Gość: vesna
IP: *.torun.mm.pl
16.12.04, 23:46
Jest ciemno i zimno, mam sezonową depresję i wszystko wydaje mi się
beznadziejne.
Na studiach czuję się jak kretynka :( Ostatnio zwłaszcza. Zazdroszczę innym -
sukcesów, stypendiów, tego, na co jakoś mnie nie stać. W każdym wymiarze.
Miałam mieć fajną pracę, ale wygląda na to, że się nie sprawdziłam :( Czekam
na odzew. A tu nic :(
Mój chłopak ukochany ma dołki, bo nie może znaleźć dobrej pracy, i jako
bardzo zdolny mgr z długim CV - stoi za barem (jako barman, co prawda, nie
klient, to pół biedy...). I wydaje mu się, że przez to go mniej kocham i go
zostawię, i ciągle próbuje mi okazać, jak mnie uwielbia, przytula się, pisze
smsy, wyznania mi czyni. I to by było bardzo miłe, gdybym nie czuła w tym
strachu i nie martwiła się, że nie umiem mu chociaż w związku dać poczucia
bezpieczeństwa.
I jeszcze strasznie potrzebuję długiego kochania się z nim, bo już dawno tego
nie robiliśmy - bo nie ma gdzie. Ja mieszkam z rodzicami, on z trzema
kumplami, ciągle ktoś jest... A tak tęsknię za tą bliskością.
Musiałam się wyżalić. Marudzenie dla marudzenia. Smutno mi