Dodaj do ulubionych

chyba wariuję

16.09.24, 19:08
Witam, Jestem mężatka od dwudziestu paru lat. mamy trójkę dzieci - jedno z nich jest bardzo małe (taka wpadka - ale radosna). Całe moje małżeństwo było podporządkowane mężowi. Zawsze był najważniejszy, nic nie robił w domu, spotykał się z kolegami, pił piwo, ja wiecznie zapracowana matka na etacie i w domu. Zakupy zawsze z myślą co mąż powie. Finansowo różnie, przeważnie musiałam się prosić o kasę. Nigdy nie byłam w jego oczach kimś ważnym. Były i fajne momenty, ale było ich mniej niż tych złych. Odkąd się urodził najmłodszy syn moje myślenie radykalnie się zmieniło. Zaczęłam więcej myśleć o sobie, a priorytetem jest dziecko a nie mąż. Po nie spełnionych obietnicach że będzie inaczej tylko pył został. Maż niewiele dokłada się do budżetu domowego, ciągle nie ma go w domu bo wiecznie komuś pomaga (szkoda że nie mi). Ale wymagania ma wygórowane. Ja pracuję na pół etatu, prowadzę własną działalność, ogarniam dziecko, zakupy i cały dom. Nie gotuję bo nie mam kiedy. Synek je obiad w przedszkolu. Ostatnio jego brat pytał się mojego najmłodszego syna: czy mama Cię bije? - normalnie rozwaliło mnie to, ponieważ dodał że jakby co to niebieską kartę założy - tak niby w żartach (jakby rzeczywiście miał podstawy) Nigdy nie skrzywdziłabym synka bo jest całym moim światem i dla niego jestem w stanie zrobić wszystko. Mąż tego nie skomentował, a jak zaczęłam pytać go o co chodzi to stwierdził że za bardzo biorę wszystko do siebie. Co ciekawe jak dzisiaj wrócił do domu to pytał synka czy byłam grzeczna i czy mu nie dokuczałam (?) jak się odezwałam to tylko poinformował mnie że rozmawia z dzieckiem (?) Aż poczułam się dziwie, czyli co? Nie mam prawa głosu? Nie boję się tego co powie syn bo nie mam nic do ukrycia. No chyba w normalnych rodzinach nikt nie zadaje takich pytań dziecku? Czy rzeczywiście przesadzam i jestem przewrażliwiona. Od wielu miesięcy nam się nie układa ponieważ zaczęłam stawiać granice i bronić swojego ja i pracując staję się coraz bardziej niezależna. Mężowi to się nie podoba. Nadmienię jeszcze że mąż rzadko zajmuje się dzieckiem, które jest do mnie bardzo przywiązane. To tak po krótce, ale jest mnóstwo sytuacji które mnie męczą psychicznie. O tyle dobrze że jak wypije to każę mu spać w drugim pokoju i nie protestując idzie - rzadko śpimy razem. Nie wiem jak mam się bronić przed tak głupimi atakami (żartami).
Obserwuj wątek
    • nida21 Re: chyba wariuję 17.09.24, 09:43
      Od wielu miesięcy nam się nie układa ponieważ zaczęłam stawiać granice i bronić swojego ja i pracując staję się coraz bardziej niezależna. Mężowi to się nie podoba. Nadmienię jeszcze że mąż rzadko zajmuje się dzieckiem, które jest do mnie bardzo przywiązane. To tak po krótce, ale jest mnóstwo sytuacji które mnie męczą psychicznie
      Całe moje małżeństwo było podporządkowane mężowi. Zawsze był najważniejszy,
      - Nie obronisz się przed takimi atakami, nawet jak mu się znowu podporządkujesz. Będzie dalej buntował synka.
      Swoją drogą, stajesz się niezależna, ogarniasz dziecko, dom, zakupy, jego i pozwalasz, żeby Ciebie tak traktował.
      Nic nie robi w domu, koledzy, alkohol, nie możesz na niego liczyć. Żaden z niego przykład mężczyzny dla dzieci.
      Robi wszystko, żeby Ci zbuntować synka i zrobić z niego swoją kopię. Najlepsze byłoby odcięcie dziecka od niego poprzez rozwód, choć musiałby mieć Twój synek kontakty z ojcem przyznane sądownie, ale nie mieszkałby przynajmniej z nim na codzień. Najważniejsze w tym wszystkim jest utrzymanie zdrowia psychicznego synka. I pomimo, że Ty się starasz mąż będzie dalej wszystkie Twoje poczynania rujnował i sabotował. Za parę lat będą kłopoty wychowawcze z dzieckiem i ojca to nie będzie obchodzić. Poprzez wpływ na dziecko stara Ci się dokuczać. Stoisz u progu życiowej decyzji. Nie można pogodzić wody z ogniem.
    • obrotowy spokojnie, powoli... 17.09.24, 14:46
      zuza_uz1 napisała:
      Nie wiem jak mam się bronić przed tak głupimi atakami (żartami).

      czyimi atakami ?
      • zuza_uz1 Re: spokojnie, powoli... 17.09.24, 15:13
        czyimi atakami ? - Ze strony brata męża, jest policjantem i uważa że mu wszystko wolno, a mąż chyba boi się mu przeciwstawić.
        Generalnie on zawsze był apodyktyczny i zawsze uważał że wszystko wie najlepiej, to jeden z tych: głowa wysoko, a z butów słoma wystaje
    • stasi1 Re: chyba wariuję 18.09.24, 19:08
      Raczej nie przesadzasz ale już pewnie męża nie zrobisz innego. Musisz z tym żyć albo z niego zrezygnować
      • obrotowy niepoczebnie. 18.09.24, 20:50
        stasi1 napisał:
        > Raczej nie przesadzasz ale już pewnie męża nie zrobisz innego.
        Musisz z tym żyć albo z niego zrezygnować


        doceniam Tfuj realizm

        (a to uwaga - bez ironii)
        • stasi1 Re: niepoczebnie. 19.09.24, 14:52
          Ty bez ironii? Nikt w to nie uwierzy
          • obrotowy Re: niepoczebnie. 19.09.24, 19:16
            stasi1 napisał:
            > Ty bez ironii? Nikt w to nie uwierzy


            tym razem Ty zartujesz.
            sama ironia zyc sie nie da.

            decyzje o slubie i rozwodzie - zazwyczaj sa powazne.
    • liliowylas16 Re: chyba wariuję 29.09.24, 20:14
      Jesli sie twoj maz niczym nie interesuje, tylko piwem i pomaganiem innym, a tobie, jako jego zonie podcina skrzydla, to powinnas go zostawic. Twoj maz pomylil żone ze slużącą chyba
    • eagle.eagle Re: chyba wariuję 30.09.24, 10:29
      Naprawdę twoim głównym problemem są głupie żarty szwagra ?
    • mariola2001 Re: chyba wariuję 04.11.24, 14:13
      Jeśli mężowi było kiedyś dobrze, bo był na pierwszym miejscu, a teraz nie jest, to nic dziwnego że będzie niezadowolony. Ale to jego broszka. Ty stawiasz na siebie i dobrze. Rób swoje, wzmacniaj siebie, swoją niezależność itp. Pomyśl też czy dasz radę żyć z tym człowiekiem do końca. Być może on już czuje, że nie, więc stąd te podkopywanie Ciebie. Nie skupiaj się na obronie, bo nawet nie musisz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka