01.10.05, 16:35
w tym tygodniu rozpoczynam sprawe rozwodowa z czlowiekiem, ktorego kocham. jak
mam sobie z tym poradzic? czy ktos byl, lub jest w podobnej sytuacji?
strasznie mi ciezko :(
Obserwuj wątek
    • listek_a Re: rozwod 01.10.05, 16:45
      a nic juz nie mozna zmienic?
    • soliera Re: rozwod 01.10.05, 16:54
      - bo ma za krótkiego?
      - bo nie kupił Ci dwa lata po slubie luksusowego mieszkania?
      - bo nie zarabia kilkunastu tysięcy miesięcznie?
      - bo musisz pracować?
      - bo masz innego?
      - bo tak wypada?
      - bo kolezanki Cie namówiły?

      Po jaką cholerę brałaś ślub?
    • dr.verte Re: rozwod 01.10.05, 16:55
      obejrzyj sobie magde m.
      • b-beagle Re: rozwod 01.10.05, 17:03
        To czemu się rozwodzisz?
    • wiatr_od_morza11 Re: rozwod 01.10.05, 17:20
      troche sie nasze drogi rozeszly ostatnio. Myslalam, ze moze bedzie okazja
      zatesknic za soba i wydawalo mi sie, ze tak jest. Ale wczoraj przyslowiowa
      "banka pekla" - odwiedzila mnie matka jego 22-letniej kochanki. Otworzylam
      szeroko oczy - przez ostatni rok mowil mi, ze juz sie nie potrafimy dogadac.
      jestem zdruzgotana. Mamy dwojke malych dzieci, ktore go potrzebuja, a on wlasnie
      rozmysla nad swoja miloscia. Dodam, ze juz raz mi taki numer zrobil - staralam
      sie o ty zapomniec, jak widac nie bylo warto
      • pink.girl Re: rozwod 01.10.05, 18:26
        I właśnie dlatego nigdy nie daję drugiej szansy
      • alpepe Re: rozwod 01.10.05, 18:33
        a co ta matka? Nie obrzydziło ją to,ze potencjalny zięciu ma dwoje małych
        dzieci??? A ta kochanka, nadal kocha?
        Sorry,że tak pytam bez wyczucia, wiem, co znaczy rozwód, kiedy dzieci
        potrzebują ojca, bo moja znajoma (z jednym małym dzieckiem) właśnie była u
        adwokata. Nic, tylko wyłamywać palce z bezsilności. Jak wytłumaczyć dzieciom,
        jak je wychowywać, gdy tatuś skurw... Jak wreszcie ułożyć sobie samej ręce, gdy
        się przysięgało i chciało wierzyć i gdyby jeszcze nie było dzieci...
        • pink.girl Re: rozwod 01.10.05, 19:50
          też się dziwię, co ta panna ma za mamusię. Chyba też jakaś lepsza
    • c.eastwood Re: rozwod 01.10.05, 18:27
      posłuchaj Gorillaz:)
      • hugolinka Re: rozwod 01.10.05, 19:59
        ale trafiłaś na faceta.... bardzo mi przyko. Wiem, ze moje słowa nic nie
        zmienia... ale mam nadzieje, ze jeszcze wszystko przed Toba, że znajdziesz
        kogos kto pokocha Ciebie i Twoje dzieci
    • wiatr_od_morza11 Re: rozwod 01.10.05, 21:51
      a co to za matka? przerazona kobieta, ktora zdobyla sie na odwage cywilna i
      przyszla z tym do mnie - powiedzial mi, ze moj maz otumanil jej corke (mezatka
      zreszta od roku), ze nie wie co robic. Widziala mojego synka, byla wstrzasnieta.
      a ta laska (znana modelka zreszta) - dla mnie zero, czlowiek bez serca i
      sumienia. zastanawiam sie jaka czescia tej ukladanki jestem ja. co ja robie w
      tym chorym ukladzie? dlaczego musze przechodzic przez to wszystko? dla meza juz
      sie nie licze, jest zaslepiony. przekreslil mnie i dzieci. ot zycie
      • alpepe Re: rozwod 01.10.05, 22:05
        Ty masz dobrze, masz dwoje kochanych i kochających Cię dzieci. On zostanie z
        ręką w nocniku, ale na razie, to wy cierpicie a nie on. Faktycznie ot, życie.
        • wiatr_od_morza11 Re: rozwod 01.10.05, 22:30
          ja to wszystko wiem - moje dzieci sa dla mnie wszystkim. Nie wiem tylko ja mam
          sobie poradzic z tym bolem? a przede mna jeszcze sady, rozmowy z dziecmi, itd.
          Nie wiem czy poradze
          • alpepe Re: rozwod 01.10.05, 22:43
            poradzisz sobie, bo musisz. Tyle Ci powiem. Wiem, jaka to jest pułapka, a już
            najgorzej, jeśli Ty go wciąż kochasz. Może gdybyście nie mieli dzieci, jakoś
            byś to przeżyła, a tak. Gdzie ten chłop ma serce. Pewnie teraz, jak ma nową
            miłość swojego życia, to i dla dzieci nie ma już takiego serca... Nie umiem CI
            nic poradzić, wiem tylko, że jakoś przez to przejdziesz. "Jakoś", może nawet po
            jakimś czasie sama się zdziwisz swoją siłą. Pozdrawiam i wirtualnie przytulam.
            Alpepe
      • skp110 Re: rozwod 04.10.05, 22:37
        To już do nas przyszła moda z Hollywod na to kurestwo
    • wzr1 Wycofać wniosek 03.10.05, 10:03
      Spróbować ponownie zamieszkać razem,
      Wszystko co cenne wymaga walki
      • trzydziecha1 Re: Wycofać wniosek 03.10.05, 10:56
        ciekawe, ile panieniek na boku ma jeszcze palantowi darować?
    • ally23 Re: rozwod 03.10.05, 11:50
      moze teraz ciezko Ci w ten sposob myslec ale
      to dobrze dla Ciebie, ze sie rozstajecie.
      jak masz sie meczyc z nim to poki co lepiej samej
      przynajmniej bedziesz miala szanse ulozyc sobie
      zycie na nowo. badz dzielna i staraj sie o rozwod z jego winy.
      • wiatr_od_morza11 Re: rozwod 03.10.05, 16:53
        dzieki za rady.
        dzisiaj wstalam 'spokojniejsza', z mysla, ze jakos to bedzie. cala wczorajsza
        noc 'rozmawialismy' - widze, ze sie wije, ze chcialby i tu i tam - dogodzic
        wszystkim. ale ja sie boje kolejnego zawodu, nie chce znowu przez to
        przechodzic. wreszcie w zlosci, wykrzyczal mi, ze gdyby ona nie byla mezatka, to
        wolalby byc z nia, ale ona nigdy od meza nie odejdzie (bo jest pare miesiecy po
        slubie), wiec .... wtedy cos we mnie peklo - juz nie chce - wyprosilam go z
        naszego domu.
        dzisiaj od rana pisze smsy - ze wie, ze zniszczyl nasza rodzine, ze na nikogo
        nie zasluzyl, bla, bla, bla. gra na moich uczuciach, jak zwykle.
        mam dosc juz tego wszystkiego
        • malerude Re: rozwod 03.10.05, 17:02
          szczerze wspolczuje:((Tobie i Twoim dzieciom...Ja bylam w takiej sytuacji, ale
          to moi rodzice sie rozstawali, a ja bylam naocznym swiadkiem.Ojca kocham, ale
          mam zal...Ale dla facetow tego typu nie mam litosci.I nie bede miala w swoim
          zyciu.Zycze sily i wiary w siebie!!!Ja w Ciebie wierze..poradzisz sobie i
          bedziesz szczesliwa.Najgorsza burze zawsze trzeba przeczekac, pozniej wychodzi
          slonce...Pozdrawiam
          • ewcialinka Re: rozwod 03.10.05, 17:35
            powiem jedno wiele w życiu przeszłam z moim meżem wiem że wiele moge wybaczyc
            ale jesli facet odchodzi mając dwójke małych dzieci to to nie jest mężczyzna
            tylko głupi fiu......niech sobie spada do tej dzieczyny zobaczxysz pożałuje ..
            nie ma sensu tego naprawiac skoro raz juz tak posptąpił. TY JESTES GÓRĄ MASZ
            DZIECI KTÓRE CIĘ KOCHAJĄ I POTRZEBUJĄ !!! :)
    • jackulus Re: rozwod 03.10.05, 21:56
      Bardzo trzymam za Ciebie kciuki :-)).

      Ciężki czas przed Tobą, ale pamiętaj, że będzie tylko lepiej. Wszystkie te bóle
      w sądzie są wredne, ale do przejścia. Jak spojrzysz na to już z drugiej strony,
      będzie Ci raźniej, zobaczysz.
      I choć to na początku trudne, pamiętaj o reszcie świata. Na facecie, nawet
      mężu, nawet ojcu - świat się nie kończy. Nie zapominaj cieszyć się ze
      wszystkich innych rzeczy - jakkolwiek trudno by Ci nie było. Będziesz
      silniejsza i mądrzejsza o niebo. A jeśli tylko w trudzie nie zapomnisz o tej
      radości, będziesz również weselsza. Prawdopodobnie wiesz o tym wszystkim,
      przynajmniej teoretycznie, prawdopodobnie jest to dosyć abstrakcyjne w
      sytuacji, w której się teraz znajdujesz, ale pamiętaj - tak zawsze było, tak
      jest i tak będzie i z Tobą :-)))

      I na litość boską, nie zawracaj sobie głowy skomleniem przy pomocy sms-ów. To
      jest pojniżej wszelkiego poziomu...

      Powodzenia :-))).
    • rachela180 Re: rozwod 03.10.05, 22:22
      Ja ci moge opowiedziec tylko to, co widzę jako ktoś z zewnątrz.

      Z tym sobie człowiek nie radzi.
      Mija po kilku latach.
      Odkryjesz wtedy, że są inni mężczyźni, ciepli, serdeczni... kochający.
      Jeśli dziś zaczynasz rozwód, to znaczy, ze on cię nie kocha (a może nie chce
      kochać).
      Związek bez wzajemnej miłości nie ma sensu.

      Ja wciąż zasypiam obok człowieka, który kiedys kochał do szaleństwa. Jestem
      druga.
      Szczęście jest możliwe, uwierz mi.

      Powodzenia.
      • wiatr_od_morza11 Re: rozwod 04.10.05, 13:48
        dzieki za posty i wsparcie. choc pozornie jest mi latwiej.
        dowiedzialam sie o tej jego gwiazdce ledwie w piatek, juz zdazyl z nia zerwac.
        wiem, ze zlamal tej malolacie serce. nie ona pierwsza. ani druga. tak jak mi.
        teraz chce zebym poczekala, wycofala sie z rozwodu. dala szanse.
        kocha dzieci - to wiem na pewno. pisze, ze mnie zawsze tez i na zawsze. boze,
        czego on ode mnie chce. wydaje mi sie, ze juz stracilam resztki godnosci w ogole
        odpisujac na te jego smsy. chetnie bym sie teraz katapultowala na ksiezyc :(
        • nihiru Re: rozwod 04.10.05, 14:22
          To że zerwał z jedną małolatą, nie znaczy że - jak postawi na swoim - nie
          znajdzie sobie kolejnej.
          Z drugiej strony - jeśli będziesz dalej nalegała na rozwód, to wtedy Ty
          staniesz się (w jego opinii) "ta zła".

          Jeśli mogę coś doradzić - wniosek zawsze zdążysz wycofać, więc powiedz mu że to
          zrobisz dopiero jak Ci udowodni że to się więcej nie powtórzy.
          Samo skamlenie i przepraszanie o niczym jeszcze nie świadczy - sprawdź, czy on
          jest w stanie zmienić swoje zachowanie w stosunku do Ciebie i dzieci.

          No i jeszcze jedno Cię czeka - poważna rozmowa o Waszym związku, czyli dlaczego
          on woli inne kobiety od Ciebie. Bo mam wrażenie że nie chodzi tu tylko o
          młodszą du.ę...
          • cytruska1 Re: moze.. 04.10.05, 14:48
            Byl w moim zyciu taki czas ktorego nie zycze nikomu. Ciagle
            lzy,placz,rozczerowania i trudna decyzja, ktorej nie dalo sie uniknac. Bylam u
            kresu nerwowego wyczerpania,ale w koncu zaryzykowalam, nie pozwolilam by mnie
            dalej krzywdzono i zdecydowalam sie na rozstanie. I dzis jestem najszczesliwsza
            osoba swiata. Mysle sobie ze odplacono mi za to co musialam przezywac. Mam sie
            bardzo dobrze z nowym mezczyzna. Nie mam zamiaru Cie przekonywac do rozwodu. To
            jest decyzja ktora musisz podjac sama i nikt Ci niestety nie pomoze. Masz
            cudowne dzieciaki dla ktorych warto zyc i to jest chyba najwazniejsze.Trzym sie
            cieplutko!!
        • rachela180 Re: rozwod 04.10.05, 14:35
          Jesli nie jest pierwsza...

          Pomyśl o czyms jeszcze. O dzieciach. Dzieci widzą więcej, niz nam sie wydaje.
          Widzą, czują, WIEDZĄ. Będą wiedziały o kolejnych kochankach. Tego sie nie
          ukryje.

          Mój chłop tez ma dzieci, odszedł, choć wiedział, że one strasznie to przeżyja.
          dziś mimo rozwodu - są kochającą sie rodziną. Maja wspaniały kontakt.

          Co by było, gdyby został? widziałyby kolejne zdrady mamy, upokorzenie ojca?

          Każdy przypadek jest inny. sama musisz zdecydować, co będzie lepsze dla dzieci.

          Jeśli zdecydujesz sie odejść, zapewnij im dobry kontakt z ojcem. to bardzo
          ważne, by wiedziały, ze mama i tata nie są sobie wrogami. Tu nie ma miejsca na
          wojnę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka