klaudia2205
17.09.21, 13:36
Hej.
Jesteśmy małżeństwem od kilku miesięcy. Mamy synka, który ma 5 miesięcy. Mieszkamy jeszcze z moimi rodzicami, mąż ma działkę z domem w którym mieszka jego babcia. Od około 2 lat, remontujemy podwórko, za dom będziemy brać się na spokojnie, tymbardziej że mieszka tam babcia, nie mamy jak remontować tam, więc na spokojnie mieszkamy u moich rodziców.
Problem tkwi w moim małżeństwie.
Mąż pracuje do 15, bywają dni, kiedy czekam już w oknie o 15, żeby już wrócil o mnie odciążył. Synek waży 9kg, ja po ciąży schudłam do wagi 47kg, nie mam siły nosić dzidzi cały dzień. Problem w tym, że jego o 15 nie ma. Po pracy, jedzi codziennie na działkę coś robić, wymyśla różne prace, żeby nie wracać. Rozumiem, że można jechać na 2 godziny po pracy coś tam ruszyć, ale jak wyjdzie z domu o 7 to nie ma go do 19/20. Gdy przyjedzie to dzidzia jest zaraz myta i idzie spać. Jestem sama z dzieckiem całymi dniami, mam też przecież obowiązki w domu, sprzątanie, ogarnianie prania, prasowanie itd.
Rodzice wiadomo, pomogą, ale to chwila i znowu zostaje sama, bo każdy chodzi do pracy i każdy też ma swoje życie i obowiązki. Na początku prosiłam męża o to, żeby mi pomagał po pracy, żeby jedzie na działkę chociaż co 2 dzień, bo nie mam siły zwyczajnie. Mąż dalej mnie nie słuchał. Ostatnio nawet jak wrócił to płakałam z bezradności i braku sił, że mnie nie słucha. Ale jak grochem o ścianę, na 2 dzień znowu nie wrócił po pracy.
Mówi, że jak mam problem to mogę się wyprowadzić tam i najwyżej babcia będzie mi pomagać. Babcia? Babcia która ma prawie 80 lat.
Nie powie nawet, że on mi będzie pomagał, tylko babcia.
Można komuś dać dziecko na 10 minut, ale nikt nie będzie dźwigał pół dnia za mnie 9 kg.
Proszę o radę... Bo jestem wykończona fizycznie i psychicznie, co on mi robi.
Dodam jeszcze, że jak już wróci i proszę o coś np. wstaw wodę na mleko to zrobi to za jakiś czas, bo ja mu nie będę rządzić.