men1972
24.12.05, 10:55
Jakiś czas temu na jednym z portali internetowych zamiściłem swój anons, że
tak powiem matrymonialny.
Dostałem kilkadziesiąt odpowiedzi od kobiet. Wśród nich był spory, bo
sięgający 80% odpowiedzi od kobiet będących rozwódkami.
Ja sam mam 33 lata, jestem kawalerem, bez dzieci i bez jakich kolwiek
zobowiązań natury finansowo-prawnej. Mam ustabilizowaną sytuację materialną,
własne samodzielne M, prowadzę działalnośc gospodarczą.
A dlaczego otym napisałem? Bo odnoszę wrażenie,że kobiety są pełne roszczeń,
a tym bardziej roszczeń nie uzasadnionych co do mojej osoby.....
Otóż, mi nie przeszkadza fakt,że kobieta jest rozwiedziona. Ale jest mi
przykro, gdy jedna z drugą zarzuca mi egoizm, i to że nie jestem dobrym
człowiekiem, bo niechcę radosnie dokładać się do ponad standardowych kosztów
utrzymania JEJ dzieci.......
Czy waszym zdaniem mozna nazwać człowieka, złym nie dobrym człwiekiem, tylko
dlatego, że niechce finansować CUDZYCH dzieci ???????
Bo przecież na łożenie na dzieci zobowiązani są rodzice tych że,a więc matka
i ich BIOLOGICZNY ojciec, a nie ktoś zupełnie obcy !
Roszczeniowość was kobiet przeraża mnie!!! Bo do cholerki, po to pracuję, aby
uzyskiwane profity z mojej pracy przeznaczać NA SIEBIE, a nie na cudze
dzieci !!!
I bynajmniej pisząc ten watek na forum, nie miałem na myśli braku chęci na
finansowanie dzieci mojej potencjalnej partnerki, w zakresie podstawowym
takim jak,codzienne dokładanie się do przysłowiowego chleba,który także JEJ
dzieci będą jeść. Nie to mamam na myśli!
Chodzi o to, że nie chcę zgodzić się na finansowanie z MOJEJ kasy, takich
ponad standardowych rzeczy jak np: jazda konna,prywatna szkoła językowa,
korypetycje,prywatne lekcje na basenie, zakupy ekstra ciuchów itd......
Drodzy formumowicze/forumowiczki. Nigdy nikomu niezrobiłem kżywdy,nigdy nie
byłem karany, ale BOLI mnie, gdy jakaś kobieta, i to już na etapie wstępnej
znajomości,zarzuca mi, cytuję: nie jestes dobrym człowiekiem - koniec cytatu.
A w podtekście tego zarzutu, tli się zarzut - bo niechcesz radośnie pomagać
mi w utrzymaniu moich dzieci........
Ale do jasnej ciasnej - czy to są MOJE dzieci????????
Jakie jest wasze zdanie? Proszę o szczere nie emocjonalne wypowiedzi.
Dziękuję!