Dodaj do ulubionych

Zajmij się nim, proszę

IP: *.pc.tek.pl 23.10.04, 02:48
Wyrywałaś go z małżeństwa przez kilka lat. Udało się, jest po rozwodzie.
Jasno stawiałaś sprawę, że "na stałe" go nie potrzebujesz i b. odpowiada ci
układ dochodzący, on jasno stawiał sprawę, że ty na żonę się nie
nadajesz...Wreszcie chciałaś mi go oddawać, ja nie chciałam brać ;)

Jednak w tym okresie przejściowym, gdy ty będziesz szukać następnego
dochodzącego, a on następnej żony, on potrzebuje opieki , której ja już
sprawować nie mam tytułu ;)i, przyznam, ochoty.

Proszę zatem, byś wsparła go w zajęciu się następującymi jego problemami,
zawęźmy sprawę do zdrowotnych:
1) pilna potrzeba wymiany górnej lewej czwórki, implant się chybocze
2) konieczne prześwietlenie zatok i kontrola laryngologiczna najpóźniej w
grudniu z powodu permanentnego zaglucenia
3) dobranie nowych szkieł do czytania, albowiem nie wie co czyta i co
podpisuje
4) bezwzględnie pilne! zajęcie się pogłębiającym niepokojąco chrapaniem z
okresami niebezpiecznego dla życia bezdechu. Póki co szturchaj go albo
gwiżdż. Uwaga: tutaj napotkasz na opór, panicznie boi się zagladania do
gardła i na samo wspomnienie wymiotuje, więc aby go zaciągnąć do lekarza użyj
sobie znanych środków perswazji. Adres Kliniki i nazwisko lekarza ma w
kalendarzyku pod Z.
5) Bulba na plecach, to kaszak do wycięcia, może zropieć.W czasie polegiwania
na pleckach kąśliwie ugniata, więc sprawa też pilna.
6) Dolegliwości trawienne i bóle prawego podżebrza spowodowane są kamicą
żółciową, to rodzinna skłonność, spod noża nie ucieknie. Konieczne jest
wykonanie kontrolnego USG i podjęcie wreszcie decyzji co do zabiegu.
7) Brodawkę przy lewym sutku obserwuj pilnie, moim zdaniem urosła i też
nadaje się do wycięcia.
8) Szeroki kanał pachwinowy lewy może stanowić wrota dla przepukliny.
Sprawdzaj czasem paluszkiem, czy jelito się już nie wstawia.
9)Zauważyłaś, że pojękuje ( gdy chwilę nie chrapie) śpiąc na lewym boku?
Ma problemy z biodrem i długie leżenie na tym boku sprawia mu przykrość.
Weż to proszę pod uwage także przy innych okolicznościach.
Jeśli będziesz go nocą przekopyrtała z boku na bok, świetnie mu to zrobi na
biodro, na chrapanie i na bulbę na plecach.
10) Żylaki, no cóż, nikt nie jest doskonały...Dbaj, by dużo wypoczywał leżąc
z uniesionymi nogami. Jak przelecisz szmatami całą chałupe, on już będzie
wypoczęty.
11) Jeśli wydaje ci się, że macha lekceważąco ręką na to, co do niego mówisz,
to się mylisz.Ma częste bóle nadgarstka prawego, to odnawiająca się kontuzja
po chlubnej sportowej przeszłości.Kąpiele w solankach , maści rozgrzewające,
no i niech raczej używa ręki lewej.

Ty go nie chcesz, on nie chce ciebie i tęskni za mną. Na ten galimatias nic
poradzić nie mogę i wcale nie mam satysfakcji mówiąc: ja wiedziałam, że tak
będzie...
Trzymajcie się zdrowo i ścielcie sobie tak, by się dobrze wyspać :)
Obserwuj wątek
    • Gość: Magda Re: IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.10.04, 04:50
    • Gość: Magda Re: Super 11:0 dla Ciebie:))) / nt IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.10.04, 04:51
    • alpepe Re: Zajmij się nim, proszę 23.10.04, 10:36
      super, mnie to wprawdzie (być może jeszcze) nie dotyczy z żadnej strony, ale
      warte przemyślenia na pewno!
    • Gość: katarzynka Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 12:38
      Nie martw sie o niego, na pewno znajdzie się kobieta,
      która zaopiekuje sie nim.
      Kobiet u nas nie brakuje.
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 23.10.04, 21:07
        Gość portalu: katarzynka napisał(a):
        > Nie martw sie o niego, na pewno znajdzie się kobieta,
        > która zaopiekuje sie nim.
        > Kobiet u nas nie brakuje.

        Katarzynko miła, martwię się, albowiem gdy tylko wspomniałam kochance o (
        przepraszam wrażliwe kochanki) wymiotach, kolkach, ruszających implantach,
        przeglądzie prostaty ( ten coraz cichszy sik!), bulbach zapalnych,
        przepuklinach, żylakach, pojękiwaniach i możliwości zaduszenia(się) podczas
        snu, jej miłość stała się jakby mniejsza, cichsza, aż wreszcie zanikła ...;).

        On zaś równolegle odkrył, że bardzo mnie kocha i nieźle by było, gdybym nad
        jego zdrowotnością cierpliwie, czule i z miłością, jak było dotąd, czuwała.

        Obawiam się, że następna pani, zwiedziona niezłą fasadą mego byłego, gdy
        odkryje jego oficyny, zobrzydzi się i porzuci go, jako i adresatka mego postu
        zrobiła. On zaś znielubił ją za jej małostkowość :D

        Były mężu, kochałam wszystkie twoje brodawki, stękania i wszystko, co opisałam
        wyżej.
        Z bólem, ale ostatecznie z troskami o nie się rozstaję.
        Bywaj zdrów, kochanie.
        • Gość: katarzynka Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 22:13
          Mam wrażenie, ze Twój post ma na celu odstraszenie potencjalnych partnerek.
          Nie wiem, ile lat ma Twój były mąż -40,50 czy 70.
          Dlaczego sądzisz że zwiaże sie z młodą, np.20 letnią dziewczyną , która boi sie
          odpowidzialniści.
          Kobieta dojrzała doskonale wie, że człowiek nie jest istotą niezniszczalną
          i z wiekim podupada na zdrowiu.
          Ludzie zawiarający związki w wieku 70 lat, nie oczekują od partnera
          witalności i zdrowia 20 latków.
          Dlczego nie wierzysz w prawdziwe uczucie? Uważasz że wieku dojrzalym miłość nie
          może sie juz pojawić, tylko wyrachowanie
          A Twoje słowa kocham cię i bywaj zdrów, brzmia bardzo nienaturalnie i
          nieszczerze.
          Pozdrawaim.
          • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 24.10.04, 00:39
            Nie czytasz ironii katarzynko, tak masz, nic na to nie poradzę, poczucie humoru
            mamy w innym miejscu :)
            Poza tym czytasz niestarannie, więc odnosisz sie nie do moich słów.
            Napisałam, że kochAŁAM, zaś "bywaj zdrów" jest pożegnaniem ongiś stosowanym
            dość powszechnie i moim zdaniem bardzo ładnym. Może jesteś podfruwajką i go nie
            znasz, dlatego brzmi dla ciebie nienaturalnie.

            Gdzie napisałam, że nie wierzę w prawdziwe uczucie?
            Gdzie napisałam,że w wieku dojrzałym miłość nie może się pojawić?
            Gdzie napisałam, że może pojawić się tylko wyrachowanie ?

            Katarzynko, opisuje konkretny przypadek opuszczenia mego byłego i bardzo przeze
            mnie kochanego męża przez jego kochankę, gdy po miodzikach spijanych pokątnie
            przyszła do niej szara rzeczywistość w postaci codzienności zarezerwowanej dla
            tych nudnych żon, czyli np. pojękiwania z powodu bólu w jego podżebrzu i
            dzwonienia luźniej plomby.

            Nie zrozumiałaś intencji i przesłania mojego postu zupełnie.
            Aktualne( i byłe) kochanki rozbijające rodziny i zdradzający mężowie w wieku
            średnim, ryzykujący utratę kochających i oddanych żon wiedzą o czym piszę.
            Dla nich jest to ironiczne ale bardzo życiowe przesłanie.

            W prawdziwe uczucie wierzę, w miłość i szacunek także, mimo, że zostałam
            dotkliwie poraniona.
            Wierzę, że jestem ich warta i że potrafię je także ofiarować.
            Dlatego cierpliwie na nie poczekam :) ( m.innymi z alergią na sierść kota i
            bolącym kręgosłupem )

            Bywaj zdrowa :D


            • wykalaczka Re: Zajmij się nim, proszę 24.10.04, 09:03
              Gość portalu: beżet napisał(a):

              > Katarzynko, opisuje konkretny przypadek opuszczenia mego byłego i bardzo
              przeze mnie kochanego męża przez jego kochankę, gdy po miodzikach spijanych
              pokątnie przyszła do niej szara rzeczywistość w postaci codzienności
              zarezerwowanej dla tych nudnych żon, czyli np. pojękiwania z powodu bólu w
              jego podżebrzu i dzwonienia luźniej plomby.

              Hej Beżet :) Tu sie mylisz :) Tak się kończy większość skoków w bok. Gratuluję
              pomysłu, gratuluję rozważnego kroku, gratuluję dystansu. Cóż więcej powiedziec ?
              Tak trzymać kobitki :)
            • Gość: katarzynka Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 10:20
              Domyślam sie, że następny post bedzie o Twoich problemach zdrowotnych?
              I wiem, dlaczego Twoj mąż szukał pocieszenia w ramionach innej.
              A Ty wiesz?
              • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 24.10.04, 23:45
                Gość portalu: katarzynka napisał(a):
                > Domyślam sie, że następny post bedzie o Twoich problemach zdrowotnych?
                > I wiem, dlaczego Twoj mąż szukał pocieszenia w ramionach innej.
                > A Ty wiesz?


                Czy to nożyce dzwonią, czy katarzynka ;) ?

                Przemiła katarzynko !
                I wiem , że to ty szukasz pocieszenia w ramionach cudzego męża.
                Jak myślisz, skąd to wiem ?

                Nie wiem ( i on o tym nie wie, co ciekawsze) czego szukał.
                Wszyscy zaineresowani, czyli nasz trókącik równoboczny, wiedzą natomiast, że na
                pewno nie znalazł :))))

                Zwracam ci uwagę, katarzynko po raz wtóry, że czytasz nieuważnie, co
                przeszkadza w rozmowie, oraz ( jakby tu najdelikatniej...) nie bardzo rozumiesz
                o co mi chodzi :D

                Pisałam już o swoich problemach zdrowotnych. Na twoje jednak wyrażne życzenie
                dodam, że Pan dla mnie łaskawy i na zdrowiu specjalnie nie podupadłam.

                Pozdrawiam
                • Gość: katarzynka Re: Zajmij się nim, proszę IP: 212.191.74.* 25.10.04, 11:56
                  Nasz trójkacik równoboczny?
                  A może kwadrat.
                  Idź jednak do lekarza. Choroba nie wybiera.
                  Mówię, to z dobrego serca.
                  • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 25.10.04, 20:19
                    Gość portalu: katarzynka napisał(a):
                    > Nasz trójkacik równoboczny?
                    > A może kwadrat.

                    Ty JEDNAK wiesz wszystko!
                    Fakt, że dziubeczek ma własnego męża !!! Gdzieś go ma.

                    > Idź jednak do lekarza. Choroba nie wybiera.
                    > Mówię, to z dobrego serca.

                    Nie masz dobrego serca, to pewne.
                    Mój były by cię polubił :)
                    Ja może też... albo lepiej nie...a może jednak...nie, jednak nie :DDDDD
                    Uśmiechnij się wreszcie :)
                • Gość: katarzynka Re: IP: 212.191.74.* 25.10.04, 12:05
                  Znudził mnie ten wątek.
                  Nie jestem kobietą, którą sie zdradza
                  dlatego nie potrafię wczuć sie w Twoja rolę.
                  Wiem tylko jedno, kobieta zdradzana
                  sama pracuje na swój smutny los.
                  Nie obwiniaj męża,
                  tylko wyłącznie siebie.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: nutka Re: IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 25.10.04, 12:30
                    > Nie jestem kobietą, którą sie zdradza

                    he he he :)
                    • Gość: vicky_brown Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 22:25
                      Dobre, nie? Hehe. Nie jestem kobietą, którą sie zdradza... sweet dreams...
                  • cogita Re: 25.10.04, 17:59
                    Gość portalu: katarzynka napisał(a):

                    > Znudził mnie ten wątek.
                    > Nie jestem kobietą, którą sie zdradza
                    > dlatego nie potrafię wczuć sie w Twoja rolę.
                    > Wiem tylko jedno, kobieta zdradzana
                    > sama pracuje na swój smutny los.
                    > Nie obwiniaj męża,
                    > tylko wyłącznie siebie.
                    > Pozdrawiam.

                    Haha ,to jeszcze nie wiesz, ze cię zdrada?
                    Oj tą głupotą i naiwnością pracujesz sama na swoj los.
                  • uri_ja Re: czyżby katarzynce odjęło... 10.11.04, 17:45
                    ...organ w ciele najważniejszy?
                    wiem, katarzynka jest zdradzającym facetem, albo ma 12lat a na pewno nie ma
                    poczucia humoru :)
                    "Nie jestem kobietą, którą się zdradza"...he, he!
                    • uri_ja Re: czyżby katarzynce odjęło... 10.11.04, 17:47
                      ups, popełniłam mały się zdaje plagiat, bo nie doczytałam dalszych
                      postów...przynajmniej wiem, żenie tylko mnie trafiło...he, he.
    • joanni Re: Zajmij się nim, proszę 24.10.04, 00:45
      Ukłony, ukłony i jeszcze raz ukłony!
      • Gość: beżet Re: Ukłony IP: *.pc.tek.pl 24.10.04, 00:58
        Dla mnie ?
        Dziekuję i odkłaniam :)
        Pozdrawiam
        • matt35 Re: również i moje Ukłony 24.10.04, 08:53
          hmm, ja tylko o formie i umiejscowieniu poczucia:
          genialne...
          • cruella Matt35 27.10.04, 19:02
            wracaj do domciu i to już:))))))))))
    • Gość: Lena Re: Zajmij się nim, proszę IP: 80.48.96.* 24.10.04, 09:17
      Boże Ty mój, czytając to mam wrażenie, że chcesz własne malutkie dziecko oddać
      komuś innemu. Jak już oddajesz to napisz by inna mamusia pamiętała o myciu
      ząbków rano i wieczorem, o tym by pilnować by nie jadło słodyczy, zapakować mu
      drugie śniadanko i oczywiście zaznacz co lubi. Jakie bajki lubi, które
      ksiąeczki czytać na dobranoc...
      • wykalaczka Re: Świetny pomysł !!! 24.10.04, 09:37
        Dopisuję więc kolejne punkty( mam nadzieję, że Beżet nie obrazi się :)
        12)gotuj mu tylko wołowinkę lub cielęcinkę na obiad. Po smażonym ma zgagę.
        Potem jęczy przez 3 godziny. Restauracja, dania na wynos ?? Zapomnij o tym.
        13)chowaj, lub w ogóle nie kupuj słodyczy !!! Choroba wieńcowa postępuje u
        niego w zastraszającym tempie.
        14)Pamiętaj, by raz w miesiącu poszedł do stomatologa. Zwróć uwagę na lewą
        jedynkę. W większości to plomba i może wylecieć przy jedzeniu.
        • Gość: beżet Re: Świetny pomysł !!! IP: *.pc.tek.pl 24.10.04, 23:57
          Dziękuję wykałaczko :) nic a nic się nie obrażę.

          Niech powstanie vademecum dla kochanek.
          Nam, żonom, opieka nad kochanym człowiekiem była chlebem codziennym, dla nich
          jest uciążliwym ( błeeee) balastem, krzywdząco dodanym do ich słodkiego bycia
          razem. No cóż - kociaczki, myszaczki, pączuszki - do roboty ;D !!!

          Ja zaś idę popiłować paznokietki i przygotować SOBIE kąpiel w pachnącej piance.

          • kochanica.francuza Re: Świetny pomysł !!! 25.10.04, 15:50
            Gość portalu: beżet napisał(a):

            > Dziękuję wykałaczko :) nic a nic się nie obrażę.
            >
            > Niech powstanie vademecum dla kochanek.
            > Nam, żonom, opieka nad kochanym człowiekiem była chlebem codziennym

            A dlaczego????Sami nie umieją???
            A dla nich opieka nad nami była chlebem codziennym?

            >
            > Ja zaś idę popiłować paznokietki i przygotować SOBIE kąpiel w pachnącej piance.
            >O,a zatem takiego luziku dla soebie nie miałaś przez x lat małżeństwa?Tylko
            jego zupki i kupki (jak u niemowlaka) kontrolowałaś)?Wybacz,ale to chore.
            • Gość: beżet Re: Świetny pomysł !!! IP: *.pc.tek.pl 25.10.04, 20:38
              kochanica.francuza napisała:
              >O,a zatem takiego luziku dla soebie nie miałaś przez x lat małżeństwa?Tylk
              > o jego zupki i kupki (jak u niemowlaka) kontrolowałaś)?Wybacz,ale to chore.

              Litości:)
              Czy tak mało ludzi rozumie sarkazm, ironię, wreszcie TREŚĆ tego co piszę ?

              Nie kontrolowałam zupek i kupek. Dbanie w chorobie było częścią naszego życia,
              naturalną częścią, zajmującą tyle czasu i miejsca ile było trzeba, w należytych
              proporcjach do reszty.
              Kochanka ( jak to zwykle kochanki) brała zaś tylko to co miłe, gładkie i
              przyjemne.
              Zniesmaczona, że kochanek wydala i ma zgagi i rada by go ciupasem do beżetki
              odesłać ( cytuję: " on taki blady, tak żle wygląda, ja się boję, że mu się coś
              stanie, ja chcę mieć spokój, nie chcę brać odpowiedzialności, gdy coś mu się
              stanie, niech go pani przyjmie z powrotem ").
              Jak widzisz też zatroskana ;)

              Pozdrawiam

              • kochanica.francuza Re: Świetny pomysł !!! 25.10.04, 20:49

                >
                > Nie kontrolowałam zupek i kupek.
                Zupek - w sensie gotowania mu...

                Dbanie w chorobie było częścią nasczego życia,
                > naturalną częścią, zajmującą tyle czasu i miejsca ile było trzeba, w
                należytych proporcjach do reszty.

                NO I SAM NIE UMIAŁ O SIEBIE ZADBAĆ????
                Sam nie umiał do tego cholernego dentysty pójść,sprawdzić paluszkiem,kontrolować
                bulby na plecach?
                Co do wątroby i wzdęć polecam Sylivit - bliska mi osoba (żaden chłop!!!) ma
                problemy.

                Utarło się,że kobita dba o chłopa,a on ledwo wie,co mu jest, i nie przyjmuje
                tego do wiadomości...
                To mnie właśnie denerwuje.



                > Zniesmaczona, że kochanek wydala i ma zgagi i rada by go ciupasem do beżetki
                > odesłać ( cytuję: " on taki blady, tak żle wygląda, ja się boję, że mu się coś
                > stanie, ja chcę mieć spokój, nie chcę brać odpowiedzialności, gdy coś mu się
                > stanie, niech go pani przyjmie z powrotem ")

                Hehe,ale z niej numer.;-))))))))))Żuchwa opada.;-)



                • wykalaczka Re: Świetny pomysł !!! 26.10.04, 07:44
                  Droga Kochanico. Cały ten problem polega z Twojej niewiedzy. Tak wygląda życie
                  starego dobrego małżeństwa. Ja akurat posłużyłam się przykładem moich rodziców.
                  Ojciec od lat jest chory na cukrzycę i gdyby nie nasz wspólny wysiłek, pewnie
                  dawno zmarby. To ja i moja mama musimy trzymać dietę razem z ojcem. W domu nie
                  może być słodyczy, tata jest takim łakomczuchem. Na początku choroby tata
                  zapominał brać leków. Trzeba było go czesto budzić, by nie zapadł w śpiączkę.
                  Zapewniam cię, że mój ojciec nie jest nieudacznikiem. Po prostu tak wygłąda
                  życie w prawdziwym małżeństwie. Nie musi to być aż tak poważna choroba jak u
                  mojego ojca. Dzięki Bogu mój ojciec doskonale wie jaką dobrą ma żonę :) I
                  zapewniam Cię, że bez względu na to czy jest to małżeństwo z długim czy krótkim
                  starzem - jeżeli jest kochające obie strony TAK właśnie o siebie dbają.
              • Gość: vicky_brown Re: Świetny pomysł !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 22:31
                Bż daj sobie spokój z tłumaczeniem, bo siksy nic nie rozumieją.
                Pozdrawiam serdecznie. Twoje posty to najlepsze odzwierciedlenie moich mysli
                jakie ostatnio zdarzylo mi sie czytac.
                • Gość: beżet Re: Świetny pomysł !!! IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 22:50
                  Dzięki siostro/bracie
                  Twoje i podobne słowa budują moją nadzieję na ciepłe dni w moim życiu.
                  Mam nadzieję, że także pomagają innym.
                  Trzymaj się ciepło vicky_brown
          • Gość: Magdalena Re: Świetny pomysł !!! IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 00:22
            Ja też...
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 24.10.04, 23:25
        Leno, czytaj wolniej :D.
        Bywaj :)
        • Gość: Lena Re: Zajmij się nim, proszę IP: 83.136.224.* 25.10.04, 00:11
          Po tym jak piszesz nie jestem pewna czy czegoś nie ma między wierszami.
          Ubezwłasnowiając faceta w pewnie sposób ubezwłasnowalnia się samą siebie.
          • ta Re: Zajmij się nim, proszę 25.10.04, 00:17
            Leno, wszystko co trzeba jest między wierszami, dużymi literami. Nie czytasz
            ironii.
            Nikogo nie ubezwłasnowolniłam. To, co dla mnie, żony, było naturalnym dbaniem o
            zdrowie i kondycję kochanego mężczyzny, stało sie utrapieniem i "obrzydlistwem"
            dla kochanki. Oczywiście, że tekst jest celowo przerysowany, oczywiście, że
            jest tu dużo kpiny i drwiny i oczywiście dziwię się, że dla niektórych jest to
            nieczytelne...
            • Gość: Lena Re: Zajmij się nim, proszę IP: 83.136.224.* 25.10.04, 01:15
              Wybacz ale takie rady dotyczące zdrowia i dolegliwości dawały kiedyś "dobre
              mamusie" swoim synowym. Mamusia oddawała dzidzi spod swojej opieki pod opiekę
              żony i do tego najlepiej sama dopilnowała by synowa stosowała się do jej
              zaleceń. Żona była odpowiedzialna za stan męża /pod każdym względem/.
              Dla mnie takie jak opisałaś "naturalne" dbanie nie jest naturalne. Rezerwowanie
              wizyt, pilnowanie terminów, badanie paluszkiem, oglądanie brodawek i kaszaków,
              prognozowanie terminów operacji - to są sprawy o których się rozmawia, bierze
              pod uwagę ale nie robi za kogoś.
              W przypadku kochaniki Twojego męża - jak napisałaś - od początku było jasne, że
              to nie jest związek na stałe więc dolegliwości chyba nie były decydujące. Może
              bardziej byłyby jego wymagania do wzięcia przez nią odpowiedzialności za te
              jego dolegliwości i organizowanie życia jedynie wokół nich. Często tak bywa, ze
              człowiekowi wydaje się, ze w nowym związku zyska to co mu odpowiada i
              jednocześnie zachowa to co by chciał ze starego tak jakby inny
              człowiek /następna żona/ był tylko ulepszoną wersją starej.
    • kochanica.francuza chłop nie dziecko,niech sam dba o siebie 24.10.04, 10:55
      i sam sobie sprawdza paluszkiem,czy jelito się już nie wstawia (cokolwiek to
      znaczy).Paluszki chyba ma?????

      A jak się boi do lekarza,jęczy i stęka,to sam sobie jest winien.Nad nami nikt
      czule nie ciumka,uzywając "sobie znanych środków perswazji",żebyśmy latały dpo
      dentysty,ginekologa,okulisty (niech każda sobie wstawi co jej dotyczy).

      Dlaczego i chlopa tego nie nauczyc,a cale życie go traktować jak trzylatka????

      Nigdy nie byłam kochanką żonatego i nie bedę,bo na cholerę mi taki klops,ale nóż
      mi się w kieszeni otwiera,jak widzę takie pańcie,co to "sprawdza to,kontroluje
      owo,uzywa sobie znanych środkówv perswazji,żeby facet raczył wysmarkać nos."

      Metrykalnie są dorośli,i tego się trzymajmy.
      • Gość: UfJa Re: chłop nie dziecko,niech sam dba o siebie IP: *.aster.pl 24.10.04, 11:43
        Chorowitego chłopa miałaś, dobrze, że sobie poszedł, możesz poszukać egzemplarza
        w lepszym stanie. ;)
    • Gość: wciąż Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.04, 01:09
    • Gość: wciąż myślę Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.04, 01:15
      Droga beżet!
      Natchnęłaś mnie. Pozbieram wszystkie sprawy mego wiarołomnego męża i zaniosę
      jego ukochanej, niech się nimi zajmie. Mój wciąż jeszcze mąż zdrowy jest
      wprawdzie jak koń, ale od wielu lat wszystko cokolwiek trzeba załatwić,
      załatwiam ja. Nie jestem pewna czy on wie ile jest tego i gdzie się to załtwia,
      prawdopodobnie nie, bo zawsze ja się tym zajmowałam (mąż wiecznie w
      rozjazdach), a on tylko mnie informował, że potrzebne mu to czy tamto. Proszę
      zatem o copyright na pomysł i pozbędę się wreszcie zmory w postaci miliona
      spraw wymagajacych szybkiego załatwienia.
      Pozdrawiam!!! Bardzo serdecznie
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 25.10.04, 20:04
        Gość portalu: wciąż myślę napisał(a):

        > Mój wciąż jeszcze mąż zdrowy jest
        > wprawdzie jak koń, ale od wielu lat wszystko cokolwiek trzeba załatwić,
        > załatwiam ja. Nie jestem pewna czy on wie ile jest tego i gdzie się to
        >załtwia,prawdopodobnie nie, bo zawsze ja się tym zajmowałam (mąż wiecznie w
        > rozjazdach [...]

        Miałam podobnie :), aby nie rozwlekać wątku zawęziłam go do tego co wyżej.
        By dziubdziunie, lalusie, mysieńki i wszelkiej maści puszki wiedziały, co
        bedzie z kochankiem, gdy upuści pary ;). Nie da się zbyt długo , będąc już
        razem w wymarzonej codzienności trzymać wciągniętego brzucha , klaty na wdechu
        i ukrywać pobieranie Espumisanu ( na wzdęcia, zresztą polecam).

        >pozbędę się wreszcie zmory w postaci miliona
        > spraw wymagajacych szybkiego załatwienia

        Oczywiście, polecam, załatwiaj tylko swoje sprawy, a ONI swoje. Zaoszczędzony
        czas koniecznie przeznacz na fryzjera, aerobik, masaż, saunę itepe itede
        Serdeczności :)))
        • six_a Re: Zajmij się nim, proszę 26.10.04, 19:27
          By dziubdziunie, lalusie, mysieńki i wszelkiej maści puszki wiedziały, co
          > bedzie z kochankiem, gdy upuści pary ;). Nie da się zbyt długo , będąc już
          > razem w wymarzonej codzienności trzymać wciągniętego brzucha , klaty na
          wdechu
          > i ukrywać pobieranie Espumisanu ( na wzdęcia, zresztą polecam)

          Tak się zastanawiam, o co Ci chodzi. Przedstawiłaś męża jako próchno, na które
          tylko ślepa kochanka może się skusić, a jak już ją dobrodusznie uświadomisz o
          licznych mankamentach, to się naturalnie wycofa, a mąż zrozumie, że tylko Ty
          jesteś w stanie znieść jego liczne ułomności i czołgając się, wróci do Ciebie
          (tylko że Ty pokażesz mu wtedy figę z makiem - punkt kulminacyjny Waszej
          rozgrywki).

          A może on po prostu miał dosyć tego, że ciągle w nim wypatrujesz poluzowanych
          śrubek itp. i chciał wreszcie kobiety, która w nim zobaczy mężczyznę (znalazł
          kochankę). Dlaczego się w to mieszasz? Przecież Ciebie nie kocha, a przy niej
          mógł wyrosnąć z maminsyństwa. A Ty co robisz, dobra, kochająca istoto?
          Niszczysz mu szansę na być może bardziej udany związek niż z Tobą. A może jej
          by wcale nie przeszkadzały wszystkie te dolegliwości, gdyby dowiedziała się o
          nich w naturalny sposób?
          Niestety, jesteś wredna (chociaż bardzo miła :)
          Pozdrawiam, życząc szczęścia w przyszłości.
          • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 14:25
            Six_o miła, naprawdę nie zrozumiałaś mojego tekstu i tak naprawdę NIC nie
            wiesz o moim małżeństwie, by tak wypowiadać się rygorystycznie.
            Miłe siostry :), gdzie wasze poczucie humoru ?

            1)Mój mąż to nie próchno :) Całkiem, całkiem przystojny i zadbany mężczyzna,
            tylko w pewnym wieku już każdemu cos tam dolega, niestety. Pisałam już
            kilkakrotnie, ze tekst celowo przerysowany , uffff...

            2)Mąż "czołagając się " , jak to nieelegancko określiłaś, wracać chciał bardzo,
            a ona bardzo chętnie mi go wciskała z powrotem jak niepotrzebny już przedmiot,
            ale JA nie chciałam brać :D

            3) Napisał ci , że mnie nie kocha :)? Otóż uroczyście i "czołgając" ( nawiasem
            paskudne określenie na rozpaczliwe starania człowieka) oznajmiał wszem i wobec,
            także kochance, że kocha mnie ( u mnie zero satysfakcji z tego powodu, jeśli
            możesz uwierzyć)

            4)W "ich razem" bynajmniej się nie mieszam, bo "ich razem" nie ma! I tak
            naprawdę nie było w takim sensie jak ja "razem" mężczyzny i kobiety w
            kochającym się związku pojmuję.

            5) Nie czytasz uważnie. Pani ma własnego męża. Jeszcze jego trzeba gdzieś
            upchnąć, prawda?

            Jeśliś ciekawa, wredność moja, mniemam, mieści się w wartości średniej
            krajowej, co z wdziecznością powinien rzeczony okruszek mieć na uwadze.

            Pozdrawiam
            beżet
            P.S. Masz fajny nick :)
            • Gość: janka Re: Zajmij się nim, proszę IP: 62.121.129.* 27.10.04, 14:38
              > ale JA nie chciałam brać :D

              (to podkreslenie...to jakas nobilitacja?)

              > bo "ich razem" nie ma! naprawdę nie było w takim sensie jak ja "razem"
              mężczyzny i kobiety w > kochającym się związku pojmuję.

              (tzn jak?jak twoje malzenstwo?)

              > 5) Nie czytasz uważnie. Pani ma własnego męża.

              (wiec instrukcja obslugi jej nie jest potrzebna.....bo wie "czym sie to je"...)
              chcieli sie pobzykac-pobzykali sie, to nie znaczy ze twoj maz byl jej
              kiedykolwiek do czegokolwiek innego potrzebny.

              wiec ta odezwa do kochanki zawiera niestety klamstwo podstawowe -zly adresat.:)
              -to miala byc odezwa do twojego meza z lista twoich zaslug wzgledem niego i
              lista tego co w twoim mniemaniu najwazniejsze bylo i co stracil zdradzajac cie.
              • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 15:14
                Gość portalu: janka napisał(a):

                > > ale JA nie chciałam brać :D
                > (to podkreslenie...to jakas nobilitacja?)

                To podkreślenie znaczy, że jeszcze ja jestem w tej historii i dostrzeżono mnie,
                jak zaczęły się "kłopoty". Wówczas oboje uderzyli do mnie. ja( małe literki)
                miałam wygładzić, przywrócić porządek, zaklepać i sprawić, by wszystko
                wyglądało cacuśnie. Wiaderka i łopatki posprzątane, piaskownica zagrabiona.

                > wiec ta odezwa do kochanki zawiera niestety klamstwo podstawowe -zly
                >adresat.:)
                > -to miala byc odezwa do twojego meza z lista twoich zaslug wzgledem niego i
                > lista tego co w twoim mniemaniu najwazniejsze bylo i co stracil zdradzajac
                cie.

                Zdecyduj się, jeśli wiesz lepiej ode mnie, co miał znaczyć mój post :D
                Zamysł mój był całkiem inny od tego, co ty o tym sądzisz. Wyjaśniałam już, nie
                bedę powtarzać.

                WIE co stracił, znacznie więcej i dużo cięższej WAGI niż to, co ty zechciałaś z
                moich postów zrozumieć.

                beżet



                • Gość: janka Re: Zajmij się nim, proszę IP: 62.121.129.* 27.10.04, 15:32
                  oj bezet bezet...

                  > Zdecyduj się, jeśli wiesz lepiej ode mnie, co miał znaczyć mój post :D
                  > Zamysł mój był całkiem inny od tego, co ty o tym sądzisz. Wyjaśniałam już,
                  nie > bedę powtarzać.

                  tak to czasemjest,ze cos sie robi z jakims "zamyslem" a wychodzi z tego
                  zupelnie cos innego. i sporo osob zauwaza to cos innego. moze dlatego
                  ze "zamysl" byl bardzo jednostronnie podany..

                  to nawet taka mala analogia do "zamyslow" twojego niewiernego malzonka i jego
                  kochanki. oni tez nie mieli "zamyslu" rozbijac twojego malzenstwa. tak tylko
                  wyszlo bo inni jednak cos zauwazyli.

                • Gość: janka Re: Zajmij się nim, proszę ps IP: 62.121.129.* 27.10.04, 15:48
                  > To podkreślenie znaczy, że jeszcze ja jestem w tej historii i dostrzeżono
                  mnie,
                  >
                  > jak zaczęły się "kłopoty". Wówczas oboje uderzyli do mnie. ja( małe literki)
                  > miałam wygładzić, przywrócić porządek, zaklepać i sprawić, by wszystko
                  > wyglądało cacuśnie. Wiaderka i łopatki posprzątane, piaskownica zagrabiona.
                  >


                  czy ja mam zle wrazenie?, ze ta wypowiedz znowu pokazuje skutki matkowania i
                  ustawienia sie wczesniej w roli osoby "od odpowiedzialnosci i czarnej roboty w
                  zwiazku",?
                  lepirj sie obudzic pozno niz wcale.
                  • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę ps IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 16:03
                    > czy ja mam zle wrazenie?, ze ta wypowiedz znowu pokazuje skutki matkowania i
                    > ustawienia sie wczesniej w roli osoby "od odpowiedzialnosci i czarnej roboty
                    >w zwiazku",? lepirj sie obudzic pozno niz wcale.

                    Obudziłam się, to ja przeprowadziłam rozwód.
                    Bdziusia chciała, żebym jej też matkowała;)
                    Musi muszę wzbudzać zaufanie ;)




                    • Gość: janka Re: Zajmij się nim, proszę ps IP: 62.121.129.* 27.10.04, 16:18
                      > Musi muszę wzbudzać zaufanie ;)


                      musi musisz, nie inaczej :))

                      no to byle nie powtarzac,
                      i powodzenia ;)



    • Gość: bella1 Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.se.client2.attbi.com 25.10.04, 05:02
      Bezet....bardzo zabawne.........usmialam sie .Trzymaj sie dziewczyno - pojedz
      na zasluzone wakacje.Serdecznie pozdrawiam.........
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 25.10.04, 20:08
        Gość portalu: bella1 napisał(a):

        >Trzymaj sie dziewczyno - pojedz
        > na zasluzone wakacje.Serdecznie pozdrawiam.........

        Bello1, dziękuję. Rzeczywiście planuję wyjazd w kierunku słońca.
        Zaczynam je dostrzegać :)
    • six_a Re: Zajmij się nim, proszę 25.10.04, 10:52
      i po przeczytaniu mi wychodzi, że nawet perfekcyjna opieka pielęgniarska nie
      zastąpi człowiekowi szczęścia.
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 25.10.04, 20:12
        six_a napisała:
        > i po przeczytaniu mi wychodzi [...]

        Nie wyszło ci, ale nie martw się.

        Na to, by zrozumieć o czym piszę trzeba mieć trochę lat i doświadczenia,
        których ci nie życzę. Wnoszę, że jesteś młoda i szczęśliwa i tak trzymaj :)))


        • kochanica.francuza Re: Zajmij się nim, proszę 25.10.04, 20:14
          Beżet,a dlaczego nie odpisujesz mnie i Lenie?
          • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 25.10.04, 20:41
            kochanica.francuza napisała:
            > Beżet,a dlaczego nie odpisujesz mnie i Lenie?

            Bo nie nadążam :)))
            Przed chwilą się poprawiłam :)
            Bynajmniej nie lekceważę.
            Serdeczności
            • kochanica.francuza Re: Zajmij się nim, proszę 25.10.04, 20:50
              Gość portalu: beżet napisał(a):

              > kochanica.francuza napisała:
              > > Beżet,a dlaczego nie odpisujesz mnie i Lenie?
              >
              > Bo nie nadążam :)))
              > Przed chwilą się poprawiłam :)
              > Bynajmniej nie lekceważę.
              > Serdeczności

              Brałam to raczej za świadome pomijanie - przepraszam bardzo.
              Nawzajem.
              > bż
        • six_a Re: Zajmij się nim, proszę 26.10.04, 09:39
          :) dziękuję za życzenia. A doświadczeń mi nie brakuje, również tych ze
          zdradami. Może właśnie dzięki nim wiem, że domowe ciepełko i różne czynniki
          zewnętrzne oraz gadżety nie są w stanie zastąpić miłości i poczucia, że jest
          się kochanym i potrzebnym. Jeśli to istnieje między dwojgiem ludzi, to zdrada
          nie ma racji bytu. A skoro już przy zdradzie jestem, to wina rozkłada się na
          dwoje. Nie ma tak lekko, że jeden kocha i się poświęca, a drugi jest wredną
          świnią.
        • Gość: nutka Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 26.10.04, 19:33
          Wiesz, ja myślę że six_a ujęła to bardzo dobrze.
    • Gość: HaNia Re: Zajmij się nim, proszę IP: 217.98.127.* 25.10.04, 12:18
      Witaj beżet
      "a On Cię kocha, a Ty nie wiesz dlaczego"....
      ha ha niezłe!
      dobrze, że się opamiętałaś i zajęłaś sobą,tylko dlaczego goryczy w Tobie tyle?
      Pretensje do kochanki, że z mężem nie mogliście się dogadać?
      Że on nie wie czego chce, albo idzie na łatwiznę?
      (A kochanka to cała inna historia)
      to, że trafiłaś na dzieciaka, albo traktowałaś jak dziecko, matkując mu;
      Mężczyźni się do tego przyzwyczajają, (w końcu dla każdego to w pewnym stopniu
      wygodne) ale tak do końca nigdy tego nie szanują
      przyzwyczaiłaś do opieki to tęskni za sprzątaczką/kucharką/pielęgniarką...
      chyba nie na tym Ci zależało?
      Czy "zaglądając przez okno" nie czułaś się o wiele bardziej samotna?
      Pomysl więcej o sobie :-)
      A dla niego chyba najlepiej byłoby gdyby zajął się w końcu sobą!
      I przestał być nieporadnym małym chłopcem, który nabroi, a później patrzy czy
      mu wybaczą i jak zareagują,(etc)
      może nie umie kochać, może powodów jest mnóstwo
      choć szanse na poprawę pewnie niewielkie....(niestety)
      Kobiety (kochające)zbyt często są nadopiekuńcze co się niestety mści na nich.
      Bo miłość nie na tym polega...
      Mądrej miłości i dobrych wyborów Tobie i sobie życzę :-)

      Pozdrawiam

    • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 16:29
      Beżet masz wyraźnego pecha do "koleżanek" forumowiczek ;-)
      pozdrawiam
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 25.10.04, 20:24
        Gość portalu: cynik napisał(a):

        > Beżet masz wyraźnego pecha do "koleżanek" forumowiczek ;-)
        > pozdrawiam

        Ano mam :(((.
        Ale szczęściem trafi się cynik, który rozumie sarkazm.
        Jako światełko w tunelu świeci.

        • wykalaczka Re: Zajmij się nim, proszę 25.10.04, 21:20
          Gość portalu: beżet napisał(a):

          > Ano mam :(((.
          > Ale szczęściem trafi się cynik, który rozumie sarkazm.
          > Jako światełko w tunelu świeci.

          Bo może zauważa siebie ( bez obrazy:)
        • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 12:55
          No popatrz Beżet jaki to potencjał, analityczno-komentatorski drzemie w naszym
          narodzie;-).
          Tylko gdzie napisane jest, że na dowcipny tekst należy (trzeba?) odpowiadać
          złośliwie???
          ...
          niechcący stworzyłaś mój portret psychologiczny... razem z uzupełnioną kartą
          pacjenta chirurgii urazowej – wg WYKAŁACZKI (vide infra) :-)
          Pozdrawiam
          • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 14:02
            Gość portalu: cynik napisał(a):
            > No popatrz Beżet jaki to potencjał, analityczno-komentatorski drzemie w
            >naszym narodzie;-).
            > Tylko gdzie napisane jest, że na dowcipny tekst należy (trzeba?) odpowiadać
            > złośliwie???
            > ...

            Cyniku, trzymam się Ciebie jako deski lub brzytwy ;)
            wcale nie cynicznie pozdrawiając u kresu
            beżet
            • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:06
              trzymaj się, utoniemy razem... ;)
              chociaż wg filozofów wielkich i tych mniejszych, bycie w mniejszości nie takie
              złe jest... i nie zapraszaj zbyt wielu do Koła, bo się tłum (trzoda wg
              Zaratustry) zrobi i nam się aksjologia poprzekręcać może ;)

              a w jednej z odpowiedzi znalazłem to: sarcasm is anger's ugly cousin
              że po rosyjsku to ujdzie, ale że głupoty wypisują to już przegięcie

              PS. poprzedni post umieszczono niezgodnie z zamysłem autora w stosunku do
              poprzednich i powstał błąd w łacinie, ale jakoś przeszedł bez echa wśród
              tłumnych wypowiedzi więc podkładam się sam...
              Wcale nie sarkastycznie pozdrawiając :)
              cynik
              • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę (do cynika) IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 15:22
                "Nigdy w życiu" nie sądziłam, że znajdę zrozumienie u cynika ;)
                Jakoś się trzymam i tłumaczę, jak mogę z matczyną cierpliwością, miast liście w
                ogrodzie grabić, lub przysłowiowe pazurki piłować :)

                eeetam, idę się poklepać w urodę, lepsze usyskam efekty :D

                Serdeczności
                ( i nie zgub "mi się", żal by było :( )
                beżet
                • Gość: cynik Re: Zajmij się nim, proszę (do cynika) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 16:27
                  Cynik to taki niespełniony idealista - jak ktoś kiedyś rzekł, więc
                  zrozumienie... zresztą i cynizm i sarkazm bywają przesycone tym samym (gdzieś
                  czegoś zabrakło, cos tam nie było jak mówili), noooo i poza tym jeden i drugi
                  stan umysłu wymaga inteligencji, szerokiej wiedzy, oczytania i wielu innych
                  rzadkich cech :)))))
                  łącze megalomańskie pozdrawienia
                  PS.Cudzysłowia nie czytałem i nie oglądałem
                  nie spiłuj za mocno pazurków, a ja spadam w dom
    • Gość: Beti Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.hcg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 18:06
      Bezet to jest super!
    • kochanica.francuza Re: Zajmij się nim, proszę 25.10.04, 20:18
      Ja rozumiem,że bardziej cię fascynuje aspekt wrednych kochanek,na które nagle
      spada cały ten bagaż...tu Ci pomóc nie mogę,bo męża nie mam i nie miałam,a z
      żonatym nie romansowałam nigdy.

      Ciekawi mnie,dlaczego ich tak nie wychować,żeby sami koło siebie skakali.
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 25.10.04, 20:54
        kochanica.francuza napisała:
        > Ja rozumiem,że bardziej cię fascynuje aspekt wrednych kochanek,na które nagle
        > spada cały ten bagaż...

        Nie fascynuje, raczej mam "misję" uświadamiania pewnych aspektów życia swoim
        bliźnim. Lubię się dzielić doświadczeniem z wiarą, że jeśli przyda się choć
        jednej osobie, to dobrze uczyniłam.

        Widzę, że parę osob uśmiechnęło się, to dobrze.
        Cieszę się szczególnie uśmiechem tych, które z podobnych powodów płakały/płaczą.
        Pozdrawiam Was

        > męża nie mam i nie miałam,a z
        > żonatym nie romansowałam nigdy.

        Tak trzymać :)

        > Ciekawi mnie,dlaczego ich tak nie wychować,żeby sami koło siebie skakali.

        To bardzo miłe i w miłości naturalne opiekować się kochanym człowiekiem, gdy
        sam sobie nie radzi.
        Przyznaję ci rację, że nadopiekuńczość jest bezwzględnie be.
        Pozdr

        • kochanica.francuza Re: Zajmij się nim, proszę 25.10.04, 21:11
          Gość portalu: beżet napisał(a):

          > kochanica.francuza napisała:
          > > Ja rozumiem,że bardziej cię fascynuje aspekt wrednych kochanek,na które n
          > agle
          > > spada cały ten bagaż...
          >
          > Nie fascynuje, raczej mam "misję" uświadamiania pewnych aspektów życia swoim
          > bliźnim. Lubię się dzielić doświadczeniem z wiarą, że jeśli przyda się choć
          > jednej osobie, to dobrze uczyniłam.
          >
          > Widzę, że parę osob uśmiechnęło się, to dobrze.
          > Cieszę się szczególnie uśmiechem tych, które z podobnych powodów płakały/płaczą
          > .
          > Pozdrawiam Was
          >
          > > męża nie mam i nie miałam,a z
          > > żonatym nie romansowałam nigdy.
          >
          > Tak trzymać :)
          >
          Samo mi się trzyma;-).Taka moja Wewnętrzna Natura.
          • six_a Re: Zajmij się nim, proszę 26.10.04, 19:33
            Już napisałam wyżej, ale po prostu mnie nosi :)
            To nie jest MISJA, to jest wpieprzanie się w coś, co Ciebie już nie powinno
            dotyczyć. Poszedł do kochanki, wystaw mu walizki i do widzenia. Pomysł na
            zohydzanie jej męża uważam za wyjątkowo szatański!!!!
            Qrdeżeszno.... :)
            • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 14:42
              Qrdeżesznooooooo! ( do six_y)

              Nie poszedł do kochanki, nigdy u niej nie mieszkał, rozsypało się im
              ciuciu_muciu natychmiast jak sprawa wyszła na jaw, przestało smakować, a i
              strach przed mężem nr. 2 się pojawił. NIE układają sobie życia, bo nigdy takich
              planów "na stałe" nie mieli ( patrz post pierwszy).

              Nie zohydzam jej nikogo, nie posiada netu, nie klepie w klawisze, nie mam z nią
              kontaktu i nic mnie nie obchodzi kto będzie w jej życiu smarkał, pluł i stękał.
              Jak również już i to, kto mojego onegdaj ukochanego będzie podcierał.

              Mój ironiczno_sarkastyczny wątek miał dać do myślenia panom, paniom i panienkom
              ( innym niż bohaterowie tej historii - to możesz nazwać "misją").
              Zamysł mój nie do konca wypalił, trudno...

              Teraz jaśniej ?
              Jak nie, to ja pasuję
              I pozdrawiam oczywiście
              beżet
        • Gość: nutka Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 26.10.04, 19:37
          > To bardzo miłe i w miłości naturalne opiekować się kochanym człowiekiem, gdy
          > sam sobie nie radzi.


          Jezu, on sobie nie radził z wizytami u dentysty?
    • kochanica.francuza Re: Zajmij się nim, proszę 25.10.04, 23:00


      > 1) pilna potrzeba wymiany górnej lewej czwórki, implant się chybocze

      Informujemy o tym najdroższego i niech lata do dentysty.

      > 2) konieczne prześwietlenie zatok i kontrola laryngologiczna najpóźniej w
      > grudniu z powodu permanentnego zaglucenia

      Najdroższy zapisuje informacj3e w notesiku,dzwoni do lekarzy,umawia się,idzie.

      > 3) dobranie nowych szkieł do czytania
      Sam nie umie????Z pomocą okulisty???Co to znaczy "dobranie nowych szkieł"?Szkła
      dobiera lekarz,do lekarza najdroższy umie pójść.

      , albowiem nie wie co czyta
      Nie zauważył????

      > 4) bezwzględnie pilne! zajęcie się pogłębiającym niepokojąco chrapaniem z
      > okresami niebezpiecznego dla życia bezdechu. Póki co szturchaj go albo
      > gwiżdż. Uwaga: tutaj napotkasz na opór, panicznie boi się zagladania do
      > gardła i na samo wspomnienie wymiotuje

      Zapisać na terapię dla nerwicowych.Przestanie wymiotować i panicznie bać się
      zaglądania do gardła.Zajmie się tym sam.

      ,
      > 5) Bulba na plecach, to kaszak do wycięcia, może zropieć.W czasie polegiwania
      > na pleckach kąśliwie ugniata, więc sprawa też pilna.

      Luby podejmuje postanowienie:"W przyszły czwartek idę do lekarza z bulbą."

      > 6) Dolegliwości trawienne i bóle prawego podżebrza spowodowane są kamicą
      > żółciową, to rodzinna skłonność, spod noża nie ucieknie. Konieczne jest
      > wykonanie kontrolnego USG i podjęcie wreszcie decyzji co do zabiegu.

      No to niech dziubdziuś podejmie.

      > 7) Brodawkę przy lewym sutku obserwuj pilnie, moim zdaniem urosła i też
      > nadaje się do wycięcia.

      Jego sutek,sam nie umie obserwować????

      > 8) Szeroki kanał pachwinowy lewy może stanowić wrota dla przepukliny.
      > Sprawdzaj czasem paluszkiem, czy jelito się już nie wstawia.

      Sam ma paluszki,chyba że nie?

      > 9)Zauważyłaś, że pojękuje ( gdy chwilę nie chrapie) śpiąc na lewym boku?
      > Ma problemy z biodrem i długie leżenie na tym boku sprawia mu przykrość.
      > Weż to proszę pod uwage także przy innych okolicznościach.
      > Jeśli będziesz go nocą przekopyrtała z boku na bok, świetnie mu to zrobi na
      > biodro, na chrapanie i na bulbę na plecach.

      Na bezdech to świetnie robi taka specjalna maska,a nie przekopyrtywanie.Bulbę
      luby wycina,z biodrem idzie do ortopedy.

      > 10) Żylaki, no cóż, nikt nie jest doskonały...Dbaj, by dużo wypoczywał leżąc
      > z uniesionymi nogami. Jak przelecisz szmatami całą chałupe, on już będzie
      > wypoczęty.

      A cóż to za nowa forma mierzenia czasu???

      > 11) Jeśli wydaje ci się, że macha lekceważąco ręką na to, co do niego mówisz,
      > to się mylisz.Ma częste bóle nadgarstka prawego, to odnawiająca się kontuzja
      > po chlubnej sportowej przeszłości.Kąpiele w solankach , maści rozgrzewające,
      > no i niech raczej używa ręki lewej.

      Luby nabywa maści i robi sobie kąpiele.
    • onionka Re: Zajmij się nim, proszę 26.10.04, 08:27
      Piekny tekst, wyrazy uznania.
      bylam kiedys zona faceta, ktyry absolutnie nie radzil sobie sam. Wszystkie
      ponizsze uwagi o nadopiekunczosci zon mozna tym samym o kant tylka potluc. Co
      przezywala w przychodni chodzac z nim na banalne zabiegi lub chociaz zastrzyk,
      ludzkie slowo nie opisze. Niestety nie chcial miec kochanki i musialam zwrocic
      ten model do mamusi. Jej wychodzi to znacznie lepiej. Nie wiem co bedzie jak
      mamusia kiedys odejdzie, co jest raczej nieuniknione. Ktos zapewne powie, ze to
      juz nie moj problem i slusznie. Jednak kiedys tam udalo nam sie miec wspolna
      corke i to o nia sie martwie. Juz teraz dzieciatko unika wspolnych z ojcem
      wyjazdow twierdzac, ze jemu potrzebna jest normalna baba (na co tatus
      absolutnie nie reflektuje bo juz raz stwierdzil nikla przydatnosc zony w zyciu)
      plus zawodowa opiekunka niepelnosprawnych. Biedne to moje dzieciatko. Z facetem
      mozna sie rozwiesc, z ojcem niestety nie.
      Niemniej pozdrawiam, zycze udanych wakacji i wiary w swoje poczucie humoru.
    • Gość: Lena Re: Zajmij się nim, proszę IP: 80.48.96.* 26.10.04, 08:56
      Dyskusja przybrała zupełnie inny obrót niż chciała beżet. Przykro nam ale nie
      do końca bo zrodziła się ciekawa dyskusja o odpowiedzialności
      lub "odpowiedzialności" ludzi za siebie nawzajem w rodzinie czyli uwypukliła
      skłonność niektórych kobiet do matkowania. Jak to "idzie" świetnie widać w
      opisie wykałaczki. Ponieważ tatuś ma cukrzycę, w domu nie ma prawa być nic
      słodkiego i gdyby było on na pewno już by zmarł. Przypuszczam, ze ten tatuś z
      domu nie wychodzi albo wykałaczka razem z mamą pilnują go i poza domem. Jeśli
      go nie pilnują to cała ta gadka na temat potencjalnej śmierci jest nielogiczna
      bo wygląda na to, że faceta pilnować należy wyłacznie w domu /i jak tu nie
      wierzyć, że dom jest najniebezpieczniejszym miejscem dla człowieka/ a poza
      domem on nabiera odpowiedzialności za siebie /przecież poza domem cukier
      istnieje/. Mama nie dość, ze sama czuje się odpowiedzialna za chorobę /za życie
      i śmierć/ męża to wychowuje następną "odpowiedzialną".
      Dla jasności dodam, że jestem wieloletnią mężatką z nastoletnią córką. Tak mąż
      jak i ja a teraz i córka sami rezerwujemy sobie wizyty u lekarzy /chyba, ze
      ustalimy inaczej bo ktoś z nas nie ma czasu/, poczuwamy się wszyscy do pomocy
      nawzajem ale nie do odpowiedzialności. Za córkę czujemy się odpowiedzialni ale
      uczymy ją by wraz z jej poczuciem dorosłości przejmowała to na siebie. Mąż ma
      problemy ze skaczącym ciśnieniem więc solę umiarkowanie ale nie zarządzam
      dystybucją soli w domu, nie pilnuję, nie kontroluję. NIE MAM POCZUCIA MISJI. Do
      tego nie znoszę gdy ktoś czuje się odpowiedzialny za mnie /nawet moje mama mnie
      nie poucza/. Uważam, że matkowanie komuś innemu nie jest potrzebne / o ile nie
      jest to małe dziecko lub niesprawne osoba/, daje tylko matkującemu złudne
      poczucia bycia niezbędnym.
      Nawet w ironicznej wypowiedzi beżet widać, że to matkowanie było ważną jej
      rolą. "Oddając" go innej oddaje obowiązki i wylicza je jak w karcie kolonijnej
      dla dziecka /okulary, proteza, dolegliwości, wskazania i przeciwskazania/.
      • wykalaczka Re: Bardzo mi przykro 26.10.04, 09:13
        że moja i mojej matki miłość do ojca została tu tak odebrana. Sprawiłaś mi
        ogromną przykrość.
        Niezależnie od tego, czy uważasz mojego ojca za debila ja go kocham i cieszę
        się, że moja matka go kocha. Nie mam zamiaru podawać Ci więcej faktów z życia
        mojej rodziny, bo jak na razie jest nam dobrze tak jak jest, z ojcem debilem i
        matką matkującą wszystkim. Nie zamienię ich na lepszy model.
        • Gość: Lena Re: Bardzo mi przykro IP: 80.48.96.* 26.10.04, 09:30
          Przykro mi, że nie rozumiesz tego co piszę. Twój ojciec musi sam uważać na to
          co je. Może jeść słodycze poza domem i obydwie z matką nie macie n to wpływu
          więc odpowiedzilnośc Twojej matki za jego życie jest ... powiedziałabym
          delikatnie cząstkowa. Twoja - pewnie żadna. Natomiast Twoja matka czyni was
          odpowiedzilnymi.
          PS. Mój ojciec też miał cukrzycę i widziałam naszą ogrniczoną rolę w zachowaniu
          jego zdrowia. Nikt mnie nie czynił jednak odpowiedzialną za jego zdrowie i
          życie.
          • wykalaczka Re: Bardzo mi przykro 26.10.04, 10:06
            Gość portalu: Lena napisał(a):

            > Przykro mi, że nie rozumiesz tego co piszę. Twój ojciec musi sam uważać na to
            > co je. Może jeść słodycze poza domem i obydwie z matką nie macie n to wpływu
            > więc odpowiedzilnośc Twojej matki za jego życie jest ... powiedziałabym
            > delikatnie cząstkowa. Twoja - pewnie żadna.
            To mnie przykro, że wypowiadasz opinie na temat, o którym nie masz bladego
            pojęcia. Tylko dzięki prowadzonej diecie i tego, że w domu nie ma słodyczy mój
            ojciec nie je ich. Również po za domomem. Mamy pewien model życia i go
            stosujemy. Niewielu cukrzyków może pochwalić się takimi osiągnięciami jak mój
            ojciec, a to, że go wspieramy TAK JAK MOŻEMY nie uważam za debilizm, z
            którejkolwiek strony. Ale zostawmy moją rodzinę. Takich rodzin jest wiele. Co
            sądzisz o mężu mojej znajomej, który stosuje rygorystyczną dietę razem z nią,
            tylko dlatego, że ona pragnie schudnąć? Też debil no nie ?? Powinien kupować
            sobie ciepłe bułeczki i boczuś na śniadanie.

            > Natomiast Twoja matka czyni was odpowiedzilnymi.
            ha ha ha. Uważasz, że powina mu powiedzieć : stary gotuj sobie sam i radź sobie
            z tym sam. Ja muszę się zająć sama sobą. A najlepiej rozwiedźmy się. Bo się
            zepsułeś i trzeba cię zamienić na lepszy model. Komiczne.

            > PS. Mój ojciec też miał cukrzycę i widziałam naszą ogrniczoną rolę w
            zachowaniu jego zdrowia. Nikt mnie nie czynił jednak odpowiedzialną za jego
            zdrowie i życie.
            Wybitna naditerpretacja moich słów.
            • Gość: Lena Re: Bardzo mi przykro IP: 80.48.96.* 26.10.04, 10:52
              Naprawdę, przeczytaj to co napisałaś jeszcze raz i zastanów się co piszesz. Nie
              mam zamiaru ciąć twoich słow i odpowiadać po koleji na każdy przykłąd innym -
              bezsensownym. Nie lubię czegoś takiego. Ja piszę tylko to, że każdy jest
              odpowiedzilnym sam za siebie. Nieprawda, że twój ojciec dzięki temu, że w domu
              nie ma słodyczy nie je ich poza domem. On ich nie je mimo tego, że są poza
              domem.
              Uważaj, bo własnego męża i dieci będziesz też wspierała. A potem potencjalnej
              kochance, synowej, zięciowi wypiszesz instrukcję wspierania:))))))
              • wykalaczka Re: Bardzo mi przykro 26.10.04, 17:25
                Gość portalu: Lena napisał(a):

                > Naprawdę, przeczytaj to co napisałaś jeszcze raz i zastanów się co piszesz.
                Naprawdę przeczytaj co ja napisałam i spróbój to zrozumieć. Naprawdę nie
                jesteśmy rodziną debili.
                A powolisz, że męża i dziecko będę traktować tak jak JA uważam za słuszne :))
                Nie zniosłabym takiego chłodu.
                • Gość: nutka Re: Bardzo mi przykro IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 26.10.04, 19:19
                  A gdyby w domu były ciastka, któe wolno jeść tobie to twój ojciec zjadłby je,
                  wiedząc że mu nie wolno?
                  Wybacz, ale to jakieś dziwne. To przecież dorosły człowiek! Dziecko trzeba
                  pilnować na każdym kroku, bo ono nie wie, że coś mu może zaszkodzić a nawet jak
                  mu się powie, to nie posłucha, bo może nie ma takiej wyobraźni ale dorosły
                  facet??
                  U mnie to by było nie do pomyślenia! To, że nie wolno mi pić mleka nie znaczy,
                  że reszta rodziny ma na zawsze je wykreślić z jadłospisu. Niby dlaczego - bo
                  będzie mnie kusiło? Dziecinada...
                • Gość: nutka Re: Bardzo mi przykro IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 26.10.04, 19:40
                  Nikt nie mówi, że jesteście rodziną debili!

                  Aha, o jakim chłodzie mówisz? O nauce samodzielności?
                  • wykalaczka Re: Bardzo mi przykro 26.10.04, 19:55
                    Gość portalu: nutka napisał(a):

                    > Aha, o jakim chłodzie mówisz? O nauce samodzielności?

                    Nie o zimnym chowie
                    • Gość: nutka Re: Bardzo mi przykro IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 26.10.04, 20:15
                      No ale nadal nie wiem o czym mówisz? Na czym ten zimny chów polega? Na nauce
                      samodzielności???
                      • wykalaczka Re: Bardzo mi przykro 27.10.04, 07:47
                        Może ja się ciebie zapytam teraz. Na czy wg ciebie polega małżeństwo ??
                        • Gość: nutka Re: Bardzo mi przykro IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 27.10.04, 14:26
                          Odpowiadasz pytaniem na pytanie. To niezbyt grzecznie bo dyskusja w ten sposób
                          będzie kręcić się w kółko.
                    • kochanica.francuza Re: Bardzo mi przykro 26.10.04, 21:34
                      wykalaczka napisała:

                      > Gość portalu: nutka napisał(a):
                      >
                      > > Aha, o jakim chłodzie mówisz? O nauce samodzielności?
                      >
                      > Nie o zimnym chowie
                      Zimny chów to trochę nie w tym wieku...Niemniej sprecyzuj,co przez to masz na
                      myśli,proszę.
                      • wykalaczka Re: Bardzo mi przykro 27.10.04, 07:45
                        kochanica.francuza napisała:

                        > Zimny chów to trochę nie w tym wieku...Niemniej sprecyzuj,co przez to masz na
                        > myśli,proszę.

                        Nie rozumiem. Teraz ja się poczepiam. Najpierw pytasz jak wychować chłopa, by
                        sam załatwiał swoje sprawy. Stosując zimny chów. Oczywiście w przenośni. I masz
                        gotową odpowiedź.
                        • elizabeth7 Re: Bardzo mi przykro 27.10.04, 11:06
                          wykalaczka napisała:

                          > kochanica.francuza napisała:
                          >
                          > > Zimny chów to trochę nie w tym wieku...Niemniej sprecyzuj,co przez to mas
                          > z na
                          > > myśli,proszę.
                          >
                          > Nie rozumiem. Teraz ja się poczepiam. Najpierw pytasz jak wychować chłopa, by
                          > sam załatwiał swoje sprawy. Stosując zimny chów. Oczywiście w przenośni. I
                          masz
                          >
                          > gotową odpowiedź.

                          Ciekawi mnie kto zalatwia sprawy w rodzinie i jak zyja ludzie ktorzy maja tak
                          *cieply chow* jak wykalaczka przedstawia.chyba musza uwazac zeby sie w tej
                          cieplocie nie przegrzaly.
                          Wykalaczko zimny chow to jest chlod emocjonalny i brak zainteresowania albo
                          zainteresowanie negatywne a nie uczenie samodzielnosci i odpowiedzialnosci.
                          Mnie najbardziej podoba sie znajoma ktora wystaje dla corki w kolejkach do
                          okulisty,stomatologa i dba by dziecko sie nie przemeczalo a *mala* czyli ta
                          siedemnastolatka do ginekologa chodzi sama i to w tajemnicy przed matka.U
                          ginekologa jest dorosla a w domu dzidzius.Podoba mi sie jak inna znajoma dba o
                          meza i tak jak autorka watku *dba o jego zdrowie*,wspiera go we wszytskim nawet
                          w odchudzaniu,sama osobiscie szuka sportowych ubran w ktorych wygladalby
                          dobrze,przynosi to do domu i co nie pasuje mezusiowi odnosi do sklepu.A maz
                          odstrzelony w te Nike zasuwa do kochanki.A ona przekonana ze na jogging albo
                          tenis.
                          Obawiam sie ze wspieranie i pomoc to zupelnie cos innego niz przejmowanie
                          odpowiedzialnosci za poczynania drugiego czlowieka.A juz wmawianie dziecku ze
                          od niego zalezy zdrowie lub nawet zycie tatusia jest podloscia tej mamusi.Zanm
                          osobe ktora wiele lat zyla w poczuciu ze jej matka zmarla przez nia.
                          • Gość: jendza Re: Bardzo mi przykro z powodu braku IP: *.fbx.proxad.net 27.10.04, 11:33
                            umiejetnosci czytania ze zrozumieniem:((.
                            I to nie tylko jednej osoby:(((.
                            Gdzie, na listosc swiata, Wykalaczka napisala,
                            ze oduczaja razem z mama tate odpowiedzilanosci za siebie, albo
                            ze go traktuja jak dzidziusia, upupiaja i nie wiem jeszcze, co?
                            Rzucila sie cala kupa ludkow na dziewczyne, bo pokazala kawalek
                            normalnego, ludzkiego ciepla w rodzinie?
                            Bo nie walnela tekstem quasi-feminizujacym w stylu, ze gdy sie
                            okaze, iz nasz partner ma cukrzyce na przyklad, to natychmiast
                            trzeba sie z nim rozwiesc, bo 'opieka nad nim' (tak, wlasnie: OPIEKA),
                            moze sie okazac zbyt absorbujaca?
                            Ludki kochane, przeciez w jednym krotkim poscie nie mozna opisac
                            calej domowej sytuacji, wszystkich wydarzen, pelnego ksztaltu relacji itd...!!
                            To, ze jeden skunks wykorzystuje opiekunczosc zony i leci do kochanki
                            nie oznacza, ze wszyscy dobrze zaopiekowani mezczyzni sa skunksami...

                            Moj maz mial 40 lat, gdy sie ozenil.
                            Przez kilkanascie lat zyl sam. I mieszkal sam, dodajmy dla jasnosci.
                            Stolowal sie tez sam, zarl (bo trudno to nazwac 'jedzeniem')bez sensu,
                            bez ograniczen, cos sobie przyrzadzal sam, ale chadzal tez sporo po knajpach,
                            w tym bardzo chetnie do Mac Kaczki. Nie potrafil tak naprawde rozroznic smakow.
                            Smakowalo mu wszystko. Problem jest zlozony, byl tu tez mechanizm kompensacji
                            itd, itp.
                            Wkrotce po naszym slubie bardzo zaczal mu rosnac cukier, co bylo zwiazane z
                            calym dotychczasowym trybem zycia, jedzenia, genetyka itd. (moze i z faktem, ze
                            sie ozenil:)))?)
                            Wzielam sie za diete dla niego. Tak, JA sie wzielam, bo on sam NIE MA DO TEGO
                            TALENTU. Po prostu. On o tyle wspolpracuje, ze nie podjada poza domem, jak musi
                            podjesc, to wiem gdzie je, kiedy i ile i moge dostosowac do tego reszte
                            posilkow dnia, jak sam sie czegos nowego o swoim 'przypadku' dowie, to donosi,
                            sam na siebie bardzo takze uwaza... itd itp.
                            Ale przygotowac sam sobie sensownie posilku, bez moich rad,a najlepiej
                            krzepiacej obecnosci, NIE POTRAFI.
                            I tez nie sciagam slodyczy do domu, bo mu to bardzo utrudnia jego rezim.
                            I co, tez jestem nadopiekuncza i oduczam go odpowiedzialnosci?

                            Ja tez nie potrafie paru rzeczy, z ktorymi on akurat nie ma zadnych problemow,
                            i wykonuje je czesto za mnie.

                            A teraz sobie prosze wyciac te pare zdan, ktore napisalam o tym, co sam robi
                            moj maz - dla nas obojga, i zobaczycie, co Wam wyjdzie.
                            A rownie dobrze przeciez moglabym nie napisac o jego wspoludziale... i
                            wyszedlby niechcacy i mimochodem obraz niemowlaka nieledwie przez sonde
                            karmionego...

                            I przestancie sie czepiac tam, gdzie sie czepiac nie ma powodu, albo
                            owym 'powodem' jest tylko zle zrozumienie tekstu.

                            Pozdrawiam wszystkich uczestnikow dyskusji:)
                            j.

                            • elizabeth7 Re: Bardzo mi przykro z powodu braku 27.10.04, 12:22
                              Gość portalu: jendza napisał(a):

                              > umiejetnosci czytania ze zrozumieniem:((.
                              > I to nie tylko jednej osoby:(((.
                              > Gdzie, na listosc swiata, Wykalaczka napisala,
                              > ze oduczaja razem z mama tate odpowiedzilanosci za siebie, albo
                              > ze go traktuja jak dzidziusia, upupiaja i nie wiem jeszcze, co?

                              Napisala ze musza obie z matka trzymac z ojcem diete. W domu nie ma praw byc
                              slodyczy bo on jest lakomczuchem.
                              Sama jestem na diecie.Jem bez tluszczu,malo soli,niewiele surowego i maz jak
                              gotuje (czasem to robi)uwzglednia to a nawet widzi korzysci bo powinien zrzucic
                              kilka(oby tylko!) kilogramow.Na naradach,lunchach i innych sluzbowych
                              spotkaniach prawie nigdy nie jem tego co podane a moge i nic nie daloby to ze w
                              domu jem co innego.Niekupowanie slodyczy do domu (ze wzgledu na odchudzanie sie
                              meza) tez okazalo sie bezsensowne bo gdy pozyczam mu moj samochod albo jede
                              jego samochodem to w smietniczce widze przeglad opakowan po wszystkich batonach
                              czekoladowych swiata. Nie zmuszalabym tez dzieci do niejedzenia np.masla bo ja
                              nie moge albo czekoladek bo to niewskazane dla meza.To jak zlikwidowanie
                              wszyskich papierosow lub alkoholu nalogowcowi czyli niemozliwe.Moze wykalaczka
                              napisala o tym ze ratuja zycie ojca jako taka przenosnie,moze tak wyszlo ale
                              mnie akurat rzucilo sie w oczy,bo znam osoby ktore obarczane byly w zyciu
                              odpowiedzilnosia za zdrowie i nawet zycie rodzicow (np.mama umrze jak sie
                              zdenerwuje).
                              Pozdrawiam wszystkich zdrowo wpolczujacych,zdrowo wspierajacych i
                              nietoksycznych:))
                              • Gość: jendza Elizabeth7 IP: *.fbx.proxad.net 27.10.04, 13:12
                                Ale nie tylko do Ciebie:)) to napisze; mam maly pomysl natury 'technicznej'.
                                Gdyby po prostu przyjac za dobra monete to, co napisala Wykalaczka,
                                (bo przeciez nie da sie w zaden sposob, na podstawie tego, co opisala,
                                wykazac jakiejkolwiek manipulacji, czy innych 'przegiec'), ale ROWNOLEGLE
                                przedstawic mozliwe zagrozenia, zwiazane z tego TYPU sytuacjami, to dialog
                                bylby bogatszy, a nikt nie poczulby sie zaatakowany osbiscie, ani
                                niesprawiedliwie potraktowany.
                                Prawda?
                                Pozdrawiam tradycyjnie!
                                j.
                                • wykalaczka Re: Dziękuję Jędzo :) 27.10.04, 13:25
                                  Bo już mi się języka nie chce strzępić.
                                  Wasz problem dziewczyny polega może na tym, ze nie czerpiecie satysfakcji z
                                  robienia czegoś wspólnie. Ja czerpię. I nie uważam, że jak mnie matka, ojciec
                                  lub mąż, dziecko w czymś pomoże to nie jestem samodzielna. Albo nie potrafię
                                  tego sama zrobić. Łatwiej jest we dwoje.
                                  Pewnie bym się nie powoływała na życie mojego ojca, gdyby on sam nie zaczął
                                  tego mówić. Problem jest dużo głębszy jak zauważyła Jędza, a przytaczanie scen
                                  z życia mojej rodziny, jak do tej pory naraziło mnie na ośmieszenie. Więc po
                                  co ?? Nie potraficie brać - Wasza sprawa, nie potraficie dawać -też wasza. Może
                                  się dobrze z tym czujecie - też Wasza sprawa.
                                  • Gość: jendza Ten sam blad, Wykalaczko, IP: *.fbx.proxad.net 27.10.04, 13:42
                                    aczkolwiek Twoje rozzalenie jest, moim zdaniem,
                                    najzupelniej zrozumiale...
                                    Ostatnia partia Twojego postu jest takim samym
                                    naduzyciem interpretacyjnym, jak poprzednie
                                    zarzuty wobec Ciebie.
                                    Przeciez na podstawie tego, co pisza dziewczyny,
                                    w zaden sposob nie da sie stwierdzic, ze nie umieja brac, ani tez- ze nie
                                    umieja dawac. Mozna jedynie stwierdzic, ze przedstawiaja sytuacje
                                    niebezpieczne, z ktorymi sie w zyciu zetknely...
                                    To wszystko.

                                    Hm, gdybym w samochodzie meza znalazla opakowania po batonikach,
                                    albo w jakiejs jego kieszeni, albo jakos inaczej bym sie przekonala,
                                    ze mnie oszukuje na przyklad, to tez bym mnie szlag trafil...
                                    A gdyby cos, co z pozoru wyglada na domowe ciepelko, przy blizszym
                                    ogladzie okazalo sie byc toksycznym ukladem, gdzie dzieci sterowane sa
                                    wyimaginowanym przez rodzicow i przez nich pracowicie wytworzonym
                                    w tychze dzieciach poczuciem winy wobec owych rodzicow, co sie moze
                                    manifestowac szantazem zdrowotnym na przyklad, staralabym sie bardzo taki uklad
                                    przerwac, oczywiscie gdyby dotyczyl mnie bezposrednio.
                                    Tymczasem to wlasnie mniej wiecej robimy z... zakusami na nas glownie ze strony
                                    rodziny meza...

                                    Innymi slowy: i Ty, WYkalaczko, i Elizabeth i bodaj Kochanica F. (prosze
                                    wybaczyc, jesli zle zapamietalam Osobe...) - mowicie o tym samym problemie,
                                    tylko wykazujecie inne jego mozliwe aspekty.
                                    A wszelkie wzajemne dzialania zaczepne uwazam nie tylko za zbedne, ale i za
                                    szkodliwe. Z obu stron.
                                    Dlatego sie odezwalam.
                                    Pozdrawiam nieustajaco!
                                    j.
                                    i zdrowka zycze:)).
                                    Hm, a maz Elizabeth7 moze sobie powinien sprawdzic poziom cukru...?
                                    Nadwaga w wieku srednim oraz naduzywanie slodyczy, niemoznosc opanowania
                                    lakomstwa itd..., stresowy tryb zycia... Za duzo mi to przypomina...:((.
                                    Elisabeth, czy on sie sprawdzil na te okolicznosc?
                                    Sciskam!
                                    j.
                                    • wykalaczka Re: Ten sam blad, Wykalaczko, 27.10.04, 13:50
                                      Gość portalu: jendza napisał(a):

                                      > aczkolwiek Twoje rozzalenie jest, moim zdaniem,
                                      > najzupelniej zrozumiale...
                                      Oczywiście wiem o tym, po prostu bardzo mnie zabolały niektóre wypowiedzi na
                                      temat mojej rodziny. Tym bardziej, że w naszym zachowaniu nie widzę nic złego.
                                      Spróbowałam podać inny przykład - usłyszałam, że podaję dwa różne przykłady.
                                      Gdybyś Jędzo nie wypowiedziała się, pewnie bym to zostawiła tak jak jest.
                                      • Gość: nutka Re: Ten sam blad, Wykalaczko, IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 27.10.04, 14:34
                                        Dziewczyno, nikt cię nie chciał obrazić ani nikt nie napisał, że twoja rodzina
                                        to banda idiotów!
                                        Mamy po prostu różne zdania: ja twierdzę, że nie można robić za kogoś tego, co
                                        on sam powinien i potrafiłby zrobić samodzielnie. Nie rozumiesz chyba o co mi
                                        chodzi.
                                        To nie znaczy, że nie należy sobie pomagać i opiekować się sobą nawzajem w
                                        trudnych chwilach i na co dzień, ale na litość boską, nie w ten sposób
                                        (wyręczając i biorąc wszystko na swoje barki, nawet umówienie wizyty u
                                        stomatologa!!)
                                        • wykalaczka Re: Ten sam blad, Wykalaczko, 27.10.04, 15:03
                                          Wiesz dobrze, ze nie chodzi o wizytę stomatologa, więc po co odwracasz kota
                                          ogonem ???

                                          Gość: nutka 26.10.2004 19:19 + odpowiedz

                                          A gdyby w domu były ciastka, któe wolno jeść tobie to twój ojciec zjadłby je,
                                          wiedząc że mu nie wolno?
                                          Wybacz, ale to jakieś dziwne. To przecież dorosły człowiek! Dziecko trzeba
                                          pilnować na każdym kroku, bo ono nie wie, że coś mu może zaszkodzić a nawet jak
                                          mu się powie, to nie posłucha, bo może nie ma takiej wyobraźni ale dorosły
                                          facet??
                                          • Gość: nutka Re: Ten sam blad, Wykalaczko, IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 27.10.04, 15:10
                                            Zapominasz o czym dyskutujemy?

                                            beżet napisała m.in.:
                                            1) pilna potrzeba wymiany górnej lewej czwórki, implant się chybocze
                                            • wykalaczka Re: Ten sam blad, Wykalaczko, 27.10.04, 15:22
                                              Już Cię nie interesuje moja odpowiedź na Twój post ??? Pewnie :)
                                              Ale mimo wszystko odpowiem Ci. Tak zjadłby.
                                              • Gość: nutka Re: Ten sam blad, Wykalaczko, IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 27.10.04, 15:36
                                                O, to mu pogratuluj ode mnie :)
                                                i pilnuj go bo z okna też nie powinien skakać
                                                • wykalaczka Re: Żałosna jesteś nt 27.10.04, 15:38
                                                  • Gość: nutka Czyżby wreszcie do ciebie dotarło o czym mówię? :) IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 27.10.04, 18:13
                                                • Gość: jendza Nutko, IP: *.fbx.proxad.net 27.10.04, 16:28
                                                  powiedz, jak zaradzic, zebys takich glupot nie gadala?
                                                  Bo mi rece opadaja:(
                                                  pzdr
                                                  j
                                                  • Gość: nutka Re: Nutko, IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 27.10.04, 18:11
                                                    Głupot?
                                                    Ręce opadają...

                                                  • Gość: jendza Ano glupot, Nutko:( IP: *.fbx.proxad.net 28.10.04, 07:55
                                                    Po kolei je CI zademonstruje:
                                                    napisalas 'Mamy po prostu różne zdania: ja twierdzę, że nie można robić za
                                                    kogoś tego, co on sam powinien i potrafiłby zrobić samodzielnie. Nie rozumiesz
                                                    chyba o co mi chodzi'.
                                                    Napisalas, jakie jest Twoje 'zdanie', ale nie napisalas, jakie jest Wykalaczki.
                                                    Zatem Twoja wypowiedz jest najpierw niepelna, wybrakowana, a nastepnie
                                                    napastliwa ('nie rozumiesz.... o co mi chodzi...), i to napastliwa bez sensu,
                                                    bo w zaden sposob nieweryfikowalna. Nie wiadomo za bardzo, o co chodzi Tobie
                                                    samej, skoro to nieprecyzyjnie, w sposob niepelny, wyrazasz. Moze sama nie
                                                    wiesz? To jak CIe 'rozumiec'? Intuicyjnie? Ton Twojej wypowiedzi kaze sie
                                                    domyslac jedynie 'pogladow' Wykalaczki, a raczej tego, co Ty uwazasz za poglady
                                                    Wykalaczki.
                                                    W tym samym poscie piszesz rownie napastliwie o sposobie udzielania sobie
                                                    nawzajem pomocy w rodzinie Wykalaczki. Tak wlasnie-w tej konkretnej rodzinie -
                                                    to wynika z kontekstu. I Twoim zdaniem - tam tata jest wyreczany we wszystkim.
                                                    Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Na jakiej podstawie twierdzisz, co
                                                    moglaby 'sama' zrobic osoba, ktorej kompletnie nie znasz?
                                                    Ja nie znalazlam w wypowiedziach Wykalaczki zadnego stwierdzenia, ktore by
                                                    jakkolwiek uzasadnialo takie przekonanie.

                                                    Nastepny cytat z Twoich wypowiedzi. To caly post:

                                                    O, to mu pogratuluj ode mnie :)
                                                    i pilnuj go bo z okna też nie powinien skakać

                                                    Hm, skad Ci sie wzielo to okno wraz z idea skakania?

                                                    Jak wolisz: uznac ten tekst tylko za glupi, czy tez takze za glupi i pelen
                                                    bezinteresownej oraz bezzasadnej zlosliwosci?

                                                    Jak widzisz, ja odpowiedzialam na Twoje pytanie, gdzie sa te glupoty
                                                    w Twoich wypowiedziach, choc zasadniczo powinnam - stosujac Twoja metode - Cie
                                                    byla zaatakowac od razu, bo nie odpowiada sie pytaniem na pytanie.
                                                    Zechcesz moze choc teraz mi odpowiedziec?

                                                    pozdrawiam
                                                    j.

                                                  • Gość: nutka Re: Ano glupot, Nutko:( IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 28.10.04, 14:03
                                                    Jasne, że zechcę :)
                                                    Rozpisałaś się tak chyba tylko po to, żeby to wyglądało na post pełen
                                                    gruntownych przemyśleń. Jednak po przecztaniu nasuwa mi się tylko jedno
                                                    skojarzenie: klepanie w kółko tego samego tylko innymi słowami.
                                                    A ja ci powiem krótko: swój wywód opierasz na dwóch moich odpowiedziach. Racz
                                                    przeczytać całą dyskusję a może zobaczysz, że moja wypowiedź jest pełna i
                                                    weryfikowalna.
                                                  • Gość: jendza nastepne glupoty, Nutko:( IP: *.fbx.proxad.net 28.10.04, 20:15
                                                    Napisalas do mnie
                                                    'Rozpisałaś się tak chyba tylko po to, żeby to wyglądało na post pełen
                                                    > gruntownych przemyśleń' - i juz to pierwsze zdanie mmnie przekonalo, ze...
                                                    nie warto czytac nastepnych:(. Przeczytalam - i te moje opadniete rece leza
                                                    sobie dalej...
                                                    Daruj sobie te swoje insynuacje i zlosliwosci.
                                                    Aby na pewno wszystko u Ciebie w porzadku?
                                                    Dlaczego i wobec mnie zachowujesz sie tak wlasnie?
                                                  • Gość: nutka Re: nastepne glupoty, Nutko:( IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 28.10.04, 20:22
                                                    U mnie super a u ciebie? Nie denerwuj się tak i nie wczuwaj za bardzo. To tylko
                                                    dyskusja a ty od kilku dni chodzisz z opadniętymi rękami :)

                                                    No i problem wyszedł czarno na białym - nie czytasz a komentujesz...
                                                  • Gość: jendza Re: nastepne glupoty, Nutko:( IP: *.fbx.proxad.net 28.10.04, 21:04
                                                    Nutko, nie projektuj.
                                                    Nie czytalas moich postow w tym watku.
                                                    ALbo nie umiesz czytac ze zrozumieniem.
                                                    Gdzie Ci wyszlo, ze ja nie czytam?
                                                    Czarno na bialym Ci pisalam, ze pomimo zniechecenia Twoja recydywa -
                                                    doczytalam do konca. Skad nagle te wnioski?
                                                    No, jak to z Toba jest?
                                                    Doczekam sie odpowiedzi?
                                                    Bo jak na razie to sie probujesz jedynie wywinac jak piskorz...

                                              • Gość: Lula Re: Ten sam blad, Wykalaczko, IP: 62.29.248.* 30.10.04, 10:42
                                                >Już Cię nie interesuje moja odpowiedź na Twój post ??? Pewnie :)
                                                Ale mimo wszystko odpowiem Ci. Tak zjadłby.<

                                                A to jemu nie zalęzy na swoim życiu?
                                                Nie zależy mu na Was?
                                                Nie troszczy się o Was? Nie martwi się co musiałybyście przeżywać w związku z
                                                jego chorobą i ewentualną (a jak piszesz raczej pewną) śmiercią w razie takiego
                                                zachowania?
                                                Sądzisz, że to jest odpowiedzialne, troskliwe i czułe wobec Ciebie i twojej
                                                mamy?
                                    • elizabeth7 Dziekuje jendzo za troske :-) 27.10.04, 17:42
                                      Gość portalu: jendza napisał(a):

                                      > Hm, a maz Elizabeth7 moze sobie powinien sprawdzic poziom cukru...?
                                      > Nadwaga w wieku srednim oraz naduzywanie slodyczy, niemoznosc opanowania
                                      > lakomstwa itd..., stresowy tryb zycia... Za duzo mi to przypomina...:((.
                                      > Elisabeth, czy on sie sprawdzil na te okolicznosc?
                                      > Sciskam!
                                      > j.

                                      Maz bada,bada ten cukier,robi EKG bo ma stresujaca odpowiedzialna prace.
                                      Zauwazam niestety ze im bradziej ja sie przejmuje tym bardziej on
                                      odpowiedzialnoscia za swoj stan zdrowia i wyglad jest sklonny sie ze mna
                                      dzielic:-)Musze czasem zmusic do samoodpowiedzilnosci.
                                      Pozdrawiam.
                                      • Gość: jendza A ja dziekuje za info:)) IP: *.fbx.proxad.net 28.10.04, 09:03
                                        Pozdrawiam serdcznie, zyczac zdrowka calej Rodzince!
                                        j.
                                        • gal_ja Re: Pozdrawiam Jendza:) 10.11.04, 19:42
                                          Podstawowa informacja; Post beżet rozbawił mnie.
                                          Rozwój dyskusji nie za bardzo.

                                          Odezwało się kilka BARDZO ODPOWIEDZIALNYCH Pań (odpowiedzialnych za siebie
                                          wyłącznie - jakże by inaczej), które w czambuł potępiły jakiekolwiek poczucie
                                          odpowiedzialności ZA męża. Fajnie. Skoro ja jestem idealna, cudowna, bez wad i
                                          słabości, jaki byłby powód by robić cokolwiek DLA współmałżonka :))))

                                          Jedynym właściwym tryndem jest podkreślenie własnej i innych (członków RODZINY)
                                          autonomiczności i w związku z tym ich samodzielności i samoodpowiedzialności.
                                          Rodzina jest związkiem samodzielnych, samofinansujących się,
                                          samoodpowiedzialnych, samosatysfakcjonujących się osób które tworzą rodzaj
                                          spółki z o.o.

                                          Otóż nie jest to prawda.

                                          Każdy w rodzinie ma swoje zalety i swoje słabości. W kochającej się rodzinie
                                          zalety są doceniane (nawet bez słów, a nawet ZWŁASZCZA bez słów - "to się
                                          czuje" - słowa potrzebne są w talk-showach), a słabości są przedmiotem troski
                                          innych członków rodziny - kiedy trzeba. Niejedzenie słodyczy w obecności
                                          cukrzyka - wielbiciela czekolady, jest przejawem SOLIDARNOŚCI wobec kochanego
                                          człowieka, LOJALNOŚCI w rodzinie, daje mu (lub jej) poczucie, że nie jest sam.
                                          Jest w rodzinie. Stosy czekolady w spiżarni i słodkie desery na wieczór upewnią
                                          go, że SPÓŁKA Z O.O. w której się znajduje wymaga zachowania standardów
                                          odpowiedzialności zgodnych z obowiązującymi normami - niech nie liczy na
                                          wsparcie wspólników.

                                          Każdy wybiera jaką chce mieć rodzinę.

                                          Nieustające pozdrowienia dla Jendzy.
                                          • Gość: beżet Spółka przedszkolaków :) do gal_ja IP: *.pc.tek.pl 10.11.04, 20:03
                                            Spółka z o.o. :), wyobrażenie mentalnych przedszkolaków o rodzinie.
                                            Świetne ! Cieszę się, że mój tekst wzbudził refleksje, jakie przedstawiłaś.
                                            • gal_ja Re: Spółka przedszkolaków :) do gal_ja 10.11.04, 20:26
                                              Gość portalu: beżet napisał(a):

                                              >Cieszę się, że mój tekst wzbudził refleksje, jakie przedstawiłaś.
                                              > bż


                                              -łeś:) Spojrzenie na małżeństwo i rodzinę niekoniecznie od płci zależy, co
                                              udanie udowodniło kilka Pań powyżej.

                                              Pozdrawiam,
                                              Gal
                                          • Gość: jendza WITAM:))))! IP: *.fbx.proxad.net 14.11.04, 00:19
                                            Galu, i sciskam tez!!!
                                            DAAAWNO CIE NIE czytalam...
                                            Tym milej,gdy sie objawiasz:))))!

                                            Mam nadzieje, ze moje pozdrowienie odnajdziesz,
                                            mimo faktu, ze tydzien mnie nie bylo...

                                            Wszystkiego, co najlepsze!!!
                                            j.
                                            • Gość: Gal Re: WITAM:))))! IP: *.konstancin.net 15.11.04, 20:18
                                              Gość portalu: jendza napisał(a):
                                              > Galu, i sciskam tez!!!
                                              > DAAAWNO CIE NIE czytalam...
                                              > Tym milej,gdy sie objawiasz:))))!
                                              >
                                              > Mam nadzieje, ze moje pozdrowienie odnajdziesz,
                                              > mimo faktu, ze tydzien mnie nie bylo...

                                              Odnalazłem oczywiście :)
                                              Nie ma zbyt wielu wątków, które coś prawdziwego w sobie niosą (to podstawowy
                                              powód mojej rzadkiej tu, obecności), więc gdy znajdzie się taki, zaglądam jak
                                              się rozwija.

                                              Beżet (brałem ten nick za inicjały, dopóki nie zdefiniowała się jako Była
                                              Żona:)) napisała o sytuacji, którą ja obserwuję wokół siebie nader często.
                                              Zmęczenie materiału po dwudziestu lub więcej latach małżeństwa, skłania facetów
                                              (zazwyczaj) do zachowań, które nie są do końca przemyślane...:)
                                              Jej post inicjujący wątek dał złośliwy zapewne, ale i prawdziwy niestety, obraz
                                              starzejącego sie mężczyzny w związku ze znacznie młodszą i nie do końca
                                              rozumną "panienką" (może być mężatką - to bez znaczenia). Powiedział też coś o
                                              odpowiedzialności za małżeństwo, za rodzinę. Jest to na tyle rzadko spotykane
                                              teraz (tzn. takie poczucie odpowiedzialności), że natychmiast znalazło odpór
                                              kilku Pań (bo samoto, samotamto, ogólnie - samo....).
                                              Śmieszne, że nikt nie lubi być sam...:)

                                              Pozdrawiam,
                                              Gal
                                              • Gość: beżet Galowi dziękuję IP: *.pc.tek.pl 15.11.04, 23:30
                                                Gość portalu: Gal napisał(a):

                                                > Beżet [...] napisała o sytuacji, którą ja obserwuję wokół siebie nader
                                                >często. Zmęczenie materiału po dwudziestu lub więcej latach małżeństwa,
                                                >skłania facetów(zazwyczaj) do zachowań, które nie są do końca przemyślane...:)

                                                By Panowie pojęli w czym rzecz, należy uprawiać kawizmnaławizm, zwłaszcza w
                                                tajemniczym ogrodzie, jakim jest dla nich sfera uczuć i emocji. Wyobraźni nie
                                                wystarcza im dla ogarnięcia skutków dziarskich poczynań.
                                                Od dawna uważam, że dla przetrwania gatunku płeć męska pozbawiana jest
                                                niszczącego popęd krytycyzmu ;D .
                                                Cieszę się, gdy na wątek zawita mężczyzna i dochodzi do pożądanych wniosków :)

                                                > Jej post inicjujący wątek dał złośliwy zapewne, ale i prawdziwy niestety,
                                                >obraz starzejącego sie mężczyzny w związku ze znacznie młodszą i nie do końca
                                                > rozumną "panienką" (może być mężatką - to bez znaczenia).

                                                A wszystko na faktach i to autentycznych ;D

                                                >Powiedział też coś o
                                                > odpowiedzialności za małżeństwo, za rodzinę. Jest to na tyle rzadko spotykane
                                                > teraz (tzn. takie poczucie odpowiedzialności), że natychmiast znalazło odpór
                                                [...]

                                                O odpowiedzialności chciał ( wątek) opowiedzieć najbardziej, cieszę sie, że ten
                                                aspekt wyłowiłeś ( "Jest się odpowiedzialnym za to, co się oswoiło",Mały Książę)

                                                pozdr

                                              • Gość: jendza Re: WITAM:))))! IP: *.fbx.proxad.net 19.11.04, 08:19
                                                W rzeczy samej: wątek niezwykle interesujący. Zadziałał trochę jak papierek
                                                lakmusowy...
                                                Myślę,że obserwowane tu zjawiska, są - niestety - stale obecne,niezależnie od
                                                aktualnie panujących mód oraz warunków politycznych, czy innych realiów danego
                                                czasu... Owo 'zmęczenie' to moim zdaniem wypadkowa rozmaitych niedoskonałości,
                                                ale przede wszystkim NIEDOJRZAŁOŚCI inkryminowanego 'materiału'. I o tyle są to
                                                rzeczy zawinione, że zawsze związane z konkretną decyzją podmiotu - choćby o
                                                tym, żeby się nie rozwijać, nie szukać, nie starać się zrozumieć... siebie
                                                przede wszystkim...
                                                A jak wiadomo powszechnie - gdy rozum śpi, budzą się demony:(((.

                                                pozdrawiam z rana
                                                j.
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 13:51
        Hej Leno
        byłam bez dostępu do netu, stąd opóźnienia w dyskusji.
        Wprawdzie jej przebieg faktycznie zboczył z wyznaczonej przeze mnie na początku
        trasy, ale bardzo dziękuję za tak liczne przybycie :)
        ------------------------------------------------------
        Gość portalu: Lena napisał(a):
        > Dyskusja przybrała zupełnie inny obrót niż chciała beżet.
        > Przykro nam ale nie
        > do końca bo zrodziła się ciekawa dyskusja o odpowiedzialności
        > lub "odpowiedzialności" ludzi za siebie nawzajem w rodzinie czyli uwypukliła
        > skłonność niektórych kobiet do matkowania

        Zgoda, w tę stronę poszła dyskusja i o "matkowanie" zostałam posądzona.
        Nie matkowałam. Kochałam i zachowywałam należyte proporcje. Sarkazm jest trudny
        do przekazania.

        Troska o kochanego człowieka tak naturalna, gdy uczucie prawdziwie głębokie, a
        związek długi, dla kochanek staje się burzącym ich porządek świata przykrym
        obowiązkiem. Obowiązkiem, który szybko studzi gorące namiętności.
        Nagle jeden z drugim króliczek czas przeznaczony na solarium i wcieranie
        preparatów any_jakichś_tam w to i tamto, musi poświęcić na parzenie mięty.
        A jak to straszliwie zmęczyć potrafi ;D
        • six_a Re: Zajmij się nim, proszę 27.10.04, 14:06
          Sarkazm jest trudny
          do przekazania.

          Nie jest trudny, i wszyscy go widzą, zapewniam Cię.
          Ale też: sarcasm is anger's ugly cousin :)

          Nie sądzę więc, by chodziło Ci o dobroduszne przedstawienie, na czym naprawdę
          polegają związki w trójkącie. Zresztą, chyba wiesz sama, o co chodziło. To nie
          był post z cyklu: pośmiejmy się wszyscy z fajnej opowiastki.
        • Gość: janka Re: Zajmij się nim, proszę IP: 62.121.129.* 27.10.04, 14:16
          > Troska o kochanego człowieka tak naturalna, gdy uczucie prawdziwie głębokie,
          a
          > związek długi, dla kochanek staje się burzącym ich porządek świata przykrym
          > obowiązkiem. Obowiązkiem, który szybko studzi gorące namiętności.
          > Nagle jeden z drugim króliczek czas przeznaczony na solarium i wcieranie
          > preparatów any_jakichś_tam w to i tamto, musi poświęcić na parzenie mięty.
          > A jak to straszliwie zmęczyć potrafi ;D
          > bż

          bezet, sarkazm byl, posmialismy sie,
          ale nie kazda kochanka to "kroliczek" myslacy tylko o upojnych nocach i
          unikajacy obowiazkow, nie kazda mysli tylko o solarium- jak i nie kazda zona
          mysli tylko o obiadach i kaszakach meza i terminach jego wizyt u dentysty.
          sa zwiazki gdzie codzienne dbanie o partnera nie przekresla namietnosci.
          co do tych "kroliczkow"- (jeden czy drugi?twoj maz mial ich wiecej?) -kto jak
          kto-ale najmniej odpowiedzialny w takim razie tutaj okazal sie twoj maz. gdzies
          sie popsuly te "nalzyte proporcje" i nie ma co winy na kroliczki zwalac...
        • mayessa mnie się podobało!!!super!!! 27.10.04, 17:17
          To jest chyba świetny sposób na niektóre baby...
    • kochanica.francuza Re: Zajmij się nim, proszę 26.10.04, 19:02
      To znaczy,że nielatanie wokół chłopa 24 godziny na dobę (przy dowolnych
      chorobach lub ich braku)jest koszmarnym chłodem?
      Moja babcia miala Parkinsona.Różnica jest taka,że chory NAPRAWDĘ jest wtedy
      niesprawny - fizycznie i umysłowo.
      Abstrahując od cukrzycy,uważam,że model "skakać wokół chłopa do śmierci" jest
      absurdalny.Ich socjalizowanie w mlodym wieku dałoby pewnie interesujące skutki...
      Tacy panowie świata,a zachowują się jak pięciolatki.


      Pewien 50-latek ZAMYKAŁ SIĘ W ŁAZIENCE gdy przyszła pielęgniarka z zastrzykiem
      (nie wiem,co mu było) i cała rodzina skamlała pod drzwiami,zeby raczył wyjść.
      Drugiego chłopa,żeby drzwi wyważył (wyjął z zawiasów) w domu niestety nie było...

      Nie życzę sobie,żeby mnie i wszystkim kobietom wmawiano,że jestem bezduszną
      egoistką,bo chcę zachować zdrowe proporcje.Chłop to NIE JEST NIEMOWLAK.
      • Gość: maganka Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.04, 23:47
        Beżet, jesteś tu jeszcze?? Dzięki i jeszcze raz dzięki!! Dawno się tak nie
        uśmiałam!! Oooo, jakże dobrze cię rozumiem - i w dodatku nie ma to nic
        wspólnego z nadopiekuńczością, jeśli rozumiesz, co chcę przez to
        powiedzieć ;))... Może zastosuję ten manewr w odpowiedniej chwili, bardzo mi
        się przyda! He, he, he... Nic dodać, nic ująć. Pozdrawiam cię najserdeczniej!
        • Gość: majka9 Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 12:16
          Beżet! Na wszelki wypadek zacznę pisać
          "Instrukcję obsługi mojego męża".
          Czy ją wykorzystać będę musiała nie wiem,
          ale dzięki Tobie będe miała możliwość
          wyboru momentu w którym go następczyni wręczę:)
          Trzymaj się ciepło!
        • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 28.10.04, 19:53
          Gość portalu: maganka napisał(a):
          > Beżet, jesteś tu jeszcze?? Dzięki i jeszcze raz dzięki!! Dawno się tak nie
          > uśmiałam!! Oooo, jakże dobrze cię rozumiem - i w dodatku nie ma to nic
          > wspólnego z nadopiekuńczością, jeśli rozumiesz, co chcę przez to
          > powiedzieć ;))...

          Witaj, zaglądam jeszcze, ale mam niewiele czasu, miło mi przeczytać, że komuś
          dodałam ducha. Także miło wiedzieć, że napisałam na tyle jasno, że jest jasne
          co napisałam ;)

          Ściskam, będzie dobrze :D
    • Gość: Jola Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 12:47
      Beżet muszę się powtórzyć, też dzięki bardzo za ten post, cóż za nauka dla
      wielu osób i wcale nie myślę tylko o potencjalnych kochankach.
      • Gość: beżet Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.pc.tek.pl 28.10.04, 20:02
        Gość portalu: Jola napisał(a):
        > Beżet muszę się powtórzyć, też dzięki bardzo za ten post, cóż za nauka dla
        > wielu osób i wcale nie myślę tylko o potencjalnych kochankach.

        Dopieszczacie mnie, dziękuję.
        Tak, o nauki chodziło, mam nerwa pedagogicznego wyssanego z mlekiem,
        a mądrej głowie dość dwie słowie.
        Pozdrawiam, nie życząc podobnych doświadczeń.

    • Gość: janka Re: Zajmij się nim, proszę IP: 62.121.129.* 27.10.04, 12:56
      usmialam sie z tego tekstu :)) super.

      ale z drugiej strony-to nie dziwie się tej kochance, też bym nie chciała
      takiego chłopa który jest przyzwyczajony, że tymi wszystkimi jego sprawami ma
      się zajmować jego kobieta nr1 (żona) a nie on sam.
      to tak samo jak wziąc kawalera-maminsynka
      • Gość: siedem hem, ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 13:46
        no coz. ten ramol zostawiony przez kochanke z rozpadajacym sie organizmem za
        sprawa zbyt jaskrawego opisu jadowitej małzonki. hem, nizezbyt wierze.
        najwiecej stękania z miedzywierszy się wyłania pani b.ż.

        5040
        • Gość: majka9 Re: hem, ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 14:07
          Często trzeba coś przejaskrawić aby było dostrzeżone:)
          • 7em tia 27.10.04, 14:17
            tylko że beżetka tym samym siebie przejaskrawiła. zdradziła swoja prawdziwą
            pozycję w tej grze. przegranej. przegranej pocieszajacej sie potknieciem wroga
            ktorego wciaz kocha. tylko tyle

            5040
            • Gość: beżet Re: tia IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 14:58
              7em napisał:
              > tylko że beżetka tym samym siebie przejaskrawiła. zdradziła swoja prawdziwą
              > pozycję w tej grze. przegranej. przegranej pocieszajacej sie potknieciem
              >wroga ktorego wciaz kocha. tylko tyle

              Siebie przejaskrawiłam jak najbardziej. Dziękuję, że to dostrzegłeś :)
              Przegrana gra? Nigdy tak nie myslałam o małżeństwie, że to gra...
              Nie chcę zdradzać więcej swojej prywatności.Zapewniam cię jednak, że się mylisz.

              Mylisz się przede wszystkim w tym, że uważasz, że cieszę sie z "potknięcia"
              człowieka, którego nadal kocham.
              Miłość i uciecha z potknięć tego kogo się kocha? TO możliwe? Nie znam.
              Wnioski:
              1) albo już nie kocham
              2) albo się nie cieszę

              Zaryzykowanie utraty rodziny, kochającej(i ponoć kochanej)żony,szacunku dzieci,
              pozycji, dobrego imienia( honoru), przyjaciół, wreszcie nadziei na spokojną
              starość dla [...], nazywasz potknięciem ?
              To katastrofa, a rozumieją ci, co przeżyli!

              pozdrawiam
              beżet
              • Gość: siedem nie mniej jednak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 13:52
                gdyby było tak jak usiłujesz udawac ze jest ten twoj post wcale by nie powstał.

                5040
    • zonka3 och....Bezet 27.10.04, 15:34
      ...usmialam sie do bolu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      masz fantastyczne poczucie humoru
      zazdroszcze ci go...w tej koszmarnej sytuacji
      pozdrowienia zonka
      • Gość: beżet Re: och....Bezet IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 15:58
        zonka3 napisała:
        > ...usmialam sie do bolu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        > masz fantastyczne poczucie humoru
        > zazdroszcze ci go...w tej koszmarnej sytuacji
        > pozdrowienia zonka

        Bardzo dziękuję. Moje doświadczenie jest dość świeże, ale łapię dystans :)
        Kociuś tęskni bardzo za m.inn. moim poczuciem :D

        • Gość: maganka Re: och....Bezet IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.04, 16:19
          Mnie się na początku nie chciało wierzyć, że ten dystans w ogóle kiedykolwiek
          złapię. Że można się pozbierać, dalej w coś wierzyć, ufać komukolwiek. Otóż -
          można, ja przynajmniej mogę. Pomyśl tylko, jak pięknie będzie za parę miesięcy
          (osobiście uzależniam ich ilość od poczucia humoru właśnie, masz zatem szansę
          na szybką regenerację ;)))... Ech, kobiety, żonaty mężczyzna - zwłaszcza w
          okolicach czterdziestki - to nieszczególna inwestycja. Łatwopalny, nieco już
          wybrakowany - naprawdę lepiej go zostawić własnej, poczciwej żonie! Ale cóż,
          żyjemy otoczone marzycielkami. Jeszcze raz serdecznie Cię pozdrawiam!
          • Gość: beżet Re: och....Bezet IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 22:13
            Gość portalu: maganka napisał(a):
            > Mnie się na początku nie chciało wierzyć, że ten dystans w ogóle kiedykolwiek
            > złapię. Że można się pozbierać, dalej w coś wierzyć, ufać komukolwiek. Otóż -
            > można, ja przynajmniej mogę.

            Na początku jest czarna dziura, podłoga wyrwana spod nóg i ból...
            Rzeczywiście w tym stanie nie można uwierzyć, że da się wyjść do ludzi i żyć
            dalej. Między innymi piszę dla tych pań, które w tym stanie się znajdują, by
            pokazać, że trzeba i można się otrzepać i że życie nadal może smakować !
            Z zaufaniem do ludzi ciężko, mam nadzieję, że wróci...

            > Pomyśl tylko, jak pięknie będzie za parę miesięcy
            > (osobiście uzależniam ich ilość od poczucia humoru właśnie, masz zatem szansę
            > na szybką regenerację ;)))...

            Będzie pięknie, wiem! Będzie piękniej niż pięknie :D

            > Ech, kobiety, żonaty mężczyzna - zwłaszcza w
            > okolicach czterdziestki - to nieszczególna inwestycja. Łatwopalny, nieco już
            > wybrakowany - naprawdę lepiej go zostawić własnej, poczciwej żonie! Ale cóż,
            > żyjemy otoczone marzycielkami.

            To nie marzycielki, uważam, że wręcz przeciwnie.
            Twardo chodzące po ziemi i kalkulujące "zyski" egoistki.
            Czerpią garściami przyjemności, lecz kiedy na horyzoncie pojawi się widmo
            plajty ( nuda związana z codziennością), zwiewają...

            >Jeszcze raz serdecznie Cię pozdrawiam!

            Ze wzajemnością serdeczną

            • Gość: beżet Re: och....Bezet IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 22:46
              Pozwólcie, że zacytuję samą siebie i dodam historyjkę przeczytaną jakiś czas
              temu na innym form GW:
              > To nie marzycielki, uważam, że wręcz przeciwnie.
              > Twardo chodzące po ziemi i kalkulujące "zyski" egoistki.
              > Czerpią garściami przyjemności, lecz kiedy na horyzoncie pojawi się widmo
              > plajty ( nuda związana z codziennością), zwiewają...

              A oto historyjka opisana przez jedną z forumowiczek.
              Pan, opuściwszy żonę dla swego puszeczka, doznał podczas wykonywania aktu
              zwanego płciowym udaru mózgu i porażenia wszystkich członków (ach, ach) oraz
              utraty oceny rzeczywistości, co akurat było dla niego okolicznością nader
              przyjazną, zważywszy, co nastąpiło potem.
              Troskliwy i kochający puszeczek zadabał o to, by niezdatny kochanek uzyskał
              pomoc medyczną w zakładzie zamkniętym. W zakładzie tym oraz w życiu swego
              ukochanego nie pojawił się już nigdy więcej. Odwieźć zużytego polecił pod adres
              stałego zameldowania wpisany w dowód osobisty.

              I tym to optymistycznym akcentem z przesłaniem, że patrz, jak sobie ścielesz i
              używaj przy ty rozumu, póki go nie stracisz, dziekuję szanownemu gronu za
              dyskusję i cierpliwość.

              Ukłony
    • Gość: jendza Bezet:) IP: *.fbx.proxad.net 27.10.04, 16:38
      Wyrazy uznania!!!
      I serdeczne zyczenia tez!
      pozdrawiam!
      j.
      Ps.WIesz, byl tu taki watek apple33 bodaj - o tym, jak najpierw zdradzil maz, a
      ona nie potrafila/nie chciala przebaczyc (jakis rok temu?), a pare miesiecy
      pozniej pojawil sie ciag dalszy...
      Rzuc okiem, prosze, jesli znajdziesz chwile. Moze CI sie wydac interesujace...
      • Gość: Chlop Re: Bezet:) IP: *.sympatico.ca 27.10.04, 16:52
        Bezet,

        Nawet gdyby to byla fantazja nieudacznika/marzyciela, to jest dobrze napisane i
        swietne jako przestroga dla obojga plci. Wszystkie ataki w Twoim kierunku, sa
        raczej obrana braku wlasciwego spojrzenia na zachowanie sie niektorych osob w
        malzensywie. To nie musi dotyczyc tylko mezow, sa rowniez panie postepujace w
        podobny sposob.

        Podsumowujac, bardzo dobry temat i dobrze napisany, ku radosci pesymistow i
        przemyslenia. Gratuluje pomyslu, sugestii i kultury w odpieraniu atakow.

        PS: Mysle, ze wiekszosc mezczyzn nie docenia dobrych zon, bo to co bliskie
        najtrudniej jest zauwazyc.
        • Gość: Beżet Re: Bezet:) IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 21:30
          Gość portalu: Chlop napisał(a):
          > Bezet,
          > Nawet gdyby to byla fantazja nieudacznika/marzyciela, to jest dobrze napisane
          >swietne jako przestroga dla obojga plci. Wszystkie ataki w Twoim kierunku, sa
          > raczej obrana braku wlasciwego spojrzenia na zachowanie sie niektorych osob w
          > malzensywie

          Chłopu dziękuję.
          Piszesz o atakach na mnie. Poza kilkoma wypowiedziami, które odebrałam jako
          złośliwe i próbujące zadać mi cios poniżej pasa, to inne, nawet jeśli mijają
          się z meritum, to przez niezrozumienie, czy też brak pewnych doświadczeń, sądzę.

          Jeśli ktoś nie zrozumiał mojego przesłania, niech tak zostanie.
          Niech nie będzie dane mu przeżyć tego, co wydarzyło się w mojej rodzinie, nawet
          jeśli w ten sposób nigdy nie zrozumie tego o czym piszę.
          Przeboleję i to :).

          Serdecznie pozdrawiam
      • Gość: beżet Re: Bezet:) IP: *.pc.tek.pl 27.10.04, 21:15
        Gość portalu: jendza napisał(a):
        > Wyrazy uznania!!!
        > I serdeczne zyczenia tez!
        > pozdrawiam!
        > j.

        Dziękuję :)
        Serdeczne wsparcie bardzo pomaga.
        Dużo satysfakcji daje też poczucie, że nie piszę zupełnie w próżne, ale jestem
        rozumiana.
    • Gość: agata Re: Zajmij się nim, proszę IP: *.swk.med.pl 27.10.04, 19:39
      wspaniełe!!! gratuluję i... żałuję, że sama nie umiałam tak zrobić...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka