nie_mam_nic
03.05.05, 16:19
W piątek ubiegły skończyłam 28 lat. Zrobiłam sobie bilans roku i bilans
ostatnich 10 lat. Oto co mi wyszło:
- niedokończone studia (brak kasy)
- facet który oszukuje (związek na wykończeniu)
- brak pracy
- mieszkanie z rodziną co dodatkowo powoduje moje stany nerwowe i pogłębia
depresję
- wszechogarniająca beznadziejność, pustka i samotność
Jestem w takim stanie że nie potrafię znaleźć jakiegokolwiek w miarę
sensownego wyjścia. Poza tym mieszkam w mieście objętym 35% bezrobociem gdzie
liczą się ukłądy i układziki których NIE POSIADAM.
Mój stan chandry pogłębiła ostatnio wizyta u koleżanki która urodziła 2 tyg
córkę... Też tak chce. Też chce normalnego życia, normalnego faceta... Zaraz
się rozbecze :(