Gość: wsciekla
IP: *.bas503.dsl.esat.net
24.01.05, 22:59
Hej,
Jestem z nim od 5 lat. On ma 26 a ja 30 lat. Mieszkamy razem ponad 3 lata.
Dopiero po zamieszkaniu razem otworzyly mi sie oczy jaka z niego fleja.
Niestety, trzeba przyznac ze matka go tak rozpiescila.
Walczlam chyba z rok nad tym zeby po rozebraniu sie chociaz troche zlozyl
swoje rzeczy a nie zostawil kolo lozka. Teraz przewaznie tak robi.
Prawie wszystko w domu jest na mojej glowie. Robie zakupy i gotuje (lubie to
robic), sprzatam. Do jego stalych obowiazkow nalezy sprzatanie odkurzaczem
(trzeba mu o tym przypominac) i smiecie. I tak nieraz wystawi smietnik do
odbiorki, owszem, ale z powrotem....
Na ogol zostawia rzeczy tam, gdzie ostatnio uzywal i tam moglyby lezec dniami
albo i tygodniami. Na nic moje prosby by odkladal na miejsce.
Choc mamy zmywarke to czesto zostawia taleze na blacie zamiast wlozyc do
srodka.
Nie powiem, troche sie zmienil, ale nadal jego niechlujstwo nieraz mnie
doprowadza do szalu. Od czasu do czasu mamy rozmowe, na 3-6 dni jest ok i
potem dalej to samo.
Ostatnio sie wsieklam i jego brudne talerze i rzeczy zanioslam do jego biura
a chyba sie za bardzo nie przejal.
Ostatnio jestem obrazona i nie rozmawiamy od kilku dni po awanturze.
Juz nie wiem co robic. Macie jakies rady?