Dodaj do ulubionych

Licencja na dzieci.

IP: *.chello.pl 12.06.02, 14:29
Moja koleżanka wymyśliła taki oto, brr, Orwellowski schemat społeczeństwa: Para
dwojga dorosłych ludzi, chcąc powiększyć rodzinę, staje przed szeregiem badań
psychologicznych - testy, scenki itp., które mają dać wynik nadawania się tych
państwa do rodzicielstwa. Jeśli testy obleją, mogą udać się na terapie i
szkolenia rodzicielskie i np. za rok próbować znów.
Pomysł z nurtu s-f i w sumie totalitarny, ale jak myślę o 14 bitym dziecku
mojego wiecznie pijanego dozorcy, to...?
Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • Gość: anE Re: Licencja na dzieci. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.06.02, 14:31
      niektórzy mogliby się stać weteranami takich testów
      mi pomysł odpowiada!
      ale jakby to miało wyglądać, komisja po zadecydowaniu na korzyść danej pary -
      zdejmowałaby im pas cnoty, czy jakieś in. metody proponowane?!
      • Gość: Marcin Re: Licencja na dzieci. IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 14:39
        No pomysł nie głupi.
    • Gość: Liwia Re: Licencja na dzieci. IP: *.uci.agh.edu.pl / *.odlew.agh.edu.pl 12.06.02, 14:41
      Ja bym wolała, żeby już teraz wporwadzili takie testy
      nauczycielom, bo co oni ztymi dzieciakami w szkołach
      wyrabiaja...
    • Gość: frisky2 Re: Licencja na dzieci. IP: 62.233.139.* 12.06.02, 14:44
      To co Melba, chcialabys, zeby tych 14 dzieci nie bylo?
      • Gość: Melba Re: Licencja na dzieci. IP: *.chello.pl 12.06.02, 14:49
        Chciałabym, żeby taki "tata" ich nie mógł spłodzić, mówię tu o niemożności w
        ogóle ich powstania, a nie o aborcji...A skoro są, chciałabym, aby miały
        dobrze, jak najlepiej, ale niestety świat nie jest w stanie zaopiekowac się
        wszystkimi dzieciakami, którym źle się dzieje :(
    • muszek0 Re: Licencja na dzieci. 12.06.02, 17:59
      pomysł w zasadzie dobry. tylko idąc dalej trzeba by było zrobić testy, czy ktoś
      ma zdolności psychopatycznego mordercy i wyeliminować go zawczasu. potem testy
      na skłonności do bycia złodziejem i zamknąć go. testy na bycie dobrym
      małżonkiem i zakazać zawierania ślubów. testy na możliwość popadania w dół
      psychiczny podczas przebywania na forum i zakazać mu dostępu do komputera
      <faithful>. a na koniec testy dla samych testujących, czy te testy są dobre.
      • Gość: Melba Re: Licencja na dzieci. IP: *.chello.pl 12.06.02, 18:06
        muszek0 napisał(a):

        testy na możliwość popadania w dół
        > psychiczny podczas przebywania na forum i zakazać mu dostępu do komputera
        >
        Jest to genialna idea :) pozdruffki

    • Gość: sagan Re: Licencja na dzieci. IP: *.desy.de 12.06.02, 18:28
      idea teoretycznie dobra :)
      ale w praktyce...
      ... po pierwsze - jak takie testy skonstruowac, zeby
      byly naprawde miarodajne?
      ... tam gdzie ktos ma wladze, zeby decydowac o zyciu
      innych zaraz zaczelaby sie korupcja... ktos komus da w
      lape, ktos kogos inaczej przekona... i zezwolenia beda
      dostawac nie ci, co potrzeba. albo nie tylko ci.
      bedzie jak teraz, tylko ze promowani beda bogaci, albo
      ci, ktorzy wiedza, jak sobie poradzic...

      troche jestem dzis w pesymistycznym nastroju, czyz nie?
      :)
    • Gość: Andrzej Czy państwo jest właścicielem obywateli? IP: 62.89.126.* 12.06.02, 19:58
      Ave,
      Czy to przypadkiem nie w Szwecji (za rządów socjaldemokratów) sterylizowano
      psychicznie chorych i elementy niepożądane rasowo? Podobnie w II Rzeszy
      określono typ idealnego Niemca, który miał być upowszechniany przez państwo w
      specjalnych hodowlach ludzi. Natomiast typy niepożądane rasowo kończyły w
      komorach
      gazowych.
      Tu fundamentalne pytanie, dlaczego państwo ma mieć taką władzę nad ludźmi,
      aby decydować, kto może mieć dzieci, a kto nie? Czy państwo jest właścicielem
      obywateli, a my niewolnikami?
      Co do tych 14 dzieci dozorcy - to słusznie zauważono, że trzeba zastanowić się,
      czy lepiej jest, jak te dzieci żyją jak żyją, czy lepiej by było dla nich,
      gdyby się nie urodziły? Bo z definicji były, są i będą nieszczęśliwe?
      Kto wtedy zasługuje na życie? Czy tylko dzieci milionerów?
      Melbo, skąd spłynęło na Ciebie oświecenie na temat tego kto zasługuje na życie,
      a kto nie? Czy ktokolwiek powinien o tym decydować?
      Państwo, które by próbowało wkraczać w tak osobistą sefrę życia by było wg mnie
      najgoeszym tyranem. Na pewno nie chciałbym w takim państwie żyć.
      Andrzej
      • Gość: Melba Re: Czy państwo jest właścicielem obywateli? IP: *.chello.pl 12.06.02, 20:03
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Melbo, skąd spłynęło na Ciebie oświecenie na temat tego kto zasługuje na życie,
        >
        > a kto nie? Czy ktokolwiek powinien o tym decydować?

        Z czytania Twoich wypowiedzi, zwłaszvza o dziewicach, Jędruś :)
        Nie desperuj, to tylo Orwell :)
        >
      • Gość: JoP Re: Czy państwo jest właścicielem obywateli? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.02, 21:05
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Melbo, skąd spłynęło na Ciebie oświecenie na temat tego kto zasługuje na życie,
        > a kto nie? Czy ktokolwiek powinien o tym decydować?
        > Państwo, które by próbowało wkraczać w tak osobistą sefrę życia by było wg mnie
        > najgoeszym tyranem. Na pewno nie chciałbym w takim państwie żyć.

        Mieszasz pojęcia. Melbie chodzi o to, nawet żeby prowadzić samochód, czy zbudować
        dom trzeba sie wykazać pewnymi cechami i umiejętnościami, a w sprawie tak ważnej,
        jak danie życia nowemu człowiekowi, wychowanie go i opieka nad nim, praktycznie
        nie ma kontroli - państwo wkracza przeważnie wtedy, jak jest za późno, i to w
        najdrastyczniejszych przypadkach.

        A wszystko na ten temat powiedziano w: news://pl.rec.fantastyka.sf-f w
        wątku "Dzieci na kartki?". Polecam archiwum.

        JoP
        • ignatz Re: Czy państwo jest właścicielem obywateli? 12.06.02, 21:30
          Trzeba miec zezwolenie nawet zeby lowic ryby. A zeby rozmawiac przez CB radio, trzeba zdac egzamin. A tu powolujemy do zycia nowego czlowieka ot, tak sobie, w sposob nie zawsze do konca przemyslany. Ja jestem za dziecmi na kartki.
          • Gość: maly.k To ja chce byc w takiej komisji od kartek (n/txt) IP: 139.57.24.* 12.06.02, 21:35
        • Gość: Andrzej Re: Czy państwo jest właścicielem obywateli? IP: 62.89.126.* 12.06.02, 21:34
          Gość portalu: JoP napisał(a):

          > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
          >
          > > Melbo, skąd spłynęło na Ciebie oświecenie na temat tego kto zasługuje na ż
          > ycie,
          > > a kto nie? Czy ktokolwiek powinien o tym decydować?
          > > Państwo, które by próbowało wkraczać w tak osobistą sefrę życia by było wg
          > mnie
          > > najgoeszym tyranem. Na pewno nie chciałbym w takim państwie żyć.
          >
          > Mieszasz pojęcia. Melbie chodzi o to, nawet żeby prowadzić samochód, czy zbudow
          > ać
          > dom trzeba sie wykazać pewnymi cechami i umiejętnościami, a w sprawie tak ważne
          > j,
          > jak danie życia nowemu człowiekowi, wychowanie go i opieka nad nim, praktycznie
          >
          > nie ma kontroli - państwo wkracza przeważnie wtedy, jak jest za późno, i to w
          > najdrastyczniejszych przypadkach.

          Ave,
          Porównywanie egzaminu na prawo jazdy do posiadania dzieci i rodziny jest
          niepoważne. Egzamin na prawo jazdy zdaje się z przepisów - które ustanowiło
          państwo. Jest on potrzebny zresztą tylko do poruszania się na drogach publicznych
          i o tyle jest to akceptowane przez wszystkich. Zresztą, nie każdy musi mieć prawo
          jazdy - do życia w społeczeństwie nie jest ono niezbędne.
          Natomiast posiadanie - czy nie dzieci jest prywatną sprawą obywateli i państwu
          nic do tego. Państwo nie może decydować ani o życiu, ani o śmieci obywatela -
          chyba, że przyjąłeś, że obywatel jest własnością państwa.
          Skąd zresztą ta wiara, że państwo lepiej sobie radzi z wychowywaniem dzieci i wie
          lepiej, co jest dobre dla dzieci niż rodzice? Chcesz powiedzieć, że tego
          przykładem są domy dziecka i poprawczaki - te wylęgarnie przestępców?
          Andrzej
          • Gość: JoP Re: Czy państwo jest właścicielem obywateli? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.02, 21:52
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Porównywanie egzaminu na prawo jazdy do posiadania dzieci i rodziny jest
            > niepoważne. Egzamin na prawo jazdy zdaje się z przepisów - które ustanowiło
            > państwo. Jest on potrzebny zresztą tylko do poruszania się na drogach publiczny
            > ch
            > i o tyle jest to akceptowane przez wszystkich. Zresztą, nie każdy musi mieć pra
            > wo
            > jazdy - do życia w społeczeństwie nie jest ono niezbędne.

            Oczywiście, ale jeśli już wyjeżdża na drogę publiczną, czyli robi coś, co ma
            wpływ na innych ludzi, musi udowodnić, że potrafi robić to w sposób bezpieczny.

            > Natomiast posiadanie - czy nie dzieci jest prywatną sprawą obywateli i państwu
            > nic do tego. Państwo nie może decydować ani o życiu, ani o śmieci obywatela -
            > chyba, że przyjąłeś, że obywatel jest własnością państwa.

            Posiadanie czy nie jak najbardziej, ale to, co się z tym dzieckiem robi, już nie.
            Bo mamy tu do czynienia z innym człowiekiem. Chyba, że założysz, że dziecko jest
            własnością rodzica - takim przedmiotem, z którym może zrobić co chce i nikomu nic
            do tego.

            > Skąd zresztą ta wiara, że państwo lepiej sobie radzi z wychowywaniem dzieci i w
            > ie
            > lepiej, co jest dobre dla dzieci niż rodzice? Chcesz powiedzieć, że tego
            > przykładem są domy dziecka i poprawczaki - te wylęgarnie przestępców?

            Nie, ale powinno się to nadzorować nieco lepiej niż teraz i interweniować nieco
            skuteczniej, niż to jest obecnie możliwe.

            A tradycyjny model rodziny jest przereklamowany. I równie często wypuszcza ludzi
            nieprzystosowanych i nieszczęścliwych, co poprawczaki przestępców. Sorry.

            JoP
            • Gość: maly.k Tradycyjny model rodziny a nieprzystosowanie IP: 139.57.24.* 12.06.02, 21:59
              Gość portalu: JoP napisał(a):

              > A tradycyjny model rodziny jest przereklamowany. I równie często wypuszcza ludz
              > i nieprzystosowanych i nieszczęścliwych, co poprawczaki przestępców. Sorry.
              Nie wiem, co masz na mysli, piszac 'tradycyjny model rodziny' i nie mam pojecia,
              jak sie to ma do wydawania 'kartek na dzieci'.

              Musze jednak stwierdzic, ze daleko bardziej wierze w skutecznosc modelu
              chaotycznego (dzieci robia Ci, ktorym 'wena' przyjdzie i wychowuja jak umieja)
              niz w to, ze ktos z komitetu jest w stanie powiedziec a priori, jaki to jest ten
              wlasciwy zestaw umiejetnosci, potrzebnych do 'mania lub niemania'. A co za tym
              idzie, jaki to jest ten wlasciwy kierunek rozwoju spoleczenstwa.

              Co do zas ludzi nieprzystosowanych. Nie mam wrazenia, ze jestem nieprzystosowany
              do swiata. Juz raczej mysle, ze swiat jest nieprzystosowany do mnie.

              Pozdrawiam,

              mk.
      • Gość: Liwia Re: Czy państwo jest właścicielem obywateli? IP: *.uci.agh.edu.pl / *.odlew.agh.edu.pl 13.06.02, 14:40
        Nie wiem, czy wczytałeś się w post Melby. Sama napisała,
        że to Orwellowski schemat....
        Jestem przeciwna ingerencji państwa w decyzje mieć, czy
        nie mieć dzieci. Uważam natomiast, że np. powinna być
        obowiązkowa szkoła przedrodzicielska (coś jak
        przedmałżeńska). Przeciez ciąża trwa 9 mies. i za ten
        czas przyszli rodzice mogliby przynajmniej uświadomić
        sobie, co ich czeka.
        Jak wyegzekwować obowiązek? Np. od tego mogłaby zależeć
        płatność zasiłku porodowego, lub coś takiego.
        • Gość: Melba Re: Czy państwo jest właścicielem obywateli? IP: *.chello.pl 13.06.02, 14:45
          Liwia, to jest bardzo fajny pomysł :) Są nauki przedmałżeńskie, więc i szkoły
          przedrodzicielskie mogłyby być! No, no i tak z Orwella rodzi się ciekawa
          koncepcja...
      • Gość: mo a ja nie wiem....... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.02, 20:51
        Czytałam kiedyś wstrząsajacy artykuł o uposledzonych kobietach "pragnących"
        mieć dzieci i mających je praktycznie rok po roku z dowolnymi partnerami, lub z
        jednym, z którym pozostają w "związku" - równiez psychicznie chorym. Te dzieci
        od razu trafiały do domów dziecka. Nie miały prawa do adopcji, bo matka
        je "kochała" i od czasu do czasu odwiedzała. Nie była jednak w stanie NIC im
        zapewnić....jakiejkolwiek opieki, planów, rozwoju, rodziny, troski... Po kilku
        latach poziom rozwoju psychicznego dzieci był wyższy, niż matki...Jakiś
        lekarz, zdjęty litością, założył jednej z tych kobiet po kolejnym porodzie
        spiralę, ale po krótkim czasie na życzenie pacjentki została usunięta. Jej
        pragnieniem było "mieć " dzieci, co nie miało nic wspólnego z "wychowywać". Do
        tego nie była po prostu zdolna, zresztą sama wymagała opieki. To bardzo trudny
        temat, ale demagogiczne pytanie "to lepiej, żeby ich nie było?" nie jest -
        moim zdaniem - adekwatnym komentarzem. Co o tym myślicie?
    • lalka74 Re: Licencja na dzieci. 13.06.02, 14:52
      Żeby prowadzić samochód - trzeba mieć prawo jazdy, żeby spłodzić i wychowywać
      dziecko - żadnego dokumentu mieć nie trzeba, a to znacznie trudniejsze i
      poważniejsze zadanie.
      • pletwa3 Re: Licencja na dzieci. 13.06.02, 15:05
        lalka74 napisał(a):

        > Żeby prowadzić samochód - trzeba mieć prawo jazdy, żeby spłodzić i wychowywać
        > dziecko - żadnego dokumentu mieć nie trzeba, a to znacznie trudniejsze i
        > poważniejsze zadanie.

        Tak, ale jak ktoś ma prawo jazdy to wcale nie znaczy, że jest dobrym kierowcą.
        Przecież to, co umie kierowca po kursie to tylko teoria. Dopiero w praktyce okaże
        się, jak to wykorzysta. Albo się "wyrobi", albo pozostanie trąbą.
        Tak samo z hipotetycznym kursem rodzicielskim. To żadna gwarancja, że ktoś kto
        pozna szczegóły pielęgnacji i wychowania dzieci, będzie dobrym rodzicem. Andrzej
        ma rację - "manie czy niemanie" dzieci to sprawa osobista i żaden odgórny przepis
        tego nie ureguluje.
        • Gość: Liwia Re: Licencja na dzieci. IP: *.uci.agh.edu.pl / *.odlew.agh.edu.pl 13.06.02, 15:16
          pletwa3 napisał(a):

          > Tak, ale jak ktoś ma prawo jazdy to wcale nie znaczy,
          że jest dobrym kierowcą.
          > Przecież to, co umie kierowca po kursie to tylko
          teoria. Dopiero w praktyce oka
          > że się, jak to wykorzysta. Albo się "wyrobi", albo
          pozostanie trąbą.
          > Tak samo z hipotetycznym kursem rodzicielskim. To żadna
          gwarancja, że ktoś kto
          > pozna szczegóły pielęgnacji i wychowania dzieci, będzie
          dobrym rodzicem.

          Ale przynajmniej będzie znać "przepisy drogowe" co do dzieci.
    • Gość: Mia Re: Licencja na dzieci. IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.06.02, 07:42
      Zawsze sadziłam, że to sensowny pomysł, ale z biologią się nie polemizuje. No i
      trochę za bardzo pachnie Nietsche'm, a za to w polskiej lukturze można oberwać
      w głowę...
      • Gość: A27 Re: Licencja na dzieci. IP: *.proxy.aol.com 14.06.02, 21:48
        Pomysl nie jest dobry, bo praktyka zawsze jest trudniejsza niz teoria. Ja
        kiedys na ZTP dostalam piatke z budowy tokarki, bo wykulam na pamiec, ale do
        dzis dnia nie mialam okazji obslugiwac takarki i pewnie bym sobie lape uciela
        przypadkiem, gdyby doszlo do mojego spotkania z tokarka skrawajaca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka