Gość: anion
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.11.04, 12:45
Po raz kolejny przekonuję się, że emacynpacja nie wykorzenia w kobietach
poczucia, że są gorsze od mężczyzn: przecież nam, europejskim kobietom, wolno
praktycznie tyle samo, co mężczyznom, nawet jeśli ściągamy na siebie jakieś
nieprzychylne spojrzenia,możemy obrać w życiu zawodowym i rodzinnym każdą
drogę, choćbyśmy miały przecierać ścieżki,a mimo to upieramy się, że
mężczyźni są uprzywilejowani, a my - uciśnione przez patriarchat. Do jakiego
stopnia są to słuszne narzekania, kiedy irackie kobiety pozbawione sa
najbardziej podstawowych praw, a więzi je wola męża czy ojca? Nie tylko
błogosławmy Pana od losu, że umieścił nas akurat na tym skrawku Ziemi (nawet
jesli jest on niedoskonały i żyje się tu gorzej niz w Zachodniej Europie, o
ile jednak lepiej niż w Iraku!), ale też ze wszystkich sił starajmy się
poprawić niedolę irackich kobiet - pragmatycznie rzecz biorąc, co mogę zrobić
jako 20-letnia studentka? Przecież nie pojadę do Iraku, żeby walczyć z
nakazami Koranu, ale nie wolno mi uwierzyć w swoją bezsilność. Nie mogę
pozwolić, aby słuch o irackich dziewczynach zaginął - jak, jeszcze nie wiem,
ale wierzę, że gdzie jest wola, znajdzie się i sposób. Może zacznę od
dyskusji z moimi znajomymi szowinistami? Może uda mi się zachwiać ich
poczuciem pwności, ze kobieta to stworzenie gorszej kategorii? Keep your
fingers crossed.