Dodaj do ulubionych

bioenergioterapia??

22.11.05, 15:00
czy ktoraś z was korzystała kiedyś lub korzysta z pomogy
bionenergioterapeuty?? pomogł wam? warto spróbowac czy dac sobie spokój?
chodzi o problemy natury kobiecej??
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • grubaska20 Re: bioenergioterapia?? 22.11.05, 16:16
      hehe, pewnie mnie obśmiejecie.. ale jako 12 letnia dziewczynka chorowałąm na
      porażenie nerwu twarzowego, całkowity paraliż prawej połowy twarzy. po miesiącu
      intensywnej rehabilitacji zero postępu (solux, parafina, elektrostymulacja,
      laser, galwanizacja, masaze, kinezyterapia) przyjeżdżał taki człowiek do
      polski - clive haris, mama mnie tam zaciagnęła. nawet mnie ni edotknął, tylko
      na jakieś 20 sekund zbliżył dłoń do mojej twarzy. na drugi dzień obudziłam mamę
      z pięknym, pełnym uśmiechem, wszystko ustąpiło.
      z neurologicznego punktu widzenia, takie nagłe "ozdrowienie" jest absolutnie
      niemożliwe. to ewidentnie zasługa tego człowieka.
      nie ma takeij opcji, że "moja wiara mnie uleczyła", że niby silna
      autosugestia.. ja zupełnie nie rozumiałąm po co tam jestem, wydawało m i sie to
      głupie i jeszcze byłam zła, że mama każe mi tam czekać..:)
      • maialina1 Re: bioenergioterapia?? 22.11.05, 16:42
        hmmm, nie obsmieje cie, bo nie jestes pierwszym przypadkiem o ktorym slysze ze
        pomoglo.
        Moja mama choruje na RZS (zapalenie stawow, nieuleczalne), chodzila do
        bienergoterapeutki przez prawie rok, i przez ten rok prawie nie brala lekow.
        Niestety, tamta pani wyjechala z Warszawy, mama zapisala sie do innej, ale ta
        nowa juz nic nie pomagala, wiec mama dala sobie spokoj. Teraz z powrotem bierze
        leki.
        Nie wiem czy to bioenergoterapeuci dysponuja faktycznie jakimis dziwnymi
        umiejetnosciami czy raczej chodzi o autosugestie.
        Prawda jest taka ze wielu pomaga.
      • croyance Re: bioenergioterapia?? 23.11.05, 15:39
        Z neurologicznego punktu widzenia jest to jaknajbardziej mozliwe. Sama mialam
        potworne bole nerwu twarzowego z porazeniem etc. na tle psychicznym, przeszlo
        po psychoterapii.
        Bole reumatyczne tez czesto maja takie podloze.
        • croyance Re: bioenergioterapia?? 23.11.05, 15:42
          Aha, a co do autosugestii, byly badania, gdzie udowodniono, ze sugestia matki
          wplywa na dziecko. Jesli twoja matka wierzyla, ze Ci to pomoze, Ty juz -
          upraszczajac - nie musialas.
          Notabene, z naukowego punktu widzenia bioenergoterapia jest kompletnym
          oszustwem, co przyznal mi nawet znajomy bioterapeuta. A Clive Harris w ktoryms
          momencie zaczal glosic, ze jest Chrystusem, i wykopali go z kosciolow, gdzie
          namietnie "uzdrawial".
    • dr.verte Re: bioenergioterapia?? 22.11.05, 18:26
      Debilizm,szamanizm i myślenie magiczne.
      • ninka71 Re: bioenergioterapia?? 22.11.05, 18:41
        primum non nocere, a jeżeli nie szkodzi a pomaga - nie ważne z jakiej przyczyny- to czemu nie spróbować
        • haroods szkodzi na psychike i to bardzo 23.11.05, 09:39
          Nie mwie tego z przekąsem- sama sie przekonałam. "Magia" szkodzi i to bardzo.
          Wylądowałam u psychologa na sesjach terapeutycznych. Na problemy kobiece
          potrzebny jest dobry lekarz
      • mala.ela Re: bioenergioterapia?? 22.11.05, 19:12
        pewnie w wielu przypadkach tak

        mój ojciec jeździ regularnie od 11 lat do jednego faceta, bardzo mu pomógł po
        dosc ciężkim zawale.
        osobiście byłam świadkiem dwóch "wyleczeń" natychmiastowych: moja siostra miała
        wyrwanego zęba (to była górna trójka, poważny zabieg z rozcinaniem dziąsła i
        takie tam) - ból po zabiegu był dla niej nie do zniesienia, nie mogła mówic,
        jesc, dotykac twarzy. Facet przyłożył rękę do twarzy, w tym czasaie rozmawiał z
        moja ammą o byle czym, po wyjsciu z gabinetu siostra normalnie mówiła, mogła
        nawet poklepac sie po tym miejscu! Ból zniknął całkowicie.
        Drugi: ja (niedawno zresztą) poprosiłam o pomoc bo mam mało pokarmu. Po
        powrocie do domu mała nie mogła opróżnic jednej piersi a myslałam ze drugą mi
        rozerwie :-) co się jeszcze nigdy nie zdarzyło.
        Jasne ze sporo rzeczy mu nie wychodzi (np. na jego przepowiednie to trzeba
        poprawkę przyjac) ale te dwa przypadki były ewidentne i bezdyskusyjne.
        • beri20 Re: bioenergioterapia?? 23.11.05, 09:52
          A ja pamietam jak byłam jeszcze w podstawówce, mama też zaciągneła mnie do
          takiego bioenergoterapeuty No i siedzialam sobie u niego na krzesełeczku i on
          przesuwał te ręce wzdłuż mojego ciała i czulam bardzo silne ciepło. Pamietam ze
          on nic nie mowił tylko przez dłuższą chwilę trzymał dłoń tam gdzie znajduje się
          macica ( widocznie coś tam wyczuł) No i faktycznie cossię tam działo bo po
          kilku dniach dostalam pierwszej w życiu miesiączki. :)
          Jesli idzie natomiast o jakieś uzdrowienia to znam tylko opowieści natomiast
          nigdy osobiście z takim przypadkiem sie nie spotkalam.
          • gr78 Re: bioenergioterapia?? 23.11.05, 14:49
            dzięki za odowiedzi
            uff ja co prawda jestem bardzo sceptycznie do tego nastawiona i raczej nie
            wierze ze mi to pomoże ale klamka juz zapadła- jestem umówiona wiec pójde i
            zobacze ;)... tak po prstu ze zwykłej ciekawosci jak to wyglada;/
            • maialina1 Re: bioenergioterapia?? 23.11.05, 15:25
              daj znac jak bylo i czy pomoglo.
    • wladi3 Re: bioenergioterapia?? 23.11.05, 15:24
      Jestem za ! Tonący brzytwy się chwyta - a więc dlaczego nie ? Co chory (mówimy
      o przykładach poważnych , gdy medycyna tzw. konwencjonalna nie może pomóc ) ma
      do stracenia ? Zdrowie ? Przeciez już je stracił a może traci pomału już życie ?
      Przez kilka ostatnich lat chorowałem i to bardzo ciężko . Zaznaczam że nigdy
      nie zrezygnowałem z leczenia medycyną konwencjonalną i nigdy nie straciłem
      Wiary że to jeszcze nie "czas", lecz wspomagałem moje leczenie ,akupunkturą ,
      oraz bioenergioterapią . Dzisiaj jestem zdrowy i zawdzięczam to przede
      wszystkim Panu Bogu , Modlitwie wstawienniczej , mojej własnej , oraz medycynie
      niekonwencjonalnej . Jeżeli chodzi o osoby , które mi pomogły , uprzedzały mnie
      abym nie rezygnował z leczenia "konwencjonalnego" .
      Z czasem dopiero , gdy wyniki były dobre szybciej odstawiłem leki , niż stałoby
      się to "normalnie" .
      Jako osoba Wierząca polecam najpierw ustawiczna Modlitwę i Ufność w Opatrzność
      Bożą , a w dalszej kolejności ( może to odbywać się równolegle) szukanie Pomocy
      wszędzie gdzie to możliwe . Dla tych ktorzy się boją stanowiska Kościoła ,
      podaję przykłady wielu Księży , którzy praktykują bioenergioterapię .
      A jak myślicie jaką Mocą , leczył Jezus Chrystus ? Bożą ? Tak ! Ale nie
      zapominajcie że Bóg nie łamie Praw , które Ustanowił ! Jezus Był Bogiem ale
      według ciała Był Człowiekiem ! Leczył Mocą , którą dzisiaj nazywamy bioenergią !
      Bóg Stworzył Człowieka na Swój Obraz i Podobieństwo ! Kążdy Człowiek ma w sobie
      taką MOC , nie każdy jednak nauczył się nią posługiwać i Wierzy w taką moc .
      Czy to dziwne ? Przecież już w życiu Jezusa Chrystusa mamy przykład , że Wiara
      jest przy tego typu leczeniu Potrzebna :"...i mało tam uczynił cudów , bo nie
      wierzyli w Niego...". Inny przykład :"...kto się mnie dotknął ?...Moc wyszła ze
      Mnie ...". Czyż uzdrawiał , tylko Jezus Chrystus , Który Był (Jest) Bogiem ?
      Czyż nie uzdrawiali również Jego uczniowie ? Czyż tylko Jezus Chrystus chodził
      po wodzie ? Czyż Człowiek Piotr tego nie uczynił ? A jak się to stało ? Przez
      Wiarę ! Przez Wiarę w Moc Bożą Syna Człowieczego Jezusa Chrystusa ! Czyż My nie
      jesteśmy Dziećmi Bożymi ? Drogę Wskazał nam Jezus nie tylko w Prawdzie
      Podstawowej KIM JESTEŚMY , lecz również w tym że jako Dzieci Boga Stworzone na
      Obraz Ojca Mamy w Sobie MOC Bożą !!!
      Polecam Tobie Ukochany Ojcze Wszystkich Chorych aby Odnalezli w Sobie Wiarę !
      Aby odnależli Drogę !Wstawiam się za Każdym Który Uwierzy ! UWIERZ że to
      jeszcze nie Twój czas - rozmawiaj z Bogiem - spieraj się z NIM , przedstaw
      argumenty , lecz jednocześnie poddaj się JEGO WOLI ! Do Końca ! Z głową przy
      ziemii - Ufaj i mów jak ślepiec Bartymeusz :" Panie - ja Wiem że Ty możesz mnie
      Uzdrowić !!! Ufaj ! Tam gdzie nie ma nadziei i wbrew wszystkiemu UFAJ!!!
      Kocham Cię Boże Ojcze i Synu i Duchu Święty ! Twój Syn Władek !
      • maialina1 Re: bioenergioterapia?? 23.11.05, 15:26
        A co ty po niemiecku piszesz, ze rzeczowniki to wielka litera?
      • haroods w jakiego Boga Wladek wierzysz??? 23.11.05, 15:39
        Bo "katolicki" Bóg nie akceptuje "medycyny niekonwencjonalnej" i szamaństwa- to
        okultyzm obrzydliwy Bogu. To tak na marginesie, ale ciesze sie, ze sie dobrze
        czujesz
        • gr78 Re: w jakiego Boga Wladek wierzysz??? 23.11.05, 15:43
          w moim przypadku jest tak ( niestety,chyba)ze im dłuzej borykam z tym problemem
          tym moja wiara w Boga jest coraz słabsza.. wogóle zastanawiam sie czy
          istnieje..no ale to juz inna sprawa
    • anmar123 Re: bioenergioterapia?? 23.11.05, 19:37
      Witaj! Wklejąm list, który napisałem do dziewczyny, która pytała się co sądzę
      o bioenergoterapii. Choruje na chorobę krwi/szpiku kostnego, która jest bardzo
      kosztowna w leczeniu.
      --------------------------------------------
      Korzystałem z niby pomocy róznych szarlatanów. Nawet po rozpoznaniu schorzenia.
      Jeden z bioenergoterapeutów kazał mi się leczyć, przykładając karteczkę 5 x 5
      cm z narysowanymi długopisem esami-floresami do wątroby (!?)
      Znajomy prowadził przychodnię medycyny niekonwencjnalnej. Zatrudniał lekarz
      niby z Tybetu [reklama]. A to byli Mongołowie, którzy skończyli medycynę w
      Leningradzie [wtedy]. Jedyne, co mnie zafascynowało, to metody diagnstyczne.
      Badanie tętna, oglądanie języka/jamy ustnej i chyba oka. Wyczytali choroby, o
      których dawno zapomniałem. I te schorzenia, na które aktualnie chorowałem. Ale
      wtedy nie miałem dolegliwości ze strony ukł. krwiotwórczego.
      A czy słyszałaś o dr. Słodkowskim? Też byłem u niego. Ma w Polsce kilka
      przychodni: Centrum Terapii Naturalnej NOY. Ten [razem z żoną - psycholog] to
      robi kasę. Wizyta max. 5 min. - 100,- PLN. I co on może pomóc w ciągu 5 min.? A
      dodatkowo reklamę robi sobie tym, że przjmuje dzieci z porażeniem mózgowym za
      darmo. Kiedyś był pozbawiony prawa wykonywania zawodu lekarza.
      Piszesz, że nie zaszkodzi! Też kiedyś byłem u jednego [ponoć dobrego
      bioenergoterapeuty]. Miał potem co robić kardiolog. Choć nigdy przedtem nie
      narzekałem na serce. A potem - co stres, to do kardiologa. Jeden ze stresów
      skończył się w szpitalu [podejrzenie zawału]. Choć wcześniej wykonywałem pracę
      w ciągłym stresie i nie odczuwałem żadnych dolegliwości kardiologicznych.
      Przypomnij sobie Nowaka [ręce, które leczą] i Kaszpirowskiego! Czy oni komuś
      pomogli? A teraz wypłynęła sprawa p. Bąka [koło Działoszyna]. Znam gościa,
      który był u niego po usunięciu nerki z powodu nowotworu. Mówi, że nie czuje
      specjalnej różnicy po zażywaniu jego ziół i jego terapii.
      Dziewczyno! szkoda pieniędzy na szarlatanów!
      ------------------------------------------------
      Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka