Dodaj do ulubionych

Kłamać bez zmrużenia oka...

03.01.05, 15:29
tak potrafią nasi faceci...
Uwierzyłybyście, gdybyście same nie zobaczyły na własne oczy?
Czym jest naleśnik w lodówce u faceta, który NIE POTRAFIŁBY SAM usmażyć
naleśnika, akutat to wiem, bo znay się 12 lat...
Podobno kupiony... widział ktoś naleśnika bez nadzienia (suchego naleśnika)
do kupienia w sklepie? Obok naleśnika otwarty kartonik mleka...którego NIE
ANI ON ANI JA NIE PIJAMY. Mleko do nalesników było otwarte, bo po co?
Pytanie brzmi, KTO USMAŻYŁ MU NALEŚNIKI, JAK MNIE NIE BYŁO?
Pytanie za 100 punktów... Nie wiem co teraz mam robic. Czy ja mam paranoję?
Pytanie to możnabyłoby potwierdzić, gdyby jakiś czas temu nie romansował
gorąco sms-owo z pewną pania... Wybaczyłam mu, co tam... Więc jestem naiwna?
Niech ktoś spojrzy na to zboku, bo zwariuję...
Obserwuj wątek
    • Gość: Diabolo Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: 213.25.168.* 03.01.05, 15:35
      np.
      Ojciec o konkubinie i o nie slubnym dziecku.
      Odkąd o tym sie dowiedziałem nieodzywam sie do niego.
      Nie ufam mu.
      Gdybym miał 7 lat temu aparat kumpla inwigilowałbym go 24h na dobe.
      • Gość: HeavySmoker Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.01.05, 23:14
        Klamie.
    • Gość: mm Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 15:36
      moze wyżarł nadzienie i został sam naleśnik a mlekiem mył białe buty;-))?
      • mimo_toto Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 03.01.05, 15:40
        Byłoby śmieszne, ale mi jakos nie do śmiechu...
        Nie ma białych butów, a jego ulubione naleśniki sa tylko z dżemem :(
        • Gość: norka Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.itpp.pl 11.01.05, 19:24
          Byłam wieloletnią, naiwną i uzależnioną ofiarą kłamcy patologicznego - skądinąd
          fascynującego mężczyzny. "Były" uzależnił mnie od siebie między innymi tą
          paranoją: a może się okaże, że jest KOMPLETNIE NIEWINNY. I zawsze był kompletnie
          winny. Do następnego razu, bo przecież wybaczałam, usprawiedliwiałam, widziałam
          "wyższe konieczności" lub moją winę. Nigdy nie dam się już w to wciągnąć. Wiem,
          jaki to koszmar i jak się kończy. Mój mąż nigdy nie daje mi najmniejszych
          powodów, nawet do zaniepokojenia. I vice versa. Ufamy sobie bezgranicznie, to
          jest wspaniałą, solidna podstawą naszego bardzo, bardzo czułego, ciepłego i
          dobrego małżeństwa. Trzymaj się jak najdalej od paranoi i jej powodu. To się nie
          uda. Powodzenia, jest taki mężczyzna, któremu będziesz mogła naprawdę zaufać.
          Wtedy się wszystko uda.
        • Gość: Lili Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: 217.17.45.* 12.01.05, 08:57
          A nie pomyślałaś o tym, że gdyby miał coś na sumieniu, to starałby się zatrzeć
          wszelkie ślady? Naleśnik może być dowodem. Myślę, że on sobie zdawał z tego
          sprawę. Z drugiej strony może nie był taki sprytny, ale ocenę pozostawiam
          Tobie. A co do kupna naleśnika bez nadzienia, można to zrobić w knajpach gdzie
          podają naleśniki. A może byłoby dobrze z facetem jeszcze raz pogadać i
          przedstawić mu swoje wątpliwości i przemyślenia? Jeżeli przedstawisz mu takie
          argumenty jakie przytaczasz nam tutaj, to trudno będzie mu się racjonalnie
          wytłumaczyć, jeżeli będzie miał coś na sumieniu. Drażni mnie to, że wiele
          dziewczyn ma żal do faceta o różne rzeczy, ale słowem mu o tym nie wspomni i
          zamiast porozmawiać z nim, woli rozmawiac o takich rzeczach z koleżankami lub
          tak jak Ty z obcymi ludźmi. My nie powiemy Ci czy facet Cię zdradził, ponieważ
          nie znamy tego faceta, a nie da się wszystkich facetów wrzucić do jednego wora
          z napisem świnie. To on powinien powiedzieć Ci jaka jest prawda. Może nie powie
          Ci tego wprost, ale po jego tłumaczeniach przy nawale argumentów z Twojej
          strony, bedziesz w stanie określić czy mówi prawdę.
          • boowoman Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 12.01.05, 10:42
            Masz 100% racje i sie pod tym takze chetnie podpisze.
    • Gość: stuk puk Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.chello.pl 03.01.05, 17:11
      Lekko stuknięta chyba jesteś...
    • Gość: PW Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 17:48
      Chyba naprawde przesadzasz - przecież naleśnik mógł dostać od kogoś, jakiejś
      cioci, etc. Spójrz na to z drugiej strony: co za kobieta przychodząc do Was do
      domu usmażyłaby mu naleśniki? :D
      trzymaj się ciepło i nie martw się tyle,
      PW
      • on23warszawa az tak bezczelny? 03.01.05, 17:55
        zeby sprowadzac kochanke i uprawiac z nia seks na podlodze w kuchnii a pozniej
        nago badz w skromnych ciuszkach smazyc razem nalesniki?pozniej oczywiscie
        zostawic wszystkie slady?nie raczej nie.
      • mimo_toto Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 09:50
        KAŻDA! Dosłownie każda... taki już on jest...
    • Gość: luiza Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 03.01.05, 18:12
      stwierdzam ze kupnych nalesników bez nadzienia nie ma w sklepie, gdyby upiekła
      mu to mama albo jakas ciotka to by sie przyznał bo niby czemu miałby kłamac?
      jak dla mnie ten facet cos kreci....
      • Gość: alfa Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: 209.110.93.* 11.01.05, 23:35
        Wydaje mi się ,że skoro bez przerwy go podejrzewasz to mógł dostać naleśnika od
        cioci i...o tym nie powiedzieć.Tak z przekory,ze złości.Spójrz na to z innej
        strony:jeżeli jest niewinny a Ty wypalasz z takim podejrzeniem?
        Z drugiej strony jak ma kochankę , z ktorą zamiast sie pieprzyć ,pozwala jej
        robić naleśniki to ona musi być do kitu;)))i nie masz się czym martwić.
        Przez kilka lat byłam wierną,kochającą żoną.Mój facet też szukał tego
        typu "naleśników"i stracił mnie.
      • Gość: asiunia.lux Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.pt.lu 12.01.05, 09:11
        jak to nie ma jak ja kupuje?
        Ja bym wciagnela tego nalesnika i poprosila zeby zrobil nastepne bo tak dobrze
        mu to wyszlo...
    • six_a Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 03.01.05, 18:59
      ja wiem, gdzie można kupić łyse naleśniki
    • Gość: edka Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 19:14
      a dla mnie to faktycznie podejrzana sprawa. Gdyby naleśniki zrobiła ciocia,
      babcia etc. to by sie przyznał. A co z tym mlekiem ? Mówił po co mu ono było ?
      Znacie faceta, który się przyzna , że zdradza ? ŻADEN NIGDY W ŻYCIU SIĘ NIE
      PRZYZNA!!!
      • mimo_toto Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 09:51
        No właśnie. Nie przyzna się. Powieział, ze kupił w barze w pracy... MOże ja
        faktycznie powinnam się leczyć. To po cholerę zmieniał pościel???
        • pierozek_monika Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 09:53
          hm same naleśniki i kartonik jeszcze dałoby się wytłumaczyć ale ta zmiana
          pościeli - dziewczyno wiej!
          • niedzwiedzica_sousie Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 09:56
            pościel zmienił a naleśnika nie umiał usunąć? szpieg to z niego już nie
            będzie :)
          • mimo_toto Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 10:03
            Tak łatwo się nie wieje od kogoś, z kim się żyje od wielu, wielu lat... no i
            dziecko... no i złamane serce... nalesnik to za mało :(
            Moze sie cieszył z mojego przyjazdu, i dlatego zmienił ???
            A moze ja głupia jestem??
            "A moze poszli do lasu ???" ;)
            • ramyus Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 10:53
              Wiesz co, doskonale Cie rozumiem. Masz szereg podstaw aby byc niemal pewna
              zdrady, ale z drugiej strony mniej lub bardziej swiadomie szukasz szansy na to,
              aby to wszystko okazalo sie nieprawda. Ludzisz sie ze moze to jednak nieprawda
              i w imie tego nie chcesz decydowac o rozstaniu. Jednoczesnie, nie potrafisz
              poradzic sobie z tym. Skads to znam. @
              • Gość: katka Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:33
                niestety i ja mam troszke podobna sytuacje.. mieszkamy kawał drogi od siebie
                widujemy sie na weekendy.. kiedys zerknelam do jego archiwum rozmow na gg. nie
                chcial mi pokazac co sie tam znajduje wiec zabralam rzeczy i pojechalam do
                domu,,, jednak przesłal mi je całe na maila..zobaczylam flirtujaca gadke z
                kolezanka z sasiedztwa.. a najgorsze jest to ,ze laska go podrywala a on temu
                łba nie urywał.. niby nic nie powiedzial ale zaniechanie ciecia tego typu
                zagran spowodowalo moja totalna nieufnosc co do tego co mi mowi..kiedys
                usłyszalam takie zdanie..wiesz kiedy meżczyzna kłamie? wtedy kiedy otwiera
                usta.. teza w wersji extramalnej...nie my jestesmy głupie z nimi bedąc, to oni
                sa głupcami myślac ze wszystko im ujdzie płazem i pare miłych słówek z ich
                strony zamydli nam zdrowy rozsądek.

                pozdrawiam zycząc nam wszystkim siły i poczucia dowartościowania
                • Gość: facet Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.05, 22:49
                  nie dramatyzuj - ja akurat doskonale poznałem kłamiace prosto w oczy i
                  zdarzdajace mezatki...nawet kilka, chwale sobie:)
        • Gość: ja tez Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.01.05, 13:58
          kochaj go i juz, przeciez zmienil posciel
        • Gość: wojtek I wszystko jest jasne !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 19:42
          Jak dla mnie to wszystko jest już w tym momencie jasne. Facet jadł naleśniki w
          łóżku i popijał mlekiem. A ponieważ mleko się rozlało, chcą uniknąć ewentualnych
          reperkusji związanych z nielegalnym spożywaniem posiłków w łóżku, zmienił
          pościel aby zatrzeć ślady.
          • Gość: Mike Re: I wszystko jest jasne !!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.05, 19:56
            Gość portalu: wojtek napisał(a):

            > Jak dla mnie to wszystko jest już w tym momencie jasne. Facet jadł naleśniki w
            > łóżku i popijał mlekiem. A ponieważ mleko się rozlało, chcą uniknąć
            ewentualnyc
            > h
            > reperkusji związanych z nielegalnym spożywaniem posiłków w łóżku, zmienił
            > pościel aby zatrzeć ślady.

            Ty, detektyw... Chyba napisała w pierwszym poście, że jej maż to sierota i nie
            umie
            zrobić sobie naleśnika...Pewnie karmić też go trzeba... Ale to nie jest ważne-
            kretyńskie forum dla kretynek z jakimiś paronojami. Wlazłem tu przez przypadek
            i już mi się chce rzygać czytajac te bzdury!!!!
            PS. Może ssikał się do łóżka w nocy i dlatego zmienił pościel a może powinna
            spytać się dziecka jak to było naprawdę. Może dzieciak widział jak tatuś
            posuwał sasiadkę:-)))))))))))
            Nara
        • Gość: olo Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.magma-net.pl 12.01.05, 09:32
          mój też zmienił pościel.... Pierwszy raz po 10 latach... Teraz już wiem. A może
          lepiej nie wiedzieć? Minęło 2 lata Ból zostal i podejrzenia I pytanie -ile
          jeszcze wytrzymam. O tym sie nie zapomina NIGDY Życzę siły.
    • ramyus Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 09:58
      Nie wiem czy cie to pocieszy, ale klamac prosto w oczy potrafia nie tylko
      mezczyzni. I to jeszcze ze "szlachetnych" pobudek ...
    • vuk_zvuk Rozejrzyj za innymi śladami 04.01.05, 10:03
      Zanim rzeczywiście wpadniesz w paranoję rozejrzyj się za innymi śladami.
      Jeżeli zostawił naleśnika to może i inne ślady.
      No i poza tym spójrz na jego zachowanie; w sumie powinno się trochę lub bardzo
      różnić.
    • starywyjadacz Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 10:21
      Przeciez skoro ukrywa to skad nalesnik to znaczy ze mu na tobie zalezy i ze
      chce byc z toba. A ze tam czasem mu sie cos trafia.... ot natura faceta.
      Najwazniejsze ze cie kocha. :)
      I nie przejmuj sie... ju znie zobaczysz w zyciu nalesnika w lodowce. drugo raz
      nie zrobi tego bledu .. zaufaj mu.
      • mimo_toto Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 10:30
        P..ę taki układ. Uczciwośc ma być obustronna. Albo razem robimy się w bambuko,
        albo wcale. I co to za miłość? Chora jakaś...Interesowłaby Cie taki układ? Że
        żona może robić co chce, byle "kochała" i nie dawała poznać po sobie?
        • niedzwiedzica_sousie Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 10:35
          zostaje ci po pierwsze obserwacja a po drugie rozważenie co będzie dla ciebie
          większym nieszczęściem - żyć z nim czy bez niego.
          mam nadzieję jednak, że z tym naleśnikiem to jak w książkach chmielewskiej -
          wielka zagadka a proste wyjaśnienie (i bardzo pozytywne)
          a czy on się jakoś zmieszał jak ci opowiadał o tym naleśniku?? bo jeśli
          zakładamy że zapomniał usunąć to powinien jakoś sie jednak zdenerwować, gdy już
          naleśnik ujrzał światło dzienne, zająknąć czy coś??
          • mimo_toto Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 10:41
            Nieee powiedział, ze kupił po prostu. Dzisiaj powiedział, że w barze w pracy.
            No bo w sklepie nie mógłby faktycznie kupić łysego. Mleko uzywał podobno do
            dpaghetti carbonara ???? Robi z proszu, czyżby dodawał? Gumki przełożył w
            szafki nocnej do apteczki w kuchni. PO cholerę? Ja się pytam???
            A dwa tyg. temu wyszedł z domu po imprezie o 24.00 "na jedno piwko", wrócił
            rano... Podobno pojechał do kumpla. No jestem chyba głupią, naiwną c..
            Z drugiej strony, to wszystko MOŻE BYĆ PRAWDą. Wiem, że to paranoiczne trochę,
            ale po wszystkich numerach, jakie mi wykręcił, moje zaufanie po prostu....
            stopniało do zera. Zastanawiam się, czy w takiej sytuacji, niezależnie od tego
            czy zdradza czy nie, ma w ogóle sens ten związek. T to jest najsmutniejsze.
            • ramyus Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 10:46
              Mam bardzo podobna sytuacje do Twojej i niemal identyczne refleksje.
            • niedzwiedzica_sousie Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 10:47
              czyli co? tych "numerów" jest więcej?
              no i jaki on w ogóle dla ciebie jest. czy pomijając ten incydent tajemniczy,
              jesteś z nim szczęśliwa? on z tobą?
              • mimo_toto Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 11:04
                Najwpierw gratuluje gorąco fasolki :)))
                A teraz wyjaśniam. Było mi cieżko, kilka miesiecy po porodzie. Wypadały mi
                włosy i czułam się okropnie. Schudłam na kości... Wtedy wybuchła awantura.
                Numery były takie, ze smsował z pewną kobietą namietnie. Był wtedy dla mnie
                niedobry. Pamietam te drętwe, zimne spacery z wózkiem, gdy szliśmy obok siebie
                nie odzywajac się słowem...Gdy sprawa się wydała, obiecał ze przestanie. Nie
                przestał. Znajomość odnawiana była przy każdej okazji, gdy był "pod wpływem"
                (przynajmniej ja za każdym razem miałam okazje się przekonać, że nadal czule
                dzióbkują ze sobą papużki...) Między nami się jednak trochę polepszyło, chociaż
                bywały lepsze o gorsze dni. Włosy odrosły, znowy wypiękniałam, starałam się być
                atrakcyjna. Ostatni raz smsowali w sierpniu tego roku... tak tak, to półtora
                roku tak trwało.Myślałam ostatnio, ze to wypaliło się samo, zaczęło być między
                nami fajniej, cieplej, weselej... A tu taki pasztet. Widać, że skutkiem całej
                tej sytuacji jest stopnienie zaufania do zera. Zazdrosć? Nie, raczej żal, ze to
                że oszukuje i kłamie.
                • niedzwiedzica_sousie Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 11:11
                  no to nie za fajnie. musisz się zastanowić, czy chcesz tkwić w takiej relacji.
                  niektórym to odpowiada...
                  no i dzięki za gratulacje!! :)))
                  • mimo_toto Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 11:17
                    Czyli wracam do punkty wyjścia :(
                • amelia1 Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 11:50
                  > A teraz wyjaśniam. Było mi cieżko, kilka miesiecy po porodzie. Wypadały mi
                  > włosy i czułam się okropnie. Schudłam na kości... Wtedy wybuchła awantura.
                  > Numery były takie, ze smsował z pewną kobietą namietnie. Był wtedy dla mnie
                  > niedobry. Pamietam te drętwe, zimne spacery z wózkiem, gdy szliśmy obok
                  siebie
                  > nie odzywajac się słowem...Gdy sprawa się wydała, obiecał ze przestanie. Nie
                  > przestał. Znajomość odnawiana była przy każdej okazji, gdy był "pod wpływem"
                  > (przynajmniej ja za każdym razem miałam okazje się przekonać, że nadal czule
                  > dzióbkują ze sobą papużki...) Między nami się jednak trochę polepszyło,
                  chociaż
                  >
                  > bywały lepsze o gorsze dni. Włosy odrosły, znowy wypiękniałam, starałam się
                  być
                  >
                  > atrakcyjna. Ostatni raz smsowali w sierpniu tego roku... tak tak, to półtora
                  > roku tak trwało.Myślałam ostatnio, ze to wypaliło się samo, zaczęło być
                  między
                  > nami fajniej, cieplej, weselej... A tu taki pasztet

                  Kochajacy maz raczej sie tak nie zachowuje. Co Cie przy nim trzyma? Wzgledy
                  finansowe/mieszkaniowe?
                  • mimo_toto Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 12:10
                    wydaje mi się, ze po prostu jest egocentrykiem. I to raczej jego trzymają przy
                    mnie wzgledy mieszkaniowe / finansowe / związek z dzieckiem / założenie, że
                    lepiej nie bedzie (lepszej żony nie znajdzie), wiec trzeba trzymac, co jest. Z
                    wiekiem taki jakiś cyniczny się zrobił...Oboje pracujemy, spłacamy kredyt
                    mieszk., kredyt sam., na pewno z jednej pensji nie starczyłoby nam na życie.
                    • amelia1 Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 12:27
                      Wspolczuje :(.
                    • Gość: znamy_te_numery Re: Czym ty sie przejmujesz??????? IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 11.01.05, 19:50
                      na moj gust nie jestes paranoiczka, aczkolwiek on stara sie abys w to uwierzyla
                      faceci potrafia pieknie klamac i wymyslac bajeczki malo tego wszystko potrafia tak przedstawic ze wyglada na to ze to my sobie cos wymyslilysmy itp itd
                      bylam w podobnej sytuacji, ON, ja i namietna internetowa znajomosc ktorej nie widac bylo konca
                      dzieki Niemu mam wykreslony rok z zyciorysu i wiem co oznacza pieklo na ziemii, pieklo niepewnosci, podejrzen i braku zaufania
                      przez jego beztroske i wierutne klamstwa ktore jedno po drugim wylazily na jaw juz nigdy nie zaufam mezczyznie, zwatpilam ze istnieje cos takiego jak milosc i wiernosc
                      NIE JESTES PARANOICZKA ale brak Ci sil zeby uwolnic sie z tego zwiazku ktory nigdy nie bedzie juz taki sam, juz zawsze bedziesz watpic i juz zawsze bedziesz szukac dowodow zdrady i winy w sobie

                      przemysl czy warto?
        • starywyjadacz Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 10:43
          >Albo razem robimy się w bambuko,
          > albo wcale.

          Wiec ty zacznij robic tez w bambuko i bedzie rownosc... :)
          Oczy wiscie to zart. Taki uklad jest nie do pomyslenia bo kobieta sie angazuje
          a dla faceta to moze byc zwykle odreagowanie, cos jak wysmarkanie sie albo
          zalatwienie w wc.
          • mimo_toto Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 10:46
            ????? Wiesz co, pewnie też masz na liście ulubionych aforyzmów,
            obok "Balcerowicz musi odejsć", hasełko to nie mydło, sie nie wymydli"??
            Ciekawe, czy kobieta, którą dupczysz dla odreagowania, czyje sie jak zuzyta
            husteczka higieniczna, czy jak kibel???
            • mimo_toto Chusteczka, oczywiście miało być 04.01.05, 10:47
              Jak sie wzburzam to nie czytam dokładnie co napisałam.
            • ramyus Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 10:47
              Oh, niektore kobiety nawet nie zauwazaja tego problemu.
              • mimo_toto Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 11:21
                Nie za bardzo rozumiem? Masz @
              • mimo_toto Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 12:29
                Masz odp. @
            • starywyjadacz Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 10:51
              > ????? Wiesz co, pewnie też masz na liście ulubionych aforyzmów,
              > obok "Balcerowicz musi odejsć", hasełko to nie mydło, sie nie wymydli"??
              > Ciekawe, czy kobieta, którą dupczysz dla odreagowania, czyje sie jak zuzyta
              > husteczka higieniczna, czy jak kibel???

              No wiec sama widzisz ze nie masz byc o co zazdrosna skoro byc moze tak wlasnie
              taqmta traktuje jaku husteczke lub kibe. O kibel bedziesz zazdrosna???????
              • mimo_toto Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 11:08
                Nie. Po prostu nie mogę kochac faceta, który KOGOKOLWIEK, człowieka, kobietę
                traktuje jak kibel, rozumiesz? To różnica światopoglądu, nie tylko sprawa
                wymiany płynów fizjologicznych, q.wa mać!
                • starywyjadacz Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 11:09
                  > Nie. Po prostu nie mogę kochac faceta, który KOGOKOLWIEK, człowieka, kobietę
                  > traktuje jak kibel, rozumiesz? To różnica światopoglądu, nie tylko sprawa
                  > wymiany płynów fizjologicznych, q.wa mać!

                  Wiec zostan lesbijka albo do zakonu. Bo... kazdy facet tak potrafi.
                  • mimo_toto Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 11:15
                    Co za bzdura. Znasz wszystkich, czy co? Lesbijką nie zostaje sie z wyboru,
                    niedoinformowany jesteś. Trzeba sie urodzić homoseksualnym.
                    A do zakonu nie pójdę, bo tam należałoby mieć powołanie, a ja go nie mam.
                    Czy ja jestem nienormalna, że chcę szacunku i wierności od faceta?
                • qumq Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 12:27
                  mimo_toto napisała:

                  > Nie. Po prostu nie mogę kochac faceta, który KOGOKOLWIEK, człowieka, kobietę
                  > traktuje jak kibel, rozumiesz? To różnica światopoglądu, nie tylko sprawa
                  > wymiany płynów fizjologicznych, q.wa mać!


                  :(((( właśnie, a niektórzy tego nie rozumieją. że należy szanować ludzi po
                  prostu.
                  że jak on inną kobiete potrafi traktować jak szmatę to równie łatwo tak
                  potraktuje mnie kiedy przestanę mu być potrzebna. nawet jeśli teraz się mną
                  zachwyca. tym bardziej jeśli mówi w oczy że kocha a jutro pieprzy inną
                  kobietę. a najśmieszniej gdy taki cwaniaczek wciska kity o miłości kochance(bo
                  ona potrzebuje(?) tych słów o miłości) a potem wraca do domu i całuje żonę
                  opowiadając jak dużo ma pracy po godzinach(bo przecież skrzywdziłby żonę mówiąc
                  jej prawdę więc tak jest najlepiej dla wszystkich(sic!)... )

                  nie da się zmienić charakteru, kłamstwo to coś wyjątkowo ohydnego...
                  brzydzę się takimi zakłamanymi mendami.

                  niestety zanim się zorientujesz że on cie perfidnie robi w balona może upłynąć
                  wiele czasu -nawet lat... wiem coś o tym.
                  niestety spotkałam kiedyś takiego "staregowyjadacza", niestety go kochałam,
                  niestety o wiele za długo nie docierało do mnie, że z niego taki podlec.
                  zostało to kiblowe obrzydzenie.
                  teraz kilka osób przeżywa tragedię a on się nadal świetnie bawi i nie zauwaza
                  swojego w tym udziału...
                  • starywyjadacz Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 12:47
                    > niestety spotkałam kiedyś takiego "staregowyjadacza", niestety go kochałam,

                    PROTESTUJE.
                    O wypraszam sobie mojego nicka wykorzystywac jako okreslenie konkretnego
                    niewlasciwego zachowania.
                    • qumq Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 12:59
                      pomyśl o swoich "kiblach". potem protestuj do woli.
                      • starywyjadacz O jakich moich kiblach????? 05.01.05, 08:29
                        Napisalem ze facet potrafi podchodzic do tego jak do kibla a nic nie napisalem
                        ze ja tak podchodze.
            • Gość: tulse Re: Czym ty sie przejmujesz??????? IP: *.org / *.org 11.01.05, 20:01
              wiesz co? wprawdzie stoje po przeciwnej stronie barykady (jestem on) ale Ci
              powiem ,że jeśli coś "wygląda tak jak myślisz" to tak z regóły jest. walnij to.
              pieprz mieszkanie, samochód i całe gó... poczujesz się lepiej. odrobina cynizmu
              w dzisiejszym swiecie jest niezbędna do przeżycia. ja czuje sie lepiej. tylko
              dzieci brak. broda czuwa.
              • Gość: iffonka1 Re: Czym ty sie przejmujesz??????? IP: *.elb.vectranet.pl / 81.15.226.* 11.01.05, 22:34
                Jak odchodziłam od mojego byłego męża po takim numerku "z naleśnikiem",
                spakowałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Nigdy tam nie wróciłam i nigdy nie
                wrócę. jestem już w kolejnym związku - ale mimo, ze kocham mojego męża - nie
                umiem mu zaufać . raz zdradzony człowiek zawsze będzie juz
                nieufny.............. Nie masz co walczyć z wiatrakami . jezeli zdradził raz ,
                może zrobić to 2, 3 , 4 , 5 widocznie jest mu to potrzebna. A nawet jeżeli
                nie zdradzi to... ty będziesz na to czekała, przetrzasała kieszenie,
                przeglądała numery i sms w komórce, co 10 minut patrzyła na zegarek bo
                powinien wrócić .
                Można wybaczyć komus, ze cię zdradził , mozna.. ale sobie nie można
                wybaczyć , jeżeli zdradzi się samego siebie i pozwoli sie na to, żeby ktoś
                tobą pomiatał w imie ... niczego
          • grubaska20 Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 10:47
            heheh:) jakbym słyszałam mojego eks.. hehe:) a ja sie z tym nie zgadzam! co to
            za jakiś chory układ??? powinno się ustalić wspólne zasady funkcjonowania
            związku, jak... no nie wiem.. wiem! -dekalog w kosciele! heheh, to tak jakby
            były odrebne przykazania dla panów i odrębne dla pań.. noł, noł, noł! ten
            numer nie przejdzie hehe:)
            • mimo_toto Re: Czym ty sie przejmujesz??????? 04.01.05, 11:12
              Niestety przerażająca wiekszość facetów prezentuje ten poglad. Kobieta
              szanowana, żona, ma być "święta", reszta to szmaty do kibla. A facet ma
              prawo "odreagować", q..wa czy ja w Arabii Saudyjskiej żyję????
              Faceci, obudźcie się, bo dupy same wam z tych tronów pospadają....
              Taki poglądy mogły być akceptowane jeszcze 20 lat temu, ale teraz żadna, ZADNA
              normalna kobieta tego nie bedzie akceptowała.
    • Gość: wiruska Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.chelm.gda.pl / *.futuro.pl 04.01.05, 11:35
      Moja Droga radzę abyś wzięła sprawy w swoje ręce. Nie daj sobą tak
      manipulować. Nikt nie może Tobą pomiatać, bo żadną pierwszą lepszą nie jesteś.
      Żadaj wyjaśnień i koniec. Postaw mu ultimatum, niech sie decyduje - pod
      warunkiem że po tym wszytkim chcesz z nim być jeszcze być.

      Nie daj sie ogłupić że wszyscy faceci zdradzają i tylko szukają okazji do skoku
      w bok. Tak mówią Ci którzy chcą się usprawiedliwić. Każdy człowiek ma mózg
      (facet też) i powinnien być odpowiedzialny za to co robi i tyle.

      Coś mi sie zdaje, po przeczytaniu Twojego watku że łatwo odpuszczasz, godzisz
      sie na wiele, a to trzeba zmienić. On musi zrozumieć że Ty nie zartujesz i masz
      szacunek do siebie i że nie pozwolisz w sobie w kaszę dmuchać. A jak okaże się
      dupkiem to niewarto zajmowac sobie nim czas- niech znajdzie podobną do siebie.
      • mimo_toto Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 12:14
        Wiesz, łatwo tak powiedzieć...Kiedy wyszła sprawa smsów, postawiłam takie
        ultimatum. Dwa tygodnie ciszy i izolacji "łóżkowej" i .... nic. Tekst jeden i
        niezmiennie powtarzany jak matra: nie zdradziłem cię, nic złego nie zrobiłem,
        to nie jest ważne. Żadnych wyjaśnień, ktoto, skad poznał, dlaczego... Nic.
        Trudno realizować ultimatum z rocznym dzieckiem w domu...I co? Ja wiem, że daję
        sobie na łeb wleźć, ale ja jestem z tych budujących, nie burzących... tak myslę.
        • amelia1 Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 12:30
          > sobie na łeb wleźć, ale ja jestem z tych budujących, nie burzących... tak
          myslę

          Ale z socjopata nie da sie niczego zbudowac. Czasami warto cos zburzyc i dac
          sobie szanse na cos lepszego w przyszlosci.
          • mimo_toto Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 12:35
            Q..rcze ja właśnie sama nie wiem, czy ja widze wszystko na czarno? Może
            przedstawiam go w jak nagorszych kolorach po tych wszystkich historiach, mam
            uprzedzenia? On mówi ze się stara i stara, a ja to olewam. Robi dużo dla domu,
            fakt, zakupy, często sprzątanie (staram sie plusy u niego wyszukiwać). Często
            inicjuje sex i jest nam pod tym względem dobrze... To nie jest tak, że świat
            jest czarno - biały. Ale jak skłonić faceta do szczerosci??? Jak??? Dlaczego
            żaden sie nie przyzna, Ja teraz już wiem, że WYBACZYŁABYM MU. Wystarczy mi
            szczerosć i obietnica, że to koniec z oszukiwaniem.
            • amelia1 Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 13:01
              > Q..rcze ja właśnie sama nie wiem, czy ja widze wszystko na czarno? Może
              > przedstawiam go w jak nagorszych kolorach po tych wszystkich historiach, mam
              > uprzedzenia?

              Nawet jesli masz uprzedzenia, to on sobie na to zapracowal. Malo ktora kobieta
              nie mialaby uprzedzen po takich historiach, jakie tutaj opisalas.

              >On mówi ze się stara i stara, a ja to olewam.

              Probuje przerzucic odpowiedzialnosc na Ciebie? Widocznie juz sie zorientowal,
              ze najlepsza obrona jest atak.

              > Robi dużo dla domu,
              > fakt, zakupy, często sprzątanie (staram sie plusy u niego wyszukiwać

              Co nie zmienia faktu, ze, jak sama wyzej napisalas, bywa dla ciebie niedobry,
              romansuje na boku, klamie i kreci. Zakupy i sprzatanie to w porownaniu z tym
              akurat malo istotne drobiazgi.

              >Często
              > inicjuje sex i jest nam pod tym względem dobrze...

              Inicjuje seks, bo lubi sie bzykac. Wiekszosc mezczyzn to lubi i czesto
              inicjuje.

              >To nie jest tak, że świat
              > jest czarno - biały. Ale jak skłonić faceta do szczerosci??? Jak???

              Nie da sie. Nie jestes w stanie zmienic doroslego czlowieka.
            • Gość: fress Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.206.112.201.telsat.wroc.pl 11.01.05, 21:28
              Z doświadczenia wiem, ze facet "po głębszym" powinien być bardziej skory do
              szczerych rozmów... Czasami zbyt szczerych...
        • Gość: nefretete Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 12:35
          Kręci ten Twój facet...i wywal go na zbity pysk!! Jak mu smakują naleśniki to
          niech spada do ich autorki!! Ciekawe czy będzie go chciała na codzień
          utrzymywać? Wątpię...Wróci do Ciebie na czterech, a jeżeli nie to znaczy że był
          nic nie wartym gó..arzem mimo lat na karku. A ta jego pinda też musi
          być "fajna" - rocznemu dziecku tatę odbierać! Wywal go z domu...serce pęka, ale
          lepsze to niż gdyby sam zdecydował się odejść.
          • mimo_toto Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 12:40
            Nie mam takiego prawa. Mieszkanie jest wspólne, sama też kredytu nie spłacę. A
            z "pindą" rozmawiałam telefonicznie, jak wydałą się sprawa smsów. Pinda sie
            wyparła i określiła, że ukróci tę znajomość. Oczywiście nie dotrzymała
            obietnicy... Mozna powiedzieć, że zniżyłam się dzwoniąc do niej, że jestem bez
            godności, prosząc i grożąc... że narobię jej bigosu (a mogłabym...), skoro ona
            mi rozwala rodzinę, mogę ja jej namieszać... Ale nie zrobiłam tego. W tej
            chwili niestety nie wiem, czy w grę wchodzi stara znajomosć czy nowa, gdybym
            wiedziała, chyba odwiedziałbym ją w pracy....
            • Gość: angie Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: 217.153.187.* 11.01.05, 15:19
              Nie żniżylaś się, tylko nie chcialaś trwać w niepewności. Współczuje ci. Tez
              miałam kiedys takiego chłopaka, na szczęście to juz dawno sie skończyło.
              Czy on zawsze (chyba znacie sie juz parę latek)był taki "niepewny", czy
              dopiero od jakiegos momentu przestałas mu ufać.
              Masz dziecko i kredyt więc nie jest ci łatwo zdecydowanie i szybko sie z nim
              rozstać. Ja nie odpuściłabym sprawy smsów, a co dopiero "afery naleśnikowej". I
              nie pytalabym sie niesmiało a to chyba nie ty zrobiłeś, kupiles tylko od razu
              wyjechałabym z awanturą.
              • Gość: marta Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.elpos.net 11.01.05, 23:23
                po co awantura, to by namieszało dopiero i nic nie wyjaśniło. Ja bym
                rozmawiała, rozmawiała i jeszcze raz rozmawiała. To by wyszło czy cos tam się
                działo, czy nie. A jeśli było, to co, jakie motywy do tego skłoniły, moga być
                różne.
                • Gość: angie Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: 217.153.187.* 12.01.05, 11:31
                  Jak by robił takie numery notorycznie, a tak jest wnioskując z tego co pisze
                  autorka, to same gadanie nie odniosłoby skutku. Dla mnie sytuacja jest jasna.
                  TO on zawiódł zaufanie , nie po raz pierwszy i to on musi się tłumaczyć.
                  Dziwi mnie, czekanie z reakcją. Powiedział, że kupił, to od razu prośba o
                  telefon do barku bo taki dobry ten nalesnik a ja mam akurat na niego ochotę. I
                  obserwować jaka reakcja nastąpi na prowokacje.
                  Sam naleśnik jeszcze nie przesądza o winie, ale przemieszczające sie gumki,
                  potrzeba prania(samo wrzucenie w brudy pościeli nie budzi podejrzeń),
                  poprzednie flirty i mętne tłumaczenia, to juz uklada sie w calość.
        • Gość: asia Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.05, 08:39
          moja mama w ten sposob przeżyla 18lat, dzis mowi ,że zmarnowala swoje życie.i
          jest w nestepnym tego rodzaju zwiazku.
          ty robisz to samo. to nie jest dobry czlowiek jesli doprowadza do takiej
          sytuacji, a ciebie do roli szpiega. to sie nigdy nie zmieni, zawsze juz
          bedziesz podejrzewac, a on bedzie dawal mniejsze lub wieksze ku temu
          podstawy.czy nie wystaraczy ci juz to co bylo? pokazal juz jaki jest! nie
          zaslaniaj sie dzieckiem, ono moze miec kiedys zal, wyrosnie w atmosferze
          podejrzen i braku zaufania. tak jak ja.
          po doswiadczeniach jakie wynioslam z domu obiecywalam sobie, ze u mnnie nigdy
          tak nie bedzie.. a jednak.. bylam w dwoch takich zwiazkach. podejrzewalam i na
          koniec zawsze wychodzilo, ze slusznie. jestem teraz w nowym zwiazku, jeszce nic
          sie nie stalo ale juz podejrzewam. jestem skrzywiona. ten prezent mam z domu i
          od moich poprzednich facetow.. jesli obawy nie ustana, a bedą rosly - odejde.
          moze to chore. ale wiem ze znajde kiedys faceta, ktory nie da mi najmniejszych
          nawet podstaw do lekow (myslisz, ze jest ok jak dlugo nie masz dowowdow na
          wine? jest juz tragicznie jesli tylko masz podejrzenia. to wystarczy)
          wiem, ze masz dziecko i do tego lacza was sprawy finansowe..., ale tu chodzi o
          twoja i dziecka przyszlosc, o wasze szczescie.
          dobrzy faceci istnieja, nie marnuj zycia.
    • Gość: nutka Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 04.01.05, 12:21
      Współczuję ci. Ten facet kręci.
      • katja Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 13:02
        Zaluje ,ze wowczas 2lata , rok temu nie zagladalam tutaj na Forum. Duzo sie
        nauczylam, duzo zrozumialam i byc moze nie doszloby do tego do czego doszlo,
        gdybym czytywala wasze wpisy. Bo bylam naiwna i zakochana i niczego nie
        swiadoma. Po prostu glupia koza! Zdradzal mnie a w oczy mi patrzyl i za raczke
        chodzilismy na lyzwy! Widzisz, mysle , ze jestes swiadoma , ze cie zdradza ale
        nieswiadoma, ze w duszy zaprzeczasz. Ja tez tak robilam, wszystko mialo
        wytlumaczenie :-) oj, jaka glupia bylam.
        Nauczyl mnie ten rok, w ktorym byly nie tylko lzy ale i przemyslenia i rozum mi
        sie rozjasnil i nagle przejrzalam na oczy. I teraz wiem, ze najwazniejsze jest
        abysmy potrafili walczyc z zaprzeczeniem jasnych faktow. Walczyc ze soba,
        uzmyslowic sobie ,ze prawda jest jedna; A my tej prawdy nie chcemy do siebie
        przyjac. Oszukujemy siebie. wiec nie oszukuj sie wiecej powiedz sobie : Chce
        prawdy i tylko tej jednej. Zebys nie przezyla tego co ja przeszlam , gdy
        musialam wszsytko werytifikowac i cochac do tylu w cely wyprostowania faktow.
        Nadal (rok minal) mam dni gdy wracaja moje niepewnosci , wowczas musze siebie
        naprowadzac na rowna droge i nie oszukiwac siebie. Bo to najwazniejsze inaczej
        wszsytko pojdzie do diabla i bede znow tam gdzie jest klamstwo, niepewnosci
        zdrada. Zycze ci pomyslnosci i gdybys kiedys spotkala dobrego mezczyzne.
    • grogreg Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 12:48
      To zboczeniec jakis!
      Zdradza swoja partnerke jedzac to co ugotuje druga. No perwersja
      niewyobrazalna.


      Ja tez ponoc dwie lewe rece mam, a sokowirowke naprawilem.
      Znaczy sie puszczam sie z pania elektryk.
      • mimo_toto Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 12:56
        No nie? MOJE nalesniki zamienił na JEJ nalesniki, cham... ;PPP
        • qumq Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 12:58
          widać ona ma bardziej dorodne....te naleśniki :)))
          • mimo_toto Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 13:02
            Cholera nie wiem, nie widziałam :( Przecież go nie zapytam ;)
            Ja z tych smukłych, drobnonaleśniczanych ;)
            • qumq Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 13:05
              ten... widać zapragnął obfitszego jadła. wrr.
              • mimo_toto Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 13:07
                Niech mu kościa w gardle stanie :( i w sadło pójdzie :(
                • qumq Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 13:35
                  może chciał te naleśniki z ostrym nadzieniem, a ty mu dżem i koniec:))))
                  no to zostawiał ten dżem.... na deser.
    • mimo_toto Naleśniki wziął sobie z baru pracowniczego 04.01.05, 13:15
      na dni wolne. Takie jest oficjalne wyjaśnienie. BO JA NIE ZADBAŁAM O JEGO
      WYZYWIENIE NA TE DNI, KIEDY MNIE NIE BEDZIE W DOMU. (nie zrobił zakupów, jak do
      niego należało, nie zrobiłam jedzonka, bo nie miałam za co.)
      Mleko było do sosu do spaghetti carbonara i innych potraw.
      Gumki powędrowały do apteczki, bo z szafki dziecko wyciaga i roznosi po pokoju.
      Posciel wymagała zmiany.
      Kumpel, do którego pojechał, jest z jego pracy.
      (przecież nie bedę do niego dzwonić i ośmeiszac go w robocie)
      Generalnie, czepiam sie i juz!
      A w ogóle , to ja jestm CHORA z tymi swoimi podejrzeniami...tak twierdzi.
      • Gość: edka Re: Naleśniki wziął sobie z baru pracowniczego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 14:11
        "pościel wymagała zmiany" - a w inne dni tez zmienia pościel ? Czy wyłącznie ty
        to robisz ? Wyprał ją chociaż ?
        • mimo_toto Re: Naleśniki wziął sobie z baru pracowniczego 04.01.05, 14:50
          Ja wiem czy wymagała? Zmieniałam przed świętami... Może dziecko wlazło z
          butami? Ja tam nie pamiętam takiego epizodu. Oczywiście wyprał od razu.
          • Gość: ja Re: Naleśniki wziął sobie z baru pracowniczego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 15:59
            wypral, znaczy bylo co spierac, cos czego widziec nie powinnas. no i nadal nie
            napisalas - czy kiedykolwiek wczesniej zmienial posciel z wlasnej inicjatywy?
            czy tez zawsze robilas to ty, lub on ale na twoja wyrazna prozbe?
            • mimo_toto Re: Naleśniki wziął sobie z baru pracowniczego 04.01.05, 16:02
              Zmienał z włąsnej inicjatywy, rzadko ale zdarzało mu się.
      • wioletta7 Re:Gon go 08.01.05, 14:22
        Mnie moj wmawial czepialstwo,upierdliwosc,znudzenie,i w koncu chorobe
        umyslowa,ze sie go czepiam. Biegal po moich znajomych,i wzdychal jak to on mnie
        kocha,a ja wszystko potrafie rozwalic tymi swoimi dociekaniami i
        podejrzliwoscia. Twierdzil, ze nie ma nikogo na boku. W koncu przestalam sie
        czepiac, zaczelam byc slodka, uprzejma i w ogole do rany... Taki mialam cel,bo
        mialam dosc zycia w tym klamstwie... W koncu stalo sie , to co wiedzialam,ze
        sie stanie, po 2 miesiacach moj oblubieniec stracil CZUJNOSC,po tym juz tylko
        umowilam sie z nim w lokalu, mojej dobrej kumpeli(glownie jej wbijal do glowy
        jak mnie kocha), i tam spokojnie,bez nerwow polozylam mu te wywolane przeze
        mnie zdjecia,z aparatu,ktory....nieopacznie zostawil w domu....a nie w aucie.
        Coz tam bylo? no coz, moje"kochanie",w towarzystwie 4 panienek, i kolegow,
        nawet nie wiedzialam , ze byl takim mistrzem tanca, do jasnej anielki, kiedy
        biegal zalatwiac sprawy zwiazane z praca(ha ha , ja mu prasowalam ubranka ladne
        na te wazne spotkania-kumasz?!), to wlasnie wtedybyl na imprezach, z kumplami,
        i ich ....kolezankami. Musze przyznac bez bicia, sliczne byly te dziewczatka,
        takie 23-26latki, na obcasach, krotkie czarne, dlugie wlosy, ja no coz... ha
        ha , nie zartuje, jestem fajna kobietka, drobna, krotkie wlosy, druciane
        brylki, rowerwk, bieganko,i .... konkrety, i 34 latka sobie mam. No coz moj pan
        chcial czegos nowego. MA ! Fige z makiem, panny juz sobie poszly "tanczyc gdzie
        indziej", kumple chleja,i opowiadaja sobie wzajemnie jakie to babuchy zle, a on
        coz, niedoprany, niedojedzony,ze mna mial dom,juz nie ma. Ja, tak kocham tego
        czlowieka, ale za to kim Byl, a nie za to kim Jest, a to zbyt malo, aby walczyc
        o niego, lub dac walczyc o siebie. Pozdrawiam, i przestrzegam, pomyslcie ludzie
        (panie i panowie), zanim zachce wam sie potanczyc, bo czasami trudno to
        zatrzymac,a na pewno i tak sie skonczy, jak to taniec....i kiedy sie skonczy
        bedzie juz za pozno, aby poprosic do tanca swoja dziewuche,lub swojego faceta.
        Serducha juz beda polamane,potrzaskane......
        • Gość: marta Re:Gon go IP: *.elpos.net 11.01.05, 23:32
          Za taki taniec wywaliłaś go?? Słaba była wasz miłość.
      • Gość: psycho Re: Naleśniki wziął sobie z baru pracowniczego IP: *.cust.tele2.pl 11.01.05, 21:51
        Jeśli człowiek (mąż)w odpowiedzi na konkretne pytania zwala winę, odbija
        piłeczkę, włącza jakieś ideologie, a dodatkowo zeznaje niespójnie i unika
        prostego zreferowania zastanej sytuacji, to łże. Niech się cieszy, że ma w domu
        uczuciową kobietę, a nie dochodzeniowca. Wtedy by dopiero miał za swoje.
      • Gość: MELODY Re: Naleśniki wziął sobie z baru pracowniczego IP: *.lodz.dialog.net.pl 12.01.05, 02:34
        Droga Mimo_toto! Powiem krótko: Nie szukaj przyczyny, szukaj wyjścia! Na Twoim
        miejscu uzmysłowiłabym sobie jedną ważną rzecz:Twój mąż nie jest Twoją
        własnością!!Jeśli chcesz miłości-kochaj, jeśli chcesz szacunku-szanuj i wymagaj
        go dla siebie,nie rozliczaj go pod linijkę z czasu, który chce mieć dla siebie,
        bo każdy człowiek ma prawo do samotności a nawet towarzystwa innych osób. Daj
        trochę luzu jemu i sobie, a sprawy rodzinne niech idą swoim rytmem. Nawet jeśli
        istnieje opcja zdrady..Bądź mądrzejsza, bardziej przebiegła.. Wiesz czym go
        możesz "kupić", zauroczyć, jakimi sprawami odwrócić uwagę.. A może sama się
        zagadasz u koleżanki..Bądź pomysłowa, uśmiechnięta, i dbaj o siebie! Niech
        Twoje oczy błyszczą, usta mówią mało i mądrze. Macie dziecko - to bardzo ważne,
        żeby miało ojca a Ty męża. Teraz nastąpiła dla nas kobiet era konkurencji.
        Staraj się więc być konkurencyjna!!! Przysięgam pomaga na 100%.
    • Gość: robak Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 16:36
      on cię traktuje jak idotke, mozna wybaczyc ale dlaczego pozalac mu na robienie
      z siebie totalkej kretynki,
      bedzie gorzej, jestem facetem a faceci to swinie
      pozdro i duzo zdrowia
    • Gość: sinus Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: 217.153.152.* 04.01.05, 18:05
      Bardzo Ci współczuję. Jestem w podobnej sytuacji. Tyle że nie mamy wspólnych
      spraw mieszkaniowo/finansowych. A przede wszystkim dziecka. W marcu 2004
      okazało się, że smsował namiętnie z inną, w sierpniu z drugą, tyle że nie
      namiętnie, bo się szybko zorientowałam, co się dzieje. Przepraszał, mówił, że
      przecież do zdrady nie doszło, to tylko smsy i gadu-gadu... Straciłam do niego
      zaufanie, mimo, że zapewniał i zapewnia, że kocha i że był dupkiem. Że pojął,
      ze się nauczył, że już tego nie zrobi, a jak zrobi, to sam odejdzie i nawet nie
      będzie się tłumaczył.
      Walczę, bo go kocham, chociaż przypłaciłam to ciągłą nieufnością, brakiem
      poczucia bezpieczeństwa i kilkoma zbędnymi kompleksami. Schudłam,
      wymizerniałam, mało co mnie cieszy. Ratuje mnie to, że dużo pracuję i w tym
      znajduję oparcie. Jednak uwazam że jestem nawiwną idiotką i tylko czekam na
      kolejne "rewelacje" z jego strony, żeby móc odejść z godnością.
      W Twojej historii jedna rzecz jest zatrważajaca: że on chce z Tobą być, bo mu
      dobrze, bo mu ciepło, więc po co zmieniać. Ja też tak myślę o swoim.
      Że "lepszej nie znajdzie" - jak zresztą powiedział mu to jego przyjaciel.
      Potrzebuje stabilizacji, a sam jej nie potrafi dać. Niech sp....la. To nie jest
      partner. Tylko egoista w krótkich majtkach.
      Nie wierzę w bajki o naleśnikach, gumkach czy praniu pościeli. Nie żyj w
      toksycznym związku - jeśli masz siłe - to odejdź, moze tylko na jakiś czas, to
      zobaczysz jak on do tego podchodzi. Musi wiedzieć, jak bardzo Cię zranił. I
      żeby nie stwarzał dwuznacznych sytuacji!!
      Tylko nie poddawaj się paranoicznemu strachowi przed samotnością. Jak ja.
      Tobie i sobie siły i odwagi na mądrość, nawet jesli będzie przypłacona
      rozstaniem.Pomyśl o sobie - masz prawo oczekiwać szczerosci, bo bez niej nie ma
      zaufania i normalnego funkcjonowania.
      Powodzenia!
    • Gość: bay,bay Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 19:47
      po 20 latach małżeństwa odchodzę,zostawiam oszołoma,który stracił głowę dla
      panienki w wieku córki, u mnie stracił wszystko,jego poziom umysłu sięgnął
      dna,przegrał ze zdrowym rozsądkiem i ... sobą samym.
    • zuzanna.zielinska Re: Kłamać bez zmrużenia oka... 04.01.05, 22:16
      przykro mi ale zbieg okolicznosci jest w tym przypadku malo prawdopodobny i nie
      liczylabym na cudowne wyjasnienie sprawy(oczywiscie pozytywne dlaCiebie)
      Niestety jesli ktokolwiek byl na krawedzi zdrady lub co gorsza zdradzil posunie
      sie do tego kolejny raz
      zdrada ma w sobie cos bardzo ekscytujacego i trudno sie czasem powstrzymac
      ale z drugie strony trudno mi generalizowac
    • Gość: mimi Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: 212.160.172.* 05.01.05, 09:20
      Miałam podobną sytuację, co ty i uważam, że ma cały czas ten romans.
      Powiem tak ma, napewno inną a z tobą łączy go dziecko i sprawy majątkowe. Tamta
      to powiew, świerzości i czegoś nowego przy niej wykazuje się, jakim jest
      wspaniałym facetem. Ty jesteś od opieki nad JEGO dzieckiem i mimo tego, że
      będzie mówił, że to nieprawda to tak jest.
      Zastanów się czy chcesz być w tym związku, ale wtedy musisz udawać, że
      niewidzisz tego, co robi bądź wywal go na zbity pysk. Wrzuci z podkulonym
      ogonkiem gdy ta piękna namiętność z tamtej strony przywita się z życiem
      codziennym.
      Wiem, co mówię mnie najbardziej boli, że za każdym razem obraża moją
      inteligencje i spostrzegawczość.
      • Gość: qami Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.meesenburg.pl 05.01.05, 15:26
        Jestem tez w takiej sytuacji, tylko że ja juz raz odeszłam, na 3 miesiace.
        Prosił o powrót i obiecywał że wszystko się zmieni. Zmieniło się na 1 miesiać.
        Teraz jest znowu to samo. :(
        Tez sie boje co bedzie ze mną, mam małe dziecko i kredyt na głowie którego
        samam nie udzwigne. Ale juz wiem że tak samo jak przedtem wkurzało mnie jego
        zachowanie, upokarzało i powodowało że duzo straciłam we własnych oczach, tak
        bedzie dalej a ja juz nie moge tego znosić.
        Jak by chciał się zmienic to dawno by sie zmienił, Ty nie jestes w stanie nic w
        nim zmienic, jedyne co mozesz zrobic to sie z nim rozstać
    • Gość: naj Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 11:19
      mnie sią nie podoba styl pisania Gazety - robicie ze wszystkiego afery a na
      fora rzucacie prowokujące wypowiedzi i artykuły - pisane zapewne przez waszych
      młodych, żądnych krwi redaktorów i czekacie na ujawnienie się niskich
      instynktów u coraz bardziej chamiejących czytelników. Upodabniacie się do
      Faktu, z którym przyszło Wam konkurować o rynek, tylko po to aby odebrać im
      choć część żądnych pustej sensacji czytelników.
      A Wy naiwni czytelnicy tych bzdur, dajecie sobą i własnymi odczuciami
      manipulować - nie jesteście lepsi od czytelników codziennych brukowców -
      gratulacje! Dajecie się skłócać i manipulować.
      • Gość: Gbg Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.bredband.comhem.se 05.01.05, 11:48
        Prosta sprawa; nie czytac...nikt ciebie nie zmusza. Ale pozwol innym :-))
    • Gość: malpka Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 05.01.05, 21:57
      Wiem ,ze nie nalezy generalizowac, i pociesze Cie sa rozni faceci. Kretacze tez
      sie zdarzaja, doswiadczylam to na wlasnej skorze. Klamal mi w tak prozaicznych
      sprawach, i co gorsza nie pamietal swoich klamstw i po jakims czasie zmienial
      wersje. Ale klamal, bo nie mial czystych intencji, mial co ukrywac,
      wiedzial ,ze bede niezadowolona. Tylko wowczas sie klamie moim zdaniem. Co
      lepsze jego mama , gdy mnie poznala powiedziala , nakazala mu , by mi nie
      klamal ( wiec to chyba , mhm, na pewno on ma w naturze).
      Jesli facet kocha nie powinien klamac z zasady, choc wiem, ze zdarzaja sie
      sytuacje , w ktorych moze czasami lepeiej sklamac ( np. nie przytakiwac, ze
      ktos z jego rodziny mowil na mnie cos zlego- i to potrafie zrozumiec). Ale
      klamstwo boli strasznie. Gdy nakrylam go na jednym, szczegolnym , stwierdzilam
      ze jakis *aniol stroz* czuwal nade mna , bym sie o tym dowiedziala (tylko czemu
      slabo dzialal wczesniej bym go wcale nie poznala) i uwolnila sie od tej
      znajomosci. Wowczas milalam ochote mu przyp...c- tak mnie zdenerwowal, a z
      natury jestem bardzo spokojnym czlowiekiem.

      Nie spotykam sie juz z nim. Ale on do mnie dzwoni. rozmowy sa dziwne i bardziej
      mnie bola niz ciesza. Na S.Bozego Narodzenia przywiozl mi prezent, choc nigdy
      wczesniej mi prezentow nie dawal. Zastanawilam sie o co chodzi, czyzby sie
      zmienial i tu pulapka... Tacy ludzie sie nie zmieniaja. Zapytany czemu dal mi
      prezent, sam nie wiedzial co odpowiedziec, powiedzial mi jedynie ,ze sam nie
      wie o co mu chodzi. Sorka, ale wkurzajace to strasznie. I pomyslalam po tym
      jedno: Niech spier..!
      Gdy zadzwoni nastepnym razem powiem mu ,ze umarlam, i zeby zostawil mnie w
      spokoju, nie istnieje. O!!
    • Gość: Kobieta Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.01.05, 18:52
      Moj mäz tez mnie caly czas oklamuje.Twierdzi ze nie utrzymuje bliskich
      kontaktöw z kolezankami z pracy, ze nawet z nimi nie rozmawia, a jak ostatnio
      dzwonil do pracy zeby powiedziec ze nie przyjdzie to go ta sekretarka powitala
      przez telefon jak papieza, albo dobrego kolege ktörego zna nie tylko z
      widzenia.Mi sie juz odechciewa tych jego ciäglych klamstw.
    • Gość: Greta Smutne jest to, co czytam IP: *.chello.pl 07.01.05, 22:18
      Żal mi jest nas- babeczek. Choć nie twierdze, że faceci są bez uczuć i że
      wszyscy to świnie, ale zdarza się im to zdecydowanie za często. To zawsze MY
      poświęcamy się dla tego "wyśnionego"- nawet, jak sie do tego nie przyznajemy.
      Nie wiem dlaczego tak jest i co najgorsza nie wiem, jak temu zaradzić. Jestem
      za lojalnym i uczciwym związkiem, opartym na fascynacji i szczerości.
      Przeżyłam "kochanke" i wiem jak bardzo to boli. Tego pana już nie ma w moim
      życiu. I teraz za nim nie tęsknie. Choć wiem, że jest to duzo trudniejsze, jak
      jest wspólne dziecko.
      Pozdrawiam.
      • katja Re: Smutne jest to, co czytam 07.01.05, 22:50
        Dochodze pomalu do wniosku , ze jednak milosc meska jest inna. Jest bardzo
        goraca, namietna i niesamowita na poczatku zwiazku ale tez szybko przemijajaca i
        nie pozostawiajaca zadnych wspomnien.
        My kochamy inaczej, pomalu i coraz glebiej i mocniej z czasem. Kochamy cala
        glebia uczuc. Zastanawia mnie fakt , ze prawie wszyscy mezczyzni po zerwanym
        zwiazku maja w cigu tygodnia nowa partnerke w ktorej sa zapatrzeni. A niektorzy
        przygotowuja sobie juz nowa aby zakonczyc zwiazek i czesto na koncu zyja z
        obydwiema.
        Kobieta moze ew. miec kochanka , gdy malzenstwo jest nudne i niekochajace.
        Natomiast my po rozstaniu potrzebujemy czesto 2 lat aby zalozyc nowy zwiazek,
        przezywamy, tesknimy, nie mozemy zaakceptowac tak szybko nowego mezczyzny w
        naszym zyciu.
        Zastanawiam sie wogole czy mezczyzni kochaja, czy to tylko zauroczenia? Nigdy
        nie bede mogla byc w skorze faceta i zobaczyc czy ich milosc to taka jak nasza.
        A to ,ze mowia "kocham" no coz ...slowa nic nie kosztuja.
    • Gość: alicja Re: Kłamać bez zmrużenia oka... IP: *.toya.net.pl 08.01.05, 00:04
      Nie wiem czy przeczytasz moją wypowiedz,ale mimo to nie odpuszczę sobie.Musisz
      Sobie uświadomić,że Twój mąż nie kocha Ciebie ale zdradza i to
      systematycznie.Symptomy są jednoznaczne.Szczęście Twoje polega na tym,że obecna
      kochanka jest zbyt słabą osobowością aby go skłonić do opuszczenia rodziny.Może
      jednak się zdarzyć przy takim trybie życia,iż trafi na taką zdecydowaną,dla
      której straci głowę,i rodzina przestanie mieć znaczenie. Z własnego
      doświadczenia wiem jak to jest. Fakt że facet opuszcza żonę zawsze wynika z
      dążeń jego kochanki i stopnia zaangażowania w nowy związek.
      Mimo to myślę że powinnaś zdobyć się na rozmowę przedstawić dowody zdrady i
      skłonić do podjęcia działań,tj. co należy zrobić aby uzdrowić związek?Jak on
      wyobraża sobie Swoją i Twoją w tym rolę.Ustalić dlaczego zdradza,czy brakuje mu
      namiętności,czułości,akceptacji?Ile jesteście w stanie dać z siebie aby
      wszystko naprawić?Cała rozmowa,rozmowy powinny przebiegać w atmosferze
      spokoju.Bez oskarżeń ataków.Powiedz mu jasno i rzeczowo o Swoich
      wahaniach,miłości,oczekiwaniach.Powiedz mu o podejrzeniach.Ale tak
      konkretni,tj.dokładnie co z tymi naleśnikami,bielizną,gumkami.Powiedz mu,że
      masz podstawy sądzić iż to podejrzane.Zawsze możesz dowiedzieć się czy w barze
      męża są gołe naleśniki.
      Jest wiele sposobów na poprawienie Waszych relacji.Nawet jeśli była zdrada.To
      kwestia prirytetów w życiu.Nie pozwól aby kochanka była ważniejsza,cenniejsza
      dla niego.Ty też masz wpływ na to co się dzieje w Twoim życiu.Dużo
      rozmawiajcie,często spędzajcie czas razem.Przekonaj męża a zwłaszcza Siebie,że
      warto inwestować w związek.Pamiętaj też o tym:jesteście sądzę stosunkowo młodym
      małżeństwem,a tak w ogóle to w dalszym etapie mąż/żona mają być jak para
      przyjaciół(nie kochanków),zawsze zadowolona z własnego towarzystwa,nie nudząca
      się razem.
      Życzę więc siły i determinacji w uzdrawianiu waszego związku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka