asd111asd
09.02.06, 13:25
Czytam w pismach naukowych, czy słucham w telewizji, że miłość to tylko
jakieś tam przepływy związków chemicznych w mózgu, które trwają nie dłużej
niż rok, potem wszystko się kończy... Jak to jest? Jestem z żoną już trochę,
nie mówię, że długo... ale wydaje mi się, że nadal bardzo ją kocham... czy to
może już nie jest już miłość tylko przywiązanie, strach przed utratą? Jak
patrzycie na osobę z którą jesteście od lat? Co czujecie? Czy to już tylko
stare kapcie...? Skoro miłość kończy się niby po roku to dlaczego dalej
chcemy być z tą osobą, a z czasem coraz bardziej boimy się ją stracić...