Dodaj do ulubionych

Jestem załamana

29.08.07, 15:56
Kochane mam mega doła i nie mogę sie otrząsnąć. Pare lat temu
mój mąż żyrował swojemu przyjacielowi duzy kredyt. Byl jednym
z dwojga żyrantów. jego przyjaciel wyjechał potem za granicę, ale
przysyłał swojej mamie pieniądze na spłate kredytu.Wszystko było
ok, mój mąż był spokojny. Od ponad roku kontakt z tym jego
przyjacielem sie jakos urwal. Pare dni temu dostalismy pismo i okazało się, że kredytobiorca jest niewyplacalany, drugi żyrant
również, bo stracił prace i mój mąż ma spłacić reszte kredytu.
Pomyslelismy sobie, że właściwie nie powinna to byc duża suma bo
minęło juz przecież troche lat a tamten niby przysyłał matce kasę
na raty. I okazało sie K...mac że to jest ponad 10 tys, bo szanowna
matka tego pana ostatnią kasę dostała ponad rok temu. Tak przynajmniej twierdzi sad
No i mam megadoła bo kurna tyle co przeszłam na wychowawczy,
bo mielismy odłożone troszke pieniążków, żebym mogła posiedziec
z Filipkiem przez rok w domu, a tu całe nasze oszczedności pójdą
na konto jakiegoś gnoja, który nawet nie wiemy gdzie jest i co
sie z nim dzieje i co właściwie z tą kasą zrobił tez nikt nie
wie, bo miał firmę zakładać ale nie założył.
Teraz mąż kombinuje coś u radcy prawnego, powiedział że choćby
miał do Anglii pojechać to pojedzie i go znajdzie, żeby to spłacił.
Przyjaciel taki ze znali sie od dzieciństwa, razem chodzili
do szkoły sredniej, potem na politechnikę, zawsze nierozłączni, a taki mu numer wywinął. Juz nie mam siły sie nawet denerwować.
Obserwuj wątek
    • said_no_more Re: Jestem załamana 29.08.07, 16:07
      czesto sie zdarza, ze ludzi wyjezdzaja z kraju, bo maja do splacenia
      jakies dlugi albo scigaja ich organy prawa --dziwne, ze wspolpraca
      miedzy krajami w tej dzedzinie jest nadal znikoma i takim ludziom
      udaje sie zniknac pozostawiajac po sobie jedynie niesplacone
      kredyty, alimenty itp.
    • gacusia1 Re: Jestem załamana 29.08.07, 17:20
      Wspolczuje Ci.Szlag by mnie trafil na Waszym miejscu ale nie
      poddalabym sie i walczyla o kase.Tak to z tymi "przyjaciolmi" jest...
      • ranna_rosa Re: Jestem załamana 29.08.07, 18:05
        ja tez współczyje. Nigdy bym się nie zgodziła na taki układ, ale
        skoro mówisz, że przyjaciele...nie rodzinie to co innego...Współczuję
    • wiolunia79 Re: Jestem załamana 29.08.07, 19:37
      O matko, nie wiem co Ci napisać, współczuję i nie życzę nikomu takich przyjaciół
    • nikitka78 Re: Jestem załamana 29.08.07, 21:29
      No mnie też w pierwszej chwili zatkało. Pewnie Cię to nie pocieszy,
      ale w morde mogło być gorzej. Przecież do spłacenia mogło być o
      jedno zero więcej! Więc naprawdę nie jest tak źle. Dobrze, że nie
      spanikowaliście i rozmawiacie z radcą prawnym. Może jest jakieś
      wyjście. Jeśli nie, to faktycznie trzeba szukać kolesia i jeśli nie
      po dobroci to inaczej trzeba z nim rozmawiać. Przyjacielem to on na
      pewno nie jest i nie ma co się szczypać. Oczywiście wszystko w
      granicach prawa smile
      Trzymam kciuki żeby wszystko dobrze się skończyło.
    • mimarika zawsze wyznaje zasadę,że w sprawach finansowych, 30.08.07, 08:40
      fryzjerskich i małżeńskich nie pomaga się przyjaciołom.To takie
      stare powiedzenie kanadyjskie, ale świenie obija rzeczywistość.
      Oby udało się znaleźć oszusta.
      • kuriozalna Re: zawsze wyznaje zasadę,że w sprawach finansowy 30.08.07, 12:21
        Mój mąż ostro wziął sie za to. Wczoraj był u radcy prawnego i
        dowiedział się,ze raczej nic nie może zrobić bo jako żyrant
        zobowiązał sie do płacenia w razie niewypłacalności tamtego pana.
        radca prawny z uśmievhem powiedział mu że ma wynająć detektywa
        żeby go znalazł, albo szukać na własną rękę.
        Był też u jego matki ale dowiedział sie tylko że mama nie
        widziała już syna ponad rok i że strasznie jej przykro ale
        nie wie gdzie on jest. Mąż pojechał do jego byłej żony, którą
        zostawił bo poznał tam w Anglii inną kobietę. To był główny powód
        przez który straciliśmy z nim kontakt. Żona podobnie żadnej
        informacji o mężu nie posiada, nawet alimentów na dziecko nie
        przysyła. Miała tylko jego adres sprzed roku ale podobno
        nieaktualny. I tak na razie utkneliśmy w martwym punkcie.
        Mąż kombinuje dalej. Wymyślił że pojedziecie do Anglii i tam
        będzie go szukał. Hmmm średnio mi się ten pomysł podoba, bo
        trzeba bedzie wywalić kase na bilet i na pobyt tam, a już mąż
        musiał zapłacic radcy za porade. Już sama nic z tego nie wiem.
        A wy co sądzicie o tym pomyśle? Była żona tego pana powiedziała
        że chętnie da połowe na bilet, bo jej równie zależy na tym by
        go znależć ale mąż odmówił wiedząc że jej sie nie przelewa.
        • onion11 Re: zawsze wyznaje zasadę,że w sprawach finansowy 30.08.07, 14:36
          Wspolczuje, znam ten bol bardzo dobrze. Moj maz pozyczal regularnie
          niewielkie kwoty swojemu najlepszemu przyjacielowi (ja go rowniez
          bardzo lubie/lubilam...). Przyjaciel czekal na przyplyw gotowki w
          marcu i wtenczas mial splacic nam dlug...Hm, jest juz prawie
          wrzesien, kasy ani widu ani slychu, przyjaciel sciemnia jak moze (co
          jest jeszcze bardziej zenujace i smutne), kwota nie jest az taaak
          wieeelka, mozemy jeszce troche poczekac, ale wkrotce sie
          przeprowadzamy i kazdy grosz nam bedzie potrzebny (kwota jest mniej
          wiecej rownowartoscia polowy naszej miesiecznej raty kredytu
          hipotecznego). Ja w tej chwili osiagnelam juz stan zwatpienia,
          przykro mi na maxa, goscia nie chce widziec na oczy (wczesniej
          widywalismy sie co najmniej 2 razy w miesiacu), przeszlam juz etapy
          wscieklosci, zalu itp, Maz rowniez sie meczy w tej calej sytuacji,
          tym bardziej, ze przyjaciel pracuje i sciemnia, ze kasy nie ma. Moim
          zdaniem (ustalilysmy to razem z moja tesciowa, ktora mieszka w
          poblizu przyjaciela i jest niezlym detektywem - przyjaciel jest
          hazardzista, co skrzetnie urwa i przegrywa cala kase notorycznie).
          Ojej - przepraszam, za taka dluga historie, ale chyba mnie troche
          ponioslo. Mieszkam w UK, czy wiecie mniej wiecej w jakiej czesci
          Anglii kolega sie obraca? Mysle, ze przyjazd tutaj i poszukiwanie go
          na miejscu moze okazac sie bardzo trudne i kosztowne.
          • kuriozalna Re: zawsze wyznaje zasadę,że w sprawach finansowy 30.08.07, 15:17
            Onion11, kiedy wyjechał 3 lata temu i jeszcze mieliśmy z nim
            kontakt, to był w Birmingham. Potem kontakt się urwał. Jego
            żona twierdzi, że kiedy się z nią ostatni raz kontaktował
            czyli rok temu to był podobno w Londynie. Mój mąż chce jutro
            jeszcze raz pójśc do jego matki i dokładnie wypytać z jakiego
            banku i miasta robił ostatnio przelewy. Może w ten sposób uda
            się go namierzyć choc już coraz bardziej w to wątpię, że
            go znajdziemy. Anglia jest wielka, może być wszedzie, mógł nawet
            już dawno Anglię opuścić.
    • ameria Re: Jestem załamana 30.08.07, 15:58
      a moze by szukac od drugiej strony? przez byla zone za nie placenie alimentow?
      ... jestem w szkocji jest tutaj instytucja ktora bardzo skutecznie znajduje
      nieplacacych rodzicow - oplata za ich usluge 20% wartosci... placi uciekajacy
      big_grin... nie pamietam nazwy .. ale jak sie dowiem to dopisze... jak b. zona
      znajdzie to i wy...
    • nosmoking1 Re: Jestem załamana 30.08.07, 16:56
      To straszne. Nie lam sie kobieto tylko go znajdzcie i dajcie mu nauczke. Niech wie ze nie mozna tak bezkarnie sie schowac przed swiatem i zostawiac ludzi ze swoimi problemami i obciazeniami finansowymi. Moze faktycznie zacznijcie go szukac od strony zony i nie placenia alimentow, jak poradzila ci dziewczyna w watku powyzej.
      • onion11 Re: Jestem załamana 30.08.07, 18:52
        Moze faktycznie warto by bylo postarac sie odnalezc tego ananasa
        poprzez nieplacenie alimentow? Polska zawarła dwustronne umowy
        dotyczące obrotu prawnego i pomocy prawnej w sprawach cywilnych i
        rodzinnych (w tym w sprawach alimentacyjnych) z wieloma państwami
        świata, m.in. z UK. Zona tego pana musialaby sie za to ostro zabrac.
        Ale nie zaszkodzi sie dowiedziec w jakim banku i gdzie ma konto. A
        moze ma jakis znajomych w Polsce, z ktorymi wciaz utrzymuje kontakt?
        Pozdrawiam Cie serdecznie.
    • mr.rebus Re: Jestem załamana 30.08.07, 19:30
      Szczęśliwy ten kto ma takich przyjaciół smile
      Kobieta jako stworzenie o większym instynkcie samozachowawczym powinna
      powiedzieć mężowi w chwili prośby o podżyrowanie. Kochany, kolega kolegą,
      przyjaciel przyjacielem - ale ja jako twoja mądrzejsza połówka nie wyrażam zgody
      na ryzyko. Twoja ewidentna wina smile Spróbujcie naprawić, wyciągnijcie wnioski i
      do przodu smile
      • patka331 Re: Jestem załamana 30.08.07, 23:37
        a moze mu sie cos stalo? Birmingham to dosc niebezpieczne miasto.
        poprostu skontaktujcie sie z policja ze sluch o nim zaginal i sie
        martwicie. policja szybko go znajdzie. jak pracuje napewno placi
        podatki i ma numer ubezpieczeniowy. trzymam kciuki i zycze
        wszystkiego dobrego.
    • kuriozalna cd historii kredytowej 03.09.07, 14:04
      Otóż dziki forum Z dala od Polski złapałam kontakt z dziewczyna
      z Birmingham. W sobote sprawdzila mi ona adres pod którym
      mieszkał nasz "przyjaciel". Ta miła dziewczyna pojechała pod ten adres i rozmawiała z osobami, które kiedyś z nim tam mieszkały.Okazało się,że mieszkał tam dosyć długo z kilkoma
      osobami w jednym domu i ze swoją nową dziewczyną.
      Po tym jak okazało się, że dziewczyna jest w ciąży ( o czym nawet nie mielismy pojęcia) wyjechali do Londynu, do jej znajomych.
      Mam adres tych znajomych i teraz czekam na nowe wiadomośći, bo
      syn jednej z babek, które pracują z moją mama jest właśnie w
      Londynie i obiecał nam sprawdzic ten adres jak tylko będzie miał
      trochę czasu, czyli pewnie w weekend, bo to troche daleko od niego.
      kochane jest więć iskierka nadziei, że uda sie tego drania dopaść.
      Zobaczymy co bedzie dalej...
      • ranna_rosa Re: cd historii kredytowej 03.09.07, 16:22
        to świetnie, że cos się ruszyło! Powodzenia
      • said_no_more Re: cd historii kredytowej 04.09.07, 11:28
        dobrze, ze masz juz informacje. mocno trzymam kciuki, by udalo sie
        rozwiazac ten problem!!!!!
      • nikitka78 Re: cd historii kredytowej 09.09.07, 13:26
        Czyli postęp jest. Oby tak dalej do szczęśliwego finału.
      • barborka81 Re: cd historii kredytowej 10.09.07, 14:34
        super, ze si eruszylo. nie dajcie mu uciec znowu!! dorwijcie
        drania.tzrymam kciuki!!!smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka