pocieszcie
26.09.05, 22:08
Nie mam nikogo bliskiego przy sobie i najgorsze, ze nie potrafie miec. Mam 25
lata i mam wrazenie ze juz bede na zawsze sama.
Cala moja energie poswiecam/lam na tzw. samorealizacje i zachowanie
niezaleznosci. Bo podobno zeby byc z kims trzeba sie nauczyc byc samemu.
Moze i tak. Tylko ze za mna 3 letni szczeniacki ale pomimo to dojrzaly
zwiazek ktory sie po prostu rozpadl.
I teraz dluga przerwa. Bardzo dluga.
Jest mi zle ale nie potrafie tego zmienic.
Pisze tu bo wiem ze na tym forum sa madre kobietki.