Dodaj do ulubionych

Ale jestem zdolowana...

26.09.05, 22:08
Nie mam nikogo bliskiego przy sobie i najgorsze, ze nie potrafie miec. Mam 25
lata i mam wrazenie ze juz bede na zawsze sama.
Cala moja energie poswiecam/lam na tzw. samorealizacje i zachowanie
niezaleznosci. Bo podobno zeby byc z kims trzeba sie nauczyc byc samemu.
Moze i tak. Tylko ze za mna 3 letni szczeniacki ale pomimo to dojrzaly
zwiazek ktory sie po prostu rozpadl.
I teraz dluga przerwa. Bardzo dluga.
Jest mi zle ale nie potrafie tego zmienic.
Pisze tu bo wiem ze na tym forum sa madre kobietki.
Obserwuj wątek
    • elutka_111 Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:11
      A spotykasz się z przyjaciółmi? Poznajesz nowych ludzi? Może po prostu nie
      znalazłaś po tym długim związku godnego nastepcy??
      • pocieszcie Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:15
        Spotykam sie z przyjaciolmi, poznaje nowych ludzi...
        A jak juz ktos mi sie spodoba to zajety. A ja szanuje to, ze ktos buduje z kims
        zwiazek i nie mam ochote takim osobom wchodzic w parade.
        Tak srednio tylko raz do roku zakochuje sie po uszy w niewlasciwym tzn. zajetym
        facecie...
        Dopuki sie nie dowiem. Ten ost. amant nawet ukrywal przede mna ten fakt 5
        miesiecy ;(
        • anetta101 Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:25
          Głowa do góry, kiedyś poznasz tego właściwego:)
    • jackulus Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:29
      Nie jestem co prawda mądrą kobietką, ale postanowiłem napisac do Ciebie kilka
      słów... :-).
      Na czym polega szczeniackość związku, a jednocześnie jego dojrzałość ? Bo to
      dla mnie sprzeczne oceny...
      Z Twojej odpowiedzi na pierwsze porady wynika, że cały czas szukasz. Mam na
      myśli szukanie tej drugiej, właściwej osoby. I to jest paradoksalnie największa
      przeszkoda. Ja wiem, że tego chcesz, pragniesz, to jest bardzo naturalne. Ale
      prawda jest teś taka, że im bardziej chcesz, tym trudniej wychodzi. Pewnie
      wiesz o tym nie od dziś... A więc daj spokój z szukaniem, naprawdę...
      No i piszesz, że próbujesz robić różne rzeczy, że się samorealizujesz. Skoro
      jednak nie daje Ci to radości, to znaczy, że cały czas robisz nie to, co
      powinnaś. Trzeba szukać dalej. Zakładam się, że są na świecie rzeczy, które
      mogą Ci dać mnóstwo radości i niekoniecznie wiążą się z "byciem" w szcześliwym
      związku z facetem. Jeśli pójdziesz tą drogą, to inne sprawy rozwiązują się
      same. Tak rzeczywiście jest - warunkiem jest, żebyś miała w sobię tą radość. A
      wtedy i ludzie i inne radosne zdarzenia pędzą do Ciebie nałeb, na szyję. Jak
      owady do światła... A więc musisz szukać. I nie przejmuj się, że czas ucieka.
      Nikt Ci nie zagwarantuje, że związek TERAZ będzie szczęśliwy, a za rok, dwa,
      czy pięć nie. Może być zupełnie odwrotnie. Nie wiesz tego, na jakiej ścieżce
      możesz być szczęśliwa. Nie daj się temu stereotypowi, że musi być nietoksyczny
      facet i rodzina i wtedy będzie super. Nie będzie, jesli nie odrobisz wczesniej
      tej pracy domowej...
      Aha, i jeszcze jedno. To, że przestaniesz szukać, nie oznacza, że nie
      znajdziesz. Wręcz odwrotnie. Uwierz... :-)))).
      • agnieszka_ka Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:36
        Nie bylam moze do konca w towjej sytuacji, bo zawsze ktos tam sie kolo mnie
        krecil. Zawsze miala facetow Wlochow (nie szukalam ich specjalnie, sami sie
        trafiali, co bylo zwiazane z moim kierunkiem studiow i moja praca), i zawsze
        wiedzialam ze kiedys wyjde za wlocha i bede mieszkac we wloszech.
        Jednoczesnie zawsze nienawidzilam jezyka francuskiego, nie przepadalam za
        Francja jako krajem i generalnie za tamtą kulturą.
        Zakończę krotko, mój mąż jest Francuzem i mieszkam we Francji. Oto czym sie
        konczy planowanie i rozmyslanie co to bedzie w przyszlosci.
        Zycie to loteria, nie zalamuj sie bo nie wiesz nawet co sie stanie jutro, nie
        mowiac o za miesiac czy za rok.
      • pocieszcie Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:36
        Juz wyjasniam co mialam na mysli; szczeniacki bo mielismy wtedy 17-20 lat a
        dojrzaly bo to bylo prawdziwe uczucie, a utracone przez glupote.
        Juz sie z tym pogodzilam.
        Wlasciwie to co do mnie napisalas na prawde do mnie dociera i w to wierze.
        W gruncie rzeczy jestem szczesliwa i pewnie nikt by nawet nie pomyslal o mnie
        ze mam takie mysli. A jednak w te samotne jesienne wieczory jest mi smutno.
        Wlasciwie to nie szukam faceta ale chciabym go miec - tak, wlasnie nazwalam
        rzeczy po imieniu. To jest dla mnie debilne.
        • jackulus Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:57
          Nie chcę już smęcić, tylko dwa słowa... :-))

          Nie wiem oczywiście, jak było w Twoim przypadku i nie chciałbym być
          nisprawiedliwy w sądach, co do których nie mam żadnych przesłanek, ale wg mnie,
          prawdziwy i dojrzały, to nie jest to samo. Doświadczenie podpowiada mi, że
          jakkolwiek prawdziwe i piękne jest uczucie przed dwudziestką, to do dojrzałości
          mu niestety daleko. Ma to oczywiście swoje dobre strony - wszyscy doświadczamy
          takich pięknych rzeczy i wszyscy się w ten sposób uczymy. Są oczywiście
          wyjątki, ludzie poznają się w szkolnej ławie i zostają razem na całe życie. Ale
          to rzeczywiście wyjątki - jedni mówią, że los na loterii, inni, że w
          poprzednich wcieleniach długo nad sobą pracowali... :-)
          Jeśli w jakiś sposób to co piszę ma się nijak do Twojego przypadku, to
          oczywiście bardzo przepraszam :-). Ale ogólnie jest tak, że na tym co nie
          wychodzi, co nas boli uczymy się bardzo wiele i to daje nam ogromną szansę na
          przyszłość. Bardzo potrzebne są tylko cierpliwość i brak rozgorączkowania. I
          nie dawanie się schematom, naszej potwornej średniowiecznej tradycji i presji
          otoczenia. Jesteś (jak każdy z nas zresztą) wielką indywidualnością i nie ma
          się co w takiej sytuacji oglądać na innych...
          I nie zamartwiaj się debilnością chęci posiadania faceta ;-))). Są pewnie też i
          faceci, którzy lubią być posiadani... :-). Sęk tylko w tym, ze tacy się
          najmniej podobają, a ci co nie chcą - najbardziej... ;-)))
          Ale tak na poważnie, to zauważ, że "mienie" się prędzej, czy później nudzi. Od
          tego nie ma ucieczki, to tylko kwestia czasu. Naprawdę warto znaleźć jeszcze
          inną fajową rzecz (albo nawet dziesięć!) i cieszyć się tym nawet w chłodne
          wieczory... Cała reszta to fraszka...

          Jejku, miałem nie nudzić... :-(

          Ale przypomniała mi się jeszcze jedna piękna powiastka... ;-)

          Kiedy już masz takiego doła, że nie można mieć większego, kiedy nie chce Ci się
          już zrobić nic, na nic parzeć, niczego słuchać, nic jeść, nikogo kochać,
          zaciśnij ząbki, wyjdź do kogoś nieznajomego, zupełnie obcego, zaczep go, i
          zapytaj: "Co mogę dla Ciebie zrobić ???". I posłuchaj co powie...

          Najlepszego... :-)))))
      • anetta101 Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:37
        jestem pod wrażeniem:)
        • anetta101 Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:39
          anetta101 napisała:

          > jestem pod wrażeniem:)

          to odnośnie jackulusa było:)
          • pocieszcie Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:41
            A juz myslalam ze takie brednie wypisuje.
            Oj, mam kiepski dzien a na forum na pewne rzeczy mozna zawsze spojrzec z
            dystansu.
          • jackulus Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:59
            Dygam pięknie, trzymając paluszkami rąbek spódniczki... :-)))
    • pocieszcie Re: Ale jestem zdolowana... 26.09.05, 22:55
      Otwieram piwo i ide ogladac Shreka. Moze pozniej nie bedzie okazji ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka