fe_male
07.02.06, 16:11
Sprawa dotyczy kobiety, której przeszczepiono część twarzy – dopiero dzisiaj
widziałam zdjęcia „efektu” operacji.
Nie da się zaprzeczyć temu, że z całą pewnością lepiej mieć taką twarz, niż
to, co z tej twarzy pozostało po spotkaniu z psem. Efekt jest wg. mnie
bardziej niż zadowalający.
Jednak…Tak, jednak… patrząc na tę kobitkę zastanawiałam się czy znajdzie się
facet, który ją kiedyś w te nowe usta pocałuje. Czy jej dzieci będą zdolne
przytulać się do jej policzka tak jak robiły to kiedyś?
Moje refleksje wypływają z tego, że jako osiągnięcie medyczne ta operacja
jest niesamowita, ale nie mogę się pozbyć, jakiej formy niechęci, którą jak
podejrzewam odczuwałabym gdybym musiała fizycznie „skontaktować” się z twarzą
tej pani. Może to po prostu, za wcześnie.