Dodaj do ulubionych

Odchudzanie - pomóżcie

10.11.05, 10:50
Tak pomyślałam sobie, że nikt lepiej znać się nie będzie na odchudzaniu, jak
właśnie kobiety, dlatego ten post postanowiłam skierować na Wasze forum :).

Problemem jest mąż, a właściwie zbyt duża ilość męża. Osobiście nie mam nic
przeciwko korpulentnym mężczyznom, powiem nawet, że w pewnym stopniu mi się
to podoba, ale widzę, jak jego tusza wpływa negatywnie na jego ego. Przy
wzroście 180 cm jego waga waha się między 101-104 kg, w zależności od tego,
czy szef go bardziej maltretuje w pracy, czy mniej.
Mój mąż nie jest aktywny fizycznie - pracę ma siedzącą. Po pracy jest za
bardzo zmęczony, aby wyjść na spacer, właściwie to porusza się przede
wszystkim samochodem. Niejednokrotnie prosiłam go, aby chociażby do pracy
poruszał się pieszo, bo to 2 km tylko (ja codziennie do niego tam śmigam),
ale on twierdzi, że woli te kilka minut dłużej pospać. Odżywiamy się raczej
normalnie - żadnych diet odchudzających, bo zresztą na nich się nie znam.
Unikamy tylko smażonych rzeczy. Nie wyobrażam sobie jednak, że miałabym
dorosłego mężczyznę karmić samymi jogurcikami czy samymi warzywami.
Może znacie jakieś sposoby na skuteczne zrzucenie wagi u osoby, która
większość życia spędza na siedząco? Mogą to być jakieś leki, cokolwiek, byle
mu się to nie odbiło potem na zdrowiu.
Obserwuj wątek
    • six_a Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 10:53
      no długo tak nie posiedzi, znaczy nie pożyje
      ruszcie się gdzieś w weekendy, byle nie do sklepu ;)
    • ladyx Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 10:53
      Ja stosuję okresowo głodówki ze znakomitym efektem, ale on pewnie na to nie
      pójdzie ;)
      • koza_w_rajtuzach Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 11:07
        Na głodówkę raczej nie przystanie. Kilka razy poprosił mnie, abym nie zrobiła
        mu w ogóle obiadu, a potem oszkalował mnie u naszej wspólnej znajomej, że mu
        jeść ostatnio codziennie nie daję :D. Zła byłam jak osa.
        Najgorsze jest to, że ja jestem straszliwym pożeraczem słodyczy i on widząc
        mnie upychającą się łakociami patrzy na mnie takim skrzywdzonym wzrokiem, że
        nie potrafię się nie podzielić.
        A no właśnie, widzisz jaka jestem mądrusia? :) Już wiem, pierwszym krokiem
        powinno być zaprzestanie jedzenia przeze mnie słodyczy, przynajmniej w
        obecności męża. Na pewno będzie mu łatwiej też z nich zrezygnować, jeśli ja z
        nich zrezygnuję.
    • mamba30 Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 10:55
      Koza, jeżeli On sam nic nie będzie chciał zmienić i nie będzie miał silnej
      woli, to guzik pomoże... Nie chcę krakać, ale może być co raz gorzej wtedy...
      Mój ex mąż w dniu, w którym składałam pozew rozwodowy ważył 125 kg przy
      wzroście 178-180..... Dodam, że po wyjściu z wojska ważył 79 kg, sama zobacz,
      jak sie upasł.... Teraz już ponoć waży mniej, około 109 kg, ale trwało to 1,5
      roku...
    • ticoqp Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 11:02
      jeden rolnik jak uprawiał seks z koza to podobno chudł w oczach
      • mamba30 Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 11:03
        ticoqp napisał:

        > jeden rolnik jak uprawiał seks z koza to podobno chudł w oczach
        • ticoqp Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 11:05
          to nie ja ??? to ta bezwstydna koza i jeszcze podobno pod broda sie kazała
          drapać:)))))))))
          • mamba30 Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 11:05
            pod którą brodą? :))
            • ticoqp Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 11:10
              pod tą koziom:)))))))))
              • mamba30 Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 11:24
                dwie są kozie :)
                • ticoqp Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 11:38
                  ale ja napisałem koziom a nie kozią:) a ta jest jedna:)
                  • mamba30 Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 11:50
                    co byś nie napisał, to i tak sądzę, że masz brodate myśli :))
                    • ticoqp Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 11:55
                      a Ty nie masz brody:))))))))
                      • mamba30 Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 11:56
                        ano nie, jestem jej regularnie pozbawiana :)
                        • ticoqp Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 12:17
                          przez rolnika podczas drapania?:))))))))))
                          • mamba30 Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 12:18
                            no proszę :))) jam Ci jest żmija, a nie koza :))
                            • ticoqp Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 12:23
                              to ten rolnik se gadzine na własnej piersi hoduje?;)
                              • mamba30 Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 12:24
                                ta gadzina to już wychowana i raczej cięzko będzie coś z tym fantem zdziałać...
                                i dobrze, tak ma być ;)
                                • ticoqp Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 12:43
                                  zawsze mozna na portfelik przerobić:))))))
                                  • mamba30 Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 12:44
                                    jestem bezcenna, nie da rady :)
                                    • ticoqp Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 12:51
                                      taki portfelik to może nawet 120 zł kosztować?:))))))))
                                      • mamba30 Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 14:14
                                        ticoqp napisał:

                                        > taki portfelik to może nawet 120 zł kosztować?:))))))))

                                        wiśnia paskudna jesteś, buuuuuuuu :(((
                                        • ticoqp Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 14:20
                                          :))) no dobra 150:)))))))niech Ci bedzie
                                          • mamba30 Re: Tico, Ty świntuchu... :))) 10.11.05, 15:24
                                            ticoqp napisał:

                                            > :))) no dobra 150:)))))))niech Ci bedzie

                                            osłabiasz mnie ..... :(
      • koza_w_rajtuzach Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 11:09
        ticoqp napisał:

        > jeden rolnik jak uprawiał seks z koza to podobno chudł w oczach

        Jakby mój mąż seksu z kozą nie uprawiał, to pewnie ważyłby już z 200 kg. Więc,
        jak widać, kozy pożyteczne zwierzęta :).
        • ticoqp Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 11:10
          moze niech jeszcze podoi? to tez jakis ruch:)
    • pinup Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 11:03
      ruch ruch i jeszcze raz ruch! najgorzej zaczac. fajnie by bylo gdybyscie sie
      razem ruszali ale sadzac po twojej sygnaturce chyba nie mozesz :) z jakims
      kolega pogadaj niech razem chodza moze? jakis tenis albo squash? bo facet
      rozleniwiony na silowni nie wytrzyma. i podsun mu jakies artykuly o zgubnym
      wplywie nadwagi na zdrowie :)
      • koza_w_rajtuzach Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 11:22
        > ruch ruch i jeszcze raz ruch! najgorzej zaczac.

        Też uważam, że ruch byłby tu najlepszym rozwiązaniem. Kiedy poszedł do pracy
        najwięcej mu tej wagi przybyło (wcześniej dużo jeździł na rowerze i uganiał się
        całe dnie za mną :P), a następny skok wzrostu wagi nastąpił po tym, jak zakupił
        sobie samochód.
        Tylko właśnie nie mogę go w żaden sposób zmobilizować do większej aktywności
        fizycznej. Czuję się bezsilna. Codziennie staje biedulka na wagę, a tu ciągle
        ponad 100 ;).

        > fajnie by bylo gdybyscie sie
        > razem ruszali ale sadzac po twojej sygnaturce chyba nie mozesz :)

        Wydaje mi się, że to właśnie ja mogę się ruszać, a on nie może :). Na dobry
        początek mógłby ze mną zacząć - ja lubię długie spacery szybkim, rytmicznym
        tempem i nie mam żadnych przeciwskazań, aby z tego rezygnować. Na dobry
        początek zawsze to coś.

        > z jakims
        > kolega pogadaj niech razem chodza moze?

        Jego koledzy to chuderlacy, którzy starają się raczej utyć :). Zresztą to są
        straszne mendy, z którymi dogadać się nie można.

        > jakis tenis albo squash? bo facet
        > rozleniwiony na silowni nie wytrzyma.

        Ja mogę mu basen ze mną zaproponować - tym bardziej, że i dla mnie to wskazane
        jest.
        Tylko, że gdy chcę go gdzieś wyciągnąć, to on jęczy, że chcę mu odebrać jedyne
        chwile wolności. Siada przed komputerem i naparza przed kompem :). Może
        powinnam go zacząć bić?

        > i podsun mu jakies artykuly o zgubnym
        > wplywie nadwagi na zdrowie :)

        Podsunę.
        On zresztą chce schudnąć, wie, że to źle, iż jest taki pulchny, ale nie może
        się za to zabrać. Może to go utwierdzi w przekonaniu, że MUSI coś z tym zrobić.
    • sagis Mężczyźni też dobrze znają się na odchudzaniu kobi 10.11.05, 11:05
      et:-))))
      • sagis Może najpierw zapytaj się męża,czy lepiej byłoby 10.11.05, 11:11
        schudnął?
        Może znalazłam wytłumaczenie, dlaczego pewne kochające się małżeństwo rozpadło
        się, a on znalazł sobie inną, która pokochała jego takiego jakim jest.
        Ta poprzednia żona ciągle wymyślała różne diety, aby odchudzić jego i siebie.
        A, on lubią chipsy i szybkie jedzenie. Pracował i nie miał czasu na domowe obiadki.
        Faktycznie nie mieli dużej nadwagi.
    • agamuza Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 11:07
      Mój na szczescie sam z siebie ćwiczy jak mu kołdun urośnie - szaleje na rowerze
      i nie żre chleba :) Działa bo w dwa tyg gubi ok. 5 - 7 kg.
      • sagittarius954 Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 11:22
        No dobra ,to ja pójdę i ugotuję sobie zacierkową, żeby była dietetyczna to bez
        okraski.
    • nisar Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 11:26
      ZEPSUJ SAMOCHÓD!!! Poważnie, zrób coś żeby się chociaż trochę ruszał. Bez tego
      ani nie schudnie ani nie będzie zdrowy. Wyrzuć słodycze, smażeninę i jedzenie
      po 18-tej. Zaręczam że pomoże. Odkąd zaczęłam zasuwać do pracy autobusami
      (przesiadka, tu podbiec bo podjeżdża itd) mogę sobie nawet pozwolić na ciacho i
      d...a nie rośnie.
      • koza_w_rajtuzach Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 11:48
        nisar napisała:

        > ZEPSUJ SAMOCHÓD!!!

        Chętnie bym to zrobiła, tylko nie wiem jak to się robi :).

        > Poważnie, zrób coś żeby się chociaż trochę ruszał. Bez tego
        > ani nie schudnie ani nie będzie zdrowy.

        Wiem. Tym bardziej, że on ma dopiero 27 lat i jeszcze może spoooro utyć.
        Niektórzy w jego rodzinie mają tendencję do tycia, a to w połączeniu z brakiem
        ruchu to tragedia.. Boję się, żeby jeszcze bardziej nie przytył.

        > Wyrzuć słodycze, smażeninę i jedzenie
        > po 18-tej.

        Słodycze już od dziś zacznę przed nim chować i jeść je w ukryciu przed nim,
        żeby nie zabierał, ze smażeniny już dawno zrezygnowałam, ale co do jedzenia po
        18... Mój mąż często o 18 wraca dopiero z pracy. Do pracy w przynoszę mu zawsze
        obiadek (nie za dużo - tyle, aby do 18 wytrzymał), a jak wraca do domu, to
        dostaje drugi obiad, już nieco bardziej treściwy. Jak mu dam go nieco mniej, to
        tuż przed snem wywraca całą lodówkę w poszukiwaniu jedzenia. Z tych obiadów po
        18-ej nie mogę zrezygnować, a przynajmniej raz-dwa razy w tygodniu takie się
        zdarzają.

        > Zaręczam że pomoże. Odkąd zaczęłam zasuwać do pracy autobusami
        > (przesiadka, tu podbiec bo podjeżdża itd) mogę sobie nawet pozwolić na ciacho
        i
        >
        > d...a nie rośnie.

        :))
        A może będę razem z nim na 7 szła do tej pracy. Widocznie to taki chłopiec,
        którego trzeba przypilnować.
        • nisar Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 12:01
          Samochodu też nie umiem zepsuć, może trzeba otworzyć na ten temat nowe forum:)
          Zamieniłabym treściwość obiadków: lepszy w pracy, lżejszy wieczorem.
          P.S. Wolałabym Emilkę. Pozdrawiam Was Obie.
        • widokzmarsa Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 12:10
          1. takie objadanie się to może być objaw nerwicy lub depresji

          2. Kobieta jedząca dużą ilość cukierków (czy też różnych rzeczy o wysokim
          indeksie glikemicznym) naraża swoje dziecko na choroby układu nerwowego. Jezeli
          jest otyła to ryzyko rosnie czterokrotnie.
          • kryzysowa_narzeczona75 Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 12:23
            a ty ciagle ta depresje wypatrujesz :)))))
          • koza_w_rajtuzach Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 13:29
            widokzmarsa napisał:

            > 1. takie objadanie się to może być objaw nerwicy lub depresji

            Mój mąż nadmiernie nie objada się. Raczej powiedziałabym, że je w normalnych
            ilościach. Jego problem z nadwagą raczej wynika z powodu braku ruchu. Gdyby
            jadł tyle, co je i ruszał się przy tym o wiele więcej, na pewno nie miałby
            takich problemów.
            No chyba, że mówisz o moim objadaniu się :). Zawsze bardzo dużo jadłam i póki
            nie mam problemów z nadwagą to mi to nie przeszkadza. Nie jest to objaw ani
            depresji ani nerwicy - mam tak od dzieciństwa.

            > 2. Kobieta jedząca dużą ilość cukierków (czy też różnych rzeczy o wysokim
            > indeksie glikemicznym) naraża swoje dziecko na choroby układu nerwowego.
            Jezeli
            >
            > jest otyła to ryzyko rosnie czterokrotnie.

            Ja za to wyczytałam, że kobieta będąca w ciąży, która je czekoladę, ma
            pogodniejsze i weselsze dziecko. Zostało to stwierdzone naukowo :). Zawsze
            trzęsłam się za czekoladą, miałam duże zapotrzebowanie na nią i to nie wynika z
            obżerstwa. Uważam, że skoro organizm domaga się jakiegoś pożywienia, to
            widocznie ma na nie zapotrzebowanie.
            • widokzmarsa Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 14:08
              samym ruchem nie schudniesz. Większość obcina tłuszcze i białko i tyje zaraz po
              odstawieniu diety.
              czekolada działa jak narkotyk, podobnie do marichuany
              nie napisałem żeby nie jeśc czekolady w ciąży, dlaczego quwerwa ludzie czytają
              to co chcą a nie to co napisane - mówię o: cukrze, coli, czipsach, potrawach
              mącznych, nawet o gotowanej marchwi ziemniakach czy sokach owocowych. Ale kazda
              kobieta powinna dostosować dietę do swoich potrzeb.
              co do badań prowadzonych za pieniądze lobby, to obecnie mozna już wszystko tymi
              badaniami udowodnić.
              Po prostu powiedz mężowi ze jak będzie gruby, to wczęśniej umrze, będzie
              chorował, przestanie mu stawać, wpadnie w depresję(jak wiele otyłych) lub ty w
              końcu znajdziesz sobie innego faceta.
              Z drugiej strony, taki Urban jest gruba obleśną szczęśliwą świnią i żyje sobie
              dobrze.
              • koza_w_rajtuzach Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 15:12
                > nie napisałem żeby nie jeśc czekolady w ciąży, dlaczego quwerwa ludzie
                czytają
                > to co chcą a nie to co napisane - mówię o: cukrze, coli, czipsach, potrawach
                > mącznych, nawet o gotowanej marchwi ziemniakach czy sokach owocowych.

                No to widzisz - nie dogadaliśmy się. Słodycze które jem, to michałki i
                wszelkiej maści czekolady. Coli, chipsów nie jadam, cukru też nie, oprócz tego,
                co w czekoladzie się znajduje.
                Zresztą nawet jakbym się objadała cukierkami, chipsami, to i tak to nie ma nic
                do rzeczy, bo to nie dla siebie szukam pomocy :). Ja chcę co najwyżej przyjść z
                tą pomocą do kogoś innego.

                > Po prostu powiedz mężowi ze jak będzie gruby, to wczęśniej umrze, będzie
                > chorował, przestanie mu stawać, wpadnie w depresję(jak wiele otyłych) lub ty
                w
                > końcu znajdziesz sobie innego faceta.

                Powiem mu tak, choć fakt faktem, że teraz o wiele, wiele bardziej podoba mi się
                niż wtedy gdy ważył 76 kg. Zresztą żadne wpadanie w skrajności nie jest dobre.
                A może on ma zaspokojne życie. Ja jak mam nerwowe dni, trochę się pozłoszczę,
                to od razu spada mi waga o kilka kilogramów. Jak mu czasem dokuczę, to może mu
                to na dobre wyjdzie :).

                > Z drugiej strony, taki Urban jest gruba obleśną szczęśliwą świnią i żyje
                sobie
                > dobrze.

                Widzisz :)). I wcale nie ma żadnej depresji :).
    • widokzmarsa Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 11:35
      on nie zacznie się odchudzać. Chyba ze zacznie obawiać się o zdrowie albo
      będzie chciał mieć nową partnerkę. Pastylki to głupota tak jak twoje objadanie
      się cukierkami.
      to zmien mu dietę na niskowęglowodanową, bez chleba, makaronu i ziemniaków.
      Duzo mięsa(najlepiej ryby) i warzywa. Można jeść dużo i chudnie się. Bez cukru,
      coli, soków owocowych(taki sam syf jak cola - woda z cukrem), owoce najlepiej
      małe - jakieś jagody, maliny - a nie tony pomarańczy i jabłek. Głodówki by mu
      pomogły ale do tego trzeba mieć nastawiony umysł - jak będzie cierpiał to sobie
      zaszkodzi.
      Rowerek, basen, aerobik, lekka siłownia
      • mamba30 popieram Widoczka :) 10.11.05, 11:36
        widokzmarsa napisał:

        > on nie zacznie się odchudzać. Chyba ze zacznie obawiać się o zdrowie albo
        > będzie chciał mieć nową partnerkę. Pastylki to głupota tak jak twoje
        objadanie
        > się cukierkami.
        > to zmien mu dietę na niskowęglowodanową, bez chleba, makaronu i ziemniaków.
        > Duzo mięsa(najlepiej ryby) i warzywa. Można jeść dużo i chudnie się. Bez
        cukru,
        >
        > coli, soków owocowych(taki sam syf jak cola - woda z cukrem), owoce najlepiej
        > małe - jakieś jagody, maliny - a nie tony pomarańczy i jabłek. Głodówki by mu
        > pomogły ale do tego trzeba mieć nastawiony umysł - jak będzie cierpiał to
        sobie
        >
        > zaszkodzi.
        > Rowerek, basen, aerobik, lekka siłownia
    • kobieta_na_pasach Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 12:24
      czesto wine ponosza zony. gdybym prowadzila taka kuchnie, jaka lubi moj maz
      (czyli kuchnie jego matki), to malo ze on by tyl (ma tendencje po ojcu) to ja
      przy nim tez. czesto sa awantury o zarcie (Mamba to wie:)), ale mam to w nosie.
      w mojej kuchni jest malo ziemniakow i malo miesa.
      • mamba30 Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 12:27
        kobieta_na_pasach napisała:

        > czesto wine ponosza zony. gdybym prowadzila taka kuchnie, jaka lubi moj maz
        > (czyli kuchnie jego matki), to malo ze on by tyl (ma tendencje po ojcu) to ja
        > przy nim tez. czesto sa awantury o zarcie (Mamba to wie:)), ale mam to w
        nosie.
        > w mojej kuchni jest malo ziemniakow i malo miesa.


        ukraiński bije wszelkie rekordy :))
        • kobieta_na_pasach Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 14:11
          mamba30 napisała:

          > ukraiński bije wszelkie rekordy :))

          niektore nawet w zyciu nie zrobily tej zupy. najlatwiej zbic
          schobowego,ziemniaki i bigos albo mizeria brrr
          • gres81 Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 15:21
            kobieta_na_pasach napisała:
            > niektore nawet w zyciu nie zrobily tej zupy. najlatwiej zbic
            > schobowego,ziemniaki i bigos albo mizeria brrr

            nie rozumiem co masz przeciwko schabowym i mizeri
    • karolina33331 Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 14:13
      Ja mam ten sam problem a właściwie miałam. Mój mąż też waży "swoje" lecz
      jakiekolwiek próby, które podejmował nie powiodły się.
      Waży 2 razy tyle co ja(ja 48 - wzrost 170 on ponad 100 - wzrost 186).
      Przeszkadzało mi to trochę, ale po latach priwykłam i nie męczę go już.
      Myślę,że w tym wypadku najlepszy jest sport. Niestety mój nie ma na to czasu,
      ponieważ albo pracuje, albo zajmuje się dzieckiem i domem kiedy mnie nie ma , a
      nie ma mnie często :)
      • mmagi Re: Odchudzanie - pomóżcie 10.11.05, 14:26
        o matko jakas Ty chuda:O
    • chester1983 Re: Odchudzanie - pomóżcie 11.11.05, 10:18
      zajrzyj na stronkę www.sfd.pl/ są tam działy FITNESS, ALTERNATYWNA DROGA I DLA ZUPEŁNIE ZIELONYCH, jest tam troszkę o odchudzaniu, mi pomogło, schudłem 20kg w miesiąc, wiem że to niezdrowo ale musiałem. teraz czuję się dużo lepiej. pozdrawiam i życzę powodzenia w odchudzaniu męża
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka