Gość: wstyd
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
14.03.05, 10:23
witam
Porusze tutaj problem, ktory mnie ostatnio dreczy, chociaz osobiscie nie
przykladalem nigdy do tego wagi. Oczywiscie zaraz pojawia sie tzw "papierowy
bohaterowie", ale biore to pod uwage i od razu bede was ignorowal. Bo
wiekszosc takich bohaterow, peka w najwazniejszym momencie.
O coz chodzi??
Wczoraj, bedac z zona na spacerze zostalismy ochlapani przez jadacy samochod,
niewiele myslac wyciagnalem komorke i zapisalem sobie nr auta. Bo kierowca
nawet nie zatrzymal sie, zeby przeprosic. Gosc z tego auta widocznie w
lusterku dojrzal co robie i chyba domyslil sie, ze chodzi o niego. Zawrocil.
Jak sie okazalo autem jechal przyslowiowy dres bez karku z jakas panienka w
srodku. Wysiadl z auta napakowany byk gorujacy nade mna conajmniej o 10 cm
wzrostu. Ja mam 176, ale przy nim czulem sie "maly". Doskoczyl do nas i
zaczal sie rzucac. A ja mu powiedzialem, ze zapisalem sobie jego nr
rejestracyjny bo zamierzam zglosic sprawe na policje pokazujac jednoczesnie
na nasze ubrania. Zmiast sie zreflektowac, doskoczyl do mnie i probowal sie
ze mna szarpac, widzac, ze nie mam szans probowalem sie od niego odsunac.
Wygladalo to glupio, bo poprostu ja sie cofalem ktos z boku moglby powiedziec
ze uciekalem przed nim. Owszem widzac na dodatek zadowolona mine jego
panienki w aucie zrobilo mi sie glupio i wstyd. Zarowno przed zona jak i
przed tamta. Moja zona doskonale wiedziala i dala mi do zrozumienia, ze nie
mialbym szans i to w jaki sposob sie zachowalem bylo jak ona powiedziala
rozumnym zachowaniem. Facet widzac w koncu, ze nie bede sie z nim szarpal,
puscil wiazanke cos na ksztal frajera i tchorza w moim kierunku.
Zaluje, ze nie mam umiejetnosci w sztukach walki, zaluje, ze facet byl dwa
razy tezszy ode mnie. Jest mi glupio. Owszem stchorzylem, ale to miedzy
innymi dlatego, ze moja twarz jest mi potrzebna w calosci, wykonuje zawod w
ktorym wyglad boksera przez tydzien = tygodniowemu urlopowi, aby nie straszyc
klientow.
Postanowilem sobie pojsc na krav mag, jest u nas... postanowilem znow chodzic
na silownie, ale powiedzcie mi jaki ma sens to wszystko.
Zyjemy w dziwnym kraju, wiekszosc utarczek zalatwiam slownie, ale tym razem
trafilem naprawde na tepego "tysona", ktorego jedyna forma rozmowy jest
bijatyka.
Wiecie, czasem wycofywalem sie z jakis sprzeczek, z facetem, ktoremy dalbym
rade, nie czujac w sobie ujmy na honorze, poprotu uwazalem, ze szkoda czasu
na dawanie satysfakcji jakiemus burakowi, ktory ciagnie do mnie z lapami.
Ale tym razem, gdy widzialem jego przewage fizyczna - jest mi poprostu wstyd.
pozdrawiam