20.10.06, 00:09
Kłócicie się ze swoimi mężami czy partnerami?
Czy to są zwykłe sprzeczki, czy awantury, czy tylko ostrzejsza wymiana zdań.
Bo ja ostatnio wszystko mam gdzieś.
Cokolwiek zrobię to wszystko jest nie tak.
W moim przypadku kłótnie bywały ( problem nadal pozostał )prawie zawsze o
rodzinę mojego partnera która wyciąga go z domu, wydzwania o 24 ( dziecko
budzi ) i ciągle coś od niego potrzebują.
Tam zawsze leci ( wraca o 1 w nocy ) a w domu nie zrobi kompletnie nic.
Oj mogłabym tu długo pisać.
Jak to jest u Was?
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: Kłótnie 20.10.06, 03:26
      Oczywiscie,ze sie kloce!Czasami i awantury sa.Ostatnio bardzo czesto te klotnie
      sie powtarzaja.Bardzo sie kochamy,ale czasem mamy siebie dosc i zupelnie sie
      nie rozumiemy.O co?Hmmm...o pierdoly,o moja zazdrosc,o moje oczekiwania wobec
      M.My wlasciwie nigdzie nie chodzimy.Nikt nie przychodzi do nas.M pracuje,wiec
      spotyka sie z ludzmi,ja siedze z dzieciarami w domu i dostaje "kota".I tez
      moglabym pisac o tym ksiazke ,-)
      --
      Moj Misiaczek
    • nikitka78 Re: Kłótnie 20.10.06, 08:38
      Kłócimy sięsmile Zwykle ja zaczynam i wiem o tym, że powinnam czasami ugryźć się
      w język(albo najlepiej go odgryźć). Na szczęście nie kłócimy się często, raczej
      o jakieś pierdoły i szybko nam (czytaj: mi) przechodzi. Nauczyłam się
      przepraszać, co jest dużym plusem smile
      • onion11 Re: Kłótnie 20.10.06, 09:55
        Klocimy sie, przewaznie o jego rodzine, o to, ze na okraglo czegos potrzebuja,
        ze przyzwyczaili sie do wykorzysywaznia mojego meza, ze sa nieslowni (to jest
        bardzo dluga historia i problem, ktory wraca jak bumerang), z reguly to ja
        zaczynam klotnie, jak juz nie moge wytrzymac ciaglych telefonow, nastepnie maz
        przyznaje mi racje i po jakims czasie historia znow sie powtarza. Aaa i jeszcze
        klocimy sie o jego balaganiarstwo (naprawde ma niesamowity telent w tej
        dziedzinie) i poniewaz ja pracuje z domu, wydaje sie mu, ze powinnam ciagle w
        tym domu sprzatac itp. Nie klocimy sie czesto i nigdy ,przenigdy sie na siebie
        nie obrazamy.
      • efffe Re: Kłótnie 20.10.06, 09:57
        Mam dokładnie tak samo! Zanim pomyślę już mówię co mi tam leży, a w chwili gdy
        to robię już tego żałuję (niestety/stety znamy się baaaaaaaardzo dobrze i wiem
        jak Mu dopiec) ale jestem zbyt uparta by od razu przyznać się do winy.. I mi
        również zazwyczaj chodzi o jakąś pierdołę, aż czasami mam ochotę sama sobie
        mocno puknąć w czółko.
        --
        Złośnica - Maruda - Chodzące Disaster.
    • nicolaya79 Re: Kłótnie 20.10.06, 11:11

      -- pewnie, ze sie czasem klocimy. O pierdoly, wiec chwila i po sprawie. Gorzej
      jest jak łapie mnie dół spowodowany siedzeniem w domu i ogladaniem 4 scian i
      zycie w świecie pieluch. Wtedy niestety potrafie sie wyzyc na niewinnym mezusiu
      sad No, ale teraz juz wiem ze taka akcja to sygnal, ze szybko musze cos zmienic,
      wymyslic, wyjsc z kolezankami, do kina, wcisnąc ukochane dziecie babci na jeden
      dzien itp..
      Mamy urodzone 1979
      Alek ma
      • malpazuza Re: Kłótnie 20.10.06, 12:32
        My jak się kłóciliśmy o ile można to tak nazwać, raczej była to wymiana zdań,
        znaczy się z mojej strony monolog, bo narzeczony cały czas słuchał to zawsze o
        moja teściową ZAWSZE.Teraz po 4 latach naszego związku on i cała reszta jego
        rodziny zrozumieli i przekonali sie na własnej skórze co z niej za gadzina, więc
        nie ma o co się kłócić.Jesteśmy jedną z tych par które rozumieja się bez słów
        dosłownie, ja jeszcze do końca nie pomyśle a on już wie czego ja chce i
        odwrotnie można powiedzieć, że porozumiewamy sie telepatycznie.
        --
        no i co ja zrobię, że ja tak mam .....
    • dotsi Re: Kłótnie 20.10.06, 13:53
      nie mam wśród moich znajomych nikogo - kto by sie choc troche nie kłócił smile
      my też, na ogół są to głosniejsze wymiany zdań i krótkie obrażanie się na sibie
      (jezeli w danym dniu oboje mamy kiepski humor).
      Ale nie generalnie zdaża nam się to raz na miesiąc lub dwa. Częściej ja po
      prostu marudze pod nosemsmile) a mąz mnie rozśmiesza, lub przekonuje że nie mam racji.
    • nerri Re: Kłótnie 20.10.06, 23:03
      My też się kłócimy.Głównie o drobiazgi.Najbardziej : sprzątanie(ja nie lubie
      sprzątać on chciałby,żeby było inaczej),o czat(wchodzi mimo,że nie lubie
      tego),o jego koleżanki(na szczęście większość odstraszyłamwink ),o papierosy
      (obiecuje mi,że rzuci - i tak już trzy lata - odkąd się znamywink ) itp.

      Ale wg mnie takie drobne kłótnie( i godzenie się po nich) nie są złe.Gorzej
      jeśli zmieniają się w długie,ciche dni...
      • dotsi Re: Kłótnie 20.10.06, 23:07
        to fakt ..kiedyś mieliśmy takie ciche dni i o mały wlos a byśmy się chyba rozeszli.
        Ale to chyba był ten kryzys po 7 latach , a we wrzesniu już minęło nam 10 lat.
        • dotsi Re: Kłótnie 23.10.06, 13:25
          wykrakałam :o))
          w sobote pokłócilismy się (zaczęłam ja ) o wychowywanie dziecka i spędzanie
          razem z nim czasu. Całą niedziele nie odzywaliśmy się do siebie lub
          zdawkowo...ale dzieki temu mąz z synem pojechał na rowery!!!

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka