Gość: Zrozpaczona
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
23.11.04, 13:28
Spotykam się z facetem od 1,5 miesiąca. Na początku wszystko było super z
jego strony, zakochany po uszy, niestety ostatnio zauważyłam że coś zaczęło
się psuć , chodzi wiecznie rozdrażniony, ma focha bez żadnego powodu. Wiem
że ja też nie jestem święta, wina leży po obu stronach. Wczoraj jak
rozmawialismy, to mi powiedział, że drażnią go pewne rzeczy we mnie których
nie potrafi nawet nazwać. Reszte zwala na prace twierdzi ąże nie prtrafi tego
wszystkiego pogodzić, czyli mnie i pracy, powiedział mi tez że ,,jego drzwi
do miłości do mnie były otwarte, a teraz sie przymknęły i się zastanawia co
dalej".Ja wiem że duzo jest też mojej winy, oboje mamy trudne charaktery,
jesteśmy uparci.Czasem tez mam fochy, ale chyba jak komuś zależy na kims to
wielu rzeczy sie nie widzi i na wiele przymyka sie oko.Mnie przeraza to że my
jestesmy ze soba dopiero tak krótko, a juz nie jest tak jak byc powinno, czy
ktoś był w podobnej sytuacji, czy warto o ten zwiazek walczyc, czy to ma sens?
Jeżeli dla kogoś wydaje się śmieszny mój problem to nie się wogóle nie odzywa.