missy-queen
20.11.05, 11:09
Jestem juz 3 lata ze swoim chlopakiem.
pierwsze 2 lata byly cudowne, z nastepnym rokiem zaczelo sie cos psuc...
nie umiem z nim osatnio rozmawiac..gdy tak mija kolejny spedzony razem dzien,
dopada mnie apatia i frustracja..
zauwazylam ,ze intersuja nas inne rzeczy..on lubi jakies glupie gry< no dla
mnie, nie oburzajcie sie>, wydawal by na nie pienaidze, jego swiat wogole sie
kreci wokol komputerow, po prostu jest dla mnie dziecinny...
nie umiemy sie dogadac, nie rozumie wielu slow,braki w wiedzy ogolnej <jestem
okropna, ale chwilami mnie to starsznie drazni>nie wiem co sie dzieje.
nasze rozmowy wygaldaja wg stalego schematu:
klotnia, przekonyWANIE KTO MA RACJE, ROZCZLONOWANIE KAZDEJ CZESCI ROZMOWY DO
BOLU I OMAWIANIE.rzygac mi sie od tego chce.. :( jakos znikla ta romantyczna
powloczka w naszym zwiazku...
Gdy tule sie do niego, daje namietniejszego buziaka, to od razu on to odbiera
jak zaproszneie od sexu.. <wspolzyjemy 2 lata, dosc regularnie>
ostatnio zdarzyla sie sytuacja:
moi rodzice pojechali do innego miasta na kilka godz, wiec bylam sama w domu.
on byl u mnie, i ciagle namawial mnie na sex, zze skro jest okazja ,to zrobmy
to , tamto.. Ja niemaialm ochpty. nie umiem tak po prou sie podniecic :(
i w koncu twrado obronialm moje stanowisko, a on sie obrazil i nie odzywal
sie z 10 min, a potem ciagle przepraszal ze jest egoista i tp..czuje niesmak.
bo to nie byl pierwszy raz.wogole nie uszanowal mojego zdania :(
zniechcecam sie do sexu, bo to wszytsko takie sztuczne sie zrobilo...
jednym slowem czuje ze on jest niedojrzaly, nudny ...
wiem, to straszne ze tak mowie o kims kogo bardzo kocham..ale brak mi sil :(:(
ja nie bysmy zakonczyli ten zwiazek. rozmawialam znim. ale to malo daje :(
co ja powinnam zrobic?