Dodaj do ulubionych

Przyjaciółka?

27.03.05, 17:06
Otóż poznałam przyjaciółkę 15 lat temu. Kiedyś dobrze sie rozumiałyśmy,
byłśmy jak dwie pokrewne dusze. Jednak od 3 lat dużo się zmieniło - b.się
zawiodłam na niej. Od tamtej pory nie dzwoniłam do niej, wysyłałam kartki na
święta i urodziny (w zasadzie dlatego gdyż chciałam się zrewanżować na jej
życzenia).
Spowodowane było to faktem że nagle zauważyłam, że dla niej liczyły sie tylko
pieniądze, to czy ktoś ma drogie, markowe ubranie, dobre perfumy,
samochody.itp. Potrafiła mówić tylko o sobie, jaka to ona jest wspaniała i
ilu ma przyjaciół, jak barwne życie prowadzi. W tym czasie kupiła sobie
piękne mieszkanie, do którego mnie notorycznie zaprasza do tej pory (ale ja
nigdy do niej nie poszłam i nie pójdę).

W każdym razie ok. 3 lata temu zerwałam z nią kontakt, mówiąc jej oczywiście
że sie na niej zawiodłam (było jeszcze kilka nieprzyjemnych sytuacji).

Ona przez te 3 lata cały czas do mnie wydzwaniała a ja ją zbywałam, byłam dla
niej chłodna. Wszystko po to aby zrozumiała w końcu, że nie może być tak jak
kiedyś. Wczoraj czyli w Wielką Sobotę znowu zadzwoniła i znowu się
przechwalała (np. nawet powiedziała że ona ma najlepsza wibrację
numerologiczną w całym układzie numerologicznym). Nie było widac
zainteresowania moimi sprawami, mówiła tylko o sobie. Wyciągała ode mnie
informacje o moim facecie - bo tak sie składa że sie zakochałam. Ona nie ma
nikogo.


Zaczęłam sie zastanawiać, czy może ja jestem zbyt wymagająca, może zbyt
przewrażliwiona, może ona wcale nie chce zle (ona na każdym kroku powtarza że
chce dla mnie jak najlepiej). Może tacy ludzie są? Jednak mam wrażenie że ona
jest toksyczna, a ja się nie chcę czuć jak ofiara. Jestem z natury osobą dość
szczerą i wrażliwą, która lubi dawać i pomagać innym, nie chcę się dać
wykorzystywać.

Dziwnie się czuję gdy musze podnosić od niej telefon i z nią rozmawiać o
niczym. Nie lubię takich rozmów pustych.

Wolałabym żeby ona nigdy więcej do mnie nie dzwoniła, nie wysyłała kartek,
wogóle zapomniała. Jednak ona b.o mnie walczy. Ostatnio dzwoniła 7 miesięcy
temu aż do wczoraj.

Co mysicie o takiej "przyjaciółce"? Co powinnam zrobić?

Niewiem czy z mojego chaotycznego wątku, coś zrozumieliście-jednak prosze Was
o wszelkie uwagi.
Obserwuj wątek
    • kati_p Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 18:11
      Są tacy ludzie..
      Z jednej strony można powiedzieć o niej: Nadęta, bufoniasta ...
      Ale z drugiej strony: Być może przechwala się, mówi o sobie, bo potrzebuje, żeby
      ktoś się nią zainteresował? Nie ma nikogo bliskiego? Ma kompleksy i potrzebuje
      dowartościowania, akceptacji, Twojej uwagi?
      Nawet jeśli tak właśnie jest, to wcale nie oznacza, że musisz dać się jej
      zaabsorbować.
      Jeżeli w Twoim mniemaniu jest toksyczna- uważam, że nie powinnaś się poświęcać.
    • pcheuka Re: ona czy Ty?... 27.03.05, 18:29
      landrynka8 napisała:

      > Kiedyś dobrze sie rozumiałyśmy,
      > byłśmy jak dwie pokrewne dusze.

      Od tamtej pory nie dzwoniłam do niej, wysyłałam kartki na
      > święta i urodziny (w zasadzie dlatego gdyż chciałam się zrewanżować na jej
      > życzenia).
      >
      kupiła sobie
      > piękne mieszkanie, do którego mnie notorycznie zaprasza do tej pory (ale ja
      > nigdy do niej nie poszłam i nie pójdę).
      >
      > Ona przez te 3 lata cały czas do mnie wydzwaniała a ja ją zbywałam, byłam dla
      > niej chłodna.

      Nie było widac
      > zainteresowania moimi sprawami, mówiła tylko o sobie. Wyciągała ode mnie
      > informacje o moim facecie - bo tak sie składa że sie zakochałam.
      >
      > Jestem z natury osobą dość
      > szczerą i wrażliwą, która lubi dawać i pomagać innym, nie chcę się dać
      > wykorzystywać.
      >
      > Jednak ona b.o mnie walczy. Ostatnio dzwoniła 7 miesięcy
      > temu aż do wczoraj.
      >

      przeczytaj sobie powyzsze cytaty z Twojego posta. nie bardzo Cie rozumiem, w co
      drugim zdaniu zaprzeczasz poprzedniemu, tak ze gubie sie i nie wiem, co
      wlasciwie jest grane... poza tym, z niektorych wypowiedzi wynika, ze ona bardzo
      sie stara, a to Ty nie jestes i nie chcesz byc z nia w przyjazni. moze ona i
      jest jakas grubo ciosana, ale najwyrazniej zalezy jej na Tobie, a Tobie na niej
      nie. w porzadku, nie to nie. nie mamy obowiazku przyjaznic sie ze wszystkimi.
      ale nie dorabiaj do tego ideologii. wyglada na to, ze probujesz znalezc
      ideologiczne uzasadnienie dla bardzo prostego faktu, ze dziewczyny nie lubisz.
      sama siebie chcesz przekonac, ze sa jakies glebsze powody? bo mnie nie
      przekonalas.

      raz jeszcze podkreslam, ze to jest wrazenie po przeczytaniu Twojego watku, ale
      byl on dla mnie na tyle karkolomny i niezrozumialy, ze moge sie mylic.
    • kiddo Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 18:34
      hmmm. tak czytam Twojego posta, ale nie moge wyczytać, co ona ci takiego złego
      zrobiła.. Że okazało się, że jest trochę materialistką... Cóż, to może średnio
      fajne, ale to przecież jeszcze nie zbrodnia. To, że przysyła Ci kartki z
      życzeniami i dzwoni mimo że Ty ją konsekwentnie olewasz świadczy chyba o tym,
      że nie jest do końca takim samolubem. A nie jest tak, że po prostu zazdrościsz
      jej dobrego statusu materialnego, mieszkania? Nie poszłaś do niej ani razu mimo
      że Cie zapraszała - czemu? Bo boisz sie pęknąć z zazdrości?
      • landrynka8 Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 19:02
        Niczego jej nie zazdroszczę. Sama mam własne mieszkanie. Niczego mi nie brakuje.

        Chodzi o to że czuję się przy niej wykorzystywana emocjonalnie (nie interesuje
        się moimi sprawami, mówi tylko i wyłącznie o sobie), ponadto ocenia ludzi pod
        względem wartościowych rzeczy jakie posiadają, co bardzo mi przeszkadza (nie
        jednokrotnie zwracałam jej uwagę).

        Uważam że jesli jej powiedziałam, że nie chcę z nią utrzymywać kontaktów
        ponieważ nie tak powinna wyglądac przyjażń- powinna ustosunkować się i
        uszanować to. A tak jest na odwrót właśnie.

        Jestem ciekawa Waszych opinii. Może niektórzy z Was byli w podobnej sytuacji.
        • comma Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 19:27
          Ja bylam w podobnej sytuacji i powiedzialam tej osobie, ze nie zycze sobie
          dalszych z nia kontaktów.
        • aaliyah20 Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 19:38
          Jeśli powiedziałaś i nie postkutkowało to na co jeszcze czekasz? Cudowną
          przemianę? Ja od razu się pozbywam takich ludzi z moejgo życia, bo kontakty ze
          społeczeństwem (te bliższe oczywiście) mają chyba sprawiać, żeby było Tobie
          lepiej, a nie gorzej, prawda? Jeżeli panienka faktycznie cały czas na siłę
          stara się narzucić jakiś tok rozmowy, to lepiej dać sobie spokój. Mam 22 lata -
          miałam kumpelę, którą znałam od 5 klasy podstawówki, potem poszłyśmy razem do
          liceum, itp... i wszystko diabły wzięli po jakimś czasie. Czas zmienia ludzi i
          nie każdy, kto był dla nas kimś 'naj...' 4 czy 5 lat temu musi być dla nas
          TERAZ tą samą osobą. Wiem co to znaczy rozmawiać z kimś przykładowo przez
          telefon, kiedy w momencie, gdy Ty mówisz coś o sobie, druga strona gada non-
          stop o swoim życiu, jakby Ciebie kompletnie nie słuchała. Pomijam brak
          wychowania, ale zupełne olewactwo. A kto to lubi? Przemyśl to i działaj, bo
          takie 'typy' nie lubią się zmieniać. A co ty zyskujesz na takiej znajomości,
          skoro nie możesz się wygadać?
          • landrynka8 Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 19:52
            Fakt jest taki że żaden egoista nie trafia na drugiego egoistę, tylko na osobę
            która lubi bezinteresownie dawać. To sprawdzone psychologicznie.

            Dziękuję Wam Wszystkim.
    • anahella Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 20:15
      Ja tu widze dwie rzeczy:

      Ona jest materialistka, i chce byc w centrum zainteresowania, Ty jej troche
      chyba zazdroscisz powodzenia materialnego.

      Gdybyscie byly naprawde przyjaciolkami, to takie cos by sie nie zdarzylo: ona
      przystopowalaby z przechwlaniem sie widzac ze to Cie nie interesuje, Ty jednak
      odwiedzialbys ja w jej mieszkaniu i pochwalila i cieszyla ze ma cos, z czego
      ona jest dumna.

      Skoro nie macie wspolnych tematow, to nie rozumiem czemu nazywacie sie
      przyjaciolkami.
      Z drugiej strony zauwaz: ona sie stara. Twoje zaciecie, ze nigdy jej w nowym
      mieszkaniu nie odwiedzisz jest dla mnie dziwne. Gdybys ja lubila to poszlabys
      do niej z drobnym upominkiem i pochwalila jej wnetrza.
      • landrynka8 Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 20:55
        Może mnie nie zrozumiałaś Anahella. Ja już jej wcześniej bo 3lata temu
        powiedziałam co o tym wszystkim myślę i powiedziałam jej że nie chcę kontaktów.
        Ztąd myślę, to jest naturalne że chcę byc konsekwentna i nie chcę jej
        odwiedzać.
        Dziwne jest właśnie to że ja nie chcę miec z nią kontaktu, ale ona napiera.

        Absolutnie jej niczego nie zazdroszczę, sprawy materialne są dla mnie wązne "o
        tyle o ile".

        Oczywiście ja zdaje sobie sprawę że przyjaciółkami byłyśmy 15 lat lemu i
        dlatego ten cudzysłów w w wyrazie przyjaciółka. Chodziło mi o Wasz głos.
        • anahella Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 22:19
          Ok, rozumiem, ale:
          Zauwaz, o czym piszesz podajac powody niecheci do niej: o jej stosunku do spraw
          materialnych. Stad przyszlo mi do glowy, ze moze powodowac Toba zazdrosc.

          Kolezanka nie chce zerwac kontaktu bo Cie najzwyczajniej na swiecie lubi albo
          do tej pory bylas biernym sluchaczem jej opowiadan i tego wlasnie potrzebuje.
          Zadaj jej pytanie: "co wiesz o moich problemach?". - to najlepszy sposob by
          sama sobie uswiadomila czy jestes dla niej przyjacielem czy widownia, od ktorej
          wymaga oklaskow.
    • iq75 Re: Przyjaciółka? 28.03.05, 13:44
      Mysle, ze zwyczajnie zazdroscisz jej pieniedzy i nie potrafisz zachowac sie z
      klasa. To, co napisalas, zle swiadczy o tobie, a nie o niej.

      -----------------------

      Debilem jestem...
    • metnia Re: Przyjaciółka? 28.03.05, 17:18
      Niektorzy tacy po prostu sa i nie zmienisz tego. Nie sadze aby ona przechwalala
      sie na zlosc Tobie, po prostu jest tak skonstuowana. tez mam taka znajoma i
      jedynym sposobem jest akceptacja jej taka jaka jest. tacy ludzie wokol mnie tez
      sa potrzebni:) czasem mam po prostu ochote pogadac o "dupie maryni" i taka
      osoba jest jak znalazl! jakby nie potrzebowala, nie chciala twojego towarzystwa
      to by nie dzwonila, nie pisala, sprobuj zmienic do nie nastawienie na...
      bardziej zyczliwe:) ja sie swietnie bawie przy takich ludziach, odprezaja mnie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka