ola.kotek
12.07.05, 10:56
Bardzo proszę o poradę, zwłaszcza osoby, które były w takiej sytuacji lub
miały znajomych w takiej sytuacji. Otóż sprawa wygląda następująco: zero
zainteresowania ze strony męża, zero, nic a nic. O nic nie pyta, od paru
miesięcy nie zadaje mi w ogóle ZADNYCH ale to ZADNYCH pytań. Na pytania
zadawane przeze mnie odpowiada zdawkowo albo w ogóle nie odpowiada, a muszę
wspomnieć, że jemu trzeba zadawać pytanie kilka razy, a potem jeszcze
przypomniec, że na nie nie odpowiedział, cholera mnie bierze, a potem on nie
pamięta jakie było pytanie i tak "w koło macieju" . Jak rozmawiamy w ogóle to
on opowie o swoich problemach np. w pracy, nie zapyta co ja o tym myśle i
wychodzi np. z kuchni, żeby zapytać co u mnie to nie ma mowy.
Jeszcze parę miesięcy temu dopytywałam się o co chodzi, czemu sie mna nie
interesuje (wracam do domu np. o 22 lub ok. północy, on nawet nie zapyta
gdzie i z kim byłam - dawniej to było nie do pomyślenia). A teraz np. mówię,
że nie będzie mnie wieczorem i pózno wrócę, on mówi OK albo nic nie mówi.
Potrafi przez kilka godzin w domu do mnie się ANI SŁOWEM nie odezwać, PRZEZ
KILKA GODZIN. No i jak parę miesięcy temu się dopytywałam i robiłam mu
wyrzuty o brak zainteresowania to on mówił: zajmij sie czymś, daj mi spokój,
jestem zmęczony, ja pracuję, znajdz sobie kogoś do rozmowy, ja nie jestem
psychologiem, żebym z toba gadał, zajmij sie pracą, masz dzieci to z nimi
pogadaj, najczęściej odpowiadał: zajmij się czyms bo chyba masz za dużo
czasu. Nadmienię tu, ze pracuję, studiuję jednoczesnie i mamy dzieci więc nie
nudze się, a on uważa, że mam za mało czasu i mu głowe zawracam. I tłumaczę,
że z dziećmi owszem rozmawiam, ale jestem kobieta i oprócz dzieci potrzebuje
mężczyzny, jak grochem o ścianę.
Pomyślałam, że jak przestanę mu na to zwracać uwagę, zacznę wychodzic z domu
i przed tym się stroić przed lustrem, jak zaczną do mnie koledzy dzwonić
wieczorami (niektórych nawet poprosiłam, żeby do mnie specjalnie wieczorem na
pogawędkę zadzwonili i zawsze tak rozmawiam, żeby mąż słyszał, że rozmawiam z
facetem) to że on się zainteresuje chociaż trochę. A tu nic. pomyślałam, że
jak ja też przez parę godzin nie będe się do niego odzywać to on w koncu
przyjdzie i o cos zapyta. A tu nic. Zero kontaktu i zainteresowania. Ostatnio
powiedziałam, że mamy ze znajomymi z uczelni 3 dniowy wypad na weekend i czy
nie bedzie miał nic przeciwko, żebym pojechała, a on na to: pewnie ze jedz,
czemu tylko na 3 dni jedziecie?
Poradzcie, nie wiem co mam zrobić, ktoś powiedział znajdz sobie kochanka, ale
nie chcę, nie wytrzymuję już dłużej takiej sytuacji, w końcu na tym sie
skończy, że sobie rzeczywiście znajdę. Nie mogę tak, potrzebuje rozmowy,
zainteresowania ze strony mężczyzny no i mężczyzny, mam 32 lata i w moim
wieku to chyba normalne.
Aha, od razu uprzedzam niektóre odpowiedzi na temat kochanki, mąż nie ma
kochanki więc nie o kochankę tu chodzi. Nie o rozejście też chodzi, chcę z
nim być, ale jakoś uzdrowić tą sytuację. Poradzcie proszę jak Wy
postapiłyście w takiej sytuacji lub jak postąpiłyście jeśli u was też tak
było.
Przepraszam za literówki, ale mam mało czasu, a chciałam jak najwięcej
napisać, żeby jasno przedstawić sytuację.