Dodaj do ulubionych

ślub cywilny- a unieważnienie ślubu kościelnego

IP: *.veracomp.com.pl 27.02.01, 15:38
cześć , czy ktoś może orientuje się jak to jest gdy, np.on jest po rozwodzie cywilnym, i trwa w tej chwili sprawa w kurii o uniewaznienie jego małżeństwa. z tego co wiem , w momencie gdybyśmy wzieli ślub cywilny, zamyka nam to drogę do slubu koscielnego, nawet jęsli by unieważniono tato małżeństwo. taka sprawa w kurii może ciągnąć się nawet 5 lat, co robić,,pozdrawiam i czekam na opinie.
Obserwuj wątek
    • Gość: fi Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.unregistered.formus.pl 27.02.01, 16:43
      zadzwoń do kurii i się dowiedz. To jest prawdopodobne, bo z punktu widzenia Kościoła ślub cywilny oznacza kontynuację życia w grzechu. Ale z drugiej strony bez unieważnienia ślubu kościelnego w wywiadzie można brać ślub kościelny dużo później niż cywilny. Zadzwoń i dowiedz się u źródła jeśli chcesz wiedzieć na pewno.
      • Gość: anit Re: ślub cywilny- a unieważnienie do fi IP: *.veracomp.com.pl 27.02.01, 16:54
        nierozumiem, tej kwestii ślubu koscielnego w wywiadzie, czy możesz to wyjaśnij,
    • Gość: Alicja Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu kościelnego IP: 195.94.211.* 27.02.01, 20:36
      Tak się składa, że interesowałam się nieco tą kwestią, bo nie wykluczam, że problem może kiedyć dotyczyć także mnie. Wolę być przygotowana. Myślę, że sprawa unieważnienia w kurii nie powinna się zbyt długo ciągnąć, jeżeli tylko są mocne przesłanki do unieważnienia. Przy mocnych dowodach unieważnienie powinno być w ciągu kilku miesięcy. Zawarty wcześniej ślub cywilny z całą pewnością nie blokuje późniejszej możliwości zawarcia związku sakramentalnego. Oczywiście, ryzykujecie przez jakiś czas pewien stan zawieszenia, zakładając, że wszystko pójdzie po naszej myśli. Mam dobry podręcznik do małżeńskiego prawa kanonicznego, jak chcesz, odezwij się na priva - alicjab@poczta.arena.pl
      • Gość: miki Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu do Alicji IP: *.veracomp.com.pl 28.02.01, 10:30
        cześć, dzięki za odpowiedź, mam pytanie co do tego zawarcia slubu cywilnego, czy jesli byśby sie na to zdecydowali, to czy jeśli sprawa jest w toku, nie przekresli to dalszego postepowania, czy wtedy nadal sprawa jest rozpatrywana, a po jej pomyslnym zakończeniu możemy wziąść ślub koscielny, bo z tego co wiem zupełnie zamyka nam to drogę, z punktu widzenia Koscioła, który mówiąc szczerze przeciwny takim praktykom,
        • Gość: Alicja Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu do Alicji IP: 195.94.211.* 28.02.01, 14:39
          Droga Miki!
          Dzisiaj rano przeglądałam podręcznik do małżeńskiego prawa
          kanonicznego. Nie widzę tam takich obostrzeń. Przecież
          można się starać o ślub kościelny, kiedy już żyje się w
          tzw. związku niesakramentalnym. Naprawdę nie sądzę, żeby to
          wstrzymywało procedurę. Na wszelki wypadek sugerowałabym
          kontakt z jakimś specjalistą w tej dziedzinie, ale nie
          wydaje mi się, żebyście musieli ponownie składać wniosek.
          Dowiedz się o jakieś duszpasterstwo małżeństw
          niesakramentalnych, w każdej parafii powinni Ci podać. W
          takim duszpasterstwie będą się we wszystkim orientować.
    • Gość: emanuel Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu do Anit IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 28.02.01, 10:57
      Sakrament małżeństwa zawarty w kościele skutkujący ślubem cywilnym jest i istocie bardzo skomplikowany. Problemy są w momencie rozwodu i pomownym zawarciem sakramentu małżeństwa. W pojęciu Kościoła nie ma słowa "rozwód" - jest pojęcie unieważnienie sakramentu małżeństwa z powodu ukrycia przez z jednego z mąłżonków istnych przesłanek uniemożliwiających dalsze współżycie, pocęcie dzieci itp. Procedura unieważnienia jest długa ponieważ wymaga dokładnej analizy sytuacji, w tym okresie taka osoba nie może zawierać sakramentu małżeństwa. Przykro mi, ale jedyna moja rada, to należy przed zawarciem małżenstwa dobrze zastanowić się czy On Cię kocha, czy obdarza Cię jedynie uczuciem, bo najczęściej problem polega na tym, że mylimy te dwie sprawy. Nie odbieram Ci "Anit" nadziei, istnieją szanse na unieważnienie sakramentu oczywiście w sytuacjach oczywistych, skonsumowane małżeństwo ma marne szanse na wytłumczenie się. Służę radą i dobrym słowem.
      • Gość: Alicja Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu do Anit IP: 195.94.211.* 28.02.01, 14:43
        Emanuelu, wbrew pozorom skonsumowane małżeństwo ma szanse
        na unieważnienie. Co więcej, wypatrzyłam coś takiego
        jak "przywilej Pawłowy" - coś co rozwiązuje ważnie zawarte
        i skonsumowane małżeństwo. Niestety, nastawienie autorów
        posiadanego przeze mnie podręcznika jest najwyraźniej
        takie, że nie chcą się w tym zagłębiać, chyba nie chcą
        pokazywać zbytnio furtki, ale wspominają, że coś takiego w
        prawie kanonicznym istnieje. Trzeba się dokładnie dopytać
        speców od tegoż prawa.
    • Gość: ania Re: miki IP: 157.25.122.* 28.02.01, 11:54
      moja koleżanka wzięła ślub cywilny (była w ciąży) a kościelny chyba rok potem bo unieważnili pierwsze małżeństwo kościelne jej męża
      między nami zrobiła błąd wychodząc za żonatego i dzieciatego, bo nie może się teraz od tego drugiego życia swego męża uwolnić.......
      pamiętaj że to są bardzo skomplikowane sprawy
      pozdrawiam
      • Gość: ania Re: anit IP: 157.25.122.* 28.02.01, 11:55
        poprzednia wiadomość skierowana do miki jest też dla Ciebie jako autorki pytania
      • Gość: miki/ani Re: do Ani IP: *.veracomp.com.pl 28.02.01, 13:34
        dzięki, jesli cię dobrze zrozumiałam, to twoja koleżanka, wzięła slub cywilny, a potem po uniewaznieniu tamtego małżeństwa wzieli ślub kościelny, czy nie mieli zadnych trudności?, jeśli możesz to napisz mi jak długo trwała sprawa w kurii o unieważnienie, i jak twoja koleżanka radzi sobie z przeszłością swojego męża i co jest dla niej najtrudniejsze. pozdrawiam.
    • Gość: ania Re: Anit IP: 157.25.122.* 28.02.01, 15:47
      nie wiem czy powinnam tak pisać ale w tych sprawach unieważnień ślubów kościelnych dużo zależy od waszych możliwości finansowych - im więcej zaofiarujesz księdzu sprawozdawcy - tym szybciej załatwisz sprawę.
      u nich trwało to nie pamiętam ile, ale po tym pseudo rozwodzie kościelnym długo im jeszcze schodziło na zawarcie sakramentu.
      to jest tym głupsza sprawa że tam było dziecko spłodzone przed ślubem, małżeństwo potem nieskonsumowane, ślub zawarty przez 29 letniego chłopa pod przymusem mamy i wniosek o uznanie go za nie w pełni poczytalnego....
      moja koleżanka nie jest teraz szczęśliwa.
      jej mąż chce teraz wychowywać obu chłopców jako braci, przywozi tego pierwszego do domu pod jej nieobecność i pokazuje dom... totalny absurd.
      jeżeli masz takie wątpliwości nie pchaj się w taki związek z odzysku
      • Gość: anit Re: Ani IP: *.veracomp.com.pl 28.02.01, 16:06
        jesli to naprawdę prawda, o tym co piszesz to jestem
        obużona, a więc i tam można wszysko kupić, a więc mamy
        marne szasne, bo my nie zapłaciliśmy nic, temu księdzu,
        czy więc jesteśmy na spalonej pozycji,,( a tak między
        nami to zastanawiam się w takim razie po co to wszysko,
        skoro i tak chodzi o pieniądze, chcemy żyć , jak to
        księza powiadają " po bozemu", ale po co skoro wszędzie
        pełno obłudy, soory za wyrażenie , ale niedobrze się
        robi na samą myśl,,).pozdrawiam,
        • Gość: Alicja Re: Ani IP: 195.94.211.* 28.02.01, 18:22
          Pewnie koleżanka Ani się sparzyła. Poza tym z tego
          opisu wynika, że unieważnienie było lipne. Jeżeli
          unieważnienie było lipne, to po co w takim razie było
          zawierać ponowny ślub kościelny. Jest nieważny, oni o
          tym wiedzą, a więc cały czas żyją w grzechu. Po co ta
          komedia? Chyba na pokaz... Jeżeli są solidne podstawy
          do unieważnienia, to nie trzeba żadnych łapówek - do
          unieważnienia i tak dojdzie. Wiem co nieco, mój dawny
          katecheta, notabene brat mojej koleżanki,
          doktoryzował się z małżeńskiego prawa kanonicznego,
          pracuje teraz w kurii. Niestety - dla
          zainteresowanych - aktualnie nie mam z nim kontaktu.
        • Gość: Kika Re: Ani IP: *.groupsci.pl 01.03.01, 11:48
          Tak, to wszystko obluda, bowiem w mysl prawa tzw. kanonicznego - ja i moj 2 maz
          zyjemy (wg Jego religii, a jest katolikiem) w grzechy. ja nie jestem katoliczka
          i mam w nosie co kto o mnie mysli. Wyszlam za niego za maz wiele lat temu, bo
          go kochalam i wciaz go kocham, bez wzgledu na to CO klechy o tym mysla. Mamy
          wspaniale - juz dorosle dzieci, i jestesmy szczesliwi, bo jestesmy
          PRZYJACIOLMI, a nie tylko malzenstwem, czy kochankami, czy stadlem, czy jak
          zwal inaczej. Klech na kolede nie przyjmuje (i to takze zawdzieczam mojemu
          mezowi, ze mi tego oszczedzil) ostatni klecha - po zagladnieciu w koperte i
          skrzywieniu sie - wylecial za drzwi. Tak samo, w sadzie kleszym mi proponowano
          pewna stawke, za uniewaznienie slubu koscielnego z 1 mezem, (nie wiedzac, ze mi
          w akta wpisano RZYMSKO-KATOLICKIE wyznanie, polazlam do oltarza, bo nie
          zdawalam sobie sprawy z faktu, ze nie biore slubu jako niewierzaca, bylam mloda
          i niwiele o swiecie wiedzialam)... NIkt mnie nie zapytal CZY JESTEM katoliczka
          i czy chzialabym w ogole nia byc! i to oszystwo klech jakos im uchodzi
          bezkarnie!!! A poza tym, zyje jako szczesliwa osoba, bo z dala od takich
          wstrzasow, i gdybym nie przeczytala rozterek w Wasztch listach - nawet by mi do
          glowy nie przyszlo ze to moze byc problemem. U nas nigdy to nie bylo problemem.
          Moi synowie obaj sa chrzczeni i obaj twierdza ze sa katolikami, aczkolwiek
          obchodzimy i Wigile katolicka, i Ramadan i swieta Wschodniego Kosciola... NAsz
          dom jest bogaty, a moj rod zawsze mial wsrod swoich czlonkow osoby niewierzace
          i wierzace (niekoniecznie katolikow, ale i muzulman i prawoslawnych (jak sie
          popularnie mowi) - w ciagu 10 wiekow istnienia mojego rodu - zenili sie z
          roznymi wyznaniami - tyle, ze klechy dawniej byly nieco madrzejsze i
          pokorniejsze. Obecnie ta wronia masa uwaza ze wszystko moga. jak mi powiedzial
          w latach 70-tych pewien jezuita - znana postac w kraju - "my droga pani zawsze
          rzadzilismy i rzadzic bedziemy, ajak to pani zobaczy za pare lat" powiedzial to
          zanim ktokolwiek pomyslal o szalencach typu "swietojebliwych" bab i facetow w
          Sejmie!
          Zycze wszystkim, aby tego typu problemy jezeli nimi dla Was sa, nie mialy
          miejsca, a od siebie - miejcie w nosie opinie klechow. Malzenstwo, jezeli MA
          byc szczesliwe to bedzie szczesliwe, nawet zyjac na "karte wedkarska", a obie
          strony - jezeli oprocz milosci, czuja wielka przyjazn i sympatie - to BEDA
          szczesliwi, pomimo wszystko! Slynne powiedzenie: jezeli z facetem (czy z
          kobieta) smakuje Ci nie tylko kolacja ale i sniadanie, to nie wypuszczaj
          takiego partnera z garsci - bo to wlasnie TEN (czy TA)....
          Znam katolikow, ktorzy sie zra miedzy soba na codzien a zdrada nie jest niczym
          szczegolnym. My sie nie mamy o co klocic, bowiem dzieciali juz sa dorosle, a o
          zdradzie nie ma mowy - bo nam po prostu jest ze soba dobrze. Celebrujemy kazdy
          dzien razem.
          Zycze Wam wszystkim szczescia i milosci i wlasnego spojrzenia na sprawe
          szczescia - bez trwogi
          • Gość: ? Re: Ani IP: *.gazeta.pl 01.03.01, 12:05
            A co te klechy przeszkadzaja, ze ich tak nie cierpisz?
            • Gość: Kika Re: Ani IP: *.groupsci.pl 01.03.01, 12:12
              niecierpiec mozna kogos kto cos znaczy w naszym zyciu. Tutaj raczej pogarda
              wchodzi w rachube. Ale pogarda wobec urzednikow, bo nimi sa w istocie. Rowna
              pogarda odczuwana jest w stosunku do nuworyszow, czy hochsztaplerow (w tym tych
              u wladzy). Czy tez marginesu spolecznego. Tutaj chodzi o sedno - o etyke, nie
              o "niecierpienie" to zupelnie inne pojecia!
              • Gość: axe do Kiki IP: *.daewoo.lublin.pl 09.03.01, 14:10
                O jakiej etyce ty mówisz? Z tego, co napisałaś w tym i w poprzednim liście,
                nie ma mowy o żadnej etyce.
          • Gość: axe Re: Ani IP: *.daewoo.lublin.pl 09.03.01, 14:08
            Skąd tyle jadu?
    • Gość: anna Re: Anit IP: 157.25.122.* 01.03.01, 16:04
      niestety dziś wszystko można kupić......
      a moją koleżanką nie należy się przejmować - ona nie
      jest wierząca i jej wszystko jedno jaki ślub brała.
      robiła to żeby spełnić marzenie obłudnej teściowej.
      ot i wszystko
      • Gość: Alicja Podstawy unieważnienia małżeństwa IP: 195.94.211.* 01.03.01, 18:31
        Gdzieś powyżej wspominałam, że istnieje przywilej
        pawłowy do rozwiązania ważnie zawartego małżeństwa.
        To jednak nie dotyczy tej problematyki, tylko kiedy w
        małżeństwie nieochrzczonych jedna ze stron chce
        przyjąć chrzest. Aha, w internecie jest umieszczony
        kodeks prawa kanonicznego, na stronach Archidiecezji
        Łódzkiej. Nie pamiętam adresu, ale w każdej
        wyszukiwarce znajdziecie.
    • Gość: xxx Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu kościelnego IP: 62.179.12.* 02.03.01, 16:50
      rozwod taki jest mozliwy ale musisz sie udac do kurii
      biskupiej mi kiedys ksiadz powiedzial iz malzenstwo
      sie konczy gdy ty sama przed soba przyznasz sie ze
      ono nie istnieje a to prawie niemozliwe ale
      powodzenia i tobie i sobie
    • Gość: Irmina Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.tele2.pl 24.03.01, 16:38
      po pierwsze: nie ma uniewaznienia - jest STWIERDZENIE NIEZAISTNIENIA SAKRAMENTU
      MALZENSTWA - to jest roznica, bo po czyms takim to nie jest tak jakbys
      popelnil/la blad ale tak jakby nigdy nic nie zaszlo - slowem ohydna katolicka
      obluda. zenujace jest to (znam taki przypadek) jak ludzie najpierw ciagna kogos
      do oltarza a potem staja na tzw. uszach zeby dostac to tzw. uniewaznienie, a
      diecezjalne sady rozdaja je jak oplatek przed switami. Napawa mnie to tylko
      odraza i wstretem do tych podobno gleboko wierzacych - ale czego sie nie robi
      dla picu dla rodziny i bialej kiecki-bis?
      • Gość: Alicja Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu kościelnego IP: 195.94.211.* 25.03.01, 14:56
        Irmino, wierz mi, to naprawdę nie chodzi o białą sukienkę bis. Dla wielu osób
        jest to szansa na ponowne ułożenie sobie życia, a jednocześnie brak
        konieczności wyrzekania się dostępu do sakramentów. Masz ślub kościelny -
        możesz przystępować do spowiedzi i komunii, żjesz w związku czysto cywilnym -
        niestety, nie ma możliwości korzystania z sakramentów (pomijam sytuacje
        bezpośredniego zagrożenia życia czy tzw. białych małżeństw). A dla wielu osób
        sakramenty są czymś bardzo ważnym.
        • Gość: Irmina Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.tele2.pl 25.03.01, 20:11
          Sorry ale sakrament to sakrament - jak z dziewictwem - sa rzeczy ktore moga
          zdazyc sie tylko raz - moze wiec zamiast poszukiwac sposobow na uniewaznienie
          nalezaloby proponowac ZASTANOWIENIE sie przed pierwszym spacerem w strone
          oltarza? - a jesli nawet - tak sie nieszczesliwie sklada ze zycie to decyzje,
          no i niestety nalezy ponosic konsekwencje decyzji jakie sie podejmuje. Rowniez
          tych blednych. moze to nie jset przyjemne - ale tak jest.
          • Gość: miki Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu do Irminy IP: *.veracomp.com.pl 26.03.01, 13:13
            Gość portalu: Irmina napisał(a):

            &#62 Sorry ale sakrament to sakrament - jak z dziewictwem - sa rzeczy ktore moga
            &#62 zdazyc sie tylko raz - moze wiec zamiast poszukiwac sposobow na uniewaznienie
            &#62 nalezaloby proponowac ZASTANOWIENIE sie przed pierwszym spacerem w strone
            &#62 oltarza? - a jesli nawet - tak sie nieszczesliwie sklada ze zycie to decyzje,
            &#62 no i niestety nalezy ponosic konsekwencje decyzji jakie sie podejmuje. Rowniez
            &#62 tych blednych. moze to nie jset przyjemne - ale tak jest.





            cześć, muszę przyznac że twoja wypowiedź trochę mnie zabolała, jestem autorką
            tego pytania, uwierz mi ze że nie zawsze to jest takie proste, jeśli wogóle może
            tak być, jeżeli nie jest d=się w takiej sytuacji, to łatwo udzielac takich
            odpowiedzi, żyłam z tym ponad dwa lata, to wiele przepłakanych nocy, wątpliwości,
            zalu, dlaczego to akurat ja musiałam spotkać i pokochać takiego człowieka, to
            walka o normalne życie, jeśli mozna w takim związku mówić o normalności,jedyne co
            mi pozostaje tu napisać, to tylko tyle, że nie masz pojęcia jak to jest,i jesli
            kochasz to bądź wdzięczna losowi, że nie postawił cię przed tak trudną
            próbą,pozdrawiam.

            • Gość: Irmina Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu do Irminy IP: *.tele2.pl 26.03.01, 17:02
              Nie chcialam Cie urazic - sorry, ale niestety - taki jest zycie - pelne
              trudnych decyzji. Jesli zakochalas sie w kims kto juz nie moze wziac slubu
              koscielnego i skoro zdecydowalas sie mimo tego byc z nim to chyba zamiast
              plakac po nocach i zastanawiac sie jak odkrecic jego pierwszy slub powinnas
              cieszyc sie z tego ze los dal Ci faceta,ktorego kochasz i z ktorym chcesz
              dzielic zycie. Swoja droga czy nie masz obaw jakie towarzysza wielu kobietom
              ktore z roli kochanek przeszly w role zon? Czy nie obawiasz sie, ze skoro raz
              przysiegal i niedotrzymal? - to tak zupelnie na marginesie. I mimo wszystko
              uwazam ze slub jest na tyle wazna decyzja ze nalezy sie zastanowic zanim sie to
              zrobi, a skoro okarze sie ze nie wyszlo? Zdarza sie, mozna zyc dalej.
              Pozdrawiam
              • Gość: ANIT Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu do Irminy IP: *.veracomp.com.pl 26.03.01, 17:43
                to było trudne, ale przepłakane noce mam już za sobą, duzo mnie to kosztowało a
                zdecydowałam się odejść, choć to nie on przed laty odszedł. to on został
                odrzucony, i pozbawiony przez zaborcza żonę kontaktów z dziećmi, być może
                kiedyś będę żałowała tej decyzji, ale dziś czuję się w końcu wolna i spokojna,,
                i życie toczy się dalej.
                • Gość: Irmina Re: ślub cywilny- a unieważnienie ślubu IP: *.tele2.pl 26.03.01, 18:16
                  pozdrawiam i zycze szczescia :)
                  • Gość: tatko Re: do Irminy i Miki IP: 195.41.66.* 26.03.01, 19:24
                    To nie jest tak zupelnie na temat co pisze ale np. w krajach protestanckich tak
                    drugie jak i trzecie malzenstwo (no i nastepne jezeli to konieczne) sa
                    zawierane w kosciele jezeli jest taka wola narzeczonych. Mysle, ze jest to
                    wlasciwa postawa Kosciola blogoslawic nowy zwiazek nawet jezeli to przykre, ze
                    pierwsza proba sie nie powiodla. W koncu Bog jest z nami w kazdej sytuacji
                    zyciowej i nie odrzuca zagubionych. Moze lepiej jest czasami obdarzyc kogos
                    wzajemnym uczuciem niz zyc w mekach lub ponizeniu przez lata. Mamy tylko jedno
                    zycie, przynajmniej tutaj i dobrze jest je dzielic z kims, kto to szanuje.

                    Mysle, ze madry Kosciol powinien byc gotowy na znalezienie sie w takich
                    sytuacjach i jego ciepla i wyrozumiala postawa na pewno zostalaby dobrze
                    przyjeta przez ogol wiernych. Przeciez w zyciu pozakoscielnym latwo akceptujemy
                    ludzi rozwiedzionych. Nawet jezeli wierzymy gleboko. Tak mi sie wydaje,

                    pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka