nieistniejacy
27.01.05, 18:20
W kazdej sekundzie.. tesknie za nia.. za jej usmiechem.. za jej spojrzeniem..
za slowami....wszystkimi slowami... pragne... jej przytulenia..to jak
mocno..obejmuje mnie ramionami... Tesknie..bo przeciez...tzw miara milosci
jest wielkosc tesknoty.. A ja juz nie potrafie bez niej zyc.. Zyje dla niej
calym soba...choc czasami nie jestem w stanie jej tego pokazac.. tak jakby
ona tego chciala. Zyje dla milosci.. a ona nia jest...sprawila..ze znalazlem
swoje miejsce.. na tym swiecie...sprawila.. ze ..ze....ze...przestalem..
szybowac.. wyskoko ponad rzeczywistoscia.. Do dla niej pozostawilem swoj
swiat.. to dla niej .. wszystko dla niej.. Tylko ze ..w tym wszystkim ..
okazalo sie jak jestem ulomny.. ze za dlugo szybowalem.. i w najnormalniejszy
sposob.. nie potrafilem sie poruszac od swiata z ktorym nie chcialem miec..
tak wielkiej stycznosci...Myslalem ze mnie nauczy chodzic.. ze pokaze ze
bedzie trwala.. ze jest na tyle mocna.. ze pokaze mi to wszystko . Jednak
chyba za duzo chcialem.... a za malo sam dawalem.. milosc..uczucia - emocje..
to jednak za malo. by zyc.. razem w tym swiecie.. Tak kobiety
oczekuja..oparcia..oczekuja bezpieczenstwa.. oczekuja...by facet umial
zdbac.. nalezycie by czula sie przy nim " wyjatkowa osoba" . Myslalem ze to
jej dalem.. ze czula sie przy mnie wyjatkowa...Moze i bylo tak momentami ...
ale moim "zadaniem" bylo sprawic.. by czula sie tak caly czas...by stan ten
trwal w niej wiecznie.. Faceci...coz.. powinni dbac..na wszelkie sposoby.. o
swoje kobiety..sprawiac..by smialy sie ..by czuly sie szczeliwe.. a jedynymi
lzami jakie by sie pojawily to tylko lzy radosci..z tego z kim jest..
Popelnilem blad..wciaz.. ociagalem.. sie..by zmienic swoje podejscie do
zycia.. by stac sie odpowiedzialnym dojrzalym mezczyzna.. dla ktorego praca..
i bedzie czyms naturalnym czyms co sprawi ze bedzie mogl dbac o swoja kobiete
nalezycie...Nie, nie pomylilem sie wypisujac.. te slowa tutaj. Pewnie kobiety
wchodza na to forum czesciej.. ale w duzej mierze slowa sa skierowane do
facetow.. by wreszcie zaczeli doceniac jakie cuda maja obok siebie.. Ze to ze
krzycza..wymyslaja.. ze sa wredne...to przeciez.. nic.. tak naprawde..
przeciez za to powinnismy je kochac.. Bo jesli takie sa to maja jakis powod..
nie robie tego... od tak sobie.. Zawsze musi sie cos stac.. wyjatkowego w
zyciu by moja "mozgowica" cos wreszcie zrozumiala. Lecz to po raz ostatni..
Juz koniec.. tych "zdarzen" ..teraz wszystko bedzie zalezalo ode mnie. Musze
stac sie wreszcie wartosciowym facetem dla niej.. i chociaz.. bedzie tak ze
odejdzie.. ja do niej wroce..bo znalazlem swoje miejsce..bo wiem z kim chce
zostac.. z kim sie zestarzec.. I to nie sa tylko slowa.. I nie bede nikogo
przekonywal.. Oooo sorry .. to swojej osobie musze cos pokazac... Dzieki...