Dodaj do ulubionych

To w sumie przykrę...

09.02.06, 13:25
Czytam w pismach naukowych, czy słucham w telewizji, że miłość to tylko
jakieś tam przepływy związków chemicznych w mózgu, które trwają nie dłużej
niż rok, potem wszystko się kończy... Jak to jest? Jestem z żoną już trochę,
nie mówię, że długo... ale wydaje mi się, że nadal bardzo ją kocham... czy to
może już nie jest już miłość tylko przywiązanie, strach przed utratą? Jak
patrzycie na osobę z którą jesteście od lat? Co czujecie? Czy to już tylko
stare kapcie...? Skoro miłość kończy się niby po roku to dlaczego dalej
chcemy być z tą osobą, a z czasem coraz bardziej boimy się ją stracić...
Obserwuj wątek
    • asd111asd Re: To w sumie przykrę... 09.02.06, 13:26
      przykre... a nie przykrę... :)
      • sadgirl1 Re: To w sumie przykrę... 09.02.06, 13:29
        Mylisz miłość z zakochaniem.
    • kawa.z.cukrem Re: To w sumie przykrę... 09.02.06, 13:29
      Kończy sie stan euforycznego zakochania, potem miłość przechodzi w inne stadia.
      Nie przejmuj się, miłość rozwija się z czasem, nie musi się kończyć :)
    • jestem_w_norze_swojej Re: To w sumie przykrę... 09.02.06, 13:31
      takie trudne pytania w południe:)
      nie wiem. zdaje mi się, że czymkolwiek jest nasza miłość po roku nadal
      pozostaje czymś mocnym i ważnym. i pewnie dlatego trudną ją po prostu porzucić.
      a na osobę z którą jestem od lat 6 wciąż patrzę tak samo:) z miłością:)
      nooo, chyba że gary w zlewie:)
    • hadriana_siloe Re: To w sumie przykrę... 09.02.06, 13:35
      nie wiem jak to jest, bo mam za przykład swoich rodziców, jakby nie było ponad
      trzydzieści lat razem i ... na siebie "lecą" :-)) serio :-) Ale były wzloty i
      upadki.
    • carminka Re: To w sumie przykrę... 09.02.06, 13:40
      Nie wierz temu co piszą czy mówią... To wszystko zdania zwyczajnych ludzi...oni
      tez nierzadko się mylą... są tylko ludzmi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka