      pracowicie podlewa przez te wszystkie lata.

      Jesli ekscytuja Cie kaszaki - to ok.
      Ale zaakceptuj prosze ze innych kobiet nie.
      Dobre malzenstwo to przede wszystkim zwiazek intelektualny, przyjazn,
      respektowanie potrzeb drugiej strony, zwracanie uwagi na rzezy ktorych druga
      strona moze nie dostrzegac - jak np jej choroba,
      a nie zdejmowanie odpowiedzialnosci z patnera (chociazby za diete czy leczenie)
      i zabawa "w bycie respiratorem" czyli "on beze mnie nawet nie umie oddychac
      biedaczyna, je swinstwa na miescie, a jak jest sam w domu to nawet reki do
      lodowski nie wklada".

      Ale w Polsce taki model ma wiele zwolenniczek i duze wsparcie spoleczne - co
      chociazby widac w postach powyzej. Moja mama trenuje go od 40 lat. Obserwuje i
      mysle ze dobrze ze z powodu kontuzji musialas zmienic dyscypl


      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 28.10.04, 20:32
        jojo_z_jajem napisał:
        > Twoj czarno-bialy obraz rzeczywistosci czyli:
        > zony dbaja i podcieraja
        > kochanki nie dbaja i tylko siebie namaszczaja
        > mimo wyjatkowego talentu pisarskiego (uklony) jest ladnym i wygodnym
        >stereotypem

        Witaj jojo_z_jajem !

        Chcę wierzyć, że na literaturze się znasz, wówczas Twój komplement dla mnie
        będzie miał jeszcze wiekszą wagę :D.

        Zatem wiesz na pewno, że chwyt z drastycznym przerysowaniem tematu nie jest ani
        niezwykły, ani rzadko stosowany. Chlapnęłam grubą farbą na ledwo zagruntowane
        płótno. Teraz je można drzeć na kawałeczki, fastrygować, sklejać i domalowywać
        szczególiki. Zapraszam do zabawy :)

        > ale mimo wypelniania wszelkich "zenskich" rol bez zarzutu czyli pielegniarki,
        > kucharki, asystentki stomatologa,
        > nie daje gwarancji posiadania wiernego malzonka w donicznce ktorego sie tak
        > pracowicie podlewa przez te wszystkie lata.

        Nieporozumienie, wyjaśniałam wielokrotnie, nie "złapałeś" mojego przesłania,
        trudno. Chyba nie przebiłeś się przez cały wątek. Opieka była wzajemna, we
        właściwych proporcjach. Nie byłam wyłącznie tym, co wymieniłeś.

        Czy wiesz już, że NIC nie daje gwarancji na NIC w życiu ?

        > Dobre malzenstwo to przede wszystkim zwiazek intelektualny, przyjazn,
        > respektowanie potrzeb drugiej strony, zwracanie uwagi na rzezy ktorych druga
        > strona moze nie dostrzegac - jak np jej choroba

        Myślę pokrewnie, gdzie problem ?

        Cytat poniżej NIE JEST cytatem z mojej wypowiedzi, a zamieszczony przez ciebie
        w takim kontekście czyni ze mnie osobę nierozumną. Mam nadzieję, że to nie był
        twój zamysł :D
        _______________________________________________________________________________
        xx> a nie zdejmowanie odpowiedzialnosci z patnera czyli "on beze mnie nawet nie
        xx>umie oddychac biedaczyna, je swinstwa na miescie, a jak jest sam w domu to
        xx>nawet reki do lodowski nie wklada".
        _______________________________________________________________________________

        By było bardzo jasne powtarzam: cytowany przez jojo_z_jajem fragment powyżej
        oznakowany xx> i odgrodzony od reszty postu nie jest mojego autorstwa.

        Ale jaja z tym jojem !
        Pozdrówka
        • Gość: beżet Cogito pisze, pomyśleć warto.Przekopiowane. IP: *.pc.tek.pl 28.10.04, 20:41
          Do beżet
          cogita 27.10.2004 16:17 + odpowiedz

          Bardzo podoba mi się Twój wątek i to zdystansowane podejście do sprawy
          małżeńskiej zdrady. Zdaję sobie sprawę, że aby w taki sposób o tym pisać,
          wymaga to najpierw przejścia przez zdradzonego etapu żałoby, bólu,
          upokorzenia i traumy.
          Zastananawiają mnie w tym wszystkim następujące sprawy :
          -dlaczego ludzie w tak bezmyślny sposob potrafią zniszczyć swoje długoletnie
          związki, rodzinę?
          - dlaczego otrzeźwienie przychodzi często za późno, kiedy mija pierwsze
          zauroczenie nowością. Wtedy budzą się ze świadomością utraty czegoś cennego ,
          na co pracowali przez większość swego zycia ?
          Najgorsze jest to, że krzywdzą innych sami nic nie zyskujac i też tracąc
          poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa.
          Wg mnie część ludzi nigdy nie dorasta do tworzenia stałych, długoletnich
          związków i wiecznie pozostają dziećmi, którym podobają się coraz to nowe
          zabawki oraz ciastka za szybą cukierni, ktore chcą jednocześnie zjeść i mieć.

          P.S Utworzyłam nowy watek , bo w Twoim jest za duzo pobocznych tematów
          zaciemniajacych meritum sprawy.

          ------------------------------------------------------------------------

          • Re: Do beżet
          Gość: beżet 28.10.2004 19:48 + odpowiedz

          Witaj Cogita :)

          Mam mniej czasu na siedzenie przed kompem, nie chcę lekceważyć nikogo, kto
          zechce ze mną porozmiawiać, ale wybacz(cie), gdy nie będę odzywać się dłużej.
          Poza tym wątki na kobiecie pędzą jak pociąg pospieszny :)
          Ad meritum.
          Podobają mi sie Twoje pytania. Dlaczego bezmyślnie niszczone jest coś
          najbardziej cennego, co można zbudować pomiędzy dwojgiem ludzi stanowiących
          długoletnią parę, czyli intymność = czułą bliskość i to wszystko dobre co z
          niej wynika: opiekę, spokojne, bezpieczne bycie razem i jeszcze wiele innych
          dóbr.
          Myślę, że świetną także dałaś odpowiedź. Wielu ( także kobiety, ale częściej
          panowie)nie dorastają do borykania się z problemami, mają postawę roszczeniową
          oczekując od życia samych miłych niespodzianek, są egoistami oraz/lub mają
          poważny defekt sumienia.

          Przenieś swój wątek ( uprawniam Cię do skopiowania mojej odpowiedzi) na forum
          psychologia. Tam znajdziesz więcej cierpliwych do podyskutowania nad tym ważkim
          tematem. Tutaj wątek się zgubi.

          Pozdrawiam serdecznie
        • jojo_z_jajem Re: Zajmij się nim, proszę 29.10.04, 10:43
          Moj opis sytuacji byl pewnym zbitkiem z wypowiedzi z watku.
          Nie dotyczyl wylacznie Twojego postu, tylko przewijajacego sie w watku
          dazenia "tych jednynych i prawdziwych" kobiet
          do stworzenia z mezczyzny istoty
          tak kompletnie nieporadnej w codziennej rzeczywistosci,
          ze jedyna gwarancja przezycia wydaje sie
          zwiazek z owa "dostarczycielka codziennosci"
          lub przeskok w ramiona innej osoby dbajacej o bezpieczna codziennosc.

          Nie wiem czemu takie oduczanie samodzielnosci ma sluzyc - bo z postu wynika ze
          maz nie jest w stanie zadbac samodzielnie o swoje wlasne potrzeby.
          I oddajesz go wraz z "instukcja obslugi" - jak niemowlaka.
          Dlaczego tyle kobiet to praktykuje? Tego nie rozumiem. I tego dotyczyl moj post.

          Jestem wcalkiem udanym zwiazku od 20 lat, i mimo ze mamy dzieci to UWAZAM ZE
          NIE MAMY ZADNEGO POWODU ZEBY ZE SOBA BYC - poza miłościa i przyjaźnią.

          A z tego co piszesz to Twoj maz mial znacznie wazniejszy powod zeby byc razem-
          sam po prostu nie przezyje.

          Aaaa - z genotypu wynika ze jestem rodziaju zenskiego.
      • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę (do BŻ) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 16:21
        Łatwo to Ty się BŻ nie poddajesz :)
        Masz zacięcie...
        Miłego łikendu
        Pozdrawiam
        • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę (do BŻ) IP: *.pc.tek.pl 29.10.04, 23:31
          Gość portalu: cynik napisał(a):
          > Łatwo to Ty się BŻ nie poddajesz :)
          > Masz zacięcie...

          Owszem, szkoła życia.
          Mój ukochany mawiał manipulancko: " Jestes dzielną kobietą, poradzisz sobie",
          co działało na mnie jak ostroga, mimo, że jego intencje odkryłam bardzo
          wcześnie.

          Cóż, wobec zmagania się z codziennością, rozpaczą, rozbitym życiem, jest
          odpowiadanie miłym forumowiczom? Bułka z masłem, proszę Pana ;), a nawet z
          powidłem !

          łikend miły będzie :) Już ja się postaram !
          Dziękuje za bycie, miło...
          • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 14:02
            Droga Pani mamy chyba inaczej skonfigurowane kubki smakowe... asocjacja
            babcinych powideł nijak nie doprowadza mnie do „odpowiadania miłym
            forumowiczom” (sarkazm to ma Pani chyba w genach??? ;)
            - w odwrotna stronę (od miłych forumowiczów do babcinych powideł) byłboby
            jeszcze gorzej :)
            „Jesteś dzielną kobietą, poradzisz sobie...”
            Pozdrawiam
            • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 03.11.04, 20:08
              Gość portalu: cynik napisał(a):

              > Droga Pani mamy chyba inaczej skonfigurowane kubki smakowe... asocjacja
              > babcinych powideł nijak nie doprowadza mnie do „odpowiadania miłym
              > forumowiczom” (sarkazm to ma Pani chyba w genach??? ;)

              Skąd Pan wiesz, że babcinych? Oj, podejrzane :)
              Kubki mamy podobnie skonfigurowane, bardzo sądzę. Powidła zostały użyte dla
              ogólnego ogółu, jako naprzykład. W genach,hmmm, to może być, zatem niewinnam !

              > - w odwrotna stronę (od miłych forumowiczów do babcinych powideł) byłboby
              > jeszcze gorzej :)

              Nie montuj Pan tu horrorum :D

              > „Jesteś dzielną kobietą, poradzisz sobie...”
              > Pozdrawiam

              Dziękuję, przede wszystkim za towarzystwo. Bywaj zdrów ;)
              • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 12:51
                Cóż podejrzanego, droga Beżet, jest w babcinych powidłach??? Ale mogą być
                hipermarketowe, jeśli wolisz -_-

                Jestem ścisły, więc co do kubków i całej tej biologii, to z lekarzami się nie
                kłócę w tematach im bliskich ;p niech będzie, że są podobne, ale czy na pewno
                takie same??? ;)


                > Powidła zostały użyte dla ogólnego ogółu, jako naprzykład.

                Galopujesz Pani z wykładaniem wszystkim wszystkiego!!! Nie wie Pani co to męska
                duma??? ;p.

                Geny genami, ale Pani sarkazm jest „nienaturalnie” (nie przez naturę)
                oszlifowany, pozostawia wrażenie metodycznej, celowej i systematycznej pracy
                nad owym, przez właścicielkę owego ;)

                I jeszcze jedno, unikam wchodzenia w czyjeś życie, ale (tak wiem prostacko-
                prymitywna paralipsa, ale cóż nobody’s perfect ) przeczytałem ostatni Twój post
                (do siksy) i ten idealizm, który się tam przelewa... szklane domy były w
                podstawówce, nie sądzisz, że pora na kolejny etap, etap cynizmu ;))). To, jak
                już Ci napisałem w „starym miejscu”, niemal naturalna droga idealistów.
                Przesłać CI klubowy formularz zgłoszeniowy??? ;)

                A co do zdrowia to jeszcze jakoś się trzymam w jednej kupie, innymi słowy daje
                rade;))))
                Pozdrawiam
                • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 05.11.04, 22:51
                  Gość portalu: cynik napisał(a):

                  > Cóż podejrzanego, droga Beżet, jest w babcinych powidłach??? Ale mogą być
                  > hipermarketowe, jeśli wolisz -_-

                  Podejrzane jest, że wiesz, że to babcine;
                  w samych zaś powidłach babcinych tylko dobre rzeczy siedzą :)

                  > Jestem ścisły, więc co do kubków i całej tej biologii, to z lekarzami się nie
                  > kłócę w tematach im bliskich ;p niech będzie, że są podobne, ale czy na pewno
                  > takie same??? ;)

                  Struchlałam... ścisły ? Palcem macam... może i ścisły, ale nie sciśnięty...uffff
                  Zgoda, niech będzie,kubki tylko/i az ;) podobne.

                  > Galopujesz Pani z wykładaniem wszystkim wszystkiego!!! Nie wie Pani co to
                  >męska duma??? ;p.

                  Za uprzejmość i skrupulatność bura, maszcilos !

                  > Geny genami, ale Pani sarkazm jest „nienaturalnie” (nie przez natur
                  > ę) oszlifowany, pozostawia wrażenie metodycznej, celowej i systematycznej
                  >pracy nad owym, przez właścicielkę owego ;)

                  Eeee, nie to. Proces naturalny to był, tyle że w warunkach bojowych.
                  Wymagających przeciwników miałam.

                  > [...] i ten idealizm, który się tam przelewa...
                  >szklane domy były w podstawówce, nie sądzisz, że pora na kolejny etap, etap
                  cynizmu ;))).

                  Kusisz, oj kusisz. Ogonek z chwostem widzę :D
                  Na tym etapie mojego życia to droga najłatwiejsza, niekoniecznie
                  najsłuszniejsza. Chciałabym ochronić w sobie tę cechę, którą nazwałeś
                  idealizmem. Muszę pomyśleć dlaczego mi tak na tym zależy, choć obiektywnie
                  niewiele dobrego przynosi.

                  >To, jak już Ci napisałem w „starym miejscu”, niemal naturalna droga idealis
                  > tów. Przesłać CI klubowy formularz zgłoszeniowy??? ;)

                  Zechcesz w Klubie chimerę cyniczno-idealistyczną?
                  Paprotką nie będę ;) Ostrzeżony, przysyłaj !

                  > A co do zdrowia to jeszcze jakoś się trzymam w jednej kupie, innymi słowy
                  >daje rade;))))

                  To znakomicie i oby tak dalej. Na wszelki wypadek zrób listę dolegliwości w
                  dwóch egzemplarzach ;D
                  Pozdr beżet
                  • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 14:32
                    Witaj Droga BeŻet w to przeurocze wczesne popołudnie ulubionego dnia tygodnia :(

                    > Struchlałam... ścisły ?

                    A i owszem, ścisły... pewna Pani profesor od analizy mat. mawiała, że tego W
                    OGÓLE nie trzeba się uczyć, wystarczy rozumieć :) . Nie musiałem się po nocach
                    leksykonów na pamięć uczyć... przynajmniej ;P


                    > Palcem macam... może i ścisły, ale nie sciśnięty...ufff

                    Cóż za wyrafinowany komplement... BeŻet, jak mawiają rosjanie aj’em impresst,
                    rilli. Senkju :). Ma próżność niemal została zaspokojona. Nie krępujmy się
                    pokadźmy sobie jeszcze ;)

                    > Eeee, nie to. Proces naturalny to był, tyle że w warunkach bojowych.
                    > Wymagających przeciwników miałam.


                    Warunki warunkami, przeciwnicy przeciwnikami, a wrażenie pozostaje, ale
                    doprawdy nie ma się Pani z czego tłumaczyć Proszę Pani... ja byłbym dumny na
                    Pani miejscu, Proszę Pani.

                    > Kusisz, oj kusisz. Ogonek z chwostem widzę :D

                    ogonek w porządku, dzięki za troskę ;)

                    > Na tym etapie mojego życia to droga najłatwiejsza, niekoniecznie
                    > najsłuszniejsza. Chciałabym ochronić w sobie tę cechę, którą nazwałeś
                    > idealizmem. Muszę pomyśleć dlaczego mi tak na tym zależy, choć obiektywnie
                    > niewiele dobrego przynosi.

                    Chroń, chroń bo warto, tak długo jak zdołasz... Żyjesz dzięki temu niejako w
                    innej rzeczywistości – lepszej rzeczywistości. To tylko ułuda i mira, ale
                    przyjemniej bytować nie odczuwając bezsensu własnego jestestwa... oszukujesz
                    się i jak każde kłamstwo osłabia Cię, ale...
                    Prawda, że dobrałem prawidłowy nik?
                    Chimerę z takimi parametrami zawsze przyjmiemy;)


                    > To znakomicie i oby tak dalej. Na wszelki wypadek zrób listę dolegliwości w
                    > dwóch egzemplarzach ;D

                    Chociaż po ostatnim wypadzie w Tatry kolano mnie nadal boli, to Listy na
                    wszelki wypadek robił nie będę, bo mi jeszcze wyjdzie, że z medycznego punktu
                    widzenia powinienem leżeć w prosektorium.
                    pozdrowienia załączam :)
                    • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 08.11.04, 21:41
                      Gość portalu: cynik napisał(a):

                      > Witaj Droga BeŻet w to przeurocze wczesne popołudnie ulubionego dnia
                      tygodnia :

                      A witaj Waść, kłaniam i niucham "Drogą Beżet"...
                      manipulacja/sympatia/manipulacja/sympatia.
                      Sympatię wybieram, a niech to, dogodzę swemu idealizmowi (i-olaboga-próżności).

                      > A i owszem, ścisły... pewna Pani profesor od analizy mat. mawiała, że tego W
                      > OGÓLE nie trzeba się uczyć, wystarczy rozumieć :) . Nie musiałem się po
                      >nocach leksykonów na pamięć uczyć... przynajmniej ;P

                      Le...le...ksykonów powiadasz ? Acha!
                      Szacunek dla matematyki i czapka z głowy. Serio.
                      Szczęściem mnie nie ścisnęło, bo trafiłam z klasy (jednej z pierwszych)
                      matematyczno-informatycznej w zupełnie inne rejony i klimaty, ale sympatia do
                      królowej nauk pozostała :)

                      > Ma próżność niemal została zaspokojona. Nie krępujmy się
                      > pokadźmy sobie jeszcze ;)

                      Ten wątek miał służyć dobrej sprawie, a nie próżniaczemu kadzeniu.
                      Stracimy z oczu cel szlachetny ;D.

                      > Warunki warunkami, przeciwnicy przeciwnikami, a wrażenie pozostaje, ale
                      > doprawdy nie ma się Pani z czego tłumaczyć Proszę Pani... ja byłbym dumny na
                      > Pani miejscu, Proszę Pani.

                      Proszę Pana, przed chwilą spod palców wypełzło mi coś tak sarkastycznie
                      przewrotnego, że sama się wystraszyłam i zadziwiłam. Zmazałam, ale proszę mnie
                      nie prowokować i nie zaciemniać ;) Odsyłam do akapitu wyżej.

                      > Chimerę z takimi parametrami zawsze przyjmiemy;)

                      Wciskaj Pan kwestionariusz w kabelek, a żywo !

                      > Chociaż po ostatnim wypadzie w Tatry kolano mnie nadal boli, to Listy na
                      > wszelki wypadek robił nie będę, bo mi jeszcze wyjdzie, że z medycznego punktu
                      > widzenia powinienem leżeć w prosektorium.

                      Matematyk w górach!?I to TAKICH wysokich??? Miodzio :)!
                      Nawet jeśli potem tylko prosektorium...
                      Ego połechtane?
                      Serdecznie
                      • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:10
                        Gość portalu: beżet napisał(a):

                        > A witaj Waść, kłaniam i niucham "Drogą Beżet"...
                        > manipulacja/sympatia/manipulacja/sympatia.
                        > Sympatię wybieram, a niech to, dogodzę swemu idealizmowi (i-olaboga-
                        próżności).

                        Salve, Pani!
                        (wykombinuj coś teraz ;P )
                        niech będzie: sympatia/manipulacja/sympatia ;)

                        > Le...le...ksykonów powiadasz ? Acha!

                        :))))
                        ???
                        niepewność siejesz, czy te cegły inaczej się zwą?
                        dla matematyki szacunek bez dwóch zdań, ale z matematykiem pudło ;)


                        > Ten wątek miał służyć dobrej sprawie, a nie próżniaczemu kadzeniu.
                        > Stracimy z oczu cel szlachetny ;D.

                        cele szlachetne zawsze mamy na horyzoncie, tylko, że horyzont daleko ;)


                        > Proszę Pana, przed chwilą spod palców wypełzło mi coś tak sarkastycznie
                        > przewrotnego, że sama się wystraszyłam i zadziwiłam. Zmazałam, ale proszę
                        mnie
                        > nie prowokować i nie zaciemniać ;) Odsyłam do akapitu wyżej.

                        Proszę Pani, pisać coś i potem zmazywać ze strachu, toż to przecie cenzura.
                        Cenzurować samą siebie, to tym gorzej dla Pani ;)


                        > Wciskaj Pan kwestionariusz w kabelek, a żywo !

                        kwestinariusz ten jest nieco osobliwy... i rzekłbym heteromorficzny.Co
                        węcej,niewykluczone, że znany juz Pani...


                        > Matematyk w górach!?I to TAKICH wysokich??? Miodzio :)!

                        Pani, istnieją wartości z których nie wypada szydzić. Szacunek dla gór...
                        wcale nie takich wysokich ;)

                        > Ego połechtane?

                        Pani, jam jest wymagający... nieco wymagający ciutke...
                        pozdr
                        • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 10.11.04, 17:32
                          Acan ( stosowny emoticon ukłon wyrażający)

                          Na kręte ścieżki mnie Waść wiedziesz, od celu dalej i dalej...
                          Niemniej dobrą robotę, ludzką wykonujesz, za co ci zapłać, kto do tego powołany.
                          Uśmiecham się, jak Cię widzę, co rujnuje chyba Twój wizerunek cynika, jaki
                          sobie wyobraziłeś, że stwarzasz :)

                          > Pani, istnieją wartości z których nie wypada szydzić. Szacunek dla gór...
                          > wcale nie takich wysokich ;)

                          Ja chciałam, że tak powiem, eeee, tak, ten.... tego, no zachwycić się Pańskimi
                          wyczynami. Dla mnie zdobycie Śnieżki było nie lada sukcesem, a i to przy pomocy
                          psa pociągowego ;)

                          > Pani, jam jest wymagający... nieco wymagający ciutke...
                          > pozdr

                          No tak, szydło z worka wyjrzało,ajjj, nic za darmo ;D

                          • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 17:16
                            Witaj Beżet ;)

                            > Acan ( stosowny emoticon ukłon wyrażający)

                            Mayan Mythology:
                            ACAN - is a very boisterous God who loves to make a fool of himself while under
                            the influence. His name means 'groan' and by all accounts he does a lot of
                            groaning - particularly during the morning after.

                            ;))))
                            sarkazm??? czyli nadal pracujesz nad sobą... robisz nieustające postępy ;)


                            > Uśmiecham się, jak Cię widzę, co rujnuje chyba Twój wizerunek cynika, jaki
                            > sobie wyobraziłeś, że stwarzasz :)

                            jesteś w mniejszości...
                            nie jestem pewny, czy usmiech może cokolwiek rujnować???
                            wizerunku nie tworzę (ałuć!!! kłujesz) . Od wizerunku są ci z PR, ja pracuję w
                            innym dziale ;)

                            Przeczytałem ostatnie Twoje posty,... to już jest ultraidealizm, żeby nie
                            powiedzieć utopia. Beżet, każdy człowiek jest sam, sam jak palec (niezależnie
                            od stanu posiadania rodziny - dzieci, partnerów, rodziców - przyjaciół,
                            znajomych itd.) Różnimy się tylko czasem i okolicznościami, kiedy się o tym
                            dowiemy... zresztą... kurde mam wrażenie, że gadam w próżnie... ;) ale wiesz
                            chociaż, że Żeromski wymyslił sobie szklane domy, ba, celowo je "przerysował",
                            Beżet one nie istnieją - to właśnie dlatego nazywmy to utopią ;)
                            ale Ty nawet potrafiłaś wyidealizować sobie forumowicza cynika ;)

                            > No tak, szydło z worka wyjrzało,ajjj, nic za darmo ;D


                            jakie szydło, z jakiego worka??? jam jest bez wad ;P
                            do miłego
                            • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 12.11.04, 23:44
                              Gość portalu: cynik napisał(a):
                              > Przeczytałem ostatnie Twoje posty,... to już jest ultraidealizm, żeby nie
                              > powiedzieć utopia. Beżet, każdy człowiek jest sam, sam jak palec (niezależnie
                              > od stanu posiadania rodziny - dzieci, partnerów, rodziców - przyjaciół,
                              > znajomych itd.) Różnimy się tylko czasem i okolicznościami, kiedy się o tym
                              > dowiemy... zresztą... kurde mam wrażenie, że gadam w próżnie... ;) ale wiesz
                              > chociaż, że Żeromski wymyslił sobie szklane domy, ba, celowo
                              >je "przerysował",
                              > Beżet one nie istnieją - to właśnie dlatego nazywmy to utopią ;)
                              > ale Ty nawet potrafiłaś wyidealizować sobie forumowicza cynika ;)

                              Witaj
                              broń składam, nastrój mam zbyt kiepski, by fechtować :(

                              Chcesz mnie przekonać, że nie zdarza się wierność, uczciwość, lojalność ?
                              Wymyśliłam to sobie i śnię na jawie?
                              Śmieszna z tym jestem i dziecinna, zaś życie jest łapaniem chwil szczęścia i
                              wyrywaniem ich innym ? Rzeź krwawa i darcie ochłapów?
                              No to mam defekt genetyczny, bo myślę inaczej.
                              Połamało mi chromosoma nieodwracalnie.

                              Mógłbyś mnie przekonać do tego, że człowiek jest SAM, ale czy dlatego nie
                              należy mu się szacunek, uczciwe traktowanie i wywiązywanie z zaciągniętych
                              wobez niego zobowiązań? Czy twoje :"sam" znaczy, że biedak powinien rozglądać
                              się wokół czujnie węsząc, z której strony go bliźni dopadnie i skrzywdzi, a
                              sytuacją komfortową jest już, gdy nikt na niego uwagi nie zwraca ?

                              Eeeetam, spisuję protokół rozbieżności.

                              Ciebie nie idealizuję, jesteś fair przedstawiając się jednoznacznie brzmiącym
                              nickiem. Gdzie cynik znajdzie więcej frajdy, jak przy burzeniu szklanych domów?

                              >kurde mam wrażenie, że gadam w próżnie... ;)

                              To mamy tak samo, lub podobnie, jak wolisz ;)
                              beżet sama

                              • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 16:59
                                N I G D Y , N I K O G O nie chciałem do N I C Z E G O przekonać, Ciebie tez nie
                                zamierzam. Żyjemy w egzystencjalizmie - każdy decyduje za siebie, ma
                                (przynajmniej teoretyczną) wolność wyboru i ponosi konsekwencje swoich wyborów.

                                > Chcesz mnie przekonać, że nie zdarza się wierność, uczciwość, lojalność ?
                                > Wymyśliłam to sobie i śnię na jawie?
                                > Śmieszna z tym jestem i dziecinna, zaś życie jest łapaniem chwil szczęścia i
                                > wyrywaniem ich innym ? Rzeź krwawa i darcie ochłapów?
                                > No to mam defekt genetyczny, bo myślę inaczej.
                                > Połamało mi chromosoma nieodwracalnie

                                najpierw mnie idealizowałaś, teraz mnie demonizujesz. Ja tylko myśle, że Nie
                                istnieje żaden absolut. wierność, uczciwość, lojalność - nie tylko się
                                zdarzają, ale istnieją permanentnie, tyle, że różnie są definiowane przez
                                różnych ludzi, przez czas idt. (swoisty relatywizm definicji;)
                                A życie??? życie jest bezsensu... podobno Feliks Hoeniker napisał w
                                kwestionariuszu osobowym:
                                zawód: życie
                                zawód wykonywany: umieranie

                                połamany chromosom nie ma tu nic do rzeczy, tym razem to ja bardzo sądzę ;)
                                moim zdaniem bardziej chodzi o swiadomość, czy też precyzyjniej samoświadomość.

                                > Mógłbyś mnie przekonać do tego, że człowiek jest SAM, ale czy dlatego nie
                                > należy mu się szacunek, uczciwe traktowanie i wywiązywanie z zaciągniętych
                                > wobez niego zobowiązań? Czy twoje :"sam" znaczy, że biedak powinien rozglądać
                                > się wokół czujnie węsząc, z której strony go bliźni dopadnie i skrzywdzi, a
                                > sytuacją komfortową jest już, gdy nikt na niego uwagi nie zwraca ?

                                myślę, że doskonale wiesz o co mi chodzi, tak jak ja mniej więcej wiem o co
                                Tobie biega. Patrzymy na ta samą "rzecz" z innego punktu widzenia - i nikt na
                                szczęście nie ma monopolu na wiedzę, tym bardziej na prawdę, bo jedna prawda
                                też nie istnieje... ;)))

                                > Ciebie nie idealizuję, jesteś fair przedstawiając się jednoznacznie brzmiącym
                                > nickiem. Gdzie cynik znajdzie więcej frajdy, jak przy burzeniu szklanych
                                domów?

                                szklanych domów nie burzę, bo one NIE ISTNIEJĄ (wysłać Ci to Pocztą Polską,
                                może kupie jakiś egzemplarz Żeromskiego z omówieniem i Ci prześle ;))) okrutne
                                wiem - nick jak wyżej) , a do Twojej świadomości, wyobraźni czy czegokolwiek
                                nie mam dostępu i nie chce mieć (pamiętasz żyjemy w egzystencjalizmie ;) miej
                                sobie wyobrażenie rzeczywistości jakie Ci sie tylko podoba. Wydaje mi się
                                tylko, że warto mieć świadomość, że to tylko wyobrażenie ;)

                                PS.
                                >Cynik mnie zgani, że mżonki. Znam przykłady, zdarza się :)

                                aha i ja nie mam w zwyczaju strofować ludzi
                                okrutnie się ze mną obchodzisz, nie wiem dlaczego jeszcze z Toba gadam ;D

                                szczere pozdrowienia
                                • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 15.11.04, 19:07
                                  Gość portalu: cynik napisał(a):

                                  > Żyjemy w egzystencjalizmie - każdy decyduje za siebie, ma
                                  > (przynajmniej teoretyczną) wolność wyboru i ponosi konsekwencje swoich
                                  >wyborów.

                                  Pozwolę się z tym nie zgodzić. Zwłaszcza z "każdy decyduje za siebie". Nie
                                  jesteśmy zbiorem wolnych atomów, jak to z grubsza widzisz.
                                  Sieć wzajemnych powiązań i zależności istnieje, choć bywa, że nieznośnie uwiera.
                                  Nieprawdą jest, że, gdy ktoś podejmuje ważkie decyzje, podejmuje je na swój
                                  wyłącznie rachunek. To ZA mnie i Za nasze dzieci, bynajmniej bez porozumienia,
                                  nie mówiąc o conajmniej zawiadomieniu, postanowiono o jakości i kształcie
                                  naszego życia. Efekt domina, gdzie świadomie upada jeden klocek, reszta zaś ma
                                  guzik do decydowania. Nawet o miejscu, gdzie padnie.
                                  Co do ponoszenia konsekwencji, piękną utopię pielęgnujesz ;)

                                  > najpierw mnie idealizowałaś, teraz mnie demonizujesz. Ja tylko myśle, że Nie
                                  > istnieje żaden absolut. wierność, uczciwość, lojalność - nie tylko się
                                  > zdarzają, ale istnieją permanentnie, tyle, że różnie są definiowane przez
                                  > różnych ludzi, przez czas idt. (swoisty relatywizm definicji;)

                                  Relatywizm jest w modzie ;) W mętnych wodach relatywizmu można pływać
                                  pieskiem , nikt nie zauważy stylu, byle do przodu. Jednakowoż bez wątpienia
                                  jest kilka pojęć białych i kilka czarnych, gdzie nie trzeba doprecyzowywać
                                  treści :)

                                  > A życie??? życie jest bezsensu... podobno Feliks Hoeniker napisał w
                                  > kwestionariuszu osobowym:
                                  > zawód: życie
                                  > zawód wykonywany: umieranie

                                  To jest pikne !
                                  Mimo, że mam momenty, by się przychylić ( do bezsensu), dziś czuję inaczej.

                                  > szklanych domów nie burzę, bo one NIE ISTNIEJĄ (wysłać Ci to Pocztą Polską,
                                  > może kupie jakiś egzemplarz Żeromskiego z omówieniem i Ci prześle ;)))
                                  >okrutne wiem - nick jak wyżej)

                                  Nie okrutne tylko złośliwe, niepotrzebnie.

                                  >a do Twojej świadomości, wyobraźni czy czegokolwiek
                                  > nie mam dostępu i nie chce mieć (pamiętasz żyjemy w egzystencjalizmie ;) miej
                                  > sobie wyobrażenie rzeczywistości jakie Ci sie tylko podoba.

                                  Gdybyś tego nie napisał, czułabym się niezręcznie,korzystając ze swojej głowy
                                  nieskrępowanie ;)

                                  >Wydaje mi się
                                  > tylko, że warto mieć świadomość, że to tylko wyobrażenie ;)

                                  Wyobrażę sobie, że mam świadomość, że sobie wyobrażam.
                                  To będzie panaceum na moje problemy. Dziękuję.

                                  > aha i ja nie mam w zwyczaju strofować ludzi
                                  > okrutnie się ze mną obchodzisz, nie wiem dlaczego jeszcze z Toba gadam ;D

                                  Wiem, ale nie powiem, bo okrutnie się ze mną obchodzisz, jednak strofując ;D
                                  pozdr
                                  bż ( przyjaźnie, gdybyś miał wątpliwości)
                                  • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 15:20
                                    Witaj Beżet ;)

                                    > Pozwolę się z tym nie zgodzić[...]
                                    > Nieprawdą jest, że [...]

                                    Byłbym mocno zawiedziony, gdybys się ze mna zgodziła :)


                                    > Pozwolę się z tym nie zgodzić. Zwłaszcza z "każdy decyduje za siebie". Nie
                                    > jesteśmy zbiorem wolnych atomów, jak to z grubsza widzisz.
                                    > Sieć wzajemnych powiązań i zależności istnieje, choć bywa, że nieznośnie
                                    uwiera
                                    > .
                                    > Nieprawdą jest, że, gdy ktoś podejmuje ważkie decyzje, podejmuje je na swój
                                    > wyłącznie rachunek. To ZA mnie i Za nasze dzieci, bynajmniej bez
                                    porozumienia,
                                    > nie mówiąc o conajmniej zawiadomieniu, postanowiono o jakości i kształcie
                                    > naszego życia. Efekt domina, gdzie świadomie upada jeden klocek, reszta zaś
                                    ma
                                    > guzik do decydowania. Nawet o miejscu, gdzie padnie.
                                    > Co do ponoszenia konsekwencji, piękną utopię pielęgnujesz ;)


                                    "Egzystencjalizmem nazywamy kierunek filozofii według, której rzeczywistość
                                    ludzka jest rozdarta na sferę świadomości i sferę rzeczy, co nieuchronnie
                                    prowadzi do odosobnienia człowieka: losy jednostki ludzkiej nie podlegają
                                    moralnemu, historycznemu czy też obyczajowemu zdeterminowaniu, jest ona zatem
                                    całkowicie wolna i może z tą wolnością uczynić to, co jej się podoba. Tworzy
                                    wszelkie wartości i decyduje o sensie własnego istnienia. Może być "bytem
                                    nieprawdziwym" lub też "bytem prawdziwym". Egzystencjalizm głosi, iż
                                    egzystencja poprzedza esencje. Oznacza to, że człowiek najpierw istnieje, zaś
                                    dopiero kolejnym elementem definiowanie samego siebie. Będzie on naprawdę czymś
                                    dopiero później, a będzie dokładnie taki, jaki sam się uczyni, bowiem człowiek
                                    zaś ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Stwarza to u niego poczucie
                                    samotności, zagubienia i zagrożenia w świecie, lęk.
                                    Za głównego przedstawiciela współczesnego egzystencjonalizmu, a zarazem jego
                                    prekursora uważa się duńskiego filozofa Sarena Aabeya Kierkegaarda. Żył on w
                                    latach 1813-1855, a więc w okresie zwanym przez literaturę Romantyzmem. Jego
                                    indywidualistyczna filozofia była reakcją na historyzm, głoszony przez Hegla,
                                    jak i na filozofię jedności romantyków, które gubiły według Kierkegaarda
                                    odpowiedzialność jednostki za własne życie. Ponadto sądził, że "obiektywne
                                    prawdy, którymi zajmowała się filozofia heglowska, są dla egzystencji
                                    pojedynczego człowieka całkowicie nieistotne". Duński filozof uważał, że bardzo
                                    ważne, aby każdy człowiek znalazł swoją subiektywną prawdę, która będzie
                                    osobista i, ponieważ każdy jest indywidualnością. Był to sposób, w jaki
                                    Kierkegaard przeciwstawiał jednostkę "systemowi". Według Kierkegaarda dopiero,
                                    gdy człowiek działa - a zwłaszcza, gdy odnosi się do osobistych wyborów-odnosi
                                    się do swego istnienia. Napisał on kiedyś : "Czym jest moja jaźń ? To jest
                                    wolność", co wyrażało jego przekonanie dotyczące tego, że życie ludzkie jest
                                    pasmem indywidualnych decyzji, stawaniem przed wyborem "albo-albo". Zatem każdy
                                    z nas ma w ręku swoje życie i poprzez podejmowanie decyzji, poprzez wybieranie
                                    swojej własnej drogi, kreujemy własne "ja". Duńczyk twierdzi, iż istniejący ma
                                    do wyboru dwie drogi: "albo może uczynić wszystko, by zapomnieć o swoim
                                    istnieniu, przez co staje się śmieszny, jako że istniejący istnieje, czy tego
                                    chce, czy nie. To komiczna sprzeczność - chcieć zostać kimś, kim się nie jest
                                    (np.: chcieć zostać ptakiem) - nie jest bardziej komiczna niż ta, że nie chce
                                    się być tym, kim jest, (np. nie chce być istniejącym człowiekiem)(...). Albo
                                    istniejący może całą swoja uwagę skupić na tym, że istnieje. Ponadto ów
                                    egzystencjonalista wyróżniał trzy stadia życia, nazywał je on w ten sposób, aby
                                    zaznaczyć, że znajdowanie się w pewnym stadium nie jest permanentne i może ulec
                                    zmianie. Faktem jest jednak, iż wielu ludzi przez całe życie pozostaje na tym
                                    samym etapie. Ktoś, kto żyje w stadium estetycznym, żyje chwilą i w każdym
                                    momencie stara się osiągnąć przyjemność. Dobre jest to, co jest piękne, ładne
                                    albo przyjemne. Taki człowiek jest pochłonięty nie tyle rzeczywistością, ile
                                    możliwościami, które ona stwarza. Żyje on tylko i wyłącznie w świecie zmysłów;
                                    można nazwać go piłeczką, miotaną przez rozmaite żądze i nastroje. Kogoś, kto
                                    żyje w stadium estetycznym bardzo łatwo ogarniają poczucie pustki czy lęku,
                                    który to według Kierkegaarda jest czymś pozytywnym, gdyż prowadzi do sytuacji
                                    egzystencjalnej. Oznacza to, że "estetyk" może zdecydować się na przeskok ku
                                    wyższym stadium. Jednakże decyzja czy go wykonać należy tylko i wyłącznie od
                                    jednostki. Kolejnym etapem jest stadium etyczne, które charakteryzuje się
                                    konsekwentnym wyborem według miary moralnej. Trwanie w takiej postawie to droga
                                    do wejścia w siebie i refleksji. Kierkegaard zwraca uwagę na nastawienie
                                    człowieka, za istotne uważa nie to, co jest dobre czy złe, a fakt iż człowiek w
                                    ogóle podejmuje się zająć stanowisko dotyczące tego tematu. Przejście do
                                    stadium religijnego etap wymaga skoku na "głęboką wodę" wiary. Człowiek
                                    religijny przedkłada wiarę nad przyjemność estetyczną i wyznaje rozumowe
                                    przykazanie obowiązku. Mimo iż Kierkegaard zdecydowanie uważa, że stadium
                                    końcowe jest najwłaściwsze i że dopiero w nim człowiek znajduje ukojenie, to
                                    daje każdemu możliwość wyboru, ponieważ to my tworzymy własną rzeczywistość.

                                    Według Sartre'a człowiek nie posiada wrodzonej natury, zatem sam musi tworzyć
                                    siebie, własną naturę, ponieważ nie została mu ona nadana z góry, a co za tym
                                    idzie sami musimy podejmować decyzje. Uważa, że życie powinno mieć sens,
                                    jednakże sami musimy mu nadać sens. "Istnieć - to tworzyć własne istnienie".
                                    Twierdzi on także, iż "Człowiek skazany jest na to, by być wolnym. Skazany,
                                    ponieważ nie jest stworzony przez samego siebie, a pomimo to wolny, ponieważ -
                                    raz rzucony w świat - jest odpowiedzialny za wszystko, co robi".Nie istnieją
                                    żadne odwieczne wartości, czy normy, którymi moglibyśmy się kierować, nie
                                    możemy odwoływać się do przykazań bożych, czy norm społecznych, gdyż sami
                                    odpowiadamy za swoje decyzje. Tym bardziej musimy analizować i uważać na to, co
                                    robimy, że nie możemy uwolnić się od odpowiedzialności. Ktoś, kto udaje, że
                                    musi się zachować w określony sposób, bo tak nakazują mu normy (np.:
                                    kulturowe), staje się człowiekiem masowym i ucieka przed odpowiedzialnością.
                                    Jednakże wolność narzuca każdemu by "coś" ze sobą zrobił, by
                                    istniał "autentycznie". Właśnie ten francuski myśliciel jest autorem
                                    słów "Egzystencja wyprzedza esencję". "

                                    Egzystencjalizm zagłębia się w istnienie człowieka jako jednostki, nie zaś
                                    części grupy społecznej.

                                    mniej więcej chodziło mi o to, nie o wolne atomy, czy jakis determinizm
                                    społeczno-polityczny.
                                    ***na marginesie to treść pochodzi z forum kulturalnego i jest to raczej średni
                                    tekst o koncepcji wolności, ale główne tezy oddaje. Mam nadzieję, że lepiej
                                    oddaje niż moje słowa do Ciebie, bo te powywracałaś na lewo ;)

                                    "troszkę" Ci naśmieciłem w wątku ;) nie miej za złe

                                    > Relatywizm jest w modzie ;) W mętnych wodach relatywizmu można pływać
                                    > pieskiem , nikt nie zauważy stylu, byle do przodu. Jednakowoż bez wątpienia
                                    > jest kilka pojęć białych i kilka czarnych, gdzie nie trzeba doprecyzowywać
                                    > treści :)

                                    w jakiej modzie, BŻ, nawet w naukach ścisłych relatywizm po prostu istnieje -
                                    teoria względności Einsteina (relativity theory). Bez uwzglednienia tego w
                                    obliczeniach GPSy w samolotach mozna by wyrzucić do kosza (jeden z bardzo wielu
                                    przykładów). Nie kwestionujmy chociaż nauk ścisłych :)

                                    przykłady takich pojęć (czarnych i/lub białych) poproszę, bardzo poproszę ;)

                                    > Nie okrutne tylko złośliwe, niepotrzebnie.

                                    nie było złośliwe, tak czy siak to z czystej sympatii

                                    > Gdybyś tego nie napisał, czułabym się niezręcznie,korzystając ze swojej głowy
                                    > nieskrępowanie ;)

                                    to jest dopiero złośliwa ironia - może to mentalny masochizm, ale ja to nawet
                                    lubię ;)
                                    z niesłabnącą sympatią pozdrawiam
                                    • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 17.11.04, 23:59
                                      Muszę odstąpić od klawiatury na dni parę.

                                      Zajmij się nim ( wątkiem) proszę, cyniku, gdyż wątek:
                                      - jest długi, więc skłonny do rozchwiania
                                      - ma czasem czkawkę z powodu przegrzania/przestudzenia
                                      - potyka się, zbacza i wypacza
                                      - popada w śpiączki
                                      - bywa, że bredzi

                                      Ja tyczasem wydrukowałam tekst przez ciebie w wątek wklejony i w podróżnej
                                      chwili wolnej rozbiorę go krytycznie.
                                      Nieustająco życzliwie
                                      • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 09:37
                                        będzie mu (wątkowi) u mnie jak w łonie matki

                                        > Zajmij się nim ( wątkiem) proszę, cyniku, gdyż wątek:
                                        > - jest długi, więc skłonny do rozchwiania
                                        > - ma czasem czkawkę z powodu przegrzania/przestudzenia
                                        > - potyka się, zbacza i wypacza
                                        > - popada w śpiączki
                                        > - bywa, że bredzi

                                        trochę jakby o pewnym człowieczku, którego nieźle znam

                                        z nienierpliwością czekam na krytyczny walec
                                        miłej podróży
                                        pozdr
                                        • Gość: b Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.gl.digi.pl 08.12.04, 01:25

                                          • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.gl.digi.pl 28.02.05, 19:43
                                            Ha, po przerwie raport zdaję :)
                                            Jest tak:
                                            u mnie coraz lepiej, z życiem za bary i do przodu. Coraz mniej myślę o tym, co
                                            za mną, gały wybałuszam w przód i tamże myśli kieruję.
                                            Mimo moich wezwań ;), panienka zająć się w sensie jakby ogólniejszym, niż tylko
                                            jednym organem mojego byłego, nie chce. Usługi monotematyczne świadczy i kwita.
                                            O wikt i opierunek byłego martwią się rodzice ( 85/80 lat), którym te obowiązki
                                            spadły wraz z ukawalerowieniem ich synka. Nie powiem, narzekają...

                                            P.S. Marnotrawny okulały chadza, widzi mi się, że ostroga w pięcie dokucza.
                                            Zdziebko jest bledszy i przygarbiony, nawet smutny. Dlaczego?
    • Gość: symulacrum Re: Zajmij się nim, proszę IP: 212.75.96.* 29.10.04, 18:43
      mam nadzieję, że mnie to nie spotka, beżet
      życzę Ci pogody ducha :)

      a wszystkim paniom, które oskarżały (?) beżet o mamusiowatość- gdyby tak było,
      to i implancik by się nie chwiał i bulby by nie było i okularki na nosek
      żonusia by włozyła ;)

      wykałaczko - mam podobną sytuację w domu i wiem o jakiej odpowiedzialności pisałaś
      moja mama niedawno po raz 7 uratowała ojca przed śpiączką (choruje przeszło 20 lat)
      i też nie afiszujemy się przysmakami wykluczonymi z surowej diety ojca, bo
      zwyczajnie nie chcemy mu robić przykrości (spróbujcie jeść 20 lat wg grafika,
      menu wskazuje Wam wynik z glukometru)
      pozdrawiam i życzę siły, chociaż to co z mamą robicie to przecież żadne
      męczeństwo, tylko pomoc kochanemu człowiekowi

      pozdrawiam
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 29.10.04, 23:38
        Gość portalu: symulacrum napisał(a):

        > mam nadzieję, że mnie to nie spotka, beżet
        > życzę Ci pogody ducha :)
        > a wszystkim paniom, które oskarżały (?) beżet o mamusiowatość- gdyby tak było,
        > to i implancik by się nie chwiał i bulby by nie było i okularki na nosek
        > żonusia by włozyła ;)

        OOOO bingo ! Tylko teraz karuzela pokręci się w drugą stronę, i usłyszę, że mąż
        sobie poszedł, bo był zaniedbany ;)))))
        Mimo przewidywanego jw kataklizmu bardzo dziękuję ci za to co napisałaś.
        Poczucie mamy podobnie skonfigurowane.
        Kłaniam

    • six_a Re: Zajmij się nim, proszę 29.10.04, 18:52
      Kurczę, ale się rozrosło. Wszystko przeczytam, tylko czasu mi trzeba. Bardzo
      ciekawy wątek!!!
      • illouette Re: Zajmij się nim, proszę 30.10.04, 23:30
        Nutka, jesli nie wiesz nic o cukrzycy to nie zabieraj głosu. Właśnie z powodu
        poziomu cukru chory na cukrzycę jest senny, nic mu się nie chce i tylko by
        spał. I nie ma się co oburzać, bo to choroba..

        Mój tato też ma cukrzycę. I też trzeba się nim opiekaować - robi to moja mama i
        ja z siostrą. I wiemy, że jest w tej kwestii dziecinny i nieodpowiedzialny, bo
        jeśli w domu są słodycze, to nie umie się opanować.. I co? Mamy uczyć go
        odpowiedzialności, piec dla siebie ciasta licząc, że ich nie zje?? Mamy patrzeć
        jak powoli umiera, bo trzeba go nauczyć dbania o swoje zdrowie??

        Nic tylko mi przykro kiedy czytam Wasze wypowiedzi ;(
    • Gość: Lewna Re: Zajmij się nim, proszę IP: 80.48.96.* 31.10.04, 09:29
    • Gość: Lena Do beżet :-) IP: 80.48.96.* 31.10.04, 10:28
      Przepraszam beżet i zwracam honor. Przeczytałam wszystkie wpisy tego
      wątku i widzę inny obraz. Podziwiam Cię, Twój spokój /może pozorny/ i
      opanowanie /może wypracowane/. Czy któraś z nas gdyby znalazła się w takiej
      samej sytuacji umiałaby "stanąć z boku" swojego związku? A do tego tak ciepło
      napisać o krzywdzącym ją mężczyźnie?
      W długoletnich związkach chodzimy na ugody, kompromisy z drugim człowiekiem a
      nawet z samą sobą. W myśl przysięgi, że uczynimy wszystko by nasz związek był
      szczęśliwy i trwały. I gdy on nam się rozpruje z tej drugiej strony - raczej
      czujemy złość, czasem nienawiść. Zastanowaiłam się nad swoim małżeństwem ...
      jaką "instrukcję" mogłabym dać kobiecie do której np. odchodzłby mój mąż i czy
      w ogóle chciałabym taką "dać" ... pewnie nie. Ale żeby napisać tak jak Ty,
      trzeba nie tylko przeżyć dobry, pełny miłości związek ale i być dobrym, pełnym
      ciepła człowiekiem. Mam nadzieję, że uda Ci się spotkać w życiu wspaniałego
      człwieka i wspaniałą miłość :-)
      • Gość: beżet Re: Do Leny IP: *.pc.tek.pl 31.10.04, 21:36
        Dziękuję Leno.
        Miło byłoby zakończyć ten wątek taką przyjazną, jak twoja, opinią, ale należy
        ci się za twoje ciepło parę słów na pożegnanie :)

        Kochałam swojego męża miłością głęboką przez 31 lat, w tym 30 lat małżeństwa.
        Bardzo ważną częścią naszej małżeńskiej przysięgi było: "i że cię nie opuszczę
        aż do śmierci", a więc to, że któreś z nas odprowadzi TAM drugiego, kochając
        się, szanując, po drodze dbając o siebie i opiekując się nawzajem, najlepiej i
        najuczciwiej. Bardzo ceniliśmy sobie nasz długi staż małżeński, widząc w nim
        wielką wartość...

        Nie będziemy już razem, nie będziemy dwojgiem pogodnych staruszków trzymających
        się za ręce, nie będziemy z czułością podawać sobie okularów i aparatów
        słuchowych, nie będziemy prowadzać się drobnym kroczkiem na spacery i parzyć
        ziółek, nie będziemy razem patrzeć na przyszłość naszych dzieci ani cieszyć się
        z naszych przyszłych wnucząt.

        Pozostało cierpienie. Moje i wiem, że Jego także.

        Staram się żyć, pracować, uśmiechać. Jest coraz lepiej :)
        Staram się "sprzedać " swoje doświadczenie innym. Niech posłuży ku przestrodze.
        Niech powstrzyma choć jedną osobę przed pochopnymi, nierozważnymi krokami
        rujnującymi życie.

        Mojemu Ukochanemu, teraz już bez sarkazmu, życzę u boku mądrej i kochającej
        kobiety, która bez "instrukcji" ;) będzie umiała stworzyć mu nowy, dobry dom.
        bż ( była żona)

        • Gość: jendza Do bezet IP: *.fbx.proxad.net 01.11.04, 13:37
          Rzuc prosze, okiem, choc na oba posty zalozycielskie.
          Moze Ci przyjdzie ochota poczytac i inne posty apple w tych watkach?
          Zalaczam linki
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=11727430&a=11727430
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=14302095&a=14302095
          Sciskam raz jeszcze - bardzo serdecznie i niech Ci slonko swieci coraz jasniej!
          j.
          • Gość: beżet Do jendzy IP: *.pc.tek.pl 03.11.04, 21:39
            Kuknęłam, dziękuję. Życie pisze najciekawsze scenariusze.
            Przy moim szczęściu, to ho ho ho , i jeszcze więcej może się zdarzyć !
            Niczego nie wykluczam ( no prawie niczego ;))

            Pozdrawiam

        • six_a Re: Jeszcze raz do byłej ż :) 03.11.04, 09:53
          Pewnie już się nie dokopiesz do tej wypowiedzi, ale nawiązując do fragmentu,
          który zamieszczam na końcu, jednak zapytam :)

          Co było powodem, że nie chciałaś utrzymać tego związku? Że doprowadziłaś do
          rozwodu? Przeczytałam dużo Twoich wypowiedzi i wyłania mi się z nich nieco inny
          obraz, niż po wyjściowym poście (przede wszystkim nie sądziłam, że to był tak
          długi związek, oceniałam go najwyżej na 10 lat :) - młodo się Ciebie
          czyta :))))).
          30 lat udanego małżeństwa to sporo. Jak to możliwe, że po jednej zdradzie
          wszystko runęło? Chodzi mi o to, że czasami ludzie gdzieś tam błądzą, ale
          wracają do siebie, bo czują, że tak naprawdę tylko sobie są przeznaczeni.
          Zastanawiam się czasami, jak wyglądały Wasze rozmowy, kiedy on chciał wrócić, a
          Ty już nie...

          Jeśli coś odpiszesz, z chęcią przeczytam.
          Niedługo tu bywam, może jakieś 3-4 miesiące, ale to chyba pierwszy wątek, który
          tak mi dał do myślenia.

          Życzę szczęścia


          >Kochałam swojego męża miłością głęboką przez 31 lat, w tym 30 lat małżeństwa.
          Bardzo ważną częścią naszej małżeńskiej przysięgi było: "i że cię nie opuszczę
          aż do śmierci", a więc to, że któreś z nas odprowadzi TAM drugiego, kochając
          się, szanując, po drodze dbając o siebie i opiekując się nawzajem, najlepiej i
          najuczciwiej. Bardzo ceniliśmy sobie nasz długi staż małżeński, widząc w nim
          wielką wartość...
          • Gość: beżet Re: Jeszcze raz do byłej ż :) IP: *.pc.tek.pl 03.11.04, 21:30
            six_a napisała:

            > Co było powodem, że nie chciałaś utrzymać tego związku? Że doprowadziłaś do
            > rozwodu?

            Ja podałam o rozwód i, mówiąc potocznie, przeprowadziłam go, ale NIE
            doprowadziłam do niego. Chciałam utrzymać ten związek, byłam bez szans.

            Kiedyś przeczytałam zdanie:" informacja jest wartością etyczną".
            Długo mi ta myśl nie dawała spokoju. Teraz doskonale ją rozumiem.
            Nie znałam przyczyny diametralnej zmiany zachowania bm ( były mąż), porzucenia
            emocjonalnego mnie i dzieci, drastycznie karygodnych zachowań na codzień
            (temat rzeka na niezły, dramatyczny scenariusz filmowy).
            Traciłam z nim kontakt lawinowo, aż stało się wokół ciemno, straszno i lodowato
            zimno :(, bez nadziei na jakąkolwiek zmianę.
            Tak było przez ponad 3 lata!
            Umierałam stojąc, cierpiały nasze dzieci.
            Rozwiązanie tak chorego małżeństwa widziałam jako przede wszystkim ratunek dla
            nich i siebie, póżniej jako ostateczną metodę wstrząsową dla bm.
            Gdybym wcześniej poznała przyczynę, a poznałam ją dopiero PO rozwodzie, sprawy
            mogły przybrać inny, choć nie wiem, czy lepszy, obrót.

            >przede wszystkim nie sądziłam, że to był tak
            > długi związek, oceniałam go najwyżej na 10 lat :) - młodo się Ciebie
            > czyta :))))).

            Dlatego moja decyzja dojrzewała długo, niełatwo ją podjąć wobec zbliżającej się
            wówczas rocznicy 30 lecia małżeństwa! (na boku: to nie przeszkadza mi być
            młodą ;D )

            > Jak to możliwe, że po jednej zdradzie
            > wszystko runęło? Chodzi mi o to, że czasami ludzie gdzieś tam błądzą, ale
            > wracają do siebie, bo czują, że tak naprawdę tylko sobie są przeznaczeni.

            Cóż, nie chcę być posądzona o magiczne, horoskopowe myślenie, niemniej uważam,
            że jesteśmy sobie przeznaczeni. Może takiego przekonania nabiera się po wielu
            razem spędzonych latach, gdy wielokrotnie doświadcza się poczucia bycia jednym.

            To nie była jedna zdrada... To był trzyletni romans.
            Waga jednego "zaplątania" życiowego różni się znacząco od wielotonowej wagi
            wieloletniego romansu [ nie będę roztrząsać, to temat na osobny wielki wątek]

            > Zastanawiam się czasami, jak wyglądały Wasze rozmowy, kiedy on chciał wrócić,
            >Ty już nie...

            Byliśmy razem Po rozwodzie :) Wystarczyła JEDNA rozmowa, której mi odmawiał
            przez 2 lata!, abyśmy wrócili do siebie. Po kilku tygodniach wysypała się
            sprawa romansu. Było niebo i piekło...
            I była szalejąca, zraniona, druga kobieta. Huragany, zamiecie i trąby
            powietrzne wzniecała, spychała buldożerem i podkopywała, jak kret...
            I był mały, słaby, zrobaczywiały wewnątrz człowiek, który nadal kłamał.

            Mimo, że jestem "dzielną kobietą", z tym sobie już poradzić nie mogłam.
            Rozpacz z obu stron, ale definitywne rozstanie.

            Na 30 rocznicę ślubu tuż po tych wydarzeniach dostałam ( przez posłańca) od bm
            przepiękny bukiet pąsowych róż. Identycznych, z jakich miałam bukiet ślubny.
            Musisz przyznać, że bm jest piekielnie romantyczny :D

            > Jeśli coś odpiszesz, z chęcią przeczytam.
            > Niedługo tu bywam, może jakieś 3-4 miesiące, ale to chyba pierwszy wątek,
            >który tak mi dał do myślenia.

            Ogromnie się cieszę. Myślenie - dobra rzecz! :D

            > Życzę szczęścia

            Dziękuję. Przyda się.
            Pozdrawiam
    • Gość: Mila Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.11.04, 22:03
      Madra kobieta..
      • Gość: zwykła babka Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 16:19
        Bardzo mądry, ciepły i kobiecy tekst beżet napisała... toż to już niemal
        literatura kobieca! W tak krótkim tekście tyle niuansów, tyle płaszczyzn, tyle
        życiowej mądrości, tyle emocji - dobrych i złych...
        Że tekst jest po prostu dobry świadczy Wasza reakcja. Poruszył Was - w tę czy
        inną stronę. I sama nie wiem, czy ta długa dyskusja z licznymi dygresjami jest
        tu potrzeba, czy wcale nie...


        A tak swoją drogą - że sobie tak pozwolę na dość prozaiczną obserwację - to
        większość facetów jest tak dziwacznie zrobiona, że kładą się do łóżka na dwa
        tygodnie i umierają z powodu kataru, a kiedy np. odetnie im nogę spadająca z
        dachu siekiera, nie chcą iść do lekarza twierdząc że to "nic takiego" i "samo
        przejdzie".
        I część kobiet to akceptuje prowadząc za rączkę, a część nie. Tak to już jest.
    • Gość: szczupaczyca Re: Zajmij się nim, proszę IP: 81.219.117.* 08.11.04, 20:33
      to jest po prostu swietne!!!
      Bezet, zajmij sie pisaniem, bo jestes w tym wspaniala! Co za styl! Gratuluje i dzieki za chwile smiechu.
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 08.11.04, 22:06
        Gość portalu: szczupaczyca napisał(a):

        > Bezet, zajmij sie pisaniem,[... dziękuję :)]
        > dzieki za chwile smiechu.

        Chciałoby się, chciało.
        Rzeczywistość skrzeczy i mamrocze.
        Piszę na forach GW czas jakiś ( inne nicki).
        Pomogło mi to przetrwać czas najmroczniejszy, pomaga i teraz.
        To ja Wam dziękuję, forumowicze.
        Przyjaciołom, poznanym na fGW, którzy mnie w tym wątku rozpoznali, macham
        serdecznie :)
    • 1975a2 Re: Zajmij się nim, proszę 09.11.04, 13:46
      cześć beżet! jesteś cudowana ! tylko ta katarzynka jakaś zarozumiała taka czy
      cuś ? gdyby nie jej wypowiedzi to by się całkiem fajnie czytało ten wątek.
      • veninde Re: Zajmij się nim, proszę 09.11.04, 14:58
        Beżet, nic dodać nic ująć: jesteś cudowna! Poczucie we właściwym miejscu i
        anielska cierpliwosć (do interlokutorek;-)
        Wszystkiego dobrego.
        Pozdrawiam,
        A.
        Ps. Zdaję się, że masz tu już prawdziwy fanklub;-)).
        • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 10.11.04, 17:39
          veninde napisała:

          >[...] anielska cierpliwosć (do interlokutorek;-)

          Dziekuję za przybycie i twoją cierpliwość. Przebrnąć ten wątek to dopiero
          sztuka . Co do mojej cierpliwości, mam wrażenie, że już niewiele sytuacji może
          mnie pozbawić dystansu. To są profity z tego co przeżywam :D
          Zdrowia :)

      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 10.11.04, 17:15
        1975a2 napisała:
        > cześć beżet! jesteś cudowana ! tylko ta katarzynka jakaś zarozumiała taka czy
        > cuś ? gdyby nie jej wypowiedzi to by się całkiem fajnie czytało ten wątek.

        Witaj :) Nie sądź katarzynki. Ma inne doświadczenia, nie została poraniona,
        trudno wyrokować, co spowodowało jej reakcję. Ja upatruję takie nieporozumienia
        ( bo tak chciałabym widzieć nasz spór) w trudności przekazania swoich odczuć za
        pomocą słów. "Winę" grabię ku sobie :)

        Brałam udział kiedyś w długiej dyskusji na jednym z fGW na ten temat.
        Doszliśmy wówczas do wniosku, że sarkazm, ironię, żart jest oddać najtrudniej,
        za to najłatwiej urazić kogoś mniej wyczulonego na tego typu środki wyrazu.
        To są koszty własne klepania w kosmos :)

        Sądzę, że nie czyta się dobrze mojego wątku byłym/obecnym kochankom.
        Muszą się zmierzyć z myślą o tym, że są współwinne ogromnym cierpieniom innych
        ludzi: współmałżonków, dzieci (tu dygresja: nieprawdą jest, że im dzieci
        starsze, tym mniej cierpią), bywa także, że wielkim zmartwieniom rodziców
        małżonków i dalszej rodziny. Takimi myślami główek się nie zaprząta, bo i po
        co? Od zmartwień można się na przykład pomarszczyć i fikolenie też już mniej
        urokliwe jest.

        Dowiedzieć się też może puszek_okruszek_jeden_z_drugim, że kochanek przywiązany
        do małżonki uczuciem jest (niemarkowym wprawdzie, nazwijmy go
        roboczo "jakimś"). To koliduje z jej wyobrażeniem, jakże wygodnym dla
        jej "sumienia", o totalnym rozpadzie stadła, jaki jej kochanek żądny wrażeń
        kształtował w niefrasobliwej główce.
        Myśl, że klasyczne "żona mnie nie rozumie i dawno ze sobą nie śpimy" jest
        wciskaną ciemnotą, sos_bajerem dla kochanek, może wypłynąć z mroków i zepsuć
        dobre samopoczucie pępuszka. No i po co, po te jw. zmarszczki?

        I jeszcze to, że kochanek (gdy parę po randce wypuści) kaszle, chrypi, stęka i
        wydala, utyka, kuśtyka, ząb go ćmi i nie daj Boże, jak w wieku lekko półśrednim
        jest to zawalić się może czy też porazić. O! to wielce nieprzyjemnym do
        uświadomienia sobie jest!
        Zagwozdkę do główki można dostać, gdy bż tej swojej beemki (bm) nie zechce po
        użyciu z powrotem !!! Horror lepszy od "Witaj wśród rekinów, maleńka".

        Tak to widzę, kiedy myślę o moim życiu, próbując zszywać podarte.
        Klawiszy sie trzymam, gdy ciężko.
        Dlatego nie ustaję Wam dziękować.
        • uri_ja Re: Zajmij się nim, proszę 10.11.04, 17:52
          a moze lekki infantylizm?
          katarzynki oczywiście...
          albo rzeczywiście jest strona w jakimś damsko-męskim układzie i poczuła się
          urażona osobiście.
          w każdym razie należy do grona osób niestety licznego, które nie rozumieja
          tekstu czytanego...
        • uri_ja Dear beżet 10.11.04, 17:52

          • uri_ja Re: Dear beżet 10.11.04, 17:55
            kurcze, kliknęłam przez pomyłkę ENTER i poszło n/t...
            czy nie myślałaś, żeby coś pisać ( amożejuż coś piszesz?)?
            serdeczne pozdrowieniai BYWAJ ZDROWA!
            • Gość: beżet Re: Dear beżet IP: *.pc.tek.pl 10.11.04, 18:16
              uri_ja napisała:

              > czy nie myślałaś, żeby coś pisać ( amożejuż coś piszesz?)?
              > serdeczne pozdrowieniai BYWAJ ZDROWA!

              Hej!
              Nie ma nic gorszego dla przyszłego noblisty, jak zasypywanie mu talentu
              komplementami ;D
              Miło, że się podoba.
              Pisałam, piszę i będę.
              Od trzech lat jest to dla mnie terapia.
              Tu, na forach GW i do szuflady, także listy do przyjaciół.

              A propos, by pro forma uczepić się tematu wątku, poza rzeczami osobistymi mój
              ukochany zabrał ( póki co, póki co ;), ale jednak w pierwszej kolejności ) całą
              naszą korespondencję z 30 lat małżeństwa.
              Było tego SPORO. Niech czyta na zdrowie.
              Mam nadzieję, że nie będzie robił z nich latawców.

              Pozdrawiam

              • deser_t Re: Dear beżet 10.11.04, 18:32
                hehe - z jednej strony: i dobrze, że wziął, będzie miał nad czym płakać przez
                kolejne 30 lat, zrozumie co stracił; z drugiej - jaka strata dla polskiej
                epistolografii ;-)
                • uri_ja Re: Dear beżet 10.11.04, 18:39
                  ...z ust mi wyjęte(mam nadzieje, że nie zabrzmiało obrzydliwie)
                • Gość: beżet Re: Dear beżet IP: *.pc.tek.pl 10.11.04, 19:28
                  deser_t napisała:

                  > hehe - z jednej strony: i dobrze, że wziął, będzie miał nad czym płakać przez
                  > kolejne 30 lat, zrozumie co stracił; z drugiej - jaka strata dla polskiej
                  > epistolografii ;-)

                  Listy z 30 lat osoby lubiącej pisać :) i dość krytycznego obserwatora
                  rzeczywistości zawierają, sądzę sporo interesującego materiału.
                  Niezły kawałek naszej historii codziennej. Ileż smaczków z chowaniem przed
                  cenzurą wieści z kraju i z powrotem z wolnego świata! Ileż opisów
                  pre_postkomunistycznej codzienności, zmagań ze zniewolonym rynkiem i opisem
                  zdobyczy. Dokumentacja narodzin naszych dzieci, ich szlaku bojowego, upadków i
                  dokonań. Opisy z pozycji żaby przemian politycznych i społecznych w kraju.
                  Tego utraconego materiału mi żal.

                  Kilka dni temu znalazłam w sieci dowcip, który doskonale parodiuje zastaną
                  sytuację z naszą korespondencją.

                  Oto on , po niewielkiej korekcie:

                  " Droga beżet!
                  Piszę do Ciebie Twój list. Dlaczego piszę Twój list a nie mój list?
                  Bo gdybym pisał mój list, myślałabyś na pewno, że to Twój list.
                  Więc piszę Twój list, abyś wiedziała, że to mój list.
                  Twój beem "

                  Na zdrowie!
                  bż :D
                  • uri_ja Re: Dear beżet 10.11.04, 20:30
                    buuuuuuuuu
    • Gość: mężczyzna protestuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 22:35
      ...moja zona nigdy mną się nie zajmowała...w czasie choroby zwykle
      pracowałem...nigdy nikt nade mną się nie rozczulał...Same sobie chowacie
      facetów kaleki...choc chciałbym być tak zadbany....a z żoną się rozszedłem bo
      łóżku też mnie nie zauważała....
      • Gość: beżet Re: protestuje IP: *.pc.tek.pl 11.11.04, 17:35
        gal_ja napisał :

        >[ dla niektórych...]Rodzina jest związkiem samodzielnych, samofinansujących
        >się, samoodpowiedzialnych, samosatysfakcjonujących się osób które tworzą
        >rodzaj spółki z o.o.

        Jeśli mężczyzno piszesz:

        > ...moja zona nigdy mną się nie zajmowała...w czasie choroby zwykle
        > pracowałem...nigdy nikt nade mną się nie rozczulał...

        to najwidoczniej byłeś w zarządzie takiej spółki, która na dokładkę
        splajtowała. Uważniej wdawaj się w interesa :)

        Na boku:
        Pisałam wyżej, że troska wzajemna partnerów o zdrowie, naturalnie wynikająca z
        miłości, przywiązania, czułości, odpowiedzialności, jaką buduje ( powinien
        budować)długi związek, jest tylko częścią wartości stadła. Mój post odkrył
        celowo tylko jeden z aspektów. Kto duma ten wyduma i wyekstrapoluje :)

        Jest w związku jeszcze miejsce na bezpieczne rozmemłanie psychiczne i fizyczne,
        bez autodestrukcji. Można się wybebeszyć przed człowiekiem bliskim, obnażyć,
        prosić o wsparcie i je otrzymać. Jest czas i miejsce na te wyśmiane ciepłe
        kapcie*.
        Kto neguje potrzebę posiadania takiej przystani, jeszcze jest b. młody i daję
        mu czas na dorośnięcie.

        Oczywiście ( wolna wola) można skusić się na ofertę rozwolnionego rynku i
        sięgnąć po arcykolorową kartę bankomatową Banku Kiz.I.A. z chwytliwym
        napisem "Oj danaż moja, dana", nieskomlikowanym pin-kodem i gwarantowaną
        dostępnością do dóbr 24/h/dobę, ryzykując debet spłacany rozbitym, nie tylko
        swoim, życiem.


        * ciepłe kapcie są przenośnią, proszę mnie nie pytać, który fason i rozmiar
        najlepiej się nosi ;D
        • Gość: maganka Re: protestuje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.04, 01:49
          Oj, beżet, beżet kochana... Dobrze jednak, że nie uciekłaś z tego wątku - a już
          się groźnie żegnałaś jakiś czas temu... Z wiadomych względów odczuwam tak zwane
          współgranie. Co Ci w duszy gra, to i mnie brzdąka. Nie jest ci to wesoła
          muzyczka, posiada jednak ciekawe motywy. Może to kwestia pokolenia ;)))).. Z
          dozwolonym rozmemłaniem znowu trafiłaś w dziesiątkę. To niemodny temat, bo
          odkąd pamiętam - wszystkie możliwe media i powieścidła promują bycie non-stop
          na pazurach (bez kapci, a wręcz permanentnie w szpilkach). Może i słusznie,
          tylko kto to wytrzyma?... No i jestem pewna, że każda Kizia kiedyś pęknie, to
          jasne, choćby nie wiem jak nieskomplikowane miała pin-kody (ach! to już nazbyt
          piękna myśl)... Pozdrawiam naprawdę serdecznie.
          • Gość: beżet Re: protestuje IP: *.pc.tek.pl 13.11.04, 20:18
            Gość portalu: maganka napisał(a):

            > Oj, beżet, beżet kochana... Dobrze jednak, że nie uciekłaś z tego wątku - a
            >już się groźnie żegnałaś jakiś czas temu...

            Witaj :)
            Jak uciec, gdy goście zaglądają ?

            >Z dozwolonym rozmemłaniem znowu trafiłaś w dziesiątkę. To niemodny temat, bo
            > odkąd pamiętam - wszystkie możliwe media i powieścidła promują bycie non-stop
            > na pazurach (bez kapci, a wręcz permanentnie w szpilkach). Może i słusznie,
            > tylko kto to wytrzyma?...

            Młode wilczki, napędzane snem o wielkości i paliwem_mamoną, z klapkami na
            oczach sądzą, że wytrzymają. Panowie w czkawce andropauzalnej także i ich
            plastikowe Kizie (znamiennie częsty rekwizyt: różowy pantofelek na obcasiku z
            puszkowym pomponikiem ;) )
            Wystarczy, że pan po erupcji uczuć zblednie na kiziowym łonie, by po be_żonę
            konie chciał posyłać.

            >No i jestem pewna, że każda Kizia kiedyś pęknie, to
            > jasne, choćby nie wiem jak nieskomplikowane miała pin-kody (ach! to już
            >nazbyt piękna myśl)...

            Pęknie, pęknie i bywa, role się zmieniają. Be_żona, po okresie lizania ran
            wreszcie otrząsa się i mając czas DLA SIEBIE ( jak niegdyś słodkie mruczątko)
            zadbana, uśmiechnięta i zrelaksowana, do tego posiadłszy ciekawe znajomości i
            zajęcia ( tu temat do roztrząsnięcia, że kobiety podnosząc się po takich
            przeżyciach na ogół robią bardzo udatne inwestycje w siebie), staje się
            atrakcyjnym zagrożeniem dla strudzonego już wówczas maleństwa.
            Niebagatelną rolę odgrywa w tym tańcu fakt, że be_żona zdała egzamin praktyczny
            z kapciologii.
            Cynik mnie zgani, że mżonki. Znam przykłady, zdarza się :)

            Trzymaj się, damy radę :)
    • Gość: Paula-23 Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 15.11.04, 23:22
      Droga Beżet!
      Chcialam Ci pogratulowac Twojej postawy, madrosci i inteligencji, a zarazem
      wyrazic zal, ze ta "stacje" odwiedzily w wiekszosci osoby, ktore tej
      inteligencji moglyby Ci pozazdroscic.
      Zawsze zylam zgodnie z jedna zasada-nie zabieram glosu w dyskusji, jezeli na
      dany temat nie mam zielonego pojecia, ale jak powszechnie wiadomo-najwiecej do
      powiedzenia maja osoby, ktorych dana rzecz nie dotyczy-coz takie zycie...
      Czytajac ten watek nasunelo mi sie pytanie- jest ono skierowane do osob, ktore
      stwierdzily, ze dbanie o zdrowie i potrzeby ukochanej osoby to sposob
      matkowania. Skoro jestescie tak smiale w wypowiadaniu-wypisywaniu powyzszych
      opini, odpowiedzcie: Czym dla Was jest milosc i oddanie drugiej osobie,i czy
      kiedykolwiek kochalyscie lub bylyscie zdradzone?
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę ( Paulo :) ) IP: *.pc.tek.pl 15.11.04, 23:46
        Gość portalu: Paula-23 napisał(a):

        >[...] odpowiedzcie: Czym dla Was jest milosc i oddanie drugiej osobie,i czy
        > kiedykolwiek kochalyscie lub bylyscie zdradzone?

        Czym i czy ? - powtórzę za Paulą-23. Przede wszystkim CZYM, bo gotowa jestem
        przyznać, że coraz mniej pojmuję CZYM. W związku z tym ryzykuję, że przed
        oświeceniem mnie w tej materii wepchnę komuś towar wybrakowany.

        Odpowiedzi mogą ponieść wątek w ciekawym kierunku.
        bż :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka